Napisano 27.05.2011 - 16:48
Napisano 27.05.2011 - 17:53
Wszyscy są zachłyśnięci tym sukcesem Chin. Ja sądzę że co szybko przychodzi... Wiadomo.
Chiny rozgrzały swoją gospodarkę do granic możliwości i wątpliwe czy długo pociągną na 10% wzroście. Do tego rzucają się na gigantyczne przedsięwzięcia. Lotniskowce, myśliwce, wyścig kosmiczny, gigantyczne inwestycje w infrastrukturę - po części nietrafione, przesadzone i niepotrzebne. Tylko po to by zyskać splendoru.
Dług w stosunku do PKB Chin wynosi tylko 22%. Jednak nie wliczamy w to długów samorządowych, wtedy dług Chin zrówna się z tym USA. Chiny od kilku lat budują bardzo piękną wizje swojej potęgi. Jednak nie wiem czy nie za wcześnie rzucają się na słońce. Rośnie w tamtejszych miastach wielka bańka nieruchomości, ponad 60 mln mieszkań jest niezamieszkana.
Chiny rozwijają się szybko, jednak mają bardzo niestabilną i mało zróżnicowaną gospodarkę. USA jest pod tym względem na znacznie lepszej pozycji.
Napisano 27.05.2011 - 19:51
Napisano 27.05.2011 - 20:50
Chyba zbyt optymistycznie pobrzmiewa przedstawiony przez Ciebie tekst.
Chinom jeszcze daleko do normalnego tempa w eksploracji Kosmosu z jakim mieliśmy do czynienia choćby w połowie lat 60-tych ubiegłego wieku, kiedy to NASA w ciągu półtora roku zrealizowała niezwykle bogaty i efektywny program dziesięciu załogowych, dwuosobowych misji orbitalnych GEMINI! Przypomnę, że w owym czasie ZSRR zdołał zrealizować 2 loty statków WOSCHOD. Zauważ, że w przypadku ZSRR i USA odstęp czasu pomiędzy pierwszym sztucznym satelitą i pierwszym lotem załogowym wynosił około 3,5 roku.
Ja tego nie rozumiem, tworzenie technologii od podstaw, opanowywanie sztuki dokowania na orbicie, dlaczego nie można wykorzystać już istniejących technologii i zmodyfikować do swoich potrzeb?
Wszyscy są zachłyśnięci tym sukcesem Chin. Ja sądzę że co szybko przychodzi... Wiadomo.
Chiny rozgrzały swoją gospodarkę do granic możliwości i wątpliwe czy długo pociągną na 10% wzroście. Do tego rzucają się na gigantyczne przedsięwzięcia. Lotniskowce, myśliwce, wyścig kosmiczny, gigantyczne inwestycje w infrastrukturę - po części nietrafione, przesadzone i niepotrzebne. Tylko po to by zyskać splendoru.
Dług w stosunku do PKB Chin wynosi tylko 22%. Jednak nie wliczamy w to długów samorządowych, wtedy dług Chin zrówna się z tym USA.
Chiny od kilku lat budują bardzo piękną wizje swojej potęgi. Jednak nie wiem czy nie za wcześnie rzucają się na słońce.
Chiny rozwijają się szybko, jednak mają bardzo niestabilną i mało zróżnicowaną gospodarkę. USA jest pod tym względem na znacznie lepszej pozycji.
Napisano 27.05.2011 - 23:13
Nic dziwnego. To jeden z nielicznych dziś bliskich wolnemu rynkowi modelów gospodarki, otoczonych panoszącym się wszem i wobec socjalizmem w mniej lub bardziej zaawansowanej postaci.
Myślę, że przy takim potencjale mają jeszcze co rozgrzewać
Nie możemy patrzeć na to tylko w ten sposób, Chiny mają olbrzymie rezerwy dewizowe.
Chiny dopiero zaczynają walczyć o swoje strefy wpływów. przykładem Pakistan.
USA juz dawno obrały drogę socjalizmu i interwencjonizmu. Najlepszym stabilizatorem jest rynek, o czym administracja USA dawno zapomniała, Chińczycy nie.
Napisano 29.05.2011 - 16:25
Napisano 29.05.2011 - 18:10
Koszty produkcji w Chinach rosną.
Inflacja, presja na płace czy rosnący kurs juana to czynniki, które powodują, że w Chinach systematycznie zwiększają się – liczone w dolarach – koszty produkcji. To kłopot dla naszych firm, które tam się zaopatrują. Na razie jednak pomaga im kurs złotego
Wzrost kosztów w Chinach odczuwają nasze giełdowe spółki, które zlecają tam produkcję lub mają zakłady
Wzrost kosztów w Chinach odczuwają nasze giełdowe spółki, które zlecają tam produkcję lub mają zakłady. – Wyrażona w dolarach średnia cena kupowanych przez nas w Chinach towarów będzie w tym roku wyższa o 7–8 proc. od zeszłorocznej – mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP, handlującego odzieżą m.in. w sklepach Reserved i Cropp.
Mirosław Misztal, prezes odzieżowego Monnari, potwierdza, że wzrost cen sięga od kilku do kilkunastu procent. Dla tych firm Chiny są podstawowym dostawcą wyrobów. LPP zamawia tam około 70 proc. towarów, a Monnari nawet 85 proc.
Wzrost jest, ale słabnie?
Zdaniem Piotr Nowjalisa, wiceprezesa NG2 (handluje butami w sklepach CCC i Boti), perspektywy nie są jednak złe. – Koszty produkcji rosły w Chinach w sposób zauważalny do marca tego roku. Teraz odczuwalna jest już stabilizacja, co widzimy przy składaniu zamówień na przyszłoroczny sezon wiosenny. Jest więc szansa, że w 2012 r. koszty produkcji będą na poziomie podobnym do tegorocznego – mówi.
Nie do końca podziela ten pogląd Jacek Rutkowski, prezes Amiki. – Rosnące koszty pracy i inflacja przekładają się na ceny produkcji. Trudno powiedzieć, jak ta sytuacja się rozwinie. Jeśli koszty będą rosły w takim tempie, to sam się zastanawiam, co Chiny zrobią z tak ogromnymi ilościami wytwarzanych towarów – dodaje.
Nie ma dobrej alternatywy
Zarządy firm wprawdzie przyznają, że będą poszukiwać tańszych dostawców, ale nie będzie to gwałtowny ani łatwy proces. – Chiny pewnie pozostaną największym dostawcą. Możliwe, że w naszym przypadku ich udział jeszcze nieco się zmniejszy na rzecz Bangladeszu, ale są to procesy bardzo długotrwałe i mówimy raczej o pojedynczych procentach w skali roku – podkreśla Pachla.
– Chiny pozostają potentatem w wytwarzaniu obuwia syntetycznego – dodaje Nowjalis z NG2. – Produkcja wprawdzie jest możliwa w takich krajach jak Kambodża, Laos, Wietnam, ale pod względem technologicznym, logistycznym i jakościowym nie mogą się one równać z Chinami. I tak długo, jak długo w innych krajach nie będziemy mieli gwarancji równie wysokiej jakości, nie zrezygnujemy z zamówień w chińskich fabrykach – tłumaczy. Jego zdaniem same Chiny mają jeszcze dość szerokie pole manewru. Duża część produkcji ze względu na niższe koszty już jest przenoszona ze wschodu w głąb Chin, czyli do tańszych prowincji.
Inwestycje postępują
Grupa Ferro, która produkuje w Państwie Środka armaturę sanitarną, instalacyjną i grzewczą, też na razie nie myśli o przeniesieniu działalności do innych krajów. – Wprawdzie obserwujemy na rynku chińskim wzrost kosztów, ale jednocześnie cały czas są one dużo mniejsze niż w Europie, w tym zwłaszcza jeśli chodzi o wyroby, które są stosunkowo proste w produkcji i z niższej półki cenowej. Nie opłaca nam się szukać nowych lokalizacji w innych państwach azjatyckich, bo koszty działalności są tam porównywalne z tymi, jakie ponosimy obecnie – mówi Aneta Raczek, prezes Ferro. Spółka prowadzi działalność w Chinach poprzez w 50-proc. zależną firmę Yuhuan AMG Just Valve.
W Chinach w produkcję inwestuje również Seco/Warwic, który wytwarza tam urządzenia do obróbki cieplnej metali. Zarząd przekonuje, że chińska spółka ma dobre perspektywy na 2011 r. Nową fabrykę na tym rynku uruchomiła pod koniec ubiegłego roku również grupa Selena – producent chemii budowlanej.
Rentowność pod presją
Czy coraz droższa produkcja na Dalekim Wschodzie oznacza zagrożenie dla rentowności spółek, które tam się zaopatrują lub podejmują działalność? – Drożejące surowce czy wzrost kosztów pracy w Chinach należy oceniać głównie w relacji do zmian kursów walutowych. W krótkim czasie silny złoty może równoważyć wzrost cen towarów. W dalszej perspektywie z pewnością nie pozostanie jednak bez wpływu na rentowność spółek, chyba że one same zaczną podnosić ceny. Można się spodziewać, że spółki będą przerzucać droższe zakupy na finalnego odbiorcę, ale możliwości w tym zakresie będą w dużym stopniu zależeć od koniunktury rynkowej – uważa Renata Miś z AmerBrokers
LPP właśnie dzięki korzystnym relacjom kursowym dotychczas nie podnosiło cen. – Mam nadzieję, że tak pozostanie – mówi Pachla. Inne spółki przyznają się do planowanych zwyżek cen. Dla przykładu odzieżowy Redan (marki Top Secret i Troll) zapowiada, że podniesie ceny jesiennej kolekcji o około 15%.
Tianya.cn, popularne chińskie forum internetowe, otworzyło dyskusję "Znak roku 2010". Użytkownicy forum mogą ocenić mijający rok używając symboli. Najwięcej kliknięć uzyskał do tej pory znak "zhang" tłumaczony jako "wzrost". Inne często wskazywane znaki to: "huang" - zdenerwowanie, "yuan" - rozgoryczenie i "chai" - niszczenie. Internauci wydając opinię uznali, że ten rok był przede wszystkim okresem "przerażającego" wzrostu cen.
Internauci na forum piszą, że są przerażeni wzrostem cen praktycznie wszystkich artykułów żywnościowych. Owoce, warzywa, cukier, soja, olej, mięso, jajka, ziemniaki zdrożały w ciągu miesiąca o 10-30 proc.
Oficjalny dziennik "China Daily" podaje, że wskaźnik inflacji w tym roku przekroczył 4,4 proc. Co to oznacza dla chińskiej gospodarki?
Ponieważ w znacznej mierze opiera się ona na taniej sile roboczej, jest bardzo
wrażliwa na wzrost inflacji, a zwłaszcza wzrost cen żywności.
Dla robotników te kilka procent oznaczać będzie spory wydatek. Ale jeśli nastąpią kolejne podwyżki pensji, wzrosną też koszty robocizny. To będzie miało duże przełożenie na zagraniczne firmy, które ulokowały swe fabryki Chinach.
Jeżeli jednak pensje pozostaną takie same, czy robotnikom dalej będzie opłacać się pracować na nisko płatnych stanowiskach?
Najpopularniejszym pytaniem które zadają internauci to: "Co mogę kupić za 100 juanów?" Jedna z uczestniczek forum wypowiada się: "Butelka 5-litrowego oleju kosztuje około 90 juanów, a miesięcznie zużywam jedną."
Inny uczestnik pisze: "Do tej pory moje miesięczne wydatki na żywność mieściły się w granicach 200 juanów. Teraz jestem zmuszony bardziej oszczędzać".
Wiele osób, zwłaszcza starszych, uważa, że dobrym rozwiązaniem jest własna uprawa warzyw. Chińczycy wykorzystują do tego malutkie ogródki, a nawet doniczki na kwiaty i przydrożne rowy.
Popularne stało się suszenie większych ilości warzyw i przechowywanie ich na zapas.
Jak zakończy się rok 2010 według chińczyków? Czy będzie znakiem "zhang" - przekonamy się pod koniec grudnia, kiedy internetowe forum zakończy głosowanie.
Gość_Aton
Napisano 30.05.2011 - 19:53
Napisano 30.05.2011 - 20:34
Napisano 31.05.2011 - 03:11
Prawdopodobnym jest, że Chinom spadnie wzrost gospodarczy ale moim zdaniem nie więcej niż o 1/3 co nadal gwarantuje wysoki wzrost. Póki co krajem rządzi partia i dlatego nie zawaha się podjąć stosownych kroków dla utrzymania wzrostu. Skoro postanowili stworzyć sztuczną rzekę to co im tam jakiś wzrost? Mogą nawet siłą przesiedlić wieśniaków do tych dodatkowych mieszkań.
No cóż i tak są lepsi od nas.
Napisano 17.07.2011 - 21:59
Użytkownik lambo edytował ten post 18.07.2011 - 13:57
Napisano 18.07.2011 - 11:35
No właśnie, ale jakie są tego skutki? Bo powiedzmy, że USA ogłasza przetarg na wykonanie drogi, przetarg wygrywa chińska (albo jakakolwiek inna zagraniczna) firma. Wybuduje tą drogę, za jakąś tam ustaloną kwotę, powiedzmy 10 mln $ (nie wiem, czy to realna kwotaWiecie jak to może się skończyć? Fed wydrukuje banknot o nominale 16 miliardów biliardów i amerykanie wręczą go chińczykom.
![]()
Amerykański sukces polega na tym, że drukują sobie po prostu kasę. Tak samo japończycy. Inflacji w USA nie widać.
Napisano 27.08.2011 - 15:17
USA będzie miało wybudowaną drogę za darmo (pomijając koszt wydrukowania 10mln$). Kto na tym ucierpi? Gospodarka amerykańska, chińska, czy nikt??
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych