Skocz do zawartości


Zdjęcie

Mandragora


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
20 odpowiedzi w tym temacie

#16

Pixxel.
  • Postów: 156
  • Tematów: 11
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

sperma wisielca??? dziwne


Edit [23.10.2007]: Żbikuś
Rozwijaj swoje wypowiedzi.

  • 0

#17

Snajper88.

       Były moderator           Były 'szef' tłumaczy

  • Postów: 204
  • Tematów: 15
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

zamul, jest dokładnie tak jak napisałeś. Człowiek musiał być zły. Ale nadal nie rozumiem jakim cudem ta sperma mogła wylatywać im przez spodnie. No chyba, że bylie wieszani nago.
  • 0



#18

Halloween.
  • Postów: 516
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

No, ale nie ma w tym nic dziwnego.


Edit [25.10.2007]: Żbikuś
Pisz posty wnoszące coś nowego do tematu, jeśli nie masz nic do dodania, lub chcesz napisać zdawkową wypowiedź to wstrzymaj się albo poskładaj kilka zdań.

  • 0

#19

szczotkowski.
  • Postów: 35
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

z tą spermą bywało tak, że w momencie powieszenia skazaniec doznawał gwałtownego przerwania rdzenia kręgowego (nie zawsze) co powodowało ejakulację oraz wydalenie ekstrementów...smutne ale prawdziwe. Na pewno niektórzy skazańcy byli wieszani nago...a z kilku przypadków narodziła się legenda i dalej samo się wszystko potoczyło :) ot i cała historia mandragory a dokładniej jej pochodzenia.
  • 0

#20

Jacaca.
  • Postów: 118
  • Tematów: 29
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

To i ja coś dorzuce do tematu.

Mandragora, wraz z licznymi odmianami, występuje w obszarze śródziemnomorskim. Na terenach północnej i wschodniej Europy rośnie pokrzyk, z tej samej rodziny i o podobnych właściwościach, co pozwala posługiwać się nimi w praktykach magicznych zastępczo. W liściach i korzeniach występuje atropina, alkaloid, który był wykorzystywany niegdyś w celach uśmierzania bólu. Jedni zalecali, by żuć kawałek korzenia, inni robili z niego wino, które było równie skuteczne. Także wąchanie owoców mandragory, pomaga w szybkim zaśnięciu.

Mandragorę (lub pokrzyk) stosowano też, aby wypędzić demony z ludzi opętanych. A także, jak ustalił pewien angielski medyk, była jednym ze składników "maści czarnoksięskiej", którą czarownice nacierały się przed sabatem. Współczesne badania pokazały, że atropina przenikając przez skórę działa halucynogennie, właśnie takie jej właściwości wykorzystywali w obrzędach Indianie.
Starożytni uznawali pachnące jagody mandragory za skuteczny środek pobudzający potencję i zapewniający płodność (afrodyzjak).

Korzeń przypomina sylwetkę człowieka, dlatego, mandragora przedstawiana w filmach, książkach ma właśnie kształt małego ludzika, którego włosami jest obfite u liścienie.




"Opowiadano, że powstaje ona z nasienia powieszonego mężczyzny, szukano jej więc zwłaszcza pod szubienicą. Według wierzeń słowiańskich z jej korzenia zaś miały się wywodzić karłowate demony.
Bardzo rozpowszechnione było także przekonanie, że człowiek, który bez stosownych zabezpieczeń wyrwie korzeń mandragory, wkrótce umrze. Jej korzeń bowiem ma krzyczeć i jęczeć, kiedy wyciąga się go z ziemi, i każdy, kto usłyszy te głosy pochodzące z nieludzkiego świata podziemnego, skona bądź popadnie w obłęd.
Każdy zaś, kto spojrzy na mandragorę, ryzykuje, że wkrótce oślepnie. Zielarz, który chce zdobyć mandragorę, powinien o północy i przy pełni księżyca stanąć plecami pod wiatr, wokół rośliny narysować nożem trzy koncentryczne koła , polać winem i potem obracając się w stronę zachodnią wykopać roślinę nożem. Złamanie zaleceń może spowodować skutki tragiczne, ze śmiercią włącznie. Żeby uniknąć zagrożeń, jakie stwarza krzyk mandragory zielarz po rozgarnięciu wokół niej ziemi powinien przewiązać roślinę sznurkiem, którego drugi koniec uwiązany jest do psa, potem zatkać uszy i nakazać zwierzęciu wyciągnąć mandragorę. Utrzymywano, że zwierzę będzie musiało zginąć. Mówiono też, że zielarz powinien wystrzegać się przeciwnego wiatru: inaczej może usłyszeć krzyk mandragory, wydobywający się z ziemi, a wówczas dotknie go to samo, co i zwierzę przeznaczenie. Inna tradycja mówi, że jeśli ktoś nie będzie przestrzegał dokładnie zaleceń, to może oślepnąć albo oszaleć rażony piorunem. Ormianie wykorzystywali przy wyrywaniu pokrzyku koźlę koźlę lub koguta, aby "gniew" skrzywdzonej rośliny odwrócić na te ofiary. Dobór zwierząt nie jest z pewnością przypadkowy - wszystkim przypisuje się znaczenia demoniczne i związki z mroczną krainą zaświatową.

Przygotowanie do magicznych czynności

Tradycja wymaga, aby wszystkie zielone liście mandragory zostały obcięte, korzeń zaś powinno się położyć w "łożu" z czerwonej ziemi. Pomarańczową lub czerwoną jagodę pokrzyku-mandragory kładzie się tak, aby imitowała usta, a dwa owoce jałowca - oczy. Zaleca się, aby wykonywać to wszystko w szklanym słoju, który należy wystawić na słońce, i stale przemywać roślinę ludzką krwią. Wierzono, że po trzech dniach mandragora ożyje, a po czterech zacznie mówić i będzie mogła przepowiadać przyszłość. Wysuszony korzeń mandragory powinno się włożyć do trumny albo sekretnej szafki, albo nosić w małym woreczku zawieszonym na szyi. Na Podolu korzeń pokrzyku obmywano czerwonym winem, pielęgnowano i ubierano w koszulki

W średniowieczu rozpowszechnione było przekonanie, że dopóki korzenie będą przez ich posiadaczy "pięknie w zacne materie jedwabne lub lniane owinięte, oni sami nigdy przez całe życie nie będą ubodzy". Takie praktyki magiczne, zwalczane przez Kościół, musiały jednak cieszyć się popularnością skoro kaznodzieje wielokrotnie powracali do tego tematu, piętnując zachowania zabobonne.

Magiczna skuteczność

Sądzono też, że mandragora ma zdolność przywracania zdrowia, otwierania drzwi i zamków, zdradzania miejsc, w których znajdują się ukryte skarby. Przynosić miała szczęście i pomyślność, a wprowadzając w stan uśpienia pozwalała poznać tajemnice przyszłości. Figurka z korzenia mandragory, zwana alrunikiem, była tak cenionym i ściganym przez Kościół talizmanem, że przechowywano ją ze szczególną troską i przekazywano z ojca na syna.

W średniowieczu samo posiadanie mandragory mogło spowodować oskarżenie o czarownictwo. Inkwizycyjni sędziowie chcieli zmusić Joannę d'Arc, aby przyznała się do posiadania alruniku, "na co ona odrzekła, że w jej wsi na łące rosła taka roślina, ale ona nie wierzy w jej działanie". Liście mandragory mają świecić w ciemności; kto próbuje zerwać je w momencie przełomowym roku czy dnia, w chwili otwarcia kontaktu z sacrum, ten może nawet dostać skrzydeł. Korzenie obwijano w gałganki ("ubierano"), przechowywano w domu, co miało przynosić bogactwo, szczęście i odkrywać przed posiadaczem rzeczy tajemne. Jeśli roślina, zwana przestępem, wyrosła w zagrodzie, wówczas nie wyrywano jej, lecz otaczano opieką, ogradzano płotkiem i podlewano mlekiem [Mo2, 337].

Medycyna ludowa widziała w mandragorze i pokrzyku środek pomocny przy spędzaniu płodu: "gdy korzeń pokrzyku do macicy wetkniesz, zastanowienie rzeczy niewieścich przepuszcza [tj. uwalnia krew miesięczną], płód umarły wyciąga" [BiU, 482].

Korzeń mandragory dopóki tkwił w ziemi, napawał lękiem, po wyrwaniu jednak stawał się użyteczny człowiekowi, choć można go było stosować zarówno do osiągnięcia celów dobrych, jak i złych. Według wierzeń ruskich wykopywaniu korzenia musiało jednak od razu towarzyszyć stosowne do celu nazywanie; tylko odpowiednie miano mogło zagwarantować, że działać będzie zgodnie z intencjami posiadacz. W Polsce funkcje mandragory pełnił także przestęp (roślina z rodziny dyniowatych). Gdy jego korzeniem potrze się lufę strzelby, to spowoduje się, że odzyska ona niezwykłą celność na łowach [Sw, 151]."

na podstawie: http://www.taneko.republika.pl



  • 1

#21

Koszmar senny.
  • Postów: 216
  • Tematów: 11
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ja powiem na temat tej rośliny coś z innego punktu widzenia, jak napisał kolega wyżej, mandragora zawiera atropinę, czyli silnie halucynogenny alkaloid, który tłumaczy wiele mitów na ten temat.

Bardzo rozpowszechnione było także przekonanie, że człowiek, który bez stosownych zabezpieczeń wyrwie korzeń mandragory, wkrótce umrze.


Jeśli zje jej za dużo albo atropina przejdzie przez skórę, to na pewno.

Każdy zaś, kto spojrzy na mandragorę, ryzykuje, że wkrótce oślepnie.


Atropina powoduje poważnie kłopoty ze wzrokiem na 2,3 dzień po zażyciu. Czytanie po niej jest niemożliwe.

Inna tradycja mówi, że jeśli ktoś nie będzie przestrzegał dokładnie zaleceń, to może oślepnąć albo oszaleć rażony piorunem.


Tak, człowiek po mandragorze i innych tego typu psiankowatych nie kontroluje swoich poczynań, a życie podczas działania atropiny wygląda jak sen, całe otoczenie jest nieprawidłowo przetwarzane przez mózg, który zawsze dodaje coś od siebie, a zatruty ma halucynacje które myli z prawdziwym światem, nawet największa głupota np. latające smoki zamiast ptaków wydaje się wiarygodne.

Szukanie skarbów przy użyciu mandragory to też halucynacje, w końcu jak otruty człowiek wymyśli sobie że przed nim leży skarb, to ten skarb mu się pojawi przed oczyma, i będzie pewny że ten skarb jest prawdziwy.

źródło: hyperreal.info (tylko mnie nie potępiajcie o branie info ze strony dla ćpunów, zrobiłem to w słusznej sprawie.)

PS. co do spermy wisielca, wg. tego co napisał Szczotkowski sądzę że to nie sperma a kał powoduje rośnięcie mandragory, ot taki nawóz naturalny, a sperma została użyta w legendzie pewnie dla lepszego efektu, większej tajemniczości.

Użytkownik Koszmar senny edytował ten post 29.05.2010 - 19:11

  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych