Skocz do zawartości




Oak Island, Wyspa Dębów... ile w tym prawdy ?!


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
8 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_muhad

Gość_muhad
  • Tematów: 0

Napisano

Oak Island, Wyspa Dębów... ile w tym prawdy ?!
Wysłano Wednesday, 25 January, godzina 03:01 przez neo

Niewyjaśnione zjawiska Anonim napisał "U wybrzeży Kanady leży Oak Island, Wyspa Dębów, będąca rzekomo przeklęta. W najdłuższym miejscu ma ponad półtora kilometra długości na prawie kilometr szerokości. Jest jedną z trzystu sześćdziesięciu pięciu wysp, znajdujących się pod ochroną w Zatoce Mahone i leży około dwieście metrów od wschodniego wybrzeża Nowej Szkocji.

Jest drumlinem, elipsoidalnym pagórkiem, który powstał pod lodowcem oraz który zawiera dużo gliny, piasku i żwiru. Swoją nazwę zawdzięcza olbrzymim dębom na wschodnim wybrzeżu, porastającym jedyną wyspę w zatoce. Wprawdzie dębów już nie ma, co jest skutkiem plagi czarnych mrówek w zeszłym stuleciu, jednak nazwa pozostała do tej pory. Dlaczego wysepka nadal przykuwa uwagę badaczy i poszukiwaczy skarbów?

Wszystko zaczęło się w 1795r, kiedy dwudziestoletni mężczyzna, syn jednego z osadników z Chester, Daniel McGinnis, przypłynął na wyspę. Już wtedy krążyły plotki o niezwykłości wyspy, gdyż nocą widziano podejrzane światła, a dwóch mężczyzn, którzy popłynęli tam na łódce, nigdy nie odnaleziono. Gdy McGinnis wędrował przez porośnięty dębami las, natknął się na polanę, z której wycięto sporo drzew. Było to niezwykłe, zważywszy na fakt, że wyspa była niezamieszkała. Podczas obchodu całego terenu, chłopak nagle potknął się i wpadł do okrągłego wgłębienia. Ziemia tworzyła okrągłą, płaską nieckę o średnicy około trzy i pół metra, a brzegi dołu odcinały się na tle pożółkłego listowia. Miało tam rosnąć drzewo, od którego odcięto konar, który wystawał z zagłębienia. W innych dokumentach czytamy o nacięciach na gałęziach okolicznych dębów oraz przegniłych strzępach lin na ziemi. McGinnis powrócił na wyspę następnego dnia wraz z dwójką przyjaciół, Johnem Smithem i Anthonym Vaughanem, aby rozkopać dziurę i przekonać się, co skrywa. Po przekopaniu kilku centymetrów mężczyźni natrafili na warstwę płaskich płyt łupkowych, które dokładnie zakrywały okrągłe zagłębienie. Odkrycie to zaintrygowało młodych ludzi, gdyż łupki nie występowały w Zatoce Mahone. Przy dalszym kopaniu ziemi okazało się, że zakrywa ona kwadratowy szyb szerokości dwóch metrów. Dalej młodzi ludzie natknęli się na wyżłobienia wykonane szpiczastą motyką w litym podłożu glinianym. Przekonani, że dół musi skrywać coś ważnego, nie przestawali kopać aż do głębokości trzech metrów, gdzie dokopali się do warstwy okrąglaków, tworzących dno dołu. Pnie, które wpuszczono w ściany szybu, były zmurszałe i nadgnite, co świadczy o tym, że zamocowano je na długo przed odkryciem.

Chłopcy przekonani o skarbie, usunęli drewno, odkrywające kolejną warstwę gliny, aż do głębokości sześciu metrów, gdzie znowu leżały okrąglaki, a pod nimi glina. Na tej głębokości potrzebowali jednak fachowca, który odpowiednio zabezpieczyłby kopany szyb, co udało im się dopiero po dziewięciu latach. W tym czasie John Smith wykupił ziemie wokół dołu, a kuzyn Vaughanema, Simeon Linds, po zapoznaniu się ze sprawą, w 1804r. założył konsorcjum Onslow Company, mające sponsorować prace. Po zabezpieczeniu terenu, robotnicy oczyścili szyb z okrąglaków i kopali dalej. Stwierdzili również, że ziemia, znajdująca się w szybie została do niego wrzucona i pochodzi z wyższych partii. Na głębokości dziewięciu metrów natrafiono na kolejną warstwę okrąglaków, pokrytą węglem drzewnym, co mogło być pozostałością po palonym ognisku. Kolejny pokład belek pokryty był błękitnawą, kleistą gliną, która wyraźnie różniła się od tej ze ścianek szybu. Co ciekawe, robotnikom pracującym na morzu kojarzyła się z materiałem do uszczelniania dziur na statkach. Dodatkowo na okrąglakach znajdowała się warstwa zmurszałego włókna kokosowego, które występuje w odległości dwóch i pół tysiąca kilometrów od Oak Island, a w które owijano dawniej drogocenne towary. Na piętnastym metrze odnaleziono większe ilości włókna, co utwierdziło poszukiwaczy w przekonaniu, że wykopują skarb.

Co trzy metry natrafiano na kolejne bale i każda warstwa, jak pozostałe, była wpuszczona w ziemię. Dopiero na dwudziestym siódmym metrze robotnikom ukazał się płaski kamień, pokryty osobliwymi znakami runicznymi. Kiedy go wydobyto, okazało się, że składa się on z pewnego rodzaju łupków oraz ma wielkość od 60 do30 cm i grubość kilku cm. Znaki, które go pokrywały, nie należały do żadnego znanego robotnikom języka. Przypuszczano nawet, że to tajne znaki informujące, o jaki skarb chodzi oraz n jakiej głębokości go zakopano. Kamień został odtransportowany i wmurowany w kominek J. Smitha, a z czasem przepadł i już nigdy nie został odnaleziony.

Robotnicy kopali dalej, lecz po dwudziestu siedmiu metrach ze ścian szybu zaczęła cieknąć woda. Pewnego dnia, kiedy ponownie dotarli do warstwy drewna, wbili w ziemię żelazną sztabę, aby przekonać się, co leży poniżej. Ku ich radości, przebili się około dwa i pół metra, gdzie natrafili na coś twardego, co sprawiało wrażenie drewna, a opór, który wyczuli, był zbyt miękki. Przekonani o tym, że odnaleźli skrzynię ze skarbem, powrócili do szybu następnego dnia. Ku ich rozpaczy, szyb był zalany wodą na wysokość osiemnastu metrów. Na nic zdały się próby osuszenia, poziom wody nie ulegał zmianie. Po konsultacjach z inżynierem, skonstruowano wielką pompę, którą przetransportowano łodzią na wyspę i sprowadzono w dół. Ta okazała się jednak za słaba i złamała się. W rezultacie mężczyźni powrócili na miejsce po roku i postanowili skorzystać z innej metody osuszenia szybu. A mianowicie obok zalanego szybu, w odległości 4,5 metra wykopali drugi, mniejszy, o głębokości 33 metrów tak, aby przenieść całą wypompowywaną wodę. Podczas próby przelania wody, nagle wypełniła ona oba szyby i ku zdumieniu robotników, jej poziom nie uległ najmniejszej zmianie. Po tej katastrofie poszukiwacze wycofali się z braku pieniędzy, zakrywając szyb.

Po czterdziestu latach od tego zdarzenia, w 1849r. na wyspę przybyła Truro Company, która posiadała większe zasoby finansowe i nowocześniejsze wyposażenie i która postanowiła zgłębić tajemnice szybu. Doradcą poszukiwaczy został Anthony Vaughan, ostatni żyjący z trójki przyjaciół. Kiedy Jothan McCully rozpoczął uprzątanie szybu okazało się, że w jego wnętrzu nie było już wody. Robotnicy szybko dotarli do głębokości 26 metrów i zaczęli przygotowywać się do dalszej pracy, kiedy woda ponownie zalała korytarz do wysokości 18 metrów, jak się okazało, do poziomu wody w zatoce.

W dalszej walce wykorzystali metodę świdra łyżkowego, wiercąc pięć otworów wokół szybu, aby badając próbki ziemi sprawdzić, co znajduje się na dnie. Po powtórnym przebadaniu, wykonanym na głębokości dziewięciu metrów, dotarli do pokładów drewna, odkrytych przed zalaniem dołu przez poprzednią ekspedycję. McCully stwierdził, że pod platformą z drewna świerkowego o grubości 12,5 cm, wiertło przebiło się przez drewno dębowe (10 cm) oraz kawałki metalu o grubości około 55cm, wydobywając trzy elementy łańcuszka. Jednak kolejne próby nie przyniosły żadnych rewelacji, wydobywając fragmenty skorupy orzecha kokosowego, oklejone mułem. Wg badaczy skarb miał spoczywać na głębokości trzydziesty dwóch metrów, bezpośrednio pod ostatnią warstwą okrąglaków.

Po roku przyjechali ponownie i rozpoczęli kopanie kolejnego szybu, do którego mieli przepompować wodę. Kiedy zbiornik zaczął się napełniać, zaczęto czerpakami wypompowywać wodę z obu szybów. W trakcie pracy okazało się, że woda jest słona, a na dodatek jeden z pracowników zbadał zatokę na wschodzie wyspy i odkrył matę z włókien kokosowych, rozciągającą się na długości 45 m przez całą plaże. Co ciekawe, pod ta matą znajdowała się warstwa wodorostów i kamieni, a pod nimi kanały odwadniające o przekroju 20 cm, zbiegające się na kształt wachlarza i opadające w kierunku lądu. Całość tworzyła system rur, przez które napływała woda do sztolni z rzekomym skarbem. By tego było mało, robotnicy odkryli, że kamienie, z którymi zbudowane były kanały, ociosano narzędziami. Miało to oznaczać, że osoby, które zakopały tu skarb, musiały zbudować olbrzymi wał na granicy wody, aby bez przeszkód zakopać ukrywane przedmioty, a następnie zburzyły mur, tworząc pułapkę dla wścibskich gości.

Truro Company postanowiła wybudować nowy wał zaporowy, który powstrzymałby wodę przed wtargnięciem do sztolni. Jednak przekleństwo Wyspy Dębów nie pozwoliło na zastosowanie specjalnej grobli, niszcząc je doszczętnie w czasie burzy. Poszukiwacze, z braku pieniędzy, postanowili przerwać kanał nawadniający, jednak podczas wykonywania tego zadania, na głębokości 10,5 metra odsunęli znajdujący się tam blok skalny, uwalniając wodę. Ostatnia próba firmy dotyczyła wykopania szybu, a z niego sztolni prowadzącej bezpośrednio do karbu. Całość nie wytrzymała oporu i całkowicie zagrzebała poszukiwane złoto. Truro Company nie był w stanie prowadzić dalszych badań i w 1854r. została rozwiązana.

Pięć lat później próbowano zmniejszyć wysokość wody pompami odwadniającymi, a w 1861r. sprowadzono tam kocioł parowy, który eksplodując, zabił jedną osobę, a pozostałe ciężko poparzył.

Truro Company powstała na nowo w 1863r. jako Oak Island Association i postanowiła osuszyć szyb i przebić się od dołu sztolni do skarbu. Mimo wykopania dwóch dodatkowych szybów, nie udało się zrealizować przedsięwzięcia. Chociaż robotnicy dokopali się na głębokość 36 metrów, poza mułem nie odnaleźli niczego, co potwierdziłoby przypuszczenie o osunięciu się skarbu po zawale drugiego tunelu.

Dalsze poszukiwania Halifax Company doprowadziły badaczy do wniosku, że pod szybem musiała istnieć komora wypełniona wodą, w której znajdowały się skrzynie.

Pod koniec XIX wieku na wyspę przybył Federick Blair, pochodzący z Amherst w Nowej Szkocji. O skarbie dowiedział się od wuja, który uczestniczył we wcześniejszych poszukiwaniach. Blair chciał zatrzymać wodę, która wdzierała się do komory tak, aby nie trzeba było jej wypompowywać. Eksperyment rozpoczął od zapadniętego szybu, który po przekopaniu szesnastu metrów został zalany wodą. Mimo stosowania coraz ciekawszych metod, nic nie wskazywało na to, że uda się dokopać do skrzyń.

W końcu zdecydowano się na zastosowanie dynamitu, którego wybuch miał powstrzymać napływające wody oceanu. Ciśnienie zostało tak zredukowane, że wyczyszczono tunel do głębokości trzydziestu metrów, a na głębokości czterdziestu metrów natrafiono wiertłem na metal, mogący być poszukiwanych złotem. Gdy dowiercono się do 47 metra, natrafili na bardzo twardą powierzchnię, podobną do cementu, a następnie przez metal i drewno znowu na cement. Analiza zaprawy potwierdziła domysły poszukiwaczy. Najciekawszym znaleziskiem okazała się maleńka kulka pergaminu, przyklejona do czubka wiertła, na której chińskim tuszem napisane było "VI" lub "WI". Spekulacjom nie było końca. Podejrzewano, że w szybie ukryte są prace Sir Francisa Bacona, rzekomego prawdziwego autora dzieł Szekspira.

Dodatkowo w sztolni odnaleziono resztki rtęci, a wiadomo, że Bacon napisał pracę o konserwacji rękopisów rtęcią. F. Blair wlał w końcu czerwoną farbę o szybu, aby zobaczyć, którędy wyleci zabrudzona woda. Ku zaskoczeniu poszukiwaczy farba wypłynęła po drugiej stronie wyspy, co oznaczało, że pod pierwszą sztolnią znajdowała się druga.

Oak Island nadal wabiła zainteresowanych. W 1909r. przyjechał tam Franklin D. Roosevelt, który uważał, że ukryto tam francuskie klejnoty koronne Ludwika XIV oraz jego małżonki Marii Antoniny.



Jednym z następnych poszukiwaczy był Gilbert Hedeen, który w 1936r. przeciągnął na wyspę podwodny kabel w celu zasilenia elektrycznej pompy, dzięki czemu pracownicy dotarli na głębokość 50 metrów. Trzy lata później jeden z robotników Heddena odkrył w krzakach blok granitowy, na którym widniał krzyż i koło z kropką w środku, a który miał być pozostałością po wysadzeniu szybu dynamitem. Blair pokazał Heddenowi trójkąt równoramienny, ułożony z kamieni o długości trzech metrów, wskazujący położenie zakopanego skarbu.

W czasie wojny wykopaliska prowadzone były przez profesora Edwina Hamiltona, który sugerował, że technika ukrycia skarbu z użyciem metod hydraulicznych wskazuje na dzieło Francuzów oraz, że skarbem może być bogactwo z Louisbourga.

Pod koniec II wojny światowej na wyspie wykopano trzydzieści osiem szybów, z czego dwanaście w bezpośrednim otoczeniu pierwszego. Od ciągłego wysadzania podłoże zapadało się wielokrotnie, aż zgubiono dokładne położenie pierwotnego szybu. Mimo to kopano dalej.

W 1955r. George Greene odkrył dużą jaskinię na głębokości 33 metrów. Pięć lat później cztery osoby przypłaciły życiem próbę odkrycia tajemnicy. Nawet zastosowanie metod odkrywkowych nie dało żadnych rezultatów.

Badania przeprowadzone przez Alians Triton oszacowały wiek drewna i metalu na 1575r. zastosowanie fal radiowych potwierdziło istnienie jaskiń na głębokości 60 metrów oraz przekonało badaczy, że na Oak Iskand realizowano gigantyczny projekt. Dlatego też w 1970r. w odległości 55 metrów od szybu wywiercono dziurę na głębokość 70 metrów, poszerzono odwiert z 15 do 68cm, a następnie spuszczono szybem kamerę telewizyjną. Ku zadowoleniu badaczy, kamera zarejestrowała przedmioty o miękkich, okrągłych konturach, które mogły być skrzyniami. Ponadto w mule znajdowały się resztki ludzkiego szkieletu. Blankenship wysłał nurka, aby obejrzał znajdujące się tam przedmioty, co nie przyniosło jednak żadnych rezultatów ze względu na miękką wodę i muł. Sześć lat później powrócił do wykopanego przez siebie szybu, montując w nim rurę i instalując ilniejsze pompy. Choć ciśnienie wody zgniotło rurę, dwa lata później Alians Triton poszerzyła dziurę do 2,5 metrów, wzmacniając ściany wagonami - cysternami i żelobetonem. I kiedy byli już blisko odkrycia jednej z największej zagadek świata, przekleństwo wyspy dało o sobie znać i odwiert wypełnił się wodą.

W tym samym czasie badaniami wyspy zajął się geodeta Fred Nolan, który po naniesieniu pomiarów na mapy stwierdził, że na wyspie znajduje się więcej schowków. Wykupił pozostałe bagniste parcele, lecz długotrwały spór z Alians Triton nie pozwolił na kontynuację badań. W 1981r. Nolan odkrył kamienny twór w kształcie krzyża, w środku którego był piaskowiec, przypominający ludzką czaszkę. Długość każdego z ramion wynosi 110 m, a od góry do dołu na długość 264m.

Latem 1996r. łódź badawcza The Plover, należąca do 237 przez tydzień badała tereny wyspy, wykorzystując do tego wielopromieniowy transducer, będący rodzajem sonaru. Wskazał on na kilka nieprawidłowości w dnie morskim, m. In. Długi rów w morzu, prawdopodobnie pochodzenia ludzkiego. Co ciekawe, kończy się on w miejscu, gdzie dawniej znajdował się kamienny trójkąt...

Jak dotąd nie odkryto pochodzenia i wartości zakopanego skarbu. Sceptycy skłaniają się ku teorii, że skrzynie są tylko wymysłem poszukiwaczy i, że jaskinie nie skrywają żadnej tajemnicy, czego dowodem ma być istnienie samego kamienia. Wiadomo, że Oak Island powstała w czasie cofania się lodowców. Możliwe, że tajemnicze znaki na kamieniu, który miał być wskazówką do odnalezienia skarbu, powstały samoistnie jako zadrapania z tego właśnie okresu. Trudno jednak wytłumaczyć istnienie systemu doprowadzającego wodę, gdyż odkrycia udowodniły, że nie jest naturalnym tworem.

Najpopularniejsza legenda dotyczy skarbu kapitana Williama Kidda, który w czasie wojny króla Wilhelma III przeciw Francuzom został piratem.w 1686r. wyruszył na Morze Karaibskie w poszukiwaniu łupów, gdzie napadł na wyspę Marie Galante, a następnie pożeglował do Nowej Szkocji, gdzie przez wiele lat napadał na francuskie osiedla, wybrzeża Afryki aż do Madagaskaru. W tym czasie zgromadził olbrzymi majątek wartości miliona funtów, którego nigdy nie odnaleziono. Złapano go w 1699r, w Bostonie i odesłano do Anglii. Chcąc uniknąć śmierci zaproponował wskazanie miejsca ukrycia swoich łupów, lecz brytyjska Izba Gmin odrzuciła tą ofertę. W efekcie kapitan Kidd został stracony 9 maja 1701r, a następnie posmarowano jego ciało smołą, zakuto w łańcuchy, wciśnięto w żelazny gorset i zawieszono na maszcie Tilbury Point nad ujściem Tamizy.

Inna legenda dotyczy Sir Francisa Drake'a, który na swoim słynnym okręcie Złota Łania ścigał i rabował Hioszpanów. Co ciekawe, robił to na polecenie królowej Elżbiety, która za przywiezione srebra nadała mu szlachectwo. Wiadomo, że zanim Drake podjął walkę z hiszpańską Armadą, popłynął w kierunku Nowej Szkocji z ładunkiem niewolników. Na dodatek plotki głosiły, że na statku Sir Francisa brakowało kilku dębowych bali. Skarb mógł także należeć do słynnego pirata Czarnobrodego, który chwalił się, że ukrył skarb pod ziemią w miejscu, które może znaleźć jedynie szatan lub on sam.

Jedna z teorii nawiązuje do zakonu Templariuszy, który po rozwiązaniu przez króla Francji Filipa IV w 1307r. przetrwał w Portugalii i Szkocji. Już wtedy wiadomo było, że kilka statków, które potajemnie wyruszyły z La Rochelle w 1314r. a na którym miało się znajdować złoto zakonników, wymknęło się żołnierzom. Teoria zakłada, że po przewiezieniu do Szkocji, rodzina Henry'ego Sinclaira wysłała je do Nowej Szkocji. Opiera się ona na dokumentach z podróży przez Atlantyk z 1398r, podjętej przez księcia, który osiadł u wybrzeży południowo-wschodniej Nowej Szkocji, a wcześniej brał czynny udział w wyprawach krzyżowych i pomógł templariuszom wypędzonym z Francji. Hipoteza ma sens, gdyż obiektywnie rzecz biorąc, dla dwóch skrzyń ze złotem nie było sensu tworzyć tak wyrafinowanej pułapki na złodzieja. Sama budowa "kanalizacji" kosztowałaby zapewne dużo więcej. Na dodatek zakonnicy znani byli ze swych umiejętności architektonicznych, mogli więc skonstruować skarbiec, w którym ukryli część skarbów lub wręcz coś cenniejszego. Dlatego też niektórzy skłaniają się ku teorii, że wyspa skrywa Świętego Graala, przechowywanego rzekomo przez zakon, powiązany z Syjonem i wolnomularstwem. Ukrycie najważniejszej relikwii chrześcijaństwa warte byłoby wszelkich pieniędzy i stworzenia perfekcyjnego schowka chroniącego przed niepożądanymi oczami.

Tajemnicę Oak Island wiązano również z masonerią, głównie dlatego, że wielu wolnomularzy uczestniczyło w poszukiwaniach: Chappel, Blair, Hedden, Hamilton czy Roosevelt. Dodatkowo wskazywałby na to przedziwny symbol odnaleziony na jednym z kamieni, przedstawiający koło z kropką z środku. Symbol ten oznacza w wolnomularstwie człowieka i granice moralności, których nie może przekraczać. To wszystko sprawia, że niektórzy przypisują skarbowi religijne pochodzenie. Czy jest to jednak kielich zwany Graalem, czy też może coś innego, przykładowo kompletne rękopisy zawierające życie i śmierć Jezusa? Czy to możliwe, że pod wyspą znajduje się świadectwo świętości Jezusa? Dlaczego masonom tak bardzo zależy na odkopaniu zapomnianego przez tak długi czas skarbu? Z drugiej strony, gdyby wyspa skrywała odpowiedź na tak ważne pytanie, dlaczego nie zainteresowano się nią wcześniej? Czyżby jej istnienie zostało ujawnione przez przypadek?



Inna teoria mówi o Sir Henry'm Clintonie, dowódcy wojsk brytyjskich, który w 1779r. rozkazał wybudować szyb dla ochrony kasy wojskowej przed marynarką francuską. Ponieważ jednak Nowy Jork nie wpadł w ręce powstańców z kolonii, wojska brytyjskie nie musiały wycofywać się do Halifaxu i wywozić pieniędzy. Hipoteza ta pozbawiona jest jednak logiki, gdyż w tym czasie na terenach wokół wyspy mieszkali osadnicy, którzy zauważyliby przedsięwzięcie żołnierzy. Wprawdzie wieśniacy wspominali o światłach na wyspie, nie było jednak mowy o sprowadzaniu materiałów do budowy oraz odgłosów uderzeń siekier o drzewa, jakie dobiegałyby stamtąd.

Nie należy zapominać od odnalezionym kawałeczku papieru, jaki przykleił się do wiertła. Anglicy do dzisiaj sprzeczają się na temat prawdziwości dzieł przypisanych Szekspirowi. Wiadomo, że autor żył w latach 1564-1616, nigdy nie uczęszczał na uniwersytet, ani nie był adwokatem. Napisanie tak wybitnych dzieł wymagało od jego twórcy obycia w wyższych sferach i dużej wiedzy, co przypisać można Francisowi Baconowi, który był uważany za nieślubnego syna królowej Elżbiety I oraz był lordem-kanclerzem Anglii, mistrzem angielskiej prozy, filozofii i adwokatem. Dodatkowo był on baronem Verulam, co mogło tłumaczyć "V" na kawałku pergaminu. Ze względu na pokrewieństwo z rodziną królewską oraz złą sławę teatru, mógł namówić aktora i reżysera Williama Szekspira do podpisywania swoich dzieł jego imieniem. Zauważyć należy, iż baron posiadał ziemie w pobliżu Oak Island, dzięki czemu dobrze znał tamte tereny. Bacon mógł zakopać swoje sztuki, aby ujawnić prawdę po swojej śmierci, zwłaszcza, że napisał w swoim testamencie, że pamięć po sobie pozostawia następnym epokom... potwierdzeniem tej teorii byłoby odkrycie resztek rtęci w sztolniach na Oak Island.

Należy rozważyć jeszcze jedno wytłumaczenie, na wskroś prozaiczne, lecz warte zaznaczenia. Być może tajemniczy szyb jest pozostałością po studni, wykopanej przez pierwszych osadników. Nie należy zapominać o tym, że datowanie metodą węglową wskazało wiek belek na o XVIII wiek. Być może osadnicy postanowili wykopać w tamtym miejscu studnię, wzmacniając ją belkami i pozostawiając później w szybie. Oznaczałoby to jednak, że tajemnicza kanalizacja jest tworem wcześniejszej cywilizacji, co wyjaśniałoby jej skomplikowaną budowę i dziwne oznaczenia kamieni.

Ślad wskazuje również na dzieło wikingów. Tajemniczy kamień mógł być dziełem wojowników. Szyb na Wyspie Dębów mógł być grobem jednego z przywódców, a bale z drewna dębowego, pozostałością po statku pogrzebowym.

Zastanawiające jest, kto mógł stworzyć tak doskonały system. Do jego realizacji potrzeba było wykwalifikowanych fachowców oraz olbrzymich nakładów finansowych i siły roboczej. Dodatkowo robotnicy musieliby mieszkać dłuższy czas na wyspie i pozostałyby po nich ślady bytności. Dlatego też jedna z hipotez nawiązuje do Inków. Kiedy Pizarro przybył do Tumbez, miasta Inków w 1527r. przepełniony był żądzą zdobycia złota. Ze względu na małą armię nie mógł zdobyć żadnego z miast. Posiłki otrzymał dopiero po pięciu latach, ale kiedy przybył ponownie do miasta Tumbez, zastał je w zgliszczach, pozbawione swego bogactwa. Miasto zostało zrujnowane po bratobójczej wojnie oraz epidemii ospy. Wcześniej Inkowie wiedząc o zdradzieckich planach Hiszpanów, mogli przewieść złoto na wybrzeże Morza Karaibskiego, gdzie przeładowali je na statki, aby ukryć bezpieczne na jednej z wysp. Również Kartagińczycy i Fenicjanie mogli być twórcami szybu, gdyż znani byli z żeglarstwa oraz architektury. Potrafiliby więc zbudować system nawadniania szybu i ukryć w nim skarby Kartaginy.

Zagadka Oak Island
Autor: Daria Jewak
--------------------------------------------------------------------------------

zrodlo: http://ufo.dos.pl/article.php?sid=339
  • 0

#2

Eury
  • Postów: 3467
  • Tematów: 975
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 108
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Już od ponad dwustu lat kolejne grupy poszukiwaczy bezskutecznie usiłują dotrzeć do skarbca zakopanego na dnie starego szybu.

Na jednej z kanadyjskich wysepek znajduje się tajemnicza konstrukcja, która od dwustu lat przyciąga licznych poszukiwaczy skarbów. Usiłują oni dotrzeć do podziemnego skarbca, a przy okazji rozwiązać zagadkę tego majstersztyku budowlanego. Niestety, jak dotąd nikomu się to nie udało.

Odkrycie.

Pewnego letniego dnia 1795 roku Daniel McGinnis, młodzieniec trudniący się rybactwem i uprawą roli, postanowił odetchnąć trochę po dniu ciężkiej pracy. Popłynął łodzią na nie zamieszkaną Wyspę Dębów ( Oak Island ), znajdującą się zaledwie kilkaset metrów od rybackiej wioski Chester. Miał zamiar odpocząć w cieniu starych, rozłożystych dębów, od których wyspa wzięła swą nazwę. Tuż przy wschodnim krańcu wyspy Daniel natknął się na wyjątkowo potężne drzewo z charakterystycznie zakręconą gałęzią, na której wisiały stare bloki i wyciągi okrętowe. Pod drzewem znajdowało się okrągłe zagłębienie - zupełnie jakby ktoś kiedyś w tym miejscu kopał. Wyobraźnia podsunęła Danielowi obraz piratów, którzy ukryli tu swoje skarby. Popłynął więc z powrotem do wioski i wrócił pod drzewo z dwoma kolegami: Paulem Smithem i Anthonym Vaughanem. Trójka przyjaciół przywiozła ze sobą kilofy i łopaty i z miejsca zabrała się do rozkopywania ziemi pod wielkim dębem. Wkrótce stało się jasne, że dziwny dół nie powstał w wyniku naturalnych procesów. Ziemia wewnątrz zagłębienia dawała się łatwo wydobywać, natomiast na brzegach była twarda jak skała, nosiła też ślady uderzeń kilofa. Najwyraźniej ktoś kopał tu już przedtem. Na głębokości około pół metra poszukiwacze skarbów natknęli się na warstwę kamieni przypominających bruk, najwyraźniej ułożonych przez człowieka. Usunęli tę warstwę i kopali dalej. Trzy metry głębiej odkryli platformę ułożoną z dębowych pni podgniłych z wierzchu, jednak mocno osadzonych w ścianach z twardej gliny. Choć usunięcie tej warstwy sprawiło im nieco więcej kłopotów, po kilku godzinach mogli kopać dalej. Na głębokości sześciu metrów dotarli do identycznej warstwy pni. Tym razem wyciągnięcie belek przerosło ich możliwości. Uznali więc, że w trójkę nie są w stanie kopać dalej; postanowili na jakiś czas zapomnieć o skarbie i wrócili do swoich codziennych zajęć.

Ekspedycja.

Wieść i znalezisku na Wyspie Dębów szybko rozniosła się po okolicy. Wkrótce też pewien przedsiębiorca, Simeon Lynds, zorganizował profesjonalną wyprawę poszukiwawczą. Ludzie Lyndsa dokopali się do kilku kolejnych warstw dębowych bali, ułożonych w regularnych, trzymetrowych odstępach. Znaleźli tam również warstwy węgla drzewnego, kitu szkutniczego i włókna kokosowego. Wydobyty kit, jak uznali, wystarczyłby na oszklenie okien w dwudziestu domach. Miejscowy stolarz twierdził zaś, że widział ogromne ilości włókna kokosowego, które wydobyto z szybu. Miejsce szybko zyskało nazwę Szyb Skarbów. Prace szybko posuwały się do przodu, aż do momentu, kiedy kopacze dotarli do 30 metra. Na tej głębokości znaleźli dziwną, kamienną ( prawdopodobnie porfirową ) płytę z tajemniczą inskrypcją, której nikt nie potrafił odczytać. Dno dołu zaczęło się gwałtownie napełniać wodą, chociaż wcześniej wykop był zupełnie suchy. Trochę głębiej na każde dwa kubły wydobywanej ziemi przypadał jeden kubeł wody.

Woda.

Robotnicy zaczęli sondować dno dołu długim żelaznym prętem. Wyczuwalna była twarda przeszkoda rozpościerająca się od ściany do ściany wykopu. Jako, że zapadała już noc, postanowiono rozpocząć prace nazajutrz. O świcie, kiedy robotnicy przybyli na miejsce, ze zgrozą stwierdzili, że wykop napełnił się wodą do wysokości 20 metrów. W żaden sposób nie udawało się jej usunąć wiadrami. Sprowadzono więc pompę, jednak i to nie pomogło - poziom, wody podnosił się zbyt szybko. W obliczu takich trudności prace zarzucono. Następną próbę zbadania wykopu podjęto dopiero w 1849 roku. Powstało wówczas przedsiębiorstwo wydobywcze Truro Company, które zwróciło się o pomoc do odkrywców tajemniczego szybu - Smitha i Voyghnana. Jednak ci starsi już wówczas panowie mogli pomóc ludziom z Truro tylko w jednym: dokładnie wskazali miejsce, w którym przed pięćdziesięciu laty jako pierwsi szukali szczęścia. Jotham B. McCully, dowodzący tą wyprawą, znalazł źródło wody zalewającej Szyb Skarbów. Odkrył sztuczną plażę nad zatoczką, z której system kanałów doprowadzał wodę do dolnych pokładów szybu. Przegrodził więc zatoczkę tamą. W czasie odpływu natknął się na resztki starszej zapory, zbudowanej prawdopodobnie przez budowniczych szybu. Udało mu się także dotrzeć do komnaty, w której znajdowały się skrzynie, niestety niezwykle wysoki przypływ zniszczył jego zaporę, a Truro Company nie miała już pieniędzy na kontynuowanie prac. Tajemnica Szybu Skarbów pozostała więc nierozwiązana. W 1861 roku podjęto kolejna próbę. Tym razem wykopano równoległy szyb tuż obok pierwotnego, jednak szalunek nie wytrzymał naporu wody i gliny i szyb został zasypany. Wówczas zapadła się też pod ziemię znaleziona wcześniej przez ludzi McCully'ego komnata ze skrzyniami. Skarb, który wydawał się być już tak blisko, został powtórnie pogrzebany pod zwałami ziemi. Od tej pory kolejne ekspedycje, jedna za drugą, usiłowały dokopać się do domniemanego skarbca - żadnej się to jednak nie udało. Fred Nolan, rzeczoznawca budowlany i poszukiwacz skarbów, uważa, że tak naprawdę skarb został ukryty nie w szybie, lecz w jakimś innym miejscu. Swoja teorię opiera na występowaniu na wyspie osobliwych kamiennych znaków, których układ, jego zdaniem, może stanowić wskazówkę, gdzie szukać skarbu.

Główne teorie.

Co znajduje się na dnie szybu? Niewątpliwie łatwiej byłoby odpowiedzieć na to pytanie, gdybyśmy wiedzieli, kto go wybudował. Według jednej teorii mogli to być Kartagińczycy i Fenicjanie, którzy docierali na swych łodziach dalej, niż się nam wydaje. Ich architekci nie mieli sobie równych, potrafiliby więc wybudować zarówno szyb, jak i system zalewowy. Nie wiadomo tylko, po co ci antyczni żeglarze mieliby zakopywać swoje skarby tak daleko od domu? Chyba, że przyjmiemy, iż byli to uchodźcy po wojnach punickich, starający się ukryć skarby. Kartaginy jak najdalej od znienawidzonych Rzymian. Z drugiej strony, znaleziony w 1812 roku w Yarmouth w Nowej Szkocji kamień z napisami runicznymi wskazuje na to, że ta część świata odwiedzana była przez wikingów. Być może więc tajemniczy szyb na Wyspie Dębów był grobem jednego z ich przywódców. Warstwy drewna dębowego mogłyby być pozostałością po statku pogrzebowym, który zabrał szczątki wodza do raju wikingów.

Templariusze.

Najbardziej intrygująca jest teoria, według które w całą sprawę zamieszany jest rycerski zakon templariuszy. Kiedy w 1307 roku król Francji Filip Piękny zlikwidował zakon, garstka templariuszy uniknęła pogromu i znalazła schronienie na Orkadach u północnego wybrzeża Szkocji. Być może ci właśnie rycerze mieli pod swoją opieką jakąś część skarbu ukrytego w okolicach Rennes-le-Cheteau we Francji. Być może też ich wyjazd na północ podyktowany był nie tyle obawą o własne życie, co chęcią zabezpieczenia legendarnego skarbu templariuszy przed zachłannością Filipa. Istnieją dowody, że książę Orkad, Henryk, zwracał się o pomoc do weneckich żeglarzy, którzy rzekomo byli w posiadaniu legendarnych map antycznych, słynących z dokładności. Templariusze byli wystarczająco silni, zdyscyplinowani i wytrwali, by dotrzeć aż do Wyspy Dębów. Bez wątpienia też potrafiliby wybudować tam podziemny skarbiec, znani byli bowiem ze swych umiejętności architektonicznych. No i rzecz jasna, mieli co chować.

Inżynieryjny majstersztyk.

Kolejnym "podejrzanym" o zbudowanie szybu jest Francais Drake. Ten słynny żeglarz miał wśród swoje załogi doświadczonych górników z Kornwalii i Devon, mógł więc pokusić się o wybudowanie takiego skarbca. Dysponował też wielkim bogactwem, a wiek bali dębowych ustalony metodą izotopową wskazuje, że Szyb Skarbów został wybudowany właśnie w jego czasach. Inna hipoteza mówi, że kiedy szanse Brytyjczyków na zwycięstwo w amerykańskiej wojnie o niepodległość zaczęły gwałtownie maleć, pewien porucznik saperów został wysłany do Nowej Szkocji z wielką ilością złota. Z pomocą doświadczonych walijskich górników wykopał na Wyspę Dębów skarbiec i złożył tam powierzony mu skarb. Prawdopodobnie dla twórcy konstrukcji wydobycie ukrytego w niej skarbu było banalnie proste - wystarczyłoby zatrzymać napływ wody do szybu albo w jakiś inny, zaplanowany uprzednio sposób, dostać się na jego dno. Jak dotąd jednak nikomu nie udało się tego dokonać. Bez względu na to, co w sobie kryje, Szyb Skarbów jest dziełem inżyniera - geniusza. Być może więc rozwiązanie zagadki szybu jest nawet bardziej niesamowite niż sugerują wszystkie przytoczone powyżej hipotezy.

ANALIZA - manuskrypty Bacona.

Niektórzy badacze zastanawiają się, czy wydobyty z głębi na Wyspie Dębów kawałek pergaminu z literami "V I " nie jest fragmentem rękopisu filozofa i uczonego angielskiego Francisa Bacona. Bacon - który, jak twierdzą niektórzy, mógł być autorem dzieł przypisywanych obecnie Szekspirowi - zbyt dobrze wiedział, jakie ryzyko wiąże się z podpisywaniem kontrowersyjnych dzieł własnym nazwiskiem. Miał też swoje posiadłości w Ameryce i przyjaciół w Nowej Szkocji. W 1937 roku poszukiwacz skarbów Gilbert Hadden odkrył w pobliżu Wyspy Dębów śmietnisko z resztkami starych butli, na których rzekomo odnaleziono ślady rtęci. W jednej ze swoich książek, Sylvy Sylvarum, Bacon wspomina o sposobie konserwowania manuskryptów za pomocą rtęci. Może więc w tajemniczym szybie Bacon ukrył dla potomności swoje bezcenne rękopisy, uprzednio umieściwszy je w pojemnikach z rtęcią?

NOTATNIK - skarb piratów.

W dyskusjach o tajemniczym Szybie Skarbów bardzo często pada nazwisko Williama Kidda - legendarnego kapitana piratów. Zdaniem wielu to on właśnie zakopał tu swoje złoto i kosztowności. Teoria ta jednak ma swoich zagorzałych przeciwników. Według nich, szyb na Wyspie Dębów jest zbyt skomplikowany, żeby mogli zbudować go piraci. Ci ostatni bowiem ukrywali swoje skarby znacznie płycej, nie wkładając w to tak wiele wysiłku. Poza tym Kapitan Kidd nie odniósł wcale tak wielkich sukcesów w swojej karierze pirata. Skazany na śmierć w 1701 roku awanturnik najprawdopodobniej zdołałby ujść z życiem, gdyby tylko miał do zaoferowania coś cennego, czym mógłby się wykupić.



Wejście do szybu na Wyspie Dębów
Dołączona grafika


1916 rok, kiedy zrobiono to zdjęcie, popularna była hipoteza, że na dnie szybu spoczywa skarb jednego z największych piratów - Kapitana Kidda
Dołączona grafika


Założona w 1892 roku Oak Island Treasure Company wykopała szereg szybów w nadziei, że łatwiej będzie się dostać do dna Money Pit od dołu niż od góry.
Dołączona grafika


Obecnie poszukiwaniami na Wyspie Dębów zajmuje się organizacja, na czele której stoi kanadyjski milioner David Tobias.
Dołączona grafika


Replika kamiennej płyty wydobytej z głębokości 28 metrów. Zaszyfrowany napis na płycie brzmi: "Czterdzieści stóp poniżej ukryte są dwa miliony funtów."
Dołączona grafika


Tajemniczy szyb pochłonął nie tylko wiele fortun, ale i życie kilku osób.
Dołączona grafika




źródło: http://cidernet.pl/~...ny/srodek35.php
  • 0



#3

machado
  • Postów: 248
  • Tematów: 35
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Tajemnicza Wyspa Dębów przyciąga poszukiwaczy skarbów już od ponad dwustu lat. Do dziś nikomu nie udało się odkryć, co kryje skonstruowany tam przed wiekami blisko 60-metrowy tunel. Ostatnio pojawił się nowy trop, który może pomóc w rozszyfrowaniu jednej z największych zagadek naszych czasów.

ImageJego autorem jest Keith Ranville, badacz z organizacji First Nations, stanowiący kolejne ogniwo w łańcuchu odkrywców próbujących zmierzyć się z legendą tego miejsca. Mała wysepka, leżąca w Zatoce Mahone, dwieście metrów od wschodniego wybrzeża Nowej Szkocji w Kanadzie, swoją nazwę zawdzięcza ogromnym dębom rosnącym niegdyś w okolicy. Jej powierzchnia nie przekracza kilometra kwadratowego, jednak dla amatorów przygód do dziś pozostaje niesamowitą atrakcją. Zgodnie z miejscową legendą, w 1795 roku na niezwykły ślad natrafił tu młody osadnik, Daniel McGinnis. Pewnego dnia wiedziony ciekawością przybył na wyspę. Pośród drzew udało mu się odkryć niewielką polanę. Zapewne nie wzbudziłoby to jego zainteresowania, gdyby nie wgłębienie w ziemi, z którego wystawał konar pochodzący z jednego z drzew. Intrygujące były także nacięcia na okolicznych dębach, mogące stanowić jakąś wskazówkę. McGinnis postanowił dokładniej zbadać tajemniczą nieckę.

Nazajutrz powrócił na miejsce wraz z dwójką przyjaciół. Kiedy natrafili na płytki łupkowe, których w zatoce raczej nie można było spotkać, nabrali ochoty do pracy. Wkrótce młodzi odkrywcy dokopali się na głębokość trzech metrów, a ich oczom ukazał się wąski szyb, na dnie pokryty stertą kamieni. Pod spodem znajdowały się pokłady gliny, ciągnące się w głąb na kolejnych dziesięć stóp. Podobny schemat powtarzał się dziewięć razy, aż do 27 metra, gdzie leżał płaski, półmetrowej długości kamień, z wyrytymi na nim symbolami nieznanego pochodzenia. Wszelkie interpretacje tego zapisu nie przyniosły rezultatu, zaś niebawem dalszą penetrację tunelu uniemożliwiło zalanie wodą.

Mijające lata pozwalały zapuszczać się coraz niżej, walczyć z niedogodnościami i pokonywać piętrzące się trudności, lecz nawet użycie najnowszej techniki i zejście na głębokość sześćdziesięciu metrów nie przyczyniło się do odkrycia skarbu. W 2006 roku Keith Ranville postanowił raz jeszcze przyjrzeć się symbolice uwidocznionej na tajemniczym kamieniu. Według niego znajdujące się tam znaki wskazują, że w okolicy musi istnieć system tuneli biegnących pomiędzy Wyspą Dębów a pobliską Wyspą Brzóz, natomiast głaz pokryty zagadkowymi rytami stanowi instrukcję, której odczytanie pomoże w jego lokalizacji.

Ranville osobiście zinterpretował inskrypcję. Trójkąt w jego opinii oznacza właśnie Wyspę Brzóz, okrąg podzielony na dwie półkule reprezentuje układ północno - południowy, a serie pojedynczych, podwójnych i potrójnych kropek wskazują na znaczenie poszczególnych miejsc. W jednym ze znaków udało mu się nawet odczytać starogrecki symbol podwodnych drzwi. Czyżby naukowiec z First Nations wpadł na ślad mogący odkryć trwającą już ponad dwieście lat tajemnicę?

Może dzięki temu dowiemy się wreszcie, co kryją tunele znad Zatoki Mahone. Według niektórych opinii są to skarby Inków; nie brak jednak głosów, że mogłyby to być precjoza zrabowane przez korsarza Francisa Drake’a, ukryty przez Templariuszy Święty Graal lub legendarne rękopisy Francisa Bacona, które miałyby dowodzić, że to on stał za fenomenem pisarskim Williama Szekspira. Którakolwiek z tych opcji okazałaby się prawdziwa i tak wywołałaby burzę w świecie odkrywców. Trzymajmy więc kciuki za powodzenie misji Ranville’a!

Link dla tych którzy chcą dowiedzieć się o wyspie coś więcej
http://mipzone.w.interia.pl/art040.htm
  • 0

#4

waziu
  • Postów: 66
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

no ciekawy tekst:) mogliby sie tak nie grzebać i wreszcie to odkopać
  • 0

#5

Rex Iudaeorum
  • Postów: 24
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

czy ma ktos jakiekolwiek wiesci na ten temat?oprocz tego co jest napisane.
  • 0

#6

bianka
  • Postów: 301
  • Tematów: 2
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ten tamat już był na Paranormalne.

Wystarczy poszukać :rotfl:
  • 0

#7

Archeo
  • Postów: 8
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

A to ciekawe już kiedyś o tym słyszałem ale nie znałem dokładnych informacji na ten temat. Naprawde podoba mi się to ale ten napis z tamliczki jest pewnie naciągany 2 milny funtów nie to nie tak kto by informował o kwocie która sie tam znajduje pozatym poco by to tak głęboko chował i te warstwy kamienie glina płyty metal to nie jest robota człowieka nie na tamte czasy moę to wyolbrzymiam ale .., ciekawym przypadkiem jest również "dolina śmierci na syberi" tam również znaleziono ciekawe rzeczy. Ale czy pradawne cywilizacje były mądrzejsze od nas jeśli ttak to gdzie wiedza na ten temat, zagineła a może znają ją nieliczni i jest to tajemnica. Niewiem czemu w tym momęci na myśl przyszli mi wolnomularze moż eto zbieg okoliczności a może przeczucia, sam niewiem i zprzyjemnością będę śledził rozwój tego tematu.
  • 0

#8

Adventus
  • Postów: 386
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Dobre! Ciekawa historia. Dziwne że jeszcze tego nie wydobyli (o ile coś tam jest). Sam bym się tam wybrał gdybym miał kasę. Najbardziej marzyło by mi się odnalezienie jakiejś relikwii (Święty Graal albo Arka Przymierza) :roll: Mam gdzieś 2 mln funtów.
  • 0



#9

Archeo
  • Postów: 8
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Tak przydała by się jakaś wyprawa najlepiej z ludzmi z forum w poszukiwaniu arki czy zaginionych skarbów coś ala "National treasure". :D
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u