Skocz do zawartości





Zapraszamy do kolejnego konkursu. Tym razem literackiego. Dla wszystkich! Pora zademonstrować swoją wenę twórczą :)


Zdjęcie

Emilcin 1978 r. - prawda czy fikcja ?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
70 odpowiedzi w tym temacie

#1

dj_cinex

    VRP UFO Researcher

  • Postów: 3305
  • Tematów: 412
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 20
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Co się stało w Emilcinie w 1978 r. ?

Tego dnia ok. 5 nad ranem rolnik Jan Wolski ze wsi Emilcin koło Opola Lubelskiego spotkał na polanie kilka małych istot, które nazwał „potworakami”. Miały one na sobie ściśle przylegający do skóry czarny kombinezon i zielone twarze. Nieopodal nad ziemią unosił się błyszczący pojazd o kształcie przypominającym autobus. Według relacji Wolskiego ufonauci porozumiewali się między sobą piskliwym skrzekiem, który on porównywał do dźwięku „titititititi”. Za pomocą gestów zaprosili Wolskiego na pokład statku. Tam rolnik został poddany bezbolesnym badaniom. Istoty prześwietlały go za pomocą dwóch metalowych talerzyków. Przez chwilę zainteresowała ich jego metalowa klamra od paska. Obcy zachowywali się grzecznie i nie chcieli zrobić Wolskiemu krzywdy.

Opisując wnętrze pojazdu rolnik zapamiętał otwór w ścianie, w którym znajdowało się coś w rodzaju korby. Na podłodze statku leżało kilka sparaliżowanych ptaków, które Wolski określił jako „gawrony”. Na zakończenie istoty poprosiły go, aby założył na siebie ubranie. Następnie dały mu do zrozumienia, aby opuścił pojazd. Przypadek emilcińskiego incydentu badał ufolog Zbigniew Blania-Bolnar. Ustalił on kilka faktów potwierdzających relację Wolskiego. Ślady pozostawił nie tylko obiekt, ale także obce istoty.

W ziemi wyraźnie były odciśnięte małe buty, które mieli na nogach obcy (zachowały się nawet gipsowe wyciski tych śladów). Jan Wolski nie był jedynym świadkiem. Przelot dziwnego obiektu widział także niezależny świadek, 7-letni Adaś Popiołek. Widział on ten sam obiekt przelatujący nad jego domem, tuż po tym, jak doszło do spotkania rolnika z „potworakami”. Ufolodzy poddali głównego świadka wydarzenia wyczerpującym testom psychologicznym, które jedynie potwierdziły autentyczność jego relacji. Badano podatność na sugestię, funkcjonowanie pamięci i skłonność do fantazjowania. Wyniki były jednoznaczne: w Emilcinie doszło do kontaktu człowieka z obcą cywilizacją.
__________________________________________________________________________

Uratować Emilcin przed zapomnieniem :

W 2003 roku Fundacja NAUTILUS postanowiła uratować to niezwykłe wydarzenie przed zapomnieniem i zorganizować spotkanie z dziennikarzami w miejscu, gdzie Jan Wolski spotkał się z dziwnymi istotami. Andrzej Krysztofiak z Fundacji zaproponował, żeby przy okazji postawić tam pamiątkowy monument i tak zaczęła się historia, którą media w całym kraju okrzyknęły „Pomnikiem UFO”. O Emilcinie napisała cała Polska, a o sprawie powstało kilka filmów dokumentalnych. Jednym z nich był film „Niezidentyfikowany Obiekt Latający”, który zawierał fragmenty historycznego dokumentu o wydarzeniu w Emilcinie „Odwiedziny czyli na progu tajemnicy”, który był nakręcony w 1978 roku na taśmie filmowej. Podczas emisji filmu 28 września 2005 września historyczne zdjęcia z 1978 roku wyglądały rewelacyjnie i mogły przekonać nawet największego sceptyka. Nic nie zapowiadało sensacji.

Dołączona grafika

Tam coś przeleciało!

Po emisji filmu skontaktował się z nami badacz UFO Stanisław Barski, który zaproponował dokładne obejrzenie fragmentu filmu, gdyż – jego zdaniem - widać było na filmie przelatujący niezwykły obiekt. Był to fragment, kiedy wszyscy uczestnicy dokumentu stoją na krawędzi lasu. Ustaliliśmy, że w grupie są m.in. Jan Wolski, Zbigniew Blania-Bolnar, Dr Jacek Malicki z Uniwersytetu w Lublinie, magister Aleksandra Piotrowska, psychiatra Ryszard Krasilewicz i dr Ryszard Kietliński.

Dołączona grafika

Natychmiast wgraliśmy ten fragment filmu do komputera i zaczęliśmy analizować „klatka po klatce”. I nagle... jest! Na filmie widać wyraźnie obiekt o prostokątnym kształcie, który błyskawicznie przeleciał przez ekran. Dokładna analiza pozwoliła prześledzić tor lotu obiektu, który w pewnej chwili zakręcił pod kątem prostym (proponujemy dokładnie przeanalizować początek lotu obiektu!).

Czym jest ten obiekt?!

Sprawa jest bezprecedensowa. Film z 1978 roku był nagrywany kilka tygodni po wydarzeniu w Emilcinie i ten film może stanowić dowód, że w tym miejscu nadal „coś było”. Obiekt jest wyraźny i dość potężny, więc śmiało można wykluczyć typowy „rods” (pisaliśmy o tych obiektach na stronach). Wydaje się, że możemy mieć tutaj do czynienia z rodzajem „sondy”, która cały czas przebywała w miejscu wydarzenia i monitorowała to, co działo się w Emilcinie. Ta historia rzuca zupełnie nowy cień na historię z Emilcina, a raczej to, co potem opisywał Zbigniew Blania-Bolnar. Szkoda, ze autor najsłynniejszej książki o tym fakcie „Zdarzenie w Emilcinie” nie doczekał chwili odkrycia niezwykłego „przelotu tajemniczego obiektu”. /Zbigniew Blania-Bolnar zmarł w 2004 roku/

Dołączona grafika

Film:
http://www.nautilus..../multimedia.php - film pod nazwą "UFO w Emilcinie"

_______________________
Źródło: Fundacja NAUTILUS
_______________________
  • 0



#2

turrkus
  • Postów: 851
  • Tematów: 15
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Sprawa dosyc ciekawa, ale jakos nie jestem do konca przekonany opowiescia pana Wolskiego. Za to po obejrzeniu filmu „Ufo w Emilcinie” (na którym rzekomego uchwycono cos w rodzaju „sondy” obcych) postanowilem przyjrzec się blizej temu nagraniu.


Dokładna analiza pozwoliła prześledzić tor lotu obiektu, który w pewnej chwili zakręcił pod kątem prostym (proponujemy dokładnie przeanalizować początek lotu obiektu!).


Wiec przeanalizowalem poczatek lotu i znalazlem tylko jedna klatke filmu przedstawiajaca ten obiekt zanim skrecil w prawo (marna jakosc, ale to chyba o ta klatke chodzi, lepiej widac to na spowolnieniu)

Dołączona grafika

Sprobowalem z niej wyciagnac troche wiecej (filtry i te sprawy) i oto co powstalo:

Dołączona grafika
a tu klasyczny RODS:
Dołączona grafika

Jak dla mnie ten obiekt to rodsik :D , natomiast dziwne jest to jaki ksztalt przybiera po skrecie o 90 stopni przy ogromnej predkosci (zdjatko z tematu). Ale przyjmujac ze rodsy to "zwierzaki w formie energetycznej :D to po takim przeciazeniu (gwaltowny skret) mozliwe ze na jakis czas traca swoj pierwotny ksztalt "cylindra ze skrzydelkami" (chyba nie ma nagrania wideo z rodsem ktory taki skret robi, wiec nie wiemy jak wplywa na niego efekt przeciazenia)- to by moglo wyjasniac nietypowy ksztalt rodsa po wyjsciu z zakretu (bo w mojej opinii to zadna sąda obcych nie jest).

Ps: RODSy to mile zwierzatka :D
  • 0

#3

footman
  • Postów: 24
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Sonda obcych ? Dla mnie to wyolbrzymienie. W Emilcinie wg mnie na pewno doszło do spotkania z "czymś" dziwnym ale bez przesady. Mysle ze to jakaś skaza na taśmie i kolejne robienie "afery" ala Fundacja Nautilus.
  • 0

#4

dj_cinex

    VRP UFO Researcher

  • Postów: 3305
  • Tematów: 412
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 20
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

"To ja rozmawiam z Wolskim!"


Historia, która wydarzyła się w Emilcinie w 1978 roku, do tej pory pobudza wyobraźnię milionów ludzi, którzy pamiętają medialny szum wokół tamtych wydarzeń. W historii naszego kraju nie zdarzyło się Bliskie Spotkanie III Stopnia z załogą pojazdu UFO, które byłoby tak udowodnione jak właśnie to, które wydarzyło się w Emilcinie.

Kiedy w 2005 roku postawiliśmy pomnik upamiętniający spotkanie Jana Wolskiego z dziwnymi istotami nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczaliśmy, że w tej sprawie zbierzemy tak fantastyczny materiał!

Nagrania, zdjęcia, filmy – w tej chwili o historii z Emilcina możemy napisać zupełnie nową książkę (choć słynna książka „Zdarzenie w Emilcinie” nieżyjącego już Zbigniewa Blani-Bolnara to pozycja naprawdę znakomita).

Kiedy otrzymaliśmy maila od Tadeusza Baranowskiego po prostu krzyknęliśmy z zachwytu! Oto napisał do nas słynny polski rysownik komiksów, który jednocześnie był jednym z tych osób, która badała przypadek spotkania z obcymi w Emilcinie. Po pewnym czasie okazało się, że Tadeusz Baranowski ma dla nas prawdziwy skarb (ale o tym za chwilę!).

Dołączona grafika


Oto mail, który przysłał do nas Tadeusz Baranowski:

"Witam.

Tematami ufologicznymi interesowałem się od zawsze, (mam juz swoje lata, ale brakowało mi zawsze czasu na profesjonalne się w nie zaangażowanie). Chciałby poinformować, ze na prezentowanym na waszej stronie zdjęciu... to ja stoję i rozmawiam z Panem Wolskim! Byliśmy tam kilka dni po znanych wydarzeniach w trakcie wszystkich badań tam przeprowadzanych.

Z wykształcenia jestem art. plastykiem i pojechałem tam razem z Grzegorzem Rosińskim, który rysował podczas kilkudniowego tam pobytu, portrety pamięciowe sprawców porwania p. Wolskiego. Ja pracowałem jako grafik w gazetce Świat Młodych i miałem przygotowany (po tej podróży do Emilcina - jak na tamte czasy) świetny materiał do tej gazetki. Niestety nie puściła mi go do druku cenzura, bo tak się złożyło, ze w tym samym czasie poleciał na orbitę Pan Hermaszewski.

Byli tam również naukowcy z Łodzi (jak oczywiście Państwo wiecie), którzy mieli uwiarygodnić to zdarzenie. Nie było co uwiarygodniać - nikt nie miał wątpliwości!

Miałem wtedy rzeczywiście świetne materiały. Naiwne rysunki dzieci, które widziały obiekt przelatujący nad ich domostwem i które zrobiły dla mnie te rysunki, nagrania na kasetach rozmów z p. Wolskim.

Rysunki zrobione przez kolegę. Ale nie wiadomo, gdzie mógłbym ich teraz, po tylu latach szukać. /wielka szkoda... przyp. Red./

(jak to człowiek po pewnym czasie nie przywiązuje wagi i traci poczucie wartości pewnych rzeczy). Miałem także pióra tych sławetnych ptaków (co to leżały pod ławeczkami, ... żyły ale były niewładne...jak mówił Wolski). Piór tych po wysłuchaniu opowieści specjalnie szukałem wtedy po krzakach i rzeczywiście takie znalazłem. Były ucięte do najdrobniejszych pióreczek jak brzytwa - (dlatego też ptaki były nielotne). Wysłałem je niestety przed śmiercią p. Blani do niego do domu i słuch po nich zaginął. Żałuję, bo przeleżały u mnie kilkanaście lat. Widziałem także wydrukowane tu i ówdzie, UPIĘKSZONE już przez innych rysowników wersje pojazdu, który widział p. Wolski. Pisze „upiększone”, bo to co wyszło z pod ręki Rosińskiego podczas rysowania w trakcie opowieści Wolskiego jednak trochę się różniło. No, to na tyle sobie mogę pozwolić zobaczywszy się na tej u Was fotografii.

Pozdrawiam życzę samych sukcesów ludziom, których nie ograniczają żadne dogmaty!

Tadeusz Baranowski "


Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że Tadeusz Baranowski ma dla nas prawdziwą rewelację. Tę przyniósł kolejny mail i – trzeba przyznać – pod kilkoma osobami na pokładzie NAUTILUS-a ugięły się nogi...

"(...) bardzo mi milo, ze znaleźliście Państwo czas na odpisanie na mój list... Aby sprawdzić czy gdzieś znajduje się jakiś ślad tego rysunku, muszę przerzucić kilkadziesiąt teczek z różnego rodzaju rysunkami - swoimi i cudzymi. Obiecuje, ze poszukam i jak znajdę – prześlę go Państwu.

Grzegorz Rosiński, który na stałe osiadł w krajach Beneluksu i rysuje tam dla różnych wydawnictw, pod koniec lat siedemdziesiątych narysował, krótki kilku stronicowy epizod komiksowy wiernie oddający tamte wydarzenia. (Nawet z oszukańczą plama na kombinezonach ufonautów, o którą prosił dla zmylenia ew. oszustów p. Blania).

Epizod ten jeśli się nie mylę narysowany był do tygodnika SPIROU. Także gdzieś go miałem w domu, ale teraz muszę z kolei przejrzeć kilka roczników tego tygodnika, aby zobaczyć czy to się jeszcze zachowało.

Myślę, że to będzie bardzo interesujące dla Państwa i jeśli nie znajdę u siebie, to zdobędę tą rysowaną historyjkę przez swoich tzw. fanów, którzy mają wszystko.

Pozdrowienia. T.B.


PS. w tych wszystkich rysunkach pojazdu najbardziej dla mnie problematyczna jest sprawa poprawianych przez kolejnych rysowników tzw. (jak to określał p. Wolski) - WIRÓW. Zmieniają się one z rysunku na rysunek.

Dołączona grafika


P. Wolski mówił, ze najbardziej przypominają mu wałek w starej (taka, jaką ja pamiętam) maszynce do kręcenia mięsa i takie były narysowane przez Rosińskiego (i takie zaakceptowane przez Wolskiego). Mogę taki wałek sfotografować! Potem na skutek kolejnych opowieści przybierały coraz to nowe oblicze. Przesyłam taki przykład (jpg). NOL rysowany na podstawie kolejnej opowieści, ale już z kolejnymi przekłamaniami - chociaż rysownik bardzo się starał te WIRY narysować. Nie jest to rys. Rosińskiego./tb/"
I jeszcze jeden mail, w którym w załącznikach znaleźliśmy prawdziwy skarb!

"Witam Szanownych Panow.

Przepraszam, ze to tak długo trwało. Mój wyjazd z W-wy nieco sie przedłużył, a ponad to musiałem ten archiwalny egz. pisma RELAX z roku 1980 wygrzebać z czeluści czasu przy pomocy moich przyjaciół. Kartki są już mocno zażółcone. Musiałem je wyskanować i trochę oczyścić w komputerze. Daje głowę, ze ich Państwo nie widzieliście! Są one ze względów dokumentalnych o tyle wartościowe i ciekawe (pomijając kwestie zawartości dymków, które musiały być do celów komiksu poddane skrótom i przeróbkom), ze tę historyjkę w postaci komiksu narysował G. Rosiński - czyli ten sam, który rysował portrety pamięciowe podczas rozmowy z p. Wolskim w Emilcinie. Rosiński jest wybitnym rysownikiem realistycznym i to co Wam przesyłam jest zgodne (rysunkowo) z tym, o czym opowiadał rolnik. Miłej lektury. Cieszę się, ze Was poznałem elektronicznie - ponieważ moje zainteresowania są od młodości zbieżne z Waszymi.

PS. Ostatni rysunek - można powiedzieć spełnia rolę puenty i miał dopełnić czytelnikowi dramaturgi (z lekkim przymrużeniem oka).

Ale też nie do końca tak jest! Ten narysowany w nim, biegnący w kierunku lasu facet to jestem ja. Coś tam zobaczyliśmy, ale być może poniosła nas wyobraźnia po tych kilku dniach pobytu w Emilcinie. Ten facet obok p. Blani z mikrofonem w ręku też ja - jeszcze młody i piękny (ale wciąż nie bogaty).

Pozdrawiam Tadeusz Baranowski"


I tak w nasze ręce trafił po prostu diament – narysowany ręką samego mistrza Grzegorza Rosińskiego komiks o Emilcinie. Postanowiliśmy go zaprezentować rosnącej rzeszy fanów UFO w Polsce (oceniamy, że ta grupa liczy już kilkaset tysięcy osób i stale rośnie). Tym razem ta sprawa jest dla nas bardzo osobista. Sprawa Emilcina, pomnika postawionego w tej miejscowości i wszystkich trudnych przeżyć, które mieliśmy w związku z nią – to wszystko miało uratować pamięć o tym przypadku. Nigdy jednak nie przypuszczaliśmy, że w ten sposób rozpocznie się jedna z najbardziej zadziwiających historii, które trafiły się w Fundacji NAUTILUS. Korespondencja od pana Tadeusza Baranowskiego była dla nas najlepszym prezentem i dlatego mówimy pięknie „dziękujemy!”.

No cóż... nie pozostaje nam nic innego, jak zaprosić kilkadziesiąt tysięcy osób (fanów stron NAUTILUSA) na prawdziwą ucztę. Uzyskaliśmy zgodę i oto – Panie, Panowie – możecie obejrzeć chyba najbardziej unikalny dokument w historii badania przypadku Emilcina – komiks „PRZYBYSZE” narysowany przez legendarnego twórcę komiksów o kapitanie Żbiku, czyli Grzegorza Rosińskiego.

/to nie koniec sprawy Emilcina – wkrótce kolejne, mało znane materiały w sprawie tego przypadku!/

Komiks [zip]

Dołączona grafika


O autorze komiksu:

Grzegorz Rosiński (ur. 3 sierpnia 1941 w Stalowej Woli) - polski rysownik i autor komiksów.

W 1967 roku ukończył Liceum Sztuk Plastycznych i Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie i przez następne 10 lat tworzył ilustracje książkowe (np. seria młodzieżowych książek wojennych Uwaga, Piegowaty! Kazimierza Dębickiego) i kolejne części komiksowych serii Legendarna historia Polski, Kapitan Żbik i Pilot śmigłowca. Był także dyrektorem artystycznym komiksowego magazynu "Relax". Obecnie mieszka na stałe w Belgii.

I na koniec najważniejsze: zadaliśmy Tadeuszowi Baranowskiemu pytanie: czy wierzył Wolskiemu? To, co odpowiedział, postanowiliśmy potraktować jak puentę do całej historii związanej z wydarzeniami w Emilcinie:

"Nie miałem żadnych wątpliwości. Ani ja, ani przybyli tam z różnymi urządzeniami naukowcy.

W tamtych czasach w ogóle trafić coś na ten temat to nawet mnie było trudno. Wręcz niemożliwe. I jak Grzegorz Rosiński rysował portrety pamięciowe, a p. Wolski na bieżąco go poprawiał to rzeczywiście zatykało wszystkich na widok tego, co powstawało na rysunku. Ten prosty człowiek opowiedział prawdę.

Żałuję, ze nie mogę odnaleźć taśm z nagranymi rozmowami z p.Wolskim, ale myślę, że takie z pewnością gdzieś istnieją, bo nie ja jeden je nagrywałem.

Ale można powiedzieć, ze jego opowieść z charakterystycznymi wyrażeniami - znam prawie na pamięć. Pomimo głębokiej wiary w fakt istnienie fenomenu nie jestem człowiekiem naiwnym.

Nie zdarza mi się oglądać NOLe - chociaż bardzo bym chciał. Tylko jeden raz widziałem w biały dzień, lecący taki obiekt nad W-wa. .

Stałem w oknie na 8- mym piętrze na ul. Międzynarodowej (Pr. Południe) rozmawiając przez telefon. Patrzyłem w kierunku PKiN. i wtedy zobaczyłem nadlatujący z ogromną szybkością z tamtej strony szary obiekt za którym (zawijał się - można by to tak nazwać) - brudnawy dymek. Ponieważ w mgnieniu oka obiekt znalazł się po mojej stronie Wisły, przerwałem rozmowę, by przebiec na drugą stronę budynku i zobaczyć, co to może być. Wybiegłem z mieszkania - korytarzyk 5 metrów, (kilka sekund) dobiegłem do drugiego okna, ale obiekt ten już znikął na horyzoncie. Co za szybkość!

I co można w takim wypadku powiedzieć?

Może kiedyś będę miał więcej szczęścia. Pozdrawiam serdecznie cały zespół."


Źródło : Fundacja NAUTILUS
  • 0



#5

kalokja
  • Postów: 86
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

polecam ten komiks, fajnie się czyta no i robił go Grzegorz Rosiński - twórca mojego ulubionego Thorgala :smile:
  • 0

#6

Dager
  • Postów: 2981
  • Tematów: 61
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Sonda obcych ? Dla mnie to wyolbrzymienie. W Emilcinie wg mnie na pewno doszło do spotkania z "czymś" dziwnym ale bez przesady. Mysle ze to jakaś skaza na taśmie i kolejne robienie "afery" ala Fundacja Nautilus.


Jestem podobnego zdania, że jest to wyolbrzymianie oceny uruchomionego podmuchem wiatru banalnego szczegółu, poruszającego się w kadrze.

Bodajże w 1985r w lubelskim UMCS miał miejsce ogólnopolski zjazd ufologiczny, na który przybył Jan Wolski. Obecni mieli możliwość wysłuchać bezpośredniej relacji z ust tego starszego, niepozornego człowieka, a później zadawali mu różnorakie pytania. Wolski odpowiadał zwięźle i krótko, nie wdając się w dłuższą wymianę zdań. Obserwując go, miałem wrażenie, że jest całkowicie pewien o czym mówi, nie fantazjuje i używa wypracowanego od lat, prostego słownictwa. Dla uściślenia używał porównań i gwarowych określeń, np: potworaki-zielone istoty, wiry-wirujące elementy napędowe wiszącego nad łąką białego pojazdu, windeczka-mechanizm podnoszenia podłogi na linkach. Relacja Wolskiego wydaje się wiarygodna.
Owe spotkanie z "obcymi" niczego pozytywnego do życia Jana Wolskiego nie wniosło. Niedługo po tym, zaczęli odchodzić najbliżsi członkowie jego rodziny. Najpierw zmarła żona, następnie kolejno trzech synów. Jest to o tyle zastanawiające, że wszyscy byli przyzwyczajonymi do ciężkiej pracy rolnikami.
  • 0



#7

RedHousePainters
  • Postów: 182
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ale masz coś na myśli jeżeli chodzi o zgony jego członków rodziny?
Pytam powaznie ... masz jakąś teorię?

Pozdro ;)
  • 0

#8

Dager
  • Postów: 2981
  • Tematów: 61
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie, nie mam teorii na wspomniany temat, natomiast będąc w Emilcinie, miałem okazję rozmawiać z przypadkowo spotkanym mieszkańcem, który oczywiście znał Wolskich. Ten człowiek wyraźnie dawał do zrozumienia, że jest mocno zdziwiony i zaskoczony faktem, że w ciągu iluś tam lat zabrała się z tego świata cała rodzina, w tym kilku zdrowych mężczyzn w sile wieku. Mentalność ludzi wsi zajętych na co dzień pracą od rana do wieczora, wyraża się się zwykle żywotnością i energią życiową, nawet w podeszłym wieku. Tu zaś mamy sytuację nie zrozumiałą dla okolicznej społeczności. Zapewne, to o czym opowiedział w w kilku zdaniach ów człowiek (śpieszno mu było do domu w porze obiadowej), jest wynikiem wielu rozmów z innymi członkami tej niewielkiej społeczności. Nie dziwię się, bo to naturalne, że ludzie ze sobą rozmawiają o tak dziwnych i trudnych do prostego wytłumaczenia sprawach. Przypadek Jana Wolskiego - ich bliskiego sąsiada, człowieka prawdomównego i uczciwego w postępowaniu, wywarł na nich nie dające się wymazać z pamięci wrażenie realności. Oni wszyscy otarli się o coś niezrozumiałego i niewytłumaczalnego, lecz ich zdanie na ten temat jest dla mnie niewiadomą.


  • 0



#9

Dager
  • Postów: 2981
  • Tematów: 61
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Wygląda na to, że za rok w maju będzie miał miejsce medialny nalot na Emilcin, z okazji 30 rocznicy "Zdarzenia w Emilcinie". Wiosna tego roku szykuje sie wizyta międzynarodowego gremium speców od UFO z Europy wschodniej, które skupiać ma organizacje ufologiczne z kilku państw ościennych. Szczerze współczuję mieszkańcom tej małej wsi pod Opolem Lubelskim, którzy zapewne mają serdecznie dość podobnych wizyt i nagabywań na temat przeżyć śp. Jana Wolskiego, którego dobrą pamięć należałoby godnie uszanować.
  • 0



#10 Gość_chruszczow

Gość_chruszczow
  • Tematów: 0

Napisano

powinno sie rozpatrzeć jeszcze taką wersję wydarzeń:

Jan Wolski przed 5 rano wyszedł z domu bo chciał załatwić coś w mieście, ale spotkał kolegów i razem z nimi szybko się upili metanolem w oczekiwaniu na autobus, JAn troche sobie przysnął i kiedy nadjechał autobus koledzy których widział jako stworki (efekt spożycia metanolu) budzą go i zapraszają do pojazdu, wolskiemu zrobiło się słabo, zaczął się rozbierać i w końcu zemdlał, koledzy cudzili go jak mogli, w końcu kazali mu się ubrać i zaprosili go do wyjścia hehe

hehe wszystko się zgadza, myślę że powinni to "badacze" z Nautilusa wziąć pod uwagę :P

a na tym filmie to mogła być ważka, one umieją tak skręcać, a i szybko machają skrzydłami więc wygląda to jak RODSy
  • 0

#11

Dager
  • Postów: 2981
  • Tematów: 61
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

powinno sie rozpatrzeć jeszcze taką wersję wydarzeń:

Jan Wolski przed 5 rano wyszedł z domu bo chciał załatwić coś w mieście, ale spotkał kolegów i razem z nimi szybko się upili metanolem w oczekiwaniu na autobus, JAn troche sobie przysnął i kiedy nadjechał autobus koledzy których widział jako stworki (efekt spożycia metanolu) budzą go i zapraszają do pojazdu, wolskiemu zrobiło się słabo, zaczął się rozbierać i w końcu zemdlał, koledzy cudzili go jak mogli, w końcu kazali mu się ubrać i zaprosili go do wyjścia hehe


Czy rozmawiałeś na ten temat z J. Wolskim lub z którymś z jego czterech synów? Czy byłeś na miejscu zdarzenia i wysłuchałeś opinii sąsiadów? Czy znasz socjologiczne opracowania wyników badań tego incydentu?
  • 0



#12

wielki_mis
  • Postów: 57
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ta historia jest dla mnie bardzo wiarygodna. Jest w niej skromność uczestnika i jego wiarygodność.
Takiemu człowiekowi raczej nie chciało by się zmyślać takiej historii bo nawet chyba nie słyszał w ówczesnym czasie o UFO.Jak się nie mylę to był on badany nie tylko przez Ufologów ale przez psychiatrów i ówczesną milicje.Jest to chyba jedna z najlepiej udokumentowanych i wiarygodnych historii o ufo w Polsce.

No ale jak zawsze znajdą się niedowiarki którzy zamiast nad tym pomyśleć to momentalnie to negują .
Wymyślają historie w stylu a może był pijany.

Mam pytanie dlaczego jeśli jest tyle dowodów na istnienie Ufo tak się podchodzi do tego typu opowieści.
Są zdjęcia,relacje świadków i to często znających się na rzeczy czyli piloci wojskowi czy tez cywilni;gdzie raczej trudno o pomyłkę ale to mało.Są tez w śród nich strażacy policjanci czyli ludzie zaufania społecznego ,czy też zwykli ludzie ale to mało żeby poważnie zająć się tematem.

Jeśli tak by podchodzono w sądzie do dowodów to raczej żadnego przestępcy by nie skazano,bo przecież tez można uznać że świadkowie kłamią by zdobyć rozgłos czy też im się coś pomyliło.Albo zdjęcia przecież można je podrobić.

Czasem skazywano człowieka którego wskazał jeden świadek a w sprawach Ufo jest nie raz więcej świadków i to różnorodnych i są niewiarygodni i wręcz wyśmiewani.
  • 0

#13

Dager
  • Postów: 2981
  • Tematów: 61
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

e.

No ale jak zawsze znajdą się niedowiarki którzy zamiast nad tym pomyśleć to momentalnie to negują .
Wymyślają historie w stylu a może był pijany.

Czasem skazywano człowieka którego wskazał jeden świadek a w sprawach Ufo jest nie raz więcej świadków i to różnorodnych i są niewiarygodni i wręcz wyśmiewani.



Powiem tak: Jeden z bezpośrednich, żyjących dziś świadków "emilcińskiego przypadku", ma wątpliwości, co do realności tego co widział. Wynika to z uwarunkowań obserwacji tego zdarzenia (świadek wówczas miał 4 lata). Drugi z żyjących świadków, jest zwyczajnie zmęczony latami nagabywań, i stara się unikać rozmów na ten temat. Bezpośredni uczestnik i świadek zdarzenia - Jan Wolski, nie żyje. Zachowana na podstawie jego bezpośrednich i wielokierunkowo weryfikowanych relacji wiedza, oraz opracowana przez naukowe gremium dokumentacja - poświadcza, że incydent w Emilcinie można z całkowitą pewnością zakwalifikować jako autentyczne zdarzenie.
  • 0



#14

Tiamat
  • Postów: 3048
  • Tematów: 29
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Jest w niej skromność uczestnika i jego wiarygodność. Takiemu człowiekowi raczej nie chciało by się zmyślać takiej historii bo nawet chyba nie słyszał w ówczesnym czasie o UFO.Jak się nie mylę to był on badany nie tylko przez Ufologów ale przez psychiatrów i ówczesną milicje.Jest to chyba jedna z najlepiej udokumentowanych i wiarygodnych historii o ufo w Polsce.

Bez urazy, ale dajesz sie nabrac na najprostsze chwyty, jak w reklamach Mango Gdynia.
  • 0

#15

Dager
  • Postów: 2981
  • Tematów: 61
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

NAUKA SIĘ ŚMIEJE - to tytuł pierwszego rozdziału znanej książki "The UFO Expenience. A scientific inquiry", której autorem jest J. Allen Hynek. Polskie wydanie z 1991r. nosi tytuł - "Zetknięcie z UFO".

"Podczas wieczornego przyjęcia dla paru setek astronomów w Victorii (dawna Kolumbia Brytyjska) latem 1968r. nagle rozeszła się wiadomość, że na dworze zauważono dziwnie manewrujące światła - UFO. Wiadomość ta spotkała się z żartami i chichotami, które zwykle towarzyszą niezręcznym sytuacjom. Ani jeden astronom nie odważył się wyjść w letnią noc, aby sprawdzić to osobiście.

Erwin Schrodinger, pionier mechaniki kwantowej i filozof nauki, pisał: "Pierwszym wymogiem, stawianym naukowcowi, jest ciekawość. Musi on być zdolny do dziwienia się i żądny dokonywania odkryć."

Jeśli chodzi o zjawisko UFO, świat nauki nie był żądny dokonania odkrycia i nie wykazywał żadnej skłonności do dziwienia się. Prawie uniwersalną postawą naukowców było wojownicze zaprzeczanie. W istocie miało się wrażenie, że reakcja jest nieproporcjonalna do bodźca. Naładowana emocjonalnie, mocno przesadzona reakcja, którą wykazywali naukowcy na każdą wzmiankę o UFO, mogłaby z pewnością zainteresować psychologów." (....) "Odnosiłem wrażenie, że tego rodzaju zachowanie dojrzałych ludzi jest czymś więcej aniżeli tylko wyrazem współczucia dla nie wtajemniczonych. Być może oznaką głęboko ukrytej niepewności lub strachu."
  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u