Skocz do zawartości


Zdjęcie

Działalność i zadania Nibiru w Układzie Słonecznym


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1

wojmus.
  • Postów: 7
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Zniszczenie Tiamat i powstanie Ziemi

Z polecenia Federacji Galaktycznej, na arenę wkroczyła planeta - okręt wojenny, Nibiru…
Tiamat znajdowała się wtedy na orbicie zbliżonej do orbity dzisiejszej Ziemi.
Nibiru, z ramienia Galaktycznej Federacji, weszła do Układu Słonecznego w celu likwidacji cywilizacji Gadów na Tiamat. Za pomocą księżyca Saturna, naprowadzając go na Tiamat i wykorzystując jako uzbrojoną jednostkę bojową, unieszkodliwiono jej stanowiska obronne a promieniami o olbrzymiej mocy zniszczono pola siłowe. Pozostawione przez gatunek Pra – Waleni, gdzieś na terenach dzisiejszego Tybetu, połączone reaktory siłowe implodowały niszcząc prawie całe życie na powierzchni planety.
Tiamat stała się prawie martwa…
Przeżyło tylko 3% Reptoidów i Dinoidów, natomiast reszta wyparowała…
Następnie, planeta została rozbita na dwa oddzielne ciała, z których jedna z jej części została przeobrażona w późniejszą Ziemią a z pozostałych resztek utworzył się pierścień asteroidów oraz planeta Maldek.
Satelita Saturna, a raczej jego resztki, zostały umieszczone na dzisiejszej orbicie, jako podwójna planeta Pluton - Charon. Tutaj, Pluton na krańcach Układu Słonecznego, zaczął służyć Federacji do monitorowania jego planet. Była to jakby zbrojna strażnicza placówka zamieszkałych tu światów. Zresztą jest bardzo wymowna w języku Sumeryjskim nazwa Plutona, bo „szu – pa” w dosłownym tłumaczeniu znaczy „wartownik nieba”.
Powstanie Ziemi z kawałka innej planety tłumaczy fakt, dlaczego nasz glob nie posiada jednolitej skorupy zewnętrznej. Jednolitą skorupę mogą posiadać tylko planety, które od początku ich powstania stygły równomiernie. Ziemia posiada taką skorupę tylko na jednej trzeciej swojej powierzchni.
Gdzie się podziała reszta…?
Amerykańscy uczeni badając fale sejsmiczne doszli do wniosku, że część skorupy zalega na głębokości 400 km w jej półpłynnej sferze. Stanowi to i tak tylko połowę tego, co powinna mieć nasza Ziemia.
Co spowodowało wepchnięcie tej krustalnej materii...
Niejasne naciąganie teorii, że powstała ona z popękanych płyt litosfery, nie wyjaśnia tego, co spowodowało taką siłę, która połamała twardą powierzchnię i podzieliła ją na wielkie płyty.
Inną anomalią w budowie skorupy ziemskiej jest jej niejednolita struktura i grubość. Pod kontynentami jest gruba na 20 do ponad 70 km, natomiast pod oceanami jej grubość wynosi tylko od 5.5 do 7 km.
To jakby cienka, jeszcze zabliźniająca się rana…
Wyniesienia górotwórcze nad kontynentami średnio wynoszą około 700 m, a przeciętna głębokość oceanów nie przekracza 4 km. Oznacza to, że znacznie grubsza litosfera kontynentalna sięga głębiej, natomiast oceaniczna litosfera, w porównaniu do płyt kontynentalnych, jest tylko cienką płytką.
Skorupa dna oceanicznego jest dużo młodsza. Litosfera kontynentalna liczy sobie około 4 miliardów lat, podczas gdy oceaniczna nie więcej niż 200 milionów lat. Wiadomo, że oceaniczna skorupa bezustannie zwiększa swoją masę poprzez ciągłe erupcje oraz wypływające z popękanych szczelin roztopione skały bazaltowe i krzemianowe. Trwa to do dzisiejszych czasów.
Jest to jakby gojenie ran przez tamowanie upływu „krwi” w ziemskim organizmie…
A co się stało z resztą skorupy, która znajdowała się w tym miejscu …?
Została ona, wraz z jej częścią wewnętrzną, wyrzucona w Kosmos, tworząc planetoidy i Maldeka, a z wody komety.
Natomiast Ziemia przez długi czas wyglądała jak nadgryziony okrągły duży owoc…
Ponieważ poprzedniczka Ziemi, Tiamat, posiadała ogromny ocean, woda z jej powierzchni. zalewając potężną ranę trafiła w obszar wysokiej temperatury powodując powstanie dużej ilości pary. Wymieszała się ona z pozostałą częścią pierwotnej atmosfery. To była pierwsza pra-atmosfera Ziemi, posiadająca duży nadmiar pary wodnej, sporo dwutlenku węgla powstałego z pożarów lasów, i niestety dużo mniej tlenu niż przed katastrofą. Procentowy poziom zawartości tlenu spadł gwałtownie z 30% do prawie 10% i już nigdy nie osiągnął pierwotnej wartości, ze względu na mniejszą grawitację Ziemi.
Przyczyną tego zjawiska były po wojennych zniszczeniach gwałtowne spalania roślinności i innych organicznych materiałów. Ale na wskutek gwałtownego parowania oceanu powstały później na lądach, po ostygnięciu, zbiorniki słodkiej wody i wiele rzek, jako podstawa do przyjęcia nowego życia.
Ponieważ większe ciała niebieskie posiadające półpłynną konsystencję, obracając się dążą do formy kulistej, spowodowało to rozpad pozostałego jednolitego kawałka skorupy Ziemi.
Księga Genesis opisuje stworzenie lądu w następujący sposób:

"Potem rzekł Bóg: Niech się zbiorą wody spod nieba na jedno miejsce i niech się ukaże suchy ląd! I tak się stało. Wtedy nazwał Bóg suchy ląd ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. I widział Bóg, że to było dobre." (Genesis 1:9-10)

Werset ten mówi o tym, że wody oceaniczne zostały zebrane w jednym miejscu tak, aby mógł się ukazać suchy ląd. Wskazuje to na fakt, iż na długo przed biblijnym potopem na Ziemi był tylko jeden olbrzymi kontynent. Ma się także wrażenie, iż ocean pokrywał znacznie mniejszą część powierzchni naszej planety niż obecnie, jako że wody zostały zebrane w „jednym miejscu”.
Jedyny w tym czasie ląd zwany dzisiaj przez naukowców Pangeą, zaczął się rozpadać. Początek tego zjawiska miał miejsce 90 milionów lat po katastrofie Tiamat. Pangea podzieliła się na Luzję i Gondwanę. Następnie zaczęły formować się kontynenty. Średnica planety ustalała się, a w miejscach między płytami kontynentów zaczęła się wydobywać magma. Powstało zróżnicowanie, na obszary posiadające skorupę kontynentalną, oraz obszary posiadające jedynie skorupę oceaniczną.
Dryf kontynentów, w pewnym okresie formowania się Ziemi, zostaje przyspieszony na wskutek „puchnięcia Ziemi”. Zjawisko to powstaje we wnętrzu planet wskutek gromadzenia się uranu, kiedy to jego odpowiednia i wystarczająca ilość rozpoczyna reakcję jądrową. W ten sposób powstaje georeaktor, jako wewnętrzne słońce planety. W przypadku Ziemi proces gromadzenia się uranu musiał się rozpocząć tuż po uzyskaniu przez nią formy kulistej.
Tak się składa, że w chondrytach enstatytowych (beztlenowych) uran jest bardziej skoncentrowany niż w zwykłych chondrytach. W środowisku bogatym w tlen pierwiastki takie jak uran wiążą się z krzemianami w lekkie kompleksy i to utrudnia koncentrację tego pierwiastka promieniotwórczego we wnętrzu planety. Ale to się drastycznie zmienia, gdy brakuje tlenu. A tlen po rozbiciu Tiamat zużył się. Powstały wiec warunki do zgromadzenia paliwa na powstanie georeaktora, który zaczął wybrzuszać Ziemię.
Na pograniczu triasu i jury rozpoczyna się formowanie oceanów; Pacyfiku, Atlantyku i Oceanu Indyjskiego. Najstarszy jest południowo-zachodni fragment Oceanu Spokojnego, na wschód od archipelagu Wysp Sundajskich. Na miejscu Atlantyku najpierw powstaje wąski basen morski oddzielający Amerykę od Europy i Afryki. Na miejscu obecnego Oceanu Indyjskiego początkowo nastąpiło odsunięcie Madagaskaru od Afryki, później nastąpiło pęknięcie na wschód od Madagaskaru i rozejście się Afryki, Azji, Australii i Antarktydy – powstanie Oceanu Indyjskiego. Wytworzyła się też wąska forma geosynklinalna – strefa Tetydy, na miejscu której wyrosną później Alpidy. W triasie i jurze dochodzi do pierwszych, na razie słabych pionowych ruchów blokowych, zwanych orogenezą alpejską. Tak to prawdopodobnie z grubsza wyglądało, jeśli pominiemy okresowe zapadanie się kontynentów a wynoszenie się innych połaci ziem, wskutek kataklizmów.
Aż do tej pory, nasz glob jest bardzo niestabilną planetą, którą nawiedzają liczne trzęsienia ziemi. Będzie to trwało dopóki dna oceanów nie stwardnieją i nie połączą się na stałe z kontynentalnymi płytami.
Wiele przekazów na temat tej niebiańskiej bitwy znajduje się w mitologii sumeryjskiej. Dzięki intensywnym badaniom znawcy starożytnych języków, profesora Zacharii Sitchina, cywilizacja Sumeru jest nam bliższa a jej tabliczki z pismem klinowym barwnie opowiadają o przybyłych bogach z kosmosu i ich okrutnych wojnach.
A oto jak w wersji oryginalnej opowiadają o tej niebiańskiej bitwie teksty sumeryjskie:

„Cztery wiatry rozmieścił,
Tak, że nic od niej nie mogło uciec:
Wiatr Południowy, Wiatr Północny,
Wiatr Wschodni, Wiatr Zachodni.
Blisko przy boku trzymał sieć,
Dar jego dziadka Anu; który zrodził
Zły wiatr, Trąbę Powietrzną i Huragan…
Siedem wiatrów, które stworzył,
Wysłał naprzód, aby spoza niego
Powstały przeciw Tiamat”.

„Przed sobą zapalił błyskawicę,
Napełnił swe ciało buchającym płomieniem;
Potem zrobił sieć, by schwytać w nią Tiamat…
Nad jego głową świeciła straszna aureola,
Był grozą jak płaszczem owinięty”.

Przebył niebo i zlustrował okolice,
Stronę Apsu zmierzył;
Pan rozmiary Apsu zmierzył”.

„Pan zatrzymał się, by popatrzeć na jej ciało bez życia.
Potem zaplanował przemyślnie, jak podzielić potwora.
Potem, jak małża, rozszczepił na dwoje”.

„Wiążąc razem kawałki,
Rozmieścił je jako strażników…
Zakrzywił ogon Tiamat, aby stworzyć
Wielką Obręcz jak bransoletę”.

Uwaga: Cztery Wiatry to potężna kosmiczna broń Nibiru, wielka obręcz jak bransoleta to oczywiście pas asteroidów, sieć to grawitacja, a Apsu to nasze Słońce…

Kiedy mógł mieć miejsce ten kataklizm…?
Biorąc pod uwagę badania uczonych, masowe wymieranie żywych organizmów odbyło się w Permie, około 250 milionów lat temu. Nauka twierdzi, że przyczyną tego zjawiska był kataklizm w okolicach Syberii w postaci potężnej erupcji na długości 1500 km. Potoki lawy i wybuchy na wysokość 2 – 3 km, miały być wynikiem rozerwania skorupy ziemskiej, której przyczyny są bardzo niejasno wyjaśniane. Jeśli odrzucimy wysuwane przez oficjalną naukę niespójne hipotezy, dotyczące powstania przyczyn tej erupcji i zaakceptujemy zbrojną interwencję planety Nibiru, wyjaśni nam to wiele prehistorycznych zjawisk na Ziemi.
W tym zbrojnym starciu, jak wspomniałem, oprócz różnych innych stworzeń, wyginęło ponad 97% Gadów. Reszta ich populacji została przetransportowana na powstałą i przystosowaną do życia planetę Maldek, a część z nich została przyjęta na Nibiru. Ci ostatni byli na Tiamat przeciwnikami eksterminacji Pra - Waleni i charakteryzowali się względnie pozytywną orientacją rozwojową. W późniejszej historii Nibiru, oraz historii powstania cywilizacji na Ziemi, grupa ta odegrała pierwszorzędną rolę. Natomiast bardzo mała część gadziego rodu i ich hybrydowe pokolenia przeżyły kataklizm na samej Tiamat.
Uratowała ich wysoka technika, jaką Gadoidy osiągnęły przed katastrofą. Mała populacja schroniła się w już istniejących i przystosowanych tunelach oraz pieczarach, pod resztką ocalałej planety w części, która później stała się naszym globem. Zostały tam stworzone warunki do przetrwania i rozmnażania. Podziemne środowisko stanowiło zabezpieczenie przed działaniami wojennymi i teraz w sam raz stało się ich wybawieniem. Stanowili jedną z pierwotnych populacji nowej planety Układu Słonecznego. Także w niezbyt wyjaśnionych okolicznościach, nie wykluczających zewnętrzną pomoc innych cywilizacji, przeżyła nieduża część wodnych Syrian, w postaci delfinów i innych waleni. Jak wiemy, to cywilizacja Pra – Waleni, która zdecydowała się powtórnie wejść do środowiska wodnego.

Górna część Tiamat, od tej pory znana jako Ziemia, została odbudowana i zaludniona Felinianami (Felines). Felinianie przy wsparciu Syrian o świadomości Chrystusowej, zasiedlili planetę zwierzętami i roślinami, oraz nową rasą lądowych strażników. W tym celu przeszukano obszar w promieniu 80 lat świetlnych od Słońca. Po dwóch do trzech milionach lat, na czwartej planecie w systemie Wegi znaleziono prymitywny wodny gatunek, pochodzący od stworzeń podobnych do morskich lwów, który wyewoluował w oceanie i właśnie zaczął wychodzić na ląd. Ten gatunek miał własny system porozumiewania się, umiejętności społeczne, łowieckie i zbierackie.
Duchowe Hierarchie z Wegi zgodziły się na to, by w celu szybszej ewolucji ten osobliwy gatunek został genetycznie zmieniony i stał się gatunkiem opiekunów planety. Proces przyspieszania ewolucji tych wodnych ssaków trwał około cztery miliony lat. Istoty o wyglądzie morskich lwów zostały wyniesione do poziomu opiekunów na obu poziomach, duchowym i technologicznym.
Tak, tak…, to oni są przodkami Ziemian, a nie małpolud…!
Różnego rodzaju ziemskie człekokształtne naczelne, to wynik niekontrolowanych wcześniejszych krzyżówek, powstałych z ulepszonych genetycznie prymitywnych przodków Ziemian ze swymi zwierzęcymi krewniakami. Było to możliwe dopóki naczelnym hominidom, stwórcy nie wprowadzili czynnika RH.
On to, później, uniemożliwił kontynuację tak zwanego grzechu pierworodnego…
A jak to przedstawia Księga Dzyan, strofa VIII:

„ ‘Róbmy tak jak one [czyli zwierzęta]; łączmy się i stwarzajmy nowe twory’. I tak uczynili. I ci, którzy nie mieli iskierki rozumu, połączyli się z samicami zwierząt olbrzymów. Spłodzili z nimi nieme rasy. I sami byli niemi, ale ich języki rozwiązały się. Języki jednak ich potomstwa pozostały zamknięte. Spłodzili oni rasę potworów zgiętych ku ziemi i porośniętych czerwonym włosem, chodzących na czterech łapach. Rasa ta pozostała niema, aby hańba nie stała się głośna…”

A w zwrotce X. w wierszu 41:

„Wzięli za żony kobiety o pięknej powierzchowności. Kobiety z rasy bezrozumnych, słabogłowych. I spłodzili potwory, złośliwe demony męskie i żeńskie, twory o równie ograniczonych umysłach”.

A więc w dziejach ulepszania ludzkości były, co najmniej, dwa takie nieprzewidziane przez stwórców, przypadki krzyżowania się ze zwierzętami. Wybrana i poprawiona genetycznie grupa hominidów, poprzez seksualne stosunki ze swoimi poprzednikami, spłodziła najpierw małpiatki lub małpy niższego rodzaju, zaś skutkiem drugiego „grzechu” powstały małpy człekokształtne, zwane naczelnymi, które darwiniści uważają za najbliższych krewnych Ziemian.
W rzeczywistości, przekazane przodkom Ziemian DNA, było kompilacją wielu różnych humanoidalnych istot, biorących udział w tym eksperymencie. Bez interwencji genetycznej, inny byłby nasz przodek, który pojawiłby się dopiero 14 milionów lat później. Także tym razem rasa opiekunów ewoluującej Ziemi była nadzorowana przez Ziemskich Syrian, tylko z jedną różnicą.
Eteryczni Syrianie mieli już na planecie swoich krewnych - braci i siostry, Wodnych Syrian. Wodni Syrianie podtrzymywali biosferę, a Ziemscy Syrianie objęli opieką tereny lądowe.
Z książki „Galaktyczna Rodzina czyli Bardzo Starożytna Historia Ludzkości”
wojmus
  • 0

#2

Viranis.
  • Postów: 90
  • Tematów: 3
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Na jakiej to podstawie? Wiem, że książki, ale skąd te informacje wziął autor? Z channelingu ?
Imo dość ciekawy tekst
  • 0

#3 Gość_radoslaw

Gość_radoslaw.
  • Tematów: 0

Napisano

Dzięki Wojmus, kiedy będzie dostępna cz. 2,3,4 galktycznej historii?
Dla zainteresowanych podaję link nasza galalktyczna historia
Viranis - jest też tam bibliografia, ale zaznajomienie się z nią może potrwać :mrgreen:
Pozdrawiam
  • 0

#4

wojmus.
  • Postów: 7
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Na jakiej to podstawie? Wiem, że książki, ale skąd te informacje wziął autor? Z channelingu ?
Imo dość ciekawy tekst



Bibliografię i I część mojej książki można ściągnąć <a href="http://www.wojmus.tnb.pl/" target="_blank">http://www.wojmus.tnb.pl/</a>

Książka moja jest rezultatem wieloletniej pracy i oczywiście oparta na ezoterycznych źrodłach. Wiadomo, że prehistorię nie napiszemy na podstawie źródeł pisanych czy wykopalisk. Te ostatnie nie mogą istnieć ze względu na odleglą przeszłość i na katastrofy jakie nawiedzały Ziemię oraz nasz Układ Słoneczny. Wiem, że to co przedstawiam wyglada jak wzięte z sf. ale mogę podać jeden mały przykład, że może być odwrotnie. Niżej przedstawię channeling Phyllys Schlemmer, z którego korzystał słynny twórca Star Treka i innych hollywoodzkich seriali i filmów, Gene Roddenberry.

Istota zwana Tomem jest rzecznikiem Świadomości Zbiorowej zwanej Radą Dziewięciu
Gene to słynny twórca filmowy

PHYLLIS V.SCHLEMMER
JEDYNĄ PLANETĄ ZIEMIA
(The Only Planet Of Choice)

GENE: Jeśli ludzie zaakceptowaliby to, że channeling naprawdę istnieje, wtedy stanęliby w obliczu wszystkich problemów dotyczących zakłóceń w channelingu i w otrzymywaniu przekazów pochodzących z innych wymiarów. Czy możesz powiedzieć coś na temat tego, na ile te przekazy, które otrzymujemy od was zostają zniekształcane oraz czy jest możliwe to, że czasami otrzymujemy przekazy nieprawdziwe, spowodowane trudnościami w komunikowaniu się?
TOM: Przekazy błędne mogą zostać spowodowane samą interpretacją oraz ograniczeniami umysłu medium – w doborze słów, których medium może znać zbyt mało jak na nasze potrzeby. Ludzki umysł i język nie są w stanie nawet spróbować objąć wiedzy naszej lub innych cywilizacji. Ale medium pozostaje pod naszą kontrolą.
GENE: Czy Phyllis może nieświadomie wpływać na jakieś komunikaty? Czy możemy być pewni, że nasza metoda komunikowania się potrafi uniknąć wszystkich myśli i potrzeb, i tak dalej, które odczuwa Phyllis?
TOM: Czy rozumiecie, że Nasza Istota nie znajduje się w ciele podczas transmisji?
GENE: Nie wiedziałem o tym, ale rozumiem co masz na myśli.
TOM: Czy rozumiesz, że większość funkcji ciała znajduje się w stanie zawieszenia?
GENE: Nie, ja...
TOM: Czy rozumiesz, że serce i układ krążenia funkcjonuje w stopniu minimalnym?
GENE: Rozu...
TOM: Czy rozumiesz, że do nas należy całkowita kontrola? Nie ma takiego słowa w twoim języku, za pomocą którego moglibyśmy to wyjaśnić, oprócz słowa, które mówi, że całkowicie zawładnęliśmy ciałem.
GENE: Rozumiem. Myślę, że jest to pełna odpowiedź na moje pytanie.

* * *

4. CYWILIZACJE WSZECHŚWIATA
Zdawałoby się, że w połowie lat 90-tych szerszą akceptację zyska idea, że “nie jesteśmy sami". Wielu ludzi wydaje się gotowych przyjąć tę hipotezę, jednak kiedy stają oni twarzą w twarz z kręgami zbożowymi, niezwykłymi światłami na niebie czy relacjami z bliskich spotkań z istotami pozaziemskimi, w ich oczach pojawia się błysk rozbawienia. Można by to nazwać zjawiskiem 'zatrzaskiwania okiennic'; jakby konceptualne możliwości danej osoby zostały rozciągnięte do maksimum i mechanizmy bezpieczeństwa zarządziły: “Stop!". Rząd i organizacje zajmujące się obronnością publicznie ignorują sprawę, a tymczasem rozchodzą się szeroko plotki dotyczące kontaktów ich przedstawicieli z ET, różni domniemani byli pracownicy rządu publikują książki, w których insynuują jakoby zmuszano ich, aby zaprzestali swej działalności. Ten rozdział rozwija wiedzę o niektórych cywilizacjach Wspomnianych przez Toma. Należy przy tym pamiętać, że jego słowa nie zawsze należy odbierać w dosłownym ich znaczeniu. Wiadomo, że czynił aluzje do cywilizacji w znaczeniu świadomości. Czytaj ten rozdział, proszę, z otwartym umysłem. Tom wskazuje też, że każda cywilizacja ma, wewnątrz lub wokół siebie, jakiś duchowy plan lub ich szereg. Mówił też, że istnieje różnica między Bogami a tymi, którzy pochodzą z planet Duchowych...
TOM: Rada Dziewięciu poprosiła, abym ja, ich rzecznik, wyjaśnił wam nieco sprawę struktury i stosunków panujących we Wszechświecie.
Należymy do dziewiątki, która istnieje niezależnie i istnieje jako jedność we Wszechświecie, w miejscu, które moglibyście nazwać strefą zimna. Nie posiadamy fizycznej formy, jak wy czy Altea, czy Hoova (z kolei te cywilizacje nie posiadają takiej jak wy formy fizycznej, niemniej jednak posiadają ją). Jeśli zajdzie potrzeba, możemy się zamanifestować, lecz jesteśmy czystą energią.
Razem nadzorujemy, a ja, Tom, przekazuje wszystko, co chcemy przekazać planecie Ziemi od Rady Dziewięciu, której jestem członkiem.
W związku z nami pozostają Dwadzieścia Cztery fizyczne cywilizacje, żyjące w innym wymiarze. Każda z nich jest całkowicie kolektywną świadomością, która nadzoruje inne, a z tych cywilizacji pochodzą istoty fizyczne, które inkarnują się na waszej planecie, a czasami, kiedy to konieczne, ingerują w wydarzenia. Te fizyczne cywilizacje, owych Dwadzieścia Cztery, każda w swoim własnym wymiarze, są skończonymi i całkowitymi jednostkami kolektywnej świadomości, która świadomie i dobrowolnie jest świadomością kolektywną. Cywilizacje te wyewoluowały się do tego poziomu, aby przekazywać informacje o wielkim znaczeniu i pomagać innym fizycznym cywilizacjom w ich procesie ewolucji.
Jako przykład weźmy cywilizację Altei; ponieważ przebywamy w innym wymiarze egzystencji, jesteśmy zależni od Altei jeśli chodzi o komunikowanie się z wami. Strzegą nas, kiedy wy się komunikujecie z nami i dostarczają technologii potrzebnej dla naszego komunikowania się. Altea jest też głową tego, co wy znacie jako fizyczną cywilizację, która zamanifestowała się na Ziemi jako Atlantyda.
Są też inne cywilizacje – a pomiędzy wami żyją inkarnowane dusze z tych cywilizacji, które przybyły tu, aby pomóc Ziemi. Jedna z tych cywilizacji, Hoova, pierwotnie została osadzona na planecie Ziemi, jak również inne, lecz Hoova trzykrotnie powróciła na Ziemię. Hoova jest cywilizacją, z której wywodzą swe korzenie Hebrajczycy. Hoova jest cywilizacją, która wydała Nazarejczyka.
IRENE: Rozumiem, że Dziewiątka nie należy do istot fizycznych, lecz czy zrozumiałem właściwie, że ci z Hoovy i Altei, i innych cywilizacji są istotami fizycznymi?
TOM: Są cywilizacjami fizycznymi, lecz nie w taki sposób jak planeta Ziemia. Mają również fizyczne ograniczenia, lecz nie aż takie jak wy na Ziemi.
ANDREW: Czy mógłbyś to rozwinąć i wskazać w którym wymiarze Hoova, na przykład, istnieje?
TOM: Kiedy mówisz o wymiarach...?
ANDREW: Mam na myśli czwarty, piąty, szósty... na przykład my Żyjemy w świecie czterowymiarowym [ciężar, szerokość, głębokość, czas].
TOM: Rozumiemy inne, jak je nazwaliście, wymiary. Lecz naprawdę nie są to wymiary.
ANDREW: Cóż, jak wcześniej wyjaśnialiście nam, wymiary miały się składać z różnych szybkości.
TOM: Tak, prędkości.
ANDREW: Właśnie. A w relacji do prędkości światła, jaka jest 'prędkość Hoovy?
TOM: Niech pomyślę... Altea daje nam swoje obliczenia. Tak. Altea nie nazwała tego dokładnie wymiarem, lecz będzie to pięćdziesiąt sześć razy szybkość światła, jaką znacie na Ziemi.
GENE: Dziękuję. A co z resztą naszej galaktyki i Wszechświatem? Czy goście, których zdajemy się tu na Ziemi miewać, pochodzą stamtąd?
TOM: W waszej galaktyce są tacy, którzy nie istnieją w tym, co nazywacie wymiarami waszej Ziemi, lecz oni przybywają tu dla dobra Ziemi, przybywają z innych galaktyk. Altea na przykład, leży w odległości, którą moglibyście określić jako pięćdziesiąt milionów lat świetlnych stąd.
JOHN: Lecz z naszej ziemskiej perspektywy, te inne cywilizacje, jak Altea czy Hoova, w pewnym sensie mogą istnieć wokół nas, a my możemy ich nie zauważać...?
TOM: Są one w innej częstotliwości rzeczywistości. Z powodu prędkości.
JOHN: Ale czy w ogóle możemy rozmawiać o ich egzystencji, blisko czy daleko od nas, w naszych kategoriach?
TOM: Jeśli chcecie odpowiedzi w kategoriach fizycznej Ziemi i pytacie o odległość lub czasoprzestrzeń, to jest to ogromna odległość. Oni nie są z tej galaktyki.
JOHN: I my nie bylibyśmy w stanie dostrzec ich, nawet gdybyśmy byli w jednym z nimi miejscu, teraz i tutaj, prawda?
TOM: W wymiarze, w którym wy się znajdujecie, nie moglibyście dostrzec ich swoimi oczyma – jeśli tylko bylibyście w stanie przenieść się do tego obszaru. Ale oni mogą przyjść do waszego obszaru.
JOHN: Lecz oni określają się jako istoty fizyczne, nawet jeśli my tak byśmy ich nie określili.
TOM: W wymiarze, w którym oni się znajdują, mają podobne poczucie fizyczności, jakie wy macie w swoim wymiarze. Lecz oni nie są istotami fizycznymi w sensie, jaki wy znacie na Ziemi.
JOHN: A czy można powiedzieć, że na przykład pomiędzy wami a nami istnieje kilka wymiarów?
TOM: To byłoby mało precyzyjne przedstawienie sprawy. Jest ich wiele.
GENE: Czy w tej chwili odwiedzają nas jakieś cywilizacje czy rasy Z naszej galaktyki?
TOM: Tak. Są cywilizacje różnych wymiarów, różnych poziomów inteligencji i rozwoju, pracujące z Dwudziestoma Czterema. W waszej galaktyce są cywilizacje, które są w służbie tych, które próbują ocalić planetę Ziemię. Lecz one nie należą do najważniejszych (Dwudziestu Czterech).
GENE: Jeśli Alteanie, Hoovidzi i inni mieliby odwiedzić Ziemię, czy pojawiliby się tu w takim samym fizycznym ciele, w jakim żyją w swoim wymiarze?
TOM: Kiedy ci z Altei manifestują się na Ziemi, wyglądają podobnie jak ci, żyjący na planecie Ziemi. Mają wyższy poziom wibracji, lecz potrafią obniżyć go do poziomu prawidłowego dla Ziemi. Są inni, na przykład ci z cywilizacji Ashan, którzy nie wyglądają jak ludzie z Ziemi. Gdyby te cywilizacje wylądowały na Ziemi, ci którzy pojawiliby się na początku, byliby podobni do ludzi albo zamanifestowaliby się w sposób, jaki to robią ludzie – podobnie czynią to Hoovidzi. Cywilizacje, które przyszłyby po nich, przybyłyby we właściwej sobie formie. Chcemy zapewnić was, że ci, którzy żyją na planecie Ziemi, stwierdzą, że przybysze, których nie można nazwać pięknymi, mają w sobie esencję piękna. Wyglądają rozmaicie. Bardzo rozmaicie, tak.
Lata później, poniższy komunikat przyniósł nową perspektywę na fizyczność istot należących do Cywilizacji Wszechświata:
JOHN: Czy cywilizacje takie jak Altea czy inne należące do Dwudziestu Czterech, żyją na fizycznych planetach w naszym pojęciu słowa 'fizyczne' – wiemy, że ukształtowały się we własnych czasoprzestrzeniach, ale czy mają fizyczną planetę, którą moglibyśmy zlokalizować w naszym czasie i przestrzeni?
TOM: To znaczy, czy mają gęstość?
JOHN: Czy mają taką samą gęstość jak my?
TOM: Nie może być takiej samej gęstości jaką ma Ziemia.
JOHN: Właśnie. Więc w tym sensie nie bylibyśmy w stanie dostrzec ich z Ziemi.
TOM: Nie macie dość dużych teleskopów. Oni bynajmniej nie są blisko Ziemi.
JOHN: Ale jeśli nawet, nie moglibyśmy ich dojrzeć naszymi fizycznymi środkami – moglibyśmy ich wyśledzić jedynie środkami prawdopodobnie nie odkrytymi jeszcze na Ziemi, prawda?
TOM: Nieprawda. Jeśli mielibyście przyrząd zaprojektowany tak, aby mógł dosięgać najdalszych rubieży Wszechświata, wtedy moglibyście widzieć również różne poziomy gęstości. Jako cywilizacje, Dwadzieścia Cztery osiągnęły doskonałość, jedność całości, całkowite posłuszeństwo Stwórcy, dlatego rozumieją oni swój fizyczny świat i nie dają się zwodzić swojej fizyczności. Wiecie, że wasze miejsce zbudowane jest z setek miliardów molekuł, prawda? Nie widzicie tego, więc moglibyście pomyśleć, że tak nie jest, tak? Gdybyście mogli zobaczyć cywilizację Altei, stwierdzilibyście, że jest to fizyka w ruchu.
JOHN: Więc ma kształt, lecz taki, którego nie potrafilibyśmy zrozumieć, ponieważ w naszym świecie nie spotkaliśmy się z czymś takim?
TOM: Jest to kształt fizyczny. Rozwinął się do punktu, w którym fizyczność i duchowość znajdują się w harmonii i równowadze, i który wy musicie osiągnąć, abyście mogli dołączyć do Dwudziestu Czterech.
JOHN: Teraz, kiedy Dwadzieścia Cztery działają w naszym układzie słonecznym, zdaje mi się, powiedziałeś to kiedyś, że muszą korzystać z innych fizycznych planet, aby skontaktować się z nami, są więc w naszym układzie słonecznym fizyczne planety, którymi posługują się niektóre cywilizacje...?
TOM: Nie Dwadzieścia Cztery. Inne, Pod-cywilizacje. Dwadzieścia Cztery nie muszą tego robić.
GENE: Jest pytanie, którego nie mogę pominąć: dlaczego nie dajecie nam silnych i jednoznacznych sygnałów swojej obecności lub bliskości, ale posługujecie się sposobami pośrednimi, takimi jak channeling czy inne? Najpewniej macie ku temu swoje powody, ale odpowiedź na to pytanie ma dla mnie znaczenie.
TOM: Bardzo ważne jest, abyście zrozumieli, że rządy waszego ziemskiego świata nie chcą uwierzyć czy zawiadomić ludzi o naszym istnieniu. Gdyby cywilizacje zdecydowały się otwarcie wylądować na Ziemi, co tak naprawdę nastąpi w odpowiednim czasie, ludzie na Ziemi wpadliby w panikę, gdyż nie rozumieją, nie wiedzą, że nie chcemy ich skrzywdzić.
Pamiętajcie: istnieją też pewne cywilizacje, nie należące do Dwudziestu Czterech czy ich cywilizacji pomocniczych, które pragną przejąć kontrolę nad Ziemią, pragnę trzymać jej dusze w okowach. I te cywilizacje lądowały już na Ziemi i stwarzały problemy, którymi obciążały Ziemian. Ważne jest, aby nie zapanowała panika wśród mieszkańców Ziemi: ważne jest, abyście wiedzieli, że wiedza zostanie wam dana w sposób łagodny, że Dwadzieścia Cztery nie chce was skrzywdzić. To ogromnie ważne, bo jeśli zapanuje panika, ludzie mogą próbować zakończyć życie, a także życie swych rodzin i bliźnich, co nie służyłoby żadnemu celowi.
Rządy waszego świata nie chcą wierzyć, że istnieją inni, o wyższym poziomie inteligencji, a właściwie o inteligencji bardziej duchowej niż ich, ziemska. Pragniemy przekazać ludziom, że istnieją inni, którzy nie chcą ich skrzywdzić, ale są zainteresowani uratowaniem Ziemi. W istocie, jeśli żadne inne cywilizacje nie pomogą Ziemi, ona sama się zniszczy. Nie przybywamy, aby kontrolować, nie przybywamy aby was uwięzić, przybędziemy z miłością i cierpliwością, i zrozumieniem – ale ponieważ zaprzecza się naszemu istnieniu, jak Ziemianie mogą zaakceptować fakt, że cywilizacje Altei, Hoovy, Ashanu i reszty Dwudziestu Czterech pragną dobrego?
GENE: Mam jeszcze jedno pytanie, które będzie chyba interesować innych ludzi: na poprzednich taśmach z naszymi rozmowami wyjaśniałeś, że widzisz myśli nas wszystkich czy tych, którzy się z tobą komunikują. Czy dobrze przypuszczam?
TOM: Jeśli będziemy chcieli wam pomóc, tak. Ale chcemy, abyście zrozumieli, że my nie opanowujemy waszych umysłów, nie kontrolujemy woli, nie wtrącamy się do waszej wolności: nie interweniujemy. Nie służyłoby to niczemu. Altea, Hoova, Ashan i Aragon prosiły, abym przekazał wam, że posiadają takie umiejętności, lecz nie używają ich dla dobra Ziemi – i swego własnego. To byłoby wtargnięcie w duszę drugiej istoty.
GENE: Jestem pod wielkim wrażeniem tych rozmów, komunikatów i atmosfery miłości i pokoju, która otacza wszystkich tu zgromadzonych, lecz nie potrafię zrozumieć dlaczego, jeśli czasami jesteście w ludzkich umysłach, a wasi przedstawiciele odwiedzali Ziemię, a wy znacie ludzkie ścieżki... nie potrafię zrozumieć jak możecie mieć trudności z naszym językiem i rozumieniem najprostszego, potocznego angielskiego? Czy możesz mi to wytłumaczyć?
TOM: Wyjaśnimy to. Cywilizacje w istocie odwiedzały Ziemię, lecz czy rozumiecie, że kiedy komunikujecie się umysłem, słowa nie są naprawdę potrzebne? Z naszej pozycji trudno nam wyjaśnić to w waszym języku. Posiadamy pojęcia, które nie mogą być wyjaśnione w waszym języku, gdyż nie ma w nim odpowiednich słów. Gdybyście mogli czytać w naszych umysłach... gdybyśmy mogli komunikować się z waszymi umysłami na zasadach czystej telepatii, wtedy moglibyśmy przekazać wam to, co próbujemy przetransmitować. A także, w umyśle kanału, czyli osoby przekazującej, tak jak w waszych umysłach, istnieje tylko pewien zasób słownictwa, którym możemy się posługiwać.
GENE: Dziękuję. Wspomniałeś, że w pewnym czasie może się zdarzyć lądowanie innych cywilizacji na Ziemi na wielką skalę. Sądzę, że następne pytanie będzie dotyczyło zagadnienia, kto i gdzie, jak i dlaczego; większość osób zapytałoby najpierw 'jak?'. Innymi słowy, jaki środek transportu zostałby użyty w takim lądowaniu: czy mówimy o pojazdach fizycznych?
TOM: Tak. Są one tym, co nazwalibyście pojazdem fizycznym. Jeśli chcielibyście go dotknąć, jak to możecie robić z samochodami, bylibyście w stanie to zrobić.
GENE: Czy możesz powiedzieć mi cokolwiek o rozmiarach, kształcie itd.? Czy mieści się w nim wielu ludzi, czy...
TOM: Istnieją pojazdy różnych rozmiarów i różnych kształtów. Są takie, które mają kształt dna szklanki, lecz nie jest to naprawdę dno szklanki, tylko tak wygląda. Są też bardzo duże, które pozostaną w waszej atmosferze, a wyślą mniejsze pojazdy... na waszych oceanach macie transportowce, które wysyłają statki, które latają, nieprawdaż?
GENE: To prawda.
TOM: Nasze są podobne, lecz zamiast na waszych oceanach, pojawią się na waszym niebie.
GENE: Twierdzisz, że te mniejsze statki przybędą na Ziemię z większego krążownika?
TOM: Tak. Są też takie, które wyglądają jak to, co nazywacie spodkami. To te spiczaste, które mają kształt litery 'V'.
GENE: Czy te pojazdy przekroczą barierę czasu i inne wymiary, aby przybyć tu na Ziemię?
TOM: Inteligencje, które istnieją w tych cywilizacjach posiadają zdolność wkraczania w wasz wymiar – posiadają też odpowiednią technologie, tak.
GENE: Bardzo częstym ziemskim pytaniem jest, jak te pojazdy są zasilane? W jaki sposób?
TOM: Przypomina to zmianę kierunku wirowania.
GENE: Czy te pojazdy pozostaną na Ziemi po wylądowaniu i czy pozwolicie ludziom obejrzeć je?
TOM: Uzyskają pozwolenie obejrzenia ich wnętrza. Statek pozostanie tu przez jakiś czas. Nie przez długi czas – nie przez lata, na przykład.
GENE: Mamy wiele historii o latających talerzach, i dlatego ludzie będą chcieli wiedzieć czy pozwolicie im podróżować w którymś z tych pojazdów?
TOM: Będzie konieczne, aby przed podróżą w naszym pojeździe, on ich otoczył.
GENE: Czy to znaczy, że atmosfera w waszych pojazdach jest inna albo że nacisk ruchu może być niebezpieczny?
TOM: Nacisk ruchu. Poruszanie się w waszej ziemskiej atmosferze jest możliwe, ale zabranie ich poza nią wymagałoby jeszcze jednego pojazdu wewnątrz pojazdu. Ale jest to możliwe.
GENE: Ludzie i rządy będą niewątpliwie różnie mówić o lądowaniu, a z pewnością niektórzy będą postrzegać je jako zagrożenie. Czy macie sposób zabezpieczenia się przed atakiem?
TOM: Chcemy, żebyście wiedzieli, iż mówimy o cywilizacjach, nie o nas, Radzie Dziewięciu. Nie musimy manifestować się fizycznie. Jest sposób powstrzymania ludzi przed zniszczeniem przedstawicieli tych cywilizacji. Zostałoby to zrobione z miłością i delikatnością. Cywilizacje, które pozostają w naszej służbie nie będą próbowały niszczyć, ani krzywdzić w jakikolwiek sposób jakiejkolwiek fizycznej istoty na Ziemi. Mamy sposoby powstrzymywania ich przed próbami zniszczenia was. Lecz wolelibyśmy nie przybywać bez podania wam podstawowych informacji, gdyż inaczej ludzie zaczęliby wierzyć, że pragniemy przejąć nad nimi kontrolę. Ani nie pragniemy, ani potrzebujemy takiej kontroli, przybywamy jedynie dla waszego dobra. Jeśli jakiś Alteanin pojawiłby się w wejściu takiego pojazdu i zszedł na Ziemię, i gdyby byli tam ludzie, którzy próbowaliby tego Alteanina zniszczyć, on musiałby jedynie wyciągnąć prosto rękę, aby bez wysiłku wprowadzić spokój, a także wprowadzić ich w stan, w którym nie będą pragnęli walczyć i złożą swoją broń. Hoovidzi postąpiliby inaczej: gdyby znaleźli się w takiej samej sytuacji, wyszliby i podnieśli ramiona, ci ludzie, którzy mieliby z sobą broń, zastygliby w bezruchu na pewien czas. Są różne sposoby. Ale żaden z nich nie uczyni szkody istocie fizycznej. Czy to rozumiecie?
GENE: Tak, rozumiem, a z pewnością rozumiem dlaczego nie chcielibyście lądować pokazując jednocześnie swą moc – to wywalałoby wielki strach.
TOM: Tak.
GENE: Czy możesz opisać te cywilizacje, które wyglądają podobnie jak ludzie – coś o ich wymiarach, kolorze, cechach charakterystycznych itd.?
TOM: Alteanie są waszego wzrostu. Mają oczy błękitne, jak wasze czyste niebo. Są półprzeźroczyści; skórę mają bardzo jasną. Są wyprostowani. Kiedy mówimy półprzeźroczyści, chodzi o to, że ich wibracje są przezroczyste. Czy rozumiecie?
GENE: Nie, obawiam się, że niezupełnie.
TOM: Ludzie na Ziemi mają wiele różnych wymiarów, prawda? Alteanie mają jeden wymiar. Jaśnieją, co daje wrażenie przezroczystości. To ich wibracje. Wokół nich roztacza się srebrna poświata. Macie samochody, które wydają się przezroczyste... mówią, że używam niewłaściwego terminu: powinienem powiedzieć: opalizujące.
ANDREW: Czy mają jakieś włosy?
TOM: Nie.
GENE: Czy oprócz tego, że są bezwłosi i opalizujący, różnią się jeszcze jakoś od nas?
TOM: Wyglądają podobnie jak ludzie zamieszkujący fizyczną Ziemię. Czy rozumiecie, że fizyczne ludzkie nasienie pochodzi z Altei?
GENE: Rozumiem, że niektórzy z nas, tu na Ziemi, mają w sobie alteańską krew...
TOM: Tak.
GENE:...lub cechy genetyczne...
TOM: Tak.
GENE:...zmieszane z czysto ziemskimi cechami...?
TOM: Tak. Hoovidzi są mniejsi. Są mali, o ciemnej skórze, nie tak jasnej jak Alteanie. Mają włosy. Też ciemne, tak.
GENE: A czy inne ich cechy, nos, usta, oczy, ręce i tak dalej, są podobne do ziemskich?
TOM: Tak. Ashanie są inni.
JOHN: Czy ktokolwiek z nich ma w ogóle struny głosowe? Czy wydają dźwięki?
TOM: Nie Alteanie. Hoovidzi mają możliwości głosowe, ale nie takie jak wy, tu na Ziemi.
ANDREW: Jak długo żyje przeciętny Hoovida, na przykład?
TOM: Jeśli określilibyśmy to w waszym ziemskim czasie, to byłoby to około 500.000 do 1.500.000 waszych lat.
GENE: Chcesz powiedzieć, że żyją przynajmniej pól miliona lat?
TOM: To byłoby w stosunku do waszego czasu. Ich czas jest inny: wasz czas biegnie wolniej, bo macie inną gęstość.
GENE: Rozumiem. Wspomniałeś, że Hoovidzi mają struny gloso-we – czy będą potrafili posługiwać się językami ziemskimi, tak żebyśmy mogli się z nimi porozumieć?
TOM: Posiadają umiejętności dostosowywania się, Hoovidzi posiedli metodę mówienia i przekazywania tej mowy na drodze transmisji, Alteanie natomiast, mają to w pewnym urządzeniu, które sprawia, że to, co myślą wychodzi na zewnątrz jako dźwięk.
GENE: Jeśli już mówimy o humanoidach, czy są u nich kobiety i mężczyźni, jak u nas?
TOM: Alteanie są dwoma przeciwieństwami umieszczonymi w jedności. Nie ma wśród nich osobników, których wy nazwalibyście mężczyzną i kobietą. U Hoovidów są trzy przeciwieństwa.
GENE: Tak, wiem o możliwości istnienia trzech rodzajów, jeśli to właśnie chcesz powiedzieć, i rozumiem, że określasz Altean jako rasę jednopłciową, czy tak?
TOM: Tak. To prawda, tak.
* * *
GENE: Czy moglibyście wytłumaczyć zwykłym ludziom i naszym naukowcom jak to się dzieje, że istoty z różnych wymiarów mają tak podobne, humanoidalne kształty?
TOM: To człowiek uczynił z tych cywilizacji swoich bogów... Ich powiedzenie, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, odnosi się do cywilizacji o tym wyglądzie. Planeta Ziemia ma jednakże właściwą sobie zdolność rozwijania w swoim środowisku istot humanoidalnych. Alteanie, jak to już wcześniej wyjaśniliśmy, wyglądają bardzo podobnie do was. Posiadają też umiejętność manifestowania się w różny sposób, ale... zapytam Alteę jaką postać wybierze... Altea powiedział, że wybiorą swoją zwykłą postać, czyli tę, którą wy nazwalibyście humanoidalną. Hoovidzi też tak wyglądają. Ashanie nie, Zeneelanie też nie.
GENE: Czy Alteanie, Hoovidzi i inni tak samo jak my przeszli ewolucję? Czy ich również osadzono na ich planetach i czy rozwinęli się potem w jakiś' naturalny sposób? W swoim środowisku geograficznym i atmosferycznym i tak dalej?
TOM: Nie w kategoriach geografii i atmosfery. Lecz przeszli proces ewolucji. Lecz wydaje się, że mieli więcej szczęścia, gdyż nie wpadli w pułapkę – choć, jak wiecie, niektórzy przedstawiciele cywilizacji alteańskiej pochodzą z Atlantydy – pamiętajcie, że Ziemia jest planetą równowagi, uczenia się równoważenia tego, co ulotne z tym, co fizyczne. To właśnie stało się pułapką dla wielu dusz.
Kiedy mówicie o rozwoju planety Ziemi, pamiętajcie że wszystkie dusze, które istnieją we Wszechświecie miały, w różnym czasie, potrzebę zamanifestowania się na fizycznej Ziemi dla przekazania nauki. Dlatego ci, którzy żyją na Altei, przynajmniej jedno swoje życie spędzili na Ziemi. To bardzo skomplikowane i niełatwe do wytłumaczenia, jeśli nie ma ku temu odpowiednich słów do wyjaśnienia spraw Wszechświata. Przykro mi, oni mówią, że nie wyjaśniam tego prawidłowo... Dusze, które pragną czy czują potrzebę nauczenia się równowagi, przybywają, aby żyć na Ziemi, aby zrozumieć jak oczyścić to, co fizyczne, w stosunku do tego, co duchowe. Wielu Altean – ogromna większość – żyło na planecie Ziemi: dlatego właśnie tak bardzo pragną jej pomóc.
Dwadzieścia Cztery cywilizacje znajdują się w bezpośredniej służbie dla nas. Właściwie jest ich Dwanaście par. Te Dwadzieścia Cztery cywilizacje również są fizyczne. Obecnie cywilizacje te pracują nad własną równowagą i rozwiązaniem wszystkich pozostałości trudności. Ponieważ Dwadzieścia Cztery znajdują się W formie fizycznej, mają również pewne trudności związane ze Swą fizycznością – nie aż tyle co wy, na Ziemi, ale mimo to mają je. Jeśliby osiągnęli perfekcję, wtopiliby się w nas. Spośród tych Dwudziestu Czterech nie wszystkie pojawiały się na fizycznej Ziemi. Niektóre z nich mieszkały na Ziemi, lecz inne nie – na przykład te, które były tu, ale nie mieszały się do pracy innych cywilizacji. Każda z tych cywilizacji – zwłaszcza te, które związane są z Ziemią oraz te, które nie są z nią związane, a przysłały tylko przedstawiciela – musi osiągnąć równowagę.
GOŚĆ: Co to jest Ramtha? Dlaczego Ramtha z taką stanowczością mówi o wrześniu 1988?
TOM: Dlaczego powiedziano, że koniec przyjdzie w 1914, a potem znowu w latach 50-tych? Różne cywilizacje mają różne miary rozumienia. Wyjaśnię to:
Członkowie Rady Dziewięciu nie istnieją i nigdy nie istnieli w formie fizycznej. Są Dwadzieścia Cztery cywilizacje, które istnieją w formie fizycznej, są też cywilizacje, które moglibyśmy nazwać pomocniczymi, które są jeszcze bardziej fizyczne niż Dwadzieścia Cztery. Przykład: Altea jest jedną z Dwudziestu Czterech. Ta cywilizacja ma jedną myśl, jedno istnienie. Innymi słowy, jest to świadomość kolektywna na bardzo wysokim poziomie, składająca się z milionów dusz wzajemnie się wspierających, tworzących i żyjących z sobą. W swoim miejscu i swojej wiedzy wiedzą wszystko. Z kolei pod sobą mają inne cywilizacje, które wy nazwalibyście pracownikami lub pomocnikami... nie chcielibyśmy używać tu terminu 'pod-cywilizacja', lecz są i takie, które można tak nazwać.
Jeśli ludzie z Ziemi skomunikują się z pomocniczą czy pod-cywilizacją, która nie pojmuje całości dzieła reszty cywilizacji, wtedy najprawdopodobniej ich interpretacja przekazów będzie niewłaściwa. Przykład: w każdej korporacji istnieje przewodniczący rady, rada dyrektorów oraz departamenty. Departament zakupów nie rozumie pracy departamentu sprzedaży, a departament kierownictwa wie więcej niż oba pozostałe departamenty. A więc, jeśli komunikujecie się z jakimś departamentem na poziomie ich zrozumienia, oni mogą wam sensownie odpowiedzieć, lecz innych dziedzin już nie rozumieją. Mają poglądy, które mają sens jedynie w ich układzie odniesienia. Oznacza to, że: być może istnieje jakaś komunikująca istota, która pojmuje, że jeśli Ziemia dalej będzie podążać swoją obecną drogą, to doprowadzi się do zagłady. To, czego ta istota nie widzi to fakt, że ludzkość posiada zdolność, aby to zmienić. Planeta Ziemia jest wyjątkowa we Wszechświecie, gdyż istnieje na niej wolność woli.
GOŚĆ: Ezoterycy twierdzą, że cztery eteryczne pod-poziomy poziomu kosmicznego mogą być najwyższym możliwym czynnikiem oddziałującym, jeśli chodzi o ludzkość. Chciałbym wiedzieć czy to prawda.
TOM: Otrzymałeś tę informację od jednej z cywilizacji, rozumiesz?
GOŚĆ: Sądziłem, że to powszechny pogląd ezoteryków, i że pochodzi z channellingu z Alice Bailey, która...
TOM: Rozumiesz, że ta informacja nie pochodzi od nas, ale od jednej z cywilizacji. Rozumiesz, że Dwadzieścia Cztery są największe spośród wszystkich istnień sfery fizycznej, że istnieją obok nas? Ale rozumiesz też, że ta informacja pochodzi od cywilizacji fizycznej?
JOHN: Tak, czy możesz powiedzieć od której cywilizacji pochodzi ta informacja?
TOM: Poproszę o pozwolenie... jest to cywilizacja partnerująca cywilizacji Myrex, nazywana Mora-Triomne. Nie jest konieczne, abym wyjaśniał wam wszystko, co dotyczy Dwudziestu Czterech. Najlepiej będzie, jeśli porozmawiamy o Hoovie, Ashanie, Altei i Aragonie.
ANDREW: Czy w tej chwili możemy wyraźnie powiedzieć, że Hoovajest tą cywilizacją, o której mówi Biblia...?
TOM: Hoova to Jehowa. Tak.
ANDREW: A jeśli chodzi o Alteę...?
TOM: Pochodzi z czasów Atlantydy i wcześniejszych.
ANDREW: Aha. A Ashan, czy możesz podać nam historyczny kontekst roli, jaką odegrał Ashan?
TOM: Ashan to początek twórczości wielkich kompozytorów, Renesansu, wielkości sztuki na Ziemi. Wszystko zaczęło się jeszcze za czasów Egiptu, od jego prac w złocie i piękna architektury. Ashan jest po prostu cywilizacją ogromnego potencjału twórczego. Przyniósł Ziemi wielką muzykę, wielką sztukę i wielką literaturę. Tak.
Pamiętajcie: znajdą się tacy, którzy będą mieli ogromne trudności w zaakceptowaniu tego. Nie będzie żadnych trudności ze strony głów rządów czy ich służb bezpieczeństwa, gdyż będą oni publicznie udawali, że coś takiego w ogóle nie istnieje, natomiast po cichu będą wysyłali swoich ludzi, aby ci odkryli prawdę. Gdyż wiedzą, że kontakt jest potrzebny.
ANDREW: Jak myślisz, jaki jest podstawowy powód tego, że przybywacie, aby pomóc ludzkości, i jaki jest podstawowy problem człowieka, który trzeba rozwiązać?
TOM: Rada mówi, abym wyjaśnił to na dwojaki sposób: jeśli ludzkość będzie nadal postępować tak jak do tej pory, to gdzieś około waszego roku 2000 Ziemia nie będzie dalej w stanie egzystować w swym obecnym stanie. Dlatego cywilizacje próbują oczyścić i przy wrócić jej równowagę posługując się jej technologią, nie tylko dla uratowania ludzi, ale także ponieważ Ziemia pozostaje pod opieką cywilizacji, które ją skolonizowały, a tym samym po części są za nią odpowiedzialne. Potrzeba powrotu w tym czasie zaistniała, ponieważ człowiek czuje się zwierzchnikiem świata zwierząt i roślin próbuje obecnie przejąć kontrolę nad całą ludzkością, a my nie możemy na to pozwolić.
W czasie następnej transmisji Tom zawiadomił nas o obecności innych istot:
TOM: Dziś są z nami istoty, które obserwują to, co się dzieje. Są w naszej służbie lub uczą się dla nas. Przygotowujemy ich do pracy i służby koniecznej, aby ta planeta podniosła swój poziom wibracji, rozwinęła się, aby z kolei pomóc temu Wszechświatowi.
ANDREW: A więc witamy ich i mam nadzieję, że przyczynimy się do ich edukacji...
TOM: Pochodzą oni z innych cywilizacji niż wasza. JOHN: Czy możesz wyjaśnić co przez to rozumiesz tym razem?
TOM: Kiedy mówimy o cywilizacjach, mamy na myśli poziom świadomości. Trzeba podnieść jej poziom na Ziemi, co tym samym podniesie jej poziom we Wszechświecie, gdzie istnieje wiele różnych i cywilizacji, które muszą się nauczyć pracować w pokoju i harmonii. Tak jak wy na waszej planecie macie wiele milionów roślin i wiele milionów gatunków zwierząt, tak i we Wszechświecie istnieje ich wiele. Nasi dzisiejsi goście uczą się tego, a jednocześnie staramy się im pokazać sposób generowania miłości i pokoju, i harmonii. Obserwują wibrację miłości.
JOHN: Czy mógłbyś nam wyjaśnić co się stało, kiedy te Istoty przybyły?
TOM: Te istoty z kosmosu, z innych, różnych systemów, zaciekawiły się. Przede wszystkim zajmujemy się Ziemią, ponieważ ważne jest, aby podnieść jej poziom, gdyż obecnie w pewien sposób hamuje ewolucję Wszechświata. Ale, jak to wiecie z waszego doświadczenia, czasami ciekawość może być problemem. Czasami lepiej jest powiedzieć im trochę, i to właśnie w tej chwili robimy. To usuwa strach. To my pomagamy w rozwoju tych z innych cywilizacji i również z innych poziomów rozwoju.
JOHN: Czy w tej chwili jest z wami ktoś spośród tych ciekawskich?
TOM: Nie, tylko ich przywódcy.
ANDREW: Czy moglibyśmy razem z wami pokazać im ewolucję lub rozbudzenie miłości?
TOM: Oni obserwują ten proces, ponieważ kiedy przyniesiemy wam pokój i miłość, otoczymy was wstęgą, która będzie was łączyła z nami. Jest to wibracja podobna do wstęgi elektrycznej. Jest to jedyny sposób, w jaki mogę to opisać. Istnieją maleńkie atomy, które łączą was z nami. Nie są to molekuły, ale atomy. Powiedziano mi, abym to wyjaśnił.
ANDREW: To bardzo ciekawe, nie wiedzieliśmy o tym.
JOHN: Chciałbym wiedzieć, czy na pewnych poziomach może to być uczuciem.
TOM: Krzesło, na którym siedzisz jest namacalne. To, o czym mówimy nie jest namacalne, to wibracja. Jeśli mielibyśmy wyobrazić sobie jakąś emocję, to właśnie w ten sposób.
JOHN: Podczas tych sesji zawsze czujemy się dobrze i chyba to jest namacalne...
TOM: To wasze odczucie. Niełatwo to wyjaśnić, nie ma tego w waszym świecie. Lecz daje to wam uczucie miłości i pokoju. Te dwa słowa, miłość i pokój, oznaczają to samo w naszym świecie, tak jak i u was, lecz wibracja (czyli uczucie) doświadczane jest w sposób odmienny. Przynosi wam pokój, a czując pokój możecie kochać, a miłość jest niezbędna dla ewolucji wszystkich istot na tej planecie. Konieczne jest też, aby podnieść poziom świadomości i kolektywnej świadomości tego Wszechświata. Kiedy w duszy jesteście spokojni i wiecie w jakim kierunku musicie podążać, i jesteście stanowczy w swoich przekonaniach, to jest to pomocą dla istot obserwujących was. Istoty te obserwują wibrację waszego oddania. Generuje ono wibracje, a kiedy powrócą oni do siebie, będą mogli powiedzieć swoim współpracownikom, czy są szczerzy w swoich przekonaniach i poświęceniu, czy też jest to jedynie pragnienie czy ego.
IAN: Tak mniej więcej, jaki procent naszego społeczeństwa to ludzie otwarci na możliwość istnienia w kosmosie istot inteligentnych?
TOM: Liczba ta waha się – w waszym rozwiniętym świecie – między 68 a 71%.
JOHN: Teraz, kiedy zachodzą zmiany [1991], czy istnieje szansa na bezpośredni kontakt z innymi cywilizacjami?
TOM: Kiedy zajdzie ta zmiana, nie będzie już takiej potrzeby, prawda?
JOHN: To prawda.
TOM: Częścią tej transformacji będzie pozdrawianie siebie wzajemnie.
JOHN: Hm, brzmi nieźle.
TOM: Jednakże będzie jeszcze wiele innych.
ANDREW: Czy mógłbyś dać nam jakieś wyobrażenie o tym, skąd pochodzą Alteanie, w kategoriach odległości, rozmiarów ich planety, atmosfery, jakie konkretne problemy musieli przezwyciężyć wchodząc w naszą atmosferę; po prostu, żebyśmy mieli jakieś, blade choćby o nich pojęcie.
TOM: Jak wiecie, pochodzimy ze strefy zimna. Altea leży na obrzeżach strefy zimna. Nie ma tam słońca takiego, jak wy macie... Mówimy o wymiarze...
ANDREW: Tak, czy to mata czy duża planeta? Na przykład, mówiono mi, że Hoova jest 16 tysięcy razy większa niż Ziemia. Jak duża jest Altea w stosunku do Ziemi?
TOM: Jest pięćdziesiąt dwa razy większa od Ziemi. Tak.
ANDREW: Pytam dlatego, że zastanawialiśmy się nad tym, jak Hoovidzi i Alteanie zaadaptowaliby się w ziemskiej atmosferze, gdyby tu wylądowali, i wydaje mi się, że i jedni, i drudzy musieliby przejść znaczną transformację, aby wejść w naszą atmosferę. W tym samym komunikacie Phyllis powiedziała nam, że ma odczucie, iż któregoś dnia pewni ludzie mogliby zostać fizycznie przetransportowani na którąś z tych dwu planet, aby przekazać informację i tak dalej.
TOM: Transport nie odbędzie się na planetę, ale do pojazdu.
ANDREW: Aha, więc w pojeździe będziemy mieli do czynienia z naszą ziemską atmosferą?
TOM: Tak.
ANDREW: Rozumiem, więc nie musielibyśmy przechodzić jakichś poważnych transformacji, aby wejść w ich sferę?
TOM: Nie.
JOHN: Nie wiemy, czy cywilizacja może składać się na przykład jedynie z dziesięciu dusz, czy wielu milionów. Czy możesz nam to przybliżyć?
TOM: Jeśli chodzi o Alteę, to wasza Biblia mówi o liczbie 144.000. Na Hoovie liczba ta wynosi około pięciu milionów.
JOHN: A te cywilizacje, czy moglibyśmy je nazwać nieśmiertelnymi? To znaczy, czy trwają nieprzerwanie w kategoriach naszego ziemskiego czasu?
TOM: Gdybyście żyli milion lat ziemskiego czasu, sądzilibyście, że jesteście nieśmiertelni, prawda?
JOHN: [śmieje się] Tak.
TOM: A więc możemy powiedzieć, że są wieczne.
JOHN: [śmiech] Dobrze, w porządku, rozumiem.
TOM: Można powiedzieć, że Altea jest wieczna. Hoovida żyje około miliona waszych lat. Hoova jest cywilizacją, od której pochodzą Hebrajczycy. Pojawili się na Ziemi w czasach Sumeru (z którego pochodził Abraham) i w czasach, o których wasze księgi mówią, że 'synowie boży obcowali z córkami ludzkimi', a potem przyszli jeszcze raz. Ponieważ byli jedyną cywilizacją, która zachowała energię i zdecydowaną wolę przeżycia, postanowili odgrywać główną rolę w historii Ziemi – ich potomkowie tworzą na Ziemi mikrokosmos.
Ashan komunikuje się poprzez sztukę. Rozumiecie, że Ashanie nie zawsze są zdolni do zachowania dyscypliny? Powiemy wam jedynie, że na miliony Hoovidów jest tylko garstka Ashan. Żyją jak chcą. Są twórczy – jeśli spojrzycie na kulturę Chin, zobaczycie rezultaty ich wpływu. Ashan jest twórcą muzyki, jest twórcą piękna na Ziemi, jest cywilizacją, która stworzyła muzy. Skandynawowie pochodzą od Ashan, a także Fenicjanie.
JOHN: Jak rozumiem, świetnie radzili sobie z pracą w szkle.
TOM: Tak. Byli bohemą. Ashanie mają gibkie ciała, są subtelni niby tchnienie wiatru albo jak dźwięk kryształu, czy to rozumiecie?
JOHN: Tak, przedstawiłeś ich bardzo opisowo.
TOM: Są tymi, których nazwalibyście surrealistami Wszechświata. Hoova, Ashan i Altea przede wszystkim interesują się Ziemią.
JOHN: Tak. Hoova to sfera fizyczna?
TOM: Tak.
JOHN: A sfera astralna, twórcza, emocjonalna to Ashan?
TOM: Tak. A Altea to sfera mentalna. Altea, Hoova i Ashan stanowią mieszankę trzech pierwotnych zasad, które są połączeniem i powiązaniem Ziemi ze Wszechświatem.
Wszyscy związani z Aragonem (na przykład Jose Arigo, brazylijski uzdrowiciel) związani są z uzdrawianiem. Inaczej rzecz się ma z Ancore, Ancore działa pod Aragonem. Pracują razem nad doskonaleniem zdrowia rodzaju ludzkiego. Pracują razem, tak jak Spectra pracuje dla Hoovy. Zeneel reprezentuje zasadę podobną komputerowej, ale nie jest mu podobny... my nie wiemy jak to wyrazić... Zeneel pracuje na zasadzie oddziaływania wzajemnego, jako następstwo. Zeemed i Zenthorp są cywilizacjami, które pracują dla Zeneela. Dostarczają specjalnych struktur rozumienia i umiejętności przenoszenia energii Zeneel. Cywilizacja Zeneel jest jasna i radosna, i uporządkowana. Kiedy mówimy 'uporządkowana', mamy na myśli tworzenie porządku w energii barw. Zeneel jest alchemikiem cywilizacji.
Rozdział ten kończy się wymianą informacji pomiędzy Irenę i Tomem, dotyczących cywilizacji na tej planecie:
IRENE: Chcę zapytać o Chińczyków i buddyjskich Tybetańczy-Itfw. Jak daleko w historię sięga ten nieszczęśliwy związek? Co należy w nim zrozumieć i co w nim jest, czego nie wie o nim historia ludzkości?
TOM: Na początku Chińczycy byli jednym plemieniem, a Tybetańczycy bezpośrednimi potomkami innej cywilizacji, która była duszą Chińczyków. Znacie istotę zespalania świata materialnego Z duchowym? Chińczycy reprezentują stronę materialną...
IRENE: Symbolicznie.
TOM: Tak, a Tybetańczycy reprezentują stronę duchową.
IRENE: Ale gdzieś w historii Chin i Tybetu tybetańscy lamowie uczyli chińskich cesarzy – a jednak nawet przed tymi czasami istniał pewien brak równowagi, który i teraz wciąż istnieje...?
TOM: Wiecie, że duchowni tybetańscy są w bezpośrednim związku z tym, co jest nazywane w narodzie izraelskim 'synami bożymi obcującymi z córkami ludzi'.
IAN: Więc, w jakim punkcie ewolucji człowieka pojawili się Tybetańczycy i zaczęli mieszać się z innymi?
TOM: Byli nauczycielami. Tak jak Ioannici wyszli z morza, aby Uczyć mieszkańców Ur. Byli nauczycielami Chińczyków, rozumiecie?
IRENE: Więc Chińczycy nieświadomie czują, że powinni posiadać ową boskość, którą mają Tybetańczycy.
TOM: Właśnie, ale nie mają takich umiejętności.
IRENE: Wie c, wiedząc że ich nie posiadają, pragną usunąć Tybetańczyków z pola walki? W bardziej pokojowych czasach uczynili Z nich swoich nauczycieli, sądząc że, jeśli ich prześcigną, osiągną tym samym ową boskość.
TOM: Zdecydowanie tak. Jak w dawnych czasach Beduini jedli morświny, sądząc że dzięki temu przejmą ich wiedze.
IRENE: W porządku, a kiedy Chińczycy zobaczyli, że to nie nastąpiło, uciekli się do przemocy.
TOM: I niewoli, bo wtedy, jeśli potrafiliby uwięzić tę wiedzę duszy, wtedy mogliby ja posiąść, kontrolować, rozumiesz?
IAN: A więc, od której cywilizacji pochodzą Tybetańczycy?
TOM: Od jednej z Dwudziestu Czterech.
IAN: A której z Dwudziestu Czterech?
TOM: Zapytam, czy wolno mi przekazać wam jej nazwę... To istoty, które reprezentują we Wszechświecie zasadę pokory. Należą do cywilizacji, która, ogólnie rzecz biorąc, żyje zasadą wiedzy wewnętrznej – nie dla ekspansji, lecz dla służby... Obecnie są jedynymi, oprócz Hoovidów, którzy posiadają wrodzoną im wiedzę o celu, do którego zmierzają jako zbiorowość. Dlatego są spójni, i dlatego teraz, w czasie, kiedy Dwadzieścia Cztery odsłania się, wyrażają siebie, swą ludzką naturę. Zrozumieją, że mogą położyć kres eliminacji zagrożonych grup ludzkich.
JOHN: Czy możesz nam podać imię tej cywilizacji?
TOM:...
IRENE: Rozumiem twoją obawę. Wiem, że buddyści i lamowie Studiowali wiele, wiele lat, aby dojść do wiedzy, którą osiągnęli, ale sądzę, że to ważne.
TOM: Przywiedliście Radę Dziewięciu do kłótni!
IRENE: Rozumiem, że Rada może myśleć, iż przez to ludzie zechcą skrócić sobie drogę wzrastania duchowego.
TOM: To prawda. Wolimy teraz tego nie mówić. Przepraszamy.

wojmus
  • 0

#5

wojmus.
  • Postów: 7
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Dzięki Wojmus, kiedy będzie dostępna cz. 2,3,4 galktycznej historii?
Dla zainteresowanych podaję link nasza galalktyczna historia
Viranis - jest też tam bibliografia, ale zaznajomienie się z nią może potrwać :mrgreen:
Pozdrawiam



Czytacie książkę, ale nie piszecie swoich uwag i opinii na mojej stronie. Przecież po to ją wystawiłem, żeby przed wydrukowaniem nanieść ewentualne poprawki czy mądre wasze sugestie. Na przykład, moja znajoma stwierdziła, że wstęp jest odstręczający, bo za ostro sklasyfikowałem czytelników, którzy mogą przeczytać moją książkę. A ja po prostu nie mam sił na użeranie się z tak zwanym wrogim sceptycyzmem, których przedstawiciele nie raczą dogłębnie zaznajomić się z tematem i wyśmiewają.
wojmus
  • 1



Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych