Skocz do zawartości





Zapraszamy do kolejnego konkursu. Tym razem literackiego. Dla wszystkich! Pora zademonstrować swoją wenę twórczą :)


Zdjęcie

"Szalony Gazownik z Mattoon"

Szaleniec histeria masowa niewyjaśnione

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1

Xotteva

    D.I.A.N.A. - Dziwne Indywiduum Aspołeczne Na Antydepresantach :(

  • Postów: 186
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

*
Popularny

 Tajemnicze wydarzenia rozpoczęły się w hrabstwie Botetourt (Wirginia), w latach 30-tych, by znów wybuchnąć w mieście Mattoon (Illinois), w latach 40-tych. Zaczęło się w grudniu 1933r. gdy rodzina Huffmanów została trzy razy zaatakowana jednej nocy. Wtedy jeszcze podejrzewano wycieki gazu, gdyż jedynie dało się wyczuć dziwny, słodki zapach, który od razu powodował mdłości. Osiem osób zgłosiło się z objawami takimi jak: bóle głowy, nudności, obrzęk twarzy i skurcze jamy ustnej i gardła, z czego jedna wymagała resuscytacji.

 Następny incydent miał miejsce niedługo później, gdy czteroosobowa rodzina Hallów, rankiem wyczuła silny, słodki zapach, po którym poczuli się mdło i słabo. W jednym z okien, w pomieszczeniu gdzie zapach był najsilniejszy, policja zauważyła w oknie dziurę po gwoździu, przez którą najpewniej wpompowano gaz. W styczniu następnego roku, doszło do siedmiu kolejnych mniej opisanych ataków. Ofiara ostatniego incydentu w Botetourt, znalazła na śniegu pachnącą plamę, której skład został zbadany i wykazał obecność siarki, arsenu i oleju mineralnego.

 Następna, powiązywana fala ataków, nastąpiła w sierpniu 1944r. w Mattoon. Lokalne małżeństwo zostało obudzone przez dziwny zapach, który spowodował osłabienie, wymioty i częściowy paraliż. Tej samej nocy zdarzył się podobny incydent, zgłoszony przez młodą matkę mieszkającą w pobliżu, której córka wykazywała identyczne objawy, co wspomniane małżeństwo.

 Następnego dnia został zgłoszony kolejny atak, gdzie pani Kearney z siostrą, wyczuły intensywny, słodki zapach, przez który zaczęły tracić czucie w nogach. Wówczas policja niczego nie znalazła, lecz wracający po północy z pracy pan Kearney, zastał ukrywającego się pod jednym z okien, tajemniczego mężczyznę, który uciekł, gdy pan K. zaczął go gonić. Podany opis wskazywał na wysokiego mężczyznę w ciemnej odzieży. Wtedy w gazetach ukazał się pierwszy artykuł, wskazujący na truciciela. W następnych dniach doszło do ponad dwudziestu, mniej opisanych ataków.

 Namacalny dowód pojawił się w domu rodziny Cordesów, gdzie na werandzie znaleziono mocno nasączoną szmatkę. Gdy pani Cordes powąchała znalezisko, doznała silnej reakcji, min. opuchlizny na twarzy, pieczenia w gardle i wymiotów. Jak sama opisała, było to jak porażenie prądem. Do późniejszych objawów należało osłabienie i odrętwienie nóg. Najpewniej szmatka posłużyła do wypłoszenia psa, który często spał na werandzie, by gazownik mógł spokojnie podejść do domu. Na miejscu znaleziono również wytrych i szminkę.Tej samej nocy zgłosiła się pani Burrell, która zeznała, że widziała tajemniczego napastnika, który przez okno sypialniane wpompowywał gaz do środka.

 Sprawą zainteresowało się FBI, a miejscowa policja wydała ostrzeżenie i prośbę o ostrożność, oraz poleciła zaprzestać tworzenia grup patrolujących teren, dla dobra publicznego.

 W jednej z ostatnich relacji, świadek stwierdził, że widział kobietę, przebraną za mężczyznę, rozpylającą gaz. Znaleziono wtedy ślady butów.

Cała historia wywołała masową panikę, przez którą pod koniec zaczęło się pojawiać wiele fałszywych alarmów, gdy ludzie wpadali w panikę, gdy tylko poczuli nietypowy zapach. Dziś cały incydent jest uznawany za przejaw klasycznej masowej paniki i pojawiły się opinie, że nigdy nie było żadnego gazownika, a wszystko zaczęło się od wycieków gazów, które napędziły panikę, jednak przeważa opinia, że był przynajmniej jeden truciciel, który rozpętał taki strach w społeczeństwie, że reagowano histerią na każdy niepokojący zapach w okolicy.

 Tak, czy inaczej, odpowiedzialnych, za rozpylanie gazu nigdy nie znaleziono, a niejasne opowieści, krążą po dziś dzień, siejąc zamęt we wspomnieniach ofiar tamtych wydarzeń.

 

Źródło: https://en.wikipedia...sser_of_Mattoon

 

Załączone grafiki

  • mad-gasser-of-mattoon-290x290.jpg
  • stufftoblowyourmind-23-2014-09-gasser2.jpg

Użytkownik Xotteva edytował ten post 20.05.2017 - 22:30

  • 5

#2

Anunnaki
  • Postów: 315
  • Tematów: 8
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

przypomniała mi się pewna historia z snajperem który atakował ciężarówki uszkadzając przednie i boczne szyby samochodów prawdopodobnie strzelając z wiatrówki ale nie śrutem tylko czymś co się rozpuszczało po uderzeniu,bo dziura po kuli była ale pocisku już nie.

 

historia z trucicielem który używał  gazu jest dość stara ale niemniej były takie ataki lecz nie na taką skale jaki opisuje artykuł i atakowano też przy pomocy chloroformu


  • 0

#3

Zaciekawiony
  • Postów: 6910
  • Tematów: 73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Cóż, może i na początku były jakieś ataki, niekoniecznie zresztą w celu uśpienia kogoś, uprzykrzenie komuś życia też może być motywacją, ale potem poszła panika i to się już samo nakręcało. Coś jak doniesienia o grasującej pumie - po pewnym czasie ludzie zgłaszali pumę po zobaczeniu kota czy psa.


  • 0



#4

Wirowmaker

    Go Beyond! Plus Ultra!

  • Postów: 58
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ciekawa historia, rasowa i jakże amerykańska :). Hehe w ten sposób bardzo łatwo wywołać masową histerię, nie dziwił bym się jak by sam rząd testował jakiś rodzaj gazu i chciał przetestować na nic nie świadomych obywatelach jak na królikach doświadczalnych. Ciekawi mnie tylko jeżeli bierzemy pod uwagę wersję z gazownikiem szaleńcem to czemu nie użył bardziej śmiercionośnej mieszanki? A może jarała go sytuacja za szczucia i ogólnej paniki ludzi ... :) historia niezwykła bo z tego co widzę ofiar śmiertelnych nie było a zabić by mógł nawet niewielką ilością tlenku węgla. Interesujące że sprawca rozpłynął się w powietrzu ;] śmierci jak rządowa intryga... ale i tak pozostaje tylko gdybanie i hipotezy.


  • 0

#5

Toksyczny
  • Postów: 11
  • Tematów: 5
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano

Znam tego gazownika... mieszka w Warszawie na ulicy Jana Krakowskiego numer 44 pozdrawiam.

 

prowokacja2.gif

TheToxic


  • -2




Inne tematy z jednym lub większą liczbą słów kluczowych: Szaleniec, histeria masowa, niewyjaśnione

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u