Skocz do zawartości





Zapraszamy do kolejnego konkursu. Tym razem literackiego. Dla wszystkich! Pora zademonstrować swoją wenę twórczą :)


Informacje o artykule

  • Dodany: 07.03.2015 - 12:11
  • Aktualizacja: 08.03.2015 - 10:27
  • Wyświetleń: 3816
  • Odnośnik do tematu na forum:
    http://www.paranormalne.pl/topic/39053-tajemnicze-znikniecie-dorothy-forstein/

    Podyskutuj o tym artykule na forum
 


* * * * *
2 Ocen

Tajemnicze zniknięcie Dorothy Forstein

Napisane przez Simba dnia 07.03.2015 - 12:11

18 października 1949 roku mieszkająca na przedmieściach Filadelfii Dorothy Forstein znika bez śladu. Po dwóch dniach mąż zgłasza zaginięcie, a na rodzinę pada widmo strachu. To jednak nie pierwszy raz, kiedy w  ich domu doszło do niewyjaśnionych wydarzeń. Cofnijmy się kilka lat wstecz, by móc je przybliżyć.

 

fvjnk4.jpg

 

1945 rok

 

Dorothy od pięciu lat jest żoną sędziego Julesa Forsteina, swojej miłości z czasów dzieciństwa. Para ma troje dzieci: piętnastoletniego Myrna i pięcioletnią Marcy, dzieci z poprzedniego małżeństwa Jules`a (jego pierwsza żona Molly zmarła w 1940 r.) oraz synka Edwarda.

 

25 stycznia 1945 roku

 

Pani Forstein postanowiła zostawić swoje dzieci u sąsiadki, by móc wybrać się na zakupy. Wieczorem sąsiadka obserwując powrót kobiety z zakupów dostrzegła sylwetkę mężczyzny idącego za Dorothy. Później przyzna, że nie zwróciła na to zbytniej uwagi. Okolica zawsze należała do spokojnych, dlatego nie spodziewała się, że kobieta może być w niebezpieczeństwie.

 

Dorothy została napadnięta. Bił pięściami, oraz jakimś tępym narzędziem, aż straciła przytomność. Pani Forstein została znaleziona ze złamanym nosem, szczęką, barkiem i wstrząśnieniem mózgu. Kiedy odzyskała przytomność pamiętała, że została zaatakowana, ale nie widziała twarzy napastnika.

 

Śledczy byli zszokowani zbrodnią, co więcej, nie znaleźli żadnych śladów. Nie chodziło także o kradzież, bo nic nie zginęło. Dorothy nie miała żadnych wrogów, była lubiana w okolicy. Sprawdzono każdy trop. Mąż miał żelazne alibi, dlatego śledztwo umorzono.

 

Atak na kobietę pozostał tajemnicą. Powoli wróciła do normalnego życia, ale nie była już tą samą osobą. Stała się strasznie nerwowa, zawsze sprawdzała zamki w drzwiach, była wyczulona na najmniejszy szmer. Była pewna, że ktoś znów zapragnie zrobić jej krzywdę. Nie myliła się.

 

Pięć lat później, w nocy  18 października 1949 roku Pan Forstein był na bankiecie, z dala od domu, a Dorothy i jej dwójka dzieci spędzali rutynowo wieczór. Mąż wrócił do domu około 23:30 i znalazł dzieci: Edwarda i Marcy skulone i płaczące w sypialni. Mówiły, że ich matki nie ma. Kobieta w tajemniczy sposób zniknęła. Torebka i klucze były w domu i jak poprzednim razem, nic nie skradziono. Przez kilka godzin telefonował do znajomych i sąsiadów, ale nikt jej nie widział.

 

Co się stało tamtego wieczoru, wiadomo jedynie z relacji jej dziewięcioletniej córki Marcy. Na początku śledczy wzięli to za wytwór wyobraźni dziewczynki, ale psychiatrzy orzekli, że mówi prawdę.

 

hvxzsg.jpg

Marcy Forstein

 

Opowiedziała ona policji, że kiedy spała, obudził ją hałas kogoś wchodzącego do domu. Wyszła z pokoju i zobaczyła dziwnego człowieka wchodzącego na górę. W sypialni jej matka leżała na podłodze, twarzą w dół. Wyglądała na chorą. Marcy zapytała obcego, co robi. Ten odpowiedział jej: „wracaj do łóżka maleństwo, Twoja mama jest w dobrych rękach”. Pogłaskał dziewczynkę po twarzy i oddalił się z ciałem kobiety na ramieniu. Wyszedł frontowymi drzwiami, zamykając je za sobą. Dziewczynka obudziła brata i razem czekali na powrót ojca. Tu ślad się urywa. Marcy później zezna, że nigdy wcześniej nie widziała tego człowieka i nie miała pojęcia kim mógł być. Około 15 minut później do domu wrócił ojciec dzieci. Co ciekawe, o zniknięciu żony poinformował policję dopiero po dwóch dniach (zniknęła we wtorek, a służby otrzymały zgłoszenie w czwartek).

 

Policja nie znalazła żadnych obcych odcisków palców w mieszkaniu, nie było śladu włamania. Wydawało się dziwne i niemożliwe, by ktoś przeniósł ciało kobiety (ubranej tylko w piżamę) ruchliwą ulicą i nikt tego nie zauważył. W jaki sposób otworzył zamknięte drzwi?

 

Brak podejrzanych, żadnych możliwych wyjaśnień tego kto i dlaczego ją porwał. Tematem zniknięcia Dorothy zainteresowała się prasa, nie trwało to jednak długo (po tygodniu nie było już w prasie o niej ani słowa). Nikt nie wspomniał o niej przez kolejne pięćdziesiąt lat.

 

W 2003 roku pewien mężczyzna opisał historię Dorothy na swoim blogu. Potem otrzymał list od prawnika rodziny Forstein. To była prośba o usunięcie historii i uszanowanie prywatności rodziny pogrążonej w żalu po stracie bliskiej osoby. Mężczyzna spełnił prośbę.

 

Kobieta do dziś nie została odnaleziona.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tłumaczenie własne

 

źródło : http://www.segnidalc...ente-scomparse/

        

           : http://strangeco.blo...of-dorothy.html

 

zdjęcie Marcy : http://gwf225.tripod.com/ghs57mfs.html

 

 

Podziękowania dla Mirabilis za pomoc w realizacji tematu

  • 0

stat4u