Skocz do zawartości




Zdjęcie

Wojciech Ciesielski


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1

Macha.

    Ciekawski

  • Postów: 2267
  • Tematów: 76
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Wojciech Ciesielski działaniem swoim wspomaga leczenie konwencjonalne. By przywrócić organizmowi zdrowie i stabilność przekazuje energie bezdotykowo, wykorzystuje przy tym esencje energetyczne, oraz tak zwane widzenie rentgenowskie.

Dołączona grafika

Jest on nie tylko mistrzem bioterapii i radiestezji ale również mistrzem Reiki, naturaterapeutą i specjalistą od korekcji kręgosłupa. Swoim działaniem wspomaga leczenie konwencjonalne. Energię przekazuje bezdotykowo. Pomaga w bólach związanych z kręgosłupem, kamicą nerkową i woreczkiem żółciowym, w zwalczaniu mięśniaków, polipów, cyst i guzów, bólach migrenowych, stanach nerwicowych, likwiduje dyskopatię, reguluje ciśnienie.

W swojej pracy wykorzystuje działanie roślin, kamieni, a także widzenie RTG. Wykonuje również badania radiestezyjne z planu mieszkania czy domu.

Praktykuje i pomaga ludziom swymi metodami leczenia od 10 lat. Medycyną niekonwencjonalną interesuje się zaś od 1970 roku. Inspiracją dla niego był artykuł w „Dookoła świata” na temat naturalnych możliwości leczniczych.

Artykuł ten stał się powodem tego, że zaczął poszukiwać informacji z tym związanych. Miał jednak problemy w zdobywaniu informacji. Jak sam mówi o swoi największych problemach:

„W tamtych czasach problem był jeden – miałem mały dostęp do informacji. Jeśli ktoś coś na ten temat wiedział, to nie chciał mówić, ponieważ nie chciał być śmieszny, bo był to temat wyśmiewany. Drugim powodem był fakt, że obecni specjaliści nie chcieli zdradzać tajemnic w obawie, że ktoś może być lepszy od nich.”

Samej teorii radiestezji terapeuta uczył się z małej przedwojennej książeczki. W tamtych czasach miał dużą wiedzę o Feng Shui, co dzisiaj, jak mówi:

„…wiedza jaką posiadałem na ten temat nie była nawet podstawową, do tej którą posiadam obecnie w tej dziedzinie.”

Na początku zajmował się jedynie medycyną chińską, sprawami związanymi ze zdolnościami manualnymi dłoni - akupresurą dłoni i stóp, a od 1989 Reiki. Bioterapią zaczął się zajmować bardzo późno.

O tym, czym się zajmuje, mówi „zawód” i twierdzi, że wszystkiego trzeba się długo uczyć, a sytuacja nie wygląda tak, że ktoś nagle odkrywa u siebie „nadprzyrodzone zdolności” i zaczyna leczyć. Sztuki jasnowidzenia uczył się 7 lat.

W młodośc podnosił ciężary, był ciężarowcem, a skutkiem jego sportowych sukcesach są bóle kręgosłupa. Sam choć nie jest osobą łatwowierną skorzystał z pomocy bioenergoterapeuty z Leszna. Po zabiegu, bóle ustały. To dało mu do myślenia i zmieniło jego poglądy na temat niekonwencjonalnych metod leczenia.

Przyczyniło się także do tego, że zaczął szukać wiedzy na ten temat. Okazało się, że i on posiada podobne, jak bioenergoterapeuta, u który mu pomógł, uzdolnienia. To sprawiło, że zaczął zgłębiać wiedzę na ten temat. Chodził na kursy bioenergoterapeutyczne, lecz stwierdził, że jest to nonsensem ponieważ uzdolnień bioenergoterapeutycznch nie można się nauczyć, boioenergotyerapeutą się jest.

Porostu ma się podwyższone możliwości energetyczne na dłoniach albo nie. Jeśli przy tym ma się dodatkową olbrzymią wiedzę, to wtedy można pomagać ludziom.

Dzisiaj przyjęło się, że wszyscy, którzy parają się medycyną naturalną są bioenergoterapeutami. To nieprawda. Dużo jest naturoterapeutów, którzy w ogóle nie mają energii na rękach, ale posiedli wiedzę manualną i w ten sposób pomagają ludziom. Prawdziwych bioenergoterapeutów jest naprawdę mało.

Nie zawsze bioenergoterapeucie uda się pomóc cierpiącej osobie, podkreśla Wojciech Ciesielski, choć przykładów swojego dobroczynnego oddziaływania na innych podaje wiele.

Terapeuta powinien uważać na to, co mówi. Niczego nie obiecywać, deklarować. Może powiedzieć, że będzie się starał pomóc. Gdybyśmy wszystko potrafili i wszystko wiedzieli, nie bylibyśmy ludźmi. Jesteśmy tylko ludźmi i podobno aż ludźmi. Już po dwóch przeprowadzonych zabiegach można się przekonać, czy energia działa na danego człowieka i chorobę czy nie. Wtedy poleca się badanie u specjalisty. Po wykonaniu USG u lekarza pacjent na pewno bardziej uwierzy w wynik, ponieważ tak jesteśmy nauczeni.

Niełatwo działanie bioenergoterapeutów przyjąć jako pewnik, jeśli samemu nie doświadczy się skutków ich działania. Dlatego terapeuci spotykają się często z zarzutem, że wymyślili sobie sposób na łatwe zarabianie pieniędzy. Niektórzy zwracają się o pomoc do bioenergoterapeuty z ciekawości, inni w rozpaczy, jeśli nie pomagają konwencjonalne środki.

Wojciech Ciesielski spotkał się już niejednokrotnie z krytyką.

„Jeden z naszych nauczycieli kiedyś powiedział, że jak w bioenergoterapii celem stają się pieniądze, to kończy się bioenergoterapia - odpowiada. - Pieniądz ma być tylko środkiem prowadzącym do celu, ale nigdy celem. W większości przypadków niestety staje się celem. Terapeuta nie koncentruje się wtedy na tym, żeby wykonać zabieg dobrze, tylko na tym, ile dzisiaj zarobi. Trudno nawet wtedy uwierzyć w to, co się robi.”

Dzięki swojej pracy terapeuta poznał wielu ludzi. Najbardziej uderzyła go mała świadomość ludzi swojego ciała i zdrowia. Jak jam mówi:

„Przychodzą do mnie ludzie i bardzo się dziwią, że zwykle pracuję na ich kręgosłupie. Przecież nerwy do każdego organu w organizmie wychodzą z kręgosłupa. Jeśli jest blokada na nerwie to organizm nie działa tak jak powinien. 80 procent chorób somatycznych ma przyczynę na kręgosłupie. Jeśli usunie się przyczynę, to powinny zniknąć objawy. Na przykład przychodzi pan z bólem kolana. Informuję go, że zaraz zajmę się jego kręgosłupem. Wtedy nie wierzy, że mu to pomoże i ściąga spodnie! Wiele domniemanych „guzów” piersi wyleczyłem w ten sposób. Okazuje się bowiem, że nie są to guzy, tylko skurcze mięśni spowodowane przyciśnięciem nerwu. Podobnie, niedawno przychodzi do mnie kobieta, która ma sporą „kulę” po prawej stronie brzucha. Płacze, rozpacza, że to na pewno rak, a był to tylko skurcz mięśni. Wsunąłem dysk i „guz” zniknął. Dlatego, moim zdaniem, bioenergoterapeuta powinien potrafić wykonywać zabiegi na kręgosłupie.”

Bioenergoterapeuta nie leczy ludzi, tylko doprowadza do równowagi energetycznej, a organizm leczy się sam. Musi mieć równowagę. Jak we wszystkim.

Ludzie Wschodu znakomicie sobie z tym radzą, znają różne techniki, sposoby. My jesteśmy wychowani w kulturze Zachodu. Zawsze i wciąż w kulturze chrześcijańskiej, obojętnie czy wierzysz, czy nie wierzysz. Nawet ludzie niewierzący nie zdają sobie sprawy z tego, że wyznają wiele prawd wiary chrześcijańskiej.

Trudno nam więc zrozumieć prawdę o energii. Przecież do niedawna nie chciano wierzyć, że na odcinku lędźwiowym kręgosłupa w rdzeniu kręgowym przesuwa się ciałko życia, o którym 3,5 tysiąca lat temu już mówili Chińczycy. Dlatego tylko, że nie badano ciałka na żywym osobniku, a kiedy człowiek umiera, ono również ginie. Dlatego, w bardzo wielu przypadkach, jeżeli wykonuje się punkcję kręgosłupa, czy znieczula się kręgosłup na odcinku lędźwiowym, okazuje się, że człowiek po zabiegu jest od pasa w dół sparaliżowany tylko dlatego, że trafiono akurat w to ciałko życia.

Naprawdę jeszcze mało wiemy na te tematy. Im większą wiedzę zdobywam, tym bardziej zdaję sobie sprawę, jak mało jeszcze wiem. Gdyby dzisiaj chorował mój ojciec, na pewno podarowałbym mu jeszcze 3, 4 lata życia.

Zabiegi zawsze wykonuje się po to, żeby pomóc, nie zawsze, żeby uzdrowić.

W Polsce gabinet odnowy energetycznej może założyć każdy, kto zgłosi fakt rozpoczęcia działalności w urzędzie miasta bądź gminy. Od kilku lat lansuję tego typu pomysł, którego nikt nie chce zrealizować. Mamy w Polsce teraz wystarczającą ilość mistrzów bioenergoterapii. Chciałbym, żeby ktoś, kto chce zostać czeladnikiem bioenergoterapii popracował przez trzy lata pod kierunkiem mistrza. Mistrz powinien napisać przed egzaminem czeladniczym zaświadczenie swojemu uczniowi, że w jakiś sposób za niego ręczy. Podobnie w przypadku kandydata na mistrza. Też powinien mieć swojego prowadzącego. Wtedy przypadkowość w zawodzie byłaby nikła.

Jedną z najstarszych i w miarę dobrze działających terapii jest sugestia. Jeżeli terapeuta cudownie mówi, to ludzie, którzy przyjdą do niego z w miarę lekką przypadłością, czują się zaraz lepiej. Tylko dlatego, że uwierzyli w pomoc. Dlatego dobrze byłoby, żeby tego zawodu nie wykonywały osoby przypadkowe.
  • 0



#2

viatora.
  • Postów: 303
  • Tematów: 2
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

a czy halluksami bezoperacyjnie tez sie zajmuje? moja babcia sie pyta :D (serio)
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u