Skocz do zawartości


Zdjęcie

Osąd nad Oczytaniem Polskiego Społeczeństwa.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
11 odpowiedzi w tym temacie

#1

Makbet.

    The truth is out there

  • Postów: 983
  • Tematów: 93
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 10
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Ostatnio coraz częściej jesteśmy przez media i Internet bombardowani informacjami o tym, jak to czytanie książek staje się rytuałem, którego dopuszczają się już tylko nieliczni. Społeczeństwo ankietuje się dość często, choć mnie nikt nigdy nie pyta o zdanie. Co nikomu nie przeszkadza napisać "co trzeci polak" zamiast "co trzeci ankietowany". Toteż jak to jest naprawdę? Przynajmniej na przykładzie TEGO forum, gdzie znaczną część użytkowników stanowią ludzie młodzi.

W RAPORCIE CBOS-u z obecnego roku, czytamy, że aż 32% kobiet i 26% mężczyzn w ogóle nie sięga po książkę, że częstotliwość czytania idzie w parze z wykształceniem, że zaledwie 1/3 społeczeństwa (ankietowanych) ma czas w ciągu miesiąca sięgnąć po książkę.

W maju bieżącego roku 13 % ankietowanych stwierdziło, że przeczytało jedną książkę w ciągu 30 dni, dwie książki - 8%, trzy książki - 5%, cztery i więcej - 6%, odsetek osób, które zaczęły jakąś książkę, ale jej nie skończyły wynosił zaledwie 1 %, gdzie z czytaniem dało sobie spokój aż 68%
Co jest swoistym wzrostem ludzi nieczytających w ogóle w przyrównaniu do roku 1998 i spadkiem, w stosunku do roku 2007, który odnotował się największą liczbą osób nieczytających wcale - bo aż 72%.

Co trzeci Polak nie czyta książek - raport CBOS-u z 2007 roku

Co trzeci dorosły Polak nie czyta książek. Jedni tłumaczą się brakiem czasu, inni brakiem pieniędzy, ale wielu ma po prostu kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem najprostszych tekstów.

Według badania CBOS z sierpnia 2007 roku 32 proc. badanych odpowiedziało, że nie sięgnęło po książkę w przeciągu ostatnich 30 dni. A był to środek lata, czas urlopów. Czy to znaczy, że nie jest tak źle, bo 68 proc. czyta? Nie, bo część badanych mogła nie chcieć się przyznać do nieczytania, ponieważ się tego wstydzi. Poza tym aż 58 proc. z tych, którzy zdeklarowali sięgnięcie po książkę, nie zdołało się z nią uporać do końca.

Nie ma mody na czytanie książek. W miarę regularnie sięga po książkę 28 proc. Polaków. Z badań CBOS-u wynika, że ci z Polaków, którzy czytają, najczęściej szukają rozrywki. Wybierają przede wszystkim książki przygodowe i podróżnicze (50 proc.) oraz sensacyjne i kryminały (32 proc.), a także romanse (27 proc.). Dużą popularnością cieszą się także książki o tematyce historycznej (39 proc.). Najmniej osób deklaruje zainteresowanie literaturą piękną - 16 proc.

Relatywnie dużym uznaniem czytelników cieszy się literatura oparta na autentycznych wydarzeniach. Biografie, dzienniki, pamiętniki, wspomnienia i listy preferuje jedna czwarta czytających (25%), a niemal tyle samo (24%) – literaturę faktu. Do tej ostatniej kategorii zaliczają się takie formy, jak reportaże, wywiady oraz felietony.

Stosunkowo niewielu czytelników (12%) sięga po utwory liryczne i poezję, jeszcze mniej (9%) – po komiksy. Książki o charakterze nieco bardziej użytkowym, takie jak przewodniki oraz poradniki, mają wielu amatorów (36%). Do tej kategorii zakwalifikowano również książki kucharskie, poradniki dotyczące konkretnej dyscypliny sportu czy też hobby, np. wędkarstwa. Należy zaznaczyć, że duża popularność tego typu lektur może być w pewnym stopniu związana z wakacjami i okresem urlopowym, kiedy częściej sięga się po takie publikacje.

Z tego rodzaju literaturą w pewnej mierze związana jest kolejna kategoria – książki popularnonaukowe, po które sięga jedna piąta czytających (21%). Zbliżona liczebnie grupa (19%) czyta publikacje specjalistyczne, naukowe – związane z wykonywanym zawodem, kierunkiem kształcenia lub innego rodzaju aktywnością wymagającą fachowej wiedzy. Wśród innych rodzajów literatury badani czytający książki najczęściej (2%) wymieniali publikacje o charakterze religijnym, np. pisma katolickie, wydawnictwa świadków Jehowy.

Jedna piąta czytających (21%) dość często kupuje nowe książki, prawie połowa zaś (48%) czyni to rzadko. Niespełna co trzeci czytający (31%) twierdzi, że nie kupuje nowych książek. Dużą popularnością cieszy się także pożyczanie książek od znajomych – co czwarty czytelnik (24%) pożycza je często, a ponad dwie piąte (43%) – sporadycznie. Jedna trzecia osób czytających (33%) nie pożycza książek od znajomych. Relatywnie dużo czytających (35%) często wypożycza książki z biblioteki, niemal tyle samo (32%) korzysta z tego źródła sporadycznie, a co trzeci (33%) w ogóle nie korzysta.


Źródło: http://www.aktywista...369&lang=pl&m=1

Kolejną sprawą jest to, że jeśli już coś czytamy, to najczęściej sięgamy po pulpy. Serwis POLITYKA.PL informuje nas, co czytają dzisiejsi gimnazjaliści:

Co dziś czyta nastolatek
Czytanie z wysysaniem
Jeszcze nie cała polska młodzież porzuciła lekturę książek na rzecz innych przyjemności. Ci, którzy wciąż czytają, są podzieleni. Dziewczęta częściej szukają w książkach emocji, a chłopcy ucieczki od rzeczywistości.

Pokolenie Sieci z pewnością inaczej korzysta z tradycyjnych środków przekazu i instytucji kultury niż starsi. Badacze od dawna przekonują się, że intensywne korzystanie z multimediów utrudnia skupienie się przez dłuższy czas na danej czynności. Dotyczy to także czytania. Czytanie utworów literackich zamieszczonych na stronach internetowych deklaruje dziś 40 proc. polskich nastolatków. Nie wiadomo jednak jeszcze, czy i jaką rewolucję w odbiorze książek wywoła upowszechnienie się ich elektronicznej wersji, a pytanie, jak dalece czymś innym jest lektura e-booków od lektury książek papierowych, wciąż pozostaje otwarte. Już teraz dyskutuje się o ewentualności wprowadzenia do szkół podręczników w wersji elektronicznej i korzystania na lekcjach z laptopów w miejsce książek i zeszytów, ale nikt jeszcze nie wie, jakie będą tego konsekwencje dla procesu przyswajania wiedzy.

Łatwo natomiast zauważyć, że dzisiaj lwią część czasu wolnego nastolatki poświęcają na przeglądanie stron internetowych, gry komputerowe, korzystanie z komunikatorów, wciąż chętnie oglądają telewizję i słuchają muzyki, więc z prostego rachunku wynika, że na lekturę nie pozostaje wiele.

Potwierdzają to badania, które Instytut Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej przeprowadził wspólnie z Centrum Badania Opinii Społecznej i które skomentowano oraz zinterpretowano w przygotowywanej właśnie pod redakcją Doroty Mroczkowskiej antologii „Czas wolny. Refleksje, dylematy, perspektywy”. Gimnazjaliści, pytani w ankiecie o to, jak najchętniej spędzają wolny czas, czytanie wymieniali daleko po innych czynnościach podejmowanych codziennie, takich jak słuchanie muzyki, oglądanie telewizji, korzystanie z komputera, spotkania z kolegami, hobby, uprawianie sportu, oglądanie filmów na DVD.

Na komputery jako hobby wskazało blisko 12 proc. respondentów, zaś na czytanie mniej niż 6 proc. Co prawda 77 proc. pytanych odpowiadało, że wykorzystuje Internet do nauki w szkole, ale jeszcze więcej wskazało rozrywkę (87 proc.) i komunikację z innymi (85 proc.).
Aktywni czytelnicy

O wiele chętniej czytają dziewczęta niż chłopcy. Aż 23 proc. chłopców przyznało, że nie czyta żadnych książek, podczas gdy u dziewcząt wskaźnik ten wyniósł zaledwie 4 proc. Aż dwa razy więcej dziewcząt niż chłopców czyta książki codziennie. Niby nie należy się dziwić – socjologowie kultury już ponad pół wieku temu odkryli, że w Polsce czytanie książek to bardziej domena kobiet niż mężczyzn. Tak było w czasach PRL i tak było w pierwszych latach transformacji, kiedy nakłady romansów z serii Harlequin sprzedawały się lepiej niż męskie szpiegowskie powieści Ludluma czy horrory Mastertona. Od dawna wiadomo też, że mężczyźni chętniej sięgają po gazety niż po książki, a kobiety – odwrotnie.

Przewaga dziewcząt w stosunku do chłopców nie jest więc w tej kwestii niespodzianką, gdybyśmy jednak porównali ostatni sondaż Instytutu Książki i Czytelnictwa z analogicznym sprzed siedmiu lat, to okaże się, że dysproporcja między gimnazjalistkami a gimnazjalistami się pogłębia (odsetek nieczytających chłopców wzrósł w tym czasie o 6 proc.). Nie ma zatem symetrii między tym, co było, a tym, co jest, tym bardziej że na początku poprzedniej dekady nie mogliśmy jeszcze z pełnym przekonaniem stosować terminu Pokolenie Sieci.

Kto zatem spośród gimnazjalistów jest czytelnikiem najaktywniejszym? Dziewczyna, ale do tego – mieszkająca w dużym mieście, wychowana w rodzinie, gdzie przynajmniej jedno z rodziców ma wyższe wykształcenie, wybierająca się po skończeniu gimnazjum do liceum ogólnokształcącego.

Na drugim biegunie mamy chłopca z rodziny rolniczej mieszkającej na wsi. Z reguły ci, którzy w ogóle nie czytają, nie planują też długiej edukacji i po gimnazjum zamierzają się uczyć w zasadniczej szkole zawodowej.

Odsetek nastolatków aktywnych czytelniczo rósł wraz z wykształceniem rodziców i był o 15 proc. wyższy wśród młodzieży z rodzin z wyższym wykształceniem od tej wywodzącej się z rodzin ze średnim bądź zasadniczym zawodowym.

Bestsellery młodzieżowe

Młodzież polska wykazuje o wiele większą skłonność do przystosowania się niż do buntu – wynika z komentowanego ostatnio raportu „Młodzi 2011”. Brak zauważalnego konfliktu międzygeneracyjnego widać dobrze w podejściu polskich nastolatków do kultury. Zamiast odrzucać zastaną rzeczywistość, raczej korzystają z tego, co daje im świat, w tym również dom i przykład rodziców. Wybierane dla przyjemności lektury polskich gimnazjalistów nie odbiegają zasadniczo od wyborów dokonywanych przez czytelników dorosłych. Uczniowie gimnazjum lubią zatem czytać aktualne bestsellery (na przykład powieści Dana Browna) albo są fanami określonej niszy czytelniczej (na przykład fantastyki). Gimnazjaliści, tak jak dorośli czytelnicy, zdecydowanie bardziej gustują w literaturze rozrywkowej niż jakiejkolwiek innej.

Na szczycie bestsellerów czytanych przez młodzież lokuje się czterotomowy cykl romansów o wampirach Stephenie Meyer („Zmierzch”, „Księżyc w nowiu”, „Przed świtem” i „Zaćmienie”). Według badań aż 15 proc. wszystkich gimnazjalistów sięgało po te książki. Młodzi respondenci uzasadniali ten wybór, wskazując na tematykę miłosną (głównie dziewczęta) i charakterystyczną dla thrillera pełną napięcia akcję (głównie chłopcy).

Stephenie Meyer zajęła miejsce dawniejszych autorów specjalizujących się w literaturze młodzieżowej. Jeszcze na początku poprzedniej dekady nastoletni czytelnicy rutynowo wymieniali książki Małgorzaty Musierowicz i Krystyny Siesickiej, teraz nieliczni wskazują wciąż na Siesicką, ale Musierowicz zupełnie wypadła z pola uwagi. Są tam za to: J.R.R. Tolkien, Paulo Coelho, Stephen King, Terry Pratchett, Robert Anthony Salvatore, Dmitry Glukhovsky, Guy Smith, Dean Koontz, Robin Cook, Graham Masterton, a z Polaków m.in. Andrzej Sapkowski, Jacek Dukaj i Andrzej Pilipiuk.

Jak widać większość tych autorów to pisarze „dla dorosłych”, co może świadczyć o nieaktualności i nieatrakcyjności dotychczasowej formuły literatury młodzieżowej, jak też o innym niż dawniej sposobie dokonywania wyborów czytelniczych przez dzisiejsze czytające nastolatki.

Młodzi czytelnicy dzielą się dziś zasadniczo na fanów szeroko pojmowanej fantastyki i miłośników literatury społeczno-obyczajowej. Badacze wyróżniają zatem dwa dominujące dziś wśród gimnazjalistów typy lektury: eskapistyczno-kompensacyjny i realistyczno-empatyczny. Wśród ulubionych dzieł obok książek Meyer, Meg Cabot, Lisy Jane Smith, Richelle Mead (opowieści o wampirach), Joanne K. Rowling (cykl o Harrym Potterze), Tolkiena czy Sapkowskiego (fantasy), mamy zatem „Dzieci z Dworca Zoo” Christiane F. czy „Pamiętnik narkomanki” Barbary Rosiek.

Wśród fanów literatury rozrywkowej przeważają chłopcy, aczkolwiek opowieści o wampirach pisane przez kobiety mają głównie publiczność dziewczęcą. Literatura obyczajowa, podejmująca problematykę dojrzewania, bulimii, anoreksji tudzież narkomanii, ma zdecydowanie większe powodzenie u dziewcząt. Okazuje się, że gimnazjalistki bardziej potrafią się wczuć w los cierpiącego bohatera niż ich koledzy. Są też generalnie bardziej otwarte na lekturę książek wysoko artystycznych i tych podejmujących poważną problematykę.

Można powiedzieć, że dla polskich nastoletnich dziewcząt lektura ma walor poznawczy i socjalizujący, zaś dla chłopców stanowi okazję do ucieczki od uciążliwej codzienności.
Kanon popkultury

Zastanawia bardzo niska popularność komiksu. Zaledwie 3 proc. uczniów szkół gimnazjalnych przyznało się, że czyta komiksy w czasie wolnym. Nie sprawdzają się zatem prognozy sprzed 20 lat, które zakładały zdobycie przez komiks trwałej i mocnej pozycji w lekturowym kanonie popkultury. Najaktywniejszymi czytelnikami tego typu wydawnictw okazali się zatem reprezentanci pokolenia dzisiejszych 40-latków, a nawet jeszcze starszych, dla których lekturową inicjacją było śledzenie przygód Tytusa, Romka i A’Tomka.

Czytanie dla przyjemności wciąż pozostaje dla młodych Polaków jednym ze sposobów spędzania wolnego czasu, choć ma coraz liczniejszą i atrakcyjniejszą konkurencję. Z drugiej strony, z badań IKiCz wynika, że swobodna lektura traktowana jest przez gimnazjalistów jako coś zupełnie innego niż szkolny obowiązek, zaś szkoła często nie potrafi wykorzystać pozaszkolnych fascynacji lekturowych. Wszystko wskazuje na to, że nawet ci najaktywniejsi młodzi czytelnicy nie sięgnęliby ani po Mickiewicza, ani po Żeromskiego, gdyby nie musieli.

Świadczy to przede wszystkim o tym, że współczesna literatura, zwłaszcza ta o rozrywkowym charakterze, traktowana jest jako oczywisty element kultury, w której się żyje, podczas gdy klasyka literacka wydaje się coraz bardziej niezrozumiała, wymagająca zgłębiania dodatkowej wiedzy. Cóż, habent sua fata libelli...

Autor: Mirosław Pęczak


Dołączona grafika


Jeżeli przyjmiemy, że istnieje jakiś stopień "inteligencji społecznej", to jej poziom leci na łeb na szyję po równi pochyłej.

A czym mniejszy będzie ten stopień, tym mniejsze będą wymogi wobec książki i tym łatwiej będzie przebić się słabym pisarzom, którzy to ani wiedzą, ani stylem pisarskim, pochwalić się nie mogą. Z kolei czym popularniejsze stają się "pulpy", tym dalej w cień uciekają dobre książki - co zaś się tyczy tych bardzo dobrych, to mało jest osób, które mają świadomość ich istnienia. Czego konsekwencją jest "obniżanie lotów" młodych pisarzy, po to tylko, by wpasować się w gusta czytelnicze. Światowa literatura - a polska już dawno - powoli zaczyna dorównywać dziennikarstwu, coraz popularniejsze staje się kupczenie słowem i robienie z pisarstwa "rzemiosła" zamiast formy "sztuki", jeśli ktokolwiek w dzisiejszym społeczeństwie sztukę potrafi jeszcze zdefiniować. Osobiście liczę na jakiś przewrót, który sprawi, że od pani Stephanie Mayer ludzie powrócą do Pana Jamesa Joyce'a.
  • 5



#2

Seleroo.
  • Postów: 62
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Młodzieży nie chce się czytać. Przeczytanie lektury zamiast opracowania jest uważane za szaleństwo. Konsekwencje widać od razu, uboższy zasób słownictwa, chodzenie na łatwiznę, niska kreatywność, błędy ortograficzne. Po co męczyć się z dwustoma stronami, jak można przeczytać opracowanie, mające stron dwanaście? Jeśli chodzi o błędy, to ostatnio przeczytałem jeden z ogólnopolskich dzienników i zacząłem się zastanawiać, czy istnieje jeszcze stanowisko korektora. Potem ludzie to czytają i piszą 'bo tak było napisane w gazecie'. Czasem widać na forum wpisy 'przepraszam za ubogie słownictwo ale mam 15-16 lat'. Ja mam 16 lat i nie mogę narzekać na zasób słów. Tylko ja przeczytałem sporo książek jako dziecko. Najpierw książki dla dzieci, później literatura młodzieżowa i coraz wyżej z poziomem. Nie dość, że rozwinąłem w sobie umiejętność dość szybkiego czytania, to nie mam problemu z wysłowieniem się. A jak się siedzi godzinami w internecie, gdzie przeważnie używa się skrótowców, to nie dziwota. System edukacji też nie zachęca, postępujemy w stronę testów i kluczy. Jak mówił mój stary nauczyciel 'nauczmy ich rozwiązywać testy, to je rozwiążą, nauczmy ich czytać i rozumieć to obędzie się bez nauki rozwiązywania'. Nie jest premiowana własna twórczość tylko dopasowanie do modelu odpowiedzi na maturze z polskiego. Cykl o wampirach oraz jego popularność zbędę milczeniem, nie czytałem i nie zamierzam bo nie pociągają mnie takie tematy. Chociaż w internecie pojawiają się często parodie i słynne określenie 'Still not as gay as Twilight'. Obecność Sapkowskiego w tym zestawieniu to zapewne efekt gier, jakie powstały na podstawie sagi. Zastanawia mnie niska popularność komiksów, sam posiadam sporą kolekcję starych Kaczorów Donaldów, szczególnym sentymentem darzę serię o przeszłości Sknerusa. Dziś zapewne popularność zdobywają komiksy internetowe, jednak dla mnie czytanie na ekranie to nie ta sama przyjemność co wziąć książkę do ręki i przeczytać. Natomiast upadek klasyki literackiej to fakt, że nad taką lekturą trzeba się zastanowić. 'Przeczytam sobie o wampirach i zapomnę o tym. Po co mam czytać np. ''Rok 1984'', nie żyję już w czasach komunizmu więc nie dotrze do mnie przesłanie. Jeszcze bym się musiał nad tym zastanawiać, no dajcie spokój, idę się naje**ć.' Takie płytkie myślenie niestety charakteryzuje większość młodzieży zarówno gimnazjalnej jak i starszej. James Joyce? Wielu dorosłych nie przeczytało jego książek, a co dopiero mówić o młodzieży.
  • 4

#3

Głupiec.
  • Postów: 86
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Może gdyby dzieciakom ułożyć jakoś ciekawiej lektury... ale to i tak chyba nie przyniosło by skutku z nastawieniem że wszystko czego próbują nauczyć w szkole trzeba od razu odrzucać żeby się przypodobać reszcie. I takim sposobem u dzisiejszej młodzieży leży ortografia itd.
  • 0

#4

Nic_nowego.
  • Postów: 140
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Może gdyby dzieciakom ułożyć jakoś ciekawiej lektury... ale to i tak chyba nie przyniosło by skutku z nastawieniem że wszystko czego próbują nauczyć w szkole trzeba od razu odrzucać żeby się przypodobać reszcie. I takim sposobem u dzisiejszej młodzieży leży ortografia itd.


Tu się nie mogę zgodzić. Wiele lektur wspominam baaaardzo dobrze. Parę lektur także przeczytałem wyprzedzając program nauczania, sam o tym nie wiedząc. Chyba mam dziwne towarzystwo w klasie, bo mogą z ręką na sercu stwierdzić, że 70% mojej klasy maturalnej czyta książki poza programowe.
Sam czytam także wiele. Duże zdziwienie widać na twarzach niższych klas, gdy przychodzę do szkolnej biblioteki i daję te symboliczne parę złotych za książki Laprusa.
  • 0

#5

Logos.

    Rozum Świata

  • Postów: 390
  • Tematów: 34
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 8
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Wiele osób, a szczególnie młodzież odstrasza już ilość stron książki. Odnosi się wrażenie, że wręcz nie potrafią się skupić przy lekturze czegoś co przekracza sto stron. Niektórzy wręcz "męczą" się z książkami dłuższymi, a przecież te dwieście-trzysta stron można z łatwością pochłonąć przy wolnym popołudniu. Z własnej perspektywy - tę parę lat temu, gdy byłem jeszcze licealistą, byłem jedyną osobą, która przeczytała trylogię Sienkiewicza. Książki te moim zdaniem czyta się bardzo łatwo, a lektura jest niezwykle wciągająca.

Być może pewną szansę na ratunek oferują nowe technologie w postaci elektronicznych czytników książek. Dla pokolenia wychowanego przy komputerze oraz dostępie do internetu to rozwiązanie może wydać się bardziej atrakcyjne od klasycznych książek. Sam posiadam takie urządzenie - z nieco innych powódek jednak - po prostu czytam bardzo dużo, a dnia bez jakiejś lektury nie uważam za zakończony :), a urządzenie to jest lżejsze niż większość książek i z pewnością wygodniejsze, niż dodatkowa torba samych pozycji literackich.

Dołączona grafika
  • 0



#6 Gość_osiris

Gość_osiris.
  • Tematów: 0

Napisano

Czasem widać na forum wpisy 'przepraszam za ubogie słownictwo ale mam 15-16 lat'.


A ja najczęściej widzę na forach tłumaczenie typu: "Mam dysleksję więc piszę co piszę"
W moich czasach owi dyslektycy nazywani byli patentowanymi leniami ale też nie przesądzam iż to zjawisko występuje tylko zastanawiam się dlaczego przybrało formę epidemii.
  • 2

#7

Seleroo.
  • Postów: 62
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

A ja najczęściej widzę na forach tłumaczenie typu: "Mam dysleksję więc piszę co piszę"

Skala do jakiej urosło to zjawisko to już pandemia. Dziś załatwia się zaświadczenia w prywatnych poradniach psychologicznych, wystawiany jest papier, rodzice płacą i są zadowoleni, bo ich leniwe dziecko (wychowywane rzecz jasna bezstresowo) nie będzie ponosić konsekwencji słabych wyników w nauce. Niestety wyraz 'dysleksja' jest przez takie działania coraz częściej postrzegana jako synonim lenistwa, ze szkodą dla ludzi, którzy naprawdę na to cierpią. Znam kilku pseudo-dyslektyków, którzy mają taki kwit i się obijają, znam też dwóch, którzy są dysortografikami ale oni walczą z tym i starają się żyć normalnie. Sama choroba jest do przezwyciężenia, ale trzeba nad tym ciężko pracować i mieć odpowiedni program nauczania. Od takiego cwaniaka nie ma co oczekiwać, że będzie się chciał pozbyć swojej tarczy, więc będzie pisał 'jestem dyslektykiem (czyli mam prawo nawalić pełno błędów, bo nie chce mi się uczyć czy sprawdzić w słowniku) zatem wybaczcie błędy'. Jeśli ktoś będzie chciał zostać dobrze odebranym, to sprawdzi te wyrazy w słowniku albo wrzuci do przeglądarki, podkreślającej błędy i je poprawi. A taki leń tylko napisze jak mu się widzi i wyśle to, usprawiedliwiając ewentualne byki rzekomą dysleksją.

Użytkownik Rorsarch edytował ten post 31.10.2011 - 01:11

  • 0

#8 Gość_osiris

Gość_osiris.
  • Tematów: 0

Napisano

Bardzo spodobał mi się ten temat, bo jest to prawdziwy dramat (mowa o czytelnictwie)
Moje córki płakały (nie ze wzruszenia) czytając Krzyżaków czy W pustynie i w puszczy a ja jako młodzian połykałem te pozycje jak tabletki Extasy.
To jest znak czasu.
Młodzi przyzwyczaili się że wszystko ma być podane na tacy i najlepiej w syntetycznej, skompresowanej formie.
Wróciliśmy do epoki obrazkowej czyli do kamienia łupanego.
Zgroza.

Użytkownik osiris edytował ten post 31.10.2011 - 08:37

  • 0

#9

Arkadiusz.

    Pilot in command

  • Postów: 757
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Trudno nie zgodzić się z autorem tematu. Jest źle, a wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze gorzej. Ważna szczególnie jest końcowa uwaga - o wiele większym bólem jest to, że ludzie czytają byle co, niż to, że nie czytają wcale. Dlaczego? Dlatego, że ci którzy nie czytają i tak by nie przeczytali niczego wartościowego, bo po prostu czytać nie lubią. Gorsza sprawa z tymi, którzy lubią literaturę, ale wybierają pozycje, które prawdę mówiąc niewiele wnoszą do ich codziennego życia. Co może bowiem wnieść do mojego życia wychwalany pod niebiosa utwór "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną"? Przeczytałem z ciekawości i wniosek wysnułem jeden - "Dziwna książka o dziwnych ludziach, którzy chodzą w dziwne miejsca, sami nie wiedzą po co". Zanim jednak człowiek odnajdzie myśl przewodnią tej książki (nieskomplikowaną zresztą - "Dresiarz też człowiek"), musi odfiltrować ją spośród bluzgów, brudu i bałaganu. Tylko czy aby włożyć ręce w ten brud i bałagan trzeba koniecznie czytać książkę? Wystarczy wyjść na ulicę, posłuchać ludzi, przyjrzeć się ich zachowaniom. Moc negatywnych wrażeń pewniejsza niż w banku. Inna sprawa - pseudofilozofia w wydaniu pana Coelho. Coelho to w mojej opinii autor, którzy wprost uwielbia opisywać w czterech czy pięciu zdaniach to, co śmiało można opisać w jednym konkretnym. Choć tak naprawdę i opisywać nie potrzeba, bo te "prawdy objawione" to nic innego niż truizmy, a więc rzeczy znane od pokoleń. Tyle, że opakowane w elegancką okładkę i podane jako coś odkrywczego. Tak więc źle, że społeczeństwo nie czyta, ale jeszcze gorzej, że czyta coś o zerowej "mocy sprawczej". Dziś większą uwagę zwraca się na to jak dana książka wypadła w recenzjach na popularnych portalach niż na jej właściwą treść. Współcześni autorzy o tym wiedzą, dlatego starają się za wszelką cenę wydać coś, co się zwyczajnie sprzeda.
  • 0



#10 Gość_osiris

Gość_osiris.
  • Tematów: 0

Napisano

Może przyczyn trzeba szukać w gdzie indziej np. w internecie.
Młodzi przebywają w nim na forach, czatach i tam tyle się napiszą i naczytają że nie maja już - tak po prostu - czasu i ochoty żeby oddawać się czytelnictwu innemu niż internetowe.
Ta forma edukowania i rozrywki zamiera w sposób naturalny i nic tego nie zmieni.
  • 0

#11

Ladd.
  • Postów: 1115
  • Tematów: 49
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Pamiętam że jak byłem w podstawówce i gimnazjum to nienawidziłem książek, lektury postrzegałem jako przymus pod groźbą złej oceny, ten kontekst powodował że czytanie jawiło mi się jako coś raczej negatywnego jak pozytywnego. Zamiast skupić uwagę na czytaniu książki widziałem skutki jakie mi grążą gdy jej nie przeczytam.
W liceum trochę się bardziej przekonałem do książek, ale wciąż nie było to dla mnie tak ciekawe zajęcie jak np. dobry film.
Teraz gdy nikt nie stoi nade mną i nie zmusza mnie do czytania, sam sięgam po tytuły wybrane przez siebie i czytam je kiedy chce. Czas sprawił że codziennie przed snem czytam książkę, stało się to dla mnie zajęciem kończącym dzień.
W dniu dzisiejszym jest wiele bardziej wyrazistych, łatwiej przyswajalnych form przekazywania treści filmy, gry itp. co trochę przyćmiewa blask książek mimo że te często jakościowo są lepsze.

Uważam jednak że nie można mieć młodzieży za złe tego że nie lubią czytać ponieważ dla niektórych potrzeba czasu by odnaleźli w sobie chęć do spędzania w ten sposób czasu, tak przynajmniej u mnie to miało miejsce (byłem typem sportowca). Myślę że każdy spędzi tak czas jak uzna za słuszne, kto ma czytać ten poczyta kto ma obejrzeć film ten obejrzy film i jest dobrze, a to że takie podejście koliduje z idealistycznym światem w którym wszyscy czytają to już problem wyznawcy tych idei.
To że z mojej perspektywy coś jest lepsze czy gorsze (spędzanie czasu) nie musi oznaczać że przekłada się to u każdego. Oczywiście większość uważa czytanie za pozytywne czego młodzi nie są świadomi, w końcu czytanie rozwija wrażliwość, wyobraźnie i sprawność intelektualną, ale to i tak jest podejście do sprawy z naszego punktu widzenia, oceniamy to przez pryzmat naszego obecnego miejsca do którego dotarliśmy w naszym życiu, ale dziecko tak samo ocenia coś do określonego punktu w którym się znajduje więc nie psujmy mu zabawy. Nakierujmy ale nie zmuszajmy. Kto ma zacząć czytać ten zacznie, kto nie ten nie.

Tak więc źle, że społeczeństwo nie czyta, ale jeszcze gorzej, że czyta coś o zerowej "mocy sprawczej".

Tak tylko że to co dobre według ciebie nie oznacza dobre dla innego. Jakaś lektura skłoni cię do przemyśleń ponieważ naświetli jakiś aspekt rzeczywistości z którego wcześniej np. nie zdawałeś sobie sprawy wtedy uznasz książkę za dobrą. Czy ktoś kto zdaje sobie sprawę z omawianego problemu w lekturze nadal stwierdzi że jest ona dobra. Nie! Stwierdzi on wtedy że była nudna.
Owszem w kolektywnej świadomości ludzi istnieje taki punkt do którego człowiek dąży by intelektualnie wznieść się na wyżyny rzecz w tym że nie każdy potrzebuje, chce dojść do tego punktu. To jest kwestia indywidualna.
Niektórzy po prostu wolą przeżywać życie niż je opisywać i etykietować, nawet jeśli skutkuje to nie dostrzeganiem pewnych jego aspektów.

Użytkownik Ladd edytował ten post 08.11.2011 - 11:42

  • 0

#12

2501.
  • Postów: 49
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Kiedyś czasy były inne to i inne rozrywki mieli ludzie. Rzeczywistość się zmienia i czasami te zmiany są złe. Nie nam to chyba oceniać, ale rzeczywiście książki przeżywają kryzys w Polsce. Powiem wam jak to jest u mnie.

Moja mama czyta to co jest modne (Miłość nad rozlewiskiem itd), mój ojciec próbował przeczytać kiedyś biografię Napoleona i jej nie umęczył (innych książek do których się zabierał nie było raczej). Mój brat czyta, bardziej ambitne (ostatnio kupił sobie Sztukę Wojny Sun Tzu, Fryderyka Nietzschego coś tam jeszcze mi mignęło, Buszujący w zbożu itd), moja siostra chodzi do podstawówki, czyta wszystko. Lektury, jeżeli ją jakaś bardzo zainteresuje (Ania z Zielonego Wzgórza) to czyta jeszcze inne z danej serii. Sięga też po inne tytuły, które jej polecimy (tzn ja, mój brat i rodzice), bardzo lubi czytać. Ja też lubie czytać, ale nie lubie byle czego. Ostatnia bardzo fajna książka to był Potop. Gnioty odrazu wyrzucam bo wychodzę z założenia, że albo czytam coś lekkiego z definicji (fantastyka "forgotten realms") albo naprawde ambitnego. Moi sąsiedzi też troszke czytają. Nie zależy to od statusu społecznego.

U mojej siostry w klasie nikt nie czyta, nie chce im się. Wolą posłuchać firmy czy innej muzyki tego pokroju. Grają na komputerach, konsolach, są bardzo agresywni i bezmyślni. Większości nawet nie chce się już czytać opracowań bo są za długie albo nudne. Tragedia. Jednak wynika to tylko i wyłącznie z tego ile czasu rodzice im poświęcają. Nic więcej. Troszke zainteresowania ze strony domowników i dziecko staje się całkiem inne.

Sam jestem dysletykiem (dysortogragia+dysgrafia). Spotkałem wielu innych z takim samym problemem i naprawdę zdecydowana większość albo ma problemy bo kompletnie nic nie robi żeby się nauczyć albo ma wrodzone trudności i nie chce tego przezwyciężyć. Ja sporo pracowałem nad tym by zminimalizować tą dysfunkcję. Jak widać coś tam potrafię, różnego rodzaju "kwiatuszki" się zdarzają, ale rzadko. I o ile w pisowni radzę sobie sprawnie, czytanie na głos jest problematyczne, nie tylko tekstów literackich, ale też liczb. Przestawiam liczby z jedności na dzięsiętne i na odwrót chociaż jestem świadom jaka jest liczba (widzę dobrze), tutaj jest loteria, ale w matematyce w szkole rzadko mi to przeszkadzało. Nigdy się nie zasłaniałem papierami o dysleksji i nie zamierzam. Maturę zdawałem jako "normalny", nie odnowiłem sobie opinii z poradni.

Swoją drogą od dłuższego czasu zastanawiam się nad rozpoczęciem pisania książki. Waham się bardzo bo wiem, że bez doświadczenia to będzie to gniot a mam ambicje napisać coś epickiego :P Po drugie czy ludzie by to docenili? Warto? to mi ostatnio zaprząta głowe. Jeszcze trochę muszę pomyśleć nad tym i pewnie zabiorę się do pracy by usatysfakcjonować samego siebie bo to jest najważniejsze a czy wyniknie coś z tego głębszego to się okaże :)

Pozdrawiam
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 3

0 użytkowników, 3 gości oraz 0 użytkowników anonimowych