Skocz do zawartości




Zdjęcie

Epidemia wirusa Ebola i MERS w Afryce


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
124 odpowiedzi w tym temacie

#16

Magda72.
  • Postów: 538
  • Tematów: 34
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Głupota osób które o tym zadecydowały.
Dzieciaki miały naprawdę dobre intencje-choć pewnie nie do końca zdawali sobie sprawę co ich czeka...
Wszyscy wracający z rejonu dotkniętego epidemią powinni być poddani kwarantannie.
Czekanie na objawy choroby-o czym mówią nasze władze sanitarne-jest właśnie bezdenną głupotą i przejawem niekompetencji.

Przedewszystkim trzeba zaznaczyć że człowiek zaczyna zakażać dopiero gdy pojawią się objawy chorobowe. A od tego momentu do śmierci mija od czterech do sześciu dni, w większości w tak ciężkim stanie, że osoba ta nie może się mocno oddalić.


W większości chorób zakażnych chory zaraża przed wystąpieniem objawów choroby.
Np.ospa wietrzna,świnka itd
  • 0



#17

Zaciekawiony.
  • Postów: 7681
  • Tematów: 80
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Biokompost

 

Ebola (tl:dr)

Pacjentem zero i pierwszą ofiarą był dwuletni chłopiec, który zachorował 2 grudnia 2013 w wiosce Meliandou, w prowincji Guéckédou w Gwinei, w pobliżu granicy Liberii i Sierra Leone. Objawy obejmowały gorączkę, wymioty i czarny stolec. Chłopczyk umarł cztery dni później, a tydzień później umarła jego mama. W Boże Narodzenie zachorowała trzyletnia siostrzyczka chłopca; umarła także cztery dni później. W Nowy Rok, pierwszego stycznia 2014, umarła babcia obojga dzieci.

Dwudziestego piątego stycznia 2014 zachorowała położna pracująca w wiosce. Została hospitalizowana w szpitalu Guéckédou, mieście niemal osiemdziesięciotysięcznym, z którego drogi prowadzą do innych miast i państw. Położna zmarła drugiego lutego.

Z Meliandou choroba rozprzestrzeniła się na inne wioski i miasta. Czwartego lutego 2014 w wiosce Dandou Pombo zachorował krewny położnej z Meliandou, który się nią opiekował podczas choroby. W Dawa, 20 i 25 stycznia umarły dwie osoby, które były w Meliandou na pogrzebie babci dwuletniego chłopca.

gwinea.png?w=500&h=237

Nie wiadomo, od kogo dokładnie zaraził się pracownik służby zdrowia ze szpitala w Guéckédou — być może od położnej (zachorował piątego lutego; umarł pięć dni później). Dość, że trafił do szpitala w mieście Macenta (ponad osiemdziesiąt tysięcy mieszkańców). Opiekujący się nim lekarz zachorował dziewiętnastego lutego; zmarł pięć dni później. Jego pogrzeb odbył sie w mieście Kissidogou (sto tysięcy mieszkańców); jeszcze tego samego dnia zachorowali bracia lekarza. Do końca marca na Ebolę umarło 15 osób w Macenta, 14 w Guéckédou i pięć w Kissidogou.

Ebola wywoływana jest przez jednoniciowego wirusa RNA o łacińskiej nazwie Ebolavirus, spokrewnionego z wirusem Marburg. Wirus wywołuje wysoką gorączkę, rozwolnienie, wymioty, czasem też krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne. Śmiertelność jest bardzo wysoka; umiera między 50 a 90% chorych. Nazwa „gorączka krwotoczna” jest nie do końca właściwa, bo przynajmniej część przypadków nie wiąże się z krwawieniem (na przykład u większości opisanych powyżej pacjentów nie stwierdzono krwawienia). O ile Ebolę wywoływaną przez tę konkretną grupę wirusów po raz pierwszy opisano w 1976, pokrewny wirus Marburg opisano dziesięć lat wcześniej.

 

Wirus Ebola atakuje komórki nabłonka, komórki układu odpornościowego (monocyty) oraz hepatocyty (czyli komórki wątroby). Ma niezwykle wysokie tempo replikacji, czego skutkiem jest szybkie niszczenie zainfekowanych komórek (źródło). W pierwszej linii infekowane są monocyty — komórki dendrytyczne i makrofagi, które po pierwsze, znajdują się w skórze i innych eksponowanych miejscach, po drugie są mobilne i prawdopodobnie rozprowadzają wirusa po całym organiźmie.

Kluczową rolę w infekcji odgrywa glikoproteina o mało pomysłowej nazwie GP. Występuje w dwóch formach: wydzielanej (sGP) i transbłonowej (tzn. wbudowującej się w błonę białkowo-lipidową otaczającą każdą komórkę). W zdrowym organiźmie komórka zainfekowana przez wirusa kontaktuje się z komórką układu odpornościowego; w wyniku tego zostaje usunięta, a wirus wyeliminowany. GP prawdopodobnie zaburza ten kontakt przez deregulację integryn i białek MHC, uniemożliwiając układowi odpornościowemu eliminację zainfekowanych komórek. Oprócz tego inne białka wirusa blokują syntezę interferonów i sygnalizację interferonową, przez co zainfekowany organizm nie może uruchomić standardowych mechanizmów obrony przed infekcją wirusową.

Uwalniane z rozpadających się komórek układu odpornościowego cytokiny wywołują niekontrolowaną zapalną odpowiedź w całym organiźmie; kojarzy się to z „burzą cytokinową” (cytokine storm), która była przyczyną wysokiej śmiertelności grypy hiszpanki. Okazuje się, że osoby, które przeżyły chorobę, miały z jednej strony lepszą specyficzną odpowiedź na wirusa, a z drugiej strony o wiele niższy poziom pro-zapalnych cytokin.

ebola_small.png?w=500&h=208

Bezpośrednie przyczyny śmierci są trzy (wg Leroy et al. 2011). Po pierwsze, infekcja hepatocytów powoduje powstawanie nekroz w wątrobie i w końcu niewydolność wątroby. Po drugie, niekontrolowana odpowiedź zapalna powoduje zwiększenie przepuszczalności naczyń krwionośnych i hipowolemię (ucieczkę płynu z układu krwionośnego). Po trzecie, zainfekowane makrofagi przyczyniają się do anomalii krzepnięcia krwi — objawianiem się przypadkowych skrzepów wewnętrznych, a zarazem obniżonej zdolności do krzepnięcia; krew krzepnie tam, gdzie nie powinna, przez co nie krzepnie tam, gdzie powinna. Efektem jest niewydolność wielonarządowa i śmierć.

Kilka dni temu WHO oznajmiła, że epidemia Eboli może wyjść poza granice Sierra Leone, Liberii i Gwinei, i że stanowi publiczne zagrożenie o znaczeniu międzynarodowym.

Czy to znaczy, że do tej pory Ebola nie była uważana za takie zagrożenie? Czy to znaczy, że ktoś może jednak przywieźć Ebolę do Polski?

Mimo straszliwego przebiegu i mimo tego, że nie ma dotąd skutecznych, ogólnie dostępnych lekarstw i szczepionek, Ebola nie jest tak naprawdę bardzo niebezpieczna na skalę globalną:

* Objawy Eboli występują stosunkowo szybko, a choć okres inkubacji bywa bardzo zmienny, to jest zazwyczaj krótszy niż trzy tygodnie.
* Przebieg choroby jest dość krótki i tak gwałtowny, że przy zachowaniu podstawowych środków ostrożności osoba chora ma stosunkowo niewielkie szanse, by zakazić innych.
* Zakażenie odbywa się głównie w wyniku kontaktu z płynami ustrojowymi osoby chorej.
* Owady, w szczególności komary, nie przenoszą wirusa Eboli.
* Nie ma też przekonujących dowodów na to, że zakażenia następują drogą kropelkową.

 

W ogóle, stosunkowo ciężko zarazić sie Ebolą; na przykład prawdopodobieństwo zarażenia sie od osoby chorej na Ebolę, a która leci tym samym samolotem, jest dość nikłe (patrz: ECDC). To nie grypa ani rotawirus.

Zatem przy zachowaniu odpowiednich środków ostrożności, stosunkowo łatwo epidemię ograniczyć. Dlatego Eboli nie uważa się za zagrożenie globalne. Ba, wg ECDC nawet turyści w dotkniętych epidemią krajach nie są wystawieni na duże zagrożenie:

 

Ryzyko infekcji wirusem Ebola dla turystów odwiedzających dotknięte epidemią kraje, oraz rozwinięcia choroby po powrocie do EU jest ekstremalnie niskie, nawet jeśli wizyta wiązała się z podróżą do obszarów, w których wystąpiły pierwotne przypadki Eboli. Zakażenie wymaga bezpośredniego kontaktu z krwią, wydzielinami, organami lub innymi płynami ustrojowymi martwych lub żywych zainfektowanych osób czy zwierząt — zagrożenia takiej ekspozycji są mało prawdopodobne [unlikely] dla przeciętnego turysty. [oryginał tu]

Innymi słowy, dla nas i innych krajów, w których opieka medyczna i funkcjonowanie państwa są na wysokim poziomie, Ebola nie stanowi zagrożenia.

Dlaczego obecna epidemia przybrała więc tak duże rozmiary? W krajach, które dotknęła, nie zachowywano tych podstawowych środków ostrożności; na przykład Ebolą zaraził się lekarz od pacjenta, którym się opiekował.

Nie chciano też zaniechać tradycyjnych, ale sprzyjających epidemii praktyk — na przykład ceremonii pogrzebowych, podczas których może dojść do kontaktu z wirusem (np. przy obmywaniu zwłok). Wiele z pierwszych ofiar epidemii zaraziło sie właśnie podczas pogrzebu.

 

Osobną sprawą jest festiwal teorii spiskowych i altmedu. Podobno w niektórych rejonach uważa się, że Ebola nie istnieje. Jest to spisek rządu, aby kraść organy na przeszczepy — w efekcie lekarze i pracownicy służby zdrowia spotykają się z niechęcią, a nawet agresją. Są tacy, którzy uważają, że Ebolę wywołują czary. Inni twierdzą, że tylko zdrowe odżywianie i zdrowy styl życia mogą uchronić przed Ebolą, albo że sztucznie wywoływana panika ma na celu odgrodzenie Afrykanów od reszty świata. W Nigerii kursuje informacja — podobno wymyślona jako żart przez jakiegoś młodego człowieka — że przed Ebolą chroni kąpiel w słonej wodzie. Chyba najbardziej odjechana teoria to Ebola jako przykrywka dla kanibalistycznych rytuałów. Oczywiście bardzo popularna — także poza Afryką — jest wiara, że Ebolę stworzono celowo w laboratorium. Oto wyniki ankiety online z brytyjskiego portalu Mirror:

ebola_cause.png?w=500&h=425

 

W New England Journal of Medicine opublikowano krótki raport o początkach obecnej epidemii, w którym zidentyfikowano pacjenta zero — owego dwulatka z Meliandou — i pierwsze ofiary. Obecna epidemia przybrała tak duże rozmiary dlatego, że pacjent zero pochodził nie — jak we wcześniejszych epidemiach — z wioski położonej daleko od głównych dróg komunikacyjnych, ale z prowincji Guéckédou, przez którą przebiegają główne szlaki komunikacyjnych w południowej Gwinei, w dodatku niedaleko granic Liberii i Sierra Leone. Choroba szybko dotarła więc do miast i innych krajów.

My nie musimy się więc bać; ale co będzie dalej w Zachodniej Afryce — nie wiadomo. W obecnej, trwającej już pół roku epidemii Eboli zginęło dotychczas ok. tysiąca osób. Według mnie sytuacja zostanie opanowana — a głównymi zabójcami w Afryce subsaharyjskiej pozostaną zarodziec malarii (rocznie ponad pół miliona ludzi umiera na malarię w Afryce subsaharyjskiej; głównie umierają małe dzieci), HIV (rocznie milion) i prątek gruźlicy (pół miliona).

 

Z bloga medycznego:

http://biokompost.wo.../11/ebola-tldr/


  • 6



#18

Magda72.
  • Postów: 538
  • Tematów: 34
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Ale tak naprawdę choroba ta pierwszy raz została zdiagnozowana i opisana w latach 70-tych.
Pierwsze zachorowania na Ebolę odnotowano w 1976 r. Wtedy umarło na tę chorobę 431 osób. W następnych latach bywało różnie. Zdarzały się całe okresy, kiedy nie odnotowano żadnego zgonu spowodowanego wirusem i gorączką krwotoczną. W tym roku informacja o nowych zachorowaniach dosyć długo nie mogła przebić się na pierwsze strony gazet. Dopiero kiedy liczba zmarłych przekroczyła próg z lat 70. XX wieku, media zaczęły interesować się tematem. Natomiast po śmierci światowej sławy specjalisty od Eboli, doktora Sheka Umara Khana z Sierra Leone rządy państw zachodnich z jednej strony zaczęły uspokajać społeczeństwo, mówiąc o minimalnym zagrożeniu, z drugiej jednak można obserwować pewne objawy paniki czy też pełne obaw reakcje obywateli Francji, Wielkiej Brytanii i Ameryki Północnej, czyli krajów, do których najczęściej jeżdżą osoby związane z Afryką bądź stamtąd pochodzące. Przykładem niech będzie sprzeciw wobec transportowania zarażonych wirusem obywateli USA na leczenie do swojego kraju – doktora Kenta Brantly’ego oraz pielęgniarki i misjonarki Nancy Writebol. Innym – nagła śmierć pasażerki samolotu z Afryki na podlondyńskim lotnisku Gatwick. Samolot, pasażerów, załogę oraz wszystkich, którzy mieli z nimi styczność, „internowano” i zarządzono kwarantannę. Mimo że śmierć pasażerki – jak okazało się później – nie była spowodowana wirusem, strach pozostał, a większość służb odpowiadających za bezpieczeństwo zdrowia w krajach najbardziej zagrożonych postawiono w stan podwyższonej gotowości.
  • 1



#19

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Innymi słowy, dla nas i innych krajów, w których opieka medyczna i funkcjonowanie państwa są na wysokim poziomie, Ebola nie stanowi zagrożenia.

Dlaczego obecna epidemia przybrała więc tak duże rozmiary? W krajach, które dotknęła, nie zachowywano tych podstawowych środków ostrożności; na przykład Ebolą zaraził się lekarz od pacjenta, którym się opiekował.

 

To wszystko co cytowałeś wcześniej, brzmi bardzo optymistycznie i pocieszająco ale...

No, właśnie. Skoro zaraził się lekarz od pacjenta w Afryce, to dlaczego nie miałby zarazić się w Europie? Ktoś powie - No, tak ale to był lekarz afrykański - oni tam wiecie, z tym standardem opieki medycznej, to też trochę na bakier są.

Ale jak w takim razie zaraził się ten lekarz amerykański - ten, którego przywieźli później do USA? Rozumiem, że on raczej "podstawowe środki ostrożności" zachowywał?

A jeśli to był tylko nieszczęśliwy wypadek, to jaką mamy gwarancję, że nie powtórzy się on ponownie? I jaką mamy gwarancję, że wirus nie zmutuje i nie zacznie rozprzestrzeniać się w sposób szybszy i bardziej niekontrolowany? Skoro zarażąją się nawet lekarze, ludzie, którzy z racji wykonywania zawodu powinni być szczególnie przeczuleni w kwestii zabezpieczenia się przed takim wypadkiem, to co ze zwykłymi ludźmi, którzy, o tych spraw podchodzą jednak z nieco większą... ignorancją?

W tej sytuacji, wysyłanie tych dzieciaków "na praktyki", w tereny zagrożone epidemią, to czysta głupota i prowokowanie losu.


  • 0



#20

Zaciekawiony.
  • Postów: 7681
  • Tematów: 80
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W tamtym przypadku chodziło o lekarza, który zaraził się od pacjenta, lecząc go na malarię. Pierwsze objawy eboli wyglądają bardzo podobnie do malarii - nagła, silna gorączka, osłabienie itp.


  • 0



#21

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W tamtym przypadku chodziło o lekarza, który zaraził się od pacjenta, lecząc go na malarię.

OK. Ile osób (potencjalnie chorych na Ebolę) leczy się z powodu malarii?


  • 0



#22

Zaciekawiony.
  • Postów: 7681
  • Tematów: 80
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ale gdzie? W Afryce to poważna choroba, rocznie na malarię umiera pół miliona ludzi, do tego jest jeszcze denga która bardzo przypomina gorączkę krwotoczną. W Polsce notuje się ok. 15-20 przypadków rocznie u osób które przyjechały z krajów malarycznych.


  • 0



#23

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No nie wiem - w Europie, w Stanach, w Azji.

Rozumiem, że trochę ludzi wraca z wakacji zarażonych tą chorobą. A może są choroby, których pierwsze objawy przypominają objawy malarii (które z kolei można pomylić z objawami eboli). Wspomniałeś o dendze. Coś jeszcze?

Pytam, bo to jest jakaś potencjalna możliwość, przy dodatkowym splocie nieszczęśliwych sytuacji (typu mutacja) na niekontrolowane, przynajmniej w pierwszej fazie,  rozprzestrzenienie się wirusa.


  • 0



#24

Zaciekawiony.
  • Postów: 7681
  • Tematów: 80
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jeśli w szpitalu pojawi się ktoś z objawami malarycznymi z informacją że był w Liberii, to raczej reakcja może być zbyt mocna niż zbyt słaba. Z tej wycieczki licealistów jedną dziewczynę po przyjeździe zaczął boleć brzuch. Gdy w szpitalu powiedziała skąd jest, została przeniesiona do izolatki a lekarze pochodzili do niej w maskach i grubych rękawicach, mimo że bój brzucha przy braku gorączki nie jest objawem tej choroby. Ostatecznie okazało się, że ma niestrawność.


  • 0



#25

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W takim razie - skoro jest tak dobrze, to jak myślisz - po co od kilku miesięcy epatuje się nas informacjami o epidemii eboli w Afryce? O tym, że wymknęła się ona spod kontroli? W końcu, zmarło "tylko" ok tysiąca osób - to tyle ile mniej więcej, w ciągu roku ginie w weekendy na polskich drogach. Ile umiera na inne choroby zakaźne? Pewnie też spora ilość.

Zastanawiam się nad tym, odkąd pojawiły się pierwsze w tym roku doniesienia o tym wirusie.

Opcje są dwie.

Albo sytuacja jest dużo poważniejsza niż oficjalnie się podaje albo, ktoś sztucznie pompuje atmosferę zagrożenia.


  • 0



#26

Zaciekawiony.
  • Postów: 7681
  • Tematów: 80
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Media sztucznie pompują atmosferę zagrożenia, bo to wywołuje zainteresowanie - a zainteresowanie to ich zarobki. Od kilku lat co lato straszą nas nagłówkami "Malaria pojawi się w Polsce", co jesień "Nadchodzi zima stulecia" a zimą "Nawet -40 stopni w Polsce" (wpis o rekordzie mrozów sprzed 70 lat).


  • 0



#27

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A kto pompuje media? Jakoś trudno mi uwierzyć żeby same wpadły na taki "chytry" plan. Zainteresowanie można wywołać w dużo prostszy sposób - trochę się ostatnio dzieje na świecie.

// Chyba ciutkę zbaczamy z trasy, co? :P
CW


  • 0



#28

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@CacyWitkacy ależ wręcz przeciwnie - cały czas trzymamy się sztywno tytułowego tematu.

 

 

A wracając do wycieczki do Liberii, to pojawiła się nowa informacja

 

Śledczy przyjrzą się sprawie licealistów, którzy wrócili z Liberii. Salezjanin tłumaczy się z wyjazdu

Prokuratura Rejonowa sprawdzi czy wrocławscy licealiści, którzy kilkanaście dni temu wrócili z misji w Liberii, popełnili przestępstwo. Uczniowie przez prawie miesiąc przebywali w Monrovii, gdzie szaleje epidemia wirusa Eboli. Część z nich zaraz po powrocie rozjechała się na wakacje. Na badania do szpitala zgłosiły się jedynie dwie z pięciu osób. Dziś na konferencji prasowej z całej sprawy tłumaczył się ksiądz i przedstawicielki rodziców.

źródło

 

Organizatorzy uważają, że są w porządku, bo mieli zgodę rodziców i Głównego inspektoratu Sanitarnego. A w ogóle, to jak tam się wybierali to Liberia nie była dotknięta epidemią eboli. :facepalm:


  • 0



#29

Cascco.
  • Postów: 568
  • Tematów: 9
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Wirus ten charakteryzuje się, jakby to nazwać, dość szybkim rozwojem w organizmie ,dodatkowo dochodzi do tego brak leku i to czyni go w oczach ludzi "bardzo niebezpiecznym". To po prostu kolejny wirus. Dziennie ginie więcej ludzi na drogach niż ofiar wirusa Ebola. Ba, wydaje mi się że więcej osób umiera na zwykłą grype.


  • 0

#30

Connor.

    Kings Never Die

  • Postów: 1674
  • Tematów: 60
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Dziennie ginie więcej ludzi na drogach niż ofiar wirusa Ebola. Ba, wydaje mi się że więcej osób umiera na zwykłą grype.

Wypadki samochodowe nie są zaraźliwe i nie mogą wywołać epidemii ;) Tak samo z grypą- jest naprawdę w małym stopniu zaraźliwa i są na nią lekarstwa. Zresztą wydaje mi się, że ludzie nie umierają na grypę, a ew. na powikłania po grypie.


  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u