Skocz do zawartości


Zdjęcie

Najlepsze, najgorsze, najbardziej niezwykłe


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1

riseman.
  • Postów: 706
  • Tematów: 27
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Wyszperane w sieci

Bruce Felton & Mark Fowler

NAJLEPSZE, NAJGORSZE, NAJBARDZIEJ NIEZWYKŁE

1993

Najbardziej niezwykłe tłumaczenie: Ecce Eduardus Ursus scalis nunc tump-tump-tump occipite gradus pulsante post Christophorum Robinum descendens. Albo innymi słowy: "Przedstawiam wam Misia Puchatka, który właśnie w tej chwili schodzi po schodach. Tuk-tuk, tuk-tuk, zsuwa się Puchatek na grzbiecie, do góry nogami, w tyle za Krzysiem". Fragment ten jest oczywiście zaczerpnięty z Winnie ille Pu, łacińskiego tłumaczenia klasyki dziecięcej A. A. Milne'a, wydanego przez E. P. Dutton & Co. tuż przed Gwiazdką 1960 roku. Alexander Leonard, europejski lekarz, spędził całe trzy lata, pracując w pocie czoła nad przygotowaniem manuskryptu.

Mimo to nie wydaje się zbyt prawdopodobne, aby wielu rodziców potrudziło się i przeczytało sto dwadzieścia sześć stron tekstu w języku cezarów swym pociechom. W rzeczywistości jedynymi ludźmi, którzy potraktowali przekład poważnie, są zrzędzący klasycyści, recenzujący go w ogólnie oskarżycielskim tonie. Mimo to jako temat do konwersacji za trzy dolary Winnie ille Pu odniósł znaczący sukces; sprzedano ponad sześćdziesiąt tysięcy egzemplarzy.

Wszystkie znane postaci Milne'a są w książce obecne: i tak Prosiaczek zwie się Porcellus, Królik to Lepus, jednakże Heffalump pozostaje Heffalumpem w każdym (prócz polskiego, gdzie mamy Kłapouszka) języku. A oto następna łamigłówka dla zagorzałych łacinników: Suspiria duxerunt et consurrexerunt... deinde spinis nonnullis vepris e natibus evulsis ad mutua dicta reddenda consederunt.

Dołączona grafika



Najgorsza kuracja: W lutym 1685 roku król Anglii Karol II zmarł rażony apopleksją, a w każdym razie tak zaręczają jego biografowie. Po prawdzie, równie dobrze przyczyną śmierci mogła być kosztowna i złożona kuracja, zastosowana wobec chorego króla przez najlepszych lekarzy jego czasów.

Rankiem w dniu ataku do pokoi królewskich wezwano dwunastu lekarzy, którzy natychmiast rozpoczęli stosowanie wyczerpującej kuracji dla oczyszczenia z trucizn królewskiego ciała. Na początek upuszczono mu prawie kwartę krwi (1.136 litra); podawano nieszczęśnikowi również potężne ilości środków wymiotnych, aby zmusić organizm do zwrócenia toksyn i całej reszty zawartości żołądka. Przepłukano również jelita gwałtownie działającą, zawierającą czternaście składników lewatywą, jednak królewska choroba nie ustępowała ani na cal.

W ciągu następnych kilku dni medycy ogolili Karolowi głowę, znacząc ją rozpalonym do czerwoności żelazem, wypełnili jego nos wywołującym kichanie pyłem, obłożyli gorącymi plastrami, które później zerwali (ku jego wielkiej przykrości), i zaordynowali kolejną serię potężnych lewatyw, jedną gorszą od drugiej, które zaaplikowano szesnaście razy w ciągu jednej nocy. To również nie dało żadnej poprawy. U Karola wystąpiło owrzodzenie gardła, bóle całego ciała i zimne poty, przeciw którym lekarze nasmarowali królewskie stopy nieprawdopodobnym środkiem zmiękczającym, złożonym z żywicy i gołębich odchodów.

Całe to leczenie nie przyniosło żadnych rezultatów, a Karol nikł w oczach. Lekarze w panice zaczęli wprost bombardować konającego monarchę upuszczeniami krwi, trepanacjami i powtarzanymi dawkami środków wymiotnych, przeczyszczających i lewatyw mogących rozpuścić skałę. Podawano mu tajemnicze substancje, których receptur szukano w dawnych księgach, jak na przykład perły rozpuszczone w amoniaku, proszki ze zmielonych kości ludzkiej czaszki i inne mityczne medykamenty. Wszystko na próżno - piątego dnia choroby, przepraszając, że tak długo umiera, Karol II wyzionął ducha.


Najgorszy sport kontaktowy: Mało znany w Polsce, ale cieszący się pewną, choć niewątpliwie umiarkowaną popularnością w Walii, jest tak zwany purring. Rządzi się on następującymi, prostymi zasadami: dwaj przeciwnicy stają twarzą w twarz naprzeciw siebie, trzymając się krzepko za ramiona. Na sygnał startu zaczynają kopać się po goleniach ciężkimi buciorami o okutych stalą czubkach. Przegrywa ten, który pierwszy puści ramiona przeciwnika.

Można także w tym miejscu przypomnieć modne w Rosji lat trzydziestych policzkowanie. Była to bardzo prosta gra - tylko dwóch zawodników bijących się otwartymi dłońmi po twarzach aż do chwili, gdy jeden lub drugi krzyknie. Najsłynniejszy mecz miał miejsce w Kijowie w roku 1931 między Wasylem Bezbrodnym i Michałko Goniuszym. Rozgrywka trwała ponad trzydzieści godzin, zanim widzowie rozdzielili okrwawionych i milczących nadal przeciwników.

Istnieje pewna forma zawodów atletycznych potencjalnie bardziej mrożąca krew w żyłach niż każda z powyżej wymienionych: rzut granatem jest oficjalną dyscypliną lekkoatletyczną w Chińskiej Republice Ludowej.


Najgorszy samosąd: Cyrkowa słonica o imieniu Mary w ataku wściekłości zabiła człowieka w miasteczku Erwin w stanie Tennessee w październiku 1916 roku. Żądając sprawiedliwości, rozwścieczeni mieszkańcy zaciągnęli zwierzaka pod kolejowy dźwig z zamiarem powieszenia go. Na oczach pięciotysięcznego tłumu głodnych widowiska gapiów tłuszcza przez pełne dwie godziny krępowała ofiarę po to tylko, by spadła na ziemię, gdy stalowa lina, na której ją wieszano, pękła pod ciężarem słonicy. Egzekucja powiodła się dopiero za drugim podejściem.

Możemy być pewni, że Mary nie była pierwszą ani jedyną ofiarą wyroku śmierci. Rozprawy sądowe przeciwko zwierzętom łamiącym prawo nie są czymś aż tak niespotykanym, jak mogłoby się wydawać na zdrowy rozum. Istnieje co najmniej jeden tekst pisany na temat zwierząt w świetle prawa: klasyczna pozycja z 1906 roku, autorstwa E. R. Evansa, pod tytułem Postępowanie kryminalne i kara główna wobec zwierząt. W owym roku szwajcarski sąd skazał na karę śmierci psa oskarżonego o pomoc w napadzie zbrojnym.


Najbardziej niezwykłe ziarnka gradu: Zanotowano już ziarnka gradu wielkości orzecha włoskiego, pomarańczy, a nawet piłki futbolowej, lecz wszystko to wygląda blado przy okazie, który spadł w Niemczech w 1930 roku. Pięciu pilotów szybowców, wysoko nad górami, dostało się w bardzo złe warunki atmosferyczne i zostało zmuszonych do wyskoczenia. Zamiast jednak swobodnie spadać na ziemię, zostali wyniesieni przez gwałtowny prąd wstępujący w jeszcze wyższe warstwy chmur, gdzie pokryci zostali grubą warstwą lodu. Wtedy, jak ziarna gradu, zaczęli spadać, przy czym warstwa lodu, którą byli pokryci, topiła się i zamarzała - i z każdym cyklem stawała się coraz grubsza - w miarę, jak oni przelatywali na przemian przez cieplejsze i zimniejsze warstwy powietrza. Otworzyły się wszystkie spadochrony, lecz tylko jeden z tych ludzi ocalał. Inni dotarli na ziemię zamarznięci na śmierć, jako ludzkie ziarna gradu.


Najgorszy testament: Kiedy wykonawcy ostatniej woli Francisa H. Lorda z Sydney otworzyli testament, żona zmarłego dowiedziała się, że odziedziczyła "jednego szylinga na przejażdżkę tramwajem, ażeby mogła sobie gdzieś pojechać i się utopić".

Pani Bridget Filson z Bournemouth w Anglii potraktowała swego małżonka z mniejszym skąpstwem, aczkolwiek nie obyło się bez specjalnych instrukcji dla siostry zmarłej, aby sumę stanowiącą spadek dla wdowca odniosła ona osobiście do "najbliższego pubu, gdzie odnajdzie go pijącego za moją nieobecność".


Najbardziej niezwykła armia: Grecy byli przekonani, że uczucie łączące dwóch mężczyzn jest najczystszym rodzajem miłości. Konsekwencją tego było tolerowanie homoseksualnych miłości i miłostek w armiach strzegących polis, greckich państw-miast; w rzeczywistości wielu dowódców otwarcie te związki pochwalało. Dla przykładu, Święta Grupa Teb - elitarny miejski korpus uderzeniowy - całkowicie złożona była z par homoseksualnych. Przesłanką takiego doboru kandydatów było przekonanie, że mężczyzna raczej zginie niż zhańbi się lub okaże winnym tchórzostwa w oczach kochanka.

Podobnie w armii Sparty, najlepiej zdyscyplinowanej sile zbrojnej świata starożytnego, każdy z młodych rekrutów wprowadzany był w arkana sztuk miłosnej i wojennej przez dojrzałego mężczyznę, który był jednocześnie jego instruktorem i kochankiem. Udział na polu walki takich par, wojujących ramię w ramię, Spartanie uważali za najdoskonalszą taktykę.


Najbardziej niezwykła forma zanieczyszczenia: Studenci Stanowego Uniwersytetu New York w Buffalo, którzy grozili wrzuceniem wizerunku Richarda Nixona do Niagary w 1973 roku, zostali ostrzeżeni przez policję, że mogą być aresztowani za zanieczyszczanie środowiska. Wycofali swoją groźbę.


Najlepszy filantrop: W 1974 roku pewna kobieta stanęła w centrum Manhattanu na rogu ulicy i zaczęła rozdawać pieniądze - prawdziwe, legalne banknoty USA, jednodolarówki, piątki, dziesiątki i dwudziestki - wszystkim przechodniom. Zanim policja ją aresztowała, rozdała tysiąc pięćset sześćdziesiąt trzy dolary; miała jeszcze przy sobie tysiąc czterysta. Oskarżenie? Nie było żadnego. Poddano ją rutynowym badaniom psychiatrycznym w szpitalu Bellevue, stwierdzono, że jest całkowicie normalna i zwolniono. Policja oświadczyła, że nie złamała ona żadnego prawa, poza prawami natury ludzkiej.


Najgorsza fobia: Mężczyźni w Indonezji wpadają czasami w okres żarliwych modłów z obsesyjnego strachu, że ich penis chowa się do wnętrza ich ciała i że jeśli, żeby to tak powiedzieć, nie wezmą sprawy we własne ręce, cały ten proces doprowadzi w końcu do śmierci. Zalecany sposób postępowania sprowadza się po prostu do uchwycenia zanikającego organu i trzymania go przez cały czas, aż powstrzyma się to niekorzystne zjawisko. Ponieważ typowy napad koro, jak nazywa się tę dolegliwość, może trwać całe godziny, a nawet doby, doświadczona tym ofiara musi często prosić przyjaciół, żonę, lekarza-czarownika lub innych, aby go zastąpili i trzymali znikający organ w czasie, gdy on śpi. Może również próbować przeciwstawić się czynnie i zahamować proces przy pomocy małego, specjalnie wykonanego pudełka z odpowiednimi wycięciami.

Choroba ma oczywiście podłoże czysto psychologiczne, lecz "leczenie" prowadzi często do już nie urojonych dolegliwości w postaci wyczerpania, czasowej impotencji i przesadnej obawy o swoje intymne narządy. Czasami skuteczne bywa podanie sproszkowanego rogu nosorożca, uważanego zresztą w wielu krajach Dalekiego Wschodu za silny afrodyzjak dla mężczyzn.


Najbardziej niezwykła ryba: Jedną z najdroższych potraw japońskiej kuchni jest surowa ryba fugu; jej zwarta struktura i egzotyczny słonawy smak czynią z niej narodową dumę. Jedyną wadą jest to, że mięso ryby fugu zawiera szybko działającą truciznę, sto pięćdziesiąt tysięcy razy silniejszą niż kurara. Fugu jest ciernistą rybą pozbawioną łusek, jedną z odmian ryb nadymających się, które dobrze się chowają w płytkich przybrzeżnych wodach. Złapana na haczyk lub przestraszona, tak jak wszystkie nadymacze, wciąga znaczne ilości powietrza i wody i rozdyma się do rozmiarów trzykrotnie przekraczających jej normalną wielkość. Chociaż większość ciała ryby fugu jest absolutnie bezpieczna do spożycia, smakosze potraw z morza już dawno odkryli, że mięso z grzbietu, trzewia i skóra zawierają śmiertelne ilości tetrodotoxiny. W Japonii tylko specjalne koncesjonowane restauracje mogą podawać fugu, a i wtedy pod warunkiem, że ryba będzie przyrządzana przez szefa kuchni, który musi ukończyć intensywne kursy o subtelnościach anatomii fugu. Pomimo wszelkich przepisów i środków ostrożności setki Japończyków umiera corocznie zatrutych rybą fugu. Najlepsza z najlepszych jest surowa wątróbka z fugu, uważana za największy przysmak, jaki ocean może zaoferować. Jednak wycinanie wątroby jest tak zawiłe, że władze zabroniły umieszczania jej w menu komercyjnych restauracji. Jednakże ci, którzy mimo wszystko chcą zaryzykować, mogą otrzymać wątróbkę w kilku prywatnych klubach, odwiedzanych przez bardzo zamożnych. Z okazji obchodów swoich pięćdziesiątych siódmych urodzin czołowy aktor japońskiej kubuki, Mitsugoro Bando, w 1975 roku poszedł do jednego z takich klubów i, po zakładzie ze swoimi przyjaciółmi, zamówił surową wątróbkę fugu. Podniósł pałeczkami do ust ten delikatny organ, wziął kilka śmiałych kęsów i umarł po pięciu minutach.


Najbardziej niezwykły bank: Pisarz Roy Bongartz zwraca uwagę, że bank w Vernal, w stanie Utah, jest jedynym bankiem na świecie zbudowanym z cegieł przesłanych pocztą. W 1919 roku mieszkańcy Vernal odkryli, że taniej wyniesie przesyłka cegieł pocztą, po siedem w paczce, niż dostarczenie ich z Salt Lake City jakimkolwiek innym transportem.

Źródło

 Edycja: Dziki Kurak
Dołączona grafika

Podawanie obrazków w formie bezpośredniego odnośnika do witryny źródłowej jest niezgodne z regulaminem tego forum. Popraw proszę swój post, możesz posłużyć się radami opisanymi w poniższym wątku:
Wklejanie zdjęć na forum

Użytkownik riseman edytował ten post 23.01.2012 - 16:35

  • 3



#2

bolekilolek.
  • Postów: 1377
  • Tematów: 27
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Najgorszy testament: Kiedy wykonawcy ostatniej woli Francisa H. Lorda z Sydney otworzyli testament, żona zmarłego dowiedziała się, że odziedziczyła "jednego szylinga na przejażdżkę tramwajem, ażeby mogła sobie gdzieś pojechać i się utopić".


Leże i kwiczę - plusik :)
  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych