Skocz do zawartości




Zdjęcie

Jak długo Wszechświat będzie się rozszerzał?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
23 odpowiedzi w tym temacie

#1

Valfare.
  • Postów: 320
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Według nauki, Wszechświat nie przestaje się rozszerzać. Skoro tak się dzieje, to na przestrzeń we Wszechświecie cały czas musi wpływać energia, pochodząca z Wielkiego Wybuchu, mającego miejsce ok. 14 mld. lat temu. Gdy ta energia nie wystarczy już do dalszego powiększania przestrzeni, to grawitacja powinna pościągać całą materię ze Wszechświata do jednego miejsca, w którym zgromadzi się najwięcej masy. Mam co do tego 2 pytania:

 * skoro ekspansja trwa już 14 mld. lat, to czy istnieje teoria, która mówi o tym, jak długo ma to trwać?

 * czy jeśli cała materia zawarta we Wszechświecie zaczęła by się zapadać w jeden punkt, to koniec tego procesu spowodowałby      kolejny wybuch?


  • 0



#2

Spybot.
  • Postów: 21
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Proszę bardzo, ostatnio a raczej trochę czasu temu też zgłębiałem taki temat i znalazłem takie coś , wiadomo że to teorie ale daje dużo do myślenia i można sobie wyjaśnić mniej więcej co będzie dalej.

 

Oś czasu dalekiej przyszłości :

 

https://pl.wikipedia...j_przyszłości


  • 0

#3

Nick.
  • Postów: 1527
  • Tematów: 777
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

O tym czy wszechświat kolapsuje (być może do pierwotnej osobliwości) decydować ma gęstość materii we wszechświecie. Powyżej pewnej wartości tak właśnie się stanie, poniżej  - śmierć cieplna.


  • 0



#4

szczyglis.
  • Postów: 1174
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

O tym czy wszechświat kolapsuje (być może do pierwotnej osobliwości) decydować ma gęstość materii we wszechświecie. Powyżej pewnej wartości tak właśnie się stanie, poniżej  - śmierć cieplna.

Według naszych obserwacji - nie będzie żadnego "powyżej pewnej wartości". Na rozszerzanie się Wszechświata nie wpływa energia pochodząca z Wielkiego Wybuchu, tylko ciemna energia. Przynajmniej hipotetycznie. Nie będzie zatem żadnego kolapsu, bo przeważa ona nad grawitacją. Wszechświat najprawdopodobniej skończy w sposób taki, że zamarznie.


  • 0



#5

Wszystko.
  • Postów: 9965
  • Tematów: 74
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Część fizyków uważa że wszechświat się zapadnie
http://news.astronet...02/09/19/n2465/



#6

Panjuzek.
  • Postów: 2527
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Według nauki, Wszechświat nie przestaje się rozszerzać

 

 Mam z tym pewien problem. Edwin Hubble jako pierwszy zaobserwował, że widmo światła przesuwa się do czerwieni, bardziej lub mniej, w zależności od odległości. 

 Mówiąc prościej, im bardziej dana galaktyka jest oddalona od ziemi, tym bardziej jej światło jest czerwone. Mamy tu oczywiście do czynienia z efektem Dopplera.

 Nie rozumiem jak na tej podstawie można było wysnuć wnioski że wszechświat rozszerza się coraz szybciej skoro obserwacje wykazują iż najszybciej oddalają się najodleglejsze galaktyki. (Hubbel na tej podstawie opracował sposób obliczania odległości danej galaktyki od ziemi)

 

 Problemem dla mnie jest to że, obraz, który widzimy, jest obrazem przeszłości. Światło galaktyki oddalonej od nas o 10mln lat świetlnych jest innym wycinkiem czasu niż  tej, której światło leciało do nas 2mln lat. Zależność, która mówi nam o wzroście ekspansji wszechświata,  w ogromnym skrócie, polega na tym, iż, im dalej od nas znajduje się dana galaktyka, tym szybciej się oddala. Stąd wysnuto wniosek że wszechświat przyspiesza. 

 Ale przecież to co widzimy przeczy temu twierdzeniu.

 Im odleglejsza jest dana galaktyka, tym obraz który widzimy jest starszy. Im bliższa tym młodszy. Wniosek, który powinien się nasunąć jest taki, że kiedyś wszechświat rozszerzał się szybciej, (przesunięcie do czerwieni) a obecnie zwalnia.

Przesunięcie do czerwieni obserwowane jest jedynie w wypadku odległych galaktyk. Im bliżej ziemi tym zjawisko jest słabsze. A powinno być chyba odwrotnie, przyjmując że ekspansja wszechświata wzrasta. Może to troszkę zagmatwane, ale dla mnie oczywiste.

 Wszechświat przestaje się rozszerzać i za miliony, czy też miliardy lat, światło odległych galaktyk zacznie przesuwać się do błękitu. Być może już się to dzieje tylko jeszcze tego nie widzimy.


  • 0



#7

KXYZ.
  • Postów: 186
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

To bardzo łatwo zrozumieć, na niedmuchanym baloniku flamastrem trzeba narysować dwa punkty bardzo blisko siebie i jeden zdecydowanie dalej od tych dwóch (ale nie jakoś bardzo, powiedzmy połowa drogi między ustnikiem i szczytem balona). Nadmuchać balon (powiększyć przestrzeń), ten dalszy punkt oddali się o wiele bardziej od tych dwóch bliskich, niż one same od siebie, może nawet już to widzisz oczami wyobraźni.
 
Przesunięcie ku czerwieni wynika jak napisałeś z tzw. relatywistycznego efektu Dopplera, gdy nadajnik, czyli tutaj galaktyka, się oddala długość emitowanej fali wydłuża się tym bardziej im większa jest prędkość oddalania, ale też energia w pewnym stopniu jest wytracana z powodu dużej odległości, ale na to można zrobić łatwą poprawkę. Owszem to jest obraz przeszłości, ale nie zmienia to faktu, że zmierzona prędkość dotyczy również tego samego obrazu z przeszłości i to nieistotne jaka jest obecna odległość, czyli można powiązać pomiarem prędkość z odległością, ważne, że obydwie wielkości pochodzą z tej samej chwili czasu. Łatwo zauważyć, że to liniowa zależność i z tego wyznaczyć z jakąś dokładnością stałą opisującą tempo ekspansji (jako zmianę pewnej początkowej odległości w jednostce czasu).
Mierzy się prędkości galaktyk z diametralnie różnych okresów i wszystko ładnie się układa, więc stąd można wnioskować, że wszechświat przez większość czasu istnienia rozszerza się z tym samym przyspieszeniem i nie ma powodu by sądzić, że w przyszłości się to zmieni, ale naturalnie hipotetycznie jest to możliwe.

Użytkownik Kubala95 edytował ten post 20.07.2017 - 08:48

  • 0

#8

Mariush.
  • Postów: 4291
  • Tematów: 60
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@Panjuzek

Z tego, co zauważyłem, to Twój problem wynika z tego, że pomieszałeś ze sobą dwa pojęcia: prędkości i przyspieszenia.

To, że odleglejsza galaktyka oddala się szybciej (prędkość ucieczki) niż bliższa nie oznacza wcale, że tempo zmian prędkości rozszerzania się Wszechświata (przyspieszenie ekspansji) w przeszłości było większe. Najprościej można to wytłumaczyć za pomocą prawa Hubble'a. Mówi ono, że przy założeniu stałego tempa ekspansji Wszechświata prędkość ucieczki galaktyki jest wprost proporcjonalna do jej odległości. Mówiąc prościej, dwa razy odleglejsza galaktyka oddala się dwa razy szybciej. Taką wprost proporcjonalną zależność opisuje nam na wykresie linia prosta (a const). Czym jej nachylenie jest większe (jest bardziej stroma), tym większe mamy tempo ekspansji.

 

Jeśli tempo ekspansji będzie zmienne w czasie, wykres zależności prędkości ucieczki galaktyki od odległości nie będzie już linią prostą. Będzie krzywą o nachyleniu zależnym od odległości galaktyki. Dla Wszechświata rozszerzającego się coraz szybciej jej nachylenie będzie większe dla mniejszych odległości (a rośnie), a dla Wszechświata rozszerzającego się coraz wolniej jej nachylenie będzie większe dla większych odległości (a maleje).

 

290y2ja.jpg


  • 1



#9

Panjuzek.
  • Postów: 2527
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@Kubala95

 

 Ogarniam efekt Dooplera i nie podważam tego ze dzięki niemu wiemy ze galaktyki się od nas oddalają. Co do balonika, to dosyć oklepana ilustracja, i w zasadzie tłumaczy ten efekt, ale moim zdaniem nie do końca. Chodzi o to że: po pierwsze wszechświat nie jest sferą a trójwymiarową przestrzenią, a kropki obserwowane na powieżchni tego balonu widzimy w tym samym czasie, w jakim one podróżują. W przypadku galaktyk widzimy że ta, którą widzimy taką jaką była 20mln lat temu oddala się od nas szybciej niż inna robiła to 5mln lat temu. Przykład z balonem byłby dobry gdybyśmy widzieli obie galaktyki takimi jakimi były w tym samym czasie. To z oczywistych przyczyn jest niemożliwe więc analogia do balonika nie jest taka oczywista.

 

@Mariush

 

 Rozróżniam prędkość i przyspieszenie. Hubble stworzył swoje wyliczenia na podstawie tego co zaobserwował. I tutaj matematyka, elegancko wszystko tłumaczy.

Ale mam takie pytanie. Gdyby zmienić w tym wzorze pewne wartości, czy nadal mógłby on funkcjonować? Postaram się wyłuszczyć o co mi chodzi.

 

Mówi ono, że przy założeniu stałego tempa ekspansji Wszechświata prędkość ucieczki galaktyki jest wprost proporcjonalna do jej odległości. To założenie nie uwzględnia czasu w którym obiekt wyemitował światło docierające do nas.

 

To, że odleglejsza galaktyka oddala się szybciej (prędkość ucieczki) niż bliższa nie oznacza wcale, że tempo zmian prędkości rozszerzania się Wszechświata (przyspieszenie ekspansji) w przeszłości było większe.

 Ale przecież to właśnie widzimy.  Przepraszam nie jestem, matematykiem ani fizykiem, i trudno mi opisać matematycznie więc może posłużę się analogią.

 

Skłaniam się do wersji iż obiekty we wszechświecie, na skutek oddziaływań grawitacyjnych wytracają swoje przyspieszenie nadane im podczas wielkiego wybuchu. Porównał bym to do eksplozji jakiejś bomby. Na początku wszystkie cząstki dostają kopa przyspieszają tak samo, następnie w zależności od ich masy energii którą otrzymały zaczynają zwalniać. Czyli obserwując pierwszą setną sekundy zobaczymy że obiekty oddalają się od centrum znacznie szybciej niż te obserwowane w pierwszej sekundzie. I wydaje mi się że to też można by było to  opisać prawem Hubbla. Obserwowany efekt mógłby być taki sam tylko założenie inne.

 

 I to tłumaczyło by dlaczego efektu tego nie obserwujemy, w przypadku najbliższych nam obiektów. To że jesteśmy na kursie kolizyjnym z Andromedą świadczy o tym że przyspieszenie nadane podczas Bigbangu  spada na skutek oddziaływań grawitacyjnych. Więc tempo ekspansji wszechświata maleje.

 

Tak jak podczas wybuchu. na początku wszystko leci w różnych kierunkach, elementy przyspieszają i oddalają się od siebie, a następnie wytracają prędkość zaczynają się zderzać ze sobą, i finalnie opadają na ziemię.  W przypadku wszechświata, galaktyki zaczną zderzać się ze sobą, tworząc coraz większe skupiska materii, która zacznie grawitacyjnie oddziaływać na coraz odleglejsze obiekty, czarne dziury pochłoną krążące wokół nich galaktyki, następnie zaczną pożerać siebie na wzajem, w rezultacie wszystko skoncentruje się w jednym niewyobrażalnie małym punkcie...


  • 0



#10

Mariush.
  • Postów: 4291
  • Tematów: 60
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Mówi ono, że przy założeniu stałego tempa ekspansji Wszechświata prędkość ucieczki galaktyki jest wprost proporcjonalna do jej odległości. To założenie nie uwzględnia czasu w którym obiekt wyemitował światło docierające do nas.

Uwzględnia. Czas jest jednoznacznie określony przez odległość którą pokonało światło wyemitowane przez obserwowany obiekt. Oczywiście jest to tylko odległość do przeszłego obrazu tego obiektu.
 

To, że odleglejsza galaktyka oddala się szybciej (prędkość ucieczki) niż bliższa nie oznacza wcale, że tempo zmian prędkości rozszerzania się Wszechświata (przyspieszenie ekspansji) w przeszłości było większe.

Ale przecież to właśnie widzimy.
No właśnie nie widzimy. To, że odleglejsza galaktyka oddala się szybciej wynika tylko z tego, że pomiędzy nią a obserwatorem jest więcej rozszerzającej się przestrzeni. I będzie tak w każdym przypadku, jak i dla przyspieszającego, tak i dla zwalniającego ekspansję Wszechświata. Różnice objawią się tylko w szczegółach, które opisałem w poprzednim poście.

Co do Twoich pomysłów z grawitacją.
Masz rację, grawitacja materii wpływa spowalniająco na ekspansję. Ale trzeba pamiętać, że era dominacji materii, podczas której formowały się wszystkie największe struktury kosmiczne (począwszy od galaktyk, a na supergromadach skończywszy), a Wszechświat faktycznie hamował zakończyła się ok 3,6 mld lat temu. Od tego momentu dominującym składnikiem Wszechświata stała się już ciemna energia, a ekspansję Wszechświata zdominowało przyspieszanie. I będzie one coraz szybsze, bo przy niezmiennej w czasie gęstości ciemnej energii, materia, wraz ze spadkiem jej gęstości spowodowanym ekspansją, będzie coraz bardziej tracić na znaczeniu.

Oczywiście, w skali galaktyk czy ich gromad grawitacja nadal będzie grała pierwsze skrzypce - gwiazdy, póki będzie paliwo, będą rodzić się i umierać, galaktyki w gromadach będą się ze sobą zderzać itp. W skali całego Wszechświata wygra jednak jego przyspieszająca ekspansja.
  • 0



#11

KXYZ.
  • Postów: 186
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

@Panjuzek:
 
Tu nie ma znaczenia kształt przestrzeni, tylko jej izotropowość (co obecnie jest podstawowym założeniem kosmologii), w przypadku balonu analogicznie współczynnik sprężystości gumy jest w dość dobrym przybliżeniu wszędzie taki sam. Zauważ proszę, że fakt większego oddalania się odleglejszych punktów nie zależy od tempa ekspansji, a od samego jej faktu - balonik możesz napompować do pewnej objętości wtłaczając powietrze w stałym tempie lub też podkręcając w trakcie sprężarkę, albo nawet zwalniając - ostateczny efekt za każdym razem będzie ten sam. Oczywiście przyjmując, że grawitacja jest zaniedbywalna, ale to już kolega wyżej wspomniał, że tak właśnie w skali kosmologicznej jest. Szczególnie jednak w tym drugim przypadku (jednostajnie przyspieszanego pompowania) balon pokaże taką samą tendencję jak w obserwacjach przeszłego obrazu, gdyż wówczas redshift dla danej odległości nie zależy w ogóle od czasu.
 
Skończona prędkość światła właśnie umożliwia sprawdzenie zmienności ekspansji w czasie, zmienne przyspieszenie oznaczałoby po prostu zmienną stałą Hubble'a w czasie (tzn. nie byłaby to już wówczas "stała", ale wiesz o co mi chodzi), a dzięki temu, że widzimy obraz galaktyk z przeszłości, może też zmierzyć stałą z tego okresu. Obserwacja pokazuje póki co, że pomiar dla galaktyki odległej pozornie o powiedzmy 100 mln lat świetlnych i innej znajdującej się w chwili emisji światła kilka miliardów lat świetlnych od nas daje w granicy błędu ten sam wynik. Zatem zarówno 100 mln lat temu, jak i kilka miliardów lat temu stała Hubble'a, a tym samym przyspieszenie rozszerzania było takie samo.

Użytkownik Kubala95 edytował ten post 21.07.2017 - 03:55

  • 0

#12

Zaciekawiony.
  • Postów: 8015
  • Tematów: 85
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Efekt tego, że bardziej oddalone obiekty oddalają się szybkiej, jest wynikiem tego że równomiernie puchnie przestrzeń a nie że po prostu galaktyki oddalają się jakimś pędem. Między nami a galaktyką jest pewna przestrzeń, wyobraźmy sobie że dzielimy odległość na pewne stałe odcinki, powiedzmy co kilometr, oraz że odcinki te wydłużają się o jakąś stałą wartość. Między nami a galaktyką bliską odcinków będzie mniej, więc suma ich wydłużeń da małe oddalanie; między nami a galaktyką daleką jest tych odcinków więcej i suma ich wydłużenia da duże oddalanie. Stąd dalsze galaktyki oddalają się szybciej.

 

Aby zbadać czy ekspansja hamuje czy rośnie należy zbadać czy zależność między odległością i przesunięciem ku czerwieni jest stała. Na razie obserwacje dalekich supernowych sugerują, że są one ciemniejsze niż powinny, co wskazuje na to, że tempo ekspansji rośnie.


  • 0



#13

Panjuzek.
  • Postów: 2527
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Przytoczyliście Panowie twierdzenia zgodne z obecnym stanem wiedzy. Rozszerzająca się przestrzeń, ciemna energia i materia, stała Hubble'a (czy bardziej po naszemu Hubbla)

Ja znam te wszystkie pojęcia, i piszę tuta,j bo mam z tym pewien problem. Być może moja logika źle działa. Nie wiem. Mam jednak pewne wątpliwości.

Po pierwsze :

Stała Hubble'a.

Geneza jej powstania, w dużym uproszczeniu, jest taka, że pan Edwin zaobserwował, że  widmo bardziej oddalonych galaktyk jest przesunięte mocniej ku czerwieni, niż tych bliższych. Na podstawie obserwacji stworzył wzór, który pasował do tego, co zobaczył. Nie podważam tego, zastanawiam się jedynie, Zastanawiam się jedynie, jakie wnioski można wysnuć zmieniając jeden detal tego równania, tak żeby nadal był prawdziwy, lecz niósł inną informację. Mianowicie określenie odległości zamienić na określenie czasu. Czyli nie, jak daleko jest widziana przez nas galaktyką, tylko KIEDY, widziana jest ta galaktyka.  Nie wiem, czy jasno się wyraziłem. Chodzi mi o to, że odległość  danej galaktyki jest jednocześnie określeniem czasu, z którego pochodzi jej obraz. Czyli można powiedzieć, że im bardziej cofniemy się w przeszłość, im starsze obrazy galaktyk oglądamy, tym szybciej galaktyki się od nas oddalają. I stała Hubble'a nadal będzie świetnie opisywać to zjawisko. 

W sumie- kwestia nomenklatury, lecz implikuje inne wnioski.  Czyli nie mówimy o tym, że wszechświat rozszerza się coraz szybciej, tylko że w miarę upływu czasu zwalnia.

 

Ciemna materia.

 

Tutaj też mam pewne wątpliwości. Pojęcie to zostało wymyślone, kiedy astronomowie oszacowali masę obserwowanych galaktyk, i odkryli że obracają się one szybciej, niż by to wynikało z tejże. Chodzi o to, że im szybciej wiruje dana galaktyka, tym jej masa musi być większa, aby gwiazdy będące na jej obrzeżach po prostu nie oderwały się od niej. Wymyślono więc ciemną materię tylko po to aby wzory się zgadzały. Pomijając fakt, że ta materia jest tak bardzo egzotyczna jak to tylko możliwe, to nie jestem pewien, czy uwzględniono masę czarnych dziur znajdujących się w centrach tych galaktyk.

Masa czarnej dziury, będąca centrum drogi mlecznej, została obliczona na podstawie przyspieszenia, jakie zaobserwowano na orbicie najbliższych jej gwiazd. Innymi słowy -gwiazda będąca na epileptycznej, dość ciasnej orbicie czarnej dziury, przyspiesza, zawraca i zwalnia. Znając tę wartość i szacując masę gwiazdy SO-2 obliczono masę naszej dziury na ponad 4,3 miliona mas słońca.  Problemem jest to, że prędkość obrotu drogi mlecznej obliczono na podstawie obserwacji innych galaktyk spiralnych. Tyle ,że nie wiemy, jak masywne są czarne dziury znajdujące się w ich wnętrzach. Gdyby te obiekty były wystarczająco masywne, pojęcie ciemnej materii przestało by być potrzebne. I tutaj wracamy do kwestii czasu. Obraz bardziej odległych galaktyk jest jednocześnie obrazem galaktyk młodszych, w związku z tym czarne dziury w ich centrach są mniej masywne. Obiekty pożerają materię w postaci pyłów ,czy być może niedorobionych gwiazd, czy samotnych planet, cały czas. Oczywiście, nie można tego zaobserwować tak jak w wypadku, kiedy czarna dziura pożera jakąś dużą gwiazdę i wyrzuca dżety długie na wiele lat świetlnych.  Ale jestem pewien ,że proces ten trwa cały czas. Dzięki czemu im młodsza (bliższa) galaktyka, tym jej niewidoczne centrum jest bardziej masywne. Jak bardzo masywne? Możemy tylko szacować na podstawie tego, co wiemy o naszej galaktyce. A im bardziej masywne galaktyki, tym większa grawitacja, która może spowalniać ekspansję.

Oczywiście, łatwiej było wymyślić ciemna materię, nadać jej taką masę aby pasowała do wzoru, i już mamy następny problem, który załatwiamy pojęciem rozszerzającej się przestrzeni. Pojęcie to powstało, gdy okazało się -idąc drogą stałej Hubble'a -natknięto się na przeszkodę w postaci prędkości z jaką oddalają się od nas te najodleglejsze galaktyki. Wyszło na to że oddalają się od nas z prędkościami zbliżonymi do prędkości światła, ale przecież to niemożliwe. Więc, aby załatać te dziurę, posłużono się rosnącą przestrzenią. I znowu ustawiono to tak, aby pasowało do wzoru i Włala. Wszystko trzyma się kupy. Problemem dla mnie jest to że zbyt wiele nieudowodnionych hipotez przyjmujemy za pewnik. Kiedyś twierdzonia, że wszechświat jest stały i niezmienny. Dzisiaj wiemy ,że jest inaczej. Kwestia tylko jest taka ,w jaki sposób się zmienia. Niektóre elementy tej układanki zostały dopasowane do wzoru, i uznane za prawdę, ale jak na razie nikt nie udowodnił istnienia ciemnej materii, ani rozrostu niczego, czyli ekspansji przestrzeni. Nawet stała Hubbla, została dopasowana do wyników obserwacji, co nie jest niczym złym, tyle że wystarczy zmienić nazwę jednego elementu, bez mijania się z prawdą, aby dojść do zgoła innych wniosków niż te ,uznane za aktualne i prawdziwe.


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 21.07.2017 - 20:43

  • 0



#14

Zaciekawiony.
  • Postów: 8015
  • Tematów: 85
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie, puchnięcie przestrzeni było jedynym możliwym wyjaśnieniem obserwacyjnego faktu, że w dużej skali każda galaktyka się od nas oddala (natomiast w małej bywa różnie) i to coraz szybciej. Gdy przestrzeń się rozszerza, takie obserwacje zostaną poczynione w dowolnym miejscu we wszechświecie. W przeciwnym przypadku musielibyśmy uznać, że znajdujemy się w geometrycznym środku wszechświata.

 

Do tego dochodzą wspomniane obserwacje supernowych. Supernowa ma pewną określoną jasność absolutną. Znając jasność obserwowalną można wyliczyć w jakiej leży odległości. Porównywanie tych wyliczeń z odległością wynikającą z przesunięcia ku czerwieni pokazuje, że tempo ekspansji przyspieszyło, bo wybuchy są ciemniejsze niż powinny zgodnie ze stałą Hubble'a (są dalej a przesunięcie ku czerwieni sugeruje że są bliżej). Gdyby było odwrotnie, czyli tempo ekspansji by malało, to supernowe byłyby jaśniejsze.


  • 0



#15

Panjuzek.
  • Postów: 2527
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Nie, puchnięcie przestrzeni było jedynym możliwym wyjaśnieniem obserwacyjnego faktu, że w dużej skali każda galaktyka się od nas oddala (natomiast w małej bywa różnie) i to coraz szybciej. Gdy przestrzeń się rozszerza, takie obserwacje zostaną poczynione w dowolnym miejscu we wszechświecie. W przeciwnym przypadku musielibyśmy uznać, że znajdujemy się w geometrycznym środku wszechświata.

 

 No właśnie. W małej skali bywa różnie. A co jeżeli, epicentrum wielkiego wybuchu, to co jeżeli leży ono  po przeciwnej (dla nas ) stronie Drogi Mlecznej? nie jesteśmy w stanie obserwować galaktyk po przeciwnej stronie naszej, a to przez ogromne zagęszczenie materii w jej wnętrzu. W związku z tym nie musi to oznaczać że jesteśmy w geometrycznym centrum. Pamiętajmy o tym, że rzeczy bardzo mało prawdopodobne, w kosmosie są powszechne. Dobrym przykładem jest stosunek średnicy księżyca do średnicy słońca.  Może posłużę się Paintem.  

bum.png

 

 

Mocno przerysowałem rozmiar drogi mlecznej i nie zachowałem proporcji. Chodzi o to że jeżeli coś jest na lini epileptyki naszej galaktyki, lub wręcz porusza się w przeciwnym kierunku, jest dla nas niemożliwe do zaobserwowania. Wszystko co widzimy porusza się mniej więcej  w kierunku zgodnym z naszym jednak jest on odchylony od naszego. Przesunięcie widma w kierunku do czerwieni mówi nam że obiekt się oddala, jednak nie mówi nic o wektorze jego ruchu. I w tym specyficznym przypadku wszystko co widzimy kiedyś (czyli daleko) będzie się od nas oddalać, z prędkością uzależnioną od odległości i wektora w jakim zmierza. Natomiast obiekty o wektorze ruchu przeciwnym do naszego, będą dawać efekt prędkości zbliżonej do prędkości światła, oczywiście na efekt ten będzie wpływać kąt z jakim się od nas oddalają. I nie jesteśmy w stanie dostrzec obiektów będących za nami i lecących w tym samym kierunku, gdyż zasłania je centrum naszej galaktyki. A gdyby nawet to i tak oznaczało by to że po prostu nasza galaktyka leci trochę szybciej niż te które podążają za nami w tym samym kierunku. Tak jak przy prozaicznym wybuchu. mniejsze cząstki lecą szybciej większe troszkę wolniej. Obserwacja będzie podobna, z tą jaką mamy do czynienia na ziemi.


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 21.07.2017 - 21:37

  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u