Skocz do zawartości




Zdjęcie

Echnaton i monoteizm

Aton Egipt Echnaton Amenhotep IV religia

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
12 odpowiedzi w tym temacie

#1

Mr. Mojo Risin'.
  • Postów: 988
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

echnaton-sphinx-amarna.jpg

 

Nie ma chyba w dziejach starożytnego Egiptu drugiej tak kontrowersyjnej i tajemniczej postaci jaką jest jeden z ostatnich faraonów XVIII dynastii – Amenhotep IV Echnaton (w przybliżeniu 1353-1336 p.n.e.). Okrzyknięty „pierwszym idealistą i indywidualistą” w historii ludzkości, błyskotliwym geniuszem i autorem wyprzedzającej swoje czasy reformy religijnej – rzekomy twórca monoteizmu, z którego później miał „ściągnąć” Mojżesz. „Rewolucjonista” walczący z wszechmocną organizacją amońskiego „kleru” (stąd przydomek „heretyk”), który miał uknuć spisek i obalić dobrotliwego, miłującego pokój władcę za to, że chciał ulżyć egipskim chłopom jarzma pracy dla religijnej kliki.

Mężczyzna, czy kobieta? A może zagubiony, poszukujący własnej tożsamości aseksualny filozof? Kim Echnaton był naprawdę?

Poprawną odpowiedzią jest: nie wiadomo. Smutnym faktem egiptologii jest, że zachowany materiał źródłowy z racji swojej fragmentaryczności i charakteru nie pozwala (z bardzo nielicznymi i nieznaczącymi wyjątkami – jak, np. niektóre grafitti) na poznanie osobowości, przekonań, prywatnego światopoglądu żyjących ówcześnie ludzi. Szczególnie obowiązuje to ludzi wyższych sfer społeczeństwa, ukrytych za maską inskrypcji, rytuałów i ceremonii. Niestety, faraon „heretyk” pozostanie dla nas wiecznie ukryty za maską kontrowersyjnego stylu w jakim był przedstawiany, z pozoru tak różnego od klasycznej sztuki egipskiej, rzeźb i malowideł, pozostawiając nawet bez odpowiedzi pytanie jak wyglądał on fizycznie. Cóż zatem można powiedzieć o jego osobie i jego czynach, rozpalających wyobraźnię pokoleń badaczy i zwykłych, zagubionych w dzisiejszym świecie ludzi? Tak bardzo, że ponad trzy tysiące lat po tamtych zagadkowych wydarzeniach składających się na lata jego panowania, do odkrytego miasta w pobliżu wioski el-Amarna, Achetaton (pol. Horyzont Tarczy Słonecznej) przybywają jednostki zwiedzać i medytować na fundamentach zrujnowanych przed dziesiątkami wieków świątyń bóstwa Tarczy Słonecznej – Atona; naiwnie wierząc, że odkryli istotę prawdziwej, naturalnej religii „pierwszego idealisty i indywidualisty” w historii ludzkości.

 

echnaton2.jpg

 

Trzeba zacząć od zarysowania ogólnego tła, w których przyszło mu żyć i wdrażać w życie pod wieloma względami innowacyjną – w innych zaś zaskakująco konserwatywną – doktrynę. Egipt XVIII dynastii (XVII-XIVw. p.n.e.), która rozpoczęła okres nazwany wiele wieków później Nowym Państwem, był największym imperium ówczesnego świata. Władza faraonów, panujących nad zjednoczonym ponownie pod ich berłem Egiptem po okresie „rozbicia dzielnicowego”, czyli partykularyzmu poszczególnych terytoriów i zwierzchniej władzy „obcych” Azjatów – Hyksosów, roztaczała się od górnego biegu Nilu daleko na południu, obejmując Kusz, praktycznie po rzekę Eufrat w Syropalestynie. Kolejni faraonowie podporządkowywali sobie mniejszych książąt, rozdając karty na międzynarodowej scenie. Na całej ziemi egipskiej zaczynają wyrastać pałace i świątynie poświęcone wszystkim bóstwom jakie tylko można sobie wyobrazić, kraj wszedł w niebywały okres rozkwitu i bogactwa. Cóż zatem się stało, że nagle – jak się zdaje – zagadkowy syn jednego z największych władców Egiptu w dziejach, Amenhotepa III, postanawia zakazać kultu wszystkich innych bóstw, każąc oddawać cześć kontrowersyjnemu, bezosobowemu bóstwu Tarczy Słonecznej – Atonowi?

Po prostu nie wiadomo. Pewnym jest natomiast, że pozorna „rewolucja” nie pojawiła się znikąd, tak samo jak styl amarneński nie był w istocie niczym kontrowersyjnym i tak całkowicie nowym. Przez lata panowania swoich poprzedników ze źródeł widać wyraźne wynoszenie na piedestał bóstw solarnych, powoli ewoluujących w postać znanej już wcześniej w ikonografii Tarczy Słonecznej – Atona. Od Re i Horachte, poprzez Re-Horachte, aż do tajemniczej, bezosobowej Tarczy, prawie każdy faraon XVIII dynastii obdarzał szczególną łaską jednego z nich. Nawet część pałacu – zdawało by się, że pokornego wyznawcy Króla Bogów Amona-Re – Amenhotepa III w Malgacie nosiła miano „Domu Neb-maat-Re, który jest wspaniałym blaskiem Atona”. Podobnie królewska barka ojca króla „heretyka” nazywana była „Blaskiem Atona”. Można stwierdzić, że przez pierwsze lata działalności – które mogły upłynąć pod nadzorem ojca (kwestia sporna) – młody faraon wiernie kontynuował przyjętą przez swoich poprzedników politykę we wszystkich jej aspektach. Rozpoczął szeroko zakrojony plan fundacji nowych świątyń, które były poświęcone coraz to nowszym formom bóstw solarnych – od Re-Horachte, Hor-Atona, Atona, itd. Kwestia nazewnictwa „Jedynego Boga” jest w istocie bardzo złożona i niejasna, gdyż z samych zapisów imion, które się z nim identyfikuje, możnaby skomponować mały panteon. Pojawia się jednak nowość w postaci zamykania w niektórych przypadkach jego imienia w ozdobnych kartuszach (węźle szen symbolizującym w najprostszym ujęciu całe Stworzenie), przysługującym wyłącznie faraonom. Wbrew powszechnej opinii nie był absolutnym pacyfistą i za jego panowania podjęto kilka wysiłków militarnych. W sztuce i rytuale kontynuował wszystkie cechy idealnego władcy XVIII dynastii. Doszło jednak do kolejnego ewenementu w tym polu, gdyż obok faraona coraz częściej przedstawiana była jego małżonka – czyli królowa Nefertiti. Zachowały się nawet przedstawienia, w których – wzorem wojowniczych królów – niemiłosiernie gromi spętanych wrogów Egiptu.

 

egypt-echnaton-relief.jpg

Większość informacji dotyczących pierwszego okresu panowania Amenhotepa IV Echnatona została wydobyta z fragmentarycznych pozostałości jego działalności budowlanej w Tebach. W wyniku restauracji starego modelu religii egipskiej, wszystkie gmachy „odrzuconej” Tarczy Słonecznej (a raczej zaproponowanej przez króla „heretyka” jej formy, gdyż jako bóstwo Aton nigdy nie został „zapomniany”) zostały rozebrane i w większości posłużyły jako materiał dla następnych królów. Mowa o tzw. talatat (z arabskiego: trojakach; nazwa prawdopodobnie pochodzi od faktu, że większość talatat jest długa na 3 dłonie), kamiennych bloczkach, które kiedyś wchodziły w skład rozebranych świątyń. Liczy się je w tysiącach i do dziś nie zakończono ich inwentaryzacji.

Około 5. roku panowania dochodzi do przełomu. Amenhotep IV zmienia swoją tytulaturę, ogłasza się Echnatonem (tzn. Miły Atonowi), przenosi się do nowej stolicy – wspomnianego Horyzontu Atona. Świątynie starych bóstw zostają zamyknięte, zaś jedynym bóstwem zostaje Tarcza Słoneczna, traktowana najprawdopodobniej dosłownie jako doczesny-wieczny władca Egiptu, z którym pośredniczyła jedynie rodzina królewska. Wchodzi w użycie nowy styl, określany jako amarneński. Do niedawna przedstawiany jako „klasyczny” władca, Echnaton przyjmuje groteskowe oblicze: zapadły brzuch, długie kończyny, „końska” szczęka – za nim zaś podobne formy przyjmuje cała rodzina królewska i poszczególni dworzanie.
Najbardziej jednak zajmujące jest subtelne zaprzestanie używania słowa „bogowie”. Takie tłumaczenie egipskiego „neczer” – bo o tym słowie mowa – jest jednak nieścisłe i z natury powoduje szereg nieporozumień. Faktem jest, że zaprzestano użytkowania liczby mnogiej, a ograniczono do minimum jej liczbę pojedynczą (istniała także forma podwójna), co może stanowić przesłankę o „monoteizmie”, jednakże takie rozumienie sytuacji wynika jedynie z ignorancji nt. naszej ogólnej wiedzy o specyfice religii egipskiej jako całości. Znaków na określenie „boskości” w języku egipskim było wiele: głównie służyły do tego determinatywy o antropomorficznych formach jednoznacznie wskazujących na konkretne bóstwo a także szereg innych, przybierających najróżniejsze kształty. Słowo „neczer”, przedstawiane najczęściej jako hieroglif interpretowany najczęściej jako ideograficzne przedstawienie chorągwi kultowej na dobrą sprawę nie odsłoniło przed współczesnością swojego prawdziwego, bezpośredniego znaczenia. Istnieją teorie łączące się właśnie z fetyszyzmem oddawania czci (chorągiew), poprzez analogie fonetyczne z wyrażeniem „odmładzać się”, „drzewo” (konkretnie chodzi o wierzbę – ~„niczer”) a poprzez analizy porównawcze z innymi językami grupy chamito-semickiej starożytności przypisywano „neczer” znaczenia takie jak „dusza”, „demon” lub „życie”. Zamieszanie wynika z przyjętego tłumaczenia Kamienia z Rosetty, gdzie „neczer” odpowiadało greckiemu „theos”. Jednakże rozciąganie późnego znaczenia schyłku całej cywilizacji na całą jej historię jest dosyć ryzykowne. Później jeszcze Koptowie zaczęli używać tego słowa – oczywiście dosyć już fonetycznie zniekształconego – na określenie Boga chrześcijańskiego, nieściśle jednak (nadal pozostawała w użyciu forma mnoga). Przez większość historii egipskiej słowo to używane w liczbie pojedynczej wskazywało jednak jedynie na jedno bóstwo – spośród wielu; a także – co przeczy rozumieniu tego słowa jako określającego „Boga” w naszym rozumieniu – wobec zmarłych (zarówno królów, jak i zwykłych ludzi). Kwestia rozumienia „boskości” przez cywilizację starożytnego Egiptu jest niesamowicie złożona i budząca wiele emocji. Z całą pewnością jej oblicze zostało zanieczyszczone przez kontakty greckie, które opisywały ją przez pryzmat swojego politeizmu. Opinie są płynne i wielokrotnie wielcy badacze je zmieniali: od politeizmu, henoteizm, aż po monoteizm atonizmu właśnie.

 

DSC08911.JPG

Jednakże stopniowa gradacja z wielu form bóstwa solarnego, aż po krótkotrwałą supremację „Jednej Jedynej” Tarczy Słonecznej nie pozostawiają wątpliwości. Wiele bóstw zostało zastąpionych przez jedno, przynajmniej w oficjalnym rytuale władzy królewskiej. Czegoś takiego nie było w historii Egiptu wcześniej, ani potem: nastał faktyczny monoteizm. Najbezpieczniej jest powiedzieć, że Echnaton doprowadził do racjonalnej konsekwencji podejmowanych już od wielu lat kroków przez swoich poprzedników. Czy przyświecał temu zaplanowany od dawna cel polityczny, czy religijny? A może to kilkuletnie „szaleństwo” było wynikiem spontanicznego „objawienia” – niczym opisywanego przez M. Eliadego – Echnatona, który nie bacząc na nic innego postanowił oddać się bez reszty nowej misji? Tego najprawdopodobniej nigdy się nie dowiemy. Jesteśmy na chwilę obecną „skazani” na formułowanie najprzeróżniejszych teorii, które są mniej lub bardziej oparte na znanych faktach. Czy ten monoteizm był konsekwentny, zaś „zerwanie” z tradycją – kompletne? Bynajmniej. Pomimo radykalnej zmiany pojmowania „boskości”, nowy porządek posługiwał się tymi samymi symbolami, treściami i narzędziami. Pozorny „naturalizm” stylu amarneńskiego pełnił w istocie taką samą – symboliczną – rolę w sztuce, gdzie zamiast wysportowanego władcy u szczytu sukcesów militarnych, zaczęto przedstawiań znacznie bardziej zbliżonego do transcendencji z bezosobowym, bezpłciowym bóstwem Tarczy Słonecznej, która stworzyła cały dotychczasowy świat. Nawet groteskowa głowa króla „heretyka” jest dziś interpretowana jako przedstawienie „Kosmicznego Jaja”, zaś chorobliwe ciało – jako znany od wieków symbol śmierci i rozkładu, z którego powstaje nowe życie. To oczywiście tylko teorie niektórych badaczy, niemożliwe do sprawdzenia: „co artysta miał na myśli”. Bezpieczne jednak wydaje się pozostanie przy dotychczasowej metody interpretacji sztuki egipskiej, gdyż brak jest dowodu na owy „naturalizm”, który miał jakoby oddawać prawdziwy wygląd króla „heretyka” (do dziś nie zidentyfikowano jego mumii).
Sam dwór wykazywał wiele „niesubordynacji”, gdyż w grobowcach – nawet samego króla – odnaleziono tradycyjne figurki uszebti. Królowa Nefertiti obnosiła się z biżuterią symbolizowaną „ludowym bożkiem” Besem. Nawet sam „nowy” Horyzont Atona był zbudowany na tych samych założeniach i zbliżonym planie co „tradycyjny” kompleks Karnaku i Luksoru jako miasto ceremonialne. Reforma – niezaprzeczalnie w swej treści doniosła – została jednak w starych „szatach formy”. Banalne jest spostrzeżenie, że jej odbiór w społeczeństwie był praktycznie żaden. Nie wiadomo jakie reakcje wzbudziło zamknięcie starych świątyń, nawet wśród mieszkańców Achetaton. W każdym razie odnaleziono bardzo dużo stel i figurek przedstawiających lub mówiących o starych bóstwach, lecz nieuzasadnione jest twierdzenie o wielkim społecznym oporze, gdyż materiał źródłowy nie mówi nawet nic o pokutującym do dziś micie konflikcie „władzy świeckiej (Echnatona) i władzy duchownej (religii Amona-Re)”, co samo w sobie jest anachronizmem w stosunku do naszej wiedzy o światopoglądzie egipskim. Większość znanych nam osób dworu i wyższych warstw – nawet wśród kapłanów „starych bóstw” – dosyć płynnie dostosowała się do wprowadzanych reform. Równie spokojnie – jak się sądzi – dokonano restauracji dawnego porządku. Echnaton znika z areny dziejów, jednakże u władzy pozostaje wciąż jego rodzina. Nawet wielki „konserwatysta” Horemheb był wiernym poddanym króla „heretyka” za jego życia. O co w tym wszystkim chodziło? Wiadomo, że Achetaton szybko opuszczono, na zmarłego Echnatona spadło damnatio memoriae – nie pierwsze i nie ostatnie w historii Egiptu – jednakże samo bóstwo Tarczy Słonecznej nie zostało obarczone jakąkolwiek konsekwencją za czyny „kryminalisty z Achetaton” (poza powrotem to swojego uprzedniego statusu oczywiście).

 

NefertitiRelief_SmitingSceneOnBoat-Close

Najciekawszym w całej tej historii – z punktu widzenia religioznawstwa – jest oczywiście Wielki Hymn do Atona. Jest to tylko jedna z wielu kompozycji poświęconych bóstwu Tarczy Słonecznej, jednakże zelektryzowała na długie lata większość zajmujących się historią religii. Wynika to z dosyć oczywistego podobieństwa do biblijnego Psalmu 104. Oczywiście brak zdolności analizy, braku rozróżnienia między formą a treścią, ignorancja metodologiczna itd. prowadzi do pomieszania pojęć oraz kolejności i ten ciekawy przypadek zbieżności (bądź dyfuzji) form kultowych między dwiema religiami bywa interpretowany dosyć opatrznie podług apriorycznych założeń tworząc sofizmaty, gdzie na pierwszeństwo wysuwa się freudowskie:
„Jeżeli Mojżesz dał Żydom nie tylko nową religię, lecz także nakaz obrzezania, to on sam nie mógł być Żydem, ale Egipcjaninem, a zatem mozaizm był najprawdopodobniej religią egipską, a konkretnie – pozostając w opozycji do wierzeń ludowych – religią Atona, z którą również późniejsza religia żydowska zgodna jest w kilku zasadniczych punktach”
Sofizmat jest oczywisty, gdy materiał podda się logicznej analizie metodologiczej: historycznej i religioznawczej. Nie ma zasadności apriorycznego ustawiania w porządku chronologicznym, „kto inspirował kogo”, gdyż równie poprawne jest stwierdzenie, że Egipcjanie po raz pierwszy w dziejach mający wszechstronny kontakt ze wszystkimi kulturami Bliskiego Wschodu i masowo goszczący ich przedstawicieli w swojej dolinie mogli zachłysnąć się odmiennością Hebrajczyków. Podobieństwo kończy się właśnie na formie i to części, gdyż w wielu punktach religijna tradycja hebrajska, która doprowadziła do wykrystalizowania się w postaci świętych ksiąg mozaizmu stoi w sprzeczności z monoteizmem egipskim „w kilku zasadniczych punktach” (m.in. zakaz czczenia Słońca – czyli jakby nie patrzeć: Tarczy Słonecznej; zakaz przedstawiania Boga, itd.). Dyfuzja mogła być oczywiście możliwa, jednakże niemożliwe jest – na chwilę obecną – jej potwierdzenie i uporządkowanie „kto kogo”.

 

grossEchnatonBauch.jpg

 

Z powodu istnego zatrzęsienia nowości, w dodatku tak silnie kontrastujących z dotychczasowym obrazem starożytnego Egiptu, narosło wokół tego okresu mnóstwo intrygujących teorii, gdzie jedna stara się prześcignąć drugą. Nie trzeba jednak wybitnego źródłoznawcy i metodologa, by przekonać się, że większość z nich opiera się bardziej na apriorycznych oczekiwaniach ich formułujących badaczy, niż na materiale źródłowym poddanym odpowiednim metodom. Wielu amatorów starożytnych historii i rewelacji może to zaboleć, ale prawda jest taka, że przyczyn reformy atonizmu nie sposób dociec – przynajmniej na chwilę obecną. Materiał źródłowy jest tak fragmentaryczny i o tak ściśle określonym charakterze, że nie umożliwia on na uzyskanie odpowiedzi na tak postawione pytanie. Niektórzy dają się ponieść wodzom fantazji, tworząc prawdziwe portrety psychologiczne Nefertiti, Echnatona i połowy dworu egipskiego tego okresu (oczywisty gwałt na metodzie; po szerszy komentarz zapraszam do lektury artykułu S. Jacksona przytoczonego w bibliografii niżej). Ograniczę się do przytoczenia tylko dwóch cytatów, które chyba najlepiej to oddają:
„Można sobie wyobrazić, że tak próba spółkowania w imieniu boga (jeżeli ciężko chory Amenhotep był jeszcze do niego zdolny), musiała być szokiem dla piętnastoletniej Nefertiti i mogła w niej wzbudzić negatywny stosunek do religii Amona”
Philipp Vandenberg, Nefertiti, tłum. P. Taracha, Warszawa 2002, s. 109.
„Za jednym zamachem było to więc uwolnienie mieszkańców miast i wsi od przytłaczającej ich tradycji, a także otworzenie im oczu na wszystko i zmuszenei ich do odrzucenia formuł i ideałów do których naginano ich od tysiącleci. Podczas trzech pierwszych lat koregencji książę i jego otoczenie rozpoczęli zdecydowany atak na dawne dogmaty. Namacalnym natychmiastowym wynikiem była adopcja w oficjalnych dekretach języka mówionego aż do tej pory starannie odsuwanego od świątyń i pałaców”
Christiane Desroches-Noblecourt, Tutanchamon. Życie, śmierć, odrodzenie, tłum. M. Marciniak, Warszawa 1980, s. 85.

To oczywiście tylko wybiórczy przyczynek, zachęcający do dalszej lektury. Pominąłem całą masę zagadnień, przedstawione zaś ograniczyłem maksymalnie. Całościowe przedstawienie tematu zajęłoby jednak kilkaset stron, nawet gdyby oprzec się na opracowaniach bardziej popularnonaukowych. Gdyby wejść w szczegóły – temat oczekiwałby na wydanie wielotomowe. Największym problemem dla polskiego czytelnika jest jednak brak literatury w naszym języku. Osoba Echnatona jest w niej przedstawiana tylko na marginesie. Osobiście polecam – w miarę możliwości – lekturę C. Aldreda, Akhenaten. King of Egypt. Praca całościowo przedstawia osobę faraona.

 

 

Wybrana literatura:
A Companion to Ancient Egypt, ed. A. B. Lloyd, Vol. I, Wiley-Blackwell 2010.
A Cyril, Akhenaten, King of Egypt, London 1991.
Bator W., Religia starożytnego Egiptu, Kraków 2004.
The Brill Dictionary of Religion, Vol. I, ed. K. Von Stuckrad, Leiden-Boston 2006.
Černý J., Religia starożytnych Egipcjan, tłum. E. Dąbrowska-Smektała, Warszawa 1974.
Desroches-Noblecourt Ch.,  Tutanchamon. Życie, śmierć, odrodzenie, tłum. M Marciniak, Warszawa 1980.
Grimal N., Dzieje starożytnego Egiptu, tłum. A. Łukaszewicz, Warszawa 2006.
Hornung E., Jeden czy wielu? Koncepcja Boga w starożytnym Egipcie, tłum. A. Niwiński, Warszawa 1991.

Tenże, Akhenaten and the Religion of Light, Ithaca 1999.
Jackson S., The „Wicked Priest” in Egyptology and Amarna Studies: A Reconsideration, Antigue Oriente 6 (2008), s. 185-211.
Kemp B. J., Starożytny Egipt. Anatomia cywilizacji, tłum. J. Aksamit, Warszawa 2009.
Tenże, The City of Akhenaten and Nefertiti: Amarna and Its People, London 2012.
Michałowski K., Nie tylko piramidy... Sztuka dawnego Egiptu, Warszawa 1974.
Montserrat D., Akhenaten: History, Fantasy and Ancient Egypt, London 2000.
Morenz S., Bóg i człowiek w starożytnym Egipcie, tłum. M. Szczudłowski, Warszawa 1972.
Niwiński A., Bóstwa, kulty i rytuały starożytnego Egiptu, Warszawa 1993.
Tenże, Mity i symbole starożytnego Egiptu, Warszawa 2001.
Redford D. B., Akhenaten the heretic King, Princeton 1984.
Stevens A., Private Religion at Amarna: the material evidence, Oxford 2006.
Tyldesley J., Klątwa Tutanchamona, niedokończona historia egipskiego władcy, tłum. N. Radomski, Poznań 2012.
Zdybicka Z., Religia i religioznawstwo, Lublin 1988.


  • 7



#2

Gamdela.
  • Postów: 217
  • Tematów: 3
  • Płeć:Kobieta
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Naiwnością byłoby oczekiwanie, że nowa religia będzie całkowicie odmienna od starej i zostaną całkowicie odrzucone wcześniejsze przekonania. Siła tradycji jest zwyczajnie większa od siły nowej ideologii - patrz katolicyzm w krajach słowiańskich a katolicyzm w Afryce np. Do dzisiaj mamy pogańskie zwyczaje i atrybuty chociażby Wigilia charakterystyczna tylko dla krajów słowiańskich, bo wywodząca się z naszych wcześniejszych wierzeń. I nie ma w tym niczego złego ani zaskakującego.

Dlaczego więc miałoby być inaczej przy wprowadzaniu nowej religii w Egipcie? Ludzie wszędzie są tacy sami. Przedstawianie postaci - tu też nie ma niczego niezwykłego, nowy faraon otwarty na zmiany otwarty był również w sztuce i akceptował a może sam wymusił nowy wizerunek - i to całkiem naturalne, bo skoro jest jeden Bóg to faraona należałoby lekko uczłowieczyć - odebrać boskość i te wizerunki faraona i jego żony Nefretete właśnie uczłowieczają ich w przedstawieniu bardziej naturalnym - ciało nie jest idealne, ciało starzeje się i mają dzieci, które kochają - córki trzymają na rękach - są normalnymi rodzicami i poprzez takie przedstawienia bardziej zbliżają się do ludzi niż do obojętnych i wyniosłych bogów. Było to nie do zaakceptowania i burzyło dotychczasowy porządek - faraonowie - dzieci bogów ponad ludźmi i zwykli ludzie. Echnaton i Nefretete postawili się zwyczajnie niżej, bliżej człowiekowi, bo być może zwyczajnie nie czuli się bogami a ludźmi i dla ludzi chcieli być bardziej ludzcy.

trudno mówić o aseksualności Echnatona skoro miał dzieci, a co do wyglądu to nic nadzwyczajnego i jedynego w historii ludzkości.


Użytkownik Gamdela edytował ten post 31.07.2014 - 08:15

  • 5

#3

Mr. Mojo Risin'.
  • Postów: 988
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Dziękuję za wartościowe spostrzeżenia. Mogę się podpisać pod częścią z nich, zwłaszcza odnośnie rzekomej aseksualności.

Jednakże z rezerwą odniosę się do "zniżenia" faraona do ludzi. Przedstawienia rodziny królewskiej, zwłaszcza w grobowcach notabli, świadczą inaczej: o jeszcze większym wyobcowaniu i wywyższeniu, gdzie jedynym orędownikiem i wyrazicielem woli boga jest właśnie król ze swoją rodziną. Zmienia się tylko kierunek nadprzyrodzonych boskich mocy: zamiast wybitnego wojownika trzymającego w szachu cały świat, król egipski zamienia się w wielkiego opiekuna. Cały czas jednak chodzi o utrzymanie "porządku" (maat).

Np. w grobowcu Hojego, sługi Królewskiej Matki Teje, w Amarnie możemy odczytać:

„Uwielbienie twojemu Ka, Waenre, dobry władco tworzący urzędowanie, Wielki Nilu całej krainy, Ka wszystkich gdy wznosisz pokolenia z pokoleń w celu […]  dla (?) Atona, ty będący nieustannym. Cieniu [wszystkich (?)], będący nieustannym [na zawsze].” (W. J. Murnane, Texts from the Amarna Period in Egypt, Atlanta 1995, s. 135)

Lub u jednego z ważniejszych Budowniczych:

„Oddając cześć Atonowi i całując ziemię Panu ciągłości przez ulubieńca Waenre; … wszystkiego […] który stworzył […] w każdym monumencie który jego Osoba stworzyła: zarządca udanych projektów budowlanych … apostoł(?), który przez jego Osobę został poinstruowany, Manaachtef. ‹‹Przychodzę przed ciebie, uwielbiając twoje piękno, Atonie opromieniający dwa brzegi.››” (tamże, s. 142)

A także w grobowcu Meryre (II):

„Uwielbienie twojemu Ka, NEFERCHEPRURE-WAENRE, dobry władco, ukochany Atona, wielki Nilu całej krainy […] ‹‹Jedyny w Re›› (Waenre - jedno z imion Echnatona), ukochany jak Aton.” (tamże, s. 165).

 

Z ang. tłumaczenie własne.

 

Kluczowym jednak jest ciągła powtarzalność formuły "Hetep-di-nisu" (~Dar, który daje król), mówiący o "wyłączności" rozporządzania całym stworzeniem przez osobę króla, będącą Horusem na Ziemi, Synem Re - teraz będącym jedną z emanacji immanentnego Dysku Słonecznego, który obchodził swoje Jubileusze jak "zwykły" faraon razem ze swoim ziemskim odpowiednikiem. Jak właściwie Echnaton postrzegał swojego starego-nowego boga, nie wiadomo na pewno. Mogę również z całą - na ile pozwala moja wiedza z literatury - pewnością stwierdzić, że podczas gdy starzy, wynieśli bogowie byli często bohaterami legend, opowieści czy wreszcie humorystycznych opowiastek, w których cały nimb ich świętości i wyniosłości znika (mity greckie przy nich to nic), to bezosobowa Tarcza Słoneczna oddziaływała jedynie "z góry", oddalona od przyziemnych spraw, gdzie nadzór sprawował król - jako jej emanacja.


  • 0



#4

Gamdela.
  • Postów: 217
  • Tematów: 3
  • Płeć:Kobieta
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Ciekawe spostrzeżenie z bezosobową tarczą Słońca - wynikałoby, że jest poza dobrem i złem i co najważniejsze - jest daleko i jedynym i niepodważalnym przedstawicielem tego Boga na ziemi jest tylko i wyłącznie faraon i jego rodzina, kolejny wniosek z tego wynikający to - odebranie kapłanom władzy?

Czyli wręcz odwrotnie do tego co napisałam - nie przybliżenie ku ludziom a większe wyniesienie?


  • 1

#5

MEfi..
  • Postów: 412
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Ciekawe są te rozważania mistycyzmu, wpływów kulturowych, etc., ale nie widzę głosu rozsądku i chłodnej analizy. Nikt nie uwierzy w nagłą, altruistyczną metamorfozę władcy w miłującego pokój, wyzwalającego chłopów... Na pierwszy rzut oka widać tu walkę o władzę i próbę wyeliminowania kasty kapłańskiej, albo ograniczenia jej liczby, wpływów, względnie zawłaszczenie jej dochodów i/lub władzy. 

Dobrym wskaźnikiem dla poparcia takiej teorii jest właśnie wspomniana damnatio memoriae. 


  • 1



#6

Mr. Mojo Risin'.
  • Postów: 988
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Wątpliwym jest, aby rzeczywiście chodziło o walkę z "kastą" kapłańską. Bez rozpisywania się, odsyłam do podanego wyżej artykułu S. Jacksona. Jest dostępny w Internecie za darmo, oferuje zaś właśnie chłodną - to powyżej - analizę tego wątku zarówno z podparciem wiedzy źródłowej, jak i z perspektywy historiograficznej. Stosunki personalne między świątyniami a władcą, który sam był przecież też kapłanem - jeśli nie przede wszystkim - są dosyć niejasne zaś interpretacja "walka między kapłanami a królem" w rozumieniu walki o rozdział władzy duchownej i świeckiej anachroniczna.

 

Oczywiście skazanie na zapomnienie wskazuje na konflikt - o ile nie polityczny - to przynajmniej o charakterze personalnym. Jest to jednak jedynie częściowa poszlaka, gdyż faktem pozostaje, że po śmierci Echnatona u władzy pozostała nadal jego rodzina i najbliższe otoczenie, które - jak wynika z analizy źródeł - nie sprzeciwiało się ogólnej linii reform. Nawet wielki "konserwatysta" Horemheb, który de facto zakończył całą reformę na dobre (uzurpował sobie, m.in. wystawioną przez Tutanchatona - Tutanchamona tzw. "stelę restauracyjną"), jak wszystko wskazuje był wiernym poddanym i wszystko zawdzięczał swojemu królowi. Tak jak wyżej nakreślone - konflikt między "kapłaństwem" a "królem" jest dosyć problematyczną tezą, jeśli mówimy o jego naturze jako fundamentalnym konflikcie zasad i władzy, gdyż koniec końców, to król był najwyższym kapłanem i cała ziemia i wszystkie dobra - w ostatecznej instancji należały właśnie do niego.


Użytkownik Mr. Mojo Risin' edytował ten post 31.07.2014 - 14:33

  • 0



#7

Kuruša.
  • Postów: 632
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Wątpliwym jest, aby rzeczywiście chodziło o walkę z "kastą" kapłańską.

 

 

Właśnie jest to bardzo prawdopodobne. Poprzedni władcy z XVIII dynastii, najświetniejszej w historii Egiptu, bardzo wzmocnili państwowy kult Amona, co stwarzało ryzyko zaistnienia dualizmu politycznego. Problem ten zauważył już poprzednik Echnatona, Amenhotep III, ale zdołał on jedynie zahamować rozwój kleru tebańskiego, ale go nie zatrzymał. Echnaton próbował, jako najwyższy kapłan, co zauważyłeś, przywrócić pełną władzę domenie królewskiej- a było to możliwe tylko i wyłącznie poprzez likwidację kultu Amona.


  • 0

#8

Mr. Mojo Risin'.
  • Postów: 988
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Dlatego odesłałem do artykuły traktującego o problemie szerzej. Problem tutaj leży w tym czym było kapłaństwo w starożytnym Egipcie i jaką rolę pełniła "instytucja" świątyni. To co wyłania się ze źródeł mówi, że wątpliwym jest już samo używanie takich pojęć jak "kasta", "kapłaństwo", "kler", które niosą ze sobą ładunek skojarzeń z naszego kręgu kulturowego, nie do przełożenia w ten sposób na stosunki społeczne w tej starożytnej cywilizacji.

Bardziej skłaniałbym się do szukania przyczyn damnatio memoriae Echnatona w przyczynach bardziej zawiłych, podobnych jakie przemycała J. Tyldesley - i o ile dobrze pamiętam C. Aldred. Mianowicie o post factum zmianę skrawka historii "państwa" Egipskiego, który w oczach reszty dworu nie zdał egzaminu w kategoriach "porządku" maat. Podobnie jak to przedstawiła w przypadku identycznego skazania na zapomnienie Hatszepsut. A może chodziło tylko o konflikt personalny? Gdybanie. Na tę ostatnią możliwość wskazywałaby jedna z inskrypcji, która mówi o wysłaniu przez Amenhotepa IV z ekspedycją jednego z najważniejszych sług Amona po materiał budowlany. Często nadinterpretowana jako "pozbycie się" oponenta, jej analiza raczej nie pozwala na takie jej rozumienie. Ekspedycje na pustynię przez wadi (arab. wyschnięte koryto rzeki) były w końcu zadaniem niezwykle prestiżowym i doniosłym; no i brak jakichkolwiek innych wzmianek o tym nieszczęsnym kapłanie. Znamiennym jest fakt, że świątynia Amona (rozumiana jako instytucja) nigdy w trakcie ani później nie zostawiła żadnych jednoznacznych śladów niechęci, nienawiści czy konfliktu, nawet w postaci tryumfalnych legend w kamieniu. Historia Egiptu, nawet tak nieodległa od wydarzeń okresu amarneńskiego, mówi że można by oczekiwać takiego rodzaju źródeł (chodzi o wypędzenie tzw. Hyksosów i zjednoczenie Oby Krajów przez jedną dynastię). Także fakt, że kapłani Amona zaczęli zyskiwać na znaczeniu (jako osoby) kilkaset lat później (Herhor). Brak po prostu przesłanek, że kapłani Amona w okresie poprzedzającym okres amarneński zaczęli "wymykać się spod kontroli". Żaden z ważniejszych - znanych - Kapłanów Amona nie dokonywał bardziej znaczących przedsięwzięć i nie są oni wyraźnie uchwytni w źródłach jako niezależne indywidualności. Także nieuzasadnione jest przyjęcie, że władza w osobie królewskiej coś "traciła" i musiała "przywrócić swój status" odbierany jej przez inne ośrodki.

Co nie znaczy, że takich źródeł nie można odkryć w przyszłości. Ale, jak uważam, można by najprędzej oczekiwać czegoś, co wskazywałoby na konflikt natury osobistej, a być może jakiś powszechny kryzys dynastyczny wynikły po śmierci Echnatona? Przypominam, że sukcesja po królu "heretyku" to jedna z najbardziej pogmatwanych kwestii w całej historii Egiptu. Być może brak zdolności zapewnienia stałej sukcesji pozostałej przy silnej władzy dynastii (?Nefertiti?, Semenchkare, Tutanchaton-Tutanchamon, Eje i wreszcie - najprawdopodobniej niespokrewniony - Horemheb) spowodował ingerencję dworu, który kryzys u samego szczytu władzy uznał za nieskuteczność nowego-starego Jedynego Boga, który przecież miał zapewnić doskonały porządek, a zawiódł już w kilka lat po swoim "objawieniu"? Ale to tylko gdybanie z mojej strony.

I o czym mówiłem na początku: źródła nie mówią nic o planach władców Egiptu w tej sprawie, co rzeczywiście jest bardzo problematyczne. Nawet słynna stela restauracyjna mówi jedynie o epizodzie, gdzie ~sanktuaria bóstw popadły w zapomnienie, teraz już jednak na powrót zamieszkałe przez bóstwa. Najprawdopodobniej "zamknięcie" świątyń innych bóstw nie oznaczało zamknięcia samych kompleksów świątynnych, których rola organizowania się społeczeństwa była pierwszorzędna (odsyłam do Batora czy Kempa z bibliografii) i nie chodziło tutaj nawet o władzę "duchowną". W starożytnym Egipcie wszystko wskazuje na to, że nie rozróżniano rodzajów władzy pomiędzy "świecką" a "religijną"/"duchowną".


  • 0



#9

Kuruša.
  • Postów: 632
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Dlatego odesłałem do artykuły traktującego o problemie szerzej. Problem tutaj leży w tym czym było kapłaństwo w starożytnym Egipcie i jaką rolę pełniła "instytucja" świątyni. To co wyłania się ze źródeł mówi, że wątpliwym jest już samo używanie takich pojęć jak "kasta", "kapłaństwo", "kler", które niosą ze sobą ładunek skojarzeń z naszego kręgu kulturowego, nie do przełożenia w ten sposób na stosunki społeczne w tej starożytnej cywilizacji.

 

 

To o co chodzi z nadawaniem ziem i przekazywaniem bydła, niewolników i skarbów po wyprawach wojennych? To właśnie nasiliło się szczególnie za Totmesa IV, a ogólniej- XVIII dynastii.

 

Brak po prostu przesłanek, że kapłani Amona w okresie poprzedzającym okres amarneński zaczęli "wymykać się spod kontroli". Żaden z ważniejszych - znanych - Kapłanów Amona nie dokonywał bardziej znaczących przedsięwzięć i nie są oni wyraźnie uchwytni w źródłach jako niezależne indywidualności. Także nieuzasadnione jest przyjęcie, że władza w osobie królewskiej coś "traciła" i musiała "przywrócić swój status" odbierany jej przez inne ośrodki.

 

 

Przesłanką taką są właśnie owe dotacje, które sprawiały, że materialnie kapłani ze świątyni Amona stawali się coraz bardziej niezależni od państwa egipskiego.

 

W starożytnym Egipcie wszystko wskazuje na to, że nie rozróżniano rodzajów władzy pomiędzy "świecką" a "religijną"/"duchowną".

 

 

Sęk w tym- że nie musiano. Władza to władza, nie ważne, czy sprawowana jest przez kapłana czy przez faraona, czy faraona-kapłana. Istniało poważne zagrożenie tym, że kultu Amona się oderwie, i nazywanie tego anachronizmem jest dość dziwne, wziąwszy pod uwagę, że to właśnie kapłani z Teb jako jedyni stawili opór Hyksosom, czym doprowadzili do powstania XVIII dynastii i jej rozkwitu. Echnaton najprawdopodobniej w tym widział zagrożenie dla swojej władzy, tym bardziej że był człowiekiem dość zamkniętym w sobie i bojaźliwym, zapewne sam sobie napędzał strach. Gdyby zaś chodziło o konflikt personalny, najzwyczajniej w świecie pozbawiłby urzędu arcykapłana, otruł lub cokolwiek innego- niemożność takiego rozwiązania również dowodzi wzrostu znaczenia i siły kapłanów z tego miasta. Dużo łatwiej jest usunąć jedną osobę, niż likwidować cały kult z powodów personalnych...

 

Chętnie bym się zajął tymi artykułami- niestety obecnie nie mam takiej możliwości.


  • 1

#10

Mr. Mojo Risin'.
  • Postów: 988
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Właśnie o takich dywagacjach oderwanych całkowicie od źródeł i wiedzy z nich wynikającej (np. funkcji instytucji świątyni) pisałem. Można powiedzieć, że to świątynia w ogólności była istotą całej struktury funkcjonowania państwa egipskiego, lub w skrócie świątynia=państwo (upraszczam, ale co pewnego można o tym powiedzieć?). Świątynie stanowiły centrum nie tylko religijne, ale głównie administracyjne, wokół których skupiało się całe życie społeczności. Chęć zniszczenia tego jednoczącego w istocie elementu, który był fundamentem samej władzy faraona, byłaby jednocześnie chęcią do obalenia samego siebie. Być może tak się stało? Być może po faktycznym zamknięciu świątyń i nieudanej próbie zastąpienia ich jakimś nowym modelem administracji skupiającej się wokół świątyń Atona (powstawały one w całym Egipcie, sanktuaria Tarczy Słonecznej odnaleziono nawet w Nubii) spowodował ogólny kryzys zarządzania całym krajem; że nowy model był wprowadzany w zbyt trudnym momencie (Hetyci) i nie podołał sytuacji spowodował do zawirowań na dworze? przypominam, że nie wiadomo nic na temat, w jaki sposób zniknął/zmarł Echnaton, a także o sytuacji wewnętrznej poza stelą restauracyjną, datowaną na lata po zniknięciu Echnatona z areny wydarzeń. Nie wiadomo nawet czy Nefertiti zmarła na długo przez swoim małżonkiem, czy go przeżyła. Są nawet teorie utażsamiające ją z Semenchkare; a także mówiące o homoseksualnym, wewnątrzrodzinnym związku Echnatona z tymże. Jednakże - cel mojego tekstu - należy pamiętać że wszystkie próby stworzenia z fragmentów źródłowych jakiejś większej narracji siłą rzeczy opierają się na pozaźródłowych, niemetodycznych założeniach.

 

Dlatego tezy dot. o osobowości Amenhotepa IV Echnatona typu "był człowiekiem dość zamkniętym w sobie i bojaźliwym, zapewne sam sobie napędzał strach" są oczywiście absurdalne i pochodzą z popularnego wyobrażenia historii Egiptu utwardzonego w popkulturze. Podobnie jak w - piętnowanym w niezwykle wnikliwym artykule S. Jacksona - podejściu części egiptologów, którzy poświęcając metodę tworzą - być może fascynujące - narracje, których kontakt z materiałem źródłowym zostaje niemal całkowicie zerwany (patrz wyżej). Podobna tej jest teza o przyczynie całej reformy amarneńskiej leżącej w inicjatywie Nefertiti, która miała żywić szczere obrzydzenie wobec religii Amona-Re po stosunku seksualnym. Skąd Autorka wie, co czuła i czym kierowała się anonimowa w istocie kobieta sprzed trzech tysięcy lat? Nie wiedziała tego oczywiście i dla spójności narracji poświęciła warsztat naukowy. Osobiście nie piętnuję tego - trzeba w końcu podejmować próby tego rodzaju, starając się utworzyć jakikolwiek spójny obraz pewnej części historii. Należy jednak pamiętać o antynaukowych założeniach tychże narracji.

 

Celem mojego tekstu jest w pierwszej kolejności uczulenie amatorów historii na te problemy dotykające niektóre tematy starożytności - że faktyczny materiał źródłowy, te namacalne ślady po historii, czasem mają się nijak do fascynujących narracji historiograficznych i wyobrażeń popkultury. Nie wiemy nawet czy rzeczywiście istniał jakikolwiek konflikt władzy między ludźmi świątyni Amona-Re, a nowym kultem Tarczy Słonecznej. W źródłach nie zachowało się nic, co by mówiło o jakiejkolwiek opozycji (z perspektywy oczywiście słusznego oporu na zasadzie "zwycięzcy piszą historię", tak jak było to w przypadku "wypędzenia" Hyksosów, które pozostawiło po sobie całe zatrzęsienie kommemoratywnych zabytków i wpłynęło trwale na "mit" władzy faraońskiej Nowego Państwa). Teza o wzroście "znaczenia" (w sensie politycznego) ludzi reprezentujących przede wszystkim interesy świątyni Amona-Re jest pod względem historycznym problematyczna ponieważ brak nawet śladów, że takie interesy (sprzeczne z władzą królewską) istniały. Teza o rzekomym zwycięstwie "kleru" nad "kryminalistą z Achetaton" w świetle wydarzeń, jakie nastały tuż po restauracji również wygląda na wyjętą z kontekstu. Przecież powrotu do starych kultów i odrzucenia reformy doprowadziło - prawdopodobnie - działanie wybitnego wojskowego, jakim był Horemheb, który milczy o jakimkolwiek wyróżnianiu Amona-Re ponad to, co już było. Także seria wybitnych władców, z Ramzesem II na czele, pokazuje, że władza królewska "czuła się" niezagrożona żadnymi partykularyzmami ze strony opozycji świątynnej.


  • 0



#11

Kuruša.
  • Postów: 632
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Właśnie o takich dywagacjach oderwanych całkowicie od źródeł i wiedzy z nich wynikającej (np. funkcji instytucji świątyni) pisałem. Można powiedzieć, że to świątynia w ogólności była istotą całej struktury funkcjonowania państwa egipskiego, lub w skrócie świątynia=państwo (upraszczam, ale co pewnego można o tym powiedzieć?)

 

 

No ja to doskonale rozumiem o czym mówisz. Podobne były motywy utworzenia tetrarchii w Rzymie(wybacz przeniesienie do okresu na którym znam się lepiej): państwo składało się z prowincji, ale namiestnicy często wszczynali bunty. Aby to ukrócić, Dioklecjan zmniejszył ich władzę, dwukrotnie zwiększając liczbę namiestników, ale zmniejszając prowincję. Niemal to samo mogło zajść tutaj: władca, obawiający się wzrostu potęgi kultu Amona, decyduje się nie na likwidację religii jako takiej zagrażającej jego panowaniu, wręcz przeciwnie- próbuje ustanowić pełną kontrolę nad kultem, ponieważ jeden kult=jeden arcykapłan. Powierzanie takiej władzy kapłanowi Teb byłoby nierozsądne, z powodów o których już mówiłem, dlatego powołał osobę, która zawdzięczała mu wszystko, bowiem była najwyższą osobą poza faraonem. Była to zapewne próba kupienia lojalności i pełni władzy przez Echnatona.

 

Świątynie stanowiły centrum nie tylko religijne, ale głównie administracyjne, wokół których skupiało się całe życie społeczności.

 

 

Skoro świątynie stanowiły centrum administracyjne, to ZAWSZE istniało ryzyko nieposłuszeństwa z ich strony.

 

Dlatego tezy dot. o osobowości Amenhotepa IV Echnatona typu "był człowiekiem dość zamkniętym w sobie i bojaźliwym, zapewne sam sobie napędzał strach" są oczywiście absurdalne i pochodzą z popularnego wyobrażenia historii Egiptu utwardzonego w popkulturze.

 

 

Z tym, że nie moja to teza.

 

Zagubiony w rozważaniach filozoficznych faraon najwyraźniej zaniedbał sprawy polityczne. Hetyci nieustannie wywoływali zamieszki w protektoratach egipskich i podburzali przeciw Egiptowi coraz więcej książąt. Za jego rządów wpłynęły setki listów dotyczących niebezpieczeństwa zagrażającego posiadłościom azjatyckim. Wielu książąt z małych księstw uskarżało się na brak pomocy od dworu egipskiego. Wołania o pomoc pozostawały bez echa, gdyż Echnaton wolał pisywać wiersze i słuchać muzyki, niż wysyłać zbrojne ekspedycje.

 

To fragment pocztu faraonów, spisanego przez Bogusława Kwiatkowskiego. W podobnym tonie wypowiada się Albertyna Szczudłowska w "Starożytny Egipt" a niemal już identycznie Horst Klengel w "Historia i kultura starożytnej Syrii".

 

Podobna tej jest teza o przyczynie całej reformy amarneńskiej leżącej w inicjatywie Nefertiti, która miała żywić szczere obrzydzenie wobec religii Amona-Re po stosunku seksualnym. Skąd Autorka wie, co czuła i czym kierowała się anonimowa w istocie kobieta sprzed trzech tysięcy lat?

 

 

:szczerb:

Jedyne, co przychodzi mi na myśl. co mogła sobie myśleć, to teoria jakoby pochodziła gdzieś z Mitanni/Syrii i była czcicielką Astarte- bogini płodności.

 

Nie wiemy nawet czy rzeczywiście istniał jakikolwiek konflikt władzy między ludźmi świątyni Amona-Re, a nowym kultem Tarczy Słonecznej.

 

 

To akurat zapewne spowodowane jest tym, że wykreślono imię Atona i Echnatona z tekstów. Najzwyczajniej w świecie, udawano że nic się nie stało, a czas leci dalej; było o tyle łatwiejsze, że i lud był z tego powrotu zadowolony, i nie trzeba było tworzyć żadnych koncepcji ucieczki lat, Egipcjanie bowiem liczyli lata wedle panowania władcy, a nie od konkretnego wydarzenia.


  • 1

#12

Mr. Mojo Risin'.
  • Postów: 988
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A to wszystko być może.

Imion Atona i jego wizerunków zwykle nie niszczono; damnatio memoriae spadło właśnie wyłącznie na "kryminalistę" z Achetaton, co jest jedną z głównych zagadek w procesie prób odpowiedzenia na pytanie o przyczyny i skutki reformy. Nie ma źródeł mówiących o stosunku "ludu" do restauracji; być może krótki okres "kulminacji" reformy uniemożliwił powstanie trwałych źródeł. Być może "lud" w ogóle nie doświadczył reformy (jeśli nie zamknięto świątyń jako instytucji), zaś ferment nastąpił jedynie wśród najwyższych elit?

Przypomniałem sobie tezę zaproponowaną kiedyś przez C. Aldreda (nie pamiętam jednak czy to jego autorska teza, czy jedynie powtórzona za kimś innym) odnośnie jednej z możliwych przyczyn zwrotu a w efekcie porzucenia reformy i powrotu do starych kultów. Miała nim być zaraza, która tłumaczyłaby kolejne zgony dzieci Echnatona, jego samego i być może Nefertiti. "Można sobie wyobrazić" jak mogło być to odebrane jako gniew odrzuconych bóstw dokonany na "kryminaliście", który ich odrzucił i zamknął ich sanktuaria.

 

Co do Klengela i Szczudłowskiej, o takich właśnie narracjach pisał S. Jackson (a także do roli świątyni i jej faktycznego uzależnienia od faraona, gdzie zachowany materiał źródłowy nie obfituje w konflikty między dyspozytorem wszystkiego, jakim był faraon, zaś szeregiem kapłanów-funkcjonariuszy administracyjnych), do którego ciągle odsyłam. Trzeba mieć świadomość zależności źródło - narracja, tym bardziej, że poświadczona jest działalność militarna prowadzona przez króla "heretyka". Jednak nie był on pierwszy, który wolał "pisać wiersze i słuchać muzyki", gdyż pod tym względem bardzo długie panowanie jego ojca Amenhotepa III upłynęło bardzo podobnie. 85% zachowanych źródeł z jego panowania traktuje o działalności fundacyjnej, 10% zaś tylko: o wojskowej (D. B. Redford, Akhenaten: New Theories and Old Facts, Bulletin of the American Schools of Oriental Research 369 (2013)). Dosyć podobne proporcje zdają się przypadać na krótkie panowanie Amenhotepa IV Echnatona (należy mieć jednak ciągle na uwadze fragmentaryczność zachowanego materiału i mały stopień jego zinwentaryzowania - talatat).


  • 0



#13

MEfi..
  • Postów: 412
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Niezmiernie mnie cieszy wasza dyskusja, rzeczowa i na poziomie.

Osobiście sporo czytałem na temat, ale ja nie o tym. Nie podważam ani waszych rozważań, ani autora. Chciałem jedynie nakreślić paralelę łączącą nasze i starożytne czasy. Jeden banał mówi, że historia lubi się powtarzać, drugi że ludzie nigdy się nie zmieniają. Oczywiście zmieniają się okoliczności, obyczaje, kultury...

Pozdrawiam.


  • 0






Inne tematy z jednym lub większą liczbą słów kluczowych: Aton, Egipt, Echnaton, Amenhotep IV, religia

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u