Skocz do zawartości


Zdjęcie

Utrata przytomności. OOBE. Widzenie oczami własnej duszy.


  • Please log in to reply
5 replies to this topic

#1

Seroslav.
  • Postów: 213
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

To było w okresie podstawówki. Nie pamiętam czy to była 2 czy 4 klasa, te okolice. Mama będzie pamiętała lepiej. Zima. Ogródek kolegi. W kilku małych rozrabiaków zrobiliśmy sobie kilkunastometrową ślizgawkę. W nocy wylana woda, zamarzła tworząc idealną ślizgawkę, gdzie z rozpędu ślizgaliśmy się na stojąco na nogach, po krótkim rozpędzie. Była, można powiedzieć cholernie śliska. Wyślizgania po wielu ślizgach, co najmniej kilkadziesiąt minut zabawy, ślizgania jeden po drugim, przez kilku chłopaków. Za którymś razem nieopatrznie się przewróciłem, nie pamiętam dokładnie jak, w tym miejscu mam chwilową amnestię, zanik pamięci. Pamiętam jeszcze jak się rozpędzałem i sunąłem, gdzieś na końcu ślizgawki wywinąłem jakoś tak "orła", że uderzyłem czołem w lód. Straciłem przytomność. Później w szpitalu podejrzewali wstrząs mózgu, skończyło się jedynie na wielkim zmieniającym kolory jak tęcza guzie, bardzo bolącym i wielkim. W każdym razie co ciekawsze od guza, po stracie przytomności, pamiętam krótki filmik. "Filmik" bowiem był to widok spoza mojego ciała. Widziałem swoje ciało leżące na lodzie, potem przyszła mama kolegi, którego to był ogródek. Jak to dobrze, że ona tam była!! Która wzięła mnie na ręce, moje ciało bezwładnie zwisało. Ostrożnie zaniosła je cała zestresowana do domu obok. Ona przeżywała szok i wielkie emocje, moja dusza spoglądała na to całkiem inaczej, o czym niżej. Otworzyła drzwi mieszkania wniosła do kuchni. Usiadła, moje ciało wzięła na kolana, wzięła wielki nóż kuchenny i na zmianę z dużą łyżką stołową przykładała mi mocno do guza, chłodziła go. Po tym, obudziłem się, patrząc swoimi oczyma, siedziałem jej na kolanach, cholernie słaby, cisnęła mi tą łyżką w guza aż bardzo bolało, cała była roztrzęsiona, pozycja, moja, jej, ta sama co na filmie. Otoczenie to samo, znałem je zresztą dosyć dobrze, bo często bywałem gościem u nich. Potem znowu nie pamiętam co się działo, nie pamiętam karetki, nic nie pamiętam, aż byłem w szpitalu. Nie wiem co się działo i w sumie mnie to nie obchodzi.

Obchodzi mnie, że ja miałem to szczęście w nieszczęściu by się dowiedzieć. Ja wiem :) . Ja wiem, że dusza istnieje. Ja wiem, że po śmierci czeka nas coś jeszcze. Ja to po prostu wiem. Ja po prostu mam dowód. Po prostu to widziałem. Nie na własne oczy, bo one były w tym czasie gdzie indziej, ale widziałem oczami swojej duszy i wiem. Wiem na 100%. Można mówić, że ludzki mózg jest sobie w stanie wszystko wyobrazić, że różne fale mogą zakłócać jego pracę, że wspomnienia ulegają modyfikacjom, że mózg to strasznie kiepsko sklecona maszynka pełna błędów i niedoróbek, można się wyśmiewać negując czyjeś doświadczenia. Można i to pozostawiam innym. Ja widziałem ja czułem (nie czułem) swoją duszę wolną od ciała, ja widziałem ciało wolne od duszy. Na tyle było to dla mnie traumatyczne przeżycie, że wiele razy sobie je przypominając i wyobrażając, pamiętam to jakby to było wczoraj. Ja wiem i chciałem się tym podzielić z Wami.

Kiedy w stanie OOBE widziałem jak z kamery, kilka metrów nad ziemią, swoje ciało, czułem... czułem absolutny spokój. Widziałem wszystko dookoła. Wiedziałem, nie musiałem pytać, nie musiałem się zastanawiać, wiedziałem. Bez emocji. Obserwowałem, można by wręcz powiedzieć "bezdusznie" czyli bez emocji. Nie było mi ani dobrze ani źle, że widzę jak przenoszą moje ciało. Wszystko oglądałem z góry, a kamera się poruszała, śledziła losy mojego ciała. To co czułem najbardziej to absolutny spokój, niczym nie zakłócony. Nie było bijatyki myśli jak na co dzień, nie było głosu wewnętrznego, który by się w głowie zastanawiał, pytał, wyrażał emocje, nie było emocji. Ciało przeniesione i cucone, ożyło. Zobaczyłem wtedy świat z normalnej perspektywy, a ciało dokładnie znajdowało się w tym samym miejscu i w tej samej konfiguracji, co widziałem je oczyma duszy "z kamery".

Nie wiem czy wszystkie dusze mają takie same odczucia. Moja mogła być specyficzna, bo "przygoda" pozacielesna trwała króciutko, maksymalnie kilka minut, może nawet i pół minuty. No właśnie... czasu też nie było, odczuć można było po prostu wieczność, bezczasową, bez pośpiechu, bez niczego. Zdaje się, że głosów też nie było, chodź za to nie dam sobie ręki uciąć. Zdaje się, że oglądałem ten świat jakby za szybą, mogłem oglądać, ale nie słyszałem. Żadnych innych postaci nadprzyrodzonych nie widziałem, nie pamiętam. Zresztą widok z kamery pamiętam nie od razu, takie mam przynajmniej wspomnienia. Między momentem uderzenia w czoło i stracenia przytomności, a pierwszą klatką "filmu z kamery" jaki pamiętam musiała być jakaś przerwa. Nie było za to przerwy między ostatnią klatką "filmu" a momentem przebudzenia, tu przejście było płynne chodź nie jestem w stanie stwierdzić czy "kamera" zbliżała się do ciała przed momentem przebudzenia w ciele. Jestem gotów optować za tym, że tak, ale znowu w tej kwestii pewności nie mam.

Wierzcie, nie wierzcie. Chciałem się tym podzielić, bo wielu ludzi na tym forum podzieliło się wieloma wartościowymi historiami i przemyśleniami, a ja dokładam swoją cegiełkę do tego wszystkiego.

Nie wiem co się dzieje z duszą dalej, chodź wierzę, że dobzi ludzie są na pewno szczęśliwi później, jak ta amerykańska medium opisała w swojej książce. Warto być dobrym człowiekiem. Każdego dnia.
  • 0

#2

rapel.
  • Postów: 43
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Fajnie że miałeś okazje przeżyć coś takiego tylko szkoda że w takich okolicznościach, ale przeżyłeś i z tego się cieszmy. Fajnie że podzieliłeś się tym z nami ale myślę że nie masz co przekonywać innych że istnieje życie "poza ciałem" bo najlepiej jest się o tym przekonać samodzielnie.

...w tym miejscu mam chwilową amnestię, zanik pamięci...


amnezję jak już :)
  • 0

#3

..::Marta::...
  • Postów: 151
  • Tematów: 15
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Szczęście w nieszczęściu :) Tylko niektórzy nazywają tą duszę podświadomością. Kto wie?

Mój brat też tak miał. Podczas wypadku doznał OOBE i widział własne ciało na ziemi. Niestety nie znam szczegół, wiem też że wylądował do szpitala i miał wstrząs mózgu.

Nieźle byście sie dogadali :D
  • 0

#4

2007.
  • Postów: 256
  • Tematów: 21
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nie ma to jak doświadczenie na własnej skórze, mało kto Tobie uwierzy ale Ty już wiesz i to jest najważniejsze dla Ciebie. Ważniejsze niż setki książek, religia, mądre "kazania" etc. Poznałeś szerszą aczkolwiek ukrytą rzeczywistość.
  • 0

#5

Seroslav.
  • Postów: 213
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

No, racja. 100 opowiadań i historii innych nie zastąpi własnych przeżyć. I człowiek nie musi się już zastanawiać, co na ten temat ma sądzić, bo poczuł to, widział i ma całkowitą pewność :) to dużo ułatwia zrozumienie innych rzeczy, gdy mamy jakiegoś pewniaka. Liczba opcji typu "jak to może być" się znacznie zmniejsza :)
  • 0

#6

Ferdynand.
  • Postów: 143
  • Tematów: 38
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Kurcze... więc po co się uczyć techniki OOBE, przecież wystarczy się rąbnąć w czoło i gotowe :D A tak poważnie, to historia ciekawa i jak najbardziej wiarygodna. Dobrze, że nic Ci się nie stało. Pozdrawiam.
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych