Skocz do zawartości




Zdjęcie

Chłopiec, który żył już kiedyś


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1

uklej555.
  • Postów: 23
  • Tematów: 2
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Cameron Macaulay przez długi czas nie różnił się od innych swoich rówieśników. Potem jednak wszystko się zmieniło. Pewnego dnia zaczął opowiadać przedziwne historie, m.in. o domu, który istnieje na oddalonej o 300 kilometrów od jego miejsca zamieszkania wyspie; o ludziach, których znał i rzeczach, które go w życiu spotkały; a potem także o swoim ojcu, który zginął w tragicznych okolicznościach. Znał nawet jego imię - twierdził, że jego ojciec miał na imię Shane Robertson i "zginął, bo nie rozglądał się w obie strony". Nie doprecyzował jednak, o co dokładnie chodzi. Obok pełnych szczegółów, niepokojących historii, poprzez rysunki zaczął odtwarzać obrazy, na których aż roiło się od detali. Dziwnym zachowaniem chłopca coraz bardziej zaniepokojona była jego matka.

 

Pochodzący ze Szkocji młodzieniec już w wieku dwóch lat twierdził, że jego życie związane było wcześniej z wyspą Barra. Szczególnie dla jego bliskich historie musiały brzmieć absurdalnie i zaskakująco. Nikt nie opowiadał bowiem dziecku o wspomnianej wyspie, a już tym bardziej nikt z otoczenia nigdy chłopca na nią nie zabrał. Także matka Camerona oraz jej były mąż, ojciec chłopca, nigdy wcześniej nie odwiedzali tego miejsca. Skąd zatem malec znał szczegóły tamtejszego krajobrazu? Skąd wiedział o rodzaju istniejącej tam zabudowy?

 

"Odkąd Cameron zaczął mówić, opowiadał historie o swoim życiu na Barra" - przyznała jego matka Norma. "Opowiadał o swoich byłych rodzicach, o tym jak umarł jego ojciec, snuł też historie na temat swoich braci i sióstr".

 

Mimo tak wielu szczegółów, które się pojawiały w jego opowieściach oraz przesyconego przekonaniem tonu wypowiedzi, co do zaistnienia poszczególnych zdarzeń i okoliczności, przez długi czas nikt nie dowierzał Cameronowi. Matka malca uważała, że są one tylko efektem bujnej wyobraźni jej syna. Wkrótce problemy związane z opowieściami dziecka zaczęły się nawarstwiać. Młody Brytyjczyk tak bardzo wierzył w to wszystko, co opowiadał, że historia dotycząca rzekomo jego poprzedniego wcielenia zaczęła wpływać na sposób funkcjonowania jego rodziny - poinformował dziennik "The Sun". Nie było dnia, by nie mówił o tym, jak bardzo tęskni do swojej poprzedniej matki, a także braci i sióstr, którzy mieszkają na Barra. Ale brakowało mu nie tylko ludzi, ale też miejsc - plaży, która znajdowała się tuż obok jego dawnego domu, skalistych oczek wodnych. Potem zaczął narzekać nawet na wyposażenie domu, w którym mieszkał wraz ze swoją "obecną" mamą Normą, żaląc się, że w obecnym miejscu zamieszkania ma tylko jedną toaletę, a w domu na wyspie Barra miał ich aż trzy.

 

Jego opowieści szybko stały się kłopotliwe także dla innych. Pewnego razu matka Camerona została wezwana na rozmowę do jednej z opiekunek pracujących w przedszkolu, do którego uczęszczał chłopiec. Okazało się, że maluch o swoich doświadczeniach zaczął opowiadać pracownikom placówki.

 

Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy jedna z pracownic przedszkola powiedziała, że nawiązała kontakt z ekipą filmową, poszukującą dzieci, które twierdzą, że żyły już wcześniej. Norma zdecydowała się zadzwonić do realizatorów. W lutym 2007 r. Cameron wraz ze swoją matką, członkami ekipy filmowej oraz doktorem Jimem Tuckerem, psychologiem i światowej sławy specjalistą zajmującym się podobnymi przypadkami, wyruszyli na wyspę Barra. Chłopiec był przeszczęśliwy. Tuż po wylądowaniu na wyspie, która do złudzenia przypominała tę, o której chłopiec wielokrotnie opowiadał, zwrócił się do swojej matki z pytaniem, czy teraz mu wierzy. Zaczął też wznosić okrzyki: "Wróciłem!"

 

Wkrótce po przybyciu na miejsce Cameron wraz ze swoją matką, bratem oraz ekipą realizacyjną zaczęli poszukiwać białego domu nad zatoką, w którym w poprzednim wcieleniu miał rzekomo mieszkać chłopiec. Zaczęli też wypytywać o rodzinę, o której nikt jednak nie słyszał. Kiedy wydawało się, że nic nie uda się wskórać, z pomocą przyszli pracownicy hotelu, którzy wskazali biały budynek. Kiedy Cameron dotarł na miejsce, był wniebowzięty. Dom w każdym szczególe przypominał ten, który przewijał się w jego opowieściach oraz na rysunkach. Niestety, nie mieszkał w nim już nikt z klanu Robertsonów - okazało się, że poprzedni właściciele sprzedali dom. Chłopiec został jednak do niego wpuszczony - mały Brytyjczyk rozpoznał każdy z zakamarków. Widok z okna domu był zaś identyczny z tym, który pojawiał w jego opisach; prawidłowo określał też liczbę łazienek.

 

Później udało się zlokalizować miejsce zamieszkania jednego z członków rodziny Robertsonów. Mieszkał w Stirling. Nie wiedział nic o członku rodu, który nazywałby się Shane Robertson, ale zgodził się pokazać stare, rodzinne fotografie. Chłopiec nie odnalazł na nich ani siebie, ani swojego ojca. Rozpoznał jednak stary, czarny samochód i czarno-białego psa, o którym często wcześniej opowiadał.

 

Po tych wszystkich wydarzeniach Cameron wraz ze swoją matką Normą oraz bratem wrócili do swojego domu w Clydebank pod Glasgow. Od tego czasu chłopiec był już spokojniejszy. Na pytanie swojej matki, o to, jak dostał się do nowej rodziny, powiedział, że pewnego dnia, w swoim poprzednim wcieleniu, po prostu się przewrócił. Dziś Cameron Macaulay ma 13 lat. Jego historię przypomniała niedawno Telewizja Polska.

 

Źródło: http://niewiarygodne...,wiadomosc.html

 

Link do filmu wyemitowanego w TVP:

 

 

Co sądzicie? :)


  • 0

#2

KXYZ.
  • Postów: 186
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Ciekawa sprawa, ale jednak jakaś - jak zwykle - niezbyt wiarygodna. Skontaktował się niby z członkiem rodziny ze swojego poprzedniego wcielenia, ale ten choć posiadał zdjęcie rzekomo dobrze znanego chłopakowi samochodu, to nie zasugerował nawet kim są/byli jego właściciele i gdzie ewentualnie mieszkają ? Ten samochód sugeruje także, że musiałby żyć wcześniej w najgorszym razie w XX wieku i naprawdę dziwnym wydaje się, że nikt z mieszkańców tej wyspy nie znał państwa Robertsonów.

Drugą sprawą jest przyczyna śmierci ojca naszego bohatera - to, że "zginął, bo nie rozglądał się w obie strony" mi osobiście wskazuje na potrącenie przez auto, a o takim wypadku też ktoś z sąsiadów na pewno by słyszał.


Użytkownik Kubala95 edytował ten post 26.04.2016 - 23:08

  • 0

#3

Rozgwiazda.
  • Postów: 251
  • Tematów: 34
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie wszystko musi być zgadzać. Dawno temu oglądałem o nim program po angielsku i to on mówił o tym, że "dostał od boga/Boga kartę dzięki której może wrócić na Ziemię lub pozostać w niebie"?


  • 0



#4

uklej555.
  • Postów: 23
  • Tematów: 2
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ciekawa sprawa, ale jednak jakaś - jak zwykle - niezbyt wiarygodna. Skontaktował się niby z członkiem rodziny ze swojego poprzedniego wcielenia, ale ten choć posiadał zdjęcie rzekomo dobrze znanego chłopakowi samochodu, to nie zasugerował nawet kim są/byli jego właściciele i gdzie ewentualnie mieszkają ? Ten samochód sugeruje także, że musiałby żyć wcześniej w najgorszym razie w XX wieku i naprawdę dziwnym wydaje się, że nikt z mieszkańców tej wyspy nie znał państwa Robertsonów.

Drugą sprawą jest przyczyna śmierci ojca naszego bohatera - to, że "zginął, bo nie rozglądał się w obie strony" mi osobiście wskazuje na potrącenie przez auto, a o takim wypadku też ktoś z sąsiadów na pewno by słyszał.

 

W filmie jest wyjaśnione, że rodzina Robertsonów rzeczywiście istniała i w latach 60-tych XX wieku mieszkała we wskazanym przez chłopca domu. To jest potwierdzone. Jednak faktem również jest to, że rzeczywiście odnaleziona członkini klanu Robertsonów nie potrafiła wskazać kim mógłby być chłopiec i zaprzeczyła by w rodzinie zmarło jakieś dziecko


Nie wszystko musi być zgadzać. Dawno temu oglądałem o nim program po angielsku i to on mówił o tym, że "dostał od boga/Boga kartę dzięki której może wrócić na Ziemię lub pozostać w niebie"?

 

A to nie powiedział przypadkiem drugi z chłopców, którego historia została opowiedziana filmie? Ten, który twierdził, że jest własnym Dziadkiem. Cameron twierdził, że wpadł w dziurę w ziemi i znalazł się u obecnej rodziny


Użytkownik uklej555 edytował ten post 27.04.2016 - 08:06

  • 0

#5

Kolorowa wiedźma.
  • Postów: 238
  • Tematów: 4
  • Płeć:Kobieta
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Jeśli biały dom byłby hotelem, (tak założyłam, skoro pracownicy hotelu go wskazali) mógł być reklamowany w telewizji.

Może jak chłopiec był mały, taka reklama spodobała mu się i zapadła w pamięć do tego stopnia, że czół jakby tam był.

Stąd przebłyski pamięci dotyczące terenu i krajobrazu, a także wiedza o tym ile było łazienek w budynku i jaki był widok z okna,

a skoro jego rodziny nikt tam nie znał, może chłopak wymyślił ją sobie, kompletując historię z reklamy.

Właściwie to nawet nie musiał być hotel. Na niektórych kanałach często reklamuje się tak duże domy na sprzedaż.

Pies i samochód mógł zostać wskazany dlatego że chłopak "już kiedyś taki samochód/ psa widział" niekoniecznie w poprzednim życiu.

psów podobnych do tego ze zdjęcia mogą być przecież tysiące, a zabytkowe samochody nie raz jeżdżą po ulicach, i zapadają w pamięć, szczególnie dzieciom- bo są "ładne" i "inne" niż samochody nowoczesne.

Gdyby chłopak był w stanie pokazać i powymieniać z imienia członków swojej "byłej rodziny" z pliku wymieszanych zdjęć np; ludzi z całej wyspy, i to z kilku pokoleń, rzeczywiście miałabym problem z zanegowaniem jego "reinkarnacji"

Póki co, według artykułu, nie "rozpoznał" nikogo, więc prawdopodobnie ich sobie wymyślił.


Użytkownik Enetra edytował ten post 27.04.2016 - 10:38

  • 0



#6

KXYZ.
  • Postów: 186
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

W filmie jest wyjaśnione, że rodzina Robertsonów rzeczywiście istniała i w latach 60-tych XX wieku mieszkała we wskazanym przez chłopca domu. To jest potwierdzone. Jednak faktem również jest to, że rzeczywiście odnaleziona członkini klanu Robertsonów nie potrafiła wskazać kim mógłby być chłopiec i zaprzeczyła by w rodzinie zmarło jakieś dziecko

 

To przepraszam, tekst jest najwyraźniej trochę niedopowiedziany i pomija pewne kwestie. Daleka krewna to jedno, ale skoro wg niego w poprzednim życiu miał rodzeństwo, to powinno ono być obecnie w średnim wieku i nawet uwzględniając wypadki losowe, ktoś z nich powinien wciąż żyć. Druga sprawa jest taka, że historia dotyczy już epoki, kiedy prowadzono dość skrupulatną dokumentację urzędową, jeśli faktycznie kiedyś istniał chłopiec o takich personaliach, to w archiwach powinny znajdować się akta tej osoby.


  • 0

#7

uklej555.
  • Postów: 23
  • Tematów: 2
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Jeśli biały dom byłby hotelem, (tak założyłam, skoro pracownicy hotelu go wskazali) mógł być reklamowany w telewizji.

Może jak chłopiec był mały, taka reklama spodobała mu się i zapadła w pamięć do tego stopnia, że czół jakby tam był.

Stąd przebłyski pamięci dotyczące terenu i krajobrazu, a także wiedza o tym ile było łazienek w budynku i jaki był widok z okna,

a skoro jego rodziny nikt tam nie znał, może chłopak wymyślił ją sobie, kompletując historię z reklamy.

Właściwie to nawet nie musiał być hotel. Na niektórych kanałach często reklamuje się tak duże domy na sprzedaż.

Pies i samochód mógł zostać wskazany dlatego że chłopak "już kiedyś taki samochód/ psa widział" niekoniecznie w poprzednim życiu.

psów podobnych do tego ze zdjęcia mogą być przecież tysiące, a zabytkowe samochody nie raz jeżdżą po ulicach, i zapadają w pamięć, szczególnie dzieciom- bo są "ładne" i "inne" niż samochody nowoczesne.

Gdyby chłopak był w stanie pokazać i powymieniać z imienia członków swojej "byłej rodziny" z pliku wymieszanych zdjęć np; ludzi z całej wyspy, i to z kilku pokoleń, rzeczywiście miałabym problem z zanegowaniem jego "reinkarnacji"

Póki co, według artykułu, nie "rozpoznał" nikogo, więc prawdopodobnie ich sobie wymyślił.

 

W artykule kilka informacji mija się trochę z informacjami podanymi w filmie, na którego podstawie prawdopodobnie był pisany (tekst nie jest mój, źródło padałem). Niestety nie zauważyłem i nie poprawiłem. Przepraszam ;-/ Dom był zwykłym domem, a osobą, która ustaliła, że w tym domu zamieszkiwała rodzina Robertsonów był miejscowy historyk, który znalazł te informacje w archiwum wyspy. Zachęcam do obejrzenia filmu w wolnej chwili, lepiej odda on sprawę :)


  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u