Skocz do zawartości




Zdjęcie

Skokowy rozwój mózgu człowieka - ingerencja z zewnątrz?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1

Kronikarz Przedwiecznych.

    Ten znienawidzony

  • Postów: 2247
  • Tematów: 272
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 8
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nauka zawsze opierała się na założeniu, że człowiek stanowi wierzchołek rozumnego życia na Ziemi. Ale dlaczego tylko jednemu biologicznemu rodzajowi dano prawo do pierwszeństwa, podczas gdy wszystkie pozostałe, stojące o stopień niżej, takiej szansy nie dostały? Tym bardziej, że według praw przyrody, to ludzie są najsłabsi i najbardziej bezbronni wobec jakiegokolwiek zagrożenia.
Wiele czynników wskazuje na to, że człowiek nie może być wyłącznie efektem doboru naturalnego, którego teorię opracował Darwin. Zbadanie struktury ludzkiego DNA daje podstawę do stwierdzenia, że człowiek rozumny – Homo sapiens – od początku dysponował mową. Dzieci dziedziczą genetycznie wrodzoną i wysokorozwiniętą strukturę mowy. Według danych współczesnej genetyki wychodzi na to, że nasi przodkowie jakieś 200 tysięcy lat temu nagle zyskali zdolność mówienia. Nie pasuje to do teorii doboru naturalnego choćby dlatego, że taka zdolność była najzupełniej zbędna do przetrwania człowieka jako gatunku. To biologiczny zbytek, na który sama natura raczej nie mogła się zdobyć.

 

BRAKUJĄCE OGNIWO?

 

australopithecus-234x350.jpg

 

Do tej pory uważano, że człowiek pochodzi od małpy. Tylko, dlaczego między nim i małpą jest taka duża różnica? Uczeni przez długie lata szukali brakującego ogniwa w historii ewolucji człowieka i w końcu, w XXI wieku, dokonali w Afryce zadziwiającego odkrycia. Znaleziony przez archeologów Australopithecus sediba – gatunek hominida –  posiada wiele cech wspólnych z rodzajem Homo. Przez niektórych naukowców uznawany jest za ostatniego wspólnego przodka tego rodzaju.

Paleoantropolodzy nie mogli jednak ogłosić tryumfu nauki. Znalezione ogniwo świadczy jednoznacznie o tym, że małpy nie mogły być przodkami człowieka. Mało tego: to są dwie różne gałęzie, które rozeszły się około 6 mln lat temu. I znowu misternie wznoszona teoria zaczęła się rozsypywać.


ZIEMSKIE POCHODZENIE CZŁOWIEKA

 

Rozszyfrowanie genomu człowieka dało zaskakujący wynik. Okazało się, że jest on w 90% zgodny z genomem wszystkich żywych stworzeń na Ziemi. Świadczy to o ziemskim pochodzeniu człowieka, a oprócz tego, właśnie to pozwala mu przeżyć w biosferze tej planety. Człowiek idealnie wpisuje się w świat zwierząt, a tamte pozostałe 5-10% genów wyróżnia go spośród niedźwiedzi, krokodyli, czy jaskółek. Niewielka zmiana w budowie pewnego związku organicznego zwanego kwasem deoksyrybonukleinowym dała możliwość wykonania skoku rozwoju od istot małpopodobnych do człowieka rozumnego.
Ale kod genetyczny nie mógł się sam z siebie poprawić – to bardzo skomplikowana technologia. Niemniej jednak, jakieś potężne okoliczności przekształciły to dzikie stworzenie w człowieka.

 

ZADZIWIAJĄCA ZBIEŻNOŚĆ LEGEND

 

Praktycznie we wszystkich kulturach istnieją własne przekazy o pochodzeniu człowieka, które dziwnym trafem są bardzo do siebie podobne. A wszystkie wiążą się z przylotem bogów, którzy stworzyli człowieka na swoje podobieństwo.
Poruszająca jest historia o pochodzeniu człowieka opisana w starożytnych tekstach. Otóż za najstarszą cywilizację na Ziemi uważa się Sumerów. Ten naród pojawił się w dolinie między rzekami Tygrysem i Eufratem (dzisiejszy Irak) około ośmiu tysięcy lat temu nie wiadomo skąd. Lingwiści uznali ich język za „izolowany”, tj. niespokrewniony z żadnym innym na świecie. Wysoko rozwinięci Sumerowie znali astronomię i wyższą matematykę, prawodawstwo i medycynę. Twierdzili, że człowieka stworzyli bogowie – annunaki, którzy przylecieli na Ziemię z dalekiej planety Nibiru.

 

Annunaki wydobywali na naszej planecie kopaliny ale pewnego dnia znudziła im się praca w kopalniach i postanowili stworzyć sobie robotników na swój obraz i podobieństwo. Doprowadzili do uzyskania krzyżówki własnego gatunku z ziemską małpą. Tak narodziła się mieszana istota – człowiek. Początkowo hybrydy nie miały zdolności rozmnażania się ale z czasem annunaki dodali ludziom tę zdolność, co wywołało gniew innych bogów. Zadziwiające, ale podobne eksperymenty genetyczne są opisane również innych tekstach.


TAJEMNICZY IMPULS W ROZWOJU CZŁOWIEKA

 

rozwoj-ludzkiego-muzgu.jpg

 

Jak twierdzi oficjalna nauka, przodkowie człowieka pojawili się jakieś 5,5 mln lat temu. Najbardziej znanym przedstawicielem tego okresu jest Lucy (3,5 mln lat). Miała wzrost 105 cm, ważyła ok. 30 kg, a jej mózg miał objętość 400 cm3.
Następnym ogniwem w ewolucji był Homo habilis (2,5-1,5 mln lat). Nazwano go „zręcznym”, ponieważ obok resztek jego zdobyczy znaleziono też celowo obrobione kamienie. Jego mózg zajmował już 750 cm3.
Dwunożni mieszkańcy wyżyn, równin i jaskiń z pokolenia na pokolenie gromadzili powolne zmiany genetyczne. Około 1,6 mln lat temu z ich środowiska wyszły pierwsze pitekantropusy z przeciętną objętością mózgu 930 cm3. Nazywają ich jeszcze Homo erectus (człowiek wyprostowany). Jeśli założyć, jak chce większość antropologów, że takie powiększenie mózgu skutkowało rozwojem intelektu, to takie zjawisko wygląda na całkiem niezwykłą makromutację gatunku. W przeciwnym razie musielibyśmy wyjaśnić tę anomalię tłumaczyć tym, że Homo erectus, to oddzielny gatunek, którego przodków na razie nie znaleziono.

 

Ostatecznie Homo erectus przeżył 1,2-1,3 mln lat bez jakichś większych zauważalnych zmian, a następnie rozprzestrzenił się z Afryki do Azji, Australii i do Europy. I wtedy zaczęło się dziać z nim coś niepokojącego. Być może na skutek zmian klimatycznych jego populacja zaczęła maleć, aż w końcu gatunek całkowicie wyginął. W czasie, kiedy większa część Homo erectus wymierała, inna jego część niespodziewanie przekształciła się w Homo sapiens – nastąpiło gwałtowne powiększenie objętości czaszki z 950 cm3 do 1450 cm3! Istnieje powszechne przekonanie, że człowiek rozumny jest potomkiem Homo erectus (no bo czyim miałby być?) ale takie gwałtowne przekształcenie przeczy zasadom ewolucji.
U Homo sapiens zmieniła się nie tylko budowa ciała i mózgu; do tej pory prymitywna i doraźna obróbka kamienia stała się złożonym i wspaniałym rzemiosłem, pojawiła się sztuka, pierwotne formy religii i magii, rozwój systemów językowych. A wszystko to pojawiło się nagle, jakby w czarodziejski sposób.

 

Jak widać, współczesna nauka nie czuje się na siłach, aby wyraźnie i jednoznacznie wyjaśnić pochodzenie współczesnego człowieka według reguł teorii Darwina. Aby podtrzymać niedającą się obronić ideę stopniowego przekształcania się człekopodobnych naczelnych w neoantropy, przekonują nas, że jest to jedyne prawidłowe podejście do problemu.
Dlatego wydaje się rzeczą rozsądną, aby z lekka skorygować tę teorię. Owszem, człowiek rzeczywiście pochodzi od małpy, ale na określonym stadium rozwoju (jakieś 200 tysięcy lat temu) ten proces został wyraźnie przyspieszony na skutek ingerencji jakichś dodatkowych czynników zewnętrznych. Być może była to ingerencja bogów. Albo Boga?

 

Źródło


  • 0



#2

skittles.
  • Postów: 1323
  • Tematów: 8
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Aż się dziwię, że nikt tego do tej pory nie skomentował (sam tego tematu w ogóle nie zauważyłem).

 

 

Jak widać, współczesna nauka nie czuje się na siłach, aby wyraźnie i jednoznacznie wyjaśnić pochodzenie współczesnego człowieka według reguł teorii Darwina

 

Obawiam się, że na siłach do czegokolwiek nie czuje się tylko i wyłącznie autor (ka) tego artykułu, bo to zwyczajne pomieszanie z poplątaniem wiadomości zasłyszanych gdzieś tam w internecie okraszone zupełnie nielogiczną interpretacją.

 

 

Dzieci dziedziczą genetycznie wrodzoną i wysokorozwiniętą strukturę mowy. Według danych współczesnej genetyki wychodzi na to, że nasi przodkowie jakieś 200 tysięcy lat temu nagle zyskali zdolność mówienia. Nie pasuje to do teorii doboru naturalnego choćby dlatego, że taka zdolność była najzupełniej zbędna do przetrwania człowieka jako gatunku. To biologiczny zbytek, na który sama natura raczej nie mogła się zdobyć.

 

Zastanawiam się jak można wpaść na tak karkołomny pomysł - mowa, czyli zdolność do dokładnego porozumiewania się, będąca jednym z największych sukcesów ewolucyjnych człowieka i stojąca u podstaw jego tryumfu nad światem zwierząt, "biologicznym zbytkiem".

Oczywiście jest to straszna bzdura - pojawienie się mowy ma doskonałe ewolucyjne uzasadnienie. Otóż człowiek, na wczesnych etapach swego rozwoju, musiał gromadzić się w grupach, które znacznie ułatwiały przetrwanie. Podobnie jak to robią inne naczelne w tym nasi najbliżsi krewni - szympansy i goryle. Grupy jednak mają to do siebie, że jej członków łączą pewne więzi, spajające tę grupę w całość. By grupa przetrwała, jej członkowie muszą ciągle dbać o te więzi (podobnie jak my, przestając odzywać się do znajomych, powoli ich tracimy). Wykazano, że głównym sposobem pielęgnowania więzi u naczelnych jest iskanie. Prócz oczywistego praktycznego wymiaru (pozbywanie się pasożytów), niesie ono ze sobą również pewien "ładunek emocjonalny" - zacieśniając więzy między iskającymi się osobnikami.

Problem polega na tym, że iskanie jest bardzo czasochłonne i o ile w niewielkich grupach np. szympansów zdaje egzamin, o tyle nie nadaje się do "łączenia" większych społeczności, gdyż osobnikom zwyczajnie brakłoby w życiu czasu na "zajęcie się" resztą grupy.

I tutaj wkracza mowa - okazuje się, że prócz spełniania oczywistej praktycznej funkcji (komunikacja podczas polowań, ostrzeganie o zagrożeniu itp. - w tej formie istnieje u wielu gatunków społecznych, lecz na prymitywnym poziomie) potrafi ona doskonale spełnić rolę iskania, zapewniając przy tym niezbędną do powiększenia grupy oszczędność czasu. Zaczyna rysować się więc mechanizm doboru naturalnego w tym przypadku - większe grupy ułatwiają przetrwanie <- rozwój mowy umożliwia powstanie większych grup. Oczywiście mowa spełniała wciąż swoje podstawowe, komunikacyjne zadanie (w coraz lepszym stopniu), co dodatkowo kładło na tę umiejętność nacisk selekcyjny.

 

Zupełną nieprawdą jest więc twierdzenie, że mowa jest ewolucyjnie zbędna i jeżeli ktoś tak pisze to nie dość, że nie zna tematu na który się wypowiada, to dodatkowo zwyczajnie brak mu wyobraźni...

 

 

Paleoantropolodzy nie mogli jednak ogłosić tryumfu nauki. Znalezione ogniwo świadczy jednoznacznie o tym, że małpy nie mogły być przodkami człowieka. Mało tego: to są dwie różne gałęzie, które rozeszły się około 6 mln lat temu. I znowu misternie wznoszona teoria zaczęła się rozsypywać.

 

Kompletnie nie rozumiem co ma jedno do drugiego. Rozdzielenie się linii ludzi i szympansów (czyli powiedzmy ostatnich "małp") miało miejsce ok. 8mln lat temu. Później istniało wiele różnych gatunków z rodzaju Australopithecus, Paranthropus i Homo, i prawdopodobnie jeszcze kilku innych. Ludzka linia rodowa wywodzi się zaś od jednego z gatunków z rodzaju Australopithecus, w żadnym razie nie znaczy to jednak, że od ostatniego z nich. Co więcej - rodzaj Australopithecus istniał wciąż nawet wtedy, gdy pojawili się pierwsi przedstawiciele rodzaju Homo...

Tak czy siak nie mam pojęcia co autor w zacytowanym fragmencie implikuje i dlaczego "teoria zaczęła się rozsypywać".

 

 

Jeśli założyć, jak chce większość antropologów, że takie powiększenie mózgu skutkowało rozwojem intelektu, to takie zjawisko wygląda na całkiem niezwykłą makromutację gatunku. W przeciwnym razie musielibyśmy wyjaśnić tę anomalię tłumaczyć tym, że Homo erectus, to oddzielny gatunek, którego przodków na razie nie znaleziono.

 

Kolejny fragment, którego ni w ząb nie potrafię zrozumieć (autor chyba też nie wiedział co pisze)...

 

 

ale takie gwałtowne przekształcenie przeczy zasadom ewolucji.
U Homo sapiens zmieniła się nie tylko budowa ciała i mózgu; do tej pory prymitywna i doraźna obróbka kamienia stała się złożonym i wspaniałym rzemiosłem, pojawiła się sztuka, pierwotne formy religii i magii, rozwój systemów językowych. A wszystko to pojawiło się nagle, jakby w czarodziejski sposób.

 

Jeżeli dla kogoś setki tysięcy lat to nagle, to cóż można więcej powiedzieć...

 

Wszystkim zainteresowanym NAUKOWYM wyjaśnieniem pochodzenia człowieka i jego ewolucyjnego fenomenu polecam książkę profesora Oxfordu, antropologa i psychologa ewolucyjnego - Robina Dunbara (tytuł polski: Człowiek biografia). Takimi "artykułami ludzi, którzy nie maja wiele mądrego do powiedzenia, można sobie co najwyżej zmącić w głowie.


Użytkownik skittles edytował ten post 19.01.2017 - 19:40

  • 0



#3

Domcia.
  • Postów: 83
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Tak w ramach ciekawostki. Z tego, co czytałam to małpy (badanie było robione na makakach) są fizycznie w stanie mówić. W sensie posiadają wszystkie niezbędne elementy fizjonomii, ale ograniczają ich ich własne mózgi. Tutaj można posłuchać jak mogłyby brzmieć oświadczyny (po angielsku) w małpim wydaniu. :)

 

(nie umiem poprawnie zamieścić filmiku :/ może ktoś to poprawić za mnie)

 

youtubelink


Użytkownik Domcia edytował ten post 20.01.2017 - 09:25

  • 0



#4

Zaciekawiony.
  • Postów: 7568
  • Tematów: 78
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Dzieci dziedziczą genetycznie wrodzoną i wysokorozwiniętą strukturę mowy.

Dzieci nie dziedziczą mowy. Jeśli dziecko do 4 roku życia nie będzie miało kontaktu z mową, to nie będzie mówić.


  • 0



#5 Gość_.Uzurpator.

Gość_.Uzurpator..
  • Tematów: 0

Napisano

Wystarczy pewne sprawy dostrzec z innej perspektywy. Przez prawie 2 tys. lat współczesnej cywilizacji, licząc od tego chrześcijańskiego wydarzenia nie było komunikacji jaką znamy dzisiaj jak np:. telefony komórkowe, w 1956r. telefon a raczej prototyp ważył 40 kilogramów, dopiero używalny telefon przenośny stworzono 1973r., w 1992r. wysłano pierwszą wiadomość SMS, w latach 90 i na początku nowego tysiąclecia czarnobiały telefon był cudem techniki. Zaledwie po 15 latach mamy 7 calowe telefony, w pełni dotykowe, z własnym systemem operacyjnym i prędkością internetu mobilnego nawet na poziomie 200mb/s co dekadę temu było sci-fi z gazety komputerowej. Czy w latach 2000-2016 odwiedziła nas obca cywilizacja i pokazała smartfony? Człowiek to badacz, cały czas badał aż skolekcjonowana wiedza dawała skoki rozwoju czasem niewyobrażalnie wielkie by świat przechodził w cywilizacyjny awans ogółu. To jest prosta filozofia i ona bardzo często pomaga odpowiadać na pozornie trudne pytania, które tworzą zawiłe i skomplikowane pozbawione sensu teorie.


  • 1



Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u