Skocz do zawartości




Zdjęcie

Bomby na Nowy Jork


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1

Nick.
  • Postów: 1436
  • Tematów: 708
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

bomby-nowy-kork-622x415.jpg

Domena publiczna

 

W trakcie II wojny światowej pupil Hitlera, feldmarszałek Erhard Milch wpadł na chytry i zarazem śmiały pomysł. Chciał uderzyć w pozornie niedostępny dla Luftwaffe punkt.

 

Milch, którego na prezentowanym zdjęciu widzimy idącego na prawo od fuhrera, był zastępcą Hermanna Goringa, czyli szefa sił powietrznych Rzeszy. Po tym jak USA przystąpiły do wojny w grudniu 1941 roku, pragnął sprawić Hitlerowi jakąś niespodziankę, dostarczyć mu dobrą wiadomość. Zaczął więc ze sztabem naukowców przygotowywać plan ataku na oddalony o 6500 kilometrów od Niemiec Nowy Jork.

 

Pomysłowi niemieccy inżynierowie opracowali projekt, który miał doprowadzić ten szalony z pozoru plan do realizacji. Otóż pod kadłubem nowego samolotu dalekiego zasięgu miał być podczepiony lekki bombowiec. Obie maszyny leciałyby razem, zaś znajdując się niedaleko celu, bombowiec oderwałby się od niego i samodzielnie dotarł nad Nowy Jork. Zrzuciwszy bombę na jakiś newralgiczny punkt, powróciłby nad ocean i wodowałby w pobliżu czekającego już na niego U-boota. Łódź podwodna zabrałaby załogę bombowca i bezpiecznie odpłynęła. Skrupulatna logistyka Milcha przewidywała wszystko. W żadnym razie nie byłaby to samobójcza misja w stylu Japończyków!

 

Gdy od fazy planistycznej miano przystąpić do fazy realizacyjnej, pojawiły się – jak można było sądzić – schody. Göring patrzył na ten pomysł niezbyt przychylnym okiem, ze zrozumiałych powodów. Gdyby plan się powiódł, kto wie czy Hitler nie zapragnąłby awansować Milcha, a to mogłoby oznaczać zmianę szefa Luftwaffe. Problemy robiła również Kriegsmarine, nie chcąca przydzielać U-bootów do tej ryzykownej i nie mającej wymiernych korzyści misji.

 

W efekcie pompatyczny plan Milcha zatonął w biurokratycznym oceanie. Nie udało się zdobyć zgód i pozwoleń, przez co III Rzesza musiała się ograniczyć do podrzucania na brzegi USA jedynie dywersantów, którzy również nic wielkiego nie zdziałali.

źródło


Użytkownik Nick edytował ten post 08.10.2019 - 21:45

  • 5



#2

malylolo.
  • Postów: 22
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Dobry artykuł! Planów ataku na USA było wiele np przez Rosję, Alaskę i zająć zachodnie wybrzeże USA. Również kilka niemieckich pocisków spadło na terytorium USA jednak nie powodując żadnych strat :) Pozdrawiam :)
  • 0

#3

D.K..

    Semper invicta

  • Postów: 2175
  • Tematów: 1676
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Cała koncepcja ataku bombowego na Stany Zjednoczone, czy też konkretniej na Nowy Jork była tak naprawdę czystą fantazją. W 1941 roku Niemcy nie mieli samolotu, który miałby zasięg pozwalający mu dolecieć  do połowy Atlantyku. FW-200, czy Blohm & Voss Ha 142 miały teoretyczny zasięg 3 500 i 3 900 km. 6 500 km to dystans do Nowego Jorku liczony zapewne po ortodromie, zaś samolot faktycznie leciałby po loksodromie -- czyli zauważalnie dłuższym odcinku.
 
Zarówno Ha 142, jak i FW-200 były bardziej samolotami transportowymi, niż bombowcami -- zatem koncepcja podczepienia dodatkowego samolotu bombowego była chyba jedyną sensowną. Tyle, że taki zestaw miałby dodatkowo skrócony znacznie zasięg, więc próba dolecenia do Nowego Jorku przy standardowych zachodnich wiatrach nad Atlantykiem, nie mówiąc już nawet o prądzie strumieniowym zakończyłaby się zapewne spory kawał drogi przed Nową Fundlandią.  Rzecz jasna kąpielą w przyjemnie rześkim, sztormowym Atlantyku.
 
Zanim Niemcy zdołali na poważnie ogarnąć temat bombowców dalekiego zasięgu (Me-264, Ju-390 itp.), to w zasadzie było po zabawie, bo nie mieli już za bardzo skąd startować. Nie mówiąc już o tym, że przestrzeń powietrzna nad wschodnim Atlantykiem była całkowicie kontrolowana przez lotnictwo alianckie i szansa na niezauważony przelot niemieckiego bombowca dalekiego zasięgu bez osłony myśliwców była zerowa.
 

 przez co III Rzesza musiała się ograniczyć do podrzucania na brzegi USA jedynie dywersantów, którzy również nic wielkiego nie zdziałali.


Coś tam jednak im się udało wykombinować... proszę, na przykład to: Niemiecka stacja meteo w Ameryce Północnej wykryta po 34 latach (Tak, tak. Wiem, że to ordynarna autoreklama :szczerb:)


  • 2





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u