Skocz do zawartości




Zdjęcie

Mali despoci.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
22 odpowiedzi w tym temacie

#1

Asieńka.

    Wiedźma

  • Postów: 979
  • Tematów: 28
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Mali despoci
Malén Aznárez
Krzyczą na rodziców, biją ich i im ubliżają. Grożą nawet śmiercią. Brutalni młodzi ludzie terroryzują swoje rodziny. Eksperci próbują znaleźć wyjaśnienie tego zjawiska. Przemoc wobec rodziców staje się coraz poważniejszym problemem państw rozwiniętych.
Pablo, najmłodsze dziecko kochającej się, zgodnej rodziny, od najmłodszych lat był czarującym chłopcem. Inteligentny, sympatyczny, zdecydowany, niezależny. Miał dwie starsze siostry. Jego rodzice, Lucía Hernández i Enrique López (imiona zmienione, jak wszystkie w tym reportażu) przyznają, że być może pozwalali mu na więcej niż rodzeństwu, ponieważ był beniaminkiem w rodzinie. Mając 11 lat Pablo zaczął zdradzać oznaki buntu: nie uznawał żadnych autorytetów ani wśród nauczycieli, ani w ogóle wśród dorosłych. Zaczął pełnić rolę klasowego przywódcy – kolegom imponowały jego zwariowane pomysły i bezczelne odpowiedzi na uwagi nauczycieli. Uchodził za klasowego "cwaniaczka", nigdy jednak nie używał przemocy. Był lubiany przez rówieśników, ale zdaniem wychowawców miał na nich zły wpływ. W szóstej klasie podstawówki został usunięty ze szkoły. Zaczął uczęszczać do innej – również prywatnej – ale stamtąd też go wyrzucono. W końcu trafił do szkoły państwowej.

Mając 12 lat uciekał z lekcji i jeździł do centrum Madrytu. Zaczął zażywać narkotyki: LSD, marihuanę, haszysz. – Próbowałem wszystkiego, tyle że się nie kłułem – mówi prowokacyjnie. Zrobił się arogancki, zaczął pyskować rodzicom. Znów wyrzucono go ze szkoły, a w domu zaczęły zdarzać się incydenty z użyciem przemocy. Pablo żądał pieniędzy, a potem znikał, rodzina nie miała pojęcia, gdzie jest ani z kim przebywa. Pewnego razu nie było go w domu przez cały weekend, a kiedy wrócił, próbował wyważyć drzwi, powybijał metalowym prętem szyby w oknach i zdemolował samochód rodziców, wykrzykując przy tym obelgi pod ich adresem. To był pierwszy taki incydent. Następnym razem zdemolował swój pokój, ponieważ rodzice nie dali mu tyle pieniędzy, ile zażądał. Ojciec zagroził, że wyrzuci go z domu, a wtedy Pablo złożył na niego doniesienie na policję. O jedenastej w nocy w domu zjawił się patrol. Kiedy policjanci obejrzeli pokój, poradzili rodzicom, aby złożyli oficjalną skargę. Ci jednak tego nie zrobili. – Na początku człowiek ma nadzieję, że sytuacja się jakoś ułoży. Nie wyobrażaliśmy sobie, że to może się przerodzić w poważniejsze problemy. Byliśmy zagubieni, to był nasz upragniony syn i nie mogliśmy uwierzyć w taką dwulicowość u własnego dziecka – opowiada Lucía.
Pablo zaczął palić marihuanę w domu i nie chciał się uczyć. Nie wstawał nawet z łóżka. Zabrali go do psychiatry, który dał rodzicom następujące rady: być konsekwentnym, nie dać się zwieść jego kłamstwom i pięknym słówkom, starać się utrzymać z nim kontakt za wszelką cenę, dać mu odczuć, że jest kochany, i starać się nie dopuścić do tego, aby popełnił przestępstwo lub spowodował jakiś śmiertelny wypadek. Była to pierwsza konfrontacja twarzą w twarz z brutalną rzeczywistością. Rodzice musieli przyznać, że to nie są zwykłe problemy wieku dojrzewania i że potrzebują pomocy. Poszli do jednego psychologa, Pablo do drugiego. Wkrótce potem, mając trzynaście lat, chłopak uderzył ojca i wielokrotnie próbował wyrwać matce torebkę. Potrzebował pieniędzy na marihuanę. Zażywał jej dużo i miewał ataki furii. Podczas jednego z nich rodzice musieli wezwać policję. Razem z policjantami przyjechała karetka psychiatryczna i Pablo trafił na oddział detoksykacji dla nieletnich. (…) Kiedy wrócił do domu, był bardzo zmieniony fizycznie i psychicznie, wydoroślał. Ukończył trzecią klasę gimnazjum. W wieku 15 lat pomazał pokój rodziców krwią i zagroził, że poderżnie im gardła, kiedy będą spali. Zaczęli się go bać. Mając 16 lat Pablo wyprowadził się z domu, znalazł pracę i zaczął samodzielne życie. – Teraz chce wrócić do domu, ale ojciec postawił mu warunki: ma się uczyć albo pracować i podporządkować się zasadom panującym w rodzinie – mówi matka. – Mój mąż uważa, że Pablo powinien się całkowicie usamodzielnić. Twierdzi, że skoro uważa się za dorosłego, to powinien być dorosły pod każdym względem.

Niektóre dzieci biją rodziców, znęcają się nad nimi fizycznie lub psychicznie, ubliżają im, okradają ich, a czasami nawet grożą śmiercią. Większość z nich ma od 12 do 17 lat, ale zdarzają się też młodsze, a nawet całkiem małe, które stają się prawdziwymi tyranami i terroryzują całą rodzinę, niekiedy doprowadzając nawet do jej rozbicia.

Lucía i Enrique należą do kilku tysięcy hiszpańskich rodziców, których sytuacja była już tak nie do zniesienia, że poszli na policję i złożyli doniesienie na własne dziecko lub wystąpili przeciwko niemu do sądu. W 2005 roku postąpiło tak prawie 5 tysięcy rodziców. W 2006 roku ich liczba z pewnością była większa, choć jeszcze nie podsumowano wszystkich danych. Sprawy, które trafiają do sądu bądź na policję, to tylko wierzchołek góry lodowej. (...)

Psycholog Vicente Garrido, profesor z Uniwersytetu Walencji, konsultant ONZ i jeden z badaczy, którzy zgłębiają problem przemocy w rodzinie (jego książka "Los hijos tiranos. El síndrome del emperador" – "Despotyczne dzieci: Syndrom cesarza" służy jako przewodnik wielu rodzicom) nie chce siać paniki, obserwuje jednak, że konfliktowość wśród dzieci coraz bardziej narasta. – Codziennie otrzymuję listy i telefony od zdesperowanych rodziców, bezradnych wobec przemocy ze strony swych nastoletnich dzieci, najczęściej chłopców. Zdumiewa mnie tak wielka liczba młodocianych, którzy biją swoich rodziców.(…) A jeszcze bardziej zaskakuje, że rodzice składają doniesienia na policji. Wielu z nich robi to wyłącznie dlatego, że tylko tak mogą ochronić pozostałe dzieci.
Przełamane zostało tabu, jedno z najsilniejszych w hiszpańskim społeczeństwie. Tego zdania są zarówno Vicente Garrido, jak i psychiatra María Jesús Mardomingo, ordynator oddziału psychiatrii dziecięcej szpitala im. Gregorio Maranona w Madrycie i przewodnicząca madryckiego Stowarzyszenia Psychiatrii Dziecięcej. – Zawsze istniało takie zjawisko jak brutalne zachowanie dzieci, ale w ostatnich latach jego częstotliwość znacznie wzrosła, zauważają to rodzice, lekarze i nauczyciele – stwierdza psychiatra. (...)

Niektórzy specjaliści uważają, że fakt, iż dzieci zwracają się przeciwko rodzicom, a nawet posuwają się do fizycznej przemocy, to problem charakterystyczny dla społeczeństw rozwiniętych. Co do przyczyn tego zjawiska nie wszyscy są zgodni. Jedni uważają, że to kwestia niewłaściwego wychowania, nadmiernej pobłażliwości, zarówno w rodzinie, jak i w całym społeczeństwie, przez co dzieci są zepsute, rozkapryszone i z czasem przeobrażają się w prawdziwych dyktatorów. Inni wskazują na podwójną przyczynę tego zjawiska i podkreślają, że choć wychowanie jest bardzo ważne, należy jednak wziąć pod uwagę również predyspozycje genetyczne. Niezdolność tych dzieci do uczuć wyższych, takich jak empatia, miłość czy współczucie (czego nie należy mylić ze zdiagnozowanymi zaburzeniami koncentracji i nadpobudliwością), sprawia, że trudno im zrozumieć, iż postępują źle, i odczuwać z tego powodu skruchę.

Za tą tezą opowiada się psycholog Vicente Garrido. – Przyczyny owego zjawiska są złożone, wynikają zarówno z czynników biologicznych: są to dzieci, które mają większe trudności z rozwinięciem uczuć, jak i socjologiczne: dziś nie jest w cenie poczucie winy, zamiast tego promuje się hedonistyczny styl życia. Rodzina i szkoła straciły zdolność wychowania, a to sprawia, że dzieci o określonych predyspozycjach biologicznych, które dawniej społeczeństwo trzymało w ryzach, dziś mają większą łatwość uzewnętrzniania złych emocji i stosowania przemocy.

– Charakterystyczną cechą tych młodych ludzi jest brak wrażliwości – uważa María Jesús Mardomingo. – Obserwuję maluchy, które już w wieku trzech lat mają ataki furii. Są nieposłuszne, agresywne, biją innych już w przedszkolu i nie potrafią się bawić bez narzucania innym swojej woli. Na szczęście zachowania naprawdę agresywne i niebezpieczne, takie jak bicie rodziców, stanowią niewielki procent wszystkich przypadków i występują dopiero od 13. czy 14. roku życia (...).

– To są dzieciaki, które mają wszystko i którym wszystko wolno. Sądzę, że należy przywrócić dyscyplinę zarówno w domu, jak i w szkole, ale przede wszystkim w domu. Nie umiemy wyznaczyć naszym dzieciom wyraźnych granic, to działa jak wahadło, przeszliśmy z jednej skrajności w drugą. Następne pokolenie będzie lepiej przygotowane do wychowywania dzieci z pewną dozą dyscypliny, ale jednocześnie elastyczności – uważa 51-leti sędzia Emilio Calatayud, który sam w dzieciństwie trafił do szkoły o zaostrzonym rygorze.
To, że dziecko próbuje przejąć kontrolę nad dorosłymi, jest niepokojącym zjawiskiem, ale problem ten nie ogranicza się do Hiszpanii – zwraca uwagę profesor psychologii wychowania z Uniwersytetu Complutense w Madrycie, María José Díaz-Aguado, autorka wielu książek o przemocy w szkole. – Uważam, że mamy do czynienia z szerszym problemem przemocy wobec dorosłych, zarówno członków rodziny, jak i nauczycieli. W badaniach dotyczących konfliktowej młodzieży zauważyliśmy, że w rodzinach powtarzają się pewne postawy. Jedna z nich polega na tym, że rodzice stosują kary cielesne, kiedy dziecko jest małe, kreując w ten sposób model autorytarny, oparty na dominacji i podporządkowaniu. Drugi model opiera się na nadmiernej pobłażliwości, która z czasem może prowadzić do przemocy, kiedy dziecko usiłuje postawić na swoim i podporządkować sobie dorosłego. Istnieje również wariant łączący te dwie postawy.

Przypadek Fernanda nie pasuje do żadnego z wyżej opisanych modeli, twierdzi jego matka, Teresa Fuentes z Madrytu. – Był bardzo kochanym dzieckiem, poświęcałam mu dużo uwagi. Kiedy patrzę wstecz, wydaje mi się, że nie byłam pobłażliwą matką, przeciwnie, dużo od niego wymagałam, ponieważ był inteligentny. Może wymagałam za dużo... Zastanawiam się: gdzie popełniłam błąd?. (...)

Po czym można rozpoznać, że dziecko ma zadatki na małego tyrana, jeśli jego przypadek nie jest jawnie patologiczny? Jakie symptomy zdradzają, że inteligentny i czarujący maluch może zmienić się w despotę i zatruć życie całej rodzinie? – Te dzieci w większości nie są psychopatami, ale mają pewne cechy osobowości psychopatycznej, takie jak nadmierna impulsywność, mocno rozwinięty egocentryzm oraz niezdolność do odczuwania winy i skruchy za własne czyny. W ich przypadku nie skutkują żadne awantury, rozmowy czy kary. Zwykle dzieci te zachowują się prowokująco, kłamią, a nawet stosują przemoc wobec rodzeństwa i kolegów – wyjaśnia Vicente Garrido.

– Poza tym, że brak im wrażliwości, są oziębłe uczuciowo i mają narcystyczną wizję świata: zaczyna się on i kończy na nich samych – dodaje María Jesús Mardomingo. (...)

Wiele osób obciąża bliskich odpowiedzialnością za te zachowania. Czy istnieje zatem taki typ rodziny, który sprzyjałby agresywnym zachowaniom u dzieci? Eksperci zapewniają że na ogół nie chodzi tu o rodziny patologiczne, gdzie dzieci od małego były świadkami lub same doświadczały przemocy. Mówimy tu o domach określanych jako "normalne". Często są to rodziny niepełne – zwykle matki samotnie wychowujące dzieci – a także rodziny imigrantów oraz takie, które wychowują dzieci adoptowane. – Zwykle klasa średnia lub wyższa (...) – wyjaśnia psycholog José Luis Calvo, przewodniczący stowarzyszenia Pro Derechos del Nino y la Nina (Obrony praw dzieci), do którego zwraca się wielu rodziców z całej Hiszpanii, gdy nie wiedzą, gdzie szukać pomocy. (...)
Psycholog Manuel Córdoba pracuje w jednym ośrodków dla nieletnich w Madrycie (El Laurel, 22 dwa miejsca, zawsze zajęte). Zajmuje się młodymi ludźmi wieku od 14 do 18 lat, którzy dopuścili się przestępstw z użyciem przemocy. Twierdzi on, że rodziny jego podopiecznych dzielą się na dwie grupy. – Jedni rodzice nie są w stanie ustalić granic i to powoduje u dziecka poczucie zaniedbania: kiedy nawiązuje ono kontakty z rówieśnikami i dowiaduje się, że ich obowiązują jakieś ograniczenia, zastanawia się dlaczego ono jest z tego wyłączone i czy to oznacza, że rodzice go nie kochają (…). Istnieją też inne rodziny należące zwykle do klasy średniej, w których sytuacja jest odwrotna: starają się od początku narzucić dzieciom wyraźne i sztywne zasady, tworząc model autorytarny. Wtedy dziecko próbuje odnaleźć własną indywidualność poprzez konflikt. (...)

Czy zjawisko przemocy wobec rodziców można rozpatrywać w oderwaniu od przemocy wobec kolegów czy nauczycieli, agresywnych zachowań band wyrostków na ulicy, bójek, a nawet zabójstw popełnianych niekiedy przez młodzież wyłącznie dla rozrywki? Profesor Díaz-Aguado twierdzi, że nie, jej zdaniem wysoki poziom agresji wśród dzieci, za który odpowiedzialne są telewizja i nowe technologie, sprawia, że dzieciaki przywykły postrzegać przemoc jako zabawę. – Trzeba jednak powiedzieć jasno, że to skrajne i rzadkie przypadki, wierzchołek góry lodowej, który zdradza istnienie bardzo poważnego problemu. Trzeba go jednak umieścić w odpowiednim kontekście, nie przedstawiając wypaczonej wizji rzeczywistości. Zmiana polega na tym, że podobnie jak w przypadku przemocy w szkole dziś otwarcie mówi się o zachowaniach, które dawniej stanowiły tabu. (...)

Natomiast psycholog Vicente Garrido uważa, że chociaż rodzice pod wpływem obecnych trendów społecznych pozwalają dziś na więcej niż 20 lat temu, to jednak nie można ich obwiniać za całe zło. – Prawdą jest, że wielu rodziców popełnia różne błędy. Nie przyjmują do wiadomości istnienia problemu, kiedy można go jeszcze opanować, po prostu nie potrafią stanąć na wysokości zadania. Jednak są też inni, którzy robią wszystko jak należy i też im się nie udaje (...).
Źródło: El Pais
Onet.pl



#2

Mentoris.
  • Postów: 225
  • Tematów: 32
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nie ma jednoznacznej przyczyny powstawania małych despotów. Gdyby tak było zjawisko to dałoby się łatwo opanować. Przyczyną jest ewolucja społeczeństw. Pojawiją sie nowe techonologie, nowe rozrywki, zmieniaja sie świato poglądy i małych i dorosłych. Zmienia się cały styl codziennego życia i pojawiają sie niechciane efekty w tej własnie postaci. Nie wiem czy jest na to lekarstwo. Jeżeli tak, to tylko poprzez gruntowną przebudowę społeczeństw i zadanie sobie pytania, czego tak naprawde chcemy i dokąd zmierzamy?

#3

Asieńka.

    Wiedźma

  • Postów: 979
  • Tematów: 28
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Ja przyczyny takich zachowań dzieci odnajduję w zbyt dużym tempie życia spowodowanym pogonią za pieniądzem, który zdaje się dominować. Cywilizacyjny postęp powoduje że życie codzienne staje się co raz łatwiejsze poprzez urządzenia, które nas w nim zastępują, to daje nam możliwości dalszego rozwoju ale tego cywilizacyjnego, zapominamy tutaj o naszym wnętrzu które jest najważniejsze. Zatracamy się w tym i zapominamy o miłości, niby ją czujemy do swoich dzieci, ale jak często im to okazujemy? Jak często z nimi rozmawiamy o tym co je dręczy bądź zastanawia? Jak często tulimy i mówimy że je kochamy, jak zazwyczaj reagujemy na ataki złości naszych pociech, ano również złością niestety. Czasem sama temu ulegam, choć wiem że należało by przytulić i okazać dużo miłości, bo złość jest dla mnie oznaką zagubienia.
Pędząc drogą postępu cywilizacyjnego niszczymy wszystko to co jest nam najbardziej potrzebne, przyrodę i miłość



#4

Mentoris.
  • Postów: 225
  • Tematów: 32
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

To było bardzo ładne rozwinięcie moich ogólnikowych stwierdzeń :)

#5

Mały Czesiu.
  • Postów: 79
  • Tematów: 9
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Mali despoci powstają wtedy gdy rodzice zamiast dać dzieciakom porządnie w cztery litery to bawią sie bezstresowe
wychowanie.

#6

Vivere Parvo.
  • Postów: 238
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ja tam nigdy nie będe ojcem. Nie zniszczę sobie życia... dzięki.

#7

michciu.
  • Postów: 350
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Vivere Parvo uważasz więc że twoi rodzice zniszczyli sobie życie?

#8

Gside.
  • Postów: 168
  • Tematów: 7
Reputacja Nieszczególna
Reputacja

Napisano

Ja tam nigdy nie będe ojcem. Nie zniszczę sobie życia... dzięki.



Vivere Parvo uważasz więc że twoi rodzice zniszczyli sobie życie?


:brawo:

Poczekaj , aż spotkasz " tą jedyną" ;)

#9

Pyziak.
  • Postów: 703
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

ja myślałem vivere, że Ty jesteś tylko anty-katolicki. ale patrzę że Ty jesteś anty-wszystko o.O

#10

Vivere Parvo.
  • Postów: 238
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Vivere Parvo uważasz więc że twoi rodzice zniszczyli sobie życie?


Tak.

#11

MiszaAS.
  • Postów: 343
  • Tematów: 11
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Wg mnie przyczyną jest są zbyt zmaterializowane schematy wartości...Ujmując inaczej-rodzice w pogoni za pieniądzem, nie dają odczuć swojemu dziecku potrzebnej opieki. Za to starają się wynagrodzić mu to kupując różne zabawki czy, w późniejszym wieku, ciuchy, sprzęty elektroniczne itp. Powoduje to bunt dziecka, osamotnienie, zagubienie, zaczyna szukać przyjaciół i trafiając na nieodpowiednie towarzystwo, staje się bardzo podatne na ich wpływ, pomimo swoich przywódczych cech. Zaczyna ćpać, co powoduje jeszcze większe oddalenie od rodziny oraz poczucie niezależności...Jedyną kuracją jest albo wystawienie dziecka na smak dorosłego życia, jednocześnie kontrolując to lub duża liczba rozmów, staranie się nawiązać kontaktu z dzieckiem...

#12

Pomaranczka.
  • Postów: 368
  • Tematów: 4
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A wg. mnie to wychowanie rodziców i tylko wychowanie. Pewnie widzieliście program "Superniania" i tam też było ukazane beztroskie wychowanie rodziców, tacy mali terroryści już od 2-giego roku życia. Sama też osobiście znam przypadki "małych terrorystów", a są tacy bo rodzice na to pozwalają. Nie mówie o tym, żeby katować dziciaka za byle co ale czasami przyrżnąć w dupsko na opamiętanie nie zrobi mu krzywdy i sama też pamietam jak mnie czasem ojciec pasem zlał jak coś poważnego przeskrobałam. znam też fajną historię :) . A więc moja siostra mieszka w Szwecji i ma syna on teraz ma już 17 lat ale pamietam jak był mały miał może z 4 lata ja miałam z 10. On dobrze wiedział, że w Szwecji zabrania się bić dziecko, a przynajmniej robić to publicznie i zawsze robił jazdy mojej siostrze, a ona nie mogła go za to uderzyć odrazu tylko w domu dostwał baty. pewnego razu przyjechali do polski do nas i poszliśmy na zakupy ja moja mama siostra i jej syn. oczywiście mały zobaczył jakąś zabawkę i zrobił raban, położył się na ziemie i dostał histerii, muślał, że znów ujdzie mu to płazem, no a moja siorka jak go nie podniosła za fraki jak mu nie wlała w kuper i mówi " gówniarzu jesteśmy w Polsce a nie w Szwecji, tutaj można bić dzieci ! ", dzieciak zwątpił i potem już był grzeczny.



#13

Asieńka.

    Wiedźma

  • Postów: 979
  • Tematów: 28
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Bicie to przemoc, agresja, mam dwie córki i wierzcie nie potrzeba takich kar aby dzieci wiedziały gdzie ich miejsce.
"Spranie tyłka" to pójście na łatwiznę, rozmowa i okazywanie miłości to podstawa. Na histerię dziecka w miejscu publicznym stosuję obojętność, przechodzę obok i udaję że nic się nie dzieje, ludzie się tego wstydzą i zaczynają reagować, a to zazwyczaj nie przynosi skutku.



#14

Pomaranczka.
  • Postów: 368
  • Tematów: 4
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No ale jeśli dziecko będzie bawić się zapałkami np. podpali firanke mimo, że mówiłaś tysiące razy żeby sie nie bawiły zpałkami.
Bicie to jest przemoc ale klaps w tyłek na opamiętanie nie jest przemocą. Dzieci najczęściej nie zwracają uwagi na słowa bo do nich nie docierają, dla nich nasze gadanie nie jest żadna karą, a często wręcz specjalnie robią coś co im się zakazuje, im więcej słów "nie wolno", "nie dotykaj" itp. tym bardziej dziecko robi to co zakazne specjalnie bo nie doświadczyły kary. Zresztą wiele też zależy od dziecka, jedne są z natury grzeczne inne to małe czorty :P . Okazywanie obojętności to dobry sposób na histerię, ale nieciekawy jak np. dziecko powie, że jesteś głupia albo cie uderzy. Biecie stosuje się wtedy gdy inne środki zawodzą - rozmowa, zakazy i inne tego typu bezstresowe.
Ja tez nie byłam wychowywana poprzez bicie, ale czasami dostało mi sie pasem czy laczkiem :D za coś i wcale nie jestem z tego powodu nie zadowolona i obrażona na rodziców, w ogóle nie zwracam na to uwagi, że kiedys mi się po tyłku dostało.



#15

Asieńka.

    Wiedźma

  • Postów: 979
  • Tematów: 28
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Dzieci najczęściej nie zwracają uwagi na słowa bo do nich nie docierają, dla nich nasze gadanie nie jest żadna karą, a często wręcz specjalnie robią coś co im się zakazuje, im więcej słów "nie wolno", "nie dotykaj" itp. tym bardziej dziecko robi to co zakazne specjalnie bo nie doświadczyły kary. Zresztą wiele też zależy od dziecka, jedne są z natury grzeczne inne to małe czorty :P .


Nie koniecznie jest jak piszesz, ale co do kary to klaps nią nie jest, samej mi się zdarzyło tak ukarać córkę nic to nie zmienia po za tym że mam wyrzuty sumienia. Wychowanie to trudna sztuka, kochamy swoje dzieci i to właśnie miłość daje nam siły i dzieci powinny ją czuć i jej doświadczać. Słowami się nie karze, słowami się komunikujemy i przekazujemy co czujemy gdy dziecko niegrzecznie się zachowuje.




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u