Skocz do zawartości





Zapraszamy do kolejnego konkursu. Tym razem literackiego. Dla wszystkich! Pora zademonstrować swoją wenę twórczą :)


Zdjęcie

Czakramy ziemi


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
8 odpowiedzi w tym temacie

#1

Shadow87
  • Postów: 36
  • Tematów: 2
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Czakramy Ziemi

System energetyczny Ziemi również ma być oparty na siedmiu głównych czakrach. Energia, jaka z nich płynie, ma tworzyć kształt wirującego krzyża, czy też czteroramiennego wiatraka, którego ramiona się zwiększają lub zmniejszają w zależności od aktywności czakry. Wiruje ona lewoskrętnie (cokolwiek by to nie znaczyło w przypadku kuli), co mistycy uznają za korzystne dla człowieka. Energia ta powoduje pewną harmonię w umyśle człowieka, poprawia koncentrację, ułatwia medytację, a także osiągnięcie wyższych stanów świadomości.

Wśród Hindusów panuje przekonanie, że czakramy ziemskie emitują skumulowaną energię pochodzącą z Ziemi i z kosmosu. Przy nich właśnie ludzkie życie rozwija się najlepiej.

Lokalizacja czakr Ziemi według pierwszej wersji:

   * czakra podstawy - Góra Shasta w Kalifornii
   * czakra przyjemności - Machu Picchu w Peru
   * czakra osobowości - Ayer's Rock w Australii
   * czakra miłości - Avebury i Glastonbury w Anglii
   * czakra kreatywności - Piramidy egipskie w Gizie
   * czakra transcendencji - Kun / Lun / Gobi-Lop-Nor Desters w Mongolii
   * czakra absolutu - Góra Cooka na Nowej Zelandii

Lokalizacja według drugiej wersji:

   * czakra podstawy - Góra Shasta w Kalifornii
   * czakra przyjemności - Jezioro Titicaca w Ameryce Południowej
   * czakra osobowości - Uluru w Australii
   * czakra miłości - Avebury i Glastonbury w Anglii
   * czakra kreatywności - Piramidy egipskie w Gizie, Sfinks i Góra Oliwna w Egipcie
   * czakra transcendencji - Glastonbury i Shafterbury w Anglii
   * czakra absolutu - Góra Kalias w Tybecie


Czakram Wawelski

Ewenementem jest przekonanie polskich ezoteryków o umiejscowieniu jednej z czakr Ziemi, związanej z planetą Jowisz, na Wawelu z centrum mocy w resztkach romańskiego kościoła św. Gereona. Przekonanie to podzielają przybywający do tego miejsca zagraniczni pielgrzymi (głównie hinduiści i buddyści). Rozpowszechnianiu się informacjom o jego istnieniu przeciwdziała ksiądz prałat Katedry Wawelskiej. Przy wsparciu władz miasta w 2001 r. próbowano utrudniać dostęp do miejsca uważanego za magiczne, wydając zakazy gromadzenia się w tym miejscu (uzasadniając to ochroną przed zniszczeniem pobliskiej, zabytkowej ściany), wyznaczając strażników muzealnych, rozstawiając barierki lub wręcz rusztowania budowlane.

Według przekazów, inne czakry podobnej mocy znajdować się mają na świecie w Mekce, w delcie Gangesu, między Eufratem a Tygrysem, u podnóża piramid egipskich, w Anglii (i właśnie na Wawelu). Według innej wersji w New Delhi, Mekce, Delfach, Jerozolimie, Rzymie, Welehradzie (oraz Wawelu). W Polsce miejscami przecinania się nieomal równie silnych kosmicznych linii energetycznych, co na Wawelu, mają być Łysa Góra oraz Jasna Góra.

http://pl.wikipedia....#Czakramy_Ziemi

W "Wielkiej encyklopedii powszechnej" z lat 60 hasło "czakram" nie figuruje. Podobnie w "Nowej encyklopedii powszechnej".
Kiedy pobuszuje się po Internecie, można znaleźć różne definicje: CZAKRAM - krąg, wir, centrum energetyczne w ciele człowieka. Wyróżniamy siedem głównych czakramów, które przetwarzają energię do zasilania ciał subtelnych człowieka. Są one umieszczone wzdłuż kręgosłupa, ostatni siódmy czakram znajduje [się] parę centymetrów nad czubkiem głowy. Czakram może transformować energię w dwóch kierunkach: do wewnątrz i na zewnątrz. Poza głównymi czakramami istnieje wiele innych, mających praktycznie dużo mniejsze znaczenie, choć wykorzystywanych w różnych rodzajach terapii. Harmonijne funkcjonowanie czakramów ma duży wpływ na funkcje fizyczne i psychiczne człowieka.
Również takie miejsca energetyczne zwane czakramami ziemi można spotkać na powierzchni ziemi. Koncentruje się w nich pozytywne promieniowanie typu radiestezyjnego. Na ogół dawni budowniczowie wznosili w takich miejscach świątynie, a nawet całe osady. Takim przykładem jest Wawel, gdzie centrum miejsca mocy jest zlokalizowane w kaplicy św. Gedeona.
Definicja, napisana raczej po amatorsku, z błędami (nie kaplica św. Gedeona, ale resztki romańskiego kościoła pod wezwaniem św. Gereona), kłóci się nieco z inną, także internetową: Czakram - według wierzeń muzułmanów i Hindusów Bóg rozrzucił po świecie siedem świętych kamieni i miejsca, gdzie się znajdują (Mekka, delta Gangesu, między rzekami Eufrat i Tygrys, u podnóża piramid, w Anglii, Krakowie - w krypcie św. Gedeona w pozostałości katedry romańskiej na Wawelu), są szczególnie chronione przed kataklizmami i wszelkimi nieszczęściami.

Walka z węzłem dezorientacji
Znów Gedeon zamiast Gereona, ale na tym kończy się zgodność. Według pierwszej definicji czakram jest miejscem o szczególnych właściwościach energetycznych, druga nadaje mu wyraźny kształt materialny - kamienia.
Łukasz Jasielski, kierujący krakowskim Centrum Doskonalenia Człowieka, w tekście złożonym w naszej redakcji (nie ukazał się wskutek nadmiernej hermetyczności) napisał: Czakram (cakra) to nie Kamień, a Kamień to nie Czakram. Czakram to węzeł energetyczny pełniący w Człowieku, Ziemi i Kosmosie przypisaną mu, niezwykle istotną rolę przekaźnika, generatora, stymulatora, korektora i nośnika, a nawet czasem cenzora. A kamień może być emiterem i nośnikiem, a raczej nadajnikiem i pośrednikiem informacji, ale nigdy Czakramem, gdyż jego struktura nie nadaje się do pełnienia takiej funkcji. Może być najwyżej zakotwiczeniem Czakramu. Czakramy Ziemi, jakim niewątpliwie jest Czakram Wawelski,, stworzone zostały wcześniej niż Kamienie...
Po tych trzech próbach zdefiniowania czakramu jesteśmy już skołowani, ogłupiali, zdezorientowani. W zasadzie wiemy jedno: że według dość powszechnego przekonania na Wawelu znajduje się źródło niezwykłego, dobrotliwego promieniowania. I byłby czakram - podobnie jak smok, szewczyk Skuba, Krak i Wanda - częścią wawelskiej legendy, gdyby nie wydarzenia ostatnich miesięcy. Dyrektor wawelskiego muzeum, prof. Jan Ostrowski, i proboszcz katedry wawelskiej, ks. Janusz Bielański, podjęli walkę z czymś, z czym bardzo trudno walczyć - z mitem.
Chodziło nie tylko o to, że szukający czakramowej mocy, przylegając do ściany dziedzińca, brudzili ją (kiedyś było gorzej, odłupywano małe kawałki muru), ale także o pryncypia. W ogłoszeniu wywieszonym na wawelskim dziedzińcu znalazło się zdanie stwierdzające, iż uprawianie praktyk okultystycznych nie licuje z godnością Wawelu jako miejsca o najwyższych wartościach historycznych i religijnych, a udział w tego rodzaju praktykach jest sprzeczny z zasadami wiary katolickiej.
Miejsce, w którym ludzie przylegali do ściany, zostało odgrodzone, a na łamach "Gazety w Krakowie", lokalnego dodatku "Gazety Wyborczej", rozpoczął się gorący spór. Temat - nieco przedwcześnie, bo jeszcze przed szczytem sezonu ogórkowego - pojawił się też w innych tytułach, między innymi we "Wprost", "Życiu" oraz "Super Expressie". W konsekwencji stało się to, co się stać musiało: sprawa czakramu - lub kamienia, jak kto woli - odżyła. Nie po raz pierwszy zakazy odniosły skutek odwrotny od zamierzonego...

Kosmici, Apolloniusz i królowa Elżbieta
Lektura publikacji poświęconych wawelskiemu czakramowi przyprawia o lekki zawrót głowy. Mieszają się epoki historyczne, racjonalizmowi towarzyszą objawienia, próbom rzeczowego wyjaśnienia - zwyczajne chciejstwa.
Pani Eugenia Fedorowicz - zajmująca się psychotroniką - w 1980 roku nawiązała bezpośredni kontakt z kamieniem, w wyniku czego z ogromnej wysokości zobaczyła wawelskie wzgórze sprzed trzydziestu tysięcy lat. Prawdę mówiąc, nie było jeszcze wzgórzem, zaledwie wysepką oblaną wodami rzeki. Biwakowali tam ludzie, którzy przybyli z kosmosu, aby złożyć w tym miejscu jabłko, buławę i kryształy. Trudno dociec, czy chodziło o kryształy w geologicznym tego słowa znaczeniu, czy też o wyroby ze szkła ołowiowego, podobne do tych, jakie przed laty stanowiły podstawę wycieczkowego eksportu do Bułgarii i Jugosławii. Z czasem wyspa urosła, zamieniła się we wzgórek, a wokół zakopanych przedmiotów wytworzyła się aura. Różowa i pulsująca.
Kazimierz Chodkiewicz, polski emigrant, piłsudczyk, teozof, mason i - jak go nazywa Zbigniew Święch - wielki wtajemniczony, nie sięga tak daleko w przeszłość. W pracy "The Cracow Occult Centre", opublikowanej w 1966 roku w Londynie, początek tajemnicy lokuje w I wieku po Chrystusie. Nad Wisłę miał wówczas przywędrować Apolloniusz z Tyany, który w miejscu, gdzie później usytuowano królewski zamek, zakopał jeden ze swych amuletów.
Mniejsza o to, kim był Apolloniusz, a był postacią autentyczną i niezwykłą, podobnie zresztą jak Chodkiewicz. O wiele bardziej pasjonujące wydaje się proste pytanie: skąd polski XX - wieczny emigrant dowiedział się o wycieczce Apolloniusza nad Wisłę? Znikąd, z domniemań, bo jak sam pisze: Biografia Apolloniusza napisana przez Filostratę nie zawiera żadnej wzmianki o podróży odbytej przez niego w te raczej mało znane wówczas strony Europy. Jednakże istnieje pewna luka w jego biografii po roku 93, wypełniona nieistotnymi faktami. Najprawdopodobniej właśnie w tym czasie Apolloniusz odwiedził południe Polski.

Chodkiewicz wiedział nawet, kiedy przebudził się talizman, przez dwa tysiąclecia drzemiący w ziemi. Stało się to podczas pełni, 18 maja 1935 roku, o godzinie 10.57, w czasie pogrzebu marszałka Piłsudskiego...
Michał Kaszowski, niegdyś fotoreporter, dzisiaj jasnowidz, twierdzi, że przez Polskę - a raczej przez ziemie, na których kiedyś miało powstać polskie państwo - przeszedł jeden z Trzech Króli, który w końcu osiadł w Brytanii, zostawiając tam swą magiczną koronę i tajemnicze klejnoty Ducha. Co to ma wspólnego z wawelskim czakramem? Dla nas, profanów, nic, ale nie dla jasnowidza. Podróż sprzed dwóch z górą tysięcy lat łączy on z inną, współczesną: Z tą informacją wiąże się inne współczesne wydarzenia, pozornie z innej bajki. Otóż (...) przyjechała do Krakowa, także oczywiście na Wawel, królowa angielska Elżbieta w towarzystwie swego męża i dworu. (...) Moim zdaniem wizyta ta nie jest przypadkowa, królowa bowiem jest ostatnią spadkobierczynią "magicznej korony" i WIELKIEGO KRÓLESTWA. Ta wizyta ma więc znaczenie symboliczne jako moment przekazania dziedzictwa z planem Opatrzności Polsce, gdzie zapowiadane jest od dawna powstanie królestwa.

Z Krakowa do Indii i z powrotem?
Byli i tacy, którzy wiązali wawelski czakram z działalnością druidów, a mistycznym towarzyszą bardziej racjonalne interpretacje. Miał więc być wawelski kamień meteorytem, co zresztą nie tłumaczy jego nadzwyczajnych właściwości, kojarzonych przez innych z ukształtowaniem ziemskiej skorupy...
Darujmy sobie inne rewelacje i spróbujmy prześledzić nie losy tajemniczego czakramu lub kamienia, ale legendy o nim.
Kiedy po raz pierwszy zrodziła się legenda o świętym kamieniu, trudno dziś dociec. Na pewno w XX stuleciu - pisze prof. Michał Rożek, wybitny znawca Krakowa, powołując się przy tym, podobnie jak Zbigniew Święch, na relacje Sławy Szyszko - Bohusz Celewiczowej, córki prof. Adolfa Szyszko - Bohusza: Opowiem o jeszcze jednym dość egzotycznym zdarzeniu, bo jest częścią historii Wawelu. W Krakowie (nie pamiętam, kiedy) przebywała pewna teozofka, nazywała się Borzobohata. Miała kontakty z kapłanami indyjskimi, wyznawcami Brahmy. Poprosiła ojca, aby umożliwił tym kapłanom wejście do krypty Gereona. Miał tam być jakiś święty kamień indyjski, kapłani chcieli obcować ze swoim Bogiem właśnie tam. Ojciec wyraził zgodę. Który to kamień, nie wiem, sądzę, że ojciec też nie wiedział. Faktem jest, że z tym swoim Bogiem obcowali dość długo. Jest to do dzisiejszego dnia nie wyjaśniona sprawa, wciąż jeszcze budzi emocje, może to tylko legenda.
Na tajemniczego Hindusa powołuje się też w swych wspomnieniach Tadeusz Kudliński, któremu opowiadano, że w 1959 roku, a więc kilkadziesiąt lat po wizycie teozofki, przewodniczki Hindusów, pojawił się tajemniczy student z Indii, który miał wówczas powiedzieć, że przed wiekami Wawel odwiedził riszi, święty nauczyciel. Kudliński przywołuje też postać maharadży, który przebywając w Londynie, według pewnego polskiego historyka, nie tylko wiedział o Wawelu, ale na dodatek stwierdził, że wawelskie wzgórze odzyska swą stołeczność.
Zauważmy, że nikt nie był naocznym świadkiem hinduskich wizyt w krypcie Gereona. Córka Adolfa Szyszki - Bohusza dowiedziała się o nich od ojca, Kudliński stosuje formułę opowiadano mi kiedyś. Wawelski konserwator Bogdan Treter, popularna niegdyś krakowska postać, miał obserwować wawelskie pielgrzymki Hindusów, ale - jak pisze Michał Rożek - wielokrotnie wspominała o tym jego małżonka. Znów więc brak naocznego świadka. W czasach mojego dzieciństwa panowało w Krakowie dość powszechne przekonanie, że Nehru, premier Indii, postać niezwykle wówczas w Polsce popularna, udał się do wawelskich podziemi, aby tam w modlitewnym skupieniu stanąć przed tajemniczym kamieniem.
Jeżeli Hindusi rzeczywiście tak często pielgrzymowali na Wawel, tajemnica może tkwi w działalności Wandy Dynowskiej, o której prof. Rożek tak napisał: W dwudziestoleciu międzywojennym wawelski kamień rozsławiła Wanda Dynowska (zm. 1971), współtwórczyni Polskiego Towarzystwa Teozoftcznego; to według niej Apolloniusz z Tyany założył "centr duchowy Krakowa". Od roku 1935 przebywała w Indiach, sławiąc tam ezoterykę Krakowa i wawelski czakram.
Może więc mamy do czynienia ze swoistym efektem bumerangu? Wanda Dynowska rozpowszechnia w Indiach, przynajmniej w pewnych sferach, wiadomość o wawelskich niezwykłościach, a zafascynowani nią Hindusi przyjeżdżając do Polski, odwiedzają Wawel, co potwierdza i umacnia legendę...
Legendę, którą według Michała Rożka wymyślono ad hoc na początku XX wieku, w specyficznych czasach, w atmosferze Młodej Polski, fascynacji hinduską filozofią, którą interesował się i Stanisław Przybyszewski, i Stanisław Sierosławski, i Karłowicz. Jeżeli więc Rożek się nie myli, a nie myli się z pewnością, mamy do czynienia z bardzo młodą, ale niezwykle silną legendą, z którą nie należy walczyć, bo i po co?
Znów odwołajmy się do prof. Michała Rożka: Nawet, jeśli czegoś nie rozumiemy - nie oceniajmy. Uszanujmy cudze poglądy, bowiem nie wszystko toczy się na poziomie naszej świadomości. Wawelski czakram - konfabulacja naszych neurotycznych czasów.

Ciąg dalszy w Warszawie
Legendy nie tylko mają twardy żywot, posiadają także - podobnie jak niektóre organizmy - zdolność do rozmnażania się przez pączkowanie. Pretensje do wawelskiego czakramu zgłaszają Niepołomice. - Mamy dowody na to, że Kazimierz Wielki fundując nasz zamek przeniósł czakram z Wawelu do Niepołomic - mówi prezes miejscowej, zamkowej fundacji.
Szuka się czakramów na Lubelszczyźnie, w czym - jak można przeczytać w "Dzienniku Wschodnim" - miejscowym pomaga Zbigniew Święch. Marta Dendys, współautorka przewodnika po Lublinie i okolicach, wyszukała siedem miejsc, w których może znajdować się czakram. Ba, nawet warszawiacy, jak zawsze konkurencyjnie nastawieni do Krakowa, nie chcą być gorsi. W majowym wydaniu "Kobiety i Stylu" można przeczytać, że pole energii ziemskiej pod Zamkiem Królewskim jest silniejsze niż pod Wawelem...

http://www.krakow.fr...el_czakram.html


Jestem ciekaw, czy jest na forum ktoś kto potrafi wyczuwać energie i może sprawdzić któreś z tych miejsc. Ze swojego doświadczenia wiem, że na Jasnej Górze jest naprawde duże źródło energetyczne, ale wg mnie nie jest ono naturalnego pochodzenia tylko zostało stworzone podświadomie przez ludzi czczących to miejsce.
  • 1

#2

Ana Mert
  • Postów: 2348
  • Tematów: 19
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ta, kiedyś byłam na Wawelu z klasą i postanowiłam odwiedzić ten czarkam razem z przyjaciółką(która stwierdziła ,że nie wierzy w takie rzeczy) - podeszłam tam pierwsza ale nic nie poczułam , zawołałam jednak przyjaciółkę która miała wyraźne opory co do tego miejsca, w końcu musiałam ją pociągnąć za rękę żeby podeszła. Gdy zalazła się w miejscu czakramu dosłownie ją odrzucilo i uciekła. Gdy później zapytałam się co się stało odpowiedziała mi ,ze zaczeła ją okropnie boleć głowa i zaczęło jej strasznie głośno piszczeć w uszach więc nie wytrzymała.
  • 0



#3

losiu99
  • Postów: 155
  • Tematów: 3
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

To wyjaśnia dlaczego kiedy na Wawelu mieliśmy stolicę Polska była potęgą a gdy przeniesiono ją do Warszawy to Nasza Ojczyzna upadła :> :> :>
  • 1

#4

Cote-d'Or
  • Postów: 614
  • Tematów: 16
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ziemia ma o wiele wiele więcej takich miejsc skupiających energię. Gromadzi się nawet w sędziwych drzewach. Przytulcie się kiedyś do jakiegoś dużego drzewa przez zchropowaciałą korę poczujecie moc, która z niego bije.
  • 0

#5

Tacita

    Ukryty wymiar

  • Postów: 859
  • Tematów: 53
  • Płeć:Kobieta
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Kraków - siódmy czakram ziemi.


Według hinduistycznej filozofii, na kuli ziemskiej znajduje się siedem energetycznych centrów, dających niezwykłą moc. Są to czakramy - gruczoły ziemi. Odpowiadają one siedmiu energetycznym punktom naszego ciała, noszących nazwę czakra. Jeden z czakramów znajduje się w Krakowie na Wawelu (pozostałe to Delhi, Mekka, Delfy, Jerozolima, Rzym i Velehrad).
Na tę osobliwość uwagę zwrócili już grubo przed II wojną światową Hindusi. Przyjeżdżali z odległych stron, prosząc o udostępnienie podziemi w skrzydle zachodnim zamku, w którym znajdowały się relikty romańskie kościoła pod wezwaniem św. Gereona. Oddawali się tu pełnej kontemplacji, zatapiali się w milczeniu, a pełnym godności zachowaniem starali się nie zwracać na siebie uwagi.
W 1959 r. pewien Hindus zwiedzał Wawel i zapytany, co by o tym miejscu wiedział z tradycji rodzinnej, odrzekł, że tutaj zawędrować miał przed wiekami prowadzony intuicją do świętego miejsca jeden ze świętych riszi, wielkich nauczycieli (guru). Owi riszi spisali święte księgi Wedy, co w sanskrycie oznacza "objawienie". Na nich opiera się filozofia czakramów - skupisk skoncentrowanej energii pochodzącej z kosmosu i z ziemi. W zasięgu tej energii, a przede wszystkim w centralnym źródle czakramu, gdzie jest ona najbardziej skuteczna, życie ludzkie, tak pod względem fizycznym jak i psychicznym rozwija się optymalnie.
Pojęcie czakramu nie bardzo mieści się w kategoriach europejskiego myślenia i dlatego w naszej rzeczywistości przyjęła się prostsza i łatwiejsza do wyobrażenia teoria wawelskiego świętego kamienia. Znany miał być już w okresie pogańskim, a jego moc ujawniła się w pełni w ubiegłym stuleciu, kiedy to Wawel pełniąc patriotyczne role pozwolił przetrwać trudny czas niewoli. Kamień ów ma być dla wtajemniczonych źródłem niebywałej mocy, dającej niezwykłą siłę duchową.
Po wojnie przeprowadzono badanie radiacji krypty świętego Gereona. Mgr inż. Władysław Rzepecki, pracownik Instytutu Fizyki Jądrowej równocześnie radiesteta, ustalił, że na głębokości 1200 m pod nią znajduje się silne ognisko promieniowania energetycznego. Stwierdził też radiację pochodzącą z mniejszej głębokości, około 250 m, która potęguje owo pierwsze promieniowanie.
W Londynie w roku 1966 ukazała się książka pod tytułem "The Cracow Occult Center", a później w Turynie w roku 1975 pod tytułem "Il centro occulto di Cracovie", które opisują wawelski święty kamień, uznając go za niezwykły talizman, głęboko zagrzebany pod katedrą w wapiennej skale. Widzą w nim uśpioną wibrację, pulsującą energią napromieniowania kosmicznego. Wibracja ta wydziela specjalną aurę magnetyczną, mającą niezwykłe właściwości oddziaływania na otoczenie.
Obecnie krypta świętego Gereona jest niedostępna, ale by odczuć zbawienny wpływ świętego kamienia wystarczy stanąć w odpowiednim miejscu na dziedzińcu wawelskim i poddać się przypływowi energii. Praktycznie wygląda to w ten sposób, że stajemy przy murze, koło krypty św. Gereona i wyobrażamy sobie, że przez stopy od świętego kamienia wchodzi uzdrawiająca energia, stopniowo wypełnia nasze wszystkie komórki, wypychając do góry złe trucizny, znajdujące się w naszym ciele. W końcu, jak już siła energetyczna dojdzie do głowy to całe zło wydostaje się z głowy na zewnątrz jak czarny dym z komina parowozu, najlepiej z energicznym "pufnięciem". Zostajemy oczyszczeni ze zła i naenergetyzowani dobrem.
Można sobie w ten sposób wyobrazić usunięcie dokuczliwych chorób i wypełnienie organizmu energią uzdrawiającą. Ktoś znerwicowany może pozbyć się nadmiaru chorobliwej energii czy lęków i przyjąć siły uspokajające. Wszystko zależy, co w czasie takiej medytacji chcemy uzyskać.
Wawelski święty kamień strzeże Wawelu, a z nim Krakowa podkreślając sakralność tego miejsca. Być może to właśnie jest ów "genius loci", kształtujący od tysiąca lat kulturę podwawelskiego grodu...

Źródło:
Czakram


"Methinks, I see... Where? In my mind's eyes. "

(Zdaje mi się, że widzę... Gdzie? Przed oczyma duszy mojej)
Szekspir

Czymże ma być ów legendarny wawelski czakram? Z dostępnych źródeł wynika, że gdzieś w pobliżu kościoła św. Gereona, między zamkiem i katedrą, od dwóch tysięcy lat spoczywa niezwykły przedmiot, klejnot lub kamień szlachetny, który ma olbrzymią moc fizyczną i duchową. Podobno zakopał go tutaj ok. 90 roku, a więc jeszcze przed przyjęciem chrześcijaństwa przez naszych praojców, wędrowny filozof, prorok i jasnowidz Apoloniusz, pochodzący z Tiany w Kapadocji. Wybrał to miejsce właśnie, bo okolica była już zasiedlona, zaś na wzgórzu być może znajdował się pogański ośrodek kultowy, a w takich miejscach amulety przechowywano z najwyższą czcią. Podobno Apoloniusz potrafił obdarzać przedmioty właściwościami nadprzyrodzonymi i ponadczasowymi. Dlatego zachowały one uśpioną energię przez wieki. Pozostawił takich przedmiotów siedem, we wspomnianych wcześniej siedmiu punktach na Ziemi. Utworzył w ten sposób siedem świętych miejsc związanych z ciałami niebieskimi. Są to czakramy Ziemi. Ich moc musi być pobudzona na przykład przez ludzi, którzy potrafią dopasować się do wysokich wibracji astralnych. Taką wibrację odczuwają na przykład adepci okultyzmu z Indii. Natomiast według hinduskich wierzeń, przed wiekami przywędrował z Indii na Wawel jeden ze świętych "riszi" wielkich nauczycieli. To właśnie riszi spisać mieli święte księgi Wedy. Słowo "weda" oznacza w sanskrycie wiedzę lub objawienie. Zatem riszi uważać możemy za odpowiedników autorów Biblii. Hinduscy nauczyciele szukali w swoich wędrówkach wzgórz ponad wodami. A taka jest właśnie etymologia nazwy Wawel. W czasach nam współczesnych, pomiarami udowodniono, że to szczególne miejsce na Wawelu promieniuje energią i wytwarza ujemną jonizację, która wpływa na ogólne odprężenie organizmu. Wyczuwają to bioenergoterapeuci, a schorowani ludzie do niedawna godzinami stali przytuleni do murów katedry. Istnienie tutaj epicentrum wawelskiej radiacji potwierdzili radiesteci. Być może źródłem energii są liczne cieki wodne przebiegające pod wzgórzem, a także specyficzne położenie Wawelu na styku dwóch płaszczyzn skalnych i związany z tym ruch skał mogący wytwarzać prądy elektryczne. Dzisiaj gruby sznur przecina wszystkie domysły i odgradza ludzi, nawet od cząstki ułudy.

O dziwnych wydarzeniach na Wawelu wspominał m.in. słynny franciszkanin, ojciec Andrzej Czesław Klimuszko. W 1985 r. napisał: "Hinduski profesor podczas zwiedzania Królewskiego Zamku na Wawelu, gdy opuścił komnaty zamkowe i znalazł się w kącie dziedzińca, prosił towarzyszących mu polskich uczonych, ażeby go zostawili na 15 minut zupełnie samego. Stał przez ten czas nieruchomo, skupiony i odwrócony twarzą ku wschodowi. Gdy dołączył do grupy polskich profesorów został przez nich zasypany gradem pytań. Profesor odrzekł tylko tyle, że nurtowała go od dawna pewna sprawa i sądził, że właśnie tutaj będzie mógł ją rozwiązać. Na pytanie, czy znalazł rozstrzygnięcie, Hindus tylko lekko się uśmiechnął i nic nie odpowiedział. Wydaje się, że hinduskiemu profesorowi chodziło o czakram ziemski."

Niezwykłej mocy tego miejsca doświadczyli niektórzy pracownicy Wawelu. Jeden z nich, Piotr Kucia na łamach książki Michała Rożka "Kraków, czyli siódmy czakram Ziemi" stwierdził m.in.: "By odczuć zbawienny wpływ tego promieniowania, trzeba stanąć w odpowiednim miejscu i poddać się przepływowi energii minimum przez 20 minut. Sam wielokrotnie próbowałem, zawsze czułem w palcach przenikające mrowie." Jest ono ponoć odczuwalne nie tylko w krypcie, ale także na zewnątrz, przy murze.

Teraz kiedy sława czakramu sięgnęła zenitu, dyrektor Zamku prof. Jan Ostrowski chce rozprawić się z legendą ostatecznie. Zdaniem dr. Bartłomieja Dobroczyńskiego z UJ, psychologa i znawcy ruchów religijnych, decyzja władz Wawelu nie może budzić jedynie politowania. "Święty kamień to najprawdopodobniej jedynie zakopany pod ziemią meteoryt - zauważa naukowiec. - Jak mała jednak musi być wiara ludzi, którzy obawiają się meteorytu, jak wielka ich małoduszność, skoro nie są w stanie tolerować czegoś, co wykracza poza ich własny system wierzeń. Myślę, że dla odwiedzających Kraków turystów, w tym także Hindusów, którzy z założenia otwarci są na wszelkie święte miejsca, ogrodzenie czakramu będzie równie niezrozumiałe, jak - zachowując wszelkie proporcje - zniszczenie posągów Buddy przez talibów w Afganistanie".

Mottem do tego tekstu, jest cytat z Szekspira z Mickiewiczowskiej "Romantyczności". Pamiętamy, jak brzmią ostatnie strofy tej pięknej ballady:

Dziewczyna czuje - odpowiadam skromnie -
A gawiedź wierzy głęboko;
Czucie i wiara silniej mówi do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko.
Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce;
Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
Miej serce i patrzaj w serce!

Prof. Rożek mówi: "Z mitem się nie polemizuje, mit się opowiada."

Potwierdzeniem niech będzie na przykład fakt, że legenda o przerwanym nagle hejnale z wieży mariackiej powstała nie w czasach tatarskich najazdów na Polskę, lecz... w 1928 roku. Wymyśliła ją naprędce Aniela Pruszyńska, kiedy chciała jakoś wyjaśnić swemu amerykańskiemu przyjacielowi Ericowi P. Kelly'emu przyczynę nagłego urywania melodii przez hejnalistę. Amerykanin przybył pod Wawel z misją amerykańskiej pomocy po I wojnie światowej. W 1928 r. zafascynowany urokiem starego Krakowa, opublikował książkę o mieszczanach, tajemniczych alchemikach, żakach i uczonych. Tam właśnie po raz pierwszy pojawił się mit o złotej trąbce. I nikt tego nie prostuje, nikt nie każe strażakowi grać hejnału inaczej i do końca. Równie znana legenda, ta o Lajkoniku, też ukształtowała się dopiero w XIX w., bo konik zwierzyniecki nie miał nic wspólnego z Tatarami. A przecież legenda o czakramie jest dużo starsza. Tak stara, jak choćby legenda o smoku wawelskim.

Dyrektor Wawelu w istnienie czakramu nie wierzy. Ma do tego prawo. Ale stworzył swoimi decyzjami swoisty precedens. - "To chyba pierwszy w historii przypadek, by ktoś walczył z legendą, z fantastycznym mitem, który sprawia, że ludziom świat wydaje się bardziej kolorowy", zauważył krakowski radny Andrzej Wysocki na łamach tygodnika "Polityka". "Kiedy ludziom jest źle, zawsze znajdują jakieś "święte" kamienie, które dają im energię życiową" - konstatuje prof. Michał Rożek, historyk sztuki i kultury, wybitny znawca tajemnic Krakowa i autor wielu cracovianów. Ja osobiście też wiele razy stałem pod ścianą krakowskiej katedry na Wawelu. Wierzcie lub nie, ale zawsze odczuwałem "dziwne mrowienie". Kto zaprzeczy...?

Józef Rusinek

Źródło
  • 1



#6

Wildens
  • Postów: 321
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Bardzo interesujące ;> Chociaż wydaje mi się, że to siła autosugestii. Ktoś bardzo dawno temu wymyślił mit, opowiedział go kilku osobom. Ci poszli na miejsce i bardzo chcieli poczuć tę energię - a więc poczuli. I tak dzisiaj jest to bardzo znany mit, ludzie doznają uzdrowień, bo wierzą, że zostaną uzdrowieni. Wszystko siedzi w psychice (no dobra, nie wszystko) ;)

Ps. Mieszkam 30km od Krakowa, czy ktoś mógłby podać jakieś informacje na temat tego miejsca? Zdjęcia gdzie należy stanąć czy coś w tym stylu? I czy medytuje tam raczej wiele osób, jak np (nie mam na myśli tylu ilu) przy Ścianie Płaczu? Bo trochę dziwnie bym się czuł stojąc 20 minut pod ścianą, kiedy ludzie mierzyli by mnie wzrokiem jak jakiegoś dziwaka ;) Chcę spróbować bo może akurat to miejsce na prawdę jest święte i nasza psychika nie wiele ma z tym wspólnego :>

Pozdrawiam
Olek.
  • 0

#7

Macha

    Ciekawski

  • Postów: 2267
  • Tematów: 76
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Podobno jest to przy jakiejś fontannie na rynku ;) Jak ja tam byłem to były remonty i nie mogłem jej znaleźć... a szkoda :/

Wystarczy usiąść przy fontannie i nikt się nie powinien przyczepić ;p
  • 0



#8

fr004
  • Postów: 2
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Podobno jest to przy jakiejś fontannie na rynku ;) Jak ja tam byłem to były remonty i nie mogłem jej znaleźć... a szkoda :/

Wystarczy usiąść przy fontannie i nikt się nie powinien przyczepić ;p



czakram przy schodach do komnat królewskich na dziedzińcu Zamku Wawelskiego ma ogromna moc , kiedy na kilka minut tam siadam moje ciało przeszywa wir , powodujący dreszcze skóry wzdłuż całego kręgosłupa . Nie wiem , co to właściwie jest i jakie substancje się wydzielają , prawdopodobnie to jakieś hormony w stylu endorfin.

zrobię zdjęcia miejsca lokalizacji trzech wierzchołków czakramu , będącego połączeniem trzech punktów w trójkąt równoboczny.

http://grono.net/forum/2046160/0/
  • 0

#9

Lesław
  • Postów: 1
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Witam, sam odczuwam opisywane już na forum oddziaływanie Czakramu - nie będę opisywał jak, aby nic nie sugerować, tym bardziej, że odczucia poszczególnych osób są różne - zapewne jest to sprawą indywidualnej wrażliwości. Podobnie jak Ana Mert postanowilem zaeksperymentować, naprowadzając na to miejsce człowieka nastawionego absolutnie sceptycznie, a nawet śmiejącego się z mojej opowieści o Czakramie, jednak z duchem naukowca, który za nim definitywnie coś odrzuci to musi sprawdzić. Wysłałem go na Wawel samego, tylko z opisem miejsca, tak aby wykluczyć moje oddziaływanie. Po powrocie już nie wątpił i teraz będąc w Krakowie sam często powraca w okolice kaplicy Gereona. Oczywiście są też ludzie, którzy nic nie czują, mimo pozytywnego nastawienia. Dla mnie samego odczucia są różne, czasem na granicy odczuwalności, czasem bardzo mocne. Oczywiśćie takie pozytywne odddziaływanie ma miejsce nie tylko na Wawelu sam znam miejsce w mojej okolicy, gdzie mam podobne odczucia, ale na Wawelu są one zdecydowanie mocniejsze. Miejsca te mają jeden wspólny mianownik: były tam lokowane stare osady ludzkie - grdy, grodziszcza. Co do lokalizacji Czakramów Zemi podanych przez Shadow87 przychylam się do:
New Delhi, Mekka, Delfy, Jerozolima, Rzym, Welehrad, Wawel.
Oddziaływania podobne do czakramów można wywoływać też sztucznie np. budując piramidę, niektóre budowle mogą też wzmacniać naturalne słabsze oddziaływanie - tu za przykład może służyć odpowiednia lokalizacja świątyń, kościołów. Kościół dlatego walczy z opowieściami o czakramach,
aby nie umnieszać rangi cudów dokonujących się w niektórych Kościołach.
Pozdrawiam:
Lesław
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u