Skocz do zawartości




Dziękujemy za udział w Złotych Szarakach -- kolejne informacje już niebawem!

Zdjęcie

Leszy - srogi obrońca lasów


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1

Nick.
  • Postów: 1527
  • Tematów: 777
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

leszy.jpg

Foto: Shutterstock

 

W drugim sezonie serialu "Wiedźmin" pojawi się Leszy. To jedna z najciekawszych postaci mitologii słowiańskiej. Choć jest groźny, to bać się go powinni tylko ludzie, którzy nie mają dobrych intencji. Leszy atakuje przede wszystkim myśliwych, kłusowników i drwali.

 

Kim jest Leszy?

 

Według wierzeń Słowian las, nawet w dzień, mógł być bardzo niebezpiecznym miejscem. Każdy, kto wchodził do niego ze złymi zamiarami, musiał się liczyć ze srogą karą. Mieszkający tam demon, Leszy, tylko czekał, aż ktoś siekierą zamachnie się na drzewo, bądź też spróbuje upolować jedno z leśnych zwierząt.

 

Leszy ukazywał się pod postacią mężczyzny. Miał nienaturalnie białą twarz oraz bardzo groźną minę. Wzrost demona uzależniony był od wysokości lasu. Ten, który rządził potężnym borem przytłaczał swoją imponującą posturą. W młodych lasach Leszy był zdecydowanie niższy. Niektóre podania głoszą, że demon przybierał postać gajowego w mundurze, który w ręku dzierżył strzelbę. Mógł się również objawiać pod postacią zwierząt. Także silny wiatr poruszający liśćmi drzew mógł być efektem obecności Leszego.

 

Leśny dziad miał mieć bardzo negatywny stosunek do myśliwych oraz drwali. Wynikało to z faktu, że ingerowali oni w życie lasu - wycinali rosnące tam drzewa oraz strzelali do zwierząt. To nie podobało się Leszemu, który w stosunku do przedstawicieli tych zawodów okazywał się mściwy i groźny. Myśliwi i drwale musieli więc liczyć się z tym, że podczas pobytu w lesie zostaną napadnięci przez dzikie zwierzęta, ale także bandytów. Co więcej, Leszy potrafił tak mącić im w głowach, by gubili ścieżki i wchodzili coraz głębiej w las. Podobny los spotykał wszystkich ludzi, którzy wchodzili do lasu ze złymi zamiarami.

 

Aby ustrzec się przed gniewem Leszego, drwale i myśliwi składali mu ofiary w postaci plonów lub zwierząt. Obłaskawiony leśny dziad miał się godzić na wycinkę oraz polowania. Choć nie zawsze, bo był to demon dość kapryśny, znany ze swoich zmiennych nastrojów.

Leszy miewał momenty, kiedy mógł uchodzić za bohatera. Gdy miał dobry humor, pomagał zagubionym znaleźć wyjście z lasu, płoszył też zwierzęta, które przymierzały się do ataku na ludzi.

 

Choć o tej postaci mówi się rzadko, to Leszy miał w lesie kompana w zasadzie równego sobie - Dobrochoczego. Był to demon, który mógł upodobnić się do drzewa. Do niego należało królestwo leśnych zwierząt i to właśnie ochrona nad fauną stanowiła jego główne zajęcie. Uchodził on za łagodniejszego i bardziej wyrozumiałego demona, jednak także i on nie tolerował złego zachowania na swoim terenie. Kłusownicy czy myśliwi mogli przez niego nawet ponieść śmierć.

 

Leszy - dobry czy zły?

 

Od czasów, gdy na słowiańskich ziemiach rozpowszechniło się chrześcijaństwo, Leszy stał się postacią raczej negatywną. Demonem, którym można było straszyć dzieci, ale i dorosłych. Kimś, kogo na pewno nie chciałoby się spotkać. A prawda jest taka, że zanim tematem zajął się Kościół, można było uznać Leszego za stworzenie, które po prostu ma swoje zasady. Liczył się dla niego tylko las i jego mieszkańcy, więc nie godził się na to, by źle obchodzić się z zielonym królestwem. W ten sposób pilnował, aby ludzie nie wycinali zbyt wielu drzew, nie dewastowali, nie zaśmiecali i po prostu nie niszczyli natury.

 

Miejsca, w których pojawił się Leszy Słowianie automatycznie uznawali za sanktuaria. Na ich terenie nie można było wycinać drzew ani polować. Sanktuaria stawały się obszarem chronionym, tak jak dzisiejsze rezerwaty przyrody. Czy więc faktycznie można uważać, że Leszy to mściwy demon? Zaryzykowałabym stwierdzenie, że gdyby ludzie do dziś wierzyli w jego obecność, polska przyroda miałaby się o wiele lepiej...

 

źródło


  • 2



#2 Gość_Princess Luna

Gość_Princess Luna.
  • Tematów: 0

Napisano

Pomijając, że zarówno mitologia słowiańska i chrześcijańska mają tyle wspólnego z rzeczywistością co sernik z kotem perskim, to w dzisiejszych czasach wielu leszych zapewne by się złapało za głowę widząc co się dzieje...


  • 0

#3

Kamada.
  • Postów: 6
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Jako że leszy jest bardzo popularnym strażnikiem puszcz i lasów, chciałbym uzupełnić temat przykładami innych mniej znanych leśnych słowiańskich demonów.

 

Tereny zalesione były bardzo dobrym źródłem pozyskiwania pożywienia czy to drobnego takiego jak jagody i grzyby czy bardziej treściwego jak mięso upolowanej zwierzyny. Niestety zdarzały się różne wypadki w dziczy. Niektórzy ginęli przez nieuwagę, inni błądzili i kończyli w bagnach albo w żołądkach dzikich bestii. Demony i duchy leśne przedstawione niżej miały na celu odstraszyć niedoświadczonych śmiałków i zapobiec niszczenia terenów zielonych.

 

PUSZCZAWIK – zwany też "starszym bratem leszego", to olbrzymi demon leśny wzrostem przewyższający najstarsze drzewa. Jego guzowatą, stwardniałą skórę z czasem pokrywała warstwa mchu, upodabniając go tym do starego pnia. Nie znosił towarzystwa i otaczał się tylko dzikimi zwierzętami. Spotykano go rzadko, gdyż zamieszkiwał jedynie dziewicze, nietknięte ludzką stopą mateczniki. Tymczasem na skutek działalności człowieka obszar występowania puszczawików znacząco się skurczył. Długowieczny demon doskonale pamiętał czasy, gdy pradawne bory pokrywały prawie całą krainę, a jego królestwo sięgało po horyzont. Kiedy zjawili się ludzie ze swymi narzędziami i zaczęli karczować kilkusetletnie dęby i strzeliste jodły, demon zapałał do nich nienawiścią. Od tego czasu każdego napotkanego człowieka zabijał, tratując go i wdeptując w ziemię. Nie oszczędzał nawet starców, kobiet i dzieci, a po każdym morderstwie śmiał się głośno i szydził ze zmasakrowanej ofiary. Całe szczęście demon nie był zbyt szybki i można było łatwo mu uciec.

 

BOROWIEC I BOROWA CIOTKA – borowiec był opiekunem lasów i żyjących w nich zwierząt. Wyglądał jak krępy starzec o wielkie głowie, długiej do ziemi brodzie i ognistym spojrzeniu. Rzadko jednak ukazywał się ludziom w swej postaci, znacznie częściej można było usłyszeć jego demoniczny śmiech. Myśliwi lękali się tego dźwięku, ponieważ wiedzieli że leśny dziad może skutecznie przeszkodzić im w polowaniu. Przeważnie mylił drogę tropicielom, rozpraszał nagonkę, wysyłał fałszywe sygnały lub ostrzegał zwierzynę. Zdarzały się też sytuację że rzucał się na ludzi z dziką furią dopóki nie uśmiercił wszystkich.
Żona surowego leśnego dziada słynęła z sympatii do dzieci. Przechadzała się po lesie ubrana w rudą jak kora sosny suknię, przepasaną sznurem z igliwia. Na głowie nosiła diadem z szyszek, a w rękach dzierżyła sękaty kostur i kosz z leśnymi owocami. Chętnie towarzyszyła jej leśna zwierzyna, którą chroniła. Powszechnie ją uwielbiono, ze względu na jej gościnę. Tym którzy wycinali las, polowali na zwierzynę i dewastowali jej dom potrafiła dopiec nasyłając na nich komary, osy czy nawet jadowite żmije. Niestety kiedy to nie pomagało zdało się słyszeć jej rozpaczliwy płacz.
Nie tylko samym borem i jego mieszkańcami opiekuje się troskliwie Borowa Ciotka, ale także ludźmi, którzy przestępują próg jej zielonego królestwa. Tak np. broni ich przed czarownicami i błędnymi ognikami, których pełno w borze.

 

DOBROCHOCZY – leśny demon zamieszkujący niegdyś niedostępne tereny puszcz i borów Podlasia. Nigdy nie skrzywdził niewinnego człowieka, jednak dla wrogów lasów był bezlitosny i karał ich śmiercią. Za swoje występki można było go przebłagać jedzeniem. Swój rozmiar dostosowywał do wielkości drzew. Dobrochoczy i Leszy to dwie skomplikowane postacie, ewoluujące przez wieki. Ich kult nie oparł się sile nowej wiary. Zostali zdegradowani i usunięci ze świadomości ludzkiej. Pomogła w tym również urbanizacja i uprzemysłowienie, spychające las i naturę na dalszy na plan. Dobrotliwe demony odeszły między bajki.

 

DRZEWICE – to dobre leśne duszki zamieszkujące wnętrza pni drzew. Te żeńskie istotki o bajkowo ślicznych buziach opiekowały się na co dzień leśną roślinnością dbając o jej prawidłowy wzrost. Z natury łagodne nie atakowały ludzi nawet tych którzy niszczyli owoce ich pracy.

 

DZIEWONIE – były tajemniczymi słowiańskimi nimfami, które opiekowały się leśną fauną. Zamieszkując niedostępne puszcze i mateczniki, zajmowały się głównie doglądaniem żubrów, turów i jeleni. Ale los zwierząt gospodarskich także nie pozostawał im obojętny – a to dlatego, że z wypasanych blisko lasu krów i owiec wszelkie choroby szybko przenosiły się na ich dzikich współbraci. Dziewonie starały się więc chronić od pomoru wszelkie stworzenie, także te udomowione.

 

LASOWIK – to istota jeszcze przedchrześcijańskiego pochodzenia, strażnik lasu, broniący jego dzikich mieszkańców przed intruzami. Zamieszkiwał z małżonką najbardziej tajemniczy zakątek puszczy – cmentarzysko leśnych zwierząt. Stamtąd wychodzili codziennie by patrolować swoje włości. Napotkanych ludzi straszył lub plątał im drogę tak skutecznie, że nie potrafili wrócić do domu. Jak każdą istotę czy bożka można było przebłagać ofiarą z jajek i chleba, ale nie znosił soli.

 

LYSOWYKI – to istoty zamieszkujące chaszcze porastające granicę pomiędzy dziką puszczą, a terenami zagospodarowanymi przez człowieka. Lysowyki strzegły pilnie, by chłopi nie niszczyli lasu, nie wycinali młodych drzewek, nie wypalali boru dla uzyskania nowych pól i żyznego popiołu. Śmiałków, którzy próbowali to robić, demony atakowały i przepędzały gdzie pieprz rośnie.

 

https://demonyslowia...zy-dobrochoczy/

http://magazynkaszub...zubskich-lasow/

https://archiwa.winl...p?kod_matrixa=4

https://slowianowier...apila-na-swiat/

https://jaksar.wordp...ianskich-lasow/

 

Paweł Zych i Witold Vargas: Bestiariusz słowiański: Część pierwsza i druga: BOSZ
Barbara i Adam Podgórscy: Wielka Księga Demonów Polskich: KOS


  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u