Skocz do zawartości




Zdjęcie

Lek na raka?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
10 odpowiedzi w tym temacie

#1

Zaciekawiony.
  • Postów: 7887
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ten temat powraca co chwila - media donoszą triumfalnie że oto odkryto lek na raka, a potem zwykle okazuje się, że to tylko substancja która która poprawia jakieś parametry w komórkach nowotworowych umieszczonych w szklanej próbówce. A potem człowiek zastanawia się, czemu jeszcze nie znaleźli jednego leku na raka, skoro znaleźli lek na ból głowy, szkorbut czy rzeżączkę?

 

behold_the_mighty_sea_cucumber_by_arcani

 

Rak czy raki?
Generalnie rzecz biorąc nie ma jednego raka, jako wspólnej jednostki chorobowej. Jest raczej grupa chorób nowotworowych, mających pewne wspólne cechy, ale różniących się między sobą zależnie od typu. Cechą wspólną jest niekontrolowany wzrost i podział komórek guza, bez dalszego różnicowania do formy właściwej danej tkance i niewrażliwość na naturalne procesy kontroli i celowej śmierci. W efekcie formuje się skupisko komórek o nieprawidłowym rozwoju, które rozrasta się uciskając na okoliczne tkanki, przejmując z organizmu składniki odżywcze, wywołując dotkliwe bóle i ogólnie wyniszczając organizm. Najczęściej przyczyną śmierci osób z zaawansowaną chorobą są infekcje związane ze spadkiem odporności, bardziej bezpośrednie przyczyny to wylewy ze zniszczonych naciekami naczyń, zakrzepica oraz ustanie czynności zaatakowanego narządu.

 

Nowotwory mimo wspólnych cech znacznie różnią się w zależności od tego z jakim konkretnie typem mamy do czynienia. Nowotwór zaczyna się od komórek określonego rodzaju i każdy osobny rodzaj tkanki może się w niego zamienić, w związku z czym jeden organ może być zaatakowany przez wiele różnych typów.

Na przykład trzustka - istnieje rak trzustki wywodzący się z komórek nie wydzielających hormonów, insuliniak to nowotwór wydzielający insulinę, wywodzący się z z komórek B z wysepek Langerhansa które są częściami trzustki wydzielającymi hormony; VIP-oma to nowotwór pochodzący z komórek nerwowych wydzielający pewien peptyd; glukagonoma to nowotwór pochodzący od komórek A wydzielający glukagon; wyspiak nieczynny wywodzi się z komórek wysepek Langerhansa ale nie wydzielających hormonów; onkocytoma wywodzi się z komórek nabłonka płaskiego pokrywających między innymi przewód trzustkowy...

 

Przyczyną nowotworzenia są najczęściej mutacje w DNA, powodujące wyłączenie niektórych mechanizmów regulacyjnych. Z kolei przyczyny powstania tychże mutacji są bardzo różnorodne. Wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, takie jak benzopiren utleniają się w organizmie do epoksydów i chinonów, tworzących addukty z DNA komórki i powodujących uszkodzenie nici lub błędne odczytanie kodu; metale ciężkie generują wolne rodniki, które uszkadzają kwasy nukleinowe. Przewlekłe stany zapalne sprzyjają mutacjom w komórkach, wirusy mogą wbudować niektóre swoje geny do DNA gospodarza, wreszcie zdarzają się spontaniczne mutacje, często dziedziczne, przy których ryzyko nowotworzenia wzrasta (słynna mutacja BRCA1 z powodu której Angelina Jolie wolała usunąć piersi, niż umrzeć na ich raka tak jak matka i ciotka).

Nie zawsze jest ściśle określone, że dany typ nowotworu powoduje określona mutacja. Zmutowany może być określony gen lub fragment chromosomu, ale na różne sposoby, za sprawą różnego typu mutacji, co czasem na wpływ na rokowania.
Jak więc widać, nie ma nawet jednego czynnika winnego chorobie.

MTAyNHg3Njg,14305581_14305647.jpg

 

Lek czy leki?
Nowotwory atakujące jeden organ ale wywodzące się z różnych komórek mogą znacznie różnić się złośliwością, śmiertelnością i wrażliwością na leczenie. Ze względu na różnią charakterystykę wzrostu i w pewnym stopniu metabolizm lek dobrze działający na jeden typ niekoniecznie działa na inny. W efekcie jeden lek działający na wszystkie raki nie powstanie. Raczej mamy nadzieję na leki działające na najgroźniejsze typy, z wysokim poziomem wyleczalności, najlepiej jeśli jeden lek będzie nadawał się do leczenia kilku nowotworów.

 

Pewne typy nowotworów są na chemioterapię bardzo odporne, inne natomiast bardzo wrażliwe. Szczególnym przypadkiem jest chłoniak Burkitta, rzadki nowotwór ograniczony właściwie tylko do pewnego rejonu endemicznego w Afryce, szybko osiągający duże rozmiary. Wcześnie rozpoznany jest wyleczalny w 90%. Jest na tyle wrażliwy na chemioterapeutyki, że często w trakcie leczenia pojawia się groźne powikłanie "zespół rozpadu guza" związane z pojawieniem się martwicy w dużej objętości. Obumarłe komórki nowotworowe wydzielają wtedy duże ilości potasu i kwasu moczowego, które powodują groźne powikłania i mogą być przyczyną śmierci.
Na chemioterapię wybitnie wrażliwy jest też kosmówczak (do 95% wyleczeń) i nasieniak (od 99% w pierwszym stadium do 72% w najgorszym przypadku wielu masywnych przerzutów).

 

Różne cytostatyki działają w różny sposób. Najszersze zastosowanie mają substancje hamujące podziały komórkowe. Ponieważ w guzie nowotworowym komórki dzielą się wyjątkowo szybko, substancja wprowadzona do organizmu działa przede wszystkim na guza, hamując jego wzrost. Nie mogące dzielić się komórki rosną i stają się podatne na obumarcie. Tutaj używane są głównie cicplatyna, palitaksel i winkablastyna (dwa ostatnie są alkaloidami z roślin).
Inne wiążą się z nowotworowym DNA hamując jego replikację, tutaj używa się głównie doksorubicyny. Hydroksykarbamid (najprostszy związek używany w terapii) hamuje syntezę DNA. Imatynina zatrzymuje działanie kinaz tyrozynowych, co hamuje procesy podziału komórki.

 

Istnieją też leki specyficzne, oparte o metabolizm danego rodzaju nowotworu. Przykładowo w przypadku większości białaczek komórki białaczkowe nie mogą same wytwarzać aminokwasu asparaginy, żyją dzięki wolnej asparaginie we krwi. Dla zahamowania ich metabolizmu choremu podaje się więc enzym asparaginazę, który rozkłada wolną asparaginę we krwi, przez co komórki białaczkowe pozbawione zostają niezbędnego składnika.
Mitotan, będący analogiem DDT, bardzo selektywnie kumuluje się w warstwie siatkowej kory nadnerczy i tam działa toksycznie na mitochondia, dlatego jest używany do leczenia raka nadnerczy. Dla zwiększenia szans zwykle stosuje się kuracje wielolekowe.

 

Niestety wiele cytostatyków działa toksycznie także na komórki zdrowe, zwłaszcza tam gdzie następują ich szybkie podziały, a więc w cebulkach włosów, nabłonku jelit i szpiku, generując całą gamę ciężkich objawów ubocznych. Próbuje się to na różne sposoby omijać, na przykład podając substancję w formie proleku. Fluorouracyl, podawany dożylnie cytostatyk o szerokim zastosowaniu wywołuje niestety silne wymioty; opracowano więc kapecytabinę, która może być zażywana w tabletkach i która w organizmie jest stopniowo metabolizowana do właściwego związku. Ostatni etap metabolizmu wymaga działania enzymu, który osiąga wysokie stężenie w komórkach wielu typów nowotworów, stąd działanie substancji czynnej jest bardzo ograniczone.

astacus-astacus.jpg

 

Podsumowując
Nie ma jednego raka; jest wiele typów nowotworów, różniących się typem tkanki z której powstały, o różnym metabolizmie, wrażliwości i charakterystyce wzrostu. Nowotwory te różnią się też odpornością na leczenie. Nie sposób znaleźć jeden lek który będzie równie skutecznie działał na wszystkie. Powinno się natomiast wyszukać taki, który będzie bardzo skuteczny w leczeniu niektórych popularnych i groźnych typów.

 

Z bloga:

https://curioza.blog...ek-na-raka.html

 


  • 0



#2

spooner.
  • Postów: 318
  • Tematów: 33
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Jeszcze pytanie spiskowe - czy istnieje lek na raka ale nic nam o tym nie wiadomo? Czy może rak, to rzeczywiście tak skompilkowana dolegliwość, że ciężko to uleczyć.

Tego typu art. czytałem dziesiątki i jest dokładnie jak na wstępie: "media donoszą triumfalnie że oto odkryto lek na raka, a potem zwykle okazuje się, że to tylko substancja która która poprawia jakieś parametry w komórkach nowotworowych umieszczonych w szklanej próbówce."


  • 1



#3 Gość_critter☆

Gość_critter☆.
  • Tematów: 0

Napisano

Nawet gdyby powstał lek na raka to byłby dostępny tylko dla elit. Po pierwsze byłby koszmarnie drogi ze względu na możliwości jakie oferuje. Po drugie elity uważają, że ziemi grozi przeludnienie (co jest oczywiście wierutną bzdurą) więc ew. choroby, podobnie jak wojny, mają swoje zastosowanie w tej kwestii. Ta kwestia to nie jest teoria spiskowa. 


Użytkownik critter☆ edytował ten post 31.08.2016 - 07:35

  • 0

#4

spooner.
  • Postów: 318
  • Tematów: 33
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Po pierwsze byłby koszmarnie drogi ze względu na możliwości jakie oferuje.

 A to na pewno. Na dodatek choroba często objawiająca się także biznes -za przeproszeniem- z tego byłby niemały.


  • 0



#5

Zaciekawiony.
  • Postów: 7887
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Sprzedawanie koszmarnie drogiego leku milionom chorych byłoby źródłem jeszcze większego zarobku. A chorych by nie brakowało bo ludzie cały czas są narażeni na kancerogeny i co roku będą się pojawiać nowi chorzy. To nie jest tak, że jak ktoś przechoruje i go wyleczą to już się mu rak drugi raz nie pojawi, więc stracą potencjalnego kupca. Tak że coś z tymi bogaczami nie tego. Zwłaszcza że sami umierają na raka.


  • 1



#6

Wszystko.
  • Postów: 9672
  • Tematów: 73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jeśli nawet te "elity" znajdą ten cudowny lek to nie uleczą nim wszystkich typów nowotworów skoro każdy w jakimś stopniu jest inny. Chyba że znajdą eliksir który leczy wszystkie odmiany ale to by było jeszcze bardziej cudowne.
Poza tym nowotwory nie są jedyną przyczyną zgonów. Czyli władcy świata i królowie, monarchowie etc. nadal będą umierać na zawały, udary, parkinsona i wiele innych chorób i schorzeń.



#7

Nick.
  • Postów: 1527
  • Tematów: 777
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

b6fce058793ccc60med.jpg

fot. Value Stock Images/East New

 

 

Odkryto nową przyczynę nowotworów. Jak powstają zmiany rakowe?

 

Dlaczego nosiciele śmiertelnie niebezpiecznych mutacji genów odpowiedzialnych za wiele chorób nowotworowych mogą nigdy w swoim życiu nie zachorować na raka? Najnowsze ustalenia naukowców wskazują, że to uszkodzenia w obrębie tkanek są główną przyczyną zmian nowotworowych w naszym organizmie. Czynniki genetyczne mają nieco mniejsze znaczenie niż dotąd sądzono.

 

Mimo że to, co odziedziczymy po przodkach w zapisie naszego DNA, może sprawić, że będziemy obciążeni wyższym ryzykiem zachorowania na raka, to jednak do powstania zmian nowotworowych niezbędny jest jeszcze jeden czynnik, który - jak się okazuje - jest dużo bardziej istotny niż się nam mogło wcześniej wydawać. Chodzi o uszkodzenia w obrębie tkanek, które tworzą środowisko sprzyjające rozwojowi komórek nowotworowych.

 

Uszkodzenia w obrębie tkanek mają większe znaczenie niż nowotworowe mutacje genów?

 

Prof. James DeGregori z Centrum Badań Nowotworowych przy Uniwersytecie Kolorado na łamach prestiżowego "Cancer Research" przedstawił zaskakujące wyniki badań wskazujących na to, że dotychczasowa teoria dotycząca powstawania raka wymaga uzupełnienia.

 

Autor publikacji twierdzi, że nawet jeśli jesteśmy nosicielami potencjalnie niebezpiecznych mutacji genów, klasyfikujących nas w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na różne rodzaje nowotworów, możemy nigdy nie mieć raka. Dlaczego?

 

Jeśli tylko nasze tkanki będą w dobrym stanie i nie doprowadzimy do stanu sprzyjającemu powstaniu środowiska, w którym mogą się rozwijać komórki nowotworowe - możemy się czuć bezpieczni. Jak to możliwe?

 

Według prof. DeGregori do powstania zmian nowotworowych w największym stopniu przyczyniają się uszkodzenia w obrębie tkanek, do których prowadzi m.in. dym tytoniowy, promieniowanie ultrafioletowe lub pojawiają się w wyniku zmian związanych ze starzeniem się naszego organizmu.

 

Jego zdaniem sytuację tę można zilustrować na przykładzie... mniszków lekarskich, czyli popularnych dmuchawców. Choć ich nasiona bardzo łatwo się rozprzestrzeniają, to jednak wykiełkują tylko w miejscu, w którym panują warunki sprzyjające jego rozwojowi.

 

Można to zilustrować przykładem popularnych mniszków lekarskich. Badacz tłumaczy, że choć ich nasiona, upadając np. na trawnik, znajdują się praktycznie wszędzie - to wykiełkują jedynie tam, gdzie trawnik jest w jakiś sposób uszkodzony.

 

Nowa teoria dotycząca przyczyn powstawania nowotworów rzuca zatem nowe światło na współczesne podejście do tego, w jaki sposób chronić się przed nowotworami. Jeśli skupimy się na tym, by zapewnić tkankom zdrowe środowisko, w którym nie dochodzi do ich nadmiernego uszkodzenia, bylibyśmy mniej podatni na różne rodzaje raka - nawet jesteśmy nosicielami groźnych mutacji.

 

Odpowiednia dieta i unikanie toksycznych dla naszych tkanek czynników mogłoby zatem mieć dużo większe znaczenie w profilaktyce antynowotworowej niż dotąd uważano.

źródło: http://www.wykop.pl/...-zmiany-rakowe/


  • 0



#8

Nick.
  • Postów: 1527
  • Tematów: 777
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

lek.jpg

Fot. Shutterstock / Matej Kastelic

 

 

Połowa nowych leków na raka nie działa!

 

 

Nowoczesne leki miały totalnie zrewolucjonizować leczenia raka. Były największą nadzieją medycyny ostatnich lat. Prestiżowy magazyn "British Medical Journal" donosi, że ponad połowa nowych terapii antynowotworowych nie ma testów, które potwierdziłyby ich skuteczność. Medonet.pl poprosił o komentarz najwybitniejszych polskich onkologów. Eksperci potwierdzają, że coraz częściej leki wprowadzane są na rynek po badaniach sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne, a nie przeprowadzonych przez niezależne instytuty.

 

Każdy nowy lek, zanim zostanie dopuszczony do obrotu na terenie Unii Europejskiej musi zostać zatwierdzony przez Europejską Agencję Leków. Najnowsze badania opublikowane w prestiżowym British Medical Journal wykazały, że w latach 2009–2013 w przypadku zatwierdzonych przez EMA leków na raka, 57 proc. (39/68) nie miało dowodów potwierdzających dłuższe przeżycie lub lepszą jakość życia pacjentów. Zdaniem autorów badania nadal nie ma pewności czy nowe terapie zwiększają przeżywalność albo poprawiają jakość życia chorych na nowotwory.

 

Po publikacji wyników naukowcy zaapelowali do Europejskiej Agencji Leków o zmianę kryteriów i większą ostrożność przy zatwierdzaniu i dopuszczaniu preparatu do obrotu. Dr Courtney Davis, socjolog medyczny i polityczny w King's, dr Courtney Davis, dodała: "Oceniliśmy bazę dowodową dla wszystkich nowych leków wchodzących na rynek w ciągu pięciu lat i stwierdziliśmy, że większość wchodzi na rynek bez wyraźnych dowodów na to, że poprawiły one przeżywalność lub jakość życia pacjentów".

Rzecznik EMA poproszona o komentarz odpowiedziała tylko, że agencja nie ma czasu na analizowanie badań i nie może się do nich odnieść.

 

Prof. Maciej Krzakowski, Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej dla Medonet.pl:

 

– Artykuł z poważnego czasopisma naukowego British Medical Journal odnosi się do bardzo istotnego problemu związanego z podejmowaniem decyzji rejestracyjnych i refundacyjnych leków przeciwnowotworowych. Wspomniany problem jest związany z przyjęciem odpowiednich kryteriów w określaniu tzw. dodanej wartości nowych leków przeciwnowotworowych. W przypadku leków stosowanych u chorych na nowotwory bezwzględnie konieczne jest określanie wpływu na jakość życia chorych, co jest kryterium o podobnym znaczeniu w porównaniu do wskaźników przeżycia – wartościowe są leki, które wydłużają istotnie życie i jednocześnie przynajmniej nie pogarszają jakości życia (optymalnie – powinny poprawiać).

 

Publikacje na temat właściwych kryteriów stosowanych podczas rejestrowania i refundowania nowych leków przeciwnowotworowych są coraz częstsze, co wynika z bardzo znacznego zwiększenia kosztów. Publikacje pochodzą z krajów o znacznie większych niż Polska możliwościach finansowania ochrony zdrowia, co świadczy o znaczeniu problemu. W 2017 roku opublikowany w renomowanym czasopiśmie naukowym (Vivot i wsp. Annals of Oncology 2017;  28: 1111–1116)został inny artykuł z podobnymi obserwacjami i wnioskami – autorzy ocenili 51 leków przeciwnowotworowych wprowadzonych w latach 2000–2015 i wykorzystując podobną metodykę (algorytm oceny według Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej) stwierdzili, że jedynie 35% ma rzeczywiście znaczącą wartość (pozostałe 65% – wartość wątpliwa lub znikoma). Nowe leki są rejestrowane na podstawie wyników badań klinicznych, które są w przytłaczającej większości sponsorowane przez producentów.Należy zmienić sytuację, aby znacznie więcej było niezależnych badań akademickich nad nowymi metodami leczenia.

 

Prof. Jacek Jassem, onkolog, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii GUMed dla Medonet.pl:

 

– W trwającej od dawna debacie na temat kryteriów rejestracji nowych leków ścierają się dwa stanowiska. Pierwsze mówi, że rejestrować należy wyłącznie leki, które w badaniach klinicznych wykazały znamienne wydłużenie życia lub poprawę jego jakości. Argumentem jest to, że  tylko te dwa wskaźniki są dowodem rzeczywistej korzyści klinicznej leczniczej substancji. Według drugiego stanowiska na rejestrację zasługują także leki, których przeciwnowotworowa aktywność wyrażona jest na przykład opóźnieniem nawrotu lub progresji nowotworu. 

 

Podobną politykę rejestracji nowych leków przeciwnowotworowych, co EMA prowadzi zresztą FDA (Food and Drug Administration, Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków). Brak wpływu danego leku na czas i jakość życia nie oznacza jednak, że jest on bezwartościowy – musiał on wykazać w badaniach klinicznych przeciwnowotworową aktywność, czasem bardzo spektakularną, choć nie przełożyła się ona na wspomniane wskaźniki.

 

Z punktu widzenia chorego ważna jest dostępność danego leku, która uwarunkowana jest decyzją refundacyjną podejmowaną w poszczególnych krajach lub (w niektórych krajach) – ich regionach. Międzynarodowe towarzystwa naukowe podejmują próby stworzenia algorytmów, które pozwoliłyby uszeregować wartość poszczególnych leków przeciwnowotworowych. Przykładem takiego podejścia jest opracowana przed dwoma laty przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) Skala Korzyści Klinicznej (Magnitude of Clinical Benefit Scale), która stanowi sumę poszczególnych wskaźników oceny leku, przy nadaniu każdemu z nich odpowiedniej wagi. Podobną skalę dla Polski opracowali eksperci Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. Wydaje się, że sytuacji w ograniczonych możliwości finansowych Polski zastosowanie takich instrumentów mogłoby pomóc w podejmowaniu decyzji refundacyjnych.

 

Prof. Piotr Wysocki, onkolog, Prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej dla Medonet.pl:

 

– Absolutna większość leków rejestrowanych w onkologii jest dedykowana do leczenia chorych z uogólnionym procesem nowotworowym (obecność przerzutów), czyli chorobą nieuleczalną, o charakterze przewlekłym. W takiej sytuacji leczenie onkologiczne ma dwa podstawowe cele – wydłużenie czasu przeżycia i maksymalizacja jakości życia chorych.

 

Problemem jest to, że w przypadku wielu nowych leków nie wykazano, że zostały spełnione te dwa krytyczne założenia. Rejestracja jest często oparta na znacznie słabszych przesłankach np. wykazaniu spowolnienia postępu choroby lub redukcji wymiarów ognisk nowotworowych, bez analizy czy ta relatywnie niewielka aktywność terapeutyczna nie wiąże się przypadkiem z drastycznym pogorszeniem jakości życia pacjentów.

 

W wielu krajach europejskich zarejestrowanie leku jest równoznaczne z rozpoczęciem jego stosowania w praktyce klinicznej. W Polsce, podobnie jak w kilku innych krajach EU, rejestracja to za mało, aby lek stał się dostępny musi zostać poddany ocenie farmakoekonomicznej. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), weryfikuje czy korzyści ze stosowania danego leku (przede wszystkim spełnienie 2 ww. krytycznych punktów) wobec zazwyczaj bardzo wysokiego kosztu nowej terapii uzasadnia jej finansowanie przez NFZ. Jeżeli lek nie spełni tych warunków – pomimo posiadania europejskiej rejestracji – nie będzie refundowany i tym samym nie będzie dostępny dla polskich pacjentów – mówi w rozmowie z Medonetem.

 

Wojciech Wiśniewski, rzecznik prasowy Fundacji Alivia dla Medonet.pl:

 

– Rejestracja nowych leków onkologicznych to sprawa kluczowa dla pacjentów. W przeciągu ostatnich kilkunastu lat jesteśmy świadkami niebywałego postępu, który często przynosi możliwość leczenia nawet tym chorym, dla których dotychczas nie było żadnej opcji terapeutycznej. Wyniki badania opublikowanego w British Medical Journal nie były dla nas dużym zaskoczeniem, z kilku powodów.

 

Po pierwsze, wielokrotnie w przypadku, gdy lek jest dużo bardziej skuteczny od dotychczas dostępnych opcji badania kliniczne są przerywane z przyczyn etycznych. W tej sytuacji nie mamy kompletnych informacji o efektywności terapii, ale zbierane są one już po rejestracji nowej terapii. Po drugie, w ostatnich latach rozwijane są coraz częściej terapie celowane, dla niewielkich grup pacjentów. Badania są wtedy siłą rzeczy prowadzone na mniejszych populacjach, a takie dane są mniej wiarygodne niż badania na dużych grupach chorych. Po trzecie w końcu chcemy uspokoić, że Komisja Europejska nigdy nie dopuszcza do obrotu leków, które nie gwarantują odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa, dlatego nie jest też tak, że nowo zarejestrowane leki przynoszą szkody chorym.

 

Opublikowany artykuł przekonuje nas jeszcze o jednym. Fundacja Alivia od wielu lat stara się przekonać Ministerstwo Zdrowia, aby wprowadzić mechanizm płatności za efekt w przypadku leków onkologicznych. Jeżeli nas nie stać na wszystkie terapie, to płaćmy tylko za te, które działają. Po wielu miesiącach pracy wspólnie z ekspertami zawnioskowaliśmy o środki na populacyjne rejestry kliniczne, które będą mogły umożliwić wprowadzenie tych narzędzi – aplikujemy kwotę kilkusetkrotnie niższą niż wydatki na terapie onkologiczne. Pan Minister będzie mógł podjąć decyzję w tej sprawie już pod koniec roku. Jeżeli będziemy mieli dane o faktycznej skuteczności leczenia, wszelka niepewność i dywagacje skończą się. Piłeczka jest po stronie resortu.

 

Źródło: Medonet.pl, PolitykaZdrowotna.com, British Medical Journal

źródło


Użytkownik Nick edytował ten post 08.10.2017 - 22:39

  • 0



#9

Nick.
  • Postów: 1527
  • Tematów: 777
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Skuteczna i tania szczepionka na raka. Niszczy guzy pierwotne i przerzuty

 

Naukowcy z kalifornijskiego Uniwersytetu Stanforda opracowali nową, niezwykle skuteczną szczepionkę na raka. Wyniki badań są bardzo obiecujące. Eksperyment przeprowadzono na myszach, obecnie jednak lek testowany jest na ludziach.

 

Zespół naukowy Stanford University School of Medicine opracował skuteczną metodę immunoterapii nowotworowej (polega na aktywacji układu odpornościowego chorego), która potrafi wyeliminować wszystkie ślady tkanki rakowej. Lek w formie szczepionki podawanej w chorobowo zmienione miejsce, eliminował guzy pierwotne oraz przerzuty u myszy.

 

Nowa metoda jest stosunkowo tania i nie sieje spustoszenia w organizmie. Polega ona na podaniu niewielkiej dawki dwóch składników, które pobudzają reakcję przeciw komórkom nowotworowym. Co jest niezwykle ważne, obie substancje są już znane i dostępne w medycynie. Pierwsza z nich może być już teraz stosowana w leczeniu ludzi, druga na razie jest używana tylko w testach klinicznych.

 

Testy przeprowadzono na 90 myszach, aż 87 osobników po przejściu terapii wyzdrowiało. Zwierzęta miały chłoniaka (złośliwy nowotwór układu chłonnego), ale guz przeszczepiono im dodatkowo w inne miejsce ciała (w ten sposób naukowcy symulowali przerzut tkani rakowej). Szczepionka była podawana do guza pierwotnego, ale po terapii znikały oba ogniska choroby.

 

Na początku tego roku ruszyły pierwsze testy kliniczne tej metody wśród ludzi. Naukowcy liczą, że terapia okaże się równie skuteczna co u myszy, wierzą, że może pomóc w wielu typach nowotworów.

 

źródło


Użytkownik Nick edytował ten post 03.02.2018 - 19:20

  • 3



#10

Nick.
  • Postów: 1527
  • Tematów: 777
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Uderzyć w raka

 

Teoria, że rak stanowi jedynie stan samoobrony organizmu nie stanowi bynajmniej punktu wyjścia do tego, nad czym pracują naukowcy z kanadyjskiego Uniwersytetu Alberty.

 

Próbują oni wynaleźć lekarstwo na raka w oparciu o kwas dichlorooctowy (DCA), wykorzystywany standardowo do stabilizowania zaburzeń metabolizmu. Testy nowego środka prowadzone są zarówno na ludziach, jak i zwierzętach już od 2012 roku. Okazał się skuteczny przy leczeniu nowotworu mózgu, piersi czy płuc.

 

Zanim środek oparty na DCA przetestowano na ludziach, badano go na szczurach posiadającymi guzy rakowe. Zmniejszały się w widoczny sposób, tracąc swą twardość. Istotą działania wspomnianego kwasu jest stymulowanie mitochondriów, które odpowiadają za zwalczanie komórek rakowych. Działa to tak, że oddychające metodą beztlenową tkanki nowotworowe dzięki DCA zostają niejako zachęcone do oddychania tlenowego, co wprowadza je w stan, którego kolejnym etapem jest samounicestwienie.

 

Żaden z koncernów farmaceutycznych nie wykazał jednak zainteresowania nową, znajdującą się jeszcze na etapie badań i analiz metodą. Przyczyną tego jest prawdopodobnie fakt, że leku opartego na DCA nie da się opatentować. Dzięki temu można by sterować jego produkcją oraz dystrybucją. Natomiast bez patentu lek byłby sprzedawany wszędzie bez odgórnej kontroli producenta.

 

Ponieważ żaden z koncernów nie zdecyduje się wprowadzić na rynek czegoś, co z miejsca okazałoby się najmocniejszym panaceum na raka, a do tego dzięki swej naturze byłoby tanie i powszechne, nie należy się spodziewać, żeby DCA weszło do masowej produkcji. Na razie odkryciem ekipy z Alberty interesują się inne uniwersytety oraz… prasa.

http://www.tunguska.pl/uderzyc-w-raka/

 
 
 


  • 0



#11

Zaciekawiony.
  • Postów: 7887
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Kwas dichlorooctowy wykazywał pewne skutki uboczne, które przeszkadzały we wprowadzeniu na rynek. Powodował porażenie nerwów obwodowych. Substancję, której nie da się opatentować, można mimo wszystko wykorzystać w patentowanym leku, jeśli będzie w nim mieć specyficzną formę, jakiej jeszcze wcześniej nie opracowano.

 

Trochę podobną substancją, której działanie jest badane, jest kwas bromopirogronowy, z którym nie tak dawno pracowałem w laboratorium.


  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u