Skocz do zawartości




Zdjęcie

Ukraina: ludzie się zabijają, ale przyroda rozkwita


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1

Nick.
  • Postów: 1455
  • Tematów: 723
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

forum3_105x70abg-714x476.jpg

http://www.timberwol...-eastern-front/

 

Dla przyrody w Donbasie wojna okazała się błogosławieństwem, bo w strefie działań jest zakaz polowań i wiele zagrożonych gatunków bezpiecznie się rozwija. Ale jest też tak, że niemal wytrzebione dawniej wilki, teraz bezkarnie grasują po wsiach atakując domowe zwierzęta, pisze dla POLITICO Lily Hyde.

 

To dwutygodniowe cielątko można z powodzeniem nazwać kolejną ofiarą tej wojny: Galina Korowajtsewa, która gospodaruje na niewielkiej działce w wiosce Urzuf na Morzem Azowskim, około 50 kilometrów na zachód od linii frontu pomiędzy Ukrainą, a wspieranymi przez Rosję separatystami, zostawiła je w ubiegłym miesiącu na podwórku, przywiązane do postronka.

 

Kiedy wróciła do domu tuż przed zmrokiem, cielę było już na wpół zjedzone przez wilki. – Mój mąż był jeszcze w pracy – opowiada Korowajtsewa. – Zawsze zamykamy cielęta na noc. Ale one przyszły i ją zjadły.

 

Podczas trwającej od ponad czterech lat wojny w Donbasie zginęło nie mniej niż dziesięć tysięcy ludzi. Szacuje się, że bez dachu nad głową zostało 1,6 miliona. Gospodarka jest w ruinie. Realna jest też groźba katastrofy ekologicznej – w skutek zatrucia gleby i powietrza przez zniszczone fabryki, zatopione kopalnie, miny przeciwpiechotne i materiały wybuchowe.

 

Ale dla rozbuchanej przed wiekami natury, wojna okazała się darem od losu. Ze względu na toczące się walki nikt nie monitoruje całościowo regionalnej fauny. Ale mieszkańcy, żołnierze, leśnicy i ekologowie są zgodni. Trwa niezamierzony – i nieoczekiwany – karnawał dzikiej przyrody.

 

Jeszcze w 2014 roku wilki atakujące domowe zwierzęta we wschodniej Ukrainie można było zaliczyć do bajek opowiadanych niegrzecznym dzieciom. Dziś, po części z racji zakazu polowań w strefie wojennej, dzikie drapieżniki i inne rzadkie okazy fauny i flory mają się świetnie wzdłuż liczącej 450 kilometrów linii frontu.

 

– Przez setki lat populacja dużych zwierząt była kontrolowana. Teraz po raz pierwszy tak nie jest – mówi Oleksij Wasiliuk, ekolog z ukraińskiej organizacji pozarządowej Environment People Law. – Dla nas to świetna wiadomość.

 

Oprócz wilków wskazuje na rosnącą liczbę dzików, rzadkich tchórzy marmurkowych i zagrożonych wyginięciem świstaków stepowych.

Przed wybuchem wojny w 2014 roku Donbas był najludniejszym regionem Ukrainy po Kijowie i najbardziej uprzemysłowionym. – Środowisko naturalne ulegało degradacji; prawie nic nie zostało – mówi Wasiliuk.

 

Ekolog porównuje efekt wojny do katastrofy nuklearnej w Czarnobylu. Po wybuchu reaktora atomowego w 1986 roku, obszar wokół pechowej elektrowni stał się de facto rezerwatem przyrody – jednym z najzasobniejszych w regionie. Z czasem stan ten zalegalizowano.

Część wschodniej Ukrainy doświadcza obecnie "efektu Czarnobyla", mówi Wasiliuk.

 

– Obszar ten jest zatruty nie przez promieniowanie, ale przez przemysł. Jakość powietrza i wody jest fatalna. Ziemia jest skażona. Ale najważniejsze jest to, że mieszka tu teraz mniej ludzi, a to oznacza mniej przemysłu i rolnictwa. Tak, trwa wojna i zwierzęta uciekają przed hałasem i ruchami wojsk. Ale ich populacja naprawdę rośnie.

16240_800x600_1411117842_50.jpg

https://ua.igotoworl...ark-meotida.htm

 

Koszty wojny

 

Nie wszyscy są tak zadowoleni jak Wasiliuk, którego próby wpisania wilków do "Czerwonej Księgi" zagrożonych gatunków na Ukrainie, nie spotkały się z entuzjazmem myśliwych i drobnych rolników z okolic Urzufu. W przeciwieństwie do Czarnobyla, strefa wojenna we wschodniej Ukrainie jest wciąż zamieszkana.

 

Wojna w Urzufie nie daje o sobie zapomnieć. Z pobliskiego poligonu dochodzą odgłosy strzałów i eksplozji, wczasowiczów, którzy niegdyś przyjeżdżali z Rosji i terenów obecnie okupowanych zastąpili uzbrojeni mężczyźni. Wilki, szakale i lisy bezkarnie porywają trzodę i zwierzęta domowe.

 

– Nie boją się już ludzi, nie boją się świateł – mówi Semion Golijollu, który mieszka przy tej samej ulicy co Korowajtsewa, kobieta której wilki zabiły cielę. – Wszyscy boją się tych wilków.

 

Dla lokalnych mieszkańców żywy inwentarz to dodatkowe źródło utrzymania. Za młodego byczka, kilka tygodni starszego niż ten, którego straciła Korowajtsewa, można dostać 5 tys. hrywien (około 160 euro). Znacząca suma dla pary, która miesięcznie może przeżyć za połowę tego.

 

Myśliwi z okolic Urzufu domagają się zniesienia zakazu polowań. Mówią, że "wyrwano im kawałek duszy", a ich gończe psy się roztyły. Piszą petycje do armii i lokalnych władz, by pozwolono im chociaż odstrzeliwać drapieżniki, po to by chronić inwentarz i zapobiegać rozprzestrzenianiu się epidemii. Cztery osoby w regionie zaraziły się tej zimy wścieklizną od lisów, mówi Wasilij Sagarits, dyrektor okręgowego koła łowieckiego.

 

Siedmiuset lokalnych myśliwych nie tylko zasilało lokalny budżet opłacając składki. Uczestniczyli również w programie zwalczania wścieklizny, podrzucając dzikim zwierzętom doustne szczepionki. Akcja zakończyła się w 2013 roku, wraz z końcem ostatniego sezonu myśliwskiego przed wojną.

 

Ukraina cierpi na niedobór szczepionek przeciw wściekliźnie, ponieważ ich import z Rosji został zakazany z powodu konfliktu. – Sytuacja może wkrótce wymknąć się spod kontroli – mówi Sagartis.

 

Podzielony park

 

Przed wybuchem walk za ochronę donbaskich stepów, wzgórz kredowych, bagien i wybrzeży odpowiedzialnych było kilka rezerwatów. Jednym z nich był położony na południu Park Narodowy Meotida.

 

Wojna przecięła park na połowę i okazała się katastrofą dla tych, którzy nim zarządzają. Jego siedziba w Nowoazowsku, dziś znajdującym się na terytoriach okupowanych, została zamknięta latem 2015 roku. Przepadły samochody, łodzie, komputery i owoce 15 lat badań. Dyrektorka parku, Nadia Dołgowa, uratowała co się dało, trzykrotnie przejeżdżając samochodem linię frontu. W końcu wraz z mężem zostali zatrzymani na kilkadziesiąt godzin przez separatystów, ponieważ wśród przewożonych materiałów znajdowały się mapy, lornetki i ukraińska flaga.

 

Dołgowa, która obecnie mieszka w Urzufie, mówi: – Wojna dobrze przysłużyła się naszemu parkowi. Żadnych polowań. Nikt nie strzela do ptaków. Ludzie i psy nie niepokoją zwierząt. Tak, często słychać ogień artyleryjski, ale ptaki się do tego przyzwyczaiły. Byle hałas ich nie przepłoszy.

 

W parku żyje ponad 240 gatunków ptaków, z czego sto hodowlanych. Kolonia pelikanów kędzierzawych – jedyna na Ukrainie – znajduje się obecnie na terytorium kontrolowanym przez separatystów i podobno została zniszczona przez działania wojska i rybaków. Kilka ptaków widziano jednak po drugiej stronie frontu, a w ubiegłym roku pracownicy Dołgowej zaobserwowali pelikany różowe, nie widziane w tej okolicy od 150 lat.

16239_800x600_21628704.jpg

https://ua.igotoworl...ark-meotida.htm

 

Wzmożona aktywność wojska wzdłuż wybrzeża i linii frontu sprawia, że kolonia lęgowa mewy śmieszki stała się niedostępna dla rybaków, kłusowników i ciekawskich turystów. W rezultacie rozkwita. – Teraz mamy 24-godzinną ochronę i patrole rozstawione co 3-4 kilometry – mówi Dołgowa. – W parku taki poziom bezpieczeństwa był nie do pomyślenia nawet w czasach przedwojennych, kiedy dysponowaliśmy samochodami i budżetem na paliwo.

 

Rosnąca obecność uzbrojonych ludzi przynosi jednak nie tylko korzyści. Żołnierze lubią przetestować swoje karabiny i noktowizory na dzikach i jeleniach, mówią pracownicy parku i myśliwi, którzy twierdzą, że widzieli ślady opon i martwe zwierzęta.

 

Dołgowa złożyła skargę do dowództwa. – Tłumaczą, że muszą ćwiczyć. W kraju trwa wojna, więc na kim mamy ćwiczyć, na ludziach czy na zwierzętach?

 

"Natura nie zna granic"

 

Jeżeli chodzi o wojsko, to w Urzufie najbardziej widoczny jest batalion Azow, który zajmuje dużą, ufortyfikowaną bazę nad morzem.

Dowódca batalionu, który przedstawia się po prostu jako „Rekin", twierdzi, że jego żołnierze nie strzelają dla zabawy. – Widzimy dziki, zające i lisy, ale w Azowie mamy ludzkie podejście do zwierząt. Nikt na nie nie poluje ani do nich nie strzela – mówi. – Kocham zwierzęta bardziej niż ludzi.

 

Dodaje, że batalion opiekuje się bezdomnymi kotami i psami z Urzuf. – Naprawdę kochamy je i szanujemy, pomagamy im. Zbudowaliśmy nawet dla nich małe schronisko.

 

Ekolodzy wnieśli do sądu sprawę przeciw armii za to, że zamieniła część Parku Narodowego Meotida w poligon. Dodatkowo, ich zdaniem, systematycznie prowadzony ostrzał niszczy delikatny ekosystem Morza Azowskiego.

 

Wielu byłych kolegów Dołgowej wciąż mieszka po drugiej stronie frontu, gdzie ponoć powróciły pelikany kędzierzawe, a wraz z nimi naukowcy chcący je monitorować. – Nie możesz powiedzieć ptakom, by latały tylko tu, a nie tam, bo tam się strzela i tam mieszkają separatyści i okupanci – mówi Dołgowa. – Natura nie zna granic.

 

– Cały czas rozmawiamy z naukowcami, choć oczywiście nie zawsze jest połączenie telefoniczne. Ale gdy tylko możemy, wymieniamy doświadczenia – dodaje. – Wciąż uznajemy to za nasze terytorium i mam nadzieję, że będziemy w stanie je odbić i ponownie zjednoczyć park.

 

Tam, gdzie ludzie nie mają wstępu, natura rozkwita, mówi ekolog Wasiliuk. Ma nadzieję, że któregoś dnia zobaczy Donbas takim, jakim był przed wiekami przemysłowej eksploatacji.

 

– Nikt z nas nie jest sobie w stanie wyobrazić, jak wygląda dzika przyroda Donbasu; nikt z nas tego nie widział – mówi. – Oczywiście najpierw musi się skończyć wojna, ale myślę, że mamy szansę na stworzenie obszaru dzikiej przyrody, unikalnego na skalę Europy.

Źródło:https://wiadomosci.o...ozkwita/zetm6kn


  • 2



#2

Erik.
  • Postów: 927
  • Tematów: 106
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Przyroda rozkwita przede wszystkim  po Czarnobylu, niestety nie da się tak zrobić aby głupi ludkowie sami się zabijali nie niszcząc przyrody


  • 1



#3

Puszkin.
  • Postów: 2
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Przyroda rozkwita przede wszystkim  po Czarnobylu, niestety nie da się tak zrobić aby głupi ludkowie sami się zabijali nie niszcząc przyrody

Absolutnie się z Tobą zgadzam.


  • 0

#4

Nick.
  • Postów: 1455
  • Tematów: 723
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Tak, ja też się z wami zgadzam. Zgadza się  z nami wszystkimi nawet autor zamieszczonego powyżej artykułu:

 

 

Ekolog porównuje efekt wojny do katastrofy nuklearnej w Czarnobylu. Po wybuchu reaktora atomowego w 1986 roku, obszar wokół pechowej elektrowni stał się de facto rezerwatem przyrody – jednym z najzasobniejszych w regionie. Z czasem stan ten zalegalizowano.

Część wschodniej Ukrainy doświadcza obecnie "efektu Czarnobyla", mówi Wasiliuk.

 

Mam jednak nieodparte wrażenie, że samu Ukraińcy woleliby nieco mniej tak powstających rezerwatów przyrody.


Użytkownik Nick edytował ten post 24.07.2018 - 18:19

  • 1





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u