Witam,
Nie jestem nowym użytkownikiem tego forum, ponieważ przeglądam je już od długiego czasu ale dopiero teraz zdecydowałem się zarejestrować.
Chciałbym w tym temacie opisać sytuację, która mi się przydażyła na wakacjach. Chciałbym prosić równiez tylko o powazne odpowiedzi, a nie robienie sobie z tego wszystkiego żartów. A więc przejdźmy do tej historii.
Otóż będąc 2 lata temu w Chorwacji w miejscu do którego jeżdżę co roku przydażyła mi się dziwna sytuacja. W pokoju którym sypiam jest często bardzo gorąco i nie da się tam spać (brak klimatyzacji). Przeszedłem po ciemku raze z poduszką do salonu, aby tam przespać się na kanapie, ponieważ tam jest o wiele chłodniej. Leżąc na kanapie byłem odwrócony przoden na całe mieszkanie i mogłem spostrzec wszystko w świetle księżyca. Połozyłem się i zdrzemnąłem lecz po jakimś czasie, nie wiem, która była godzina przebudziłem się. Otwierając oczy zobaczyłem ciemną wysoką sylwetkę przechodzacą zwinnym i szybkim krokim. Z początku myślałem, że to mój ojciec idzie do kuchni się czegoś napić ale postać ta nie zapaliła światła i wtedy właśnie usłyszałem dochodzące chrapanie ojca z pokoju obok. Fakt docierały do mnie z troszke spowolnionym tępem dlatego, że dopiero co się przebudziłem. Nie mogła być to tez moja matka ze zwględu na to, ze jest bardzo niska. Przeraziło mnie to strasznie, nie potrafiłem wydusić z siebie najmniejszego dźwięku chociaż chciałem krzycieć z całej siły. Po prostu na chwile tak jakbym stracił głos. Do tej pory zastanawiam się co to było, duch, ktoś wszedł do domu(ta opcja po głębszym zastanowieniu odpada, poniewaz sylwetka w zetknięciu ze światłem księżyca rozpłynęła się w nicość). Może ktoś pomoże mi coś wyjaśnić.
jeśli ktoś nie doczytał i potrzebuje jeszcze jakiś szczegółów to prosze pisać. Pamiętam to wszystko tak jakby to było wczoraj więc śmiało odpowiem na każde pytanie dotyczące tego zdarzenia.








