Skocz do zawartości




Zdjęcie

"POLOWANIE NA SKINWALKERA" - część druga


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1

Mao.
  • Postów: 88
  • Tematów: 61
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Źródło i zdjęcia: http://www.npn.ehost...o...amp;ucat=1

A część pierwszą znajdziecie tutaj: http://www.npn.ehost...o...amp;ucat=1



1) TEORIE I SPEKULACJE: RÓWNOLEGŁE WSZECHŚWIATY, ZJAWISKA PARANORMALNE?

W swej książce Colm Kelleher i George Knapp dali wyraz wielu ideom i spekulacjom, które ich zdaniem wyjaśniać mogą dziwne zdarzenia na farmie NIDS. Omówiono dwie główne linie: pierwszą – ideę „innych wymiarów” oraz koncepcję „równoległych wszechświatów”, które wysunięte zostały w kilku teoriach zaawansowanej fizyki . Druga zaś dotyczy natury istot lub „bytów” stojących za niezwykłymi wydarzeniami.

RÓWNOLEGŁE WSZECHŚWIATY I INNE WYMIARY

Colm Kelleher i George Knapp poświęcili znaczną i interesującą część ich książki kwestii równoległych wszechświatów i „innych wymiarów”. Odnieśli się do kilku teorii naukowych, które rozwijały się w ciągu lat i dotyczyły istnienia jednego lub kilku tzw. „paralelnych” wszechświatów. Przyjrzyjmy się pokrótce najważniejszym z nich, aby zobaczyć jak zaprezentowano je w książce.

TEORIA „WORMHOLES” – DZIUR ROBACZYCH, BAZUJĄCA NA OGÓLNEJ TEORII WZGLĘDNOŚCI

Najlepiej znana jest teoria zakładająca istnienie „przebywalnych dziur robaczych” stworzona w 1985 roku przez amerykańskiego fizyka Kipa Thorne’a z Cal Tech, na prośbę jego przyjaciela Carla Sagana, który użył jej w słynnej powieści „Contact” („Kontakt”). Opiera się ona na einsteinowskiej ogólnej teorii względności i jest rzeczywistą naukową spekulacją renomowanego fizyka. W kilku słowach, zakłada ona istnienie drogi wiodącej z jednej części wszechświata do drugiej (równoległej), poprzez „dziurę” w powłoce czasoprzestrzennej zwanej „wormhole” („dziura robacza”) i przechodzącej przez „hiperprzestrzeń” lub czterowymiarową przestrzeń w taki sposób, jak można zauważyć to na rysunkach z książki fizyka Michio Kaku pt. „Hyperspace” („Hiperprzestrzeń”):



Wizerunki „wormholes” (Michio Kaku, „Hyperspace”).

Jest to fascynujące założenie, jednakże wszyscy przyznają, że w najlepszym przypadku czeka nas niezwykle długa droga przed stworzeniem podobnej „dziury”. Otworzenie jej wymagałoby ogromnej ilości „egzotycznej” lub „negatywnej” energii, a nikt nie wie, jak to zrobić, choć jest to standardowy sposób podróżowania w kosmosie w filmach science-fiction. Należałoby również „zakrzywić” wszechświat (zakrzywienie wszechświata w teorii Einsteina), jednakże wszystkie obserwacje astronomiczne sugerują, że w rzeczywistości jest on najwyraźniej płaski.

Warto tu jednakże zauważyć, że fizyk Eric Davis pracujący dla NIDS, napisał artykuł dostarczony na sympozjum MUFON w 2001 zatytułowany „Wormhole - Gwiezdne Wrota: Kopanie przez kosmiczne sąsiedztwo” (dostępny także na stronie NIDS).

Davis śmiało opisuje w nim, czym może być tego rodzaju dziura i zdaje się być pewien, że pewnego dnia osiągniemy technologię zdolną do jej wytwarzania przez uzyskanie dostępu do tzw. „energii punktu zerowego”.



„Wormhole” i zakrzywienie przestrzenii
(źródło: „Scientific American”).

Zauważył on, że „spośród ponad 650 przypadków badanych przez NIDS, kilkadziesiąt jasno pretendowało to manifestacji wormholes” i umieszcza on na liście, co nie zaskakuje, zjawiska obserwowane na ranczu w Utah. Wspomnijmy tutaj, że istnieją doniesienia o podobnych zjawiskach sugerujących otwieranie się „dziur” lub „bram” do innych wymiarów. Poniżej w skrócie przedstawione zostaną trzy tego typu przykłady:

Linda Howe mówi w swej książce „Glimpses of Other Realities” („Rzut oka na inne rzeczywistości”, t.I, s.299), iż „niektórzy ludzie donoszą o obserwacji przezroczystych istot, kul światła i cienistych postaci wyłaniających się z ‘łez’ lub ‘dziur’ pojawiających się w powietrzu w ich pokojach, lub przechodzących przez ściany, okna i inne stałe substancje”. Poniżej znajduje się rysunek ukazujący podobną obserwację wykonany przez zamieszkałą w Kalifornii Lindę Porter.



Rysunek „dziury” w książce Lindy Howe pt. „Glimpses of Other Realiies, Vol.1”.

Oto inny przykład „przejścia”, który pojawił się na niebie ponad medytującymi świadkami. Jeden z nich przez chwilę odbył krótką podróż, uzyskując wgląd na nieznany pejzaż po drugiej stronie.



Formowanie się “otworu” i wizja drugiej strony.

Oto kolejna, trzecia z kolei relacja związana z kręgami zbożowymi w Wiltshire. Jak twierdzi Michael Hesemann w swojej książce „Messages”, wieczorem 9 lipca 1998 kilku świadków ujrzało helikoptery podążające za kulą światła w West Woods. Kolejny świadek, rolnik Terry Butcher z Alton Barnes, zobaczył pewien rodzaj tunelu otwierającego się w chmurach, jak gdyby przechodziło przez nie coś dużego. Potem tunel zniknął. Następnego dnia niedaleko Alton Barnes odkryto piktogram (s. 77 – 80, edycja francuska).

TEORIA „POLARYZOWANEJ PRÓŻNI”

Eric Davis wspomina także „alternatywną teorię grawitacji” wysuniętą przez amerykańskiego fizyka Harolda Puthoffa, znaną jako „polaryzowaną próżnię (PV)”, która „traktuje próżnię jako polaryzowane medium”. Zgodnie z Davisem, model Putthoffa jest „jedyną alternatywną teorią grawitacji, która została z sukcesem zastosowana do wyjaśnienia fizycznych, anty-fizycznych i fizjologicznych właściwości i działań”, o których mowa w przypadkach spotkań z UFO.

Teorie te wspomniane są również w książce Knappa i Kellehera, ale zdają się oni faworyzować inny koncept, tzw. „teorię wielu światów” lub „multiwszechświat”, która wywodzi się z drugiego filara fizyki, fizyki kwantowej. Jednakowoż idea „multiwszechświata” wypromowana została w artykułach i książkach Jacquesa Vallee, członka rady naukowej NIDS.

FIZYKA KWANTOWA I MODEL RÓWNOLEGŁEGO WSZECHŚWIATA

Kelleher i Knapp prezentują teorię po raz pierwszy w rozdziale XXIX pt. „Inne światy”, zwracają także na niej uwagę w epilogu. Aby zaprezentować ją w skrócie podkreślmy, że jest to prawdopodobnie najdziwniejsza teoria i najtrudniejsza do przetrawienia, rzadko też rozważana w historii współczesnej fizyki. Po raz pierwszy wysunęli ją Hugh Everest i John Wheeler w 1957roku a zakłada ona, zgodnie z mechaniką kwantową, cytując jednego z obecnych jej promotorów Maxa Tegmarka w „Scientific American” (May 2003): „przypadkowe procesy kwantowe powodują rozszczepianie się wszechświata na liczne kopie, jeden dla każdego możliwego rozwiązania”. Wynikiem tego może być istnienie nieskończonej liczby równoległych wszechświatów, wśród których istnieją też takie różniące się od naszego jedynie drobnymi szczegółami, ukazanych w produkcjach science-fiction jak np. „Piąty Wymiar” (tytuł oryginalny „Sliders”) czy „Gwiezdne Wrota” („Stargate”). Jedno z wielu pytań wysuwanych przez tą teorię odnosi się do możliwości podróży z jednego równoległego wszechświata do drugiego. Może odbywać się to przypuszczalnie za pomocą „robaczych dziur”.



Multiwszechświat z wormholes (za: M. Kaku – “Hyperspace”).

W epilogu Kelleher i Knapp twierdzą, że teoria ta, która początkowo była niezwykle kontrowersyjna, uznawana jest obecnie przez większość fizyków: „Idea ta znana jest jako multiwszechświat lub teoria wielu światów i zyskała szeroka akceptację w kręgach naukowych” (s. 276). Cytują oni artykuł wspomnianego wyżej Maxa Tegmarka, który ukazał się w „Scientific America” oraz innych uznanych fizyków jak np. David Deutsch (autora „The Fabric of Reality” – „Tkanina rzeczywistości”) oraz Michio Kaku. Ten zdaje się zatwierdzać to swej książce pt. „Visions: How Science will revolutionize the 21st Century” („Wizje – Jak nauka zrewolucjonizuje XXI wiek”) wydanej w roku 1997.


Okładki książek Briana Greene.
W rzeczywistości grupa licznych naukowców zdaje się pomijać to, promując najwyraźniej teorię „superstrun”, która próbuje połączyć dwa filary fizyki. Jednym z nich jest młody fizyk Brian Grene, który na temat teorii napisał dwie doskonałe książki – „The Elegant Universe” (1999) oraz „The Fabric of Kosmos” (2004). Dla niego istnieć mogą inne rozwiązania, bardziej ekonomiczne. Dla przykładu teoria brytyjskiego fizyka Davida Bohma o „fizyce nielokalnej”. Dla niego nie istnieje teoria uznawana dziś przez większość naukowców, zaś problem pozostaje nierozwiązany (s.254 wydania francuskiego). W dodatku do tego, istnieje także miejsce dla światów równoległych w teorii strun.

TEORIA STRUN, TEORIA „M” I MODEL RÓWNOLEGŁYCH „ŚWIATÓW BRAN”

Teoria „strun” lub „superstrun” to w rzeczywistości rodzina kilku teorii o długiej historii rozpoczynającej się w latach 60-tych. Aby zaprezentować je pokrótce, zacznijmy od stadium, na którym znajdują się współcześnie, do którego sformułowania przyczynił się głównie Edward Wittem z Uniwersytetu Princeton, nazywając to teorią „M”. Zgodnie z nią wszechświat składa się z 11 wymiarów, ale my żyjemy w trójwymiarowej przestrzeni (czwartym wymiarem jest czas), zwanym „braną”, co jest zdrobnieniem od słowa „membrana”. Istnieć może jednakże kolejna „brana” lub równoległy wszechświat, który nigdy może nas nie dotknąć, choć może znajdować się bardzo blisko. Może manifestować się jedynie poprzez efekty grawitacyjne. Może przyczyniać się do wyjaśnienia tajemnic brakującej materii lub „ciemnej energii”, która jest jedną z największych tajemnic współczesnej astronomii. I właśnie tu, zgodnie z niektórymi, można udawać się z jednej membrany do drugiej przechodząc przez hiperprzestrzeń 10 wymiarów, zwaną tutaj „masą”. Warto zauważyć przy okazji, że w tej teorii dwie równoległe membrany są płaskie. Mogą pozwalać także na podróże w czasie, zgodnie z tym zacytowanym w „New Scientist” (20 maj 2006) Heinrich Päsem.



Podróż w hiperprzestrzenii między dwiema Branami (“New Sciencist”, 20 maja 2006).

Jak twierdzi Brian Greene i inni, wciąż istnieją inne drogi rozwoju, jakich można spodziewać się dla tych teorii, np. „Quantum Loop gravity” a może i inne, o których jeszcze nie słyszeliśmy, dlatego więc sytuacja zdaje się być wciąż otwarta. Co do dręczącego nas pytania o międzywymiarowe UFO i pokrewne zjawiska, na chwilę obecną nie wiemy jeszcze w jaki sposób w rzeczywistości pojawia się ono i znika…

Innym dręczącym pytaniem jest: „kim są autorzy tych dziwnych zjawisk i jaki jest ich „plan”? Jak powiedziałem, Kelleher i Knapp prezentują pewne idee, z których wszystkie skłaniają się do odsunięcia na bok hipotezy pozaziemskiej.

2) KTO TAM JEST? OBCY, ISTOTY Z INNYCH ŚWIATÓW LUB KTOŚ INNY?

Colm Kelleher i George Knapp uważają podobnie jak wielu innych autorów, że klasyczna ETH (Hipoteza Pozaziemska), nie okazuje się odpowiednia toteż faworyzują oni teorie „paranormalne” odnoszące się do tzw. istot z innego świata i bytów pochodzących z innych wymiarów. Dlatego też cofamy się do starego pytania „ET czy nie ET”? Zwróćmy uwagę na argumenty.

KRYTYKA HIPOTEZY POZAZIEMSKIEJ

Rozdział XXV zatytułowany „Hipotezy”, autorzy rozpoczynają od pytania: „Czy nad ranczem w Utah latało UFO, czy było to miejsce nawiedzone”. Następnie przechodzą do przeglądu różnych teorii. Szybko odrzucają oni oszustwa, iluzje i niewyjaśnione naturalne zjawiska jak „teoria naprężeń tektonicznych” Michaela Persingera. Wspominają ideę starożytnej, niezwykle zaawansowanej ziemskiej cywilizacji (przypuszczalnie ludzkiej), jednakże nie naciskają na nią. Przechodzą następnie do ważnego pytania o istoty pozaziemskie, które prezentują jako „najlepiej znany, choć niekoniecznie najbardziej wiarygodny model dla licznych zjawisk anormalnych” (s.215). Pojęcie planu grupy istot pozaziemskich zdaje się dla nich trudne, mając na uwadze tak odległe i trudno dostępne miejsce. Odnoszą się oni do „standardowego modelu” hipotezy pozaziemskich – latających w swych statkach obcych i uważają, że „wydarzenia na ranczu dają niewystarczające dane, aby wesprzeć lub wyeliminować tą hipotezę”, choć niektóre z nich „bardzo dokładnie pasują do opisów NOLi”. Colm Kelleher przyznaje, że sam widział wraz z kolegą: „cichy, niezmiernie szybko poruszających się obiekt nadlatujący z północy i wykonujący szybko perfekcyjną pętlę nad dowództwem i centrum kontroli przed ponownym udaniem się na północ”. (s.216).

Rozważają także ideę „niewielkich próbników” wysyłanych rzekomo z przestrzeni międzygwiezdnej, ale odrzucają ją na podstawie testu zaproponowanego w latach 90-tych ub. wieku przez inżyniera Roya Duttona, który twierdził, że jest w stanie określić dokładne miejsce i datę pojawienia się takich niezwyczajnych powietrznych zjawisk. Ranczo, jak można odgadnąć, nie zdało testu. Kolejnym argumentem przeciw pozaziemskiej hipotezie jest fakt, że do dziś dnia nikt nie odnalazł artefaktów – fizycznych czy biologicznych o potwierdzonym pozaziemskim pochodzeniu. Szybko także odrzucono hipotezę o „starożytnych astronautach”, która dla nich „nie jest wsparta żadnymi fizycznymi danymi”.

ARGUMENTY ZA HIPOTEZĄ O POZAZIEMSKIM POCHODZENIU

Jest mi przykro powiedzieć, że uznaję tą argumentację za słabą. W mojej opinii nie udaje się jej rozważyć poważnie ogromnej liczby informacji na temat UFO zebranych w czasie ostatnich 60 lat, na których zbudowano silny i przekonywujący dowód co do istnienia co najmniej jednej cywilizacji pozaziemskiej, z których pewne są rzekomo obecne od długiego czasu na naszej planecie. We Francji grupa naukowców – seniorów i ekspertów wojskowych określiła to jasno w Raporcie COMETA w 1999 roku.
Istnieją realne przesłanki co do prawdziwości fizycznych pojazdów o obcym pochodzeniu, wykonanych przez zaawansowane naukowo cywilizacje. Czy pochodzą one z planety tego czy równoległego wszechświata, nie zmienia ich natury jako realnie istniejących istot pozaziemskich, które dla pewnych celów przybywają na Ziemię.

Istnieją silne dowody, dla przykładu katastrofa NOL-a niedaleko Roswell oraz inne tego typu zdarzenia, jak np. przypadek Ubatuba z Brazylii. Zebrano i zbadano fragmenty UFO. Pierwsze analizy wskazały na czysty magnez o masie ponad normalną, ale sprawa została później pomylona z innymi analizami przeprowadzanymi w USA. Historia opowiedziana została przez fizyka Paula Hilla w jego doskonałej książce pt. „Unconventional Flying Objects” („ Niekonwencjonalne obiekty latające”).


Paul Hill
Istnieje wiele oświadczeń dotyczących sekretnych badań na przechwyconych pojazdach i ciałach, a także kontaktach z żywymi istotami. Istnieją nawet wiarygodne zeznania o istnieniu baz istot pozaziemskich na naszej planecie lub w jej pobliżu, uprowadzeniach przez obce istoty (w tym dla przykładu wszczepianie implantów podobnych do tych usuwanych z ciał przez dr Rogera Leira, z których kilka badanych było z pomocą NIDS). Istnieją również liczne przypadki okaleczeń zwierząt związanych z obserwacjami UFO.

Ironią jest, że grupa NIDS wykonała wiele przekonywujących badań na temat okaleczeń, nie tylko na ranczu w Utah. Proste pytanie brzmi: kto może to robić, jeśli nie obcy? Duchy? Demony? Byty z innych wymiarów? Istoty nadnaturalne?

Jeśli dotrzemy do centrum sprawy, musimy być świadomi, że istnieje wiele wiarygodnych oświadczeń i dokumentów udowadniających istnienie restrykcyjnej polityki tajności dotyczącej UFO, prowadzonej głównie przez rząd amerykański od czasów pierwszej fali obserwacji w 1947 roku i naśladowanej w mniejszej lub większej części przez inne kraje. Niemożliwe oczywiście jest bardziej szczegółowe zagłębianie się tutaj w ogromne akta dotyczące UFO. Jednakże w tym punkcie Kelleher i Knapp otwierają drzwi do przeróżnych tzw. „paranormalnych” teorii wykluczających istoty pozaziemskie.

FAWORYZOWANE PRZEZ AUTORÓW „TEORIE PARANORMALNE”

Idea, że dziwne zjawiska na ranczu w Utah są „natury paranormalnej” przewija się przez całą książkę. Autorzy odnoszą się do wielu aspektów, poczynając od staroindiańskich legend (dla przykładu tych o „skinwalkerach” jak już wcześniej zauważyliśmy). Dla Indian Ute, ranczo jest wyraźnie miejscem nawiedzonym, przepełnionym ciemnymi i złymi energiami. Dla nich znajduje się ono na „ścieżce Skinwalkera” – negatywnej siły, od której należy stronić. Te quasi-religijne, „nadnaturalne” wierzenia i podobne interpretacje znajdowane są wśród różnych fundamentalistów religijnych, dla których podobne manifestacje są dziełem demonów.

Jednakże autorzy nie zatrzymują się tu i przechodzą do bardziej „wymyślnych” teorii nadnaturalnych. W rozdziale XVIII zwanym „Inne wymiary”, omawiają oni wizje kilku autorów, wśród których znajdują się: Jacques Vallée i jego hipoteza o tajemniczym „systemie kontrolnym” pociągającym przez długi czas za sznurki wraz z ukrytym zamiarem, John Keel i jego niemniej tajemnicza teoria „ultraziemian” (cokolwiek znaczy), Patrick Harpun i jego intrygujący koncept „demonicznej rzeczywistości”, który wywodzi się z wiary starożytnych Greków w istoty zwane „daimonionami” oraz Michaela Grosso i jego ideę „królestwa złudzeń”.

Wszystkie te idee prezentują wariacje koncepcji „istot międzywymiarowych” – stworzeń, które niekoniecznie bytują w wymiarze fizycznym i posiadają nieodgadnione zamiary (s.238). Zauważmy tutaj, że istnieje długa historia podobnego rozumowania w tradycji ezoterycznej. Obecne ono było od samego zarania ufologii po II Wojnie Światowej i prezentowane przez takie osoby jak Meade Lane z San Francisco, wierzącą w „eteryczne królestwa” i widzącą UFO jako „statki eteryczne”.

W dodatku do tego, w rozdziale XXX pt. „Wewnętrzne Światy” („Inner Worlds”), autorzy zgłębiają możliwe związki tych zjawisk z ludzką świadomością, cytując znów Harpuna, Grosso, Kennetha Ringa i jego badanie nad eksperymentami ze stanami bliskimi śmierci i skłaniają się także oni ku medytacji i szamanizmowi. Wspominają o sugestii Naukowej Rady Doradczej NIDS o możliwym istnieniu „świadomej, przewidującej, nieludzkiej inteligencji”. Wprowadzają oni także idee dr Johna Macka o „innych światach lub wymiarach”, „alternatywnych rzeczywistościach”, „drzwiach do ewolucji ducha” etc.

Przechodząc ku końcowi książki, odnoszą się oni znów do Jacquesa Vallée i do jego hipotez o technologicznie zaawansowanym „systemie kontrolnym”, który może istnieć na tej planecie i odpowiadać za pojawianie się UFO i który pozostaje niezgłębiony i tajemniczy. Może mieć „cel w edukacji ludzkich społeczeństw przez rozszerzony okres czasu” (s.255). Pojawienie się Matki Boskiej w Fatimie i Lourdes mogą być przykładami dzieł takiego systemu kontrolnego. Kelleher i Knapp zadają pytanie: „Czy wydarzenia na ranczu w Utah są kolejnymi z tego rodzaju produkcji?” Wyciągając końcowe wnioski przyznają: „Wygląda to jakby pewien kosmiczny mistrz-lalkarz spisał listę zawierającą każde dziwaczne zjawisko znane nam współcześnie a potem rozpuścił je w jednym miejscu, co miało rezultat w nadnaturalnej lawinie, w którą nikt być może nie mógł uwierzyć, a jeszcze mniej zrozumieć.” (s.270).
Istnieją interesujące strony książki, które przypominają nam pisma Jacques Vallée, który miał na nie widoczny wpływ. Choć mimo wszystko przychylam się od niektórych z tych idei, pozostaje zdziwiony generalną linią myślenia, która zdaje się skupiać na odrzucaniu hipotezy pozaziemskiej. Pozostaje moje podstawowe pytanie: Dlaczego nie obcy – istoty pozaziemskie? Jeśli mogą one opanować inne wymiary i podróżować przez nie, czy nie oznacza to, że są już istotami fizycznymi o pozaziemskim rodowodzie? Dlaczego również nie może dochodzić do koegzystencji obu rodzajów bytów i zjawisk, realnych i fizycznych lub „nadnaturalnych”? Jerome Clark sugeruje to mniej więcej w artykule zamieszczonym w „International UFO Reporter” zwanym „The core phenomenon and the secondary phenomenon" („Zjawisko centralne i zjawisko drugorzędne”, IUR Vol. 30, #4). Według niego powinniśmy unikać mieszania tych dwóch rodzajów „anomalii”. Z drugiej strony, mógłbym dodać, że wiele wydarzeń związanych z UFO zawiera aspekty „wysokiego stopnia dziwności”, których dobrym przykładem jest ranczo w Utah. Zatem rozróżnienie między realnym-fizycznym a nadnaturalnym zjawiskiem nie jest łatwe. Według mnie, odnoszą się one do jednego i tego samego świata.

Aby zakończyć krytykę książki, proponuję spojrzeć na wydarzenia, jakie miały miejsce na innym ranczu, tym razem w Colorado w 1975 roku. Badane były one przez APRO (Organizacja Badawcza ds. Zjawisk Powietrznych) i mogą one odnosić się do innej perspektywy. Historia opowiedziana jest w książce Timothy’ego Gooda „Alien Contact” (1993, rozdział „Colorado Breakthrough”). Ową interesującą historię wspomnieli w swej książce także Kelleher i Knapp.

Mówiąc krótko, właściciele rancza doświadczali wielu przerażających wypadków, podobnych do tych na ranczu w Utah, jak np. obserwacja istoty przypominających Wielką Stopę, dziwne hałasy, obiekty w kształcie dysków unoszące się naprzeciw domu itp. Dochodziły do tego również okaleczenia bydła. Miejscowa policja nie chciała więcej o tym słyszeć. Jeden z funkcjonariuszy powiedział im, że wiadomo kto za tym stoi – to robota istot pozaziemskich i nic w tej sprawie policja zrobić nie może! Pewnego wieczora w ich domu słyszany był głos, który wydostał się przez głośniki telewizora. „Uwaga! Pozwoliliśmy wam zostać” – powiedział i zalecił im milczeć na temat tych wydarzeń. Następnego wieczora, po zauważeniu dziwnych świateł w lesie, udali się oni, aby sprawdzić czym są. Napotkali dwie istoty przypominające wyglądem ludzi, które czekały na nich w świetle. Istoty zwróciły się do głównego świadka wydarzeń po imieniu, mówiąc mu: „Jak miło z twojej strony, że przyszedłeś!” W niedalekiej odległości na ziemi spoczywał obiekt w kształcie dysku. Przeprosili oni za spowodowane niedogodności i obiecali pewną „bardziej rozsądną organizację”, która nigdy się nie pojawiła. Nie przekazali żadnych informacji o sobie czy swej roli, za wyjątkiem może tej jednej, o której mówi świadek: „Jedyną rzeczą, której dowiedziałem się na pewno jest to, że ów wielki włochaty Bigfoot podległy jest poleceniom”. Wielka Stopa zatem może być pewnego rodzaju stworzeniem należącym do ET.
Jak mówił Timothy Good, opinia właściciela rancza w Colorado stwierdza, że na ranczu znajdował się pewien rodzaj stałej instalacji obcych. Wskazuje on, że daje to doskonały widok na pobliską placówkę wojskową i uważa, że obserwują oni nasz militarny potencjał. (s.70)

Uważam, że historia ta jest bardzo interesująca, jeśli rozważyć nadzór UFO nad militarnymi placówkami, szczególnie bazami nuklearnymi. Co do rancza w Utah badanego przez NIDS przypomnijmy, że Gormanowie słyszeli kilkakrotnie odgłosy ciężkiej maszynerii wydobywające się rzekomo spod powierzchni ziemi. Czy był to tylko kolejny trik „skinwalkera”, może kryje się za tym coś większego? Co w rzeczywistości działo się na i pod ranczem NIDS? We wniosku chciałbym powiedzieć, że „Polowanie na Skinwalkera”, to niezwykle interesująca lektura, która jednak pozostawia czytelnika samego z wieloma niewyjaśnionymi pytaniami.

Autor: Gildas Bourdais.

Tłumaczenie i opracowanie: /Serwis NPN/.

OPUBLIKOWANO ZA ZGODĄ AUTORA
06 Apr 2007 by NPN
  • -2



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u