Skocz do zawartości




Informacje o artykule

  • Dodany: 18.06.2019 - 14:57
  • Wyświetleń: 386
  • Odnośnik do tematu na forum:
    http://www.paranormalne.pl/topic/47344-najslawniejsza-ucieczka-z-alcatraz-a-moze-jednak-byla-udana/

    Podyskutuj o tym artykule na forum
 


* * * * *
0 Ocen

Najsławniejsza ucieczka z Alcatraz - a może jednak była udana?

Napisane przez D.K. dnia 18.06.2019 - 14:57
Zapewne nikomu z Was nie trzeba przybliżać Alcatraz. Z pewnością wszystkim kojarzy się z jednym z najsławniejszych (jeśli nie w ogóle najsłynniejszym) więzieniem na świecie. Być może ustępuje jedynie fikcyjnemu Shawshank State Penitentiary.

Jeśli jednak jakimś cudem uchował się na świecie ktoś, komu ta nazwa nic szczególnego nie mówi, to prezentuję istotne fakty w pigułce: Alcatraz to wyspa nieopodal San Francisco, w latach 1934-1963 mieściło się na niej więzienie o zaostrzonym rygorze. Według oficjalnych danych nikomu nie udało się z niego uciec -co oczywiście nie oznacza, że nikt nie próbował.
 

alcatraz.jpg
Więzienie o zaostrzonym rygorze na wyspie Alcatraz


Ogólnie rzecz biorąc na przestrzeni 29 lat funkcjonowania tego nieco przymusowego kurortu wypoczynkowego o wątpliwym poziomie atrakcyjności jego kuracjusze podjęli łącznie 14 prób skrócenia sobie turnusu wypoczynkowego. Jednak zgodnie z oficjalnymi statystykami nikomu nie udała się ta sztuka. Z 36 więźniów próbujących dać nogę z Alcatraz 23 złapano, 6 zastrzelono, dwóch z pewnością utonęło w zimnych wodach Zatoki San Francisco, pięciu zostało uznanych za zaginionych - z racji braku jakichkolwiek śladów przyjęto także utonięcie.

Nas natomiast najbardziej interesować będzie tylko jedna próba ucieczki z powyższej grupy 14. Konkretnie chodzi o najsławniejsze tego typu przedsięwzięcie z udziałem trzech skazańców: Franka Morrisa oraz braci Anglinów - Johna i Clarence’a.
 

zbiegowie.jpg
Trzej panowie, którzy postanowili dać dyla bez pytania o zgodę.


Jeśli ktoś zna przebieg wydarzeń związanych z przygotowaniami do ucieczki oraz samym jej przebiegiem, spokojnie może sobie przewinąć dalej do punktu Garść ciekawostek z czasów bardziej nam współczesnych. Tym, których temat ten żywotnie interesuje, mogę śmiało polecić obejrzenie filmu noszącego dosyć przewrotny tytuł „Ucieczka z Alcatraz” (tak, ja też bym się na tej podstawie nie domyśliła choćby szczątkowego zarysu fabuły) z Clintem Eastwoodem w roli Franka Morrisa.

Sam film nie dość, że całkiem szczegółowo przedstawia wszystkie istotne fakty związane z poczynaniami Morrisa oraz braci Anglinów, to jeszcze jest interesujący z tego powodu, że demonstruje kunszt aktorski Clinta Eastwooda wykraczający nieco poza cedzone przez zęby bon moty, dwa wyrazy twarzy na krzyż (oba wskazujące na oczekujące już wkrótce leczenie kanałowe trzonowców) oraz metodę prowadzenia narracji fabularnej sprowadzającą się do ostrzegawczego strzału w plecy i wycedzenia wspomnianego powyżej bon mota z miną pacjenta czekającego przed drzwiami do stomatologa preferującego przedwojenne metody leczenia.
 

clint.jpg
Pan Eastwood grzebie w ścianie, bo mu tak kazali, mimo ewidentnego bólu zęba trzonowego.


Zakładam, że mało komu będzie się chciało w tym momencie robić przerwę na oglądanie filmu, więc w skrócie przedstawię przebieg wydarzeń.

Otóż panowie Morris oraz Anglin (sztuk dwie) własnoręcznie wykonanymi narzędziami powiększyli otwory wentylacyjne w swoich celach do rozmiarów pozwalających im się przez nie przecisnąć. Wysiłek ten był dość opłacalny, jako że tuż za ścianą cel biegł korytarz techniczny, którym można było się przedostać prawie na dach budynku więzienia. Trójka uciekinierów pracowała nad ścianami w swoich celach przez mniej więcej pół roku.

Gdy nadszedł dzień „DN” (skrót od „Dajemy Nogę”), czyli 11 czerwca 1962 roku - gwoli ścisłości to raczej noc „DN” - skazańcy ułożyli na swoich pryczach przygotowane uprzednio z papieru namaczanego w wodzie makiety głów (tu ciekawostka - głowy pokryte były prawdziwymi włosami uciekinierów wykradzionym potajemnie z pomieszczenia więziennego fryzjera), przedostali się do korytarza technicznego zasłaniając wykute w ścianach otwory specjalnie przygotowanymi maskownicami, także z papieru i przedostali się pod dach budynku.
 

glowy.jpg
Głowy wykonane przy użyciu więziennej wariacji na temat techniki papier-mâché


Tam po odkręceniu klap blokujących dostęp na górę wyszli na dach, a następnie przedostali się na brzeg wyspy. Znana jest nawet dokładna godzina tego wydarzenia, jako że około 23:15 strażnicy usłyszeli na dachu jakiś hałas, ale z racji wietrznej nocy i tego, że się nie powtórzył, uznali, że nie będą sprawdzać jego przyczyny.

Teraz czekał ich najtrudniejszy fragment ucieczki, jako że do przepłynięcia w zależności od wybranego kierunku mieli od 2 do 5 kilometrów. Do tego należy dodać bardzo silne prądy występujące w Zatoce San Francisco, mgłę utrudniającą orientację oraz (a właściwie przede wszystkim) wodę o temperaturze około 10 °C.
 

noc.jpg
Idealna noc na odświeżającą kąpiel w Zatoce San Francisco


Dorzućmy do tego kilka przydatnych informacji:
  • Sprawny pływak jest w stanie przepłynąć odcinek o długości dwóch kilometrów w około 60 minut. Mówimy tutaj z jednej strony o pływaniu w basenie, a z drugiej o osobie pływającej jedynie rekreacyjnie, nie o zawodnikach startujących w triathlonie.
  • Czas przeżycia w zimnej wodzie różni się w zależności od źródła, jednak stosunkowo nieznacznie. Opierając się na danych United States Search and Rescue Task Force możemy przyjąć, że w wodzie o temperaturze 10 °C przeciętny człowiek zachowa przytomność przez mniej więcej godzinę, szanse przeżycia maleją praktycznie do zera po około dwóch godzinach.
  • Frank Morris w chwili ucieczki miał 36 lat, bracia Anglin odpowiednio 31 i 32 lata. O ile nie wiadomo absolutnie niczego o zdolnościach pływackich Morrisa, o tyle bracia Anglinowie znani byli powszechnie ze swoich umiejętności oraz dodatkowo okazjonalnego uprawiania popularnego „morsowania”, czyli krótkich kąpieli w lodowatej wodzie.
Wiemy na pewno, że zbiegowie wykonali własnoręcznie z ukradzionych płaszczy przeciwdeszczowych nadmuchiwane tratwy. Nie pozwalały im one na ułożenie się na nich, ale służyły jedynie jako dodatkowa pomoc oraz punkt oparcia. Miejscem, z którego wyruszyli na ciemne wody Zatoki San Francisco był północny brzeg wyspy Alcatraz.

Na temat wyboru kierunku ucieczki powstały na początku dwie teorie. Pierwsza z nich, która szybko zyskała sobie wśród śledczych popularność głosiła, że zbiegowie udali się w stronę odległej o około 3 kilometry od Alcatraz wyspy o nazwie Angel Island, której południowa część porośnięta była lasem umożliwiającym im ukrycie się przez pierwsze godziny. Druga teoria zakładała, że uciekinierzy podążyli w przeciwnym kierunku, na południe, w stronę gęsto zaludnionego wybrzeża San Francisco - w takim przypadku dystans do przebycia był najkrótszy z możliwych i wynosił niespełna dwa kilometry.
 

dystans.jpg
Opcje do wyboru, jakie mieli przed sobą uciekinierzy


Oczywiście śledczy rozważali także inne opcje, ale odrzucono je błyskawicznie traktując jako zbyt nieprawdopodobne - przede wszystkim z uwagi na to, że dystans do pokonania zwiększał się w każdym przypadku do pięciu, albo i więcej kilometrów.
W każdym razie ucieczkę odkryto rankiem 12 czerwca i zarządzono natychmiastowe poszukiwania. Jednak okazały się one całkowicie bezskuteczne. Pomimo miesiąca intensywnych poszukiwań, efekty prac okazały się nad wyraz mizerne:
  • 14 czerwca odnaleziono dryfujące nieopodal południowego wybrzeża Angel Island wiosło. Nie udało się jednak określić jego pochodzenia.
  • Tego samego dnia, mniej więcej o tej samej porze i w tym samym rejonie wyłowiono z morza zawinięty szczelnie w folię pakunek zawierający portfel oraz listę danych kontaktowych krewnych braci Anglinów.
  • 21 czerwca znaleziono resztki materiału przypominającego ten stosowany do produkcji płaszczy przeciwdeszczowych dostarczanych między innymi do więzienia Alcatraz. Płaszcze takie były jednak dostępne również w normalnej sprzedaży. Resztki te znaleziono w okolicach południowego filaru mostu Golden Gate.
  • W październiku tego samego roku opublikowano raport norweskiego statku SS Norefjell, którego załoga twierdziła, że dostrzegła unoszące się na wodzie ciało. Zdarzenie to miało miejsce 17 lipca, około 28 kilometrów na zachód od Golden Gate. Nie podjęto jednak próby wyłowienia zwłok, nie wiadomo więc czyje ciało zaobserwowali Norwegowie. Szansa na to, by był to jeden z trójki uciekinierów były znikome (ciało topielca zazwyczaj nie unosi się na powierzchni wody po miesiącu przebywania w morzu), najprawdopodobniej były to zwłoki samobójcy, który pięć dni wcześniej skoczył z Golden Gate.
  • Kilka miesięcy później w rejonie wskazanym przez załogę norweskiego statku znaleziono na brzegu ludzkie kości. Ich badanie pozwoliło uznać, że należą do mężczyzny w wieku Franka Morrisa i podobnego do niego wzrostu. Pochowano je z należytym szacunkiem pod nazwiskiem „John Bones Doe”.
Jako że śledczym FBI nie udało się ustalić niczego więcej - na przykład nie zgłoszono kradzieży samochodu w noc ucieczki, włamania, drobnych rozbojów, ani dosłownie niczego, co mogłoby stanowić jakikolwiek punkt zaczepienia -, po prostu uznali oni, że cała trójka utonęła w wodach Zatoki San Francisco, a ich ciała zostały wyniesione przez prąd na pełne morze. Jednak trzeba oddać sprawiedliwość amerykańskim funkcjonariuszom - śledztwo zostało zamknięte dopiero po 17 latach, bo w grudniu 1979 roku. Frank Morris, John Anglin oraz Clarence Anglin pozostali jednak na liście poszukiwanych przestępców.

Kilka drobiazgów, które zasługują na uwagę

Cała sytuacja nie wygląda jednak na tak prostą i nieskomplikowaną, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Przede wszystkim na uwagę zasługuje wydarzenie z 16 grudnia 1962 roku, a więc pół roku po ucieczce Morrisa i braci Anglinów. Otóż jeden z więźniów, John Paul Scott, działając w pojedynkę zdołał wydostać się z więzienia, wskoczył do wody i przepłynął nieco ponad 5 kilometrów, lądując ostatecznie na brzegu w Fort Point. Czyli w bezpośredniej bliskości południowego filaru mostu Golden Gate, praktycznie w tym samym miejscu, w którym znaleziono kilka miesięcy wcześniej resztki płaszcza przeciwdeszczowego.

Fakt ten zasługuje na uwagę z kilku względów. Po pierwsze Scott był nieco starszy od Franka Morrisa, liczył sobie bowiem 35 lat w chwili ucieczki. Po drugie pokonał wpław (dysponował jedynie niewielką pomocą w postaci pływaków z dwóch nadmuchiwanych gumowych rękawiczek) dwukrotnie większą odległość, niż badający sprawę ucieczki śledczy uznawali za maksymalną możliwą do przeżycia. Po trzecie Scott został znaleziony nieprzytomny i w stanie skrajnej hipotermii, jednak żywy. Po pobycie w szpitalu odzyskał zdrowie i wrócił do więzienia. Po czwarte, Scott musiał stawić czoła wodzie o temperaturze 12 °C (nieco cieplejszej, niż w dniu ucieczki Morrisa i Anglinów) oraz silnym prądom dochodzącym miejscami do 6 węzłów. Można też wspomnieć o ostrych jak brzytwa krawędziach ukrytych pod powierzchnią wody skał oraz sporadycznie pojawiających się w wodach Zatoki San Francisco żarłaczach białych oraz innych niebezpiecznych gatunkach rekinów - jednak jak widać Scottowi nie przysporzyły one żadnego kłopotu.

Oficjalne stanowisko FBI także okazało się być eufemistycznie rzecz biorąc nie do końca zgodne z prawdą. Wyniki dochodzenia oraz raport końcowy pomijały kilka wydarzeń, które mogły (i powinny) stanowić wręcz kluczowy obiekt dalszych badań, jednak z nieznanych do dziś przyczyn zostały one pominięte. Do najważniejszych z nich należą:
  • Odnalezienie śladów tratwy (a konkretniej pozwijanych resztek płaszcza przeciwdeszczowego) na południowym brzegu Angel Island w dniu 12 czerwca, a więc dzień po ucieczce. Co więcej, policjant, który znalazł płaszcz, opisał, pomierzył i sfotografował ślady stóp biegnące od płaszcza i ginące na twardym gruncie. Ślady wskazywały jednak na obecność tylko jednej osoby. Ta poszlaka została całkowicie zlekceważona przez prowadzących śledztwo.
  • Rankiem 12 czerwca komisariat policji w Sausalito (leżący w odległości ok. 4 kilometrów na północ od północnego końca Golden Gate) otrzymał zgłoszenie o kradzieży niebieskiego Chevroleta 150 z 1955 roku o nr rejestracyjnym KPB-076.
  • 12 czerwca zgłoszono także kradzież niewielkiej łodzi z przystani po wschodniej stronie Angel Island.
  • 12 czerwca, około godziny 11:30 w położonym około 160 kilometrów na wschód od Golden Gate mieście Stockton policja otrzymała zgłoszenie od motocyklisty twierdzącego, że został wręcz zepchnięty z drogi przez trzech mężczyzn jadących z dużą prędkością niebieskim Chevroletem.

slady.jpg
Różnego rodzaju interesujące ślady, być może powiązane z ucieczką


Dlaczego żadne z tych doniesień nie wzbudziło zainteresowania osób prowadzących śledztwo? To jest dobry materiał na teorię spiskową... :)

A skoro już mowa o teoriach spiskowych - sporą popularnością wśród miłośników tajnych spisków cieszy się hipoteza, zgodnie z którą FBI z premedytacją pomija niewygodne dla z góry założonego wyniku śledztwa wątki, tuszując w ten sposób fakt rzeczywistej ucieczki Morrisa i braci Anglinów oraz dotarcia przez nich na ląd. Oczywiście ta konkretna teoria wykłada się na tym samym, co większość podobnych hipotez, a mianowicie na pytaniu „po co?”. Frank Morris i bracia Anglin byli zupełnie przeciętnymi przestępcami, pośledniej klasy złodziejami rabującymi lokalne banki, bez użycia broni. Nie wpadł w ich ręce żaden łup o wysokiej wartości, nie współpracowali z żadnymi ważnymi osobami, nie parali się zorganizowaną działalnością przestępczą, mafijną, szpiegostwem itp. Po co więc FBI miałoby im ułatwiać ucieczkę tuszując jej przebieg?

Garść ciekawostek z czasów bardziej nam współczesnych

Wystarczy już może tego przynudzania, bo prawdziwie interesujące rzeczy zaczynają się dopiero teraz.

W 2013 roku trzej holenderscy naukowcy, Olivier Hoes, Fedor Baart oraz Rolf Hut przeprowadzili gruntowne badania pływów w Zatoce San Francisco wykorzystując do tego zarówno dane współczesne, jak i archiwalne z ostatnich 80 lat. Na tej podstawie i przy użyciu zaawansowanego systemu modelującego zachowanie cieczy przygotowali model demonstrujący prądy i pływy w Zatoce między innymi w nocy 11 czerwca 1962 roku. Uzyskane przez nich wyniki pozwoliły na wyciągnięcie naprawdę interesujących wniosków:
 

prady.gif
Symulacja pływów i prądów w noc ucieczki. Większe obiekty to hipotetyczne tratwy ze zbiegami.

  • Wszelkie próby dotarcia w linii prostej do Angel Island (w kierunku północnym) lub do wybrzeża San Francisco (w kierunku południowym) były z góry skazane na niepowodzenie. Po prostu występujące w tym okresie prądy były zbyt silne, by nawet najsprawniejszy pływak był w stanie sobie z nimi poradzić.
  • Jedyną szansę powodzenia uciekinierzy mieli tylko wtedy, gdy wyruszyli na morze z północnego brzegu wyspy Alcatraz kierując się od razu w kierunku zachodnim. Co więcej, musieli to zrobić w bardzo wąskim oknie czasowym, mniej więcej między godziną 23:30, a północą. Wyruszając na początku tego okna najprawdopodobniej zostaliby wyrzuceni na brzeg po północnej stronie Golden Gate, natomiast pół godziny później mieli większą szansę trafić na południową stronę mostu. Wypłynięcie przed godziną 23:30 najprawdopodobniej wyniosłoby uciekinierów na pełne morze, natomiast po północy cofnęłoby ich na środek Zatoki San Francisco. Co ciekawe, zbiegowie trafili dokładnie w to właśnie okno czasowe, najprawdopodobniej na jego początek.
  • Jeszcze bardziej interesująco prezentują się kolejne wnioski. Otóż model holenderskich naukowców pozwala na wysunięcie przypuszczenia, że wszelkiego rodzaju przedmioty dryfujące na wodzie w okolicy północnego filaru Golden Gate (w domyśle - resztki tratwy, wiosło, zgubiony wodoszczelny pakunek z portfelem itp.) około godziny 1 - 2 w nocy 12 czerwca, mogłyby zostać zniesione wraz z prądem przypływu w okolice Angel Island i tam zostać wyrzucone na brzeg.
Wnioski zaprezentowane w trzecim punkcie zostały dodatkowo potwierdzone eksperymentalnie w 2014 roku przez naukowców z Uniwersytetu Technicznego w Delft oraz instytutu badawczego Deltares. Korzystając z warunków pływowych identycznych, jak w nocy z 11 na 12 czerwca 1962 roku przeprowadzili oni eksperyment, który niezbicie potwierdził, że przedmioty wrzucone do wody w okolicach północnego filaru Golden Gate rzeczywiście po kilku godzinach wyrzucane są na południowy brzeg Angel Island lub dryfują przez długi czas w tym właśnie obszarze.

Ci sami naukowcy przeprowadzili także inny eksperyment, który wykazał, że wcześniej przyjęte założenie dotyczące tratwy jako jedynie podparcia dla trzech płynących mężczyzn mogło być z gruntu rzeczy błędne. Naukowcy wykorzystując te same materiały, jakimi dysponowali Morris oraz bracia Anglin zdołali zbudować nadmuchiwaną tratwę w kształcie walca o odpowiednio wysokiej wyporności. Oznaczało to, że trzech mężczyzn mogło usiąść na niej okrakiem i przy pomocy zaimprowizowanych wioseł po prostu płynąć na niej, zmniejszając tym samym do minimum znaczenie czynnika hipotermii, uważanego w trakcie pierwotnego śledztwa za kluczowy element całego dochodzenia.

W 2010 roku przeprowadzono także analizę DNA pobranego z kości Johna Bonesa Doe i porównano wyniki z próbkami uzyskanymi od żyjących krewnych Franka Morrisa. Badanie to jednoznacznie wykluczyło możliwość, by szkielet Johna Bonesa Doe był w rzeczywistości kośćmi Morrisa.
 

bones-doe.jpg
Miejsce znalezienia anonimowego szkieletu, określanego jako John Bones Doe.


W 2013 roku departament policji w San Francisco otrzymał odręcznie napisany list, którego treść spowodowała ponowne otwarcie śledztwa dotyczącego ucieczki z Alcatraz w 1962 roku. Autor listu podpisujący się jako John Anglin twierdził w nim, że Frank Morris żył pod przybranym nazwiskiem w Luizjanie, konkretnie w mieście o nazwie Alexandria, gdzie zmarł w 2008 roku i został pochowany na tamtejszym cmentarzu. Ponadto zdaniem nadawcy Clarence Anglin zmarł w 2011 roku, nie podano jednak bliższych informacji. Sam autor listu oferował ujawnienie wszystkich informacji dotyczących ucieczki w zamian za uniewinnienie i zapewnienie pełnej opieki medycznej.
 

list.jpg
List człowieka podającego się za Johna Anglina.


Szczegółowe badania listu przeprowadzone przez biegłych FBI nie dały jednoznacznej odpowiedzi na pytanie dotyczące jego prawdziwości. Śledczy po analizie zarówno charakteru pisma, jak i treści uznali, że autorem jest mężczyzna w wieku około 80 lat, słabo wykształcony i nienawykły do pisania, co pasowałoby do profilu Johna Anglina. Jednak brak jakichkolwiek szczegółowych informacji na temat samej ucieczki (które pozwoliłyby podnieść wiarygodność listu) oraz przede wszystkim brak jakichkolwiek danych umożliwiających kontakt z nadawcą spowodowały zamknięcie tego konkretnego wątku sprawy.

Sporo mniej lub bardziej ciekawych poszlak przyniosło śledztwo prowadzone wśród krewnych i znajomych zbiegów. Na przykład w 2011 roku liczący sobie 89 lat mężczyzna nazwiskiem Bud Morris twierdził, że jest kuzynem Franka Morrisa. Na początku lat 60. ponoć regularnie dostarczał Frankowi do Alcatraz przesyłki z pieniędzmi oraz książkami naukowymi. Ponadto Bud stwierdził, że około 1965 roku spotkał się kilka razy z Frankiem twarzą w twarz. Fakt takiego spotkania potwierdziła także córka Buda Morrisa, która pamiętała spotkania z „wujkiem Frankiem”, kiedy miała kilka lat. Jednak wiarygodność tych zeznań nie została nigdy potwierdzona, ani też bliżej zbadana.

Z kolei krewni i przyjaciele braci Anglinów twierdzili, że przez wiele lat otrzymywali ręcznie wypisane kartki pocztowe, głównie z okazji Bożego Narodzenia, jednak bez podpisu ich nadawców. Kartki te nie zawierały także znaczków, ani żadnych konkretnych informacji. Analiza zachowanych przez te lata kartek wskazywała na to, że co najmniej część z nich mogła zostać nadana z Brazylii - a przynajmniej zostały wyprodukowane w tym kraju i nie były przeznaczone na eksport.

I na koniec, w 2018 i 2019 roku znany dziennikarz śledczy Christof Putzel przeprowadził własne śledztwo, na podstawie którego uzyskał kolejną garść interesujących poszlak. Oprócz kwestii opisanych już powyżej, a potwierdzonych przez Putzela warto wspomnieć o tym, że ślady rzekomej obecności trójki zbiegów dziennikarz znalazł między innymi w Oklahomie, Indianie i Karolinie Południowej, głównie poszukując informacji o niebieskim Chevrolecie z trzema pasażerami widzianym tam w czerwcu 1962 roku (i odnotowanym między innymi w raportach policyjnych).

Putzel ponadto znalazł kilka interesujących śladów w Brazylii, między innymi farmę, na której zdaniem miejscowych od 1965 do 1980 roku zamieszkiwało dwóch braci, uciekinierów z USA. Równie ciekawe poszlaki dotyczą Franka Morrisa, którego potencjalne ślady bytności Christof Putzel odnalazł między innymi na terenie Oklahomy. Informacja ta jest o tyle interesująca, że Oklahoma jest stanem leżącym bardzo blisko Luizjany. Dość powiedzieć, że południowo-wschodni kraniec Oklahomy leży o raptem 80 kilometrów od północno-zachodniego rogu Luizjany. A jak pewnie doskonale pamiętacie, to właśnie w Luizjanie znajduje się Alexandria, w której według listu J. A. miał zostać pochowany Frank Morris...

Na koniec chciałabym dodać jeszcze kilka drobiazgów.

Po pierwsze, Frank Morris był uważany za człowieka o bardzo wysokiej inteligencji. W trakcie przeprowadzonych w latach 50. badań na iloraz inteligencji uzyskał wynik 133 punktów, co pozwoliło mu się uplasować w wąskim gronie 2% najinteligentniejszych ludzi w Stanach Zjednoczonych.

Po drugie znany był ze swoich zamiłowań do książek, których szczególnie w trakcie pobytu w więzieniach poprzedzających przeniesienie do Alcatraz „pochłaniał” mnóstwo.

Po trzecie bracia Anglinowie cechowali się zaledwie przeciętnymi możliwościami intelektualnymi, za to byli mężczyznami nawykłymi do ciężkiej pracy fizycznej, odporni i mieli spore umiejętności manualne nabyte dzięki pracy w warsztatach mechanicznych.

Po czwarte, wokół całej ucieczki narosło mnóstwo różnego rodzaju mitów, teorii oraz mniej lub bardziej niesprawdzalnych informacji i doniesień. Starałam się odfiltrować je tak, by zostawić jedynie te najbardziej wiarygodne. Mam nadzieję, że mi się udało. Jeśli nie, proszę śmiało korygować i uzupełniać.

Ciekawe, czy kiedyś poznamy jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy Frank Morris oraz bracia Anglinowie zdołali zrealizować swój plan „DN”?

 



Autor: D.K., opracowano dla serwisu paranormalne.pl.  
Wyrażam zgodę na powielanie artykułu w innych serwisach internetowych
wyłącznie po zaopatrzeniu w przypis zgodny z poniższym wzorem:



VRP.png
Artykuł powstał dla serwisu paranormalne.pl, autor: D.K.

  • 0

stat4u