Skocz do zawartości




Informacje o artykule

  • Dodany: 14.03.2013 - 15:32
  • Wyświetleń: 4393
  • Odnośnik do tematu na forum:
    http://www.paranormalne.pl/topic/24964-szykujmy-sie-do-wojny/

    Podyskutuj o tym artykule na forum
 


* * * * *
0 Ocen

Szykujmy się do wojny

Napisane przez Serail dnia 14.03.2013 - 15:32

Za wielką wodą oceanu, gdzie Atlantyk ma swój drugi brzeg,
W wielkim mieście pieniądza będzie słychać wielki grzmot,
Dwaj wielcy szklani bracia upadną pogrążeni w chaosie,
Kiedy żelazne ptaki zniszczą ich swoimi dziobami,
Ale forteca przetrwa choć będzie opłakiwała ciała niewinnych,
Ich zaskoczony przywódca nie ulegnie i wyda nieprzemyślane rozkazy

Trzecia Wojna się rozpocznie w 10 lat,
Nim jego wojska zginą w azjatyckim kraju Tamerlana.
Niespodziewanie i nagle Wielki Grzyb ognia w siódmym miesiącu zniszczy armie sprzymierzonych,
A płacz i żałoba będzie ogólna, bo trumny będą puste.
Odtąd powoli pod zielonymi sztandarami Mahometa półksiężyc rozpocznie swój zwycięski marsz na ziemie chrześcijańskiej Europy,
Jednooki Talib ogłosi się kalifem zjednoczonego imperium Allaha

.


Tak rozpoczyna się jedna z wielu przepowiedni Nostradamusa, która ostatnimi czasy wzbudza wśród jego zwolenników wiele emocji, gdyż rzekomo mówić ma ona o trzecim globalnym konflikcie, który ma rozpocząć się za 10 listopada 2010 roku, a jej następstwem będzie degradacja społeczeństwa i częściowe wyludnienie niektórych kontynentów. Odrzućmy jednak na chwilę wszelkie upodobania, niech na tę chwilę nikt nie będzie zwolennikiem lub przeciwnikiem teorii tego typu. Przyjrzymy się tej sprawie z boku, z racjonalnego punktu widzenia.

Aby dokładniej zrozumieć sens zacytowanych wyżej słów powinniśmy najpierw dokładnie je przeanalizować, zatem zaczynajmy.

Za wielką wodą oceanu, gdzie Atlantyk ma swój drugi brzeg,
W wielkim mieście pieniądza będzie słychać wielki grzmot

Niewątpliwie chodzi tutaj o Amerykę, z kolei drugi wers można rozumieć jako wzmiankę o Nowym Jorku, gdzie znajduje się Wall Street. Co może być wielkim grzmotem? Cóż, można cofnąć się do lat 2007-2009, kiedy kryzys ekonomiczny odcisnął największe piętno na światowej gospodarce. Równie dobrze możemy jednak przytoczyć przykład zamachu na World Trade Center, który przez wielu specjalistów jest nazywany jako początek wojny cywilizacji zachodniej z tą żyjącą na dalekim wschodzie.

Dwaj wielcy szklani bracia upadną pogrążeni w chaosie,
Kiedy żelazne ptaki zniszczą ich swoimi dziobami,

Tutaj łatwo można zauważyć wzmiankę o Twin Towers, czyli dwóch wieżach zniszczonych 11.09.2001 roku, które de facto śmiało można nazwać szklanymi braćmi. Drugi wers wydaje się jasny, jeśli przeanalizowaliśmy powyższy fragment.

Ale forteca przetrwa choć będzie opłakiwała ciała niewinnych,
Ich zaskoczony przywódca nie ulegnie i wyda nieprzemyślane rozkazy

Mianem fortecy możemy określić światowe mocarstwo, jakim było - lub nadal jest - USA. Jak zapewne pamiętamy z relacji mediów, obywatele łączyli się w bólu, niczym Polacy po kwietniowej katastrofie. Ówczesny republikański prezydent, George Bush dał światu to, czego żądał - krwi. Po kilku latach po interwencji w Iraku wiemy już, że pretekst wysłania do Iraku kontyngentów wojskowych pochodzących z krajów członkowskich NATO, którym było odnalezienie broni masowego rażenia, był nietrafny, a sama operacja pochłonęła wiele ofiar po obu stronach, żadnej frakcji nie dając ostatecznego zwycięstwa.

Trzecia Wojna się rozpocznie w 10 lat,
Nim jego wojska zginą w azjatyckim kraju Tamerlana.

Pierwszy wers można rozumieć opacznie. Można tutaj zastanawiać się nad poprawnością tłumaczenia lub fakcie, czy chodzi tutaj o dwie ostatnie cyfry danego roku lub dekadę po jakimś wydarzeniu. Nostradamus nie precyzuje, co daje jego przeciwnikom argument do obalenia jego przepowiedni. Kim jest Tamerlan? Nie każdy jest historykiem, dlatego warto wyjaśnić i ten aspekt. Tamerlan, bardziej znany jako Timur Chromy - władca terenów, na których obecnie znajduje się m.in. Irak z przełomu XIV i XV wieku. W porządku, zatem "nim jego wojska zginą w azjatyckim kraju Tamerlana"? Zgodnie z tym co mówi obecny prezydent Stanów Zjednoczonych, amerykańscy żołnierze (oraz część zagranicznych kontyngentów) w najbliższym czasie nie opuszczą Iraku, także w Afganistanie spędzą jeszcze kilka lat. Ów dwa wersy można więc zrozumieć, jako zapowiedź, że trzeci globalny konflikt wybuchnie 10 lat przed opuszczeniem Iraku przez zagranicznych żołnierzy. Jeśli więc wojna rozpętać miałaby się w 2010 roku, to Amerykanie zakończą okupację Iraku dopiero w 2020 roku. Jednak teorii jest tyle, ilu jest czytelników przepowiedni, zatem trudno stwierdzić, która jest prawdziwa (o ile jakakolwiek jest prawdziwa).

Niespodziewanie i nagle Wielki Grzyb ognia w siódmym miesiącu zniszczy armie sprzymierzonych,
A płacz i żałoba będzie ogólna, bo trumny będą puste.

7 miesiącem jest lipiec albo więc wydarzenie to nie ma rozpocząć konfliktu, albo stanie się to jakiś czas po jego rozpoczęciu, czyli w lipcu 2011. A chodzi tutaj oczywiście o tzw. "grzyb atomowy", który można zaobserwować po wybuchu pocisku nuklearnego. Drugi wers powinien być jasny, żałoba jest zrozumiała, ciała z kolei w takim przypadku wyparują w wyniku niesamowicie wysokiej temperatury, dlatego nie będzie ich w trumnach.

Odtąd powoli pod zielonymi sztandarami Mahometa półksiężyc rozpocznie swój zwycięski marsz na ziemie chrześcijańskiej Europy

Zielone sztandary Mahometa równie dobrze oznaczać mogą armie krajów z bliskiego wschodu, jak i organizacje terrorystyczne, które miałyby siać zamęt na Starym Kontynencie.

Jednooki Talib ogłosi się kalifem zjednoczonego imperium Allaha

Kim może być jednooki Talib? Trudno stwierdzić, jednakże na zagranicznych forach pojawiły się teorie związane z Osamą ibn Ladenem. Ostatnimi czasy media donosiły, jakoby ta osoba nadal żyła i miała się dobrze, według niektórych ibn Laden mógł stracić oko w wyniku "koczowniczego" trybu życia, jaki musiał prowadzić ukrywając się przed Amerykanami. Jest to jednak zwykłe gdybanie, na które nie ma dowodów. A być może jedno oko jest metaforą? Wszakże Nostradamus wprost uwielbiał gierki słowne.

Teraz, kiedy przeanalizowaliśmy jeden z głównych argumentów zwolenników trzeciej wojny światowej, należy przejść do rzeczy konkretnych. W historii naszej cywilizacji przeżyliśmy już dwa podobne konflikty, pierwszy w 1914, zaś drugi w 1939. Przyjrzyjmy się tendencjom, jakie towarzyszyły poszczególnym państwom na krótko przed wybuchem globalnych wojen.

I Wojna Światowa

Już pod koniec XIX wieku zauważyć można było zamiłowanie władców europejskich do nacjonalizmu, dzięki któremu nastąpiło zjednoczenie rzeszy państewek w dwa organy państwowe - Włochy (1861) oraz Niemiec (1871). Naruszyło to panującą wówczas na Starym Kontynencie równowagę sił, co zostało źle odebrane przez innych przywódców. Również na półwyspie bałkańskim oraz Austro-Węgrach dochodziło do wielu spięć na tle etnicznym. Słowianie zamieszkujący te rejony znacznie różnili się od rdzennych mieszkańców, co prowadziło do konfliktów pomiędzy stronami. Także zdobywanie nowych terytoriów przez kraje europejskie, dzięki popularnemu wciąż kolonizowaniu, przez co zdobywało się dostęp do drogich surowców oraz tworzyło rynek zbytu na te powszechne w Europie, a jak wiadomo, to wszystko napędzało gospodarkę państw posiadających zamorskie kolonie. Co wpłynęło na wybuch tego konfliktu? Wyścig zbrojeń, który był w owym czasie bardzo istotny dla państw, które chciały się liczyć w Europie. Każdy chciał dysponować najnowszą technologią oraz najliczniejszą armią, w takim przypadku istniała obawa, że uzbrojone w ten sposób wojska zaatakują inny kraj, przez co sytuacja w Europie stała się niesamowicie napięta. Kiedy w końcu w lipcu 1914 Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii rozpoczął się skomplikowany proces zawiązywania sojuszy, w wyniku którego większość państw włączyła się do wojny.

II Wojna Światowa

Tutaj sytuacja jest równie skomplikowana, co w przypadku konfliktu z 1914, jednak głównymi przyczynami jego wybuchu były tendencje nacjonalistyczne (faszystowskie) wśród państw OSI, ekspansja terytorialna oraz próba zgładzenia poszczególnych frakcji.

Czasy obecne

Czy czytając dwa powyższe akapity zauważyliście podobieństwa do tego, co dzieje się obecnie? Przyjrzyjmy się im bliżej. Jeśli chodzi o poglądy nacjonalistyczne wśród mieszkańców Europy, to wielu z was mogłoby się nie zgodzić z tym argumentem. Jednak, czy aby na pewno? Unia Europejska, jako organ łączący państwa członkowskie jest zaprzeczeniem poglądów tego typu. Tutaj nie ma miejsca na państwo, tyko na wspólnotę. Jednak posłuchajmy wypowiedzi przywódców krajów "Starej Unii". Niektórzy z nich zaczynają ignorować dobro wspólnoty, a martwić się wyłącznie tym, co dzieje się na ich własnym podwórku, mowa tutaj chociażby o Niemcach. Weźmy pod lupę Francję. Tamtejsi parlamentarzyści stali się ostatnimi czasy bardzo rygorystycznie względem przybyszów z innych państw (głównie Muzułmanów), dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że społeczeństwo tego od nich wymaga. Poruszyłem tylko dwa zagadnienia związane z tą kwestią, jednak zastanówmy się dłużej nad tym i niech każdy sam sobie odpowie, czy w Europie zaobserwować można nacjonalistyczne zachowania. A w takim razie co z Unią? Cóż.

17 listopada 2009 roku, "Express" przeprowadził sondaż dotyczący dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Wynik jest szokujący nawet dla eurosceptyków Camerona - aż 84% Brytyjczyków uważa, że Wielka Brytania powinna natychmiast opuścić Unię Europejską. To miażdżący wynik dla UE, biorąc pod uwagę, że jeszcze kilka miesięcy temu "tylko" 50% Brytyjczyków opowiadało się za taką opcją. [...] Pytanie jak zareaguje Unia. Wielka Brytania jest zbyt potężnym graczem, by pozwolić mu odejść, zwłaszcza, że mogłaby ona pociągnąć za sobą inne eurosceptyczne społeczeństwa np. Austriaków czy Niemców(o ile ich rząd by na to pozwolił). Groziłoby to Unii tzw. "efektem domina", co mogłoby doprowadzić nawet do zawalenia się całej Unii.

Po odejściu rządu SPD-Zieloni, w którym zasiadałem, dokonała się w Niemczech pokoleniowa zmiana. Dotyczy to zarówno rządu wielkiej koalicji CDU-SPD (który pod wodzą Angeli Merkel rządził Niemcami w latach 2005 – 2009 – red.), jak i opozycji (FDP, które od 2009 roku jest koalicjantem Merkel – red.). Mam wrażenie, że od tamtej pory nikt nie identyfikuje się już emocjonalnie z projektem europejskim, tak jak robiło to moje pokolenie. Nasza generacja urodzona pod koniec wojny lub tuż po jej zakończeniu uważała czas budowania UE za najlepszy okres w najnowszej historii Niemiec. Czas pokoju, demokracji i dobrobytu. Dzisiejszym rządzącym najwyraźniej tego brakuje.

http://www.youtube.com/watch?v=xiMEAZ-xX8Q

Powyżej znajdziecie kilka przykładów na to, jaką przyszłość ludzie znający problematykę tematu wróżą UE. Łatwo można wysnuć wniosek, że Unia nie pełni już roli, jaką pełni kiedyś. Teraz jest ona przeszkodą w realizowaniu własnej, niezależnej polityki dla państw, które mają zamiar stać się mocarstwami. No dobrze, przerobiliśmy już nacjonalizm oraz walki na tle etnicznym, co jednak z kolonializmem? Cóż, Irak jest żyłą, w której płynie czarne złoto. Zastanówmy się, kto przejął kontrolę nad tym złotem po rozpoczęciu okupacji? Irakijczycy? Niech będzie to kolejnym pytaniem retorycznym w tym artykule. Jeśli zaś chodzi o wyścig zbrojeń, to trwa on nieustannie. Przykłady?

Od 1990 roku Chiny znacząco rozbudowały swoje wojska zdecydowanie zwiększając ich potencjał. To największa armia świata licząca 2,25 mln żołnierzy, a razem ze służbami pomocniczymi aż 3,25 mln. Te siły nie podlegają rządowi lecz partii komunistycznej. Pekin przeznacza na armię olbrzymie sumy. Oficjalnie te wydatki wyniosły 52 miliardy dolarów w 2007 roku i 61 miliardów w 2008. Jednak Pentagon uważa, że te liczby są mocno zaniżone i szacuje, że w rzeczywistości Chiny przeznaczyły w 2008 na armię 97-139 miliardów dolarów. Mimo, że to drugi pod względem wielkości budżet obronny na świecie to i tak niewielki w porównaniu do USA. Dla porównania ich budżet obronny w 2008 roku wyniósł 481,4 miliarda dolarów. W latach 1996-2003 Pekin zwiększał wydatki na wojsko regularnie o 10% rocznie.


W siłach zbrojnych służy ogółem 1.373.995 żołnierzy służby czynnej oraz 42.042 funkcjonariuszy Straży Wybrzeża (stan z 30 kwietnia 2008). Z tego: Army 524,7 tys. żołnierzy, Navy 331,6 tys., Marine Corps 189,5 tys. i Air Force 328,2 tys.


Obecnie Armia Federacji Rosyjskiej liczy ok. 900 tys. żołnierzy, oraz 2 mln rezerwistów.


Liczba żołnierzy w armiach, które powyżej wymieniłem ma tendencję rosnącą, co oznacza, że przez ostatnie lata wiele miliardów dolarów zostało zainwestowane w to, by wzmocnić potęgę zarówno Rosji, Chin, jak i USA. Nie zapominajmy jednak, że także inne państwa rozbudowują swoje armie, wystarczy rzucić okiem na statystyki publikowane na specjalistycznych stronach internetowych, by przekonać się, że moje słowa nie są wyssane z palca.

I wreszcie pozostał ostatni aspekt przytoczony przeze mnie do I Wojny Światowej. Zawiązywanie sojuszy. Państwa NATO jak jeden mąż ruszyły kilka lat temu na podbój bliskiego wschodu, najpierw atakując Irak, potem Afganistan. Czy ktoś uważa, że muzułmanie nie są w stanie zmobilizować się przeciwko "cywilizacji zachodniej"? Amerykanie i ich sojusznicy są wspólnym wrogiem tych państw, dlatego kraje na bliskim wschodzie są skłonne zrobić wiele, by pokonać wroga, nawet zjednoczyć się. A wbrew pozorom państwa muzułmańskie posiadają ogromny potencjał militarny, który jest autentycznym zagrożeniem dla współczesnej Europy.

Być może tekst ten nie sprawi, że zmienicie stosunek do tego tematu, jednak warto przeanalizować te i wiele innych czynników i tendencji, które łatwo można zauważyć, jednak są ignorowane.

Źródło:
YouTube
Onet.pl
Gazeta Prawna
Prawda2.info
Wikipedia
  • 0

stat4u