Skocz do zawartości




Zdjęcie

Sny "zwykłe"


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
159 odpowiedzi w tym temacie

#151

Jooe.
  • Postów: 212
  • Tematów: 32
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

śniło mi się że byłem Spidermanem (świadomie) po mieście grasował straszny potwór. To wykorzystałem to że mogę skakać na pajęczynie żeby z miasta ucieć.

#152

Ice cream.
  • Postów: 29
  • Tematów: 4
  • Płeć:Kobieta
Reputacja Nieszczególna
Reputacja

Napisano

Mi sie kilka dni temu snilo, ze bylam w szkole monster high ( :lol ) i nie bylo tych normalnych (frankie stein, draculaura itp.), i z wentylacji smierdzialo zglinizna (chodzi ludzkiego ciala). Pozniej ja to niby ogladalam w telewizji. Koles cos wypił i zaczal rzygac po calej szkole ( :o ). Jak on zaczal rzygac to sie przykrylam kocem zeby nie widziec tego. Nagle znalazlam sie w jakies klasie i byla moja klasa. Wczesniej w smietniku znalazlam lalki w opakowaniu: lagoone blue bez kolan, ghoulie, frankie i jakas mala spectre. Dalam te lalki moim kolezankom ktore lubia mh. Pozniej bylam w mojej szatni w szkole i sie obudzilam.

#153

Ice cream.
  • Postów: 29
  • Tematów: 4
  • Płeć:Kobieta
Reputacja Nieszczególna
Reputacja

Napisano

Za dużo moja młodsza siostra o tym gada, bo mi sie to sni xD

#154

gruby asg.
  • Postów: 38
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Dzisiejszej nocy miałem dość zwyczajny sen, ale że dość dobrze go pamiętam co jest dla mnie dziwne, postanowiłem się nim z Wami podzielić i poprosić Was o pomoc w jego zinterpretowanie.

Śniło mi się że byłem w klubie wraz z koleżanką. Przypominał on krakowski klub Mięta. Choć był w moim rodzinnym Tarnobrzegu. Ona cały czas piła jakieś kolorowe drinki, ja zamówiłem sobie tylko piwo, bo na tyle miałem drobnych w portfelu. Było mi głupio że dziewczyna musi płacić sama za siebie, ale miałem przy sobie tylko kartę bankomatową, ale klub nie miał czytnika więc nie mogłem nią płacić. Jakiś czas potem wyszliśmy z klubu i szliśmy w kierunku mojego domu. W pewnym momencie rozłączyliśmy się, ona poszła dalej w kierunku sygnalizacji świetlnej, a ja zostałem kawałek za nią, spojrzałem w stronę ulicy i po jej drugiej stronie zobaczyłem samego siebie sprzed jakichś 3 może 4 lat, jak zmęczony idę po trawie wzdłuż ulicy. Spojrzałem wtedy na swoją dłoń i miałem w niej sztućce, a konkretnie nóż i widelec. Popatrzyłem na lewo i gdy zauważyłem ze moja koleżanka się oddaliła, wyrzuciłem sztućce do kosza na śmieci i zacząłem biec w jej kierunku. Dobiegłem do niej dopiero po drugiej stronie ulicy, chciałem jej wszystko wytłumaczyć, ale bałem się że weźmie mnie za świra jeśli powiem jej o tym ze zobaczyłem siebie. więc chciałem jej to wytłumaczyć jakoś inaczej, ale jedyne co się stało to zaczęła na mnie krzyczeć coś w stylu "Myślałam, że umawiam się z chłopakiem, który nie ma drugiej na boku".

I wtedy się obudziłem. Sen dość dziwny i nie wiem jak go interpretować, więc proszę Was o pomoc.

Dzięki z góry i pozdrawiam
Gruby

#155

Victoria Goldhurricane.
  • Postów: 1
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Śniło mi się dzisiaj że szłam przez jakąś pustynię i nagla doszłam do dziwnego, rozpadającego się miasta. Weszłam do jednego z budynków, a na ziemi leżał chory kot. Podchodząc do kota zahaczyłam się o krzesło i zobaczyłam napis na swojej ręce: "Ty jesteś tą która leczy". Przyłożyłam rękę do głowy kota, a on wstał i zaczął biec, chwilę biegliśmy i nagle znalazłam się w domu.

 

Taki dziwny sen bez żadnego sensu.



#156

            .

    Equilibrium

  • Postów: 288
  • Tematów: 41
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Wojna atomowa mi się dziś śniła w sumie to któryś raz z kolei :/





#157

Scissorhands.
  • Postów: 0
  • Tematów: 0
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nie wiem, czy rozsądnie jest zaliczać ten sen do kategorii zwykłego, bo był wręcz przerażający. Z pewnością wart jest opisania go tutaj. Śniłam go już jakiś czas temu, nie pamiętam dokładnie kiedy... Dla wrażliwych o bogatej wyobraźni ostrzegam, że scena tu przedstawiona może być nieco drastyczna.

Pamiętam teraz tyle, że byłam w miejscu, które było czymś w rodzaju piekła. Czerwona poświata wszędzie, gorąco, parno, nieprzyjemnie. Choć z początku wszystko było intrygujące. No i nie umiem teaz wykrzesać z pamięci tego, jak to dokładnie było, ale z pewnością był tam osobnik pokroju diabła, Szatana; a i moi rodzice tam byli. Wpierw ów piekielny sługa nakazywał mi wejść do pieca, jak się domyślić można, cholendarnie rozgrzanego. Odmówiłam, a więc wylądowali w nim moi rodzice... Konkretów tego snu już nie kojarzę - jak się obudziłam po nim, to wszystko pamiętałam przez jakiś tydzień, chodziło to za mną. Potem jednak o nim zpaomniałam, a  przypomniałam sobie dzisiaj. I to, co ostatnie pamiętam z tego snu, to przyglądanie się procesowi smażenia moich rodziców w owym diabelskim piecu... Widziałam dokładnie ich cierpienie i rozpacz, jak się czerwienią, puchną, węglą... To było okropne, najgorszy sen jaki miałam w życiu. Pamiętam, że po nim poszłam zestresowana do mamy, chociaż to było nie dalej niż z rok temu, a więc małą, lękliwą dziewczynką już nie byłam... (;

 

A teraz tak z innej beczki. Sny z rodzaju tych pięknych, bardzo mnie intrygujących.
Zdarza mi się śnić o takiej cudownej chatce, jakby w wielkim drzewie, rodem z opowiadań o elfach i wróżkach. Przestronne mieszkanko, drewniane zewsząd, z każdej strony wdzierają się doń rośliny. Jest bajeczna, a gdy śnię o niej, czuję się wręcz magicznie. Nie pamiętam dokładnie jej wystroju, ale do rzeczy!
Raz pamiętam taki niedługi sen (bądź jego urywek) jak gdzieś tam byłam w tej chatce, a przez szparę zobaczyłam niższą kondygnację owego domku, czyli łazienkę. Była tam samotna wanna, a w niej mama, której tylko plecy widziałam. Kąpała się, piękna niczym któraś elfka z Wiedźmina. (; Kojarzy mi się to bardzo miło i ciepło, pewnie ze względu na uczucia, którymi darzę rodzicielkę. (:
Innym zaś razem śniło mi się jakobym była we własnym pokoju, w owym domku właśnie. To znaczy, nie był to pokój jak mój realny, tylko taki w stylu całego otoczenia mojego snu. No i miałam poczucie, że to mój pokój. Nie pamiętam dokładnie coś działo na początku tego krótkiego snu, pewnie gdzieś tam się rozglądałam. Którymś razem chyba jednak odwróciłam się do pewnej szafki nocnej, a na niej stała taka duża, przepiękna, śnieżna kula. Z cudownym krajobrazem w środku, bez przerwy prószyła śniegiem. A potem bodaj przeszłam gdzieś luką w ścianie (jak w Narnii trochę) i znalazłam się na takim przepięknym, bajkowym rozdrożu. Na lewo i prawo biegły ścieżki wykute w lodzie. W zasadzie to takie tunele - nie było nic szczególnego w nich - po prostu były piękne i zapierające dech w piersiach, błyszczące, z różnymi formami lodowymi/skalnymi na nich. A na wprost mnie, pomiędzy owym rozgałęzieniem, była taka szczelina, rozpadlina w lodzie. Rozchodziła się na kształt litery V, a przez nią dane mi było ujrzeć całą, cudowną śniegową krainę. Istna Narnia, naprawdę! Słońce jasno i wysoko świeciło, a więc zaśnieżone lasy na dole skrzyły w jego promieniach, w oddali widziałam jakieś jezioro... Dokładnie tego nie opiszę, już nie pamiętam konkretów. Ale wiem jedno - było to absolutnie zapierające dech w piersiach. Gdybym mogła kiedyś wybrać w takie miejsce, to bez wahania...

 

Generalnie to uwielbiam swoje sny, ale coraz rzadziej je spamiętuję... Szkoda mi bardzo, ale może coś temu zaradzę. A gdyby ktoś chciał coś jeszcze ode mnie przeczytać, bo ciekawe rzeczy mi się śnią, to ja jeszcze tu coś opiszę.



#158

chrupek14.
  • Postów: 14
  • Tematów: 4
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Parę dni temu śniło mi się, że byłem w domu swojej babci. Akcja toczyła się w nocy, a księżyc był czarny i widoczne były na nim czerwone krzywe linie (lawa?). W ogrodzie było kilka czirliderek (niezłe), a w swoim pokoju znalazłem kartę pamięci. Włożyłem ją do cyfrówki i zobaczyłem zdjęcia: swoje i rodziców na jakimś festynie z datą 10 marca 2004 (urodziłem się w 1999, być może to autentyczne wspomnienie).



#159

Hardy.
  • Postów: 145
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Nie byłem pewien, gdzie to napisać, ale to chyba najlepsze miejsce, wczoraj o tej porze (a dokładniej przed północą), miałem sen, z rodzaju takich, które rzadko mi się zdarzają, czyli taki, po którym obudziłem się z paniką i nie ruszałem się przez minutę... :D Ale do rzeczy:

 

Byłem w jakimś, dużym, piętrowym drewnianym budynku, przebywałem tam z jednym dobrym kumplem, oraz z jakimś gościem, którego z prawdziwego życia nie kojarzę, ale nazywaliśmy go kierowcą, bo nas woził samochodem (tak wynika, z tych ów dialogów, jakie w tym śnie się odbyły na tym etapie). Siedzieliśmy przy kominku i rozmawialiśmy o jakiejś kobiecie, z którą według rozmów, miałem randkować, rzeczywiście potem, ta dziewczyna pojawiła się wśród nas, jej również, nie potrafię skojarzyć z jawy, potem faktycznie z tą damą flirtowałem, ale okazała się być, osobą o problemach psychicznych (co mnie trochę, nakręciło, ale nasza "miłość" odbyła się... klasycznie, bez tortur czy innych zabaw) i ostatecznie, ujmę to tak, że każdy z naszej trójki, miał ją w objęciach (nie był to gwałt, ani trójkąt, czy może w tym przypadku bardziej czworokąt haha, tak po prostu wyszło...). Potem ta pani, już nie pojawiła się w tym śnie, za to rozmawiałem o niej, z tym kumplem i śmialiśmy się, a może nawet szydziliśmy, że była to kobieta lekkich obyczajów (może to zachowanie brzmi szowinistycznie, ale ja swoimi snami niestety nie steruję :P).

 

 Potem sen, przeszedł, w coś, co nazwałem drugą fazą, ponieważ nagle, z tym "kierowcą", znalazłem się... na klatce schodowej, w bloku rodzinnym, w którym się wychowałem, schodziłem z tym znajomym nieznajomym i pytałem, czy nie ma do mnie żalu, z powodu tamtej panny (jakbym przeczuwał, że on liczył, na coś poważnego z nią, przed tą sytuacją). Schodziliśmy w dół, będąc na chyba pierwszym piętrze, nagle "kierowca" odskoczył do tyłu, aż do miejsca, z którego stał naprzeciwko mnie, za poręczami na wyższym półpiętrze, ewidentnie wystraszony, zajął bezpieczniejszą pozycję, żeby móc w razie czego, uciekać do góry, a powodem okazał się jakiś dziwny gość, którego po przebudzeniu nazwałem... Menel-Undertaker (Tak, skojarzył mi się z tym wrestlerem, bo był w kapeluszu), :D W zasadzie tutaj był gwóźdź programu, tego snu, nie wiem kim był ten człowiek, prawdopodobnie żebrakiem, o coś mnie pytał, ale w jego twarzy i oczach, było coś, co mnie też przeraziło, próbowałem z siebie wydobyć słowo, którego tu napisać nie mogę, (pozwolę sobie napisać, skrótowo że było to spr.), muszę ten wulgaryzm niestety tu podkreślić, gdyż trzy razy, usiłowałem go skierować, w stronę tego włóczęgi, ale ze strachu nie potrafiłem go z siebie wydusić, dopiero za czwartym razem je wykrzyknąłem, po czym się obudziłem.

 

 I jak wspomniałem, przez dobrą minutę, leżałem sztywno, zestresowany, zastanawiając się "WTF, co to było?", spojrzałem potem na zegarek w telefonie, było przed północą, zapisałem na telefonie, to co z niego spamiętałem, nie wierzę w prorocze sny czy jakieś ich głębsze znaczenie, ale przyznam, że parę minut, po wybudzeniu z tego snu, miałem różne dziwne myśli. :D

 

No i jeszcze jedna dziwna rzecz, do snu kładłem się w bluzie, kiedy się przebudziłem, leżała rzucona pod kaloryfer, nie ma tu oczywiście, niczego paranormalnego, rzecz w tym, że nie pamiętam, żebym ją zdejmował, czyżbym był, aż w takim półśnie, gdy ją zdejmowałem, czy może... lunatykowałem? Niby człowiek dorosły, a przyśniło się coś dziwnego i już mi głupoty, zaczęły przychodzić do głowy. :D



#160

Partuszew.

    Silent Reaper

  • Postów: 271
  • Tematów: 7
  • Płeć:Nieokreślona
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Za młodu śniło mi się kilka razy, bardzo wyraziście pewne zdarzenie. Mianowicie katastrofa samolotu pasażerskiego, który spadając na osiedle niszczy kompletnie nasz dom a ja umieram w męczarniach pod gruzami w ogniu. Jest słoneczny ,chyba letni dzień, siedzę sam w pokoju i widzę całe zdarzenie przez okno, nie wiem dlaczego nie uciekam i nic nie robię, podejrzewam, że jest już za późno bo wszystko zaczyna się gdy jest już bardzo głośny huk a samolot znajduje się dosłownie na kilkaset metrów nad ziemią, tak, że widzę dokładnie jak wygląda. Niestety nie mogę sobie przypomnieć czy w trakcie snu jestem dzieckiem czy dorosłą już osobą, na pewno jestem sam i nie ma nikogo z bliskich ze mną.

 

W zasadzie za każdym razem sen był ten jak gdyby "kalką" poprzedniego, wszystko działo się identycznie tak jak w napisanym scenariuszu, śnił mi się ten sen dokładnie pamiętam trzy albo cztery razy na przestrzeni powiedzmy 2 lub 3 lat i zawsze w taki sam sposób się zaczynał i kończył. Pamiętam, że nie budziłem się w jego trakcie ale po obudzeniu rano zawsze wszystko dokładnie pamiętałem i czułem niepokój, w zasadzie bardzo rzadko zdarzyło mi się pamiętać jakikolwiek sen do tej pory tak wyraziście.

 

Co ciekawe nie było wtedy w obrębie naszego miasta lotniska a samoloty nigdy nie latały na takim pułapie aby widać je było na takim poziomie i kierunku jak w śnie, nikt chyba nawet wtedy nie myślał ani nie planował budowy lotniska.

 

Potem kompletnie jakoś to ulotniło się z mojej pamięci. Minęło wiele lat. Po długim okresie czasu od tych zdarzeń powstało nowe lotnisko. Po paru latach od jego otwarcia, nagle nie wiem zupełnie dlaczego, podczas pobytu poza granicami miasta na wycieczce, uderzyła mnie myśl, że przecież korytarz dla samolotów podchodzących do lądowania idealnie pasuje do mojego snu i wspomnienia, prawie już zapomniane, znowu wróciły.

 

Właśnie w tamtym miejscu w moim śnie widziałem zbliżający się nad miasto samolot, który zaczynał opadać w kierunku mojego domu.

 

Nigdy więcej to mi się już nie śniło ale sprawa do tej pory powiedzmy przywołuje nieprzyjemne odczucia.

 

Nigdy też nie doświadczyły mnie jakieś problemy podczas lotów samolotem, nikt w rodzinie nie miał też takich zdarzeń. Chyba, żaden ze snów też tak trwale nie wrył się w moją pamięć z czasów młodości.

 

Czasami tylko przechodzą mnie ciarki przez plecy gdy pomyślę sobie, że wyśnił mi się własny koniec......

Próbowałem analizować swojego czasu czy jest to jakieś ostrzeżenie w moim kierunku czy przypadek i dlaczego akurat taki rodzaj snu, niestety nie udało mi się wyjaśnić tego w żaden sensowny sposób co tym bardziej mnie irytuje gdy wracam do tego pamięcią.


Użytkownik Partuszew edytował ten post 29.12.2018 - 23:03



 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u