Skocz do zawartości




Zdjęcie

Co się dzieje na cmentarzu w Edynburgu?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
36 odpowiedzi w tym temacie

#31

Macha.

    Ciekawski

  • Postów: 2267
  • Tematów: 76
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

a w jaki sposob sie bronisz?


Ech... już wiele razy pisałem to samo w wielu postach i tematach...
Za pomocą tarczy energetycznej chociażby. Dobrze jest też pomodlić się do Boga w którego wierzycie, ja tam nie praktykowałem...

Dobra wróćmy do tematu.
  • 0



#32

Raziel.
  • Postów: 405
  • Tematów: 6
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Raziel zastanawiam się, czy to nie miało być obraźliwe...



Nie niemiałem zamiary nikogo obrazić , gdybym miał taki zamiar zrobiłbym to w bardziej bolesny sposób

Mi sie wydaje, że to z cmentarzami to lipa. Nigdy nic nie czułem jak byłem na cmentarzu, niczyjej obecności. Musze się przejść w nocy i sprawdzić dokładniej.


Hymm.. cmentarze same w sobie są straszne ale to już kwestia naszej psychiki, ale jesli uświadomimy sobie, że to nic strasznego to nizcego niezobaczymy niczego specjalneo nieusłyszymy wiem z autopsji!!
  • 0

#33

JAssoN.
  • Postów: 1
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Czesc...w tym roku mialem okazje byc na tym wlasnie cmentarzu...powiem tak...trasa byla bardzo ciekawa...godzina rozpoczecia to 19:30 a jak wiadomo w marcu jest juz ciemno o tej godzinie...takze wspaniala prowadzaca dodawala uroku calej atmosferze :brawo: ,naprawde potrafila stworzyc klimat...po drodze na cmentarz opowiadala rozne ciekawe historie o duchach zwiazane z Edynburgiem(ciekawy byl motyw z oknem ale zbraklo czasu by sprawdzic czy to rzeczywiscie prawda :] ) Na cmentarzu po krotkim ostrzezeniu ze wchodzimy na wlasne ryzko ....przekroczylismy brame Covenanters Prison ..miejsca w ktorym sa ponoc najsilniejsze doznania paranormalne.....po wejsciu do jednej z cel? poczulem ...przerazliwe zimno, pomimo tego ze na dworze bylo, az 10 stopni, a ja bylem dosc mocno opatulony(kurtka , czapka) . Od czasu do czasu mozna bylo zaobserwowac dziwne refleksje pod sufitem, jakby zielone smugi ...to tyle co moglem wyciagnac z wizyty , w tym miejscu( ale dla kazdego to bedzie zawsze cos innego...wiecej ciekawych histori znajduje sie na stronie glownej prowadzacych trase)Jesli chodzi o kontak fizyczny , to nie mialem zadnych sincow ...otarc itd. ...Najciekawszy byl klimat i jeszcze raz klimat...to trzeba zobaczyc na wlasne oczy:)
Ps...ciekawa historia z tym psem Bobbym ...jak trafil na grob swojego pana skoro nie wiedzial gdzie on jest pochowany ? ;) to moze dac kazdemu do myslenia...pozdrawiam
  • 0

#34

Tiunivell.
  • Postów: 9
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Przeczytałam c ciekawością ten artykuł i chciałabym przekonać się na własnej skórze o tajemniczych właściwościach tamtego miejsca.
  • 0

#35

Wiciu.
  • Postów: 255
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Jasson co do tego psa to powiem ci tylko tyle że nawet są notowane przypadki powrotu pszczół nad grób swego pszczelarza i to nie są zjawiska paranormalne tylko zwierzęcy instynkt ale nie będę się na ten temat rozpisywał bo to ani nie miejsce i pora. A co do tematu to wierze w to że w tym cmentarzu może coś być ale nie moge dojść do tego co... jeżeli są to tylko hormony wydzielane przez ludzi to z skąd te zadrapania... :wow: :wow:
  • 0

#36

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jako uzupełnienie tego tematu - taki artykuł:

Co straszy w Edynburgu?
3cdf2fdd3c64b59215f5251d3a54777e.jpg
Zamek w Edynburgu Foto: Shutterstock
 

Każde mia­sto ma swoją hi­sto­rię i lo­kal­ne le­gen­dy. Im jest star­sze, tym wię­cej mitów wokół niego na­ra­sta. Szcze­gól­ną po­pu­lar­no­ścią cie­szą się opo­wie­ści o zja­wach i na­wie­dza­ją­cych stare bu­dyn­ki du­chach. Jed­nym z naj­bar­dziej na­wie­dzo­nych miast Eu­ro­py (a być może i na świe­cie) jest Edyn­burg. Na tam­tej­szym uni­wer­sy­te­cie można nawet pod­jąć stu­dia na kie­run­ku psy­cho­lo­gia - ze spe­cjal­no­ścią... pa­rap­sy­cho­lo­gia.

Po­cząt­ki tego mia­sta się­ga­ją obron­nej twier­dzy zbu­do­wa­nej przez Edwi­na, króla Nor­tum­brii. Jed­nak lu­dzie miesz­ka­li w tym miej­scu już wcze­śniej. Serce mia­sta dzie­li się na starą i nową część. Old Town bu­do­wa­ne było od wcze­sne­go śre­dnio­wie­cza, zaś dziel­ni­ca New Town po­wsta­ła w XVIII wieku. Stare mia­sto to sieć ma­łych, wą­skich i krę­tych uli­czek. To tu wła­śnie znaj­du­je się Zamek, Pałac Ho­ly­ro­od i Ka­te­dra St Giles. Nowe mia­sto było od­po­wie­dzią na po­trze­by miesz­kań­ców, któ­rzy dość mieli cia­sno­ty i brudu Old Town. Stare dziel­ni­ce pełne są hi­sto­rii. Za­byt­ko­we bu­dyn­ki były świad­ka­mi dra­ma­tycz­nych wy­da­rzeń, dla­te­go też wiele z nich jest na­wie­dzo­nych. Tu­tej­sze duchy można spo­tkać pra­wie wszę­dzie.

Po­mię­dzy Sta­rym i Nowym Mia­stem znaj­du­je się Prin­ces Stre­et Gar­dens. Jest to park, który po­wstał na błot­ni­stych te­re­nach po je­zio­rze Nor Loch. Je­zio­ro to w cza­sach śre­dnio­wie­cza wy­sy­cha­ło, po­wo­li za­mie­nia­jąc się w bagno. Od­pro­wa­dza­no do niego ście­ki z mia­sta. To wła­śnie w tym ba­gnie ów­cze­sne sądy spraw­dza­ły swoje po­dej­rze­nia wobec cza­row­nic. Po­dej­rza­ne o czary wrzu­ca­no do wody - jeśli wy­pły­nę­ły, były winne, jeśli uto­nę­ły, trak­to­wa­no to jako dowód ich nie­win­no­ści. Sza­cu­je się, że w ten spo­sób życie stra­ci­ło 300 osób. Tu rów­nież do­ko­ny­wa­no eg­ze­ku­cji za inne prze­stęp­stwa. Było to też miej­sce wielu sa­mo­bójstw i za­bójstw. Do­pie­ro w XVIII wieku bagna osu­szo­no i za­mie­nio­no w park.

Edyn­bur­ski zamek sły­nie nie tylko ze swo­jej urody. Jest też po­dob­no naj­bar­dziej na­wie­dzo­nym miej­scem w Szko­cji. Prze­pro­wa­dzo­ne w nim ba­da­nia wy­ka­za­ły, że w ponad po­ło­wie jego po­miesz­czeń uka­zy­wa­ły się duchy. Zamek z ulicą Royal Mile łączy sieć pod­ziem­nych ko­ry­ta­rzy. Nie­gdyś po­sta­no­wio­no je zba­dać. Wy­sła­no mło­de­go chłop­ca - du­dzia­rza, żeby prze­szedł przez nie. Miał cały czas grać, żeby było wie­do­mo, gdzie jest. Jed­nak nagle gra­nie usta­ło. Nigdy nie od­na­le­zio­no nie­szczę­sne­go mu­zy­ka, jed­nak w pod­zie­miach zamku co jakiś czas sły­chać, jak ktoś gra na du­dach...

Lochy to, po­dob­nie jak w in­nych zam­kach, miej­sce kaźni wielu więź­niów. Obec­nie zwie­dza­ją­cy twier­dzą, że wy­wo­łu­ją w nich nie­przy­jem­ne do­zna­nia. Mają uczu­cie czy­jejś obec­no­ści, skar­żą się rów­nież na dusz­no­ści. Pa­nu­je tu od­czu­wa­na przez wszyst­kich zła at­mos­fe­ra. To tu wła­śnie wię­zio­no ska­za­ne na śmierć cza­row­ni­ce.

Ko­lej­nym miej­scem, które warto zwie­dzić, a które sły­nie z na­wie­dze­nia, jest Mary King’s Close. Jest to część Sta­re­go Mia­sta, na­zwa­na od imie­nia córki XVII-wiecz­ne­go wła­ści­cie­la oko­licz­nych bu­dyn­ków - Ale­xan­dra Kinga. Ta sied­mio­kon­dy­gna­cyj­na nie­gdyś plą­ta­ni­na wą­skich, wie­lo­krot­nie prze­bu­do­wy­wa­nych uli­czek, miesz­kań i pod­ziem­nych ko­ry­ta­rzy, była miej­scem za­miesz­ka­nia naj­bied­niej­szych oby­wa­te­li Edyn­bur­ga. W cza­sie epi­de­mii dżumy wej­ścia Mary King’s Close zo­sta­ły za­mu­ro­wa­ne, grze­biąc żyw­cem jego miesz­kań­ców. Póź­niej część nad­ziem­ną czę­ścio­wo ro­ze­bra­no, a pod­zie­mia zo­sta­ły za­mknię­te aż do roku 1989. Od 2003 roku udo­stęp­nio­no ją do zwie­dza­nia.

Mary King’s Close było świad­kiem wielu ludz­kich dra­ma­tów. Na po­rząd­ku dzien­nym były tu gwał­ty i mor­der­stwa. Kom­pleks zbu­do­wa­no na ba­gnach i krą­ży­ły plot­ki, że przez dzia­ła­nie ulat­nia­ją­cych się z nich gazów, lu­dzie ule­ga­li ha­lu­cy­na­cjom. In­for­ma­cje o du­chach w tym miej­scu po­ja­wia­ły się od po­cząt­ku jego ist­nie­nia. De­cy­zja o za­mu­ro­wa­niu wejść była tra­gicz­na dla ponad sze­ściu­set miesz­kań­ców. Część z nich zmar­ła na dżumę, po­zo­sta­li także ze­szli z tego świa­ta w mę­czar­niach. Krą­ży­ły plot­ki, że gra­ba­rze, chcąc uła­twić sobie pracę, cięli ciała zmar­łych na ka­wał­ki i wy­rzu­ca­li je przez okna lub wmu­ro­wy­wa­li w ścia­ny. Trud­no dzi­wić się, że ich duchy nadal prze­by­wa­ją w tym kosz­mar­nym miej­scu.

Od­wie­dza­ją­cy Mary King’s Close tu­ry­ści czują się tu bar­dzo źle. Czę­sto zda­rza­ją się w tym miej­scu za­słab­nię­cia. Wi­du­je się tu prze­ni­ka­ją­ce przez ścia­ny po­sta­ci, wiele osób mówi o duchu pła­czą­cej małej dziew­czyn­ki. Lu­dzie od­czu­wa­ją nagłe spad­ki tem­pe­ra­tu­ry, a na zdję­ciach widać orby. Cza­sem po­ja­wia­ją się tu także zjawy zwie­rząt.

Ko­lej­nym sły­ną­cym z na­wie­dze­nia miej­scem jest cmen­tarz Grey­fiars. Na gro­bach mon­to­wa­no kraty, które unie­moż­li­wiać miały okra­da­nie gro­bów czy sprze­daż ciał do szko­ły me­dycz­nej. Na cmen­ta­rzu miało miej­sce wiele zda­rzeń okre­śla­nych jako kon­tak­ty z du­cha­mi. Zwie­dza­ją­cy czują się tam nie­swo­jo, do­świad­cza­ją bez­pod­staw­ne­go lęku, a nawet pa­ni­ki. Czę­sto zda­rza­ją się za­słab­nię­cia. Czują do­tknię­cia nie­wi­dzial­nych rąk, nagłe ob­ni­że­nia tem­pe­ra­tu­ry. Pewna ko­bie­ta na oczach świad­ków zo­sta­ła bru­tal­nie ze­pchnię­ta ze scho­dów.

Jedna z po­wta­rza­nych od lat opo­wie­ści mówi o gro­bow­cu sę­dzie­go Geo­r­ge’a Mac­Ken­zie - Czar­nym Mau­zo­leum. Sły­chać tam różne dziw­ne od­gło­sy, przed­mio­ty same się prze­su­wa­ją, a wielu od­wie­dza­ją­cych zo­sta­ło po­dra­pa­nych lub ude­rzo­nych na tyle mocno, że po­ja­wia­ły się si­nia­ki. Miej­sco­wi mówią o stra­szą­cym tam duchu Geo­r­ge'a Mac­Ken­zie.

W 2001 roku, w ra­mach Mię­dzy­na­ro­do­we­go Fe­sti­wa­lu Nauki, psy­cho­log dr Ri­chard Wi­se­man, prze­pro­wa­dził jedne z naj­więk­szych na świe­cie badań zja­wisk pa­ra­nor­mal­nych. 240 ochot­ni­ków przez 10 dni miało od­wie­dzać na­wie­dzo­ne miej­sca. Ba­da­ni nie wie­dzie­li, gdzie można “spo­dzie­wać” się du­chów. Każdy z nich był sta­ran­nie mo­ni­to­ro­wa­ny. Wy­po­sa­żo­no ich w czuj­ni­ki ma­gne­tycz­ne, ka­me­ry ter­mo­wi­zyj­ne, czuj­ni­ki tem­pe­ra­tu­ry, nok­to­wi­zo­ry i inne sprzę­ty nie­zbęd­ne do pracy łow­com du­chów. Pra­wie po­ło­wa z tej grupy zgło­si­ła, że od­czu­wa zja­wi­ska pa­ra­nor­mal­ne. Więk­szość od­czuć od­no­to­wy­wa­no w miej­scach po­wszech­nie okre­śla­nych jako na­wie­dzo­ne. Uczest­ni­cy eks­pe­ry­men­tu twier­dzi­li, że wi­dzie­li szare zjawy, czuli się ob­ser­wo­wa­ni, do­ty­ka­ni, a nawet szar­pa­ni, re­je­stro­wa­li też nagłe spad­ki tem­pe­ra­tu­ry. Jedna z osób czuła, ze coś nie­wi­dzial­ne­go ją parzy (na ra­mie­niu miała nawet sto­sow­ny ślad). Wiele osób wi­dzia­ło po­stać w skó­rza­nym far­tu­chu. Jedna z ko­biet bio­rą­cych udział w eks­pe­ry­men­cie zgo­dzi­ła się zo­stać sama na noc w lochu w pod­zie­miach pod South Brid­ge. Zo­sta­wio­no tylko ka­me­rę, która na­gry­wać miała to, co się w po­miesz­cze­niu dzie­je. Ko­bie­ta zaraz po wej­ściu do lochu wy­buch­nę­ła pła­czem. Nie mogła się uspo­ko­ić nawet długo po opusz­cze­niu strasz­ne­go miej­sca. Twier­dzi­ła, że w rogu po­miesz­cze­nia sły­sza­ła od­dech, który robił się coraz gło­śniej­szy. Wy­da­wa­ło jej się, że obok niej roz­bły­ska­ło świa­tło. Ka­me­ra za­re­je­stro­wa­ła dziw­ne za­mgle­nia i zmia­ny in­ten­syw­no­ści świa­tła. Widać też zie­lo­ne orby.

Nie­za­leż­nie od tego, czy wie­rzy­my w zja­wi­ska nad­przy­ro­dzo­ne czy też nie, warto zwie­dzić tak stare i pięk­ne mia­sto jak Edyn­burg. W miej­scach, które uzna­wa­ne są za na­wie­dzo­ne, prze­wod­ni­cy uprze­dza­ją o tym i pro­szą o zgła­sza­nie za­uwa­żo­nych w trak­cie zwie­dza­nia ano­ma­lii. Two­rzo­ne są spisy edyn­bur­skich du­chów i ich ma­ni­fe­sta­cji. Tak uprze­dzo­ny, nawet naj­więk­szy scep­tyk z pew­no­ścią po­czu­je dzia­ła­nie zja­wisk pa­ra­nor­mal­nych. To z pew­no­ścią nie­za­po­mnia­ne prze­ży­cie.

 

źródło

 


  • 1



#37

Carmilla.
  • Postów: 1
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Wątek bardzo stary, ale może ktoś będzie ciekawy. Jako, że sama mieszkam od dawna w Edynburgu, chciałam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami z Greyfrias... Miejsce to od dawna mnie fascynowało, więc bardzo często je odwiedzam. Na początku nie działo się nic nadzwyczajnego, ale były to głównie krótkie wizyty za dnia. Pewnego razu wybraliśmy się tam w nocy i zaczęła się 'zabawa'. Siedzieliśmy na murku tuż przy bramie wiodącej do Covenanters Prison. Około 23 zaczęło robić się tłoczno- zaczęły pojawiać się cienie przypominające ludzkie sylwetki i zrobiło się bardzo nieprzyjemnie... To, co się stało później nie pamiętam... Odzyskałam świadomość dopiero po opuszczeniu cmentarza. Takie rzeczy dzieją się tam dość często. Możecie usłyszeć kroki dobiegające z Czarnego Mauzoleum. Czujecie, ze ktoś was obserwuje. Tracicie przytomność, tak jak było w moim przypadku... Ostatni raz odwiedziliśmy Greyfrias przypadkiem, będąc na Starym Mieście. Od razu po przekroczeniu bramy poczułam, że stanie się coś złego. Doszliśmy do ścieżki wiodącej do zamkniętej części cmentarza  i poczułam jak kolana się uginają pode mną. Natychmiast opuściliśmy to miejsce. Później dowiedziałam się, że właśnie w tym momencie, gdy zaczęłam tracić przytomność zza zamkniętej bramy Covenanters wyłoniły się 'ludzkie' cienie zmierzające w naszym kierunku... Jeżeli lubicie takie miejsca polecam zabrać ze sobą kogoś zaufanego, kto w razie czego pomoże Wam się wydostać z cmentarza... Możecie mi wierzyć albo nie, ja jestem pewna, że tam coś jest...


  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u