Skocz do zawartości




Ttegoroczna gala rozdania Złotych Szaraków odbędzie się w niedzielę 1. marca o godzinie 20:00. Zapraszamy!
Wymagany jest strój formalny, wieczorowy. W końcu użytkownik w krawacie jest mniej awanturujący się! :szczerb:

Zdjęcie

Cieniści ludzie. Czym są?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
80 odpowiedzi w tym temacie

#76

GAB.
  • Postów: 35
  • Tematów: 2
Reputacja Nieszczególna
Reputacja

Napisano

podczas oobe czesco widziane sa postacie tego typu nazywane czasami larwy astralne no ale nie wiem czy dokladnie akurat o to wam chodzi... ale w wielu relacjach z wyjsc sa informacje o takiej larwie jako cieniu czlowieka w kapeluszu powodujacym strach negatywe emocje itp ALE moge mylic pojecia ( bo i spotyka sie nazywanie larwami astralnymi postaci ktore dusza ludzi podczas oobe ) wiec nie osadzam co to jest podaje tylko propozycje :D
  • 0

#77

artur9620.
  • Postów: 24
  • Tematów: 8
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ja właśnie panów cienistych często widywałem do 7 lub 8 roku życia,teraz mam 15 lat i już dobre 7 lat nie widziałem żadnego ,,cienia,,Może ktoś mi to wytłumaczyć dlaczego dawniej widywałem a teraz już wogóle nawet mi się nie śnią?


Przepraszam że odnawiam stary temat,otóż założyłem nowy i moderator mnie tutaj odesłał a ci cieniści ludzie strasznie mnie nurtują,jest to tajemnica mojego dzieciństwa,więc proszę o wyrozumiałośc :>

Użytkownik artur9620 edytował ten post 31.03.2011 - 21:25

  • 0

#78

Angius.
  • Postów: 59
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Kilka relacji świadków jeszcze przytoczę, gdyż nie widziałem ich w tym temacie (TYCH relacji, nie relacji w ogóle)

- Jako nocny strażnik pracowałem w budynku w stanie New Jersey i robiłem ostatnią rundkę tej nocy. Światła w budynku były włączone ponieważ sprzątaczki właśnie wyszły. Schodziłem po schodach w celu sprawdzania kabiny i usłyszałem szelest za sobą. Zatrzymałem się i nadsłuchiwałem. Nagle powietrze stało się tak ciężkie, że nie mogłem zrobić wdechu. Zrobiło się przeraźliwie zimno. Zmusiłem się do obrócenia się i ujrzałem dwa „cienie” unoszące się ok. 14 stóp nad ziemią. Zamarłem ze strachu. Wtedy oni zniknęli, dosłownie wyparowali. Nie zdążyłem się im nawet dokładnie przyjrzeć. Jednak nikt nie uwierzył w to co widziałem.

- W moim domu mieszkam od około 12 lat. Nigdy nie zobaczyłem ich oko w oko ale mam uczucie że ktoś mnie obserwuje. Kiedy oglądając się zobaczę ruch w kącie nigdy nie zdołam przyjrzeć się im dobrze jeszcze raz. Moje psy widzą to coś, zaczynają TO gonić. Biegają zawsze w prawo od ściany. Jakoś mam wrażenie, że moje psy chronią mnie przed tym.

- Gdy byłem młody zdarzyło się coś, czego dziesięciolatek nigdy nie zapomniałby. Pewnej nocy gdy spałem w swoim pokoju obudziłem się nagle bez wyraźnej przyczyny, i zacząłem rozglądać się po pokoju siadając na łóżku. wtedy jeszcze nie miałem zasłony na oknie więc gdy popatrzyłem w nie, zauważałem jak czarny cień wpatrywał się we mnie. To coś nie miało żadnej twarzy, było po prostu czymś w rodzaju ducha. Bałem się tak, że nie mogłem się ruszać a tym bardziej wstać i włączyć światło, więc ukryłem się pod kocem. Byłem także zaintrygowany, bo kto wpatrywałby się we mnie przez okno na drugim piętrze? Następnego dnia powiedziałem o tym swojej mamie (myślę, że mi uwierzyła)Rozwiesiła koc ponad oknem, tak że je zasłaniał, więc to nie martwiłem się już. Ale następnej nocy moja mama powiedziała mi, że ten czarny cień przyszedł i do niej. Zapaliła światło, ale to zniknęło. Zasłoniła zasłony i poszła spać. Co noc przypomniała mi by zasłonić wszystkie zasłony w domu. Po paru latach mojemu ośmioletniemu bratu przydarzyło się to samo. Obudził nas jego płacz i był aby wystraszony spać dalej w pojedynkę. Nie wiem do tej pory co to takiego było.

- Moja matka i ojciec się rozwiedli. Ojciec przeniósł się do starego domu w dzielnicy podmiejskiej i zapraszał mnie tam na weekendy. Spałem w pokoju gościnnym. Pewnej nocy coś mnie obudziło. Coś stało za moim łóżkiem. Będąc tylko jedenastolatkiem to wystraszyło mnie nie na żarty. Zamknąłem oczy i czekałem na najgorsze. Nic się nie działo. Otworzyłem oczy. To coś zbliżyło się, przeleciało nad moim łóżkiem i poleciało w dół, po schodach, w stronę pokoju ojca. Wyglądało jak… czarny duch. Po gruntownej kontroli pokoju, nic nie znaleziono, żadnych śladów, i już nikt nigdy nie zobaczył tego jeszcze raz w tym domu. Poza dziwnymi dźwiękami i sporadycznym odczuciem bycia obserwowanym.

- To był rok 1977, o ile dobrze pamiętam. Kilka lat po śmierci mamy tata właśnie powtórnie wyszedł za mąż i nagle miałem starszego brata i siostrę. Przeprowadziliśmy się do ich domu. To był szorstki początek dla mnie. Podlizywałem się, ale sprawiałem kłopoty w domu. Więc bardzo często nie byłem brany na poważnie. Jednej nocy moi kuzyni nocowali u mojej młodszej siostry i u mnie. Brian, mój cioteczny brat i ja spaliśmy w jednym pokoju a dziewczyny w drugim. Noc dłużyła mi się i zdecydowałem się zjeść jakąś przekąskę. Szedłem w kierunku kuchni i zatrzymałem się w strachu ponieważ zauważyłem ponury, ciemny kształt przy wejściu do kuchni. To wydało się mieć kaptur albo spiczastą głowę. Zamiast oczu miało dwie świecące na czerwono plamy. Nie włączyłem światła w i stałem po ciemku. Nie zauważył mnie. Cienisty człowiek wydawał się być jeszcze ciemniejszy niż cień. Przerażony wróciłem do pokoju dziewczyn. Ona i mój kuzyn jeszcze nie spali. Zapytałem czy chcieliby zobaczyć coś naprawdę przerażającego. Wahali się, ale w końcu tam poszliśmy. Ponury kształt był wciąż tam jakby czekając na nas. Moja siostra chciała krzyczeć, ale Brian ją powstrzymał. To było oczywiste że obydwoje zobaczyli to coś ale bali się o tym powiedzieć. Moja siostra pobiegła z płaczem do rodziców. Tata poszedł sprawdzić korytarz pod kątem włamywacza, ale wszystkie drzwi były zamknięte na klucz Rodzice powiedzieli, że nie sądzą, żebyśmy zobaczyli ducha. Do dzisiaj, gdy pytam swoją siostrę czy ona przypomina sobie tamto zdarzenie ona "nie chcę rozmawiać o tym." mówi.

- Moja historia nie jest bardzo długa ale ślubowałam sobie jako kilkunastoletnie dziecko, że nigdy nie zapomnę co zobaczyłem. Mieszkaliśmy przez jakiś czas w dużym domu na Grant Street w Danville, Illinois. Na górze były 3 sypialnie i łazienka. Jeden z pokojów został przeznaczony do zabaw dla mnie i dla moich sióstr. To było wczesny wieczór gdy moja matka pomagała mi i mojej młodszej siostrze uprzątać pokój gry. Kazała mi zanieść coś do sypialni. Nie pamiętam co, ale pamiętam, że niosłam oprócz tego swoją ulubioną lalkę. Ta lalka była cała plastikowa, nawet włosy na jej głowie były namalowane. Sypialnia była w poprzek pokoju do gier. Drzwi były otwarte. Właśnie skręcałam w prawo do sypialni, trzymając lalkę, gdy zobaczyłam kątem oka, że z tyłu drzwi są uchylone i stoi w nich jakaś postać, cała czarna. Trochę jak duch, ale bardziej przypominała mężczyznę w kapeluszu albo kapturze. Kiedy zobaczyło że go widzę zbliżyło się od tyłu i spróbowało mnie złapać, ale zadrapało głowę mojej lalki. Nagle zniknął. Nie powiedziałam niczego mamie, pomyślałam że mi nie uwierzy. Mam 27 lat. Moje siostry, ja i mama opowiedziałyśmy sobie wszystkie dziwne rzeczy zobaczone w ciągu tych lat, i moja matka powiedziała nam, że widziała cienie ukrywające się w kątach.

Źródło: Eioba


  • 0

#79

chimer.
  • Postów: 32
  • Tematów: 0
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Zdarzyło mi się spotkać jednego takiego i mam nadzieję, że na tym moja przygoda z cienistymi stworami zakończy się.
Moment ten pamiętam bardzo dokładnie. Było to parę lat temu, może nawet 4 czy 5, za czasów liceum. Siedziałam w kucki na łóżku, przy przymkniętych drzwiach - nie widziałam korytarza, ale drzwi mają wstawione szybki, więc można co nieco przez nie zobaczyć. Uczyłam się pilnie angielskiego, kiedy to nagle, tak znikąd, ogarnęła mnie fala niepokoju... odczuwałam strach. Coś było nie tak. Spojrzałam na korytarz (czyli na drzwi, przez które było go widać) i po chwili... uh, szczena mi opadła, bo oto coś/ktoś przeszło sobie beztrosko, wyraźnie się nie spiesząc, do pokoju obok. Właściwie to trafniej można to określić jako sunięcie. Sylwetka wyglądała na lekko przygarbioną, ale postać wydawała się być wysoka, poza tym, gdybym miała określić płeć tego czegoś, stawiałabym na faceta. Nie dopatrzyłam się żadnych kapeluszy, kapturów czy innych opisywanych przez was bajerów.
Gapiłam się przez moment w to samo miejsce i, mimo że przestraszyłam się nie na żarty, po chwili ogarnęłam się (uczucie niepokoju odeszło tak nagle, jak się pojawiło) i weszłam do tego felernego pokoju - nic. Obeszłam całe mieszkanie, upewniłam się, czy drzwi wejściowe są zamknięte - wszystko wskazywało na to, że byłam sama.
  • 0

#80

stupidkid.
  • Postów: 146
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Czytam ten temat, pierwszy wpis mnie nawet odrobinę rozśmieszył (zdjęcia), a potem troszkę mi szczęka opadła. Bo w sumie te opisy pasują... Nie zwróciłam na to wcześniej uwagi, a jako dziecko nawet lubiłam się tym chwalić i straszyć innych... Eee dawno temu, jeszcze za czasów wczesnej podstawówki, miałam łóżko piętrowe. Spałam na górze, na dole mój brat. Akurat wtedy go chyba nie było. W kwestii architektury (ciężko mi to opisać, ale to istotne) - po wejściu do mieszkania był przedpokój, na jego końcu łazienka, po prawo szafa z lustrem po środku (zajmowała całą ścianę), a po lewo, pod koniec przedpokoju, był właśnie mój pokój. Na wprost od drzwi - okno. Po prawo od drzwi, na samym początku - łóżko, ustawione tak, że nogi miało się w stronę okna, a ja, wychylając się za barierkę, mogłam zobaczyć to lustro w szafie i drzwi od łazienki, jeśli były otwarte. Oczywiście, przy samym wejściu do pokoju - włącznik światła.
Pewnego dnia położyłam się spać. Jeszcze chyba planowałam przeczytać jakąś głupią książkę czy coś, w każdym razie opierałam się na łokciach i gapiłam w okno. I poczułam obecność (każda obecność, każdy wzrok są przecież w dziwny sposób wyczuwalne, więc to nic nadzwyczajnego). Myślałam, że to moja matka, rzuciłam tylko okiem - czarny kształt, stojący koło framugi. Jakby zaglądający, ale nie wchodzący do pokoju. Nie zwróciłam na to uwagi. Jak wspomniałam, uznałam, że to moja matka, bo miała wtedy ciemne włosy i fryzurę sprawiającą, że z daleka jej głowa była właśnie duża i ciemna (: >), a poza tym często jak kładliśmy się z bratem spać zaglądała i sprawdzała, co i jak. No i nie przejęłam się, wróciłam do obserwacji okna i chyba nawet otworzyłam książkę. Wszystko byłoby okej, olałabym to, gdyby nie fakt, że dosłownie trzy minuty po zniknięciu tego kształtu weszła, zamknęła okno i spytała: co tam?. 'Przecież przed chwilą sprawdzałaś...'. Minę miała w stylu 'wtf? nie?' i wyszła. Dodam, że ojciec wtedy był w pracy i jestem pewna co do stanu osób w mieszkaniu - niemożliwe, że to był ktoś obcy. Tak czy siak, mnie wtedy bardzo kręciły takie rzeczy, dzieciaki na osiedlu się bały no i nigdy specjalnie się tym nie przejęłam, a tu proszę.
  • 0

#81

Erdalien.
  • Postów: 4
  • Tematów: 1
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano

Ostatnio szedłem sobie przedpokojem. Było dosyć późno wracałem z łazienki. W moim pokoju było zapalone światło jak zawsze ,a kąt który był zawsze przez światło z pokoju oświtelany był cały czarny. Mówię od razu że śwaitło w kuchni taż było zapalone a kucnia jest naprzeciwko mojego pokoju czyli też na przeciwko tego właśnie kąta. Jednak to nie była zwyklą czerń lecz jakby ktoś tam stał. Mogę opisać Kapelusz, długi płaszcz reszta była czarna. Po chwili gdy podszedłem owa postać jak by uciekła. Na zajutrz rano około 11 Przestrzeń przed domofonem była takze zaciemniona przez tą postać ,a w całym mieszkaniu było jasno. Czasem czuję się obserwowany a nikogo nie ma w pokoju.

Użytkownik Erdalien edytował ten post 21.11.2012 - 20:55

  • -1


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 4

0 użytkowników, 4 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u