Skocz do zawartości




Zdjęcie

Inwazja jadowitej egzotycznej ryby w Morzu Śródziemnym


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1

Nick.
  • Postów: 1527
  • Tematów: 777
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

b95f3497f4288900.jpg

Ryba skrzydlica (Pterois, ognica). Foto: Shutterstock

 

 

Po skolonizowaniu części Oceanu Atlantyckiego na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych i Karaibów, egzotyczna ryba skrzydlica przypuszcza obecnie atak na Morze Śródziemne. Na Cyprze trwają próby zapanowania nad tym inwazyjnym gatunkiem zagrażającym równowadze ekosystemu.

 

Louis, Carlos i Antonis, wyposażeni w harpuny i wodoodporne notebooki, nurkują głęboko w krystalicznie czystych wodach Zatoki Konnos na Cyprze z misją odłowu drapieżnych skrzydlic.

 

8f416f0cbbe3814a.jpg

Foto: Shutterstock

 

 

Po dwóch nurkowaniach biolodzy morscy z Centrum Badań Środowiskowych Enalia Physis wydobywają na powierzchnię prawie 20 okazów w brązowo-białe paski.

 

59b668a6d519bc9d.jpg

Foto: Emily Irving-Swift / AFP

 

Pochodzące z Oceanu Indyjskiego szkrzydlice, popularne wśród akwarystów, wyposażone w jadowite kolce płetwy grzbietowej i płetwy piersiowe w formie wachlarzy, nie mają żadnych naturalnych wrogów w Morzu Śródziemnym.

 

Bliski kontakt z jadem tych egzotycznych ryb, nie jest co prawda śmiertelny dla człowieka, ale bardzo bolesny - stąd również są nazywane ognicami.

 

Jednak naukowcy, rybacy i nurkowie są tak bardzo zaniepokojeni wybuchem swoistej epidemii tych inwazyjnych ryb w Morzu Śródziemnym, że rozpoczęli starania na rzecz ograniczenia ich liczebności.

 

- Skrzydlice po raz pierwszy pojawiły się w wodach u wybrzeży Cypru w roku 2012 - mówi AFP Louis Hadjioannou, dyrektor ds. badań w Centrum Enalia.

 

- Od tamtego czasu rozprzestrzeniły się wszędzie. Na całej wyspie, niemal wszędzie tam, gdzie nurkujesz, można teraz zobaczyć skrzydlice w dużych ilościach - dodaje Hadjioannou.

 

0004a2912dc7893c.jpg

Foto: Shutterstock

 

To samo dotyczy Libanu, gdzie Alain Najem, prowadzący klub nurkowy na północ od Bejrutu, powiedział AFP, że z każdą wyprawą na morze widzi ich coraz więcej.

 

Skrzydlice widywane są również u wybrzeży Grecji, Turcji i Tunezji.

 

Jak twierdzi Jason Hall-Spencer, profesor biologii morskiej na brytyjskim Uniwersytecie w Plymouth, wykładniczy wzrost liczebności skrzydlic na tym obszarze wiąże się z poszerzeniem Kanału Sueskiego - ukończonego w 2014 r. - i wzrostem temperatur wody w tych akwenach. Jego zdaniem chłodniejsze wody zachodniej części Morza Śródziemnego na razie nie są zagrożone.

 

Jak powiedział Demetris Kletou, dyrektor Laboratorium Badań Morza i Środowiska z na Cyprze, we wschodniej części regionu Morza Śródziemnego "trwa inwazja".

 

Pierwsza linia obrony

 

Wraz z Enalią i kilkoma innymi partnerami, w tym Uniwersytetem Cypryjskim oraz Wydziałem Rybołówstwa i Badań Morza, obaj naukowcy prowadzą projekt pilotażowy pod nazwą "Relionmed", finansowany w ramach europejskiego programu ochrony różnorodności biologicznej LIFE.

Ich celem jest uczynienie Cypru "pierwszą linią obrony" przed inwazją skrzydlic.

 

444f8ab56f7a64b1.jpg

Foto: Shutterstock

 

Według Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody, obok utraty siedlisk i nadmiernej eksploatacji, gatunki inwazyjne należą do pięciu najważniejszych przyczyn utraty różnorodności biologicznej na świecie.

 

Taka utrata zakłóca równowagę ekosystemów i wpływa negatywnie na uzależnione od nich aktywności człowieka (np. rybołówstwo).

Od lat 80. ubiegłego wieku skrzydlica wyrządza "znaczne szkody" na wybrzeżach USA i Karaibów, mówi biolog morski Carlos Jimenez, starszy koordynator badań w Enalia.

 

Firma badawcza zajmująca się ochroną środowiska VertigoLab szacuje, że inwazja skrzydlic na karaibskich Antylach Francuskich kosztowała "ponad 10 milionów euro rocznie".

 

Lokalne ryby z łatwością padają ofiarą drapieżnika, który dobrze się przystosowuje do nowych warunków.

 

W ciągu dwóch lat skrzydlica na zachodnim Atlantyku zmniejszyła liczebność 40 gatunków rafy koralowej o około 65 proc., jak wynika z badania przeprowadzonego w 2012 roku przez Kanadyjską Radę Nauk Przyrodniczych i Inżynieryjnych.

 

Odpowiednio zmniejszyły się połowy niektórych gatunków ryb, w tym szczególnie należących do grupy strzępielowatych (grouper).

 

Nienasycona

 

W całym basenie Morza Śródziemnego panuje strach. To "małe morze" w kategoriach względnych, jest prawdziwym klejnotem różnorodności biologicznej, będąc siedliskiem dla około 17 tys. gatunków.

 

- Martwimy się, bo one są takie nienasycone - mówi Jimenez, badając jeden z okazów "skrzydlatego intruza" w swoim biurze w Nikozji.

 

- Wywrą one dodatkową presję na ekosystemy, które już teraz są zakłócone przez przełowienie, zanieczyszczenie i turystykę - dodaje naukowiec.

 

9f68420a2ab1c4dd.jpg

Foto: Shutterstock

 

W celu określenia ulubionej ofiary skrzydlic w Morzu Śródziemnym analizowane są wnętrzności ryb. Biolodzy badają również tzw. otolity - małe mineralne twory występujące w narządzie równowagi, podobne do czarnych skrzynek, zdradzające wiek i inne informacje dot. życia konkretnego osobnika.

 

Zaniepokojeni są również cypryjscy rybacy, z których wielu zostało "użądlonych" przez nowe ryby. Takie ukłucia poza bólem mogą wywoływać niebezpieczne reakcje alergiczne.

 

Ale Theo Koutsavakis, który prowadzi klub nurkowy i całe życie spędził nad morzem, mówi, że skrzydlice, lubiane przez nurków, rzadko atakują ludzi. Martwi go jednak ich wpływ na życie morskie wokół Cypru, "już i tak przetrzebione" przez rybołówstwo i turystykę.

 

f392bc7341e7dba4.jpg

Foto: Emily Irving-Swift / AFP

 

Koutsavakis jest gorącym zwolennikiem działań w ramach finansowanego przez UE projektu "Relionmed", mającego na celu podniesienie świadomości społecznej i monitorowanie rozprzestrzeniania się tego gatunku.

 

Zainspirowana podobnymi projektami w Stanach Zjednoczonych, grupa planuje również zorganizowanie imprez - w tym konkursów wędkarskich z użyciem harpunów - mających na celu zmniejszenie populacji tego gatunku i znalezienie zachęt ekonomicznych dla rybaków.

 

Gdyby kucharze nauczyli się przygotowywać skrzydlice, nie kłując sobie palców, restauracje miałyby nową pozycję w menu, a kolce można by wykorzystać do produkcji biżuterii.

 

- Wiemy, że zakończenie inwazji na tym etapie jest prawie niemożliwe. Celem projektu nie jest likwidacja, ale kontrola tego gatunku - mówi biolog Louis Hadjioannou.

 

cf85d7779608c4c1.jpg

Foto: Emily Irving-Swift / AFP

źródło


Użytkownik Nick edytował ten post 20.04.2018 - 23:40

  • 4



#2

asbiel.
  • Postów: 394
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Jeżeli są jadalne to nie ma czym się martwić. Nadal pierwsi :beer2:  w inwazji jako naczelne. 


  • 0

#3

noxili.
  • Postów: 2830
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Znam lepsze rozwiązanie: pozwolenie na sprzedaż . Obecnie cena skrzydlicy na rynku akwarystycznym  to jakieś 140 -150 złotych za sztukę.


  • 0



#4

asbiel.
  • Postów: 394
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Nie mam pojęcia jakie tam obowiązują regulacje co do gatunku tej ryby. Jednak wnioskuję po Twoim poście, że jakieś są. Wąskie gardło w takim aspekcie ekonomicznym prowadzi do wysokiej ceny. Z tego co już wiadomo gatunek jest inwazyjny. Otwarcie tego na rynek spowoduje spadek cen do 5 złotych za sztukę. Rynek się nasyci bo akwarystów nie ma setek tysięcy a po kasę za darmową łatwo dostępną rybę egzotyczną rzuci się każdy. Skończy się na tym, że ryby trzeba będzie wyrzucić. Przyjdą ekolodzy z greenpeace przypną sobie kolce jako symbol złej strony kapitalizmu. Nikt na to nie pójdzie.


  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u