Skocz do zawartości




Zdjęcie

Czy ludzkość przetrwa do 2050 roku?


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
14 odpowiedzi w tym temacie

#1

Eury.

    Researcher

  • Postów: 3467
  • Tematów: 975
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 108
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Debata na temat: Czy ludzkość przetrwa do 2050 roku?

Tak czy Nie?

Forma debaty: 1 vs 1


Zasady debaty:

- Każdy uczestnik posiada prawo do 5 wpisów (przy czym pierwszy wpis powinien mieć formę wprowadzenia, a ostatni być konkluzją, czyli podsumowaniem)

- Na kolejne wpisy uczestnicy debaty mają maksymalnie 7 dni czasu

- Za każdy kolejny dzień zwłoki (po przekroczeniu limitu 7 dni) naliczane są 2 punkty karne.

- O kolejności wpisów zadecyduje rzut monetą


Uczestnicy debaty:

Don Corleone - który opowiada się za poglądem, iż ludzkość przetrwa do 2050 roku

Pierce - który opowiada się za poglądem, iż ludzkość nie przetrwa do 2050 roku



Opiekun debaty:

+.....


Komisja oceniająca:

zostanie powołana
  • 0



#2

+......

    Wędrowiec

  • Postów: 710
  • Tematów: 125
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Witam forumowiczów na kolejnej debacie!

- Rzut monetą wyłonił osobę, która rozpocznie debatę, a jest nią Don Corleone. Debata rozpocznie się w dniu 17 sierpnia (poniedziałek) o godzinie 20:00. Wtedy też temat zostanie otworzony, a Don Corleone będzie miał 7 dni na pierwszy wpis.

- Debata jest dostępna publicznie, jednak bez możliwości komentowania w tym wątku dla osób postronnych. Za każdy wpis w tym temacie osoby, która nie bierze udziału w debacie przysługuje 1 ostrzeżenie. Debatę należy komentować wyłącznie w kuluarach.

- Po zakończeniu debaty komisja przyzna oceny zgodnie z systemem oceniania i odbędzie się podsumowanie.

- Skład komisji oceniającej:

sędzia Makbet
sędzia Pit
sędzia Q
  • 0



#3

+......

    Wędrowiec

  • Postów: 710
  • Tematów: 125
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

OTWIERAM DEBATĘ

CZY LUDZKOŚĆ PRZETRWA DO 2050 ROKU?


Uczestnikom życzę powodzenia i wytrwałości!!!


  • 0



#4

Don Corleone.

    Dispositif

  • Postów: 1116
  • Tematów: 68
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Hello!


Witam wszystkich zainteresowanych tą debatą. Pokłon ku mojemu godnemu przeciwnikowi (życzę Ci powodzenia) i komisji sędziowskiej. Jak zapewne wiecie jest to moja pierwsza debata. Wiele miesięcy czekałem na oponenta i powoli przyzwyczaiłem się do tego, że debata ta nigdy nie opuści sekcji debat oczekujących. Dlatego chwała Pierce'owi za to, że zmusił mnie do pewnego wysiłku intelektualnego. Nie zamierzam zbytnio rozpisywać się na sam początek. Muszę się przyznać, że po cichu liczyłem, że to nie ja będę musiał zaczynać, no ale cóż. Obym nie zbłaźnił się zanadto.

Temat jest o tyle ciekawy, że jest to - przynajmniej moim zdaniem - temat abstrakcyjny, a to dlatego, że na ostateczne rozstrzygnięcie będziemy musieli poczekać do roku 2050. Przypadło mi zadanie równe obalaniu czajnika Russella, którym jest tutaj argumentacja mojego oponenta, którą dopiero poznamy. Przyzwyczaiłem się do najróżniejszych dywagacji; oczywiście problem tutaj poruszany jest o tyle istotny, że zależy od niego nasza dalsza egzystencja na tej planecie. Czy przetrwamy do 2050 roku? Co musiałoby pójść nie tak abyśmy wszyscy kopnęli w kalendarz? Dlaczego miałoby to nastąpić w najbliższej przyszłości?

Co tu się dalej rozpisywać... Na koniec: mam nadzieję, że uda nam się odpowiedzieć na powyższe pytania; i to w sposób satysfakcjonujący i wyczerpujący ten temat.
  • 1



#5

Pierce.
  • Postów: 153
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Witam wszystkich obserwatorów, sędziów, opiekunkę debaty oraz mego adwersarza Don Corleone. Nie da się ukryć, iż czas działa na moją niekorzyść, dlatego raduję się z racji rozpoczęcia dysputy po stosunkowo niewielkim okresie oczekiwań. Zarówno ja, jak i oponent startujemy w debacie po raz pierwszy. Nie sądzę by tego konsekwencją miał być ubytek w zawartości i formie. Nieliczne dyskusje wytrwały do samego końca, a z tego wąskiego grona prawdziej garstce należy się większa uwaga. Niemniej z doświadczenia innych można wydbyć kilka bardzo ogólnych schematów, kilka arcybanalnych potknięć które należy unikać jak ognia. Zdecydowałem się zabrać głos w tej konkretnej dyspucie, gdyż samemu będąc homo sapiens doskonale znam możliwości pozostałych osobników mego gatunku. Czy ludzkość przetrwa do 2050 roku? W dużej mierze będzie to uzależnione od tego, w jaki sposób wytrwa kilka arcyniebezpiecznych fal zagrożeń oraz czy końca nie zgotuje sobie samej.

Kolejne 40 lat w wykonaniu człowieka może okazać się tragiczne w skutkach. Można rzec, iż wielowiekowe obcowanie z tym światem wychodziło co najmniej dobrze, ale nie wolno zapominać o tym, że wszystko co dobre ma swój koniec. Pogląd, iż mielibyśmy trwać wiecznie jest niedorzeczny. Nie będę powielał błędów poprzednich debatujących, wstęp nie jest od konkretów dlatego powstrzymam się jeszcze od ich wygłaszania. Gdybym zaczął bezmyślnie rzucać wszystkimi argumentami które tylko przyjdą mi na myśl, wówczas podzieliłbym ich los nie stawiając się na forum ze wstydu/w obawie przed konsekwencjami bądź nie mogąc pogodzić się ze swoją rychłą porażką.

Dlaczego zdecydowałem się opowiedzieć po pro apokaliptycznej stronie? Czemu osoba darząca antypatią przeciętnego przedstawiciela rodzaju ludzkiego, która mimo wszystko uważa że imperialistyczny człowiek jak karaluch przetrwa najgorszy okres, broni teorii nieodwracalnej zagłady? Powodów jest kilka, pierwszy z nich to zajęte przeciwne stanowisko w sporze, kolejny chęć poprowadzenia debaty, gdyż debata ta po prostu na to zasługuje. Uprzedzam, iż nie był to jeden z często stosowanych w podobnych sytuacjach manewrów psychologicznych aka „ja mam gorzej”. Dotąd aż podejmujesz walkę szanse oscylują w granicach równowagi i nikt nie może przedwcześnie ogłosić siebie zwycięzcą. Jako „adwokat” obiecuje bronić przybranego stanowiska jak własnego.

Don Corleone również życzę Ci powodzenia. Kończąc pierwszy wpis załączam pesymistyczny konceptart z fallouta.

Dołączona grafika


  • 0

#6

Don Corleone.

    Dispositif

  • Postów: 1116
  • Tematów: 68
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Powiem szczerze, że miałem pewne kłopoty z ustaleniem jednej linii argumentacji. Przywykłem do roli obalającego argumenty, a nie je wysnuwającego. Zawsze (no może nie zawsze) byłem zdania, że to osoba chcąca potwierdzić swoją czy też cudzą hipotezę powinna weryfikowalnymi metodami ją udowodnić. Jako że przybrałem w tej debacie rolę niepokornego sceptyka, trochę dziwacznie się czuję zaczynając; wszak nie poznałem jeszcze argumentów Pierce’a. Spróbujmy.

Istniejemy na tej planecie stosunkowo niedługo. Od koczownictwa przeszliśmy na poziom budowy społeczeństwa – cywilizacji. Ludzkość to dziwne zbiorowisko. Pod otoczką moralności ukrywamy swoje najgorsze instynkty. Nie dziwię się mojemu oponentowi; wydawać by się mogło, że zagłada jest nam przeznaczona. Od zarania dziejów dążymy do autodestrukcji, jednakże zawsze udawało nam się wyjść z opresji obronną ręką. Czy nastąpi kiedyś chwila, w której szczęście nas opuści?


Dołączona grafika


Dlaczego mielibyśmy zniknąć za czterdzieści lat, a nie za miliardy, kiedy nasze słońce zgaśnie raz na zawsze? Jaka straszna katastrofa musiałaby się wydarzyć? Wojna? Gniew planety? Siła wszechświata? Mam nadzieję, a może jestem tylko naiwny, że unikniemy katastrof na skalę globalną. Wierzę, że rozsądek zwycięży mimo wszystko.

Wiele razy byliśmy na krawędzi konfliktu, który byłby tragiczny w skutkach. Kryzys kubański w 1962 roku. Trzynaście dni, w których ważyły się losy świata. Śmieszne jest, że o tych losach decydują zwykle ludzie, którzy nie powinni byli opuszczać oddziału zamkniętego. Kennedy - seksoholik uzależniony od amfetaminy i Demerolu, cierpiący na chorobę Addisona. Chruszczow - niezrównoważony megaloman. Historia lubi się powtarzać. Wcześniej mieliśmy Qin Shi Huanga, legendarnego Pierwszego Cesarza, który zjednoczył Cesarstwo chińskie. Wybudował on sobie podziemny kompleks grobowy i terakotową armię. Ten ciekawy schizofrenik panicznie bał się śmierci i urojonych spisków na jego życie. By żyć wiecznie łykał rtęć, co doprowadziło go do grobu szybciej niż by chciał. W swoim podziemnym mauzoleum kazał stworzyć rzeki pełne rtęci i prawdopodobnie dopiął swego. Na liście panujących idiotów mamy i Hitlera, ale jego psychoanalizy raczej się nie podejmę.


Dołączona grafika


Wiadome jest, że nie będziemy trwali wiecznie na tym świecie i to niezależnie od czyichś prywatnych ambicji, albo głowicy atomowej. Prędzej czy później i tak znikniemy na dobre w otchłaniach kosmosu. Jest to przerażająca wizja i nie dziwę się, że ludzie szukają otuchy u religijnych apologetów. Z drugiej strony jest to fascynujące. Kiedyś znikniemy, a wszechświat z nami, i to w tym punkcie piętrzą się pytania bez odpowiedzi. Ile cywilizacji istniało przed nami? Ile cywilizacji będzie istnieć po nas? Ile cywilizacji istnieje z nami jednocześnie, mniejsza o to, czy w równoległych wszechświatach, równoległych wymiarach i tym podobnych. Nie zostanie po nas ślad, nawet najmniejszy. Ile stworzeń myślących stwierdziło to przed nami? Gdzieś tam za horyzontem gwiezdnym być może znajdują się organizmy, które osiągnęły poziom rozwoju równy z naszym, a nawet większy. Ale nie fizyka teoretyczna jest tematem tejże debaty, a już prawie w nią zabrnąłem.

Więc czy obstaję przy swoim stanowisku ze strachu przed konsekwencjami apokaliptycznej wizji? Być może. Co mi z odwagi, gdy będę leżał sześć stóp pod ziemią.

Pozwólcie, że swoją dalszą argumentację zostawię na później, gdy wreszcie dowiem się co do powiedzenia ma Pierce. Do usłyszenia!
  • 3



#7

Pierce.
  • Postów: 153
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Debata przynajmniej w początkowej fazie nabrała niezwykłego tempa, przede wszystkim pod względem zamieszczania kolejnych wpisów. Nie widzę przeszkód, by kontynuować rozważania na temat sytuacji kryzysowych. W kilku przypadkach naprawdę niewiele brakowało, by spór ten został rozstrzygnięty już wiele lat temu. Z racji nielicznych informacji jakimi dziś dysponujemy, moje główne rozważania będą dotyczyć chyba najbardziej znanej katastrofy, mowa o przypadku Tunguska.


Dołączona grafika



Syberia jest z racji historii niemile wspominaną krainą geograficzną. Nasze wyobrażenia to głownie śnieg, głód i cierpienie tysięcy istnień. Nie wszyscy natomiast są świadomi tego, iż 30 czerwca 1908 roku miało miejsce najbardziej tajemnicze zajście minionego stulecia. Wg naukowców siła eksplozji jaka miała tam miejsce wynosiła od 1 do 2 tysięcy razy więcej niż wybuch bomby atomowej z Hiroszimy. Doskonałym zobrazowaniem jest ten oto fragment:[1] „W dzień po wybuchu w Bordeaux o godzinie 22 było tak jasno, że można było swobodnie czytać gazetę. W większości obserwatoriów metrologicznych w dzień po zdarzeniu dostrzeżono olbrzymią ilość srebrzystych obłoków spowijających niebo (badania dokonane przez profesora N. Wasiliewa wykazały, że całkowita powierzchnia chmur wynosiła 10 mln km2). Według pomiarów kalifornijskiej stacji naukowej, po zdarzeniu nastąpiło silne zmętnienie atmosfery oraz znaczne obniżenie nasilenia promieniowania słonecznego.” Najbardziej prawdopodobną przyczyną był upadek meteorytu, choć ten wcale nie musiał mieć bezpośredniego zetknięcia z naszą planetą. Pojawia się wiele pytań: co by się stało gdyby obiekt rzeczywiście dosiągł Ziemi? Co by się stało gdyby meteoryt był większy oraz wreszcie jak często podobne zdarzenia miały miejsce? O ile dwie pierwsze wątpliwości mają raczej jednoznaczną odpowiedź – Ziemia uległaby bardzo zaawansowanym zmianom, może nawet destrukcji, to kolejne jest wielką niewiadomą. Człowiek od niedawna zaczął rejestrować, w ogóle akceptować obecność spadających odłamków kosmicznych do naszej atmosfery. Ile Tungusek było wcześniej oraz kiedy one miały miejsce? – tego nie możemy rozwikłać. Jasne jest natomiast, iż podobne incydenty miały miejsce oraz niewątpliwie jeszcze wielokrotnie podgotują temperaturę na naszej planecie.


Warto również przetoczyć kilka słów na temat wspomnianego przez Don Corleone kryzysu kubańskiego. Wprawdzie został on pozytywnie zażegnany – pozytywnie gdyż atomowy kataklizm nie miał miejsca. Mimo to wojna jądrowa była wówczas całkowicie realnym zagrożeniem. Przywódcy obu państw, John F. Kennedy oraz Nikita Chruszczow wykazali się wielką dojrzałością, lecz nie zapominajmy o jednym. Od tego czasu do wąskiego grona państw z największym atomowym arsenałem świata dołączyło kilka bardzo nieodpowiedzialnych, rządzących w niepewny sposób, samozwańczych mocarstw. Chiny, Indie, Izrael, Pakistan i Korea Północna – spróbujcie teraz odtworzyć zdarzenia z okresu kryzysu kubańskiego zmieniając strony konfliktu na dowolne z powyższych.


Spójrzcie na bardzo ciekawe dane: [2]


od 1945 - USA - 10.000 głowic
od 1949 - Rosja - 16.000
od 1952 - Wielka Brytania - 160
od 1960 - Francja - 350
od 1964 - Chiny - 200
od 1974 - Indie - 160
od 1979 - Izrael - 150
od 1998 - Pakistan - 50
od 2006 - Korea Północna – 15


Sumując otrzymujemy liczbę zbliżoną do 30 tysięcy sztuk głowic jądrowych. Wystarczy by jedno państwo posłużyło się tak zdecydowaną reakcją jak atak atomowy, wtedy wszystkie schematy i przewidywania „wzięły by w łeb”. Kryzysowa sytuacja wymaga stanowczych zachowań, nikt nie będzie czekać aż druga strona konfliktu kolejno wyrżnie wszystkie skupiska ludzi. Spośród ok. 6,77 mld obecnych mieszkańców Ziemi część mogłaby zachować istnienie, ale czy na długo? W jaki sposób post nuklearny człowiek zdobywałby pożywienie, jak poradziłby sobie ze skażeniem terenu i licznymi chorobami/mutacjami popromiennymi? Czy w ogóle zachowałby płodność?


Dołączona grafika
Nagasaki 24. IX. 1945 - 6 tygodni po eksplozji



Odwołując się do sztabu ludzi na rękach których spoczywały losy tego świata. Słusznie zauważyłeś Don Corleone, że przeciętny przedstawiciel ma zaburzenia psychiczne, nieświadomie oddałeś mi w ten sposób jeden z fortów w tej słownej bitwie. Ludzie ci są nie tylko „zwykli” w znaczeniu wcale nie lepsi od nas, mają więcej słabości a deformacje w ich psychice wręcz przemawiają za zwiększonym ryzykiem złej oceny sytuacji oraz doboru niestosownych środków. Równie dobrze, bądź nawet lepiej dla losów świata byłoby, gdyby podobne skomplikowane decyzje podejmował choćby ktoś z nas – to dodaje niepewności.


Dołączona grafika



Czas na małe podsumowanie wpisu. Moim głównym celem było ukazanie jak niewiele brakowało, aby dwa średniej klasy zagrożenia przybrały postać apokalipsy. Nie można wobec tego przechodzić obojętnie, fakt wyszliśmy z opresji obronną ręką, ale nie zawsze tak będzie. Nasz ludzki fart będzie mieć kiedyś słaby dzień i Buka jedna wie jak to się skończy.


[1] - http://www.cyber.com...wum/11/21.shtml
[2] – wikipedia, Dziennik Polska-Europa-Świat,05.02.2009,str.17.
Obrazki: http://science.nasa....uska.htm?176186, wikipedia
  • 1

#8

Don Corleone.

    Dispositif

  • Postów: 1116
  • Tematów: 68
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Owszem, zdarzyła się Tunguska, zdarzył się też Canyon Diablo, Wolfe Creek, Chicxulub, a nawet polskie Morasko.[1] Ale co z tego? Faktem jest, że byliśmy wielokrotnie w przeszłości bombardowani przez ciała z naszego, a może i spoza naszego układu słonecznego, ale nie każde jest wielkości Teksasu. Największy odnaleziony meteoryt waży zaledwie 60 t.[2] Wciąż tu jesteśmy.

Istnieje teoria, wedle której uderzenie meteorytu zapoczątkowało zmiany klimatyczne, a te ostatecznie zagładę dinozaurów w kredzie. 65,5 mln lat temu razem z dinozaurami wymarło ok. 67% mieszkańców Ziemi. Kosmiczna katastrofa bynajmniej nie jest jedyną hipotezą tłumaczącą masowe wymieranie z tamtego okresu, chociaż jest ona najbardziej rozpowszechniona.[3]

Dołączona grafika


Zmierzam do tego, by udowodnić, że uderzenie komety nie musi być tak tragiczne w skutkach. Impakt może być zabójczy na określonym terenie jego wystąpienia, ale my w przeciwieństwie do dinozaurów jesteśmy lepiej przystosowani do jego ewentualnych konsekwencji. Nie musimy obawiać się, że na całym globie w skutek zmian klimatycznych zniknie ludzkość – mamy technikę i twórczą inwencję.

Drogi Pierce, właściwie cała Twoja argumentacja zmierza do punktu, w którym stwierdzasz, że kiedyś będziemy mieli pecha. Jest o tyle niedoskonała, że nie masz żadnej możliwości stwierdzić, czy stanie się to do roku 2050. Możesz opierać się jedynie o pewne prawdopodobieństwo. Naturą nie rządzi matematyczny rachunek prawdopodobieństwa.

Słusznie zauważyłeś, że do grona państw z arsenałem jądrowym dołączyło kilku nieodpowiedzialnych graczy. Zimna wojna między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim (dzisiejszą Federacją Rosyjską) już się zakończyła. Są to dwa mocarstwa o globalnych wpływach politycznych. Kraje takie jak Korea Północna czy Pakistan muszą liczyć się z ich zdaniem. Nie mogą one pozwolić sobie na prowokowanie konfliktu, ponieważ ze swoją liczbą głowic wypadają raczej blado w porównaniu z tamtymi supermocarstwami. Na miejscach 3., 4., i 5. w przytoczonym rankingu mamy kraje nieporównywalnie bardziej odpowiedzialne od tych ujadających psów Chihuahua z końca stawki. No ale dobrze, załóżmy, że faktycznie dochodzi do konfliktu między Pakistanem a Koreą Północną. Nawet po wzięciu poprawki na dane z tabeli, które są nieaktualne, kraje te mają skromną ilość głowic; powiedzmy, że wystrzeliwują je wszystkie na swoje terytoria. Czego w takim razie miałaby bać się cała ludzkość? Na pewno dostalibyśmy wszyscy ciekawą lekcję, ale mieszkańcom Polski, Gabonu, Australii i większości państw tego świata nie spadłby nawet włos z głowy. Co innego, gdy do rankingu wstawimy znowu USA i Rosję. Ale czy kraje te nie mają już doświadczeń i pojęcia o ich odpowiedzialności? Moim zdaniem bałyby się konfliktu atomowego jak ognia. Na moją korzyść przemawia jeszcze jedno – Stany Zjednoczone i Rosja chcą doprowadzić do podpisania nowego traktatu rozbrojeniowego, który zmniejszyłby arsenał nuklearny tych państwo do 1,500-1,675 głowic.[4]

Odwołując się do sztabu ludzi na rękach których spoczywały losy tego świata. Słusznie zauważyłeś Don Corleone, że przeciętny przedstawiciel ma zaburzenia psychiczne, nieświadomie oddałeś mi w ten sposób jeden z fortów w tej słownej bitwie. Ludzie ci są nie tylko „zwykli” w znaczeniu wcale nie lepsi od nas, mają więcej słabości a deformacje w ich psychice wręcz przemawiają za zwiększonym ryzykiem złej oceny sytuacji oraz doboru niestosownych środków. Równie dobrze, bądź nawet lepiej dla losów świata byłoby, gdyby podobne skomplikowane decyzje podejmował choćby ktoś z nas – to dodaje niepewności.


Powiedziałem to z całą świadomością. Chciałbym przypomnieć, że czasy gdy państwem rządził charyzmatyczny przywódca przeminęły z wiatrem. I to nie tylko przez ogólny wzrost wykształcenia i kompetencji całego społeczeństwa.[5] Jak już powiedziałem, zimna woja się skończyła. Na świecie została tylko jedna ostoja komunizmu – Korea Północna. W dzisiejszych czasach nie wystarczy krasomówstwo i entuzjazm, by zostać człowiekiem, z którym należy się liczyć. To nie od decyzji jednego przywódcy zależy los kraju, a może i świata. Dzisiaj nawet najbłahsza decyzyjka musi przejść przez skomplikowany proces biurokracji. Ponadto mamy organizacje, które patrzą podejrzliwie oczyma swoich państw członkowskich na ręce innych. Mamy ONZ, które stawia sobie za cel zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, dynamizuje rozwój współpracy globalnej oraz czuwa nad przestrzeganiem praw człowieka.
Mamy również Międzynarodową Agencję Energii Atomowej, która dba o bezpieczeństwo i pokojowe użycie energii nuklearnej oraz aby nie była ona stosowana do celów wojskowych (jej członkiem jest nawet Pakistan). Wydaje się, że jesteśmy w dobrych rękach.

Dołączona grafika


[1] http://pl.wikipedia....ter_uderzeniowy
[2] http://www.daviddarl..._meteorite.html
[3] http://pl.wikipedia....dinozaur.C3.B3w,
http://dinozaury.ovh...lada-dinozaurow
[4] http://www.reuters.c...E5653M320090706
[5] http://books.google....society&f=false
  • 2



#9

Pierce.
  • Postów: 153
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Don Corleone całkowicie się z Tobą zgadzam, meteoryt nie musi wywoływać tragedii. Nie było jednak mowy o byle błahostce, lecz o Tungusce – realnym zagrożeniu. Nie kieruję się zasadą „kiedyś będziemy mieć pecha”, spoglądam inaczej, w zdarzeniu sprzed wieku mieliśmy niesamowitego farta. Dalej czytam iż jesteśmy lepiej przystosowani, czy rzeczywiście jesteśmy w jakiś sposób przystosowani? Temperatura podskoczy o kilka stopni – wykopiemy norę w ziemi, skład atmosfery ulegnie zmianie – powietrze zamiast dawać życie z powrotem je nam zabierze. Jednak rzeczywiście, wzrost z obecnych 0,04 % do zabójczych 20% [1] ma małe szanse wystąpienia. Natomiast człowiek może bronić się techniką np. karząc wszystkim nakładać maski gazowe. W niedługim czasie ciało obce wrosłoby nam w twarz tworząc nowy gatunek gasmaskhumanoida. Wątpię by w kilka dni, tygodni czy nawet miesięcy po zdarzeniu wybudowano schrony izolujące trujące działania powietrza dla miliardów/milionów ludzi.


Dołączona grafika



Nie popieram opinii, iż państwa pokroju Korei Północnej liczą się z potęgą Stanów Zjednoczonych. Co ma o tym świadczyć, notoryczne wymuszenia: przyślijcie nam żywność albo zwiększymy nakład na prace przy budowie bomb? Rząd Korei nie dba o zdrowie i życie własnych obywateli, natomiast cieszące się dobrą opinią USA nie ukarze niewinnych ludzi za grzechy despoty. Liczba głowic atomowych w państwach pozornie mniej wpływowych jest wielką niewiadomą. Korea miała wiele sensacyjnych, prowokujących manewrów jak wypraszanie międzynarodowych obserwatorów, był okres w którym ci w ogóle nie stacjonowali na terytorium państwa.


Istnieje pewien mylący paradoks. Ludzie załatwiając standardową czynność natrafiają na szereg komplikacji, tłumaczenia że sprawę muszą zaakceptować stosowne osoby itd. W ten sposób przyzwyczajają się [lub ktoś świadomie wywiera na nich takie wrażenie], iż poważne decyzje są stokroć bardziej weryfikowane. Niekoniecznie. Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę towarzyszącą kryzysowość, oczywistym się wydaje fakt, że droga tej weryfikacji jest zminimalizowana. Po za tym możemy wiele wywnioskować z zachowania USA, społeczeństwo głupieje dlatego coraz łatwiej nim manipulować. Choćby wojna w Iraku, pomijając kontrowersje dotyczące głównej przyczyny tragedii z 11 września, media tak sprały obywatelom mózg, że ci sami zabiegali o odwet na arabach.


Pragnę jeszcze ostrzec przed pokładaniem zbyt wielkiej nadziei w instytucjach pokroju Międzynarodową Agencję Energii Atomowej. Świetnie sobie radzą w czasie pokoju, natomiast nie mają żadnego doświadczenia w warunkach wyjątkowych.


Dołączona grafika

Trochę nie aktualny - bo sprzed ponad roku - wykres wzrostu cen żwyności w okresie ostatnich kilku lat [4]



Są ludzie – bynajmniej nie mówię o Tobie Corleone – bagatelizujący w sposób: spadła tam jakaś kometka itd. Czy problem choćby wojny atomowej nas nie dotyczy, nie wisi w powietrzu żadna poważniejsza przesłanka? Niekoniecznie. Wg profesora Johna Beddington’a [2] zapotrzebowanie na podstawowe produkty wzrośnie, do 2030 roku o 50% więcej energii i żywności oraz 30% więcej wody pitnej. Uwarunkowane jest to zmianami klimatycznymi, a przede wszystkim rosnącą populacją. Cytat sprzed półtora roku: „Tylko w ciągu ostatniego roku ceny pszenicy na świecie poszły w górę o 130 proc., soi o 87 proc., ryżu o 74 proc., kukurydzy o 31 proc.”[3]. Przeludnieni, głodni oraz spragnieni to chyba wystarczy aby spotęgować ogólne niezadowolenie. Bogacenie się nielicznych jest równoznaczne z finansowym staczaniem się kontrastowo ubogich mas. W tym momencie to nie wróżenie, a realistyczna wizja. Nie wyczekuję sensacji na kształt inwazji obcych, lecz przyszłość która jak starsza, rodzynkowata partnerka męskiej prostytutki daje o sobie znać oraz stanowczo upomina się o swoje.


Wiele świadczy o tym, że znacznie wcześniej niż kalendarz wskaże rok 2050, świat pogrąży się w chaosie. Nieustabilizowana sytuacja oraz niezadowolenie ludności sprzyja centralizacji władzy oraz objęciu rządów przez postacie pokroju Hitlera. Historia dała nam nauczkę? BS – jakoś nadal wyżynamy bliźnich zamiast skrócić o głowę przywódców stron konfliktu, podając sobie pokojowo dłoń. Właściwie to do zagłady nie jest potrzebny żaden Niemiec ze specyficznym wąsem. Głównego problemu ludzkości, czyli jej narastającej liczebności nie da się w żaden sposób rozwiązać, przynajmniej nie pokojowo. Od 1979 roku obowiązuje w Chinach tzw. polityka jednego dziecka, cóż z tego jeśli przyrost ludności nie słabnie? Nie pomagają kary [5], górę bierze jeden z niezwyciężonych instynktów naturalnych.


[1] - http://pl.wikipedia.org/wiki/CO2
[2] - http://www.telegraph...Beddington.html
[3] - http://www.money.pl/...5,0,339621.html
[4] - http://www.wprost.pl/
[5] - http://wyborcza.pl/1...42,4124495.html
  • -1

#10

Don Corleone.

    Dispositif

  • Postów: 1116
  • Tematów: 68
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Witam was ponownie.

Temperatura podskoczy o kilka stopni – wykopiemy norę w ziemi, skład atmosfery ulegnie zmianie – powietrze zamiast dawać życie z powrotem je nam zabierze. Jednak rzeczywiście, wzrost z obecnych 0,04 % do zabójczych 20% [1] ma małe szanse wystąpienia. Natomiast człowiek może bronić się techniką np. karząc wszystkim nakładać maski gazowe. W niedługim czasie ciało obce wrosłoby nam w twarz tworząc nowy gatunek gasmaskhumanoida. Wątpię by w kilka dni, tygodni czy nawet miesięcy po zdarzeniu wybudowano schrony izolujące trujące działania powietrza dla miliardów/milionów ludzi.


Trochę ironizujesz. Miałem na myśli coś bardziej wyrafinowanego od masek gazowych. Schrony można wybudować zawczasu, co ma miejsce w rzeczywistości. Nie trzeba obawiać się, że zmądrzenie dowodzących nastąpi post factum. W Polsce - z tego, co udało mi się wygrzebać z sieci – największy schron atomowy znajduje się w podziemiach dworca Szczecin Główny[1]. Po zakończeniu zimnej wojny znaczna część takich fortyfikacji została niestety zlikwidowana. Wciąż mamy wiele schronów przeciwlotniczych: w podziemiach budynków, piwnicach, czy nawet w tunelach metra. Muszę jednak odpowiedzieć na pytanie, czy schron może chronić przed oddziaływaniem chemicznym i radiacyjnym. Ano może. Jak wyczytać można na Wikipedii:

Schrony przeciwatomowe

Są to budowle przeznaczone do ochrony ludzi, względnie sprzętu technicznego, przed bezpośrednimi oraz pośrednimi czynnikami rażenia broni jądrowej. Bezpośrednimi czynnikami rażenia są przede wszystkim podmuch fali uderzeniowej, promieniowanie cieplne i przenikliwe oraz impuls elektromagnetyczny. Z tego względu schrony przeciwatomowe są zawsze lokalizowane głęboko pod ziemią, nigdy zaś w piwnicach budynków lub innych płytko zagłębionych miejscach. Pośrednim czynnikiem rażenia jest natomiast skażenie promieniotwórcze, które utrzymuje się jeszcze długo po użyciu broni jądrowej. Dlatego też schrony przeciwatomowe muszą posiadać instalację filtrowentylacyjną, która oczyszczającą powietrze z opadu promieniotwórczego. Budowle te wyposaża się w odpowiednią infrastrukturę techniczną oraz zapas wody pitnej, żywności oraz leków, które umożliwią w razie potrzeby przebywanie ludności w schronie przed dłuższy czas. W Polsce istnieje niewiele typowych schronów przeciwatomowych. Niektóre z nich zostały zbudowane w czasie II wojny światowej jako schrony przeciwlotnicze, zaś dopiero po wojnie przystosowane do roli schronów przeciwatomowych. Przykładem takiej budowli jest schron pod Dworcem Głównym w Szczecinie, zbudowany jeszcze przez Niemców.


Komora filtrowentylacyjna

Powietrze dostarczane do pomieszczeń schronowych, a czerpane z zewnątrz musi być oczyszczone ze znajdujących się w nim wszelkich zanieczyszczeń, jak np. kurz i pył, a przede wszystkim od środków trujących i pyłu radioaktywnego. Dlatego też przed wprowadzeniem do poszczególnych pomieszczeń schronowych powietrze musi przejść przez szereg filtrów, które w pewnej kolejności są zamontowane w przewodzie ssącym czerpiącym powietrze z zewnątrz. Pierwszym takim filtrem jest filtr oczyszczający powietrze z kurzu i pyłu (odpylnica); drugim jest filtropochłaniacz, który oczyszcza powietrze z nietrwałych środków chemicznych i pyłu radioaktywnego. Powietrze z otoczenia jest zasysane przez pompę o działaniu ssącym i tłoczącym, poruszaną silnikiem elektrycznym. Czerpnia powietrza jest na ogół umieszczona w ścianie zewnętrznej, a czasem również dodatkowo w tunelu ewakuacyjnym (lub osobnym kanale). Po przejściu przez filtry, powietrze jest tłoczone do przewodów blaszanych, które rozprowadzają je do poszczególnych komór schronowych. Powietrze dostarczane do schronu wytwarza w pomieszczeniach schronowych nadciśnienie w granicach 5 do 8 milimetrów słupa wody. Dzięki temu zużyte przez ludzi powietrze zostaje usunięte na zewnątrz schronu. Odprowadzanie zużytego powietrza dokonuje się poprzez otwory w ścianach umieszczone nieco powyżej podłogi, którymi przechodzi ono do wywiewnego kanału zaopatrzonego w klapę regulacyjną. Klapa taka otwiera się samoczynnie przy ciśnieniu większym niż 5 – 8 milimetrów słupa wody i pozwala na ujście zużytego powietrza. Po wyjściu części zużytego powietrza (co powoduje spadek ciśnienia), klapa samoczynnie zamyka się.[2]


Nie popieram opinii, iż państwa pokroju Korei Północnej liczą się z potęgą Stanów Zjednoczonych. Co ma o tym świadczyć, notoryczne wymuszenia: przyślijcie nam żywność albo zwiększymy nakład na prace przy budowie bomb?


Korea musi liczyć się ze Stanami Zjednoczonymi. Jej gospodarka jest w opłakanym stanie. Wcale nie jest tak, że Kim Dzong Il (jeżeli w ogóle żyje) prowadzi całkowitą samowolkę w kwestiach polityki nuklearnej. Korea Północna wie, że nie należy igrać z ogniem, a Stany Zjednoczone wiedzą, że nie należy lekceważyć ambicji nuklearnych Korei. Reżim powoli upada. Komunistyczna utopia nie ma prawa bytu.[3]

Odniosłeś się do wzrostu cen żywności, zapominając tym samym, że towarzyszy mu dość regularny wzrost płac.

Dołączona grafika

[4]


Dołączona grafika

[4]


Bogacenie się nielicznych jest równoznaczne z finansowym staczaniem się kontrastowo ubogich mas.


Tak było, jest i będzie, ale jakoś nie widzę szczególnych powodów, aby miałoby to zjawisko przekroczyć punkt krytyczny w najbliższej przyszłości. Naprawdę trudno mi uwierzyć, że korporacje skażą nas na śmierć głodową. Malejący popyt zmusiłby je do zmniejszenia cen, takie są prawa rynku. Kryzys dla większości już się kończy[5], a co za tym idzie, ożywienie i wzrost gospodarczy powinny podnieść nas (i nasze portfele) na duchu. Gdyby jednak czarny scenariusz o bestialskich i bezdusznych firmach się sprawdził, czy jesteśmy na tyle uzależnieni od ich produktów? Czy nie stać na odrobinę samowystarczalności? Przecież są miejsca na tym globie, gdzie nie ma supermarketów i sieci McDonald’s, a ludzie jednak tam żyją. Ewolucja nie wykształciła nas na życiowych nieudaczników, wręcz przeciwnie.

Wzrost ludności w Chinach czy chociażby w Afryce jest spowodowany niewyedukowaniem ludności. Ciężko mi nie wspomnieć o roztropnym głosie Watykanu, który odradzając prezerwatywy w obawie przed moralnym zepsuciem i eskalacją wirusa HIV (doprawdy błyskotliwe), zatraca tym samym poważniejszy problem, którym niewątpliwie jest rosnące ubóstwo.[6] Jedynym gestem miłosierdzia tej nieopodatkowanej instytucji[7] jest podsyłanie kolejnych misjonarzy i zakonnic. Afrykańczycy nie potrzebują kościołów, potrzebują pieniędzy.

Dołączona grafika

Watykan - Plac św. Piotra.




[1] http://www.tur-info....tunele_xix.html
[2] http://pl.wikipedia.org/wiki/Schron
[3] http://news.money.pl...1,0,351463.html
http://www.eurotopic...ej-daje-nadziej
http://www.tvn24.pl/...,wiadomosc.html
[4] http://msp.money.pl/...i/wynagrodzenia
[5] http://www.wprost.pl...Koniec-kryzysu/
[6] http://www.dziennik....sznik_AIDS.html
http://www.dziennik....ezerwatywy.html
[7] http://www.time.com/...,833509,00.html
  • 2



#11

Pierce.
  • Postów: 153
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Spoglądając na obrazek placu św. Piotra pomyślałem: a jednak, mimo kryzysu można zachować nienaganną kondycję finansową. Szkoda tylko, że nie wszyscy mogą dorobić się setek milionów wiernych podatników.


Wzrost ludności w Chinach czy chociażby w Afryce jest spowodowany niewyedukowaniem ludności. Ciężko mi nie wspomnieć o roztropnym głosie Watykanu, który odradzając prezerwatywy w obawie przed moralnym zepsuciem i eskalacją wirusa HIV (doprawdy błyskotliwe), zatraca tym samym poważniejszy problem, którym niewątpliwie jest rosnące ubóstwo.[6] Jedynym gestem miłosierdzia tej nieopodatkowanej instytucji[7] jest podsyłanie kolejnych misjonarzy i zakonnic. Afrykańczycy nie potrzebują kościołów, potrzebują pieniędzy.



Jeśli mowa o Chinach, przetoczona teza wydaje się być mniej trafna. Mimo surowych kar polityka jednego dziecka sypie się. [2] „Limit urodzeń przekraczają najbogatsi, bo ich na to stać, i najbiedniejsi, bo dzieci to ich jedyne zabezpieczenie na starość”. Nie ma to jednak większego znaczenia w naszej dyskusji.


W Polsce - z tego, co udało mi się wygrzebać z sieci – największy schron atomowy znajduje się w podziemiach dworca Szczecin Główny[1].



Pierwsza sprawa Szczecin jest miastem położonym w skrajnym punkcie naszego państwa. Jeśli komunikacja zostanie sparaliżowana, wtedy przykładowo ja sam mieszkając w Białymstoku mam niewielkie szanse na dotarcie w bezpieczne mniejsce. Podejrzewam, że są również inne schrony pytanie jaki jest ich stan oraz czy artykuły pierwszej potrzeby typu leki żywność są tam non stop przetrzymywane oraz regularnie wymianiane w przypadku przedawnienia. Wyszukałem kilka fotografi owego Edenu na czas atomowej zagłady [5]. Przeglądając stronę miałem wrażenie, iż jest to raczej muzeum niż obiekt gotowy do gospodarowania na pełnych obrotach.


Dołączona grafika
Kolejka by PRL [6]


Przekonanie: 'jest schron' = 'przeżyjemy', jest w mojej opinii błędne. Zapasy nie są przecież nieskończone, jak na przykład ludność poradziłaby sobie z wewnętrzną epidemią? Jak uporałaby się z niedoborem promieni słonecznych, przecież taki stan powoduje depresję? Czy działanie jakiegokolwiek schronu zostało w poważny sposób przetestowane - nie wydaje mi się.


Bogacenie się nielicznych jest równoznaczne z finansowym staczaniem się kontrastowo ubogich mas.



Tak było, jest i będzie, ale jakoś nie widzę szczególnych powodów, aby miałoby to zjawisko przekroczyć punkt krytyczny w najbliższej przyszłości. Naprawdę trudno mi uwierzyć, że korporacje skażą nas na śmierć głodową. Malejący popyt zmusiłby je do zmniejszenia cen, takie są prawa rynku. Kryzys dla większości już się kończy[5], a co za tym idzie, ożywienie i wzrost gospodarczy powinny podnieść nas (i nasze portfele) na duchu. Gdyby jednak czarny scenariusz o bestialskich i bezdusznych firmach się sprawdził, czy jesteśmy na tyle uzależnieni od ich produktów? Czy nie stać na odrobinę samowystarczalności? Przecież są miejsca na tym globie, gdzie nie ma supermarketów i sieci McDonald’s, a ludzie jednak tam żyją. Ewolucja nie wykształciła nas na życiowych nieudaczników, wręcz przeciwnie.

Nie zrzucałbym winy na korporacje [nie wydaje mi się bym coś podobnego sugerował w mych poprzednich wpisach]. Firmy mogą decydować o cenie wytwarzanych produktów, natomiast niepokojący wzrost surowców jest zjawiskiem niezależnym. Jednym z czynników jest wytwarzanie bio paliw, przez co część rolników zamiast uprawiać hodowlę np. zbóż stawia na rzepak. Decydujący jest przyrost ludności o którym nieustannie wspominam. Nie da się go powstrzymać, żadna z metod nie skutkuje [patrz polityka jednego dziecka, edukacja seksualna itp.]. Jak daleko jesteśmy od punktu krytycznego? W mojej opinii znacznie bliżej niż sądzisz. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że liczba głodujących przekroczyła już miliard!!! [3] Bardzo poważnym problemem, który nie wróży najlepiej jest pogłębiający się neokolonializm.


Najwięksi nabywcy ziemi w latach 2007-2009 (transakcje ujawnione i udokumentowane)[4]:

Chiny 2,8 mln ha
Korea Południowa 2,1 mln ha
Zjednoczone Emiraty Arabskie 750 tys. ha
Arabia Saudyjska 550 tys. ha
Katar 500 tys. ha


Interesujący przykład – Madagaskar. Na tej olbrzymiej wyspie tylko 2,5 mln hektarów nadaje się pod uprawę – co ciekawe – ponad połowa bo aż 1,3 mln ha została odsprzedana [prawdopodobnie poprzez 100 letnią dzierżawę] innym państwom. To chory i destrukcyjny krok, mimo tego podobne zdarzenia mają miejsce w innych państwach Azji i Artyki.


Dołączona grafika
[7]


Don Corleone został Ci jeden wpis, w związku z tym nie wiem czy będziesz mieć miejsce na komentarz odnośnie Yellowstone. Nie jestem również pewien czy tego typu podsumowanie byłoby zgodne z regulaminem. Mimo to załączę krótką notkę ,choćby zważając na podpunkt: wyczerpanie tematu, w dodatku o tym problemie wręcz grzechem by było nie wspomnieć [ewentualnie proszę tego argumentu nie brać pod uwagę].


Park Yellowstone w stanie Wyoming, rzec można 3 razy „naj-”: najstarszy park narodowy świata, największy obszar geotermalny oraz najniebezpieczniejsza, gigantyczna bomba mogąca zmienić osiągnięcia naszej cywilizacji jak i nas samych w pył. Ostatnia olbrzymia erupcja miała miejsce 640 tysięcy lat temu wypluwając niemal 1.000 km sześciennych lawy. Od tego czasu miało miejsce kilka mniej niszczycielskich zjawisk, a co jest najistotniejsze: zbliża się czas kolejnego potężnego wybuchu. Fragment artykułu z 2007 roku: „W dzisiejszym "Science" zespół pod kierunkiem Wu-Lung Changa z Uniwersytetu Utah przedstawia wyniki satelitarnych pomiarów wysokości gruntu. Okazuje się, że od połowy 2004 r. wulkaniczna kaldera parku na obszarze 2,5 tys. km kw. zaczęła się wybrzuszać w tempie 7 cm rocznie. Ponad trzy razy szybciej niż dotychczas. Skąd to przyspieszenie? Naukowcy stawiają hipotezę, że komora wulkanu znowu wypełnia się magmą. Co roku przybywa jej 0,1 km sześc. i to jej nacisk lub gromadzących się gazów wynosi w górę całe Yellowstone.”[1] Przerażające odkrycie dające do myślenia, Yellowstone to tykająca giga-bomba. Nie da się jednoznacznie określić kiedy dokładnie miałaby nastąpić katastrofa, jednak nieuchronnie zbliżamy się w jej kierunku.


[1] - http://wyborcza.pl/1...42,4655844.html
[2] - http://wyborcza.pl/1...42,4124495.html
[3] - http://www.portalspo...ecie,17746.html
[4] - http://www.focus.pl/...likacji/1/nc/1/
[5] - http://www.schron.sz...n.pl/schron.htm
[6] - http://www.komunizm.eu/
[7] - http://www.sobczak.art.pl/
  • 1

#12

Don Corleone.

    Dispositif

  • Postów: 1116
  • Tematów: 68
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Będzie to mój piąty i ostatni wpis w tej debacie. Wypadałoby ją krótko podsumować, ale najpierw pozwolę sobie na ostatnie odparcie argumentów mojego oponenta.

Podejrzewam, że są również inne schrony pytanie jaki jest ich stan oraz czy artykuły pierwszej potrzeby typu leki żywność są tam non stop przetrzymywane oraz regularnie wymianiane w przypadku przedawnienia.


Ciężko się z Tobą nie zgodzić, ale... Chyba nie należy spodziewać się, że jednostki administracyjne i władza najwyższa naszego kraju bierze każdy - nawet najbardziej niedorzeczny - scenariusz pod uwagę i poczyna jakieś kroki, by nas przed nim uchronić. Oczywiście tak być powinno, ale to marzenia nie do spełnienia. Brakuje środków na całkiem realne ewentualności militarne i problemy socjalno-społeczne, nie wspominając o tych mniej realnych. Jedynym wyjątkiem potwierdzającym regułę jest wieś Turze w powiecie raciborskim. Administracja zdecydowała o postawieniu znaku ostrzegającego przed „promieniowaniem żył wodnych”. Nie można odmówić pomysłowości drogowcom, na pewno taniej jest postawić znak niż przebudować drogę.

Dołączona grafika
„Mieszkańcy, kierowcy, a nawet policjanci, przecierają ze zdumienia oczy.”[1]


Jak uporałaby się z niedoborem promieni słonecznych, przecież taki stan powoduje depresję? Czy działanie jakiegokolwiek schronu zostało w poważny sposób przetestowane - nie wydaje mi się.


Schronu? Podejrzewam, że nie, ale to nie znaczy, że nie możemy pewnych rzeczy związanych z Twoimi obawami przewidzieć. Każdy słyszał chyba o rodzinie Fritzl. Ojczulek imieniem Josef trzymał w piwnicy swoją córkę przez ponad dwadzieścia lat. Oczywiście miała ona regularnie uzupełniane zapasy żywnościowe, ale o słońcu mogła zapomnieć. Mimo to jej kondycja psychiczna powoli wraca do normy[2]. Moim zdaniem obawy Pierce’a są mocno przesadzone.

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że liczba głodujących przekroczyła już miliard!!! [3] Bardzo poważnym problemem, który nie wróży najlepiej jest pogłębiający się neokolonializm.


Oczywiście, że zdaję sobie z tego sprawę. Nie lekceważę problemu. Jednakże – na wiele podstawowych przyczyn klęski głodu mamy wpływ. Mamy wpływ chociażby na konflikty zbrojne. Mamy wpływ na polityczny proces decyzyjny. Mamy wpływ na tempo rozwoju rolnictwa (krytyka żywności modyfikowanej genetycznie wydaje się nie na miejscu). Nie wiem kiedy wreszcie ludzie przejrzą na oczy. Nie dotyczy to ich samych osobiście, więc powszechne lewactwo wiedzie prym. Ja nie jestem osobą, której świadomość należy budzić. Należy zadać proste pytanie: Ile jeszcze?

Teraz możecie sobie zadawać pytanie, co ja robię po tej stronie barykady. Mimo światowej beznadziei, mimo głodu i ubóstwa – i tak jesteśmy na plusie. Przecież obserwujemy od wielu lat eksplozję demograficzną w krajach Trzeciego Świata. Przyrost naturalny w Afryce wynosi około 28%[3]. To właśnie dlatego krytykowałem wcześniej Watykan. Zamiast stopniowego wymierania ludzkości obserwujemy coś wręcz przeciwnego i krytyka prezerwatyw nie pomoże.

Dołączona grafika
Krzywa populacyjna.[4]


Neokolonializm – źle się dzieje, że obywatele są niemalże okradani ze swoich dóbr. Ale czy bez zewnętrznej pomocy byliby w stanie w ogóle eksploatować swoje złoża? Wątpię. Gdyby kraj jednak osiągnął stopień rozwoju pozwalający na to – czy wtedy pieniądze nie trafiałyby i tak do nielicznych rąk? Pokusa bogactwa jest nie do odparcia. Pieniądze deprawują.

Yellowstone. Prawdopodobnie oglądałeś Czystą Naukę na National Geographic. Jeżeli tak w istocie było, to zapewne wiesz, że ewentualna erupcja zniszczyłaby większą część terytorium Stanów Zjednoczonych. Nie płakałbym zanadto gdyby taki scenariusz się urzeczywistnił. :roll:

Czas powoli kończyć. Debata ta była mą pierwszą i pewnie długo nie będzie drugiej. Oczekiwałem jakiejś superbomby, argumentu niemożliwego do obalenia. Istotnie, pewne mnie zaskoczyły, jednakże mam nadzieję, że udało mi się je odeprzeć w większym lub mniejszym stopniu. Nasz świat się powoli cywilizuje, chociaż do osiągnięcia satysfakcjonującego poziomu rozwoju i społecznej świadomości daleka droga. Zmierzamy w dobrym kierunku. Zmniejszamy nasze nuklearne arsenały; powoli wychodzimy z kolejnego globalnego kryzysu ekonomicznego; doskonalimy nasze metody uprawy; rozpoznajemy i leczymy coraz więcej chorób; jesteśmy coraz bardziej otwarci i tolerancyjni. Nasze wymarcie byłoby wielką ironią losu, a być może psikusem Absolutu. Są pewne problemy wymagające działań, m.in. ubóstwo państw Trzeciego Świata, ale nie sądzę, że ich zaniedbanie doprowadziłoby do zagłady, co najwyżej kaca moralnego. Dlatego miast urządzać sympozja z Patrickiem Gerylem lepiej zróbmy coś pożytecznego.

Dołączona grafika



[1] http://polskatimes.p...owcow,id,t.html
[2] http://wyborcza.pl/8...02,5195796.html
[3] http://portalwiedzy....ryka,haslo.html
[4] http://en.wikipedia....ation_curve.svg
  • 1



#13

Pierce.
  • Postów: 153
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Mam zaszczyt zamieścić wpis kończący ósmą, w pełni ukończoną dysputę. Zawrotne tempo zamieszczania kolejnych postów trwało do końca, czego efektem jest „zabicie” sporu w terminie już 9 dni od rozpoczęcia dyskusji. Jest mi niezmiernie przykro, iż nie stanąłem na wysokości zadania dostarczając oponentowi nagrania z 2050 roku na którym niezaprzeczalnie ostatnie zwierzę dawniej zwane człowiekiem przechodzi do historii. Sam rozmówca na starcie zaznaczył, że temat jest na tyle abstrakcyjny i nierozstrzygalny, w wyniku czego nie zostanie w najmniejszym calu wyjaśniony przed datą połowy XXI wieku.


W przeciwieństwie do Don Corleone nadal uważam, iż świat zmierza w złym kierunku, nuklearne zapędy nie słabną, choć niebywale cichną w prasie [odpowiedź ostatni akapit poprzedniego wpisu]. Jeśli już mówimy o poprzednim poście, nie skomentuję ostatniego załącznika... choć właściwie mając do tego prawo wspomnę, iż doskonale podsumował Twą postawę.


Już po pierwszej umieszczonej wiadomości zdałem sobie sprawę, że debata nie stanie się większym wydarzeniem, mówiąc wprost zainteresowanie nią było dokładnie zerowe i nie mam do nikogo za to pretensji. Jeśli natomiast ktoś zarzuci zbyt niski poziom, jako ripostę podam spory wysiłek jaki musiałem włożyć by nie wycofać się przed regulaminowym czasem. W odpowiedzi Corleone także mogę stwierdzić, iż nie prędko ponownie zabiorę głos w podobnym wielkim forumowym wydarzeniu.


W pierwszej fazie chciałem podkreślić jak nasz dzisiejszy żywot jest uwarunkowany serią przypadków lub –jak kto woli – nieziemskim fartem. Racja żyjemy, nie wielu obchodzą okoliczności wytrwania momentów niepewnych. Niepozornie tych w naszej historii nie brakowało. Wspomniałem o Tungusce, padło słowo na temat mega bomby Yellowstone, przetoczyłem wizję wystąpienia globalnego, nuklearnego konfliktu, którego zapalnikiem miało być narastające niezadowolenie mieszkańców Ziemii. Nasze uzbrojenie mające zneutralizować kryzysową sytuację nadal do mnie nie przemawia.


Na koniec gratuluję wytrwałości adwersarzowi, jak już wspomniałem jest to zaledwie ósma debata która doczekała regulaminowego[1] końca. Dziękuję za uwagę, pozdrawiam wszystkich czytelników.


[1] – w sensie została zakończona na czas z odpowiednią ilością wpisów oraz ze stawiennictwem obydwu stron do samego finału
  • 0

#14

Pit.

    pies Darwina

  • Postów: 1033
  • Tematów: 28
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Przepraszam najmocniej za opóźnienie w ocenie debaty, ostatnimi czasy jestem dosyć zapracowany.

Don Corleone
Związek: 9
Argumentacja: 10
Styl: 8
Perswazja: 7
RAZEM: 34

Pierce
Związek: 9
Argumentacja: 10
Styl: 6
Perswazja: 7
RAZEM: 32

Obaj debatujący trzymali się tematu bez zbędnych odejść. Argumentacja obu stron była silna, zróżnicowana i równa. Największa różnica była w stylu, moim zdaniem Don Corleone używał odpowiedniego języka, jednocześnie prostego jak i bogatego w treści, natomiast Pierce trochę za bardzo „ukwiecił” język, przez co trochę tracił na czytelności wpisów. Trudno mówić o perswazji w temacie, który ze swej natury jest "gdybaniem", dlatego też obie strony otrzymują taką samą ocenę.
Dziękuję obu stronom za doprowadzenie tej debaty do końca.
Pozdrawiam,
Pit
  • 0



#15

+......

    Wędrowiec

  • Postów: 710
  • Tematów: 125
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Skład sędziowski uległ niewielkiej zmianie, sędziego Q zastapił sędzia Snajper88

Nadesłane pozostałe oceny:

Sędzia Makbet:

Jakkolwiek przyznać muszę iż debata była tylko wierzchołkiem góry lodowej, gdyż argumentacja pośrednich stron a co za tym idzie, wypływająca z nich polemika mogła przedłużyć by się o kolejne 5 wpisów każdego użytkownika, ale nie o tym idzie mi się rozwodzić. Na przestrzeni debaty, zdarzało się iż oboje uczestnicy nie za bardzo wiedzieli, co chcą opisać oraz do czego się odnieść. W przypadku Dona, lekko zraziły mnie pierwsze dwa wpisy, w którym postać Corleone wykreowała się jako mała rybka rzucana na głęboką wodę, w kolejnych wpisach jednak sytuacja ta uległa zmianie. Co mogę powiedzieć o Pierce, to to iż denerwowało mnie na przestrzeni debaty, rozpoczynanie jakiegoś wątku, doprowadzanie go do kulminacyjnego momentu i porzucanie w tym miejscu, niczym wyrodny ojciec. Wpisy obojga debatujących, mogły by być dłuższe. Ogólnie debata mi się podobała i przyznam, że mnie wciągnęła. Jednak ukrywać nie mogę iż spodziewałem się iż poprzeczka podniesiono zostanie wyżej, choćby przez wzgląd na samych uczestników debaty. Przejdźmy do tego co interesuje was najbardziej, czyli oceny:

Pierce

Związek:7
Argumentacja:8
Styl: 8
Perswazja: 6

Don Corleone

Związek: 8
Argumentacja: 8
Styl: 7
Perswazja: 6

To tyle, względem mojej roli w tej debacie :)

Don Corleone – 29; Pierce - 29


Sędzia Snajper88:

Witam.
Zostałem poproszony o zastępstwo jednego z sędziów a więc oto moja ocena:

Don Corleone:

Związek: 9 (związek oceniam tak, gdyż w tym temacie, można wymyślić nieskończenie wiele kataklizmów. Wybrane został takie a nie inne. Odjąłem 1 pkt. bo zawsze można było dorzucić coś więcej ;) )
Argumentacja: 9
Styl: 9 (posty nie za długie lecz treściwe. Tak samo i Pierce`a)
Perswazja: 8 (oczywiście Don nie mógł niepodważalnie przekonać nas, że nie zginiemy do 2050, jednak bardziej mnie przekonały jego argumenty)
RAZEM: 35

Pierce:

Związek: 9 (ten sam powód jak u Dona)
Argumentacja: 8 (zbyt mało "niszczycielskie" argumenty :P )
Styl: 9
Perswazja: 6 (nie przekonałeś mnie niestety. Ludzie są w stanie przetrwać wiele rzeczy, nawet wybuch bomby atomowej.)
RAZEM: 32

Gratuluję udanej debaty Don Corleone i Pierce ;)

PS. można także przeżyć dwa wybuchy bomby atomowej i żyć ponad 90 lat! ;) KLIK TUTAJ



Dziękuję sędziom za oceny i uczestnikom za doprowadzenie tej interesującej debaty do końca.

Podsumowanie:

Don Corleone uzyskał średnią głosów : 32,6 na 40 możliwych

Pierce uzyskał średnią głosów: 31 na 40 możliwych


Zwycięzcą debaty jest:

Don Corleone


Serdecznie gratuluję!
  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u