Skocz do zawartości




Zdjęcie

"Dzika kobieta" Zana - czyżby zaginione ogniwo ewolucji ?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
8 odpowiedzi w tym temacie

#1

kpiarz.
  • Postów: 1986
  • Tematów: 388
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Pod koniec XIX w. na cmentarzu we wsi Tkhina w Abchazji pochowano Zanę - „dziką kobietę” - umięśnione i owłosione stworzenie złapane wiele lat wcześniej przez myśliwych. Sprzedana na dwór lokalnego arystokraty, wędrowała z rąk do rąk. Oswojona przez właściciela majątku Tkhina, wykorzystywana była do prac domowych. Zana nie była człowiekiem. Jej masywna sylwetka, niskie czoło, owłosione ciało i czerwone oczy wskazywały, że należy do bliżej nieokreślonego  gatunku hominidów. W latach 60-tych XX w. radzieccy uczeni natrafili na ludzi, którzy pamiętali to dziwne stworzenie. Wstrząsnęły nimi relacje, iż Zana urodziła kilkoro pół-ludzkich dzieci…

 

xml5e9.jpg

Igor Burcew z czaszką Chwita / za: Archiwum Igora Burcewa

 

W Abchazji, na Zachodnim Kaukazie, reliktowe hominoidy nazywane są abnauaju. W 1962 r., podczas zbierania relacji na ich temat, zoolog prof. Aleksander Maszkowcew natrafił na historię o Zanie, którą zajmował się potem słynny badacz zagadnienia „śnieżnych ludzi”, Borys Porszniew (1905-1972), od którego pochodzą wszystkie zaprezentowane poniżej informacje.

 

Zana była samicą abnauayu, którą schwytano i oswojono w jednej z górskich wiosek. W momencie, gdy zjawili się w niej badacze, nadal żyli ludzie, którzy doskonale ją pamiętali. Ciało „dzikiej kobiety” złożono na cmentarzu niedaleko wsi Tkhina, w dystrykcie oczamczyrskim, prawdopodobnie w latach 80-tych lub 90-tych XIX w.

 

Nie wiadomo dokładnie, jak doszło do jej pojmania. Według niektórych, nie było to przypadkowe. Po schwytaniu szamocące się stworzenie miało zostać związane, zakneblowane i przymocowane do pnia. Sprzedana księciu D. M. Achbie - tytularnemu władcy regionu Zaadanu, przechodziła później z rąk do rąk, trafiając najpierw do jego wasala zwanego Czelokua, a następnie do szlachcica Edgiego Genaby, który zabrał ją zakutą do swojej posiadłości we wsi Tkhina nad Mokwą, 78 km od Suchumi.

 

14ndy0n.jpg

Zana okiem rysownika (autor nieznany).

 

Stworzenie, zamknięte początkowo w klatce, budziło strach do tego stopnia, że nikt nie chciał go karmić. Zana wygrzebała sobie dziurę w ziemi, w której spała przez pierwsze 3 lata, stając się coraz łagodniejsza. Potem przeniesiono ją do zadaszonej wiklinowej zagrody, gdzie „dziką kobietę” trzymano początkowo spętaną, ale po czasie pozwolono jej swobodnie poruszać się po obejściu. Zana nigdy jednak nie oddalała się od miejsca, do którego zwykle przynoszono jej jedzenie. Nie mogła znieść temperatur pokojowych i przez cały rok spała na zewnątrz.

 

Świadkowie opowiadali, że gdy rzucali w nią patykami, z wściekłością chwytała jej i wyjąc szczerzyła zęby. Jej skóra miała być czarna lub ciemno-popielata, a całe ciało pokryte rudo-czarną sierścią. Włosy na jej głowie były rozczochrane i grube, spadając na plecy niczym grzywa.

 

Zana nie potrafiła mówić i nie nauczyła się ani jednego słowa podczas dekad spędzonych między ludźmi. Wydawała z siebie jedynie nieartykułowane dźwięki i pomruki, a kiedy była zdenerwowana, krzyczała. Reagowała za to na swoje imię, wykonywała komendy dawane jej przez właściciela, którego uniesionego głosu wyraźnie się bała. Była stworzeniem niezwykle muskularnym i wysokim, z wydatnymi piersiami i pośladkami oraz palcami, które były grubsze i dłuższe niż u człowieka.

 

Z opisów przekazanych Maszkowcewowi i Porszniewowi przez żyjących świadków wynikało, że największe przerażenie wzbudzała twarz Zany - szeroka, z wysokimi kościami policzkowymi, płaskim nosem, potężnymi szczękami, szerokimi wargami skrywającymi wielkie zęby i wysokim czołem. Jej oczy miały dziwaczny czerwonawy odcień. Charakterystyczny był też wyraz jej twarzy - nie ludzki, a czysto „zwierzęcy”. Niekiedy spontanicznie wybuchała śmiechem, obnażając uzębienie, przy pomocy którego kruszyła bez problemu orzechy.

 

Przez lata jej stan nie zmieniał się: jej sierść nie siwiała, zęby nie wypadały i nie pogarszała się kondycja fizyczna. Miejscowi mówili o niesamowitych możliwościach Zany, która ponoć potrafiła prześcignąć konia, a jedną ręką podnosiła 80-kilogramowy worek z mąką, który nosiła ze młyna do wsi. Doskonale wspinała się na drzewa po owoce. Jadła cokolwiek jej dano, łącznie z mięsem, zawsze też z wielką żarłocznością. Lubiła też wino, jednak wpadała po nim w długi sen.

 

Zana przesiadywała w bajorze razem z wołami, a nocami wychodziła na pobliskie wzgórza. Do obrony przed psami używała potężnych kijów. Opowiadano też o jej „zainteresowaniu” kamieniami, którymi o siebie uderzała i które rozpoławiała.

 

„Dzika kobieta”, choć ofiarowano jej odzież, chodziła nago. Mało kiedy wpuszczano ją do domu właściciela, ponieważ bały się jej kobiety. Kiedy Zana była rozdrażniona wyglądała groźnie i ponoć mogła ugryźć, choć Edgi Genaba wiedział jak nad nią zapanować. W Tkhinie dorośli straszyli nią dzieci, choć ta nigdy nie wyrządzała im krzywdy. Zanę nauczono podstawowych czynności: noszenia drewna na opał, wody ze studni oraz transportowania worków.

 

jz6sjm.jpg

Chwit Sabekia - według relacji, ostatni syn Zany, zmarły w 1954 r. Rosyjskim badaczom udało się również odszukać dalszych krewnych legendarnej „dzikiej kobiety". fot. /domena publiczna/

 

Ku swojemu zdumieniu i przerażeniu badacze dowiedzieli się od miejscowych, że „dzika kobieta” miała ludzkie potomstwo (kwestię ojcostwa lepiej przemilczeć). Dla genetyków była to wyjątkowa okazja, by zbadać zagadkę reliktowych hominoidów. Wiadomo, że kilkakrotnie zachodziła w ciążę i rodziła bez niczyjej pomocy. Noworodki obmywała w strumieniu, a te, które nie przeżywały owego „chrztu”, umierały.

 

Miejscowi odbierali jej żyjące dzieci, które następnie wychowywali. Były to dwie córki i dwaj synowie, z których wszyscy wyrośli na normalnych ludzi w pełni władz umysłowych. Mówiono co prawda, że odziedziczyli pewne dziwaczne cechy, jednak z tego, co udało się ustalić, potomstwo Zany było w pełni zdolne do życia społecznego.

 

Najstarszy syn nosił imię Dżanda, zaś córka Kodżanar. Drugą córkę nazwano Gamasa, a najmłodszego, zmarłego w 1954 r. syna, Chwit. Wszyscy z nich założyli własne rodziny, emigrując z wioski. Pogłoski mówiły, że ojcem Gamasy i Chwita był sam Genaba, jednak w dokumentach figurują oni pod nazwiskiem Sabekia. Ustalono natomiast, że Zanę po śmierci pochowano w grobowcu Genabów, a jej dwoje młodszych dzieci wychowywała żona Edgiego.

 

Chwit i Gamasa byli masywnie zbudowani i mieli ciemną skórę, jednak nie odziedziczyli nic więcej z wyglądu Zany. Najmłodszy syn, który zmarł w wieku 65 lub 70 lat mieszkał w mieście Tkwarczeli, jednak pochowano go w rodzinnej wsi. Miejscowi uznawali go za odmieńca, choć cieszył się wielką siłą fizyczną i często wdawał się w bójki. Mimo że podczas jednej z nich stracił rękę, nadal był w stanie pracować w kołchozie jako kosiarz, a nawet wspinał się na drzewa.

 

W tym przypadku barwna historia była tylko jednym z elementów. Najważniejsze okazało się znalezienie grobu Zany, o czym tak pisał Porszniew: „We wrześniu 1964 r. archeolog W. S. Oriełkin i ja podjęliśmy pierwszą próbę zlokalizowania grobu Zany. Cmentarz był mocno zapuszczony i dało się jedynie odróżnić 10-letnią mogiłę Chwita. Od tego czasu nikogo tam nie pochowano.

 

Zana musiała gdzieś tu być. Popytaliśmy starych mieszkańców, w tym najstarszego przedstawiciela klanu Genaba, 79-letniego Kentona, który powiedział, że powinniśmy kopać pod drzewem granatu. Odkryliśmy tam szczątki jednego z dzieci Zany. Profil jego czaszki był zbieżny z anatomią dwóch jej żyjących potomków, których osobiście spotkałem.”

 

Za trzecim podejściem, w październiku 1965 r. udało się im znaleźć szczątki Gamasy. Zany wciąż nie udało się zlokalizować. Po śmierci Porszniewa, postanowiłem kontynuować poszukiwania. Kierowałem trzema kolejnymi ekspedycjami: w 1971, 1975 i 1978 r., z których każda to materiał na osobny artykuł. W tym czasie nie żył już ostatni potomek Genabów i nikt nie miał pojęcia, gdzie szukać. Przekopywanie zbocza przypłaciliśmy ogromnym wkładem sił, a ja przy okazji drugiej ekspedycji zapadłem na chorobę, nad którą lekarze rozkładali ręce. Nie udało nam się jednak znaleźć czaszki, która pasowałaby do relacji pozostawionych przez ludzi, którzy ją pamiętali.

 

s4vur7.jpg

Czaszka Chwita (z lewej) w porównaniu z czaszką normalnego człowieka (fot. Archiwum Igora Burcewa).

 

Zdecydowaliśmy o ekshumacji czaszki Chwita, którego grób był dobrze widoczny. Towarzyszył mi w tym prof. N. Burczak-Abramowicz. Czaszkę zabrano do Moskwy, gdzie przebadali ją antropolodzy: M. A. Kołodiewa i M. M. Gierasimowa. Rezultaty badań opublikowano w 1987 r. Okazało się, że szczątki syna Zany - nazwane „czaszką z Tkhiny” - łączyły w sobie szereg cech ludzkich i pierwotnych i wywołały wielkie zainteresowanie wśród akademików.

 

Kołodiewa, która porównała jego cechy z budową anatomiczną innych mieszkańców Abchazji, wykorzystując do tego zbiory Instytutu Antropologii przy Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym, odkryła wiele różnic: „Część twarzowa jest znacznie większa w porównaniu z typem abchaskim. […] Czaszce z Tkhiny najbliżej pod względem budowy do neolitycznych czaszek znalezionych na stanowisku Wownigi II.”

 

Równie ciekawie brzmiały opinie Gierasimowej: „Czaszka jest niezwykle charakterystyczna i zawiera w swej budowie pewną dysharmonię: wydatna część twarzowa, dokładnie zarysowany kontur czaszki oraz specyficzne szczegóły (dotyczące otworów podbródkowych, dodatkowych kości oraz kostek Worma). Czaszka wymaga dodatkowych badań.”

 

Jeśli zatem idzie o przypadek Zany, zostały z niego jedynie relacje, choć twardy dowód w postaci czaszki jej potomka sprawia, że opowieści o „dzikiej kobiecie” stają się bardziej wiarygodne i intrygujące.

 

http://www.infra.org...dzikiej-kobiety

 

Czaszką Chwita zainteresowali się genetycy. Oto ich wyniki badań :

 

 

Brytyjscy genetycy potwierdzili istnienie abchaskiej Yeti Zana z Thina, która była pół człowiekiem, pół małpą – pisze The Times. Badania prowadził emerytowany profesor Bryan Sykes wraz zespołem naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego.

 

Według Sykesa, badania genetyczne wykazały u potomstwa Zany występowanie genów z Afryki Zachodniej, które nie należą do gatunku Homo sapiens. W rezultacie brytyjski ekspert oświadczył, iż Zana należała do różnych podgatunków współczesnych ludzi. Przodkowie Zany żyli ponad 100 tys. lat temu w Afryce, a następnie osiedlili się na Kaukazie.

 

Sykesowi nie udało się wcześniej udowodnić, że dwumetrowa kobieta Zana, pokryta gęstym włosem, była afrykańską niewolnicą, którą na Kaukaz przywieźli kupcy w dziewiętnastym wieku. W tym przypadku geny zgadzały się z tymi, które są dostępne u osób mieszkających na południe od Sahary. Porzucono jednak tę teorię.

 

Bryan Sykes zapowiada publikacje wyników swoich badań w czasopismach naukowych, choć środowisko akademickie odnosi dość sceptycznie do jego ustaleń.

 

 

 

http://innemedium.pl...abchaskiej-yeti

http://www.thetimes....icle4402044.ece

 


  • 10



#2

Cait Sith.
  • Postów: 685
  • Tematów: 159
  • Płeć:Nieokreślona
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Na Kaukazie odkryto potomków Yeti

 

Bry­tyj­ski ge­ne­tyk do­szedł do szo­ku­ją­cych wnio­sków, ana­li­zu­jąc DNA ab­cha­skiej ro­dzi­ny, która twier­dzi, że po­cho­dzi od "Dzi­kiej Ko­bie­ty". Ba­da­nia wska­zu­ją, że wy­wo­dzą się oni od nie­zna­nej grupy ho­mi­ni­dów, która przy­wę­dro­wa­ła z Afry­ki. Le­gen­dar­na pro­to­plast­ka rodu no­si­ła imię Zana, żyła w dru­giej po­ło­wie XIX w. we wsi Tchi­na i bu­dzi­ła po­wszech­ne prze­ra­że­nie…

 

Ta hi­sto­ria brzmi nie­wia­ry­god­nie, ale ma silne ugrun­to­wa­nie w fak­tach. Wszyst­ko za­czę­ło się od po­gło­sek, które w la­tach 60. za­in­try­go­wa­ły ra­dziec­kich bio­lo­gów i zoo­lo­gów. Do­ty­czy­ły Zany - ta­jem­ni­cze­go ho­mi­ni­da nie bę­dą­ce­go Homo sa­piens, który żył we wsi Tchi­na. Oswo­jo­ne stwo­rze­nie no­szą­ce cechy ludz­kie i zwie­rzę­ce bu­dzi­ło strach i prze­ra­że­nie. Miej­sco­wi na­zy­wa­li je Dziką Ko­bie­tą. Co naj­cie­kaw­sze, uro­dzi­ła ona kil­ko­ro dzie­ci. Po­tom­ko­wie sa­mi­cy "mał­po­lu­da" żyją do dziś w tam­tym re­jo­nie Ab­cha­zji i od­zna­cza­ją się nie­zwy­kły­mi ce­cha­mi. Teraz, dzię­ki nowym ana­li­zom, spra­wa stała się jesz­cze bar­dziej za­gad­ko­wa. Bryan Sykes - znany bry­tyj­ski ge­ne­tyk, który prze­ana­li­zo­wał DNA ro­dzi­ny Zany, do­szedł do za­ska­ku­ją­ce­go wnio­sku.

 

 

2vhsyaa.jpg

 

Foto: dailymail.co.uk

 

 

 

 

Los Dzikiej Kobiety

 

Historia Zany została dość dobrze odtworzona przez radzieckich naukowców na podstawie relacji świadków, którzy pamiętali to stworzenie. Na jej ślad jako pierwszy trafił w 1962 r. zoolog Aleksander Maszkowcew, który zbierał doniesienia o legendarnych małpoludach nazywanych przez Abchazów "abnauju". Samicę tego nieznanego gatunku miano złapać i oswoić w jednej z górskich wiosek. Ostatnią część życia spędziła ona we wsi Tchina w rejonie oczamczyrskim, gdzie zmarła pod koniec XIX w. Jej ciało spoczęło na starym cmentarzu.

 

 

Kiedy badacze (a wśród nich dr Borys Porszniew) trafili na Kaukaz, odnaleźli ludzi, którzy dobrze pamiętali Dziką Kobietę. Schwytano ją prawdopodobnie w latach 50. XIX stulecia. Książę Aczba podczas polowania miał zobaczyć włochatego giganta i kazał go pojmać swoim ludziom. Po jakimś czasie przekazał stworzenie księciu Czelokua, a ten oddał je potem księciu Edżemu Genabie z Tchiny nad Mokwą (80 km od Suchumi - stolicy Abchazji).

 

 

Ci, którzy pamiętali Zanę, z największym przerażeniem opisywali jej twarz: bardzo zwierzęcą, kanciastą, wyposażoną w potężne szczęki i zęby, które bez trudu łupały skorupy orzechów. Dzika Kobieta miała też bardzo wydatne kości policzkowe, grube wargi i płaski nos. Jej oczy miały dziwny czerwonawy odcień, a głowę pokrywały wiecznie zmierzwione czarne włosy, które niczym grzywa opadały jej na ramiona.

 

 

Hipoteza, że Zana mogła być upośledzoną i zdziczałą kobietą Homo sapiens nie wytrzymuje konfrontacji z dalszymi faktami. Jej skóra miała barwę ciemnopopielatą. Stworzenie miało ok. 2 metrów wzrostu, bardzo wydatne pośladki i piersi, ale w jego wyglądzie najbardziej uderzała czarno-czerwona długa sierść pokrywająca ciało.

 

Równie zaskakujący był styl życia Zany, o czym pisze w książce "Na szlaku rosyjskiego człowieka śniegu" Dmitrij Bajanow. Stworzenie przez kilka lat trzymano w Tchinie w zagrodzie z pali. Potem Dzika Kobieta oswoiła się na tyle, że pozwolono jej chodzić po obejściu. Czasami uciekała do lasu, ale zawsze wracała. Przez cały rok spała na dworze, w wygrzebanym dole, nie mogąc znieść temperatury panującej w domu (czasami lubiła jednak wytarzać się w ciepłym popiele). Zanę przede wszystkim wykorzystywano do pracy, m.in. noszenia ciężarów, w czym pomagały jej potężne ręce i dłuższe niż u człowieka palce.

 

Dzika Kobieta reagowała na swoje imię. Wydawała z siebie pomruki lub wycie, czasami piskliwie śmiała się lub wrzeszczała, ale mimo lat spędzonych w towarzystwie ludzi nie nauczyła się ani jednego słowa. Nie umiała się też uśmiechać. Z jej manierami również nie było najlepiej. Bez względu na porę roku chodziła nago, drąc każde ofiarowane ubranie. Pożywiała się z wielką łapczywością, raczej nie wybrzydzając. Czasem, dla żartów, dawano jej wino, po którym zapadała w błogi sen. Była też dość nieobliczalna i zdarzało się, że wpadała w szał (mogła ponoć wtedy ugryźć). Jedynym człowiekiem, którego się bała był jej właściciel, Genaba.

Wszystkie te opowieści graniczące z legendami, które zebrali Porszniew, Maszkowcew, a potem także dr Igor Burcew - poszukiwacz grobu Zany, brzmiały niewinnie w konfrontacji z drugą, mniej bajkową stroną życia Dzikiej Kobiety.

 

 

Dzieci Zany

 

 

Z ustaleń wynika, że olbrzymka zachodziła w ciążę przynajmniej pięć razy. Ojcami jej dzieci byli prawdopodobnie lokalni mężczyźni. Jak do tego dochodziło, lepiej nie pytać. Burcew ustalił, że pierwsze dziecko zmarło, bo Zana obmyła je w zimnej wodzie strumienia. Później miejscowi odbierali jej kolejne noworodki (według jednej z wersji dwójka najmłodszych dzieci wychowywana była w domu Genaby). Wiadomo, że czwórka przeżyła.

 

 

"Wszyscy wyrośli na normalnych ludzi, w pełni władz umysłowych. Mówiono, co prawda, że odziedziczyli pewne dziwaczne cechy, jednak z tego, co udało się ustalić, potomstwo Zany było w pełni zdolne do życia w społeczeństwie" - pisał Igor Burcew. "Najstarszego syna nazwano Dżana, córce dano na imię Kodżanar. Drugą córkę nazwano Gamasa, a najmłodszego, zmarłego w 1954 r. syna, Chwit. Wszyscy z nich założyli rodziny i wyemigrowali z wioski. Pogłoski mówiły, że ojcem Gamasy i Chwita był sam Genaba, jednak w dokumentach figurują oni pod nazwiskiem Sabekia" - dodawał.

 

 

Już 40 lat temu Burcew zrozumiał wartość, jaką zbadanie krewnych Zany mogło mieć dla nauki. Najpierw postanowił on jednak odnaleźć szczątki jej samej. Zgodnie z informacjami uzyskanymi od miejscowych, pochowano ją w starym grobowcu Genabów. W 1964 r. wraz z archeologiem Oriełkinem podjął on pierwszą próbę znalezienia szkieletu małpoluda. Cmentarz był jednak zdewastowany i zapuszczony, co nie ułatwiało poszukiwań.

 

 

Bez trudu udało się jednak odnaleźć mogiły Chwita i Gamasy, których po śmierci przewieziono do rodzinnej wsi. Kolejne ekspedycje miały miejsce w 1971, 1975 i 1978 r., ale nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. W zamian podjęto decyzję o ekshumacji Chwita, czego dokonano w obecności prof. Burczaka-Abramowicza.

 

 

 

t50y06.jpg

 

Wnuczka Zany i syn Chwit Wnuczka Zany i syn Chwit Foto: www.inquisitr.com

 

 

Czaszka syna Zany była niezwykła. Od razu w oczy rzucały się wystające kości policzkowe, potężna szczęka i wielkie zęby. Chwit za życia mieszkał w mieście Tkwarczeli i odznaczał się ciemną karnacją oraz wydatnymi wargami (co widać na zachowanym zdjęciu). Cechowała go także wielka siła fizyczna i krewkość. Zmarł w wieku 67 lat i został pochowany w rodzinnej wsi. Jego czaszkę zabrano na badania do Moskwy, gdzie zajęli się nią antropolodzy M. A. Kołodiewa i M. M. Gierasimowa. Wyniki analiz opublikowano w 1987 r.

"Czaszka jest bardzo charakterystyczna i zawiera w swej budowie pewną dysharmonię - wydatną część twarzową i dokładnie zarysowany kontur, a także specyficzne szczegóły dotyczące otworów podbródkowych, dodatkowych kości" - pisała Gierasimowa, dodając, że Chwit wyraźnie odstawał od typu antropologicznego dominującego w jego rodzinnym regionie.

 

 

Małpoludy są wśród nas

 

 

Nieco nowego światła na tożsamość Zany rzuciły analizy prof. Bryana Sykesa z Wolfson College, byłego wykładowcy genetyki na Uniwersytecie Oksford. Sykes jest specjalistą od badań DNA w szczątkach ludzkich (także tych wiekowych). Oprócz tego zajmował się on profilem genetycznym mieszkańców Zachodniej Europy i Azji. Jego zainteresowania obejmowały również materiał dowodowy świadczący o istnieniu tzw. reliktowych hominidów jak Yeti, amerykański Bigfoot czy abnauju - gatunek, do którego miała należeć Zana.

 

 

Do doniesień o małpoludach Sykes podchodził sceptycznie. Tak samo było z przypadkiem z Abchazji. Po przebadaniu materiału genetycznego uzyskanego z zęba Chwita, od jego córki Raisy (ur. 1934), a także innych żyjących krewnych Dzikiej Kobiety doszedł on do wniosku, że rzeczywiście nie należą oni do typu kaukaskiego, a ich przodkowie przybyli z Afryki Subsaharyjskiej. Sugerowało to, że Zana mogła być Afrykanką - najprawdopodobniej niewolnicą, której przodków sprowadzono do Abchazji za czasów osmańskich.

- Sprawdzałem tę opcję, za którą optowali też etnografowie z Suchumi - mówił Burcew w rozmowie z "Komsomolską Prawdą". - Do Abchazji rzeczywiście przywożono dziesiątki "Arapów" - jak nazywano Afrykanów. Ich potomkowie mieszkają tam do dziś. Widok czarnego człowieka w Abchazji nikogo nie dziwi. Sam często słyszałem od ludzi: "My takich widzieliśmy nie raz, ale Zana nie była czarnoskóra. Ona była włochata i dzika" - dodał.

 

 

W najnowszej książce pt. "Natura bestii", której podtytuł brzmi "Pierwsze naukowe dowody na przetrwanie małpoludów do naszych czasów", Sykes prezentuje zrewidowane wnioski. Jak pisze, choć ród Zany rzeczywiście wywodzi się z Afryki, jego profil genetyczny nie pasuje do żadnej znanej grupy. Nietypowe DNA świadczy, że jego przodkami nie byli ludzie, ale nieznana dotąd grupa człekokształtnych.

 

 

Czy przypadek Dzikiej Kobiety pokazuje, że historie o Yeti, Śnieżnych Ludziach czy Wielkiej Stopie mają ugruntowanie w rzeczywistości? Rosyjscy kryptobiolodzy od lat postulują, że niedostępne rejony Azji, w tym Pamir i różne części Syberii zamieszkują nieznane nauce hominidy. Dlaczego jednak do tej pory nie udało się odnaleźć żadnego żywego lub martwego małpoluda? Problemem może być niedostępność środowiska, które zamieszkują, a także ich wysoka inteligencja pozwalająca na mistrzowskie wtopienie się w naturę. Zdaniem biologa dr. Walentina Sapunowa, Śnieżni Ludzie (czy jak ich nazwiemy) stoją bowiem na drabinie bytów między człowiekiem a zwierzęciem, ze znacznym odchyleniem w kierunku tego pierwszego…

 

 

http://strefatajemni...kow-yeti/jl6ths


  • 3



#3

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W sumie, to o Zanie pisała na początku kwietnia Kpiarz   link


  • 0



#4

NTM.

    Nie dotykaj mnie...

  • Postów: 444
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Nieszczególna
Reputacja

Napisano

http://www.dws.org.p...15825&mode=view (kliknąć, bo forum nie chce wyświetlić...)

 

Ot, zdjęcie "czarnego Abchaza" z mniej-więcej interesującego nas czasu. Jak dobrze pamiętam, to w okolicach ~XV-XVI wieku w tamte rejony trafili czarnoskórzy niewolnicy, ponoć z rejonu Abisynii.


  • 0

#5

bobi7700.
  • Postów: 46
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Artykuł ciekawy i dopracowany, aczkolwiek z całej tej lektury mogę z całą pewnością wywnioskować jedno, a mianowicie że stare przysłowie „ każda potwora znajdzie swojego amatora” znajduje tutaj swoiste potwierdzenie własnego sensu.

Co do istnienia nie opisanych hominidów, musimy tutaj liczyć na łut szczęścia, licząc na odnalezienie nieznanego gatunku hominida, są trzy możliwości napotkania nieznanej nauce rasy, mam tu na myśli przypadkowe wykopalisko takiej istoty, co było by wysoce prawdopodobne, lub też przypadkowe napotkanie osobnika, podczas jakiejś zupełnie nie związanej z tematem ekspedycji , oraz trzecia i najmniej prawdopodobna możliwość, że istota taka podczas migracji np. w poszukiwaniu pożywienia, zapuści się w obszary zamieszkałe przez człowieka.

Mówię tutaj o szczęściu natknięcia się na ów gatunek, bo szczerze wątpię w to że kiedykolwiek zostanie zorganizowana naukowa długofalowa ekspedycja, której celem miało by być poszukiwanie bliżej nieznanej nauce rasy hominidów, której to istnienie jest typowo hipotetyczne.


  • 0

#6

Bestbruno85.
  • Postów: 6
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Jak patrze na te zdjęcia wnuczk i syna Zany to jakoś niespecjalnie dostrzegam tam podobieństwo do nieludzkiej istoty typu yeti. Mają odrobinę inaczej ukształtowane kości twarzy, ale poza tym wyglądają zupełnie normalnie. Na całym świecie można pewnie spotkać ludzi, którzy o wiele bardziej przypominają yeti ;) Widział ktoś np. boksera Nikolaja Wałujewa? :)


  • 0

#7

NTM.

    Nie dotykaj mnie...

  • Postów: 444
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Nieszczególna
Reputacja

Napisano

Jak patrze na te zdjęcia wnuczk i syna Zany to jakoś niespecjalnie dostrzegam tam podobieństwo do nieludzkiej istoty typu yeti.

 

Za to widać u nich sporo cech murzyńskich/mulackich :P


  • 0

#8

edoneil.
  • Postów: 17
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Wyglądają jak każde ruskie, brak inteligencji i przepicie wypisane na twarzy 

 

obraza.gif

 

Muahahahahaha...:facepalm:, to się pośmialiśmy, a teraz leć do mamy i zapytaj ją o znaczenie słowa: obraza.

 

Kronikarz


  • -4

#9

kpiarz.
  • Postów: 1986
  • Tematów: 388
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Prośba do modów : proszę o dołączenie tego tematu do  "Dzika kobieta" - Zana czyżby zaginione ogniwo ewolucji ?

 

Trudno powiedzieć, kim była Zana. Czy była potomkiem etiopskich niewolników ?  Raczej nie. Spróbujmy wymienić cechy Zany.

 

1. Była dorosłym i dzikim stworzeniem, gdy ją złapano. Oswajano  parę lat, nim zdecydowano się ją wypuścić. Wracała, bo we wsi czekało na nią jedzenie. Podobnie zachowują się np. wilki, które człowiek też oswajał.

2.Była olbrzymką, bardzo silną. Zwykle ludzie na to zwracają uwagę. Zdziczała kobieta, wychowana od małego w górach na pewno byłaby silniejszą od kobiet żyjących na wsi, ale czy silniejszą od mężczyzn przyzwyczajonych do ciężkiej pracy fizycznej ? Tu bym dyskutowała.

3. Zana miała jasną skórę obrosłą czarno-brunatnym włosem. Są ludzie, którzy mają nadmierne owłosienie ale i oni chodzą w ubraniu, ale Zana nawet zimą nie chciała nakładać ubrania. Okolice Suchumi to klimat podzwrotnikowy, ale nawet tam zimą temperatura potrafi spaść do -2. Gdyby Zana byłaby człowiekiem, to zimą byłoby jej zimno i przyjęła by rzeczy ofiarowane jej przez człowieka.

4. Czaszka syna Zany ma cechy raczej człowieka pierwotnego niż negroidalnego.

 

Uważam, że jest zupełnie możliwe, że Zana należała do ostatnich przedstawicieli małpoludów, którzy już byli bardzo blisko nas, ludzi, skoro było mozliwe krzyżowanie się ich z człowiekiem. Uważam też, że skoro żyją bezpośredni potomkowie Zany, powinno się przeprowadzić jak nawięcej badań genetycznych, które by choć częściowo wyjaśniły by tajemnicę pochodzenia człowieka.


  • 1





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u