Skocz do zawartości




Konkurs literacki już za nami, pora wyłonić zwycięzców -- czyli głosujemy w ankiecie :)
Pora także zaSZAReć, jako że ruszyła kolejna edycja Złotych Szaraków -- zagłosuj i Ty!


Informacje o artykule

  • Dodany: 25.06.2011 - 10:23
  • Aktualizacja: 17.07.2011 - 14:39
  • Wyświetleń: 4902
  • Odnośnik do tematu na forum:
    http://www.paranormalne.pl/topic/2477-projekt-serpo/

    Podyskutuj o tym artykule na forum
 


* * * * *
0 Ocen

Projekt SERPO - część 2

Napisane przez Eury dnia 25.06.2011 - 10:23
Komentuj na forum

14 listopada 2005:

To był gigantyczny problem. Zajęło naszym specjalistom od lingwistyki kilkanaście lat aby należycie dostosować formy komunikacji z EBENAMI. Grupa EBENÓW nauczyła się rozumieć po części angielski i kilka innych języków ziemskich.

Grupa ta zawierała "Podróżników", tak określał ich nasz zespół. Nasi ludzie łączyli się z "Podróżnikami". Jednakże nie zawsze mogli zrozumieć ich odpowiedzi. Podróżnicy rozumieli to co mówią ludzie w większości przypadków. Podczas tego okresu czasu, wymiana informacji była dosyć uproszczona.

EBENI nie byli w stanie wyjaśniać szczegółowo czegokolwiek ludziom tylko przy użyciu prostych form języka znaków. Zwykle wskazywali na jakiś przedmiot, a następnie próbowali go opisać wykonując jedynie ruchy dłońmi w powietrzu. Nasz zespół, a konkretniej dwaj jego członkowie ostatecznie wykorzystywali te metody w komunikacji, jakkolwiek jednak, zespół nie uzyskał zbyt wielu informacji w ten sposób.

Podróżnicy (bardzo niewielu, którzy rozumieli po części język angielski - było ich około 30) nie rozumieli w pełni wszystkich słów w naszym języku. Później nazwali nasz język zbyt trudnym i skomplikowanym do zrozumienia. My sami określiliśmy tonalny język EBENÓW jako bardzo skomplikowany i trudny do tłumaczenia. Mogliśmy nagrywać ich język a później odtwarzać go ponownie słuchając każdego tonalnego dialektu czy dźwięku.

W pewnym okresie czasu, przetłumaczyliśmy co nieco z naszego języka. Zaczęliśmy od prostych przedmiotów: prostych obiektów używanych do podróży po ich planecie, później domów, dróg, jedzenia, ubrań, ich słońc, ich planet itd. Udało nam się ustabilizować kilka form komunikacji, to jednak było bardzo prymitywne, szczególnie, że często sprawy się komplikowały i komunikacja taka zawodziła.

Na przykład: kiedy jeden z członków załogi Serpo zginął w wypadku, było ciężko nawiązać komunikację z EBENAMI. Człowiek ten zmarł nagle, dlatego nie została dostarczona z naszej strony żadna pomoc medyczna. Nasi dwaj lekarze obejrzeli tylko ciało i okazało się, że ten członek załogi zginął na skutek upadku z wysokości. Początkowo, EBENI nigdy nie wtrącali się w naszą opiekę medyczną ani nie oferowali swojej pomocy.

Jakkolwiek, EBENI - bardzo dobrze traktujący ludzi - zobaczyli jak członkowie naszej załogi płaczą z powodu śmierci kolegi. EBENI podeszli i zaoferowali chęć pomocy medycznej. Jednakże nasi doktorzy wiedzieli, że człowiek ten umarł i nic nie można zrobić ale mimo wszystko przekazali go EBENOM i ich opiece medycznej. Wszystko to odbywało się przy użyciu gestów, czasem mówiliśmy do podróżników, którzy mogli zrozumieć nasz angielski.

EBENI przetransportowali ciało do odległego obszaru większej społeczności. Zabrali ciało do dużego budynku, było to coś na kształt centrum medycznego. EBENI używali dużego stołu do badania stanu zdrowia. Zapalili dużą świecącą zielonym światłem lampę nad stołem, następnie spoglądali na wyświetlacz, który wyglądał jak duży ekran telewizyjny. Wyniki jakie się wyświetlały były przedstawiane w niezrozumiałym dla nas języku EBENÓW i nasz zespół nie mógł ich zrozumieć.

Był tam jednak również wyświetlacz graficzny, podobny do wykresu obrazującego bicie serca. Mieliśmy na ekranie ciągłą linię. Nasi doktorzy zrozumieli, że ich sprzęt mierzy i sprawdza dokładnie te same rzeczy co nasz. Jeden z lekarzy EBENÓW podał jakiś płyn za pomocą strzykawki zmarłemu już człowiekowi. Operacja ta powtórzyła się kilkanaście razy. W końcu serce zaczęło bić.

Nasi lekarze wiedzieli jednak, że wewnętrzne organy są uszkodzone, ale nie mogli tego wytłumaczyć EBENOM. W końcu po bezowocnej próbie uratowania człowieka EBENI zrobili znak, umieszczając obydwie dłonie na klatce piersiowej i skłonili głowę. Członkowie zespołu ludzi odebrali to jako sygnał, że ciało jest martwe i nic nie można zrobić.

EBENI wykazywali uczucia sympatii względem ludzi. Podczas ostatniego okresu pracy, EBENI zorganizowali ceremonię poświęconą zmarłemu człowiekowi. Ceremonia przebiegała tak samo jak kiedy umierał któryś z EBENÓW. EBENI byli niesamowicie ciekawi naszej religii i systemów religijnych jakie mamy na planecie. Członek naszej załogi, który odgrywał rolę pastora, przeprowadził obrządek pogrzebu. Byliśmy bardzo wdzięczni za troskę jaką obdarzyła nas ta rasa.

EBENI żyją w bardzo prostym społeczeństwie. Indywidualna rodzina EBENÓW składa się z osobnika płci męskiej, osobnika płci żeńskiej i co najmniej jednego dziecka. Nasz zespół widział rodziny z czwórką dzieci, jednak później okazywało się, że rodziny te tylko opiekują się dziećmi tych, którzy zostali przydzieleni do misji podróżniczych (badanie kosmosu), lub dziećmi zmarłych EBENÓW.

Nasz zespół był świadkiem lotniczego wypadku, w którym zginęło czterech EBENÓW. Przeprowadzono później formę rytualnego obrzędu na miejscu katastrofy a ciała zostały przetransportowane do centrum medycznego w celu poddania analizie. Zespół ludzi mógł zawsze towarzyszyć EBENOM poza okresami "odpoczynku", kiedy EBENI zamykali za sobą drzwi i chcieli mieć własną prywatność.

Nasi ludzie widzieli smutek w oczach EBENÓW podczas śmierci ich bliskich. Później, po ostatnim okresie pracy danego dnia, EBENI mieli "pogrzeby", a przynajmniej tak to zostało opisane przez załogę misji. Ciała martwych osobników były przybrane w białe szaty. Kilkanaście rodzajów jakichś płynów było wylewane na ciała. Duża liczba EBENÓW otaczała martwych tworząc kręgi, śpiewano.

Dźwięki te powodowały mdłości u ludzi. Ceremonia trwała bardzo długo, a ostatecznie ciała były umieszczane w metalowych kontenerach i grzebane z dala od obszarów mieszkalnych. Po pochówku, odbywała się "uczta". Duże stoły jedzenia były wynoszone na zewnątrz i wszyscy jedli, tańczyli i grali w gry. To działo się zawsze kiedy śmierć była obserwowana przez nasz zespół.

Rodziny EBENÓW wiodły proste życie. Ich domy były zbudowane z gliny, materiałów podobnych do drewna i metalu. Wszystkie domy wyglądały tak samo. Wnętrze domów zawierało cztery pokoje. Jeden pokój sypialny, gdzie wspólnie cała rodzina EBENÓW sypiała na matach. Pokój przygotowania żywności (kuchnia), pokój "rodzinny" (największy ze wszystkich) i jeden pokój "odpadowy". To miejsce przyniosło dodatkowe informacje o EBENACH. Nie mieli oni psychologicznej potrzeby opróżniania ciał z resztek jak robimy to my, a kiedy już "opróżniali" ciała, ich odchody miały formę bardzo drobną, podobną do odchodów kocich. Ich ciała miały zaskakująco dużą zdolność do przetwarzania spożytego pożywienia.

Zespół ludzi nigdy nie widział jak EBENI oddają mocz. Z uwagi na nasze potrzeby, wykopano w ziemi bardzo duże "zbiorniki" dla naszego 12 osobowego zespołu. Przeznaczone one były na nasze odchody i mocz.

Jedzenie na Serpo było problemem dla ludzkiej misji. W większości zjadali oni wojskowe racje (C-Type Rations) ale czasami przesiadali się na jedzenie EBENÓW. Mieli oni zróżnicowane pożywienie, uprawiali warzywa. Zespół znalazł warzywa podobne do ziemniaków ale smakowały inaczej. Mieli oni też coś na kształt sałaty, rzepy i pomidorów. To były jedyne warzywa i pożywienie podobne do ziemskiego.

Mieli oni dziwnie wyglądające okrągłe pożywienie z długimi pnączami. EBENI gotowali pnącza a resztę z uprawy zjadali na surowo. EBENI mieli rodzaj białego płynu, o jakim po raz pierwszy zespól ludzi pomyślał jak o mleku, jednak po skosztowaniu go, zespół określił płyn jako dziwny w smaku, nie przypominający mleka, inny także w konsystencji. Płyn pochodził z małego lasu, który znajdował się w północnej części planety. EBENI uzyskiwali płyn z drzew. Wydawało się, że jest to jeden z ich ulubionych napojów. Nasz zespół nigdy nie określił dokładnego smaku tego płynu.

EBENI gotowali jedzenie. Przyrządzali gulasz, który był niesamowicie niesmaczny dla ludzi. Używali oni dużo soli i pieprzu aby zabić smak potrawy. EBENI wypiekali także coś na kształt chleba. Był to chleb bez-drożdżowy i smakował całkiem dobrze ale powodował olbrzymie zaparcia u członków załogi Serpo. Musieli oni pić olbrzymie ilości wody aby przetrawić "chleb".

Jedynym wspólnym pożywieniem jakie jedli i ludzie i EBENI były owoce. EBENI jedli bardzo duże ilości owoców, które to mimo, że były zupełnie inne od jakichkolwiek owoców na ziemi były słodkie. Niektóre z owoców smakowały jak melony, inne jak jabłka.

Kolejnym problemem misji była woda. Woda na Serpo zawierała wiele nieznanych na Ziemi chemikaliów. Zespół gotował wodę zanim ją spożywał. Widząc to EBENI zbudowali coś na kształt dużej instalacji, która przetwarzała wodę dla zespołu ludzi.

Z końcowego raportu napisanego przez komandora, wynikało, że podczas całej misji ludzie komunikowali się z EBENAMI przez 50% ich pobytu na planecie. Były jednak rzeczy o jakich nie dało się porozmawiać.

Nasz zespół zabrał ze sobą wyposażenie do softballa dla aktywności sportowej. EBENI obserwowali tylko grę i śmiali się (śmiech EBENÓW brzmiał jak piskliwy ryk). Czasem EBENI sami rozpoczynali grę ale nigdy nie umieli złapać piłki zanim ta spadła na ziemię.

Nasz zespół honorował prywatność EBENÓW, ale udało się zarejestrować narodziny a także aktywność seksualną tej rasy. Zarówno osobniki męskie i żeńskie miały takie same organy rozrodcze jak ludzie. Stosunek był taki sam jak ludzki, a jedyne czego nie udało się ustalić to częstotliwości zbliżeń. Z raportów wynika, że stosunki seksualne były aktami reprodukcji ale i przyjemności.

17 listopada 2005:

Oto kilka faktów na temat Serpo, dostarczonych przez naszą grupę badawczą:

Średnica planety wynosiła około 11616km
Przyspieszenie grawitacyjne: 9.60 m/s2
Pełny okres obrotu wynosił około 43 godzin.

W skład naszej grupy wchodziło dwóch geologów /a równocześnie biologów/. Pierwszą rzeczą, którą geologowie sporządzili, była mapa całej planety. Pierwszym krokiem było podzielenie planety na połowy, aby w wyniku tego wyznaczyć równik. Potem ustalono granice między półkulą południową a północną. Każdą z półkul podzielono następnie na cztery kwadranty.

Wreszcie udało się odnaleźć południowy i północny biegun. Była to najłatwiejsza metoda badania planety. Większość EBENÓW zamieszkiwała obszary wzdłuż równika. Jednakże były również osady na północy, umieszczone w każdym z kwadrantów półkuli północnej. Na obu biegunach nie znajdowały się żadne zamieszkałe osady. Biegun południowy był wymarły. Była to jałowa kraina, w której prawie nie występowały opady i gdzie zupełnie nic nie rosło. Były tam formacje ze skał wulkanicznych, zaś na samym południu znajdowała się skalista pustynia. Temperatury na biegunie południowym dochodziły od 32 - 57 stopni Celsjusza.

Idąc dalej ku północy w kwadrancie 1, drużyna odkryła skały, które wskazywały na wulkaniczną aktywność w tej okolicy. Znaleziono tam liczne kratery wulkaniczne. Drużyna odkryła tam kratery zalane wodą. Wodę przebadano i odkryto w niej dużą zawartość siarki, cynku, miedzi i innych, nieznanych związków chemicznych.

Posuwając się na wschód ku kwadrantowi 2, w zasadzie natrafili na podobne skaliste rejony. Jednakże w jednym miejscu położonym na północnym skrawku kwadrantu 2, drużyna odnalazła zasadową zwietrzelinę. Na Ziemi formowane są one przez strumienie wpływające na pustynie lub suche miejsca. Nasi ludzie odnaleźli stwardniałe błoto pokryte solami zasadowymi. W miejscu tym występowała roślinność.

Przesuwając się do kwadrantu 3, grupa natrafiła na swego rodzaju pustkowia; suchy obszar pocięty głębokimi parowami z rzadką roślinnością. Wąwozy i doliny były niezwykle. Głębokość niektórych dochodziła nawet do 914 metrów. W tym regionie natrafiono na pierwsze na Serpo zwierzę. Wyglądało jak pancernik. Istota była nieprzyjazna i próbowała zaatakować kilkakrotnie grupę. EBEŃSKI przewodnik użył dźwiękowego urządzenia do odstraszenia stworzenia.

Poruszając się w stronę równika, nasza grupa natrafiła na pustynne krajobrazy z kępkami roślinności. Odnaleziono wiele studni artezyjskich. Woda w nich była świeża i zawierała nieznane związki chemiczne. Smakowała dobrze a EBENI pili ją i używali do innych celów. Członkowie naszej grupy musieli ją przegotowywać, gdyż testy wykryły obecność nieznanego typu bakterii.

Poruszając się na północ, grupa zauważyła znaczne zmiany w klimacie i krajobrazie. Jeden z członków grupy nazwał to "Małą Montaną". Znaleziono tam drzewa podobne do wiecznie zielonych ziemskich drzew. Z nich EBENI pozyskiwali owy biały płyn (mleko). Biały płyn był ekstraktowany i pity.

Poruszając się na północ, grupa zauważyła znaczne zmiany w klimacie i krajobrazie. W tym rejonie znaleziono wiele różnego typu roślinności. Znaleziona została stojąca woda, najprawdopodobniej zasilana przez studnie artezyjskie. W tym regionie występowały bagna. Na nich dostrzeżono wielkie rośliny. EBENI jedli je. Bulwy roślin były bardzo duże i smakiem co nieco przypominały melona.

Wreszcie grupa przeniosła się do obszaru w kwadrancie 1 na półkuli północnej. Na obszarze tym panowały średnie temperatury 10 - 26 stopni Celsjusza, oraz panowała dostateczna ilość cienia. EBENI dla naszej ekipy zbudowali niewielką osadę. Większość dalszych wypraw eksploracyjnych rozpoczynała się z tego miejsca. Południowa półkula zbadana została raz i uzyskano geologiczne informacje.

Z racji wysokich temperatur drużyna zdecydowała się nie wykonywać następnych wypraw. Zdecydowano więc, że dalszemu badaniu poddana zostanie półkula północna, gdzie wraz z posuwaniem się ku biegunowi, temperatura znacznie spadała.

Odkryto góry wznoszące się na wysokość 457 metrów i doliny, które znajdowały się poniżej punktu przyjętego przez grupę za "poziom morza". Odkryto zielone łąki pokryte roślinnością przypominającą trawę, ale bulwiastą. Grupa nazwała te obszary "polami koniczyny", choć bulwy te nie były koniczyną. Poziom promieniowania na półkuli północnej był niższy aniżeli na równiku i na półkuli południowej. Na północnym biegunie pogoda była zimna i drużyna po raz pierwszy zauważyła oznaki śniegu. Płachta przykrywała krajobraz wokół północnego bieguna. Pokrywa śnieżna mierzyła w najgłębszym miejscu około 6 metrów. Temperatura utrzymywała się na stałym poziomie 0,5 stopnia Celsjusza. Nigdy nie zauważono, aby w tym regionie temperatura różniła się od podanej. EBENI nie mogli wytrzymać przebywania tam przez długo, ponieważ cierpieli na ekstremalną hipotermię. Przewodnik grupy miał na sobie kombinezon, który przypominał kombinezon kosmiczny i miał wbudowane ogrzewanie.

Znaleziono ślady świadczące o trzęsieniu ziemi. Wzdłuż północnego krańca półkuli południowej przebiegały linie uskoków. Eksfoliacja* obserwowana była wraz ze skałami, które wskazywały na obecność w tym miejscu przepływu magmy.

Ekipa przywiozła z sobą z Serpo setki próbek ziemi, roślin, wody i wielu innych, które przetestowane miały zostać na Ziemi. W czasie badań nasza drużyna odkryła wiele typów zwierząt. Najdziwniejszym z nich była "Bestia", która wyglądała jak wielki wół. Kolejne zwierze wyglądało jak puma, ale wokół karku miało gęste futro. Stworzenie to zdawało się być ciekawskie, ale EBENI nie uważali go za niebezpieczne.

W czasie eksploracji terenu w kwadrancie 4 odkryto bardzo długą i ogromną istotę, która przypominała węża. Była to istota "śmiercionośna", jak wyjaśnili EBENI. Jej łeb był ogromny i posiadał oczy, wyglądające prawie na ludzkie. W tym jedynym przypadku nasza grupa użyła swej broni i zabiła stworzenie.

EBENI nie zdawali się być wzruszeni faktem, że zabito stworzenie, ale zdenerwowało ich użycie do tego celu broni. Ekipa zabrała z sobą cztery Colty .45 /używane standardowo w wojsku/ i cztery karabiny M2. Po zabiciu przeprowadzono sekcję zwłok, która ukazała dziwne wewnętrzne organy, niepodobne do tych występujących u ziemskich węży. Stworzenie mierzyło 4.5 metra długości i 0.5 metra średnicy. Grupę zaciekawiły też jego oczy. Te zawierały tęczówki zaś z tyłu wielki nerw, podobny do nerwu wzrokowego połączonego z mózgiem. Mózg stworzenia był wielki, znacznie większy niż u jakiegokolwiek ziemskiego węża. Ekipa chciała także zjeść mięso węża, ale EBENI uprzejmie odradzili im.

* EKSFOLIACJA, deskwamacja, wietrzenie skał polegające na oddzielaniu się ich warstw przypowierzchniowych w postaci cienkich płyt lub skorup, często o kształcie zaokrąglonym.

18 listopada 2005:

Zbiorniki wodne na Serpo nie zawierają ryb, takich jakie znamy. Niektóre zbiorniki, blisko równika, zawierały dziwnie wyglądające stworzenia, podobne do węgorzy (ale małe, długie na około 20, 25 cm.), będące prawdopodobnie kuzynami lądowych "węży". Było tam też coś na kształt dżungli, blisko moczarów.

W odniesieniu do amunicji: Odbyła się długa dyskusja nad bronią. Ostatecznie EBENÓW nie zainteresowało to, że ludzie ją posiadają, więc nasz zespół zdecydował w tym przypadku zabrać trochę broni. Nie do walki, Bóg jeden wie, przecież przewyższali nas liczebnie w ogromnym stopniu, ale dla pewnych aspektów bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że cała dwunastka to byli ludzie powiązani z wojskiem, wiec broń sprawiała, że czuli się bezpiecznie. Zabrano jednak na Serpo jedynie 50 sztuk amunicji do pistoletów i 100 sztuk amunicji do karabinów.

20 listopada 2005:

Po przeczytaniu tego, co Dr, Sagan przedstawiał w projekcie Serpo, a mowa o 60 stronach obliczeń, znalazłem paragraf, który odnosi się do praw Keplera w odniesieniu do Serpo. Serpo nie posiada w pobliżu dużych planet, takich jak np. Jowisz czy Saturn, które to mogłyby wpływać na przyciąganie grawitacyjne, tak jak ma to miejsce na Ziemi. Przyciąganie grawitacyjne Serpo było inne od czegokolwiek co Dr. Sagan widział wcześniej.

Istnieje wiele rysunków i obliczeń na ten temat.

29 listopada 2005:

Zdecydowałem się opisać "zespół" i proces jego selekcji, problemy komunikacyjne i końcową fazę wymiany, ponieważ zadano wiele pytań odnoszących się do tych tematów.

Tło zdarzeń: EBE #1 dostarczył nam urządzenie komunikacyjne, które pozwoliło nam kontaktować się z Serpo. Urządzenie to znajdowało się na pokładzie statku EBENÓW - który rozbił się w lipcu 1947 roku w Koronie (Corona), w Nowym Meksyku (New Mexico). EBE #1 pokazał nam jak należy korzystać z urządzenia zanim umarł.

Jakkolwiek urządzenie to nie funkcjonowało poprawnie i nie mogliśmy nawiązać łączności z Serpo. Jeszcze zanim EBE #1 nie umarł, amerykański naukowiec z Los Alamos odkrył, że urządzenie to pracowało tylko gdy było podłączone do źródła energii znalezionego w statku obcych. Wraz z pomocą tej obcej istoty udało nam się wysłać kilkanaście sygnałów podczas lata 1952 roku. Wczesną jesienią 1952 roku, odebraliśmy kilkanaście sygnałów za pomocą tego urządzenia.

EBE #1 przetłumaczył wiadomości i przedstawił nam takie informacje:

EBE #1 wysłał sześć wiadomości.
- pierwsza wiadomość: powiadomienie planty EBENÓW o tym, że EBE #1 wciąż żyje,
- druga wiadomość: wyjaśnienie katastrofy z 1947 roku i śmierci członków załogi,
- trzecia wiadomość: zapytanie o statek ratunkowy,
- czwarta wiadomość: sugestia formalnego spotkania z przedstawicielami Ziemi,
- piąta wiadomość: sugestia programu "wymiany" (w tym miejscu choć jest to nieudokumentowane, wojskowy "opiekun" sam zasugerował tej istocie taką opcję, jakoby ludzie chcieli odwiedzić ich planetę i poznać ich kulturę i naukę),
- szósta wiadomość: podanie współrzędnych miejsca lądowania dla jakiejkolwiek przyszłej misji ratunkowej. Przychodzące wiadomości określiły dokładny czas i datę przylotu floty z planety EBENÓW na Ziemię (według ich czasu) i potwierdziły współrzędne lądowania. Jakkolwiek w tym miejscu doszło do poważnego zdarzenia, gdyż wiadomość przetłumaczona przez EBE #1 określała datę przylotu floty o 10 lat w przód od możliwej zakładanej. W obawie przed tym, że EBE #1, który był już chory, przetłumaczył wiadomość błędnie, nasi naukowcy zaczęli samemu tłumaczyć odebrane wiadomości opierając się na języku EBENÓW, którego uczył nas przez jakiś czas EBE #1.

INFORMACJA: EBE #1 był mechanikiem, nie naukowcem. Jednak mimo tego potrafił uczyć nas podstaw języka EBENÓW. Według dokumentów, które przeczytałem, udało nam się przetłumaczyć około 30% z języka EBENÓW. Złożone zdania i liczby nie mogły jednak być rozpoznane.

EBE #1: asystował nam tak długo jak długo pozostawał przy życiu. Kiedy umarł musieliśmy postępować na własną rękę. Wysłaliśmy kilkanaście wiadomości przez okres 6 miesięcy (1953), ale nie otrzymaliśmy żadnej wiadomości zwrotnej. Kontynuowaliśmy nasze wysiłki przez kolejne 18 miesięcy i ostatnie wiadomości nadaliśmy w 1955 roku... odbierając odpowiedź...

Byliśmy zdolni do przetłumaczenia około 30% z odebranych wiadomości. Zwróciliśmy się do kilkunastu specjalistów od lingwistyki z wielu uniwersytetów w obrębie Stanów Zjednoczonych jak również z innych krajów. Ostatecznie mogliśmy przetłumaczyć większość wiadomości. Zdecydowaliśmy się odpowiedzieć w języku angielskim, aby zobaczyć, czy EBENI będą mogli przetłumaczyć nasz język łatwiej niż my możemy przetłumaczyć ich. Około czterech miesięcy później, odebraliśmy odpowiedź w łamanej angielszczyźnie. "Zdania" zawierały rzeczowniki, przymiotniki ale nie było czasowników. Zajęło nam kilkanaście miesięcy przetłumaczenie tej wiadomości. Następnie wysłaliśmy EBENOM nasze typowe "lekcje angielskiego". Sześć miesięcy później odebraliśmy kolejną wiadomość. Tym razem była nieco lepszej jakości ale ciągle niewystarczająco. EBENI byli zdezorientowani i nie mogli opanować kilkunastu różnych angielskich słów. Ciągle nie mogli ułożyć właściwego zdania.

W jednej wiadomości dostarczono nam coś, co wyglądało jak alfabet EBENÓW. Nasi specjaliści głowili się nad tym przez długi czas. Pisany język EBENÓW zawierał proste znaki i symbole, ale nasi specjaliści nie potrafili przez długi czas przyrównać ich języka / alfabetu / do naszego. Przez następne pięć lat doskonaliliśmy naszą wiedzę na temat języka EBENÓW, w jakiś sposób EBENI /Podróżnicy/ nabierali "wprawy" w rozumieniu angielskiego. Jednakże mieliśmy poważny problem kiedy chcieliśmy skoordynować datę i czas oraz lokalizację wyznaczonego dla EBENÓW miejsca lądowania na ziemi. Mimo, że mogliśmy w jakiś sposób rozumieć ich język, a EBENI rozumieli co nieco z angielskiego nie mogliśmy zrozumieć ich systemu czasowego i kalendarzowego a oni z kolei nie mogli zrozumieć naszego. Wysłaliśmy im plany rotacji naszej planety w obrębie naszego układu, ruchu obrotowego wokół własnej osi, nasz system mierzenia czasu, kalendarz itd. Z jakichś powodów, EBENI nigdy nie zrozumieli tych danych.

W odpowiedzi przesłano nam opis ich systemu, który był trudny do zrozumienia przez naszych naukowców, ponieważ nie mieliśmy żadnego odniesienia do ich planety. EBENI nie wyjaśnili nam żadnych danych astronomicznych dotyczących Serpo oraz ich układu planetarnego. Zdecydowaliśmy wtedy jedynie odesłać orientacyjne rysunki Ziemi, miejsca lądowania i prosty system numeryczny i czasowy.

EBENI odesłali wiadomość potwierdzającą chęć przylotu w przybliżonym okresie jaki wybraliśmy. Datą był 24 kwietnia 1964 roku, a lokalizacją południowy sektor "White Sands Missile Range" w Nowym Meksyku (New Mexico).

Wtedy pewni przedstawiciele rządu zebrali się w sekrecie aby zaplanować wydarzenie. Podjęto decyzje, które później zmieniano jeszcze wielokrotnie. Mieliśmy tylko około 25 miesięcy aby zaplanować wszystko dokładnie. Specjalne zespoły, w większości wojskowe - zostały uformowane do pomocy w planowaniu.

Kilkanaście miesięcy później, prezydent Kennedy zdecydował wprowadzić plan wyboru specjalnej grupy wojskowej. USAF został przydzielony do tej sprawy. Przedstawiciele USAF wybrali cywilnych naukowców do asysty przy planowaniu i wyborze załogi do misji wymiany.

Okres selekcji był najtrudniejszy i nie mogliśmy go zakończyć. Istniało kilkanaście planów, wg. których miała być dokonywana selekcja. Zajęło nam kilka miesięcy ustalenie dokładnych kryteriów wyboru każdego z członków załogi. Zdecydowano, że każdy z nich musi być wojskowym stanu wolnego, bez powiązań z rodziną i przyjaciółmi. Wymagana była kariera w wojsku (minimum 4 lata służby). Wybrane osoby musiały mieć specjalne wykształcenie.

Osoby te musiały mieć co najmniej dwie specjalności. Musieliśmy te osoby wykreślić ze społeczeństwa aby nie było w przyszłości żadnych problemów z ich identyfikacją. Jedną z sugestii było uznanie wszystkich członków misji za martwych. Ostatecznie jednak zdecydowaliśmy, ze każdy z członków misji zostanie przedstawiony w oficjalnych raportach jako "zaginiony" a nieoficjalnie wykreślony z życia społecznego. W ten sposób wszystkie powiązania zespołu z ich indywidualnymi jednostkami gdzie służyli zostały rozwiązane.

Każdy pojedynczy zapis jaki w ogóle istniał na temat tych ludzi został zniszczony lub przechwycony, włączając w to informacje bezpieczeństwa socjalnego, informacje podatkowe, medyczne, wojskowe i inne indywidualne informacje. Wszystkie te dane zostały umieszczone w specjalnych schowkach lub zniszczone. Ostatecznie zebraliśmy 56000 dokumentów. Ostatecznie wybraliśmy również 12 osób. Byli to najlepsi z najlepszych. Podczas treningu, który trwał 6 miesięcy mieliśmy 16 osób, jednak czterech z nich pełniło rolę zmienników na wypadek, gdyby ktoś z czołowej dwunastki zrezygnował lub odniósł jakieś obrażenia.

TRENING: Każdy z członków załogi został wysłany do specjalnego ośrodka mieszczącego się w Camp Perry, w Virginii. Był to obszar treningu wywiadowczego. Na czas ćwiczeń ośrodek ten zajęto całkowicie. Większość treningu odbywało się właśnie tam ale pewne specjalne ćwiczenia odbywały się również w Bazie Sił Powietrznych Sheppard, Wichita Falls w Teksasie, Ellsworth AFB, w południowej Dakocie, Dow AFB, Maine oraz w innych izolowanych lokalizacjach na obszarze Meksyku i Chile. Trening trwał 167 dni. Zespół miał w tym czasie 15 dni wolnego, ale ciągle był bardzo ściśle chroniony i obserwowany. Zanim odbyła się ich podróż życia, każdy członek misji został przewieziony do "Baraków Dyscyplinarnych" w Ft. Leavenworth, KS w Stanach Zjednoczonych i umieszczony w zamkniętych celach. Te działania prewencyjne miały sprawić, aby ludzie Ci wiedzieli co czeka ich jeśli ktokolwiek z nich zechce wyjawić tajemnicę misji komukolwiek z zewnątrz.

ZMIANA PLANÓW: Odebraliśmy wiadomość od EBENÓW, z której wywnioskowaliśmy, że nie chcą oni wykonywać "zamiany" podczas ich pierwszej misji z oficjalną wizytą na Ziemi. Chcieli najpierw doprowadzić do oficjalnego kontaktu a następnie zaplanować ewentualną wymianę. To sprawiło nam wiele problemów. Wysłaliśmy im odpowiedź ale sami nie odebraliśmy już odpowiedzi od nich.

LĄDOWANIE: 1963 roku w grudniu, EBENI wysłali wiadomość potwierdzając czas, datę i lokalizację swojego lądowania. Z wiadomości wynikało również, że w kierunku Ziemi kierują się dwa statki.

Podczas tego okresu, rząd przeżywał śmierć prezydenta Kennediego, niektórzy chcieli anulować projekt z powodu zabójstwa, ale prezydent Johnson został poinformowany i zdecydował kontynuować działania, choć jak sam powiedział nie wierzył w to, że do spotkania może dojść.

Nasz zespół zaplanował dwie lokalizacje. Jedna "fałszywa" w Bazie Sił Powietrznych Holloman blisko Alamogordo w Nowym Meksyku (New Mexico) i druga, która była prawdziwą lokalizacją miejsca lądowania - blisko południowej bramy do jednostki wojskowej White Sands.

Pierwszy statek EBENÓW wszedł w naszą atmosferę podczas popołudnia 24 kwietnia 1964 roku. Statek wylądował jednak w złym miejscu, blisko Socorro w Nowym Meksyku. Nasz zespół czekał w White Sands. Nawiązano łączność i poinformowaliśmy, że ich lokalizacja jest błędna. Drugi statek wylądował w odpowiednim miejscu.

SPOTKANIE: Statki EBENÓW wylądowały w miejscu gdzie tego oczekiwaliśmy. Na miejscu było 16 starszych rangą przedstawicieli rządu, niektórzy byli politykami inni oficerami wojskowymi. EBENI opuścili statek i podeszli pod rozłożony baldachim. EBENI dali nam małe technologiczne podarki. Mieli przy sobie rodzaj urządzenia do tłumaczenie, był to rodzaj mikrofonu z wyświetlaczem odczytów.

Jeden z przedstawicieli rządu otrzymał takie urządzenie, drugie posiadali EBENI. Przedstawiciel rządu mówił do tego mikrofonu a ekran ukazywał drukowaną formę wiadomości głosowej w języku EBENÓW i angielskim. Było to jednak dosyć prymitywne i nie rozumieliśmy wszystkiego co do nas mówią. Dokładny zapis tej rozmowy nie będzie teraz omawiany. EBENI zdecydowali wykonać wymianę ale nie tego roku. Wyznaczono datę czerwca 1965 roku i lokalizację obszaru testowego w Nevadzie. Nie wybrano ponownie tego samego miejsca w obawie przed przeciekiem.

Nasz zespół znajdował się w Ft. Leavenworth przed majem 1964 roku. Zostali następnie przetransportowani do Camp Perry. Następnie zespół był izolowany przez kolejne 6 miesięcy przystępując raz po raz do tych samych ćwiczeń jakie już wcześniej wykonywali. Nauczli się dzięki temu wydłużonemu okresowi przygotowań nowych umiejętności. Mieliśmy więcej czasu na lepsze zrozumienie języka EBENÓW, choć większość z członków grupy miało poważne trudności w zrozumieniu go.

W czerwcu 1965 roku zespół został przewieziony do Nevady. Podczas wymiany obecnych było jedynie kilku przedstawicieli rządu. Statek wylądował o czasie w zakładanym miejscu a zespół został umieszczony na pokładzie.

NOTE: w tym miejscu chciałem poinformować o pomyłce w ilości sprzętu jaką mogliśmy zabrać. Prawidłową ilością było 90,500 funtów (czyli 40 ton) zaopatrzenia.


Zeta Reticuli - Program Wymiany
Projekt SERPO
Tłumaczenie: Eurycide
Paranormalne.pl
źródło: http://ufo.whipnet.o...erpo/index.html
  • 0

stat4u