Skocz do zawartości


Zdjęcie

To co przyniosło życie Ziemi, zabiło Marsa.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1

dżek.

    Muzyka Śnieżnych Pól

  • Postów: 1196
  • Tematów: 280
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 39
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

To co przyniosło życie Ziemi, zabiło Marsa.


Przenieśmy się 4 miliardy lat w przeszłość do młodego Układu Słonecznego. Mamy rozpaloną jak piec Ziemię i całkiem fajne warunki na Marsie. Toksyczna atmosfera Ziemi pogarsza tylko sytuację. Mars prosperuje, jest nawet na nim woda. Cóż takiego zaszło, że obie planety drastycznie ochłodziły się? Dla życia na Ziemi to była dobra wiadomość, ale dla Marsa, okazała się wyrokiem. Szukając sprawcy, naukowcy jeszcze raz przyjrzeli się okresowi zwanemu LHB (Late Heavy Bombardment).

Dołączona grafika


Wiemy, że deszcz meteorytów trwał około 100 milionów lat. To ważna informacja, zaraz do niej wrócę. Mikrometeoryty pochodzą z pasa planetoid. Są wielkości ziaren cukru, więc nie trzeba wiele by zaburzyć ich orbity. W młodzieńczym wieku naszego układu planetarnego, cała masa większych obiektów regularnie przestawiała zwrotnice na trasach ich wędrówki. Po opuszczeniu "bezpiecznego" pasa między Marsem a Jowiszem bardzo często rozpoczynały podróż w jedną stronę, przyciągane przez przez grawitację w kierunku Ziemi i Marsa. Wchodząc w górne warstwy atmosfer planet, nagrzewają się do temperatury około 1000 stopni Celsjusza. Oznacza to, że prawie każdy z nich wstrzykiwał w atmosferę swoją malutką porcję gazów, w tym dwutlenku siarki. Dwutlenek siarki w atmosferze tworzy aerozol składający się z cząstek stałych i ciekłych. Tego typu zawiesina bardzo skutecznie odbija promienie słoneczne, tworząc bardzo silną barierę dla docierającej do planet energii.

Wrócę teraz do informacji, że bombardowanie w sumie trwało około 100 milionów lat. Kalkulator w rękę i mnożymy. 100 milionów przez ok 20 milionów ton dwutlenku siarki każdego roku trafiających do górnych warstw atmosfery Ziemi i około pół miliona ton dwutlenku siarki każdego roku wstrzykiwanych według szacunków naukowców w atmosferę Marsa. Co dostaniemy na końcu równania? Katastrofalny wpływ na stabilność obu środowisk i globalne ochłodzenie na gigantyczną skalę.

Według naukowców z Imperial College London, LHB jest najbardziej prawdopodobną przyczyną rozpoczęcia ewolucji obu planet do stanu jaki panuje na Marsie i Ziemi obecnie. Mars cały czas tracił gazy cieplarniane ze swojej atmosfery. Napływ dwutlenku siarki z mikrometeorów zadał planecie ostateczny cios. Ziemia została "przetrzepana" jeszcze dotkliwiej. Oprę się na przykładzie którym posłużyli się naukowcy z Imperial College. Wybuch wulkanu Pinatubo w 1991 roku wpompował do atmosfery około 17 mln ton gazów, w tym dwutlenku siarki, które zatrzymały na całkiem długi czas ok. 10% promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi. Wywołało to okresowe globalne ochłodzenie o pół stopnia Celsjusza. Wedle wyliczeń naukowców, odpowiednikiem tak drastycznej w skutkach zmiany składu atmosfery wywołanej przez bombardowanie mikrometeorytami mógłby być wulkan odpowiadający rozmiarami Pinatubo wybuchający co miesiąc przez ponad 8 MILIONÓW lat.

Mars z ciepłego, wilgotnego świata zamienił się w zimną i suchą pustynię, co tylko przyśpieszyło degradację atmosfery i zamieniło planetę niebieską, w czerwoną jaką znamy dziś. A co z Ziemią? Należy pamiętać, że w tym okresie ilość energii emitowanej Słońce była o 30% mniejsza niż obecnie. W połączeniu ze wzrostem poziomu dwutlenku siarki w atmosferze pochodzącej z mikrometeorytów, gorączka trawiącą młodą Ziemię wygasła i powstały warunki do rozwoju pierwszych prymitywnych mikroorganizmów, które pociągnęły zmiany dalej, między innymi wywołując zjawisko zwane GOE (Great Oxygenation Event), który ostatecznie uformował planetę jaką znamy.

Więcej informacji znajdziesz pod zródłami:

źr1
źr2
źr3
źr4

Użytkownik dżekson edytował ten post 11.04.2011 - 13:54

  • 2



#2 Gość_Horror

Gość_Horror.
  • Tematów: 0

Napisano

Według naukowców z Imperial College London, LHB jest najbardziej prawdopodobną przyczyną rozpoczęcia ewolucji obu planet do stanu jaki panuje na Marsie i Ziemi obecnie. Mars cały czas tracił gazy cieplarniane ze swojej atmosfery. Napływ dwutlenku siarki z mikrometeorów zadał planecie ostateczny cios


Być może, ale mnie bardziej przekonuje wersja z zanikiem pola magnetycznego. Słabe pole magnetyczne nie było w stanie obronić atmosfery planety przed konsekwencjami aktywności słońca (atmosfera została „zdmuchnięta” w przestrzeń). To się trzyma kupy i tym bardziej nie rozumiem tego entuzjazmu, który towarzyszy np. wizjom „reaktywacji” Marsa. Planeta o takim potencjale magnetycznym, uniemożliwia rozwój znanego nam życia. Nie wiemy na pewno, jaki był Mars wcześniej, więc gdybamy. A może zwyczajnie jest taki cały czas?

Tak czy owak, opisywana teoria z mikrometeorami jedynie w jakiś sposób uzupełnia układankę.
  • 1

#3

spychi.
  • Postów: 39
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Ja cały czas podtrzymuję swoją teorię, że życie na Marsie zostało zmiecione z powierzchni przez wulkan Olympus Mons, wybuch takiego wulkanu o średnicy kaldery równej 90km byłby na tyle potężny, że w promieniu tysięcy kilometrów jakiekolwiek organizmy znikłyby w kilka minut. Do tego zmiany klimatyczne spowodowane wybuchem. Na Ziemi wybuch wulkanu jakim jest Park Yellowstone również by spowodował wymieranie i katastrofalne zmiany klimatyczne.

Dodatkowo wybuch Olympus Mons wyrzuciłby setki tysięcy ton skał oraz magmy czego następstwem było osłabienie pola magnetycznego i utratą atmosfery w dużym stopniu.

Wystarczy popatrzyć na Marsa z orbity i widać, jak dużo jest równin żeby dojść do wniosku, że całe napięcie podpowierzchniowe musiało znaleźć gdzieś ujście.
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych