Przez nasz kraj przeszedł chłodny front atmosferyczny, który obniżył temperaturę w pobliże zera. Wówczas rozpoczęły się śnieżyce, które na południu kraju okazały się rekordowe. Tak było 7 stycznia między innymi na Podbeskidziu, gdzie w Bielsku-Białej pokrywa śnieżna osiągnęła aż 87 centymetrów i była największą w powojennej historii tego miasta. W innych miastach regionu leżało ponad pół metra białego puchu, a zaspy na otwartych przestrzeniach miały wysokość nawet 2 metrów.
Jednak gigantyczne ilości śniegu to był jedynie wstęp do tego, co miało się zdarzyć dzień później, 8 stycznia. Po ustąpieniu niżu znad dalekiej północy spłynęło lodowate powietrze, które o wschodzie słońca przy bezchmurnym niebie przyniosło najniższą temperaturę w całej historii pomiarów meteorologicznych. Rekordy mrozu zanotowano wówczas na północy, wschodzie i środkowym wschodzie kraju. W Kielcach na Ziemi Świętokrzyskiej termometry pokazały minus 33,9 stopnia. Nigdy wcześniej w tym mieście nie było tak zimno. Podobna sytuacja miała miejsce w tym samym czasie w Zamościu na Lubelszczyźnie, gdzie było minus 31,6 stopnia. Rekord wszech czasów padł również w stolicy Polski. W Warszawie o świcie temperatura spadła do minus 30,7 stopnia. Rekordowe wartości zanotowano także w Olsztynie na Warmii, gdzie było minus 30,2 stopnia oraz w Chojnicach na Pomorzu, minus 25,7 stopnia.
W ten sposób styczeń 1987 roku stał się jednym z najzimniejszych styczniów w historii meteorologii. Obecny styczeń w porównaniu z tym co się działo 25 lat temu, to bułka z masłem. Zobaczcie poniżej.
http://www.youtube.com/watch?v=OB7_TVVJZw4
http://www.youtube.com/watch?v=lyx_qTyj6ok
twojapogoda.pl
Użytkownik dżekson edytował ten post 16.01.2012 - 10:17








