Skocz do zawartości




Zdjęcie

Dylematy moralne


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
28 odpowiedzi w tym temacie

#1

Amontillado.
  • Postów: 631
  • Tematów: 50
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 21
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
Immanuel Kant
 
Dylemat moralny można (w skrócie) sprowadzić do sytuacji, w której człowiek musi wewnętrznie zmierzyć się z konfliktem między imperatywami moralnymi – gdzie uznanie jednego z nich oznacza odrzucenie drugiego, równego mu co do zasady.
Czy jest różnica między zabiciem kogoś, a przyzwoleniem na jego śmierć? Czy w skrajnych sytuacjach bardziej właściwa jest postawa ‘bierna’, czy też ‘aktywna’? Mimo, że każda z nich zasadza się na istnieniu pewnych bezsprzecznych zasad czy norm moralno-etyczno-ideowych.
 
Z tego miejsca chciałbym nieśmiało zachęcić do forumowej zabawy myślowej. Podobne eksperymenty przeprowadza się w celu analizy systemu wartości społeczeństwa lub jednostki, poprzez badanie pewnych granic, niekonsekwencji oraz słabości w ludzkiej etyce i moralności. Moja propozycja sprowadza się do dyskusji nad najwłaściwszymi ‘wyjściami’ z danej sytuacji i odpowiedziami na pytania: „Co byś zrobił?” (opcjonalnie: ‘Co by zrobił Jezus?’ jak głosi popularny od lat 90’ amerykański slogan WWJD) lub „Co jest lepsze?”. Oczywiście nasz subiektywny pogląd w tej kwestii jest czysto teoretyczny, bo pozbawiony tak istotnego elementu jak „odruchy” i „instynkty” – które w realnej sytuacji miałyby zwykle decydujące słowo. 
 
Gdyby pomysł się przyjął, zachęcam do udzielania osobistych odpowiedzi jak również wstawiania własnych propozycji dylematów moralnych (z uwzględnieniem numeracji). Jeśli pomysł nie wypali to trudno (najwyżej po pewnym czasie go usunę, aby nie zaśmiecał forum i nie był traktowany jako zbędną pierdołę) ;) 
 
Na początek:
 
1. Dylemat wagonika
Czyli od tego się zaczęło… 
 
W wariancie podstawowym dylemat jawi się tak (za wikipedią):
 
Wagonik kolejki wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół po torach. Na jego drodze znajduje się pięciu ludzi przywiązanych do torów przez szalonego filozofa. Ale możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jeden człowiek. Co powinieneś zrobić?
(z założenia: ludzie nie widzą pojazdu, Ty nie masz możliwości ich ostrzec, ani zatrzymać wagonika) 
 
 
W wariancie drugim sprawa wygląda podobnie, jednak z małym „ale”:
Tym razem znajdujesz się na wiadukcie z obcą Ci osobą - innym przechodniem - i widzisz z oddali zbliżający się wagonik, pędzący wprost na piątkę ludzi, którzy zaklinowali się na torach. JEDYNYM sposobem na ich uratowanie jest zrzucenie pod pojazd przechodnia stojącego obok Ciebie – wagonik go zabije, ale zatrzyma się na jego ciele nie dosięgając pozostałej piątki. Co robisz?
 
Większość ankietowanych postawionych wobec pierwszego wariantu decyduje się przestawić zwrotnicę, jednak niewiele osób w wariancie drugim byłaby skłonna poświęcić przechodnia z wiaduktu.
Różnica zdaje się być zasadnicza – w pierwszym przypadku tylko pośrednio wskazujemy (tylko zmieniamy tor wagonika) za to w drugim musimy własnoręcznie uśmiercić niewinną osobę dla ratowania reszty. 
 
 
2. Kobieta w ciąży.
 
Ciężarna kobieta prowadzi waszą grupę (sześć osób) ku wyjściu z nadmorskiej jaskini. Niestety zaklinowała się próbując wyjść przez wąską, skalną szczelinę. Niebawem nadejdzie przypływ i zaleje was wszystkich. Wszyscy z wyjątkiem kobiety utoniecie – jej głowa jest już po drugiej stronie jaskini i na pewno nie znajdzie się pod wodą przypływu. Kobieta was nie widzi, ale słyszy; Wy słyszycie jej płacz i zrozpaczone ‘przepraszam’ z jej strony.
Jednak cudownym zbiegiem okoliczności jeden z Twoich towarzyszy ma ze sobą laskę dynamitu i pokazuje Ci ją. Nie ma innego sposobu aby wydostać się z jaskini, jak tylko wysadzić wyjście. Wybuch zabije niczego nieświadomą kobietę, ale ocali kilkoro ludzi. Jeśli nie użyjesz dynamitu ocalisz kobietę i jej dziecko, ale poświęcisz życie swoje i 4 innych osób. 
Co robisz?
 
 
3. Szalony terrorysta
 
Szaleniec, który podłożył bomby w kilku sobie tylko znanych strategicznych miejscach miasta został pojmany. Niestety bomby zdążyły zostać uruchomione i niebawem wybuchną. Istnieje ryzyko, że w wybuchach zginą co najmniej setki niewinnych osób. Władze nie są w stanie wydobyć z niego informacji na temat miejsc ukrycia bomb. Terrorysta żąda swojego prawnika i powołuje się na swoje prawa m.in. nietykalności.
Mimo wszystko jeden z wysoko postawionych oficerów sugeruje zastosowanie brutalnych tortur, które mogą skłonić go do mówienia. Decydujące słowo należy do Ciebie – czy zgodzisz się na zastosowanie tortur, mimo iż są one niezgodne z prawem i powszechnie pojmowaną moralnością? 
 
A jeśli dowiesz się, że JEDYNYM skutecznym i pewnym sposobem aby ‘złamać’ szaleńca jest torturowanie na jego oczach jego niewinnej żony? Co zrobisz?
 
 
4. Wybór Zofii
 
Przed dylematem stanąć musiała bohaterka książki o takim właśnie tytule, napisanej przez Williama Styrona.
Polka została zesłana wraz z dwójką swoich dzieci do obozu zagłady w Auschwitz. Jako że nie jest Żydówką, strażnicy pozwalają jej ‘uratować’ jedno z nich… Polka musi wskazać, które z jej dzieci (chłopiec czy dziewczynka) trafi do komory gazowej – tylko w takim wypadku drugie z nich przeżyje. Jeśli jednak nie dokona wyboru naziści poślą na śmierć oboje dzieci.
 
 
5. Obóz
 
Rzecz znów dzieje się w obozie zagłady. Sadystyczny strażnik złapał Twojego syna pod pretekstem próby ucieczki i teraz prowadzi go na szubienicę. Oprócz tego stawia przed Tobą nieludzki warunek: żąda żebyś to Ty strącił swojego syna z wisielczego krzesła. Jeśli tego nie zrobisz strażnik zapewnia, że zabije nie tylko chłopca, ale też innego niewinnego więźnia. Co robisz?

  • 8



#2

owerfull.
  • Postów: 1275
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Wagonik kolejki wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół po torach. Na jego drodze znajduje się pięciu ludzi przywiązanych do torów przez szalonego filozofa. Ale możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jeden człowiek. Co powinieneś zrobić?
(z założenia: ludzie nie widzą pojazdu, Ty nie masz możliwości ich ostrzec, ani zatrzymać wagonika)

 

 

Przestawiłbym zwrotnicę i skierowałbym wagonik na ten drugi tor, gdzie znajduje się tylko jedna osoba. Wiele żyć jest cenniejszych od jednego.

 

 

W wariancie drugim sprawa wygląda podobnie, jednak z małym „ale”:
Tym razem znajdujesz się na wiadukcie z obcą Ci osobą - innym przechodniem - i widzisz z oddali zbliżający się wagonik, pędzący wprost na piątkę ludzi, którzy zaklinowali się na torach. JEDYNYM sposobem na ich uratowanie jest zrzucenie pod pojazd przechodnia stojącego obok Ciebie – wagonik go zabije, ale zatrzyma się na jego ciele nie dosięgając pozostałej piątki. Co robisz?

 

 

Nie wiem jak to w ogóle miałoby wyglądać i czy przyszłoby mi w ogóle do głowy zrzucenie obcego przechodnia na tory ... Pewnie bym tego nie zrobił.

 

Ciężarna kobieta prowadzi waszą grupę (sześć osób) ku wyjściu z nadmorskiej jaskini. Niestety zaklinowała się próbując wyjść przez wąską, skalną szczelinę. Niebawem nadejdzie przypływ i zaleje was wszystkich. Wszyscy z wyjątkiem kobiety utoniecie – jej głowa jest już po drugiej stronie jaskini i na pewno nie znajdzie się pod wodą przypływu. Kobieta was nie widzi, ale słyszy; Wy słyszycie jej płacz i zrozpaczone ‘przepraszam’ z jej strony.
Jednak cudownym zbiegiem okoliczności jeden z Twoich towarzyszy ma ze sobą laskę dynamitu i pokazuje Ci ją. Nie ma innego sposobu aby wydostać się z jaskini, jak tylko wysadzić wyjście. Wybuch zabije niczego nieświadomą kobietę, ale ocali kilkoro ludzi. Jeśli nie użyjesz dynamitu ocalisz kobietę i jej dziecko, ale poświęcisz życie swoje i 4 innych osób.
Co robisz?

 

 

Używam dynamitu. Mam parę zastrzeżeń, ale to później.

 

Szaleniec, który podłożył bomby w kilku sobie tylko znanych strategicznych miejscach miasta został pojmany. Niestety bomby zdążyły zostać uruchomione i niebawem wybuchną. Istnieje ryzyko, że w wybuchach zginą co najmniej setki niewinnych osób. Władze nie są w stanie wydobyć z niego informacji na temat miejsc ukrycia bomb. Terrorysta żąda swojego prawnika i powołuje się na swoje prawa m.in. nietykalności.
Mimo wszystko jeden z wysoko postawionych oficerów sugeruje zastosowanie brutalnych tortur, które mogą skłonić go do mówienia. Decydujące słowo należy do Ciebie – czy zgodzisz się na zastosowanie tortur, mimo iż są one niezgodne z prawem i powszechnie pojmowaną moralnością?

A jeśli dowiesz się, że JEDYNYM skutecznym i pewnym sposobem aby ‘złamać’ szaleńca jest torturowanie na jego oczach jego niewinnej żony? Co zrobisz?

 

 

Tortury, nawet jeśli najbardziej bestialskie, to nadal tortury.

 

Rzecz znów dzieje się w obozie zagłady. Sadystyczny strażnik złapał Twojego syna pod pretekstem próby ucieczki i teraz prowadzi go na szubienicę. Oprócz tego stawia przed Tobą nieludzki warunek: żąda żebyś to Ty strącił swojego syna z wisielczego krzesła. Jeśli tego nie zrobisz strażnik zapewnia, że zabije nie tylko chłopca, ale też innego niewinnego więźnia. Co robisz?

 

 

Nie wiem ... stawiasz mnie w skrajnych sytuacjach. Jeśli bardzo zależałoby mi na synu, to pewnie mógłbym zrobić wiele, ale jakby nie ... być może bym go nawet strącił, tego nie mogę wykluczyć. Tak czy siak opcja strącenia wydaje się najodpowiedniejsza, przynajmniej uratuję życie jednemu człowiekowi, a Bóg mi wybaczy ... zapewne ... 

 

 

Dobra, przejdźmy do rzeczy. Zbyt ogólnikowe to, większość ludzi w takich sytuacjach bywa sparaliżowana i nie wiedzą co robić, potem się obwiniają jeśli coś się spieprzy. Wybory w takich chwilach zależą od wielu czynników i niekoniecznie od tego, czy matka jest w ciąży, lub nie. Bo być może wśród tej czwórki jest ktoś kogo bardziej lubisz, albo na odwrót itd. 


  • 0

#3

Robakatorianin.
  • Postów: 1732
  • Tematów: 41
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Wagonik.
Pierwszy wariant-lepiej zabić jedną osobę niż pięć.
Drugi wariant podobny.
Dorzucam trzeci wariant-zamiast wrzucić kogoś pod koła można samemu skoczyć i swym ciałem wyhamować pojazd.
 
Ciężarna-używam dynamitu.
 
Terrorysta.
Torturować gościa, żony raczej nie.
 
Zofia.
Wybieram starsze dziecko, ma większe szanse przeżycia.
 
Obóz.
Nic nie robię, bez względu na to co zrobię syn i tak zginie. Ja nie będę jego katem. 
 
A jak autor by wybrał?
 
Dorzucę dylemat alpinisty (było w paru filmach). Podczas wspinaczki jeden z uczestników odrywa się od skały i ciągnie ku przepaści kilka osób powyżej. Karabińczyki zaczynają puszczać-co robić? Jako uczestnik będący nad tym oderwanym odcinam mu linę czy oczekuję w nadziei że sprzęt jednak wytrzyma?
 
Skoro pojawiło się klika dylematów wojennych to dorzucę partyzanta (lub innej osoby)
Okupacja niemiecka na terenach polskich. Zostajesz złapany przez SS. Zaczynają cię torturować. Chcą abyś wyjawił położenie obozu partyzantów, lokalizację ukrycia rodziny żydów itp. Twe milczenie zabiję cię, jak sypniesz przeżyjesz ale zginie wiele osób które wydałeś? Co robisz?
Wariant drugi-ciebie śledczy SS nie zabiją, na twych oczach będą znęcać się nad żoną-co robisz? Życie żony za grupę uciekinierów lub bojowników? 
 
P.S.
W tym temacie poruszyłem podobną tematykę:

  • 0

#4

Zbeeanger.
  • Postów: 504
  • Tematów: 67
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 9
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Temat ciekawy i z pewnością do pierdół się nie zalicza ;).

 

Jak wiemy z historii starożytna filozofia grecka dzieliła się na trzy nauki fizykę, etykę i logikę. W przypadku takich przykładów które podaje autor... przechodzimy od popularnej filozofii moralnej do metafizyki moralności.

 

Wybór którego dokonujemy oznacza jedno, zawsze ktoś zginie. W tych przypadkach o moralności nie decyduje wartość moralna czynu... w takich sprytnie ułożonych pytaniach uzyskujemy efekt w którym u podstawy moralnego efektu czynu leży zawsze niemoralna intencja (z góry założona i narzucona przez autora pytań).

 

Cóż aby nie przeciągać...ogólna reguła wyznacznika dobra i zła moralnego, nawet tak sprytnie skonstruowana, nie może się sprawdzić. Dlaczego...?

bo ustalenie imperatywu kategorycznego o uniwersalnej treści jest niezwykle trudne o ile w ogóle możliwe, bowiem istota ludzka częściej niż można przypuszczać staje przed wyborem alternatywnych maksym i nawet imperatyw kategoryczny nie jest w stanie ujednolicić prawa moralnego na tyle, by wskazać jedną właściwą opcję.


Użytkownik Zbeeanger edytował ten post 02.02.2014 - 23:18

  • 2

#5

Amontillado.
  • Postów: 631
  • Tematów: 50
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 21
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie wiem jak to w ogóle miałoby wyglądać i czy przyszłoby mi w ogóle do głowy zrzucenie obcego przechodnia na tory ... Pewnie bym tego nie zrobił.

 

Może ta grafika trochę lepiej pokaże jak miałaby wyglądać sytuacja:

 

f351zq.jpg

 

 

Dobra, przejdźmy do rzeczy. Zbyt ogólnikowe to, większość ludzi w takich sytuacjach bywa sparaliżowana i nie wiedzą co robić, potem się obwiniają jeśli coś się spieprzy.

 

 

Właśnie to jest sednem takich eksperymentów myślowych - są one nieraz abstrakcyjne i nierealne, ale skłaniają do rozliczenia się z własną moralnością bez udziału instynktów czy odruchów. Masz dużo czasu aby przemyśleć scenariusz swojego zachowania i trochę wyrachowanie, ale wciąż subiektywnie określić co jest lepszym wyjściem.

 

 Wybory w takich chwilach zależą od wielu czynników i niekoniecznie od tego, czy matka jest w ciąży, lub nie. Bo być może wśród tej czwórki jest ktoś kogo bardziej lubisz, albo na odwrót itd. 

 

 

W innym wariancie w szczelinie jaskini utknął gruby przewodnik.

W założeniu wszyscy ludzie są Ci obcy. W niektórych wariantach osoba, którą miałbyś ewentualnie poświęcić jest złoczyńcą - zwykle wtedy ankietowani chętniej go uśmiercają.

 

_______________________________________

 

A jak autor by wybrał?

 

Chyba starałbym się zachować bierną postawę (z wyjątkiem tortur, ale tylko szaleńca)...

 

6. Dorzucę dylemat alpinisty (było w paru filmach). Podczas wspinaczki jeden z uczestników odrywa się od skały i ciągnie ku przepaści kilka osób powyżej. Karabińczyki zaczynają puszczać-co robić? Jako uczestnik będący nad tym oderwanym odcinam mu linę czy oczekuję w nadziei że sprzęt jednak wytrzyma?
 
7. Skoro pojawiło się klika dylematów wojennych to dorzucę partyzanta (lub innej osoby)
Okupacja niemiecka na terenach polskich. Zostajesz złapany przez SS. Zaczynają cię torturować. Chcą abyś wyjawił położenie obozu partyzantów, lokalizację ukrycia rodziny żydów itp. Twe milczenie zabiję cię, jak sypniesz przeżyjesz ale zginie wiele osób które wydałeś? Co robisz?
Wariant drugi-ciebie śledczy SS nie zabiją, na twych oczach będą znęcać się nad żoną-co robisz? Życie żony za grupę uciekinierów lub bojowników? 

 

 

 

Pozwoliłem sobie ponumerować Twoje dylematy.

 

6. Alpinista - nie odciąłbym liny.

7. Okupacja - wariant I - to zależy. Jeśli przetrwałem już tortury i stoję przed wyborem życie vs. życia, to wybieram życia. Gdyby były dalsze tortury to nie potrafię stwierdzić nawet czysto teoretycznie.

                     - wariant II - żona, zdecydowanie. 

 

_______________________________________________
 
 

Temat ciekawy i z pewnością do pierdół się nie zalicza  ;).

 

;)


  • 1



#6

Krzys19911.
  • Postów: 344
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Ogólnie większość z tych dylematów moralnych utworzona jest na zasadzie, że lepiej jest zabić jedną osobę, niż żeby zginęła większa ilość osób. Ja nie zgadzam się z takim podejściem. Jedną z podstawowych zasad moralnych jest to, że nie możemy decydować o życiu innych. Jedyną dopuszczalną formą poświęcenia jest to, że to ta sama osoba, którą należałoby poświęcić, popełni samobójstwo (albo w ekstremalnym przypadku, zgodzi się na zabicie jej). To jest jej życie i tylko ona o nim decyduje, a nie my.

 

1. Dylemat wagonika

 

Wariant I: Pociągnąłbym za dźwignię tylko i wyłącznie w momencie, gdy widziałbym szansę na uratowanie tej jednej osoby leżącej na torach. Bierne zachowanie się w takiej sytuacji (albo próba uratowania tej piątki, czego bym się spróbował podjąć nawet, gdyby to było bezcelowe) wyłącza mnie z jakiejkolwiek odpowiedzialności moralnej za śmierć tej piątki osób. Winowajcą jest tylko i wyłącznie człowiek, który ich na tych torach umieścił, a ja nie mam zamiaru brać udziału w jego chorej grze. Pociągnięcie dźwigni natomiast to praktycznie własnoręczne skazanie na śmierć tej jednej osoby, która bez mojej ingerencji by przeżyła. Jest to to samo co zepchnięcie przechodnia, żeby jego ciało zatrzymało wagon, tylko odpowiedzialność ukryta jest za "niewinnym" pociągnięciem za dźwignię.

 

Wariant II: Nie zrzuciłbym przechodnia, ale sam bym skoczył (jeżeli miałbym pewność, że moje ciało na pewno zatrzyma wagon, a w rzeczywistej sytuacji tej pewności pewnie bym nie miał). Tak jak pisałem wyżej: życie innych nie zależy od nas.

 

2. Kobieta w ciąży

 

Nie użyłbym dynamitu nieważne, czy byłaby to kobieta w ciąży, czy otyły przewodnik, którego nie lubię. Pewnie nawet nie przyszłoby mi to do głowy, do ostatnich sekund próbowałbym uwolnić zaklinowaną osobę. Natomiast skoro jest nas piątka, to zapewne ktoś zrobiłby to za mnie (jak widzę w tym temacie jestem jedynym, który by nie użył dynamitu).

 

3. Szalony terrorysta

 

Tutaj sytuacja jest trochę inna, bo torturujemy terrorystę, żeby wydobyć informacje. Tego bym się już podjął, bowiem ten terrorysta nie jest niewinnym człowiekiem (tak jak przechodzień w pierwszym przykładzie, czy kobieta w ciąży w drugim), lecz to on byłby bezpośrednio odpowiedzialny za śmierć większej ilości osób. Jeśli, wracając do przykładu z wagonikiem, zamiast przypadkowego przechodnia na wiadukcie stał ten szalony filozof, to zrzuciłbym tego filozofa, aby zatrzymać wagon. To wciąż są niemoralne zachowania, ale właściwe dla naszego poczucia sprawiedliwości- bowiem co innego zabić niewinną osobę, a co innego zabić złego człowieka.

Natomiast nie torturowałbym żony terrorysty- z jasnych przyczyn.

 

4, Wybór Zofii

 

Żadna matka nie byłaby w stanie wybrać pomiędzy dwójką dzieci, nie wiem jak możecie coś takiego pisać i dokonywać wyborów.

Zwyrodnialec chce się zabawić uczuciami matki i jeśli ona zgodziłaby się wybierać, to weszłaby w jego grę i tym samym on by wygrał. Natomiast bunt wobec zwyrodnialców, nawet w obliczu śmierci swojej i swoich bliskich, sprawia, że zachowujemy honor i nie jesteśmy przegrani. BTW, przecież na takiej samej zasadzie opierały się wszystkie powstania, po których przecież cierpiały tysiące niewinnych, niewalczących osób.

 

5. Obóz

 

Tak samo jak w poprzednim przykładzie. Prędzej rzuciłbym się na tego zwyrodnialca i sam zginął, niż wszedłbym w jego grę.

 

6. Alpinista

 

Nie odciąłbym liny. To od decyzji tego spadającego alpinisty zależy, czy się odetnie, ja nie mam tu nic do gadania.

 

7. Okupacja

 

Nie zdradziłbym nic, nawet w obliczu śmierci swojej i swojej żony. Pewnie ona sama nie chciałaby, żebym cokolwiek zdradzał.

 

 

 

Konkluzje:

 

I. Nie od nas zależy życie innych. Możemy decydować jedynie o swoim życiu

II. Chyba, że osoba, którą mamy poświęcić, byłaby bezpośrednio odpowiedzialna za śmierć osób, które chcesz uratować. To jest chyba jedyny wyjątek

III. Nie należy brać udziału w grze zwyrodnialców, którzy wygrywają, gdy Ty decydujesz się dokonać wyboru. Tak więc sorry Jigsaw, ale nie zabawisz się mną :P

 

 

PS. Jeśli w drugim przykładzie zamiast kobiety w ciąży byłby złoczyńca, też nie użyłbym dynamitu. To nie on sprowadził na nas przypływ, a kto wie?... Może po tym, jak ocali życie, zdecyduje się zmienić i być dobrym człowiekiem?


Użytkownik Krzys19911 edytował ten post 03.02.2014 - 15:46

  • 2

#7

Tenhan.
  • Postów: 758
  • Tematów: 52
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Na początku się rozpisałem ale doszedłem do wniosku że jednak nerwy i wiele innych czynników mogłoby spowodować że mógłbym się zachować inaczej więc trudno tak gdybać i edytowałem posta. Jedynie w punkcie nr. 3 jestem pewien że kazałbym torturować (ale lepiej wydać tylko rozkaz niż torturować osobiście).


Użytkownik Bad News Tenhan edytował ten post 03.02.2014 - 10:12

  • 0

#8

Amymone.
  • Postów: 78
  • Tematów: 0
  • Płeć:Kobieta
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Na początku dorzucę zasłyszany gdzieś dylemat, mam nadzieję, że pasuje. Swoje odpowiedzi postaram się dodać później.

 

8. Tonący statek

Jak w tytule, statek tonie. Jest sześciu pasażerów: kobieta w ciąży, profesor fizyki, starszy mężczyzna, lekarz, człowiek  na wózku i miliarder. Możesz uratować tylko trzy osoby. Reszta z pewnością zginie, nie mają żadnych szans, żeby przeżyć. 

 

 

PS

Reverse psychology, jakaś ty skuteczna.

Jeśli pomysł nie wypali to trudno (najwyżej po pewnym czasie go usunę, aby nie zaśmiecał forum i nie był traktowany jako zbędną pierdołę) ;) 

 


  • 0

#9

Krzys19911.
  • Postów: 344
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

8. Tonący statek

Jak w tytule, statek tonie. Jest sześciu pasażerów: kobieta w ciąży, profesor fizyki, starszy mężczyzna, lekarz, człowiek  na wózku i miliarder. Możesz uratować tylko trzy osoby. Reszta z pewnością zginie, nie mają żadnych szans, żeby przeżyć. 

 

Losowanie. Podjęcie świadomego wyboru byłoby krzywdzące dla innych, a ja nie jestem Bogiem, by decydować o czyimś losie. W drodze wyjątku wybrałbym tylko kobietę w ciąży, a to dlatego, że są to dwie osoby w pakiecie jednej :P. A później losowanie.


Użytkownik Krzys19911 edytował ten post 03.02.2014 - 15:21

  • 0

#10

coley.
  • Postów: 116
  • Tematów: 1
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

nie wiem czy jest sens wogóle zastanawiać się nad tymi dylematami siedząc w ciepłym fotelu, przed komputerem, tak na chłodno, bez żadnych emocji, gdyby doszło do takiej sytuacji emocje byłyby pewnie niewyobrażalne, u wielu włączyły by się jakieś ukryte instynkty które by nas sparaliżowały lub odsunęły moralność na dalszy plan, ciekawy temat ale IMO trochę bezcelowy

 

 

3. Szalony terrorysta
 
Szaleniec, który podłożył bomby w kilku sobie tylko znanych strategicznych miejscach miasta został pojmany. Niestety bomby zdążyły zostać uruchomione i niebawem wybuchną. Istnieje ryzyko, że w wybuchach zginą co najmniej setki niewinnych osób. Władze nie są w stanie wydobyć z niego informacji na temat miejsc ukrycia bomb. Terrorysta żąda swojego prawnika i powołuje się na swoje prawa m.in. nietykalności.
Mimo wszystko jeden z wysoko postawionych oficerów sugeruje zastosowanie brutalnych tortur, które mogą skłonić go do mówienia. Decydujące słowo należy do Ciebie – czy zgodzisz się na zastosowanie tortur, mimo iż są one niezgodne z prawem i powszechnie pojmowaną moralnością? 
 
A jeśli dowiesz się, że JEDYNYM skutecznym i pewnym sposobem aby ‘złamać’ szaleńca jest torturowanie na jego oczach jego niewinnej żony? Co zrobisz?

Identyczna sytuacja przedstawiona została w tym filmie: http://www.filmweb.p...uł-2010-460941

ogólnie polecam, całkiem przyzwoite kino


  • 4

#11

sprt.
  • Postów: 43
  • Tematów: 7
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

1. Dylemat wagonika

Prawdopodobnie nic bym nie zrobił. Nie mnie jest decydować, kto powinien żyć. Przecież nie chcę zabijać nikogo. 

2. Kobieta w ciąży.

Nie użyłbym dynamitu. 

3. Szalony terrorysta

W tym wypadku jestem pewien, że użyłbym najbrutalniejszych metod, aby ocalić miasto. 

4, Wybór Zofii 

Tutaj naprawdę nie wiem co bym zrobił. Może pod wpływem emocji wybrałbym jedno z dzieci. Może wybrałbym osobę z mocniejszym charakterem, albo wraz z nimi udał się do komory. (jeśli istniałaby taka możliwość) 

5. Obóz

Nie mógłbym zabić własnego syna. Gdyby była możliwość sam popełniłbym samobójstwo. Prędzej czy później oba przypadki byłyby dla mojej psychiki zbyt obciążające. 

6. Alpinista

Nie odciąłbym liny. Wspinając się na niebezpieczne góry, trzeba liczyć się z ryzykiem utraty życia..

7. Okupacja

W przypadku I nie wydałbym ludzi, natomiast pod pretekstem torturowania mojej żony, chyba bym musiał przerwać jej cierpienia. Zawsze mógłby się jeszcze zdarzyć jakić cud, np. zmiana miejsca obozowiska.

8. Tonący statek

Losowanie. 

 

Siedząc przed komputerem ma się mnóstwo dylematów, ale pod wpływem emocji robi się różne rzeczy. Przypadki wyżej są przypadkami ekstremalnymi, więc tym bardziej nie wiadomo jak byśmy postąpili. Trzeba uwzględnić, że każdy wybór dokonany przez nas, może być tym moralnym i niemoralnym.

Obyśmy nigdy nie musieli stawać przed takimi wyborami ;)  

Ciekawy temat  :bronze: :)


  • 0

#12

entropia.
  • Postów: 24
  • Tematów: 0
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Z czystej ciekawości - ktoś wie, jakiego wyboru dokonała tytułowa Zofia?


  • 0

#13

Robakatorianin.
  • Postów: 1732
  • Tematów: 41
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

6. Alpinista

Nie odciąłbym liny. To od decyzji tego spadającego alpinisty zależy, czy się odetnie, ja nie mam tu nic do gadania.

Nie tak do końca-brak decyzji będzie miał w konsekwencji wpływ na drugą osobę, obie zginą. Jeden trup jest pewien po co drugi do kolekcji?

8. Tonący statek

Kobieta w ciąży+zdrowe i silne osoby. 

nie wiem czy jest sens wogóle zastanawiać się nad tymi dylematami siedząc w ciepłym fotelu, przed komputerem, tak na chłodno, bez żadnych emocji, gdyby doszło do takiej sytuacji emocje byłyby pewnie niewyobrażalne, u wielu włączyły by się jakieś ukryte instynkty które by nas sparaliżowały lub odsunęły moralność na dalszy plan, ciekawy temat ale IMO trochę bezcelowy

Niekoniecznie.

Dzięki takim rozważaniom powstało wiele algorytmów w ratownictwie.

Dodajmy więc:

 

9. Ratownik.

Karambol na drodze. Mnóstwo rannych, podjeżdża karetka i najbliżej ratownika znajdują się dwie osoby z przeciętymi tętnicami (pewny trup ale będzie jeszcze jęczał z dwie godziny) a w dalszych autach połamani i pasażerowie którym można jeszcze pomóc poświęcając czas tych pierwszych. 

 

10. Wędrowcy na Syberii.

a. Dwóch skazańców ucieka z obozu wraz z wychowywanym przez lata psem. Po kilku dniach kończą się zapasy i głód daje znać. Zwierzyny praktycznie nie ma a ta co jest nie da się upolować bez broni-której uciekinierzy nie posiadają. Pozostaje perspektywa zjedzenia psa-jemy czy solidarnie z nim umieramy?

b. Pies został przetrawiony. Idziemy dalej i kolega skręcił sobie nogę. Zostawić go mimo jego ciągłych próśb o pozostanie z nim, taszczyć go na plecach?

 

Podkręcamy tępo:

11. Górscy rozbitkowie.

Szkolna, pracownicza, ślubna (wybrać sobie co kto woli), koleżeńska wycieczka. Przelot samolotem nad Ameryką południową-konkretnie nad Andami. Złe warunki atmosferyczne powodują awarię samolotu a następnie katastrofę. Samolotem leciało 100 osób, przeżyło 70, 20 jest ciężko rannych i raczej nie przeżyją w tych warunkach. Góry wielkie-zanim nas znajdą miną tygodnie a tu nikt nie brał wiele prowiantu ze sobą, ubrań zimowych także nie ma-przecież lecieliśmy na słoneczną plażę w Rio. Jemy trupy? 

Ci co nie słyszeli:

http://pl.wikipedia....ea_Uruguaya_571

 

 

P.S.

Zycie nie jest pluszowe i rószowe i czasem trzeba sobie rączki ubrudzić. Bierna postawa jest wygodna ale nie zwalnia z odpowiedzialności. Każdy gapi się na drugiego z nadzieją że to on podejmie decyzję... Ten problem występuje także w zwykłych wypadkach. Stoi mnóstwo gapiów i każdy gapi się, gada "niech ktoś pomoże..." i dalej stoją... Ratownikom (lub osobą podejmującym interwencje-może to być każdy) nakazuje się wskazanie konkretnej osoby (zamiast ogólnych próśb i sformułowań) do pomocy lub do wykonania określonego zadania. Bez tego dalej będą stać i dyskutować.


  • 1

#14

Krzys19911.
  • Postów: 344
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

 

6. Alpinista

Nie odciąłbym liny. To od decyzji tego spadającego alpinisty zależy, czy się odetnie, ja nie mam tu nic do gadania.

Nie tak do końca-brak decyzji będzie miał w konsekwencji wpływ na drugą osobę, obie zginą. Jeden trup jest pewien po co drugi do kolekcji?

 

 

W dylemacie jest podana opcja, że sprzęt może wytrzymać. Więc jest nadzieja (chociaż pewnie nikła, ale jest), że nikt nie zginie :)

 

9. Ratownik

To nie jest dylemat, bo nie ma żadnych wątpliwości, że zostawiamy umierających i idziemy do tych, którym można pomóc. Każdy dobry ratownik tak postąpi i nie ma na to wpływu światopogląd, tylko właśnie chęć uratowania jak największej ilości osób.

 

10. Wędrowcy na Syberii.

a. To też nie jest dylemat moralny, bo pies to tylko zwierzę (wyznacznikiem moralności jest zachowanie wobec drugiego człowieka). Ja bym z chęcią zjadł psa nie tylko w sytuacji ekstremalnej, ale też np. jakbym był z wizytą w kraju, gdzie można znaleźć takie dania. Natomiast jeśli to byłby mój pies, do którego się przywiązałem, to na pewno byłoby mi ciężko, ale jednak ludzkie życie jest ważniejsze.

b. Mogę go zostawić, ale tylko z myślą o tym, że uda mi się znaleźć cywilizację i wezwać pomoc, która go uratuje. Jeśli nie widzę takich perspektyw, to biorę go na plecy i niosę, dopóki starczy mi sił

 

11. Górscy rozbitkowie.

Jemy trupy. Zjedzenie martwych towarzyszy w takich warunkach może uratować życie. Dopóki nie posuwamy się do powiększania naszych zapasów poprzez zabijanie współrozbitków, to nie widzę żadnych przeciwwskazań.


  • 0

#15

Pluton.
  • Postów: 6
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Wybór Zofii
 
W dylemacie tym nie bez powodu jest mowa o chłopcu i dziewczynce, a nie rodzeństwie tej samej płci.
 
Matka instynktownie wybrałaby do przeżycia córkę (z ewolucyjnego punktu widzenia), gdyż ta w krytycznej sytuacji ma większe szanse na rozmnożenie niż syn. Syn jest bardziej ryzykowną inwestycją niż córka, bo to on w przyszłości będzie zabiegał o względy kobiet, zaś do córki to faceci sami będą lgnąć. Syn, gdyby przetrwał ma od córki mniejsze szanse na rozmnożenie. Życie w obozie oczywiście byłoby niepewne i córka wolności mogłaby nie dożyć, niemniej, jeśli matka musiałaby wybierać, wybrałaby córkę.
 
Zresztą w sytuacjach krytycznych, matki będące z synami w ciąży ulegają częstszym poronieniom, narodziny odkładając na lepsze czasy. Syn jest pewniejszą inwestycją w czasach prosperity. Albo np. dawniej w Indiach, wśród biedniejszych kast miało miejsce dzieciobójstwo, zabijano wtedy synów, aby więcej czasu poświęcić córkom. W kastach zaś najbogatszych było na odwrót. Wśród biednych rodzin współcześnie więcej jest córek niż synów.
 
Syn da korzyść wtedy, gdy jest bogato, stabilnie - z bogatej rodziny ma wyższy status społeczny i znajdzie sobie więcej panien, którym zapewni przetrwanie potomstwa.
 
Córka z kolei jest zdolna spłodzić mniej dzieci niż syn, ale jest bardziej pewne, że te dzieci w ogóle będzie miała.

Użytkownik Pluton edytował ten post 06.02.2014 - 16:53

  • 2


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u