Otóż , jestem osobą dorosła (może dla niektórych nawet bardzo dorosła ) . W lutym tego roku byłam zmuszona zaopiekować się , moją babcią , (jak dotąd robili to moi rodzice
) . Babcia (93 lata, matka mojego ojca) , po udarze, (po lepszym samopoczuciu Babci i przeniesieniu Jej (na wyrażne życzenie Babci ),do jej mieszkania i opieką całodobową moich Rodziców .
Rodzice byli zmuszeni wyjechać na 1 dzień z noclegiem ,poza Łodzią , poprosili mnie o zaopiekowanie się na noc babcią , ja oczywiście się zgodziłam ,zostawiłam męża z dziećmi , i pojechałam do staruszki .
Teraz trochę "historii" . Moja babcia od jakiś ,50 lat mieszkała w przedwojennej kamienicy , gdzie pomieszczenia (kiedyś obszerne i bogate) , zostały przerobione, po wojnie , na mieszkania "klasy robotniczej " , bez kanalizacji , wody itp. "wygód" . Pamiętam ,że będąc dzieckiem (odkąd sięgam pamięcią ) w mieszkaniu mojej Babci ogarniało mnie dziwne uczucie , nie wiem czy strachu , czy czegoś innego ;/ .Mało tego , pamiętam ,że w mieszkaniu Babci ,NIGDY nie chciały" przebywać "zwierzęta . Mój Dziadek , "pro zwierzęcy " , zawsze znajdował jakieś psy , koty na ulicach ale one ,nawet bardzo chore , wolały być na korytarzu , czy tez w komórce niz w domu . To gwoli wyjaśnienia ;/ , juz przechodzę rzeczy
Owej nocy , a zaczęło się wieczorem , mój Mąż , zawiózł mnie do Babci ,zajęłam się chorą , podałam leki , umyłam itp. Po wykonaniu koniecznych czynności , pościeliłam sobie w kuchni (stoi tam tapczan , oddzielony kotarą od reszty kuchni) ,zaświeciłam sobie "nocną lampkę" i zaczęłam czytać książkę ("Nad Niemnem Orzeszkowej ,żeby nie było
Babcia zmarła na początku kwietnia , tego roku . Ponieważ kamienica była wykupiona, tzw "czynszowa" właściciel dał nam 4 tyg na "uprzątnięcie mieszkania ";/. Jakiś tydzień po pogrzebie Babci , pojechaliśmy z moim Tatą do mieszkania Babci , aby zacząć je "zwalniać".Weszliśmy do mieszkania Babci a tam ściana dzieląca pokój od kuchni w ruinie ;/ . Ojciec pobiegł do własciciela z awanturą ;/ , Ów właściciel przyszedł sprawdzić ,co jest na rzeczy , jak twierdził ,żadnych prac remontowych nie przeprowadzał , (zresztą nie miał kluczy od mieszkania Babci ).
Jakiś miesiąc temu właściciel w/w kamienicy zadzwonił do mojego Ojca , z informacją ,ze w mieszkaniu mojej Babci zostały znalezione jakies dokumenty , w tym testament zamurowane w ścianie . Ojciec pojechał na miejsce , i okazało sie ,że w ścianie znaleziono pudełko , metalowe , (takie jak po herbacie ) , w tym pudełku były jakieś dokumenty (pisane w niemieckim języku) jakieś drobne pieniądze w woreczku ,zdjęcia itp rzeczy ;/;/. Właściciel kamienicy , przetłumaczył część dokumentów , ale nie dał nam wglądu w powyższe papiery .Ojciec sie przyznał że z tego co pamięta , jego Rodzice nic mu nie mówili o jakimś testamencie . Właściciel kamienicy odmówił nam wglądu w powyższe papiery . może sprzedał je czy coś ;/. Mnie jednak cały czas dręczy ta noc , którą spędziłam z Babcia . Powiem że to uczucie niepokoju co jakis czas do mnie powraca , i nie umiem tego wyjaśnić . Może ktoś z Was mi udzieli jakiejś rady , czy wyjaśni te zdarzenia , na tyle abym ja mogła odzyskać spokój , bo cały czas mam wrażenie , że czegoś nie dopatrzyłam ,lub zapomniałam ;/;/








