Skocz do zawartości




Zdjęcie

Ponure dzieje prognozowania pogody: jak nieuczciwi politycy przyczyniali się do morskich tragedii


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1

Nick.
  • Postów: 1436
  • Tematów: 708
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

dor.png

Foto: domena publiczna

 

Ameryka wciąż emocjonuje się prognozą kursu huraganu Dorian, w której Donald Trump straszył atakiem wichury na stan Alabama – kiedy synoptycy wytknęli mu, że się myli, prezydent upierał się, że ma rację pokazując poprawioną flamastrem mapę. Cynthia Barnett, znawca historii mórz, opisuje dla POLITICO jak politycy mieszający się do naukowego prognozowania sztormów przyczynili się do wielu morskich tragedii.

 

Na długo przed Donaldem Trumpem, prawodawcy w XIX-wiecznej wiktoriańskiej Anglii zwalczali wczesne naukowe prognozy sztormów i konsekwencje tego były śmiertelne.

 

25 października 1859 r. wolno dotąd poruszający się sztorm zawrócił na północ w kierunku Wysp Brytyjskich, a wiatr, którego furia skoncentrowała się nad Morzem Irlandzkim, osiągnął prędkość ponad 150 km/h. Tego wieczoru parowiec Royal Charter, w ostatnią noc dwumiesięcznej podróży z Australii, również zmierzał w stronę wybrzeża z 500 mężczyznami, kobietami i dziećmi na pokładzie.

 

Nie przeczuwając czyhającego z nieba niebezpieczeństwa, kapitan Royal Charter płynął w kierunku Walii. Jeszcze przed północą, 3000-tonowy olbrzym zaczął nabierać wodę. By schronić się przed wichurą, załoga zakotwiczyła u wybrzeży wyspy Anglesey. Najpierw zerwał się łańcuch na lewej burcie, a godzinę później na prawej. A tuż po świcie następnego dnia wiatr i fale rzuciły Royal Charter na skalisty brzeg, rozbijając jego żelazny kadłub na kawałki.

 

Uratowało się jedynie 41 pasażerów, a wszyscy pozostali zostali zmiażdżeni lub utonęli.

 

Sztorm znany potem jako "Royal Charter Storm", przeszedł do historii jako najbardziej gwałtowna na Wyspach Brytyjskich burza XIX wieku. W jej wyniku zatonęły 133 statki i zginęło ponad 800 osób, w tym wszystkie kobiety i dzieci na pokładzie Royal Charter.

 

Ta nawałnica przeszła do historii również z innego powodu – zapoczątkowała pierwsze systematyczne prognozy pogody, które rozwijały się jednak tylko do momentu, kiedy polityka weszła w drogę bezpieczeństwu publicznemu.

 

Trump miesza się do prognozowania pogody

 

Amerykanie nie mogą się nadziwić, jak to się stało, że odmowa prezydenta Donalda Trumpa przyznania się do drobnego błędu w sprawie marszruty huraganu Dorian, przykuła więcej uwagi niż dziesiątki ofiar śmiertelnych i kryzys humanitarny na Bahamach.

 

Ostrzeżenie Trumpa, że Dorian może uderzyć w Alabamę, spowodowało korektę wysłaną przez stację Krajowej Służby Meteorologicznej (NWS) w Birmingham, największym mieście stanu Alabama. Wtedy prezydent, posługując się flamastrem, zmienił mapę huraganu, a Krajowa Agencja ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA), która nadzoruje NWS, wydała niezwykłe, niepodpisane oświadczenie, w którym broniła Trumpa. Na koniec zaś pojawiła się informacja, że sekretarz ds. handlu zagroził zwolnieniem najważniejszych urzędników NOAA, jeśli nie podważą opinii swoich własnych ekspertów synoptyków.

 

XIX-wieczne początki

 

Prognozowanie sztormów rodziło się pośród najgorszych objawów uprawiania polityki, co jasno pokazuje cała historia Royal Charter. Wtedy, podobnie jak teraz, konsekwencje niedokładnych lub cenzurowanych informacji o pogodzie można było mierzyć liczbą śmiertelnych ofiar i ogromnymi stratami mienia.

 

Pięć lat przed katastrofą Royal Charter brytyjski wiceadmirał Robert FitzRoy, który był kapitanem HMS Beagle podczas słynnej podróży Charlesa Darwina, został mianowany dyrektorem-założycielem Brytyjskiego Biura Meteorologicznego.

 

FitzRoy przez długi czas zabiegał o utworzenie systemu zbierania danych pogodowych, aby naukowcy mogli wykrywać burze i ostrzegać kapitanów statków oraz obywateli. Swoją koncepcję nazwał "prognozowaniem". Analizując temperaturę, odczyty barometryczne i inne dane ze statków i stacji, był przekonany, że naukowcy mogą wykryć nadciągający sztorm i zawczasu wysłać ostrzeżenie – ratując tysiące istnień ludzkich, nie wspominając już o mieniu utraconym na zatopionych statkach.

 

FitzRoy miał rację w sprawie nauki prognozowania. Ale politycy nie zważali na racjonalne przewidywania. W czasach wiktoriańskich pomysł prognozowania został uznany przez wielu nienaukowców za niedorzeczny – za oszustwo, a nawet zniewagę wobec Boga.

 

W swojej książce The Weather Experiment brytyjski historyk Peter Moore wspomina wymowną debatę w Izbie Gmin. Kiedy naukowo myślący poseł do Parlamentu zasugerował w 1854 roku – 5 lat przed "Royal Charter Storm" – że zbieranie obserwacji pogody z morza i lądu może kiedyś oznaczać, że "w tej metropolii będziemy wiedzieć o stanie pogody z 24-godzinnym wyprzedzeniem", śmiech wybuchł tak gwałtownie, że zatrzymał dalszą debatę.

 

Krzyki z wraku Royal Charter zdusiły te śmiechy. Po sztormie FitzRoy przygotował szczegółowy raport pokazujący, w jaki sposób można było śledzić burzę i przewidzieć jej trasę, co uwiarygodniło jego model.

 

Biuro Meteorologiczne rozpoczęło zbieranie danych pogodowych jesienią 1860 roku. A kiedy w lutym 1861 roku dokładnie przewidziało swoją pierwszą wichurę, FitzRoy dla wielu stał się bohaterem.

 

Dla innych jednak wciąż był pariasem. FitzRoy i inni meteorolodzy byli wyśmiewani i nazywani "rządowy Zadkiel", od pseudonimu najsłynniejszego brytyjskiego astrologa z czasów wiktoriańskich.

 

Wtrącają się nieuczciwi politycy

 

Działały również ciemniejsze motywy. Malcolm Walker, historyk Biura Meteorologicznego, stwierdził, że na początku lat 60-tych XIX w. ratownicy morscy i inne osoby czerpiące zyski z katastrof lobbowali wśród członków Parlamentu, narzekając, że ostrzeżenia przed sztormem "mają szkodliwy wpływ na ich źródło dochodów".

 

W 1864 r. jeden z członków Izby Gmin Augustus Smith napisał, że jego zdaniem rząd nie powinien "pełnić funkcji Eola", greckiego boga wiatru. Jak się okazuje Smith miał interesy biznesowe na Wyspach Scilly, u wybrzeży Kornwalii. A FitzRoy, w swojej odpowiedzi na to wystąpienie, zauważył, że od czasu wprowadzenia prognozowania, porty na Wyspach Scilly odwiedziło znacznie mniej statków w niebezpieczeństwie. Z czego wynika, że tak naprawdę prawdziwym zmartwieniem Smitha była utrata zysków.

Gromadzenie danych trwało nadal, ale tylko przez kolejny rok.

 

Włączają się Amerykanie

 

Po drugiej stronie Atlantyku Amerykanie nie mieli takich skrupułów wobec prognozowania pogody. Do 1860 r. 500 amerykańskich biur telegraficznych przekazywało już dane pogodowe do Waszyngtonu, jednak po secesji stanów południowych i wybuchu wojny domowej sieć się rozpadła.

 

Po wojnie, petycja z regionu Wielkich Jezior – gdzie burze spowodowały zatonięcie 1914 statków w samym tylko 1869 roku – skłoniła Kongres do utworzenia agencji meteorologicznej i krajowej służby meteorologicznej, która mogłaby śledzić burze, przemieszczające się z Zachodu.

 

W kolejnym roku prezydent Ulysses S. Grant podpisał uchwałę ustanawiającą Krajową Służbę Meteorologiczną (NWS). W Alabamie powstała jedna z 22 pierwszych stacji, które telegrafowały swoje obserwacje do Waszyngtonu.

 

Flamaster Trumpa

 

Prymitywna zmiana oczekiwanej trasy huraganu Dorian, po to tylko, aby zadać kłam prognozie z Alabamy, przypomina historię o Zadkielu, która zablokowała działania synoptyków w Wielkiej Brytanii.

 

Dla Trumpa usprawiedliwianie swoich błędów zawsze było ważniejsze niż solidna informacja publiczna. Ale prawdziwy wstyd z prezydenckim flamastrem jest taki, że przyćmił najważniejszą rzecz spowodowaną przez huragan Dorian: 1300 ofiar, których dotąd jeszcze nie odnaleziono na Bahamach.

 

Główny specjalista w NOAA i trzech byłych szefów tej agencji to jedni z wielu, którzy stoją na stanowisku, że prognozowanie "nigdy nie powinno stać się kwestią polityczną". Stawką są po prostu ludzkie istnienia.

 

Lekcji tej z trudem uczono się u początków prognozowania, nauki, której prawa musiały przezwyciężyć wulgarne politykowanie.

30 kwietnia 1865 roku FitzRoy, bohater kapitanów statków i floty królewskiej, popełnił samobójstwo, podcinając sobie brzytwą gardło. Koledzy naukowcy uważali, że był to skutek ciągłej walki o wprowadzenie dokładnych prognoz pogody przy nieustającej krytyce i ośmieszaniu. FitzRoy był również wstrząśbięty śmiercią prezydenta Abrahama Lincolna, jak twierdzi Walker, historyk Biura Meteorologicznego.

 

Samobójstwo FitzRoya dało jego krytykom amunicję do przekonania opinii publicznej i prawodawców, że prognozowanie jest niemoralną pseudonauką. Parlament zakazał wszelkich publicznych prognoz w Anglii na następne 13 lat, rzekomo z powodu ich niedokładności.

Możemy sobie jedynie wyobrazić liczbę ofiar, które zginęły na morzu z tego powodu, że prognozowanie sztormów stało się sprawą polityczną.

 

Cynthia Barnett (@CynthiaBarnett) jest autorką trzech książek o tematyce morskiej, w tym: Rain: Natural and Cultural History (Deszcz: Historia Naturalna i Kulturalna). Wykłada dziennikarstwo ekologiczne i ochronę środowiska na Uniwersytecie Florydy.

 

źródło


  • 3





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u