Skocz do zawartości




Zdjęcie

O tym jak David Hahn reaktor powielający w szopie budował


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1

Nick.
  • Postów: 1527
  • Tematów: 777
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

U.S.-Army-Edgewood-Chemical-Biological-C

 

 

David Hahn przy odrobinie szczęścia stałby w jednym rzędzie ze swoimi idolami – Enrico Fermim i Marią Skłodowską-Curie. Jednakże 39-letniego geniusza uznano za dziwaka.

 

Momentem, gdy w Davidzie coś pękło, były prawdopodobnie dwa dni podczas których armia specjalistów w kombinezonach przeciwpromiennych sprzątała szopę jego matki – Kathy Hahn. Działo się to kilka miesięcy po aresztowaniu Davida. Kosztem 60 tysięcy dolarów rozmontowano stworzony przez harcerza model, zapakowali elementy do 39 przeciwpromiennych beczek i wywieziono na pustynię, gdzie zakopano je głęboko pod ziemią wraz z marzeniami Hahna o stworzeniu najefektywniejszego reaktora jądrowego w historii. Reaktora powielającego.

 

Reaktor powielający - teoretycznie - pozwala na wyprodukowanie o kilkaset procent więcej energii niż najczęściej używany reaktor termiczny. Teoretycznie, bo praktyczne możliwości jego wykorzystania są bardzo ograniczone ze względu na koszt budowy i bezpieczeństwo. Reaktory powielające nie są tak stabilne jak reaktory termiczne. David Hahn był świadom ograniczeń reaktora powielającego i chciał te bariery przełamać. Bez kosztownych laboratoriów, bez rządowego finansowania, bez możliwości legalnego pozyskiwania radioaktywnych pierwiastków!

 

Patrol policji, który kilkanaście tygodni wcześniej zatrzymał Davida, nie zdawał sobie sprawy z tego co miało się stać. Policjanci otrzymali jedynie zgłoszenie o podejrzanie zachowującym się nastolatku i dopiero kiedy otworzyli bagażnik samochodu Davida pojęli, że coś jest nadzwyczaj nie w porządku. W środku znajdowało się 50 szczelnie owiniętych folią paczuszek z tajemniczym proszkiem, metalowe cylindry, przełączniki rtęciowe, tarcza zegara, fajerwerki, rury próżniowe, niezidentyfikowane substancje chemiczne i kwasy oraz zamknięta na kłódkę, szczelnie owinięta szarą taśmą, tajemnicza skrzynka na narzędzia.

 

Kiedy David powiedział, że paka zawiera materiał radioaktywny, po chwili ze skutymi rękami leżał na masce swojego Pontiaca 6000.

 

Gdyby aresztowanie nastąpiło kilka dni później, być może życie Davida potoczyłoby się znacznie bardziej szczęśliwie. Otóż licznik Geigera wskazywał, że dopuszczalna norma promieniowania jest przekroczona o 1000 procent, więc zaalarmowany odczytami Hahn zaczął rozmontowywać swój reaktor zanim ten osiągnął masę krytyczną.

 

                                                                                                                      ***                                             

 

Jedynym ograniczeniem przy budowie reaktora był niedostatek wzbogaconego uranu, a dokładnie brak 30 funtów tego pierwiastka. Jednak David Hahn nie byłby sobą gdyby go to zniechęciło. Postanowił zbudować reaktor bez uranu. Lekceważąc wszelkie zasady bezpieczeństwa David z opiłkami aluminium zmieszał izotopy radu, ameryku i berylu. Całość owinął aluminiową folią, a następnie obudował chałupniczą konstrukcją z toru, kostek węgla i uranu w proszku. Na koniec wszystko okleił szarą taśmą.

 

Do stworzenia domowego reaktora doprowadziło Davida kilkaset małych eksperymentów z materiałami radioaktywnymi. Kiedy zaczynał testy, podając się za nauczyciela fizyki, pisał listy do agencji atomowych i naukowców w Stanach Zjednoczonych. Dzięki instrukcjom zbudował między innymi „pistolet neutronowy”, którym mógł naświetlać pierwiastki. Dowiedział się też skąd - metodą chałupniczą - może otrzymywać składniki do swoich badań. I tak: ameryk pozyskiwał z zepsutych czujników dymu, rad ze starych zegarów, a tor ze zużytych latarni gazowych.

 

Miejscem wszystkich eksperymentów była szopa za domem matki. Rodzice Davida rozwiedli się i chłopiec w tygodniu mieszkał u ojca, a w weekendy jeździł do matki. Początkowo buszował w piwnicy ojca, ale zdarzył się incydent, po którym senior zabronił dalszych testów. Owego feralnego dnia ojciec i macocha oglądali telewizję, gdy domem wstrząsnęła eksplozja. Kiedy zbiegli na dół, zobaczyli nieprzytomnego Davida z dymem unoszącym się z brwi. Hahn junior chwilę wcześniej śrubokrętem próbował rozłupać kawałek czerwonego fosforu nie mając pojęcia, że ten pierwiastek wybuchnie w kontakcie z powietrzem.

 

Potem była nieudana przygoda z metalurgią w college’u Macomb. Kathy Hahn, zmartwiona depresją po zamknięciu przez rząd jego eksperymentu, niemal siłą wysłała syna na studia. Jednak przybity David notorycznie opuszczał zajęcia, coraz bardziej izolując się od świata. Wyśmiewany przez kolegów jako „Radioaktywny chłopiec” unikał kontaktu z ludźmi. Nawet ukochane harcerstwo próbowało go wykluczyć ze swoich szeregów ze względu na niebezpieczeństwo, na jakie projekt naraził lokalną społeczność.

 

Od 1998 roku David majtkował na lotniskowcu USS Enterprise, ale na pewno nie tak wyobrażał sobie przyszłość. Obierał ziemniaki, czyścił pokład, kroił cebulę i tylko nocami, kiedy koledzy spali, Hahn czytał o tym co naprawdę go interesowało.

 

W 2007 roku [...] David Hahn zamierzał ponownie zmienić świat na lepsze. Próba była rozpaczliwa. Chcąc zrealizować cel, David znów potrzebował radioaktywnego ameryku. Najłatwiej było go pozyskać z wykrywaczy dymu, więc Hahn ukradł 27 sztuk wykrywaczy z korytarzy apartamentowca, w którym mieszkał i usłyszał wyrok 90 dni więzienia, acz jeszcze wcześniej miał przejść 6-miesięczne leczenie psychiatryczne.

[...]

Niewiele wiadomo o ostatnich latach życia Davida. Poza tym, że zdiagnozowano u niego zaburzenie dwubiegunowe oraz paranoidalną schizofrenię, które najprawdopodobniej zaczęły rozwijać się tamtego feralnego dnia, gdy ludzie w kombinezonach przeciwpromiennych pojawili się przed domem matki.

 

David Hahn zmarł 27 września 2016 roku. Przedawkował alkohol. W jego krwi wykryto ponad 4 promile, a to – w połączeniu ze słabym stanem zdrowia – było dawką śmiertelną.

 

Początkowo nic nie wskazywało na to, że Davida bez reszty pochłonie chemia i fizyka jądrowa. Jednak wszystko zmieniło się w 1986 roku, gdy chłopiec na 10. urodziny dostał  książkę.

 

„Złota księga eksperymentów chemicznych” okazała się być jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem genialnego harcerza.

źródło


Użytkownik Nick edytował ten post 22.08.2018 - 20:31

  • 5





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u