Skocz do zawartości




Informacje o artykule

  • Dodany: 04.03.2011 - 08:53
  • Aktualizacja: 12.05.2011 - 14:27
  • Wyświetleń: 8978
  • Odnośnik do tematu na forum:
    http://www.paranormalne.pl/topic/4240-doppelgangery-i-bilokacja/

    Podyskutuj o tym artykule na forum
 


* * * * *
1 Ocen

Doppelgangery i bilokacja

Napisane przez Ivellios dnia 04.03.2011 - 08:53
Komentuj na forum

Oto niewiarygodne, prawdziwe przypadki sobowtórów, którzy ukazują się często jako zwiastuny śmierci lub katastrofy, i nadzwyczajne historie ludzi potrafiących znajdować się w dwóch miejscach jednocześnie.

Czy masz gdzieś na świecie swojego sobowtóra? Czy jedna osoba może znajdować się jednocześnie w dwóch miejscach? Istnieje wiele intrygujących historii ludzi, którzy twierdzą, że doświadczyli pojawienia się samych siebie - swoich "doppelgangerów" - bądź też doświadczyli bilokacji, czyli bycia w dwóch różnych miejscach w tym samym czasie.

"Doppelganger" to po niemiecku "podwójny wędrowiec" - ciemna jaźń, o której się sądzi, że towarzyszy każdej osobie. Tradycyjnie mówi się, że tylko właściciel doppelgangera widzi tą widmową jaźń i że może ona być zwiastunem śmierci. Czasami jednakże doppelganger może zostać zauważony przez przyjaciół tej osoby lub przez jej rodzinę, powodując pewne zakłopotanie.

W przypadkach bilokacji osoba może, świadomie lub nieświadomie, ukazywać się, lub jej sobowtór, jako "zjawa" w bardzo oddalonym miejscu. Ów sobowtór jest nie do odróżnienia od prawdziwej osoby i może oddziaływać z innymi ludźmi tak samo, jak by to zrobiła prawdziwa osoba.

Emilie Sagée

Jedno z najbardziej fascynujących doniesień o doppelgangerze pochodzi od amerykańskiego pisarza Roberta Dale Owen'a, któremu tą historię opowiedziała Julie Von Güldenstubbe, druga córka Barona Von Güldenstubbe. W 1845 roku, kiedy Julia miała 13 lat, została zapisana do Pensionat Von Neuwelcke, szkoły przeznaczonej wyłącznie dla dziewczyn, znajdującej się w pobliżu Wolmaru (obecnie miejscowość ta znajduje się w Łotwie). Jedną z jej nauczycielek była 32-letnia Francuzka Emilie Sagée. I choć działania Sagée zadowalały administrację szkoły, wkrótce nauczycielka stała się obiektem pogłosek i dziwnych spekulacji. Sagée, jak się wydawało, potrafiła pojawić się i zniknąć w podwójnej postaci na oczach uczennic.

Pewnego dnia pośrodku sali lekcyjnej, kiedy Sagée pisała coś na tablicy, u jej boku pojawił się jej sobowtór. Doppelganger naśladował dokładnie każdy ruch nauczycielki, gdy pisała, jedynie nie trzymał kredy. Świadkami wydarzenia było 13 uczennic. Podobne wydarzenie miało miejsce pewnego wieczora przy stole, kiedy zauważono stojącego za Sagée doppelgangera, który naśladował jej ruchy podczas jedzenia, choć nie trzymał żadnych sztućców.

Doppelganger jednak nie zawsze naśladował jej ruchy. Kilkukrotnie Sagée była widziana w jednej części budynku szkoły w chwili, gdy wszyscy wiedzieli, że znajdowała się wtedy gdzie indziej. Najbardziej zadziwiające zdarzenie miało miejsce na oczach 42 uczennic latem 1846 roku, kiedy to dziewczyny siedziały w sali na lekcji szycia i haftowania. Gdy pracowały przy długich stołach, dostrzegły Sagée zbierającą kwiaty w ogrodzie. Dziewczyn pilnował inny nauczyciel. Kiedy nauczyciel wyszedł z sali, aby porozmawiać z dyrektorką szkoły, doppelganger Sagée ukazał się na krześle - prawdziwa Sagée nadal widoczna była w ogrodzie. Uczennice zauważyły, że ruchy Sagée zaczęły okazywać zmęczenie w chwili, gdy doppelganger usiadł na krześle bez ruchu. Dwie odważne dziewczyny zbliżyły się do zjawy i próbowały ją dotknąć, czuły jednak w powietrzu dziwny opór otaczający widziadło. Jedna z dziewczyn stanęła między krzesłem a biurkiem nauczyciela, przechodząc przez zjawę, która nadal pozostawała nieruchoma. Wówczas widziadło zaczęło powoli znikać.

Sagée nigdy nie stwierdziła, że widziała samego doppelgangera, mówiła jednak, że zawsze, gdy doppelganger ukazywał się, doznawała uczucia wyczerpania i zmęczenia. Wtedy nawet kolor jej skóry wydawał się przybierać blady odcień.

Znane doppelgangery

Wielokrotnie doppelgangery ukazywały się znanym osobistościom:

Guy de Maupassant, francuski powieściopisarz i nowelista, twierdził pod koniec życia, że został nawiedzony przez doppelgangera. Pewnego razu, jak mówił, do pokoju wszedł jego sobowtór, usiadł naprzeciw niego i zaczął dyktować Maupassantowi, co ma pisać. Sam Maupassant opisał to doświadczenie w swojej noweli "Lui".

John Donne, szesnastowieczny angielski poeta często stykający się z metafizyką, został nawiedzony przez doppelgangera podczas pobytu w Paryżu - nie był to jednak jego sobowtór, ale jego żony. Zjawa wydawała się trzymać na rękach noworodka. Żona Done'a była wówczas w ciąży, jednak pojawienie się doppelgangera było zwiastunem wielkiego smutku. W tym samym momencie, w którym ukazał się doppelganger, żona Donne'a urodziła martwe dziecko.

Percy Bysshe Shelley, wciąż uznawany za jednego z największych angielskich poetów, spotkał się z doppelgangerem we Włoszech. Zjawa cicho wskazała palcem na Morze Śródziemne. Niedługo po spotkaniu i wkrótce przed swoimi 30. urodzinami w 1822 roku Shelley stracił życie w katastrofie morskiej - utonął na Morzu Śródziemnym.

Angielska królowa Elżbieta I była wstrząśnięta, widząc, jak doppelganger kładzie się na jej łóżku. Wkrótce potem królowa zmarła.

Ten przypadek sugeruje, że doppelgangery mają zdolność przemieszczania się w czasie lub między wymiarami. Johann Wolfgang von Goethe, osiemnastowieczny poeta niemiecki, stawił czoła doppelgangerowi na drodze do Drusenheim. Jadąca w jego kierunku postać była jego dokładnym sobowtórem, miała jednak szary garnitur ozdobiony złotymi elementami. Osiem lat później Goethe przejeżdżał ponownie tą samą drogą, jednak w przeciwnym kierunku. Zorientował się wówczas, że nosi dokładnie taki sam szary garnitur ze złotymi ozdobami, jaki widział na swoim sobowtórze osiem lat wcześniej! Czy Goethe ujrzał wówczas własną przyszłość?

Siostra Maria od Jezusa

Bilokacja wydaje się być związana w pewien sposób z doppelgangerami. Jeden z najbardziej zadziwiających przypadków posiadania tej zdolności miał miejsce w latach dwudziestych XVII wieku. W 1622 roku ojciec Alonzo de Benavides został wyznaczony do Misji Isolita (obecnie Nowy Meksyk w USA). Był zaintrygowany tym, że Indianie Jamano, których spotkał, choć nie wydawało się, aby kiedykolwiek wcześniej spotkali kogoś z Francji lub Hiszpanii, znali obrzędy rzymskokatolickie, posiadali ołtarze oraz znali liturgię katolicką - wszystko w ich rodzimym języku.

Ojciec Benavides napisał do papieża Urbana VII i hiszpańskiego króla Filipa, by dowiedzieć się, kto był przed nim na tych terenach, chcąc oczywiście nawrócić Indian. W odpowiedzi dowiedział się, że nikogo tam wcześniej nie wysyłano. Indianie powiedzieli Benavidesowi, że zostali wprowadzeni w chrześcijaństwo przez piękną i młodą "panią w błękicie", która przebywała między nimi przez wiele lat i nauczyła ich nowej religii w ich własnym języku. Powiedziała im również, że wkrótce na ich ziemię przybędą biali gruboskórni ludzie. "Ona zstąpiła do nas z wysokości", mówili Indianie, "nauczyła nas nowej religii, pozostawała między nami przez długi czas, powiedziała nam, że przyjdziesz i nas powitasz, po czym odeszła. To wszystko, co wiemy".

Kim była tajemnicza ubrana na niebiesko kobieta? Ojciec Benavides wiedział, że siostry klaryski nosiły niebieskie habity i domyślał się, że tu może tkwić wskazówka. Odnalazł obraz przedstawiający klaryskę i pokazał go Indianom Jamanos. "Czy to ta kobieta?", zapytał. Ubiór się zgadzał, ale nie była to ta kobieta, o której mówili Indianie. Kobieta na obrazie była pełna godności, natomiast ubrana na niebiesko dama była młoda i piękna.

Po powrocie do Hiszpanii ojciec Benavides otrzymał zadanie rozwiązania zagadki. Jak Indianie mogli spotkać klaryskę, skoro ten zakon miał zasadę: od dnia ślubów aż do śmierci zakonnice nigdy nie opuszczały klasztornych murów, także niewiele z nich wysyłano na misje do odległych regionów świata. Śledztwo ojca Benavidesa doprowadziło go do siostry Marii od Jezusa w Agredzie w Hiszpanii, która twierdziła, że odwiedzała północnoamerykańskich Indian - jednak bez opuszczania klasztoru. Będąca wówczas matką klasztoru siostra Maria powiedziała, że odwiedzała Indian "nie cieleśnie, lecz duchowo".

Siostra Maria mówiła, że regularnie zapadała w kataleptyczny trans, po którym przypominała sobie "sny", w których niesiona była w dziwne i dzikie miejsce, w którym nauczała ewangelii. Jako dowód swoich twierdzeń była w stanie podawać bardzo szczegółowe opisy Indian Jamano, między innymi ich wygląd, odzież i zwyczaje, czyli wszystko, o czym nie mogła wiedzieć, zanim ten lud został odkryty przez Europejczyków. W jaki sposób nauczyła się ich języka? "Nie robiłam tego", powiedziała. "Po prostu rozmawiałam z nimi - wszak Bóg rozumie każdego".

Siostra Maria ukazywała się podobno również meksykańskim Indianom, którzy mówili, że byli odwiedzani przez "bardzo piękną kobietę, która zstąpiła do nich z wyżyn, a która odziana była w niebieski strój".

Inne przypadki bilokacji

Istnieje dużo więcej podań o przypadkach bilokacji, szczególnie wśród świętych, duchownych i innych religijnych postaci:

W 1227 roku święty Antoni z Padwy, portugalski franciszkanin, przebywał w Limoges we Francji, gdzie wygłaszał homilię. Podczas homilii, jak pamiętał, dostał polecenie intonować wraz z braćmi modlitwy w kaplicy na drugim końcu miasta. Uświadomiwszy to sobie, przerwał homilię, klęknął w miejscu, zaciągnął kaptur na głowę i stał się całkiem spokojny. W tym momencie brat Antoni ukazał się w kaplicy i zaintonował odpowiednie modlitwy. Gdy skończył, jednocześnie opuścił kaplicę i podniósł głowę, będąc w kościele - po czym kontynuował swoją homilię.

Święty Alfons Ligouri był w 1774 roku biskupem St. Agata dei Goti, kiedy doświadczył bilokacji. Gdy w swoim pałacu w pobliżu Neapolu we Włoszech biskup wpadł w trans, natychmiast ukazał się w Watykanie w izbie papieża Klemensa XIV, który umierał na łóżku. Biskup wziął udział w modlitwie wraz z arcykapłanami. Pozostał z nimi aż do chwili śmierci papieża, wówczas "obudził" się w swoim pałacu i opisał wszystko, czego doświadczył.

W 1905 roku sir Gilbert Parker, członek brytyjskiego parlamentu, brał udział w debacie w Izbie Gmin. W czasie debaty zauważył sir Fredericka Carne Rasch'a siedzącego na swoim miejscu. Wydawało się to niemożliwe, odkąd sir Rasch zachorował na grypę, również według domowników pozostał w łóżku przez cały dzień. Najwidoczniej sobowtór Rascha był zdeterminowany, by wziąć udział w debacie.


Stephen Wagner, paranormal.about.com
Tłumaczenie: Ivellios
Paranormalne.pl
źródło: http://www.paranormalium.pl
  • 0

stat4u