1. Po zrobieniu kilku rzeczy poszedłem do balkonu aby podziwiać budowę Sky Towera (często tak robię, bo mam dobry widok na ten budynek a mieszkam na 4 piętrze). Wówczas po prawej stronie od ST zauważyłem jakby jakaś rakieta szła w górę (za tym obiektem szła smuga kondensacyjna - chyba tak to mogę nazwać). Moim zdaniem nie był to samolot, bo także często je widzę (codziennie, czasem kilka razy dziennie) na niebie z mojego balkonu i latają one zawsze raczej niżej niż ten obiekt.
2. Odszedłem z balkonu z przekonaniem iż jest to rakieta (chociaż było to dla mnie raczej nieprawdopodobne bo rakiet tutaj nigdy nie widziałem!), bo wznosiła się szybko i wysoko w górę (jakby tylko linią prostą w kosmos) i nie leciała z tej strony co wszystkie samoloty jakie do tej pory widziałem.
3. Wracam po jakimś czasie do balkonu (30 sekund, minuta?), ten obiekt jest jeszcze wyżej i idzie za nim smuga kondensacyjna. Odchodzę z balkonu.
4. Idę do kuchni, lodówki biorę mleczko w kartoniku, siadam i je wypijam (co za nieoczekiwany zwrot akcji haha
5. Ku mojemu zdziwieniu obiekt nie poszedł wyżej linia prostą, a poleciał jakby w tą stronę gdzie lecą inne samoloty, za pierwszym razem pomyślałem - "tak, to jest normalny samolot, przecież ma normalne czerwone światła (wcześniej też miał)" - jednak po chwili pomyślałem że to nie może być samolot bo nie pozostawia za sobą w ogóle smug kondensacyjnych! Ponadto znajduję się zbyt wysoko, normalne samoloty latają niżej!
6. Obserwuję dalej obiekt coraz gorzej go widać, sprawia wrażenie jakby leciał coraz wyżej. Wciąż widzę czerwone światła na tym... obiekcie-samolocie?
7. Oglądam, oglądam gdzie poleci i nagle... te czerwone światła które były na tym obiekcie po prostu zgasły! Później już w ogóle znikł mi z pola widzenia. Było jeszcze jasno a obiekt ten (jeśli był to samolot) był najprawdopodobniej biały a białego koloru na niebieskim tle nie byłem w stanie wyłapać wzrokiem, tym bardziej że był bardzo wysoko! Pomyślałem sobie że może to jednak była jakaś rakieta która wyszła poza atmosferę i dlatego to tak wyglądało - nie wiem, nie znam się na tym za bardzo. Po prostu znikł bez śladu i tak to się zakończyło.
Całe to zdarzenie miało miejsce o godzinie ok. 18:45, 30 września 2011 roku we Wrocławiu.
Czy mam sporządzić dokumentację za pomocą zdjęć? Mógłbym zrobić zdjęcia widoku z okna i narysować w komputerze jak mniej więcej ten obiekt się przemieszczał.
Jest to dla mnie niespotykana rzecz, pierwszy raz się z czymś takim spotykam, proszę o odpowiedzi w temacie! Czy ktoś jeszcze z Wrocławia widział coś takiego o tej dacie i godzinie co ja?
Użytkownik intothesky edytował ten post 30.09.2011 - 18:17









