Skocz do zawartości


Zdjęcie

PRL-owskie silosy jądrowe


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1

ufo1987.
  • Postów: 357
  • Tematów: 79
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 14
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

*
Popularny

PRL-owskie silosy jądrowe



Najpilniej strzeżona polska tajemnica zimnej wojny.
Według planów z lat 70. XX wieku atak jądrowy na kraje NATO, miał trwać godzinę. Polskie jednostki miały użyć 168 ładunków jądrowych. Skąd je posiadały i gdzie przetrzymywały? Oto najpilniej strzeżona tajemnica PRL. Władze Polski Ludowej uparcie twierdziły, że broni atomowej na terenie naszego kraju nie ma. Dokumenty dotyczące tej sprawy odtajniono dopiero w 2007 roku.

W czasie zimnej wojny, zarówno Zachód, jak i państwa Układu Warszawskiego szykowały się na ewentualną wojnę. Sowieci postanowili składować swój arsenał atomowy w Polsce. Powód? Niewielka odległość do krajów zachodnich. Nie można było nazwać tego igraszką. Dla przykładu,bomba rzucona na Hiroszimę w 1945 roku przez USA miała moc 15 kt(kiloton). W latach 80. w polskich magazynach było przechowywanych 168 ładunków:
- 14 głowic o mocy 500 kt
- 35 głowic o mocy 200 kt
- 83 głowic o mocy 10 kt
- 2 bomby lotnicze o mocy 200 kt
- 24 bomby o mocy 15 kt
- 10 bomb o mocy 0,5 kt

Plan był prosty, po rozpoczęciu wojny, wyszkolone odziały Wojska Polskiego miały wystrzelić wszystkie ładunki w kierunku celów, wytypowanych w Europie Zachodniej. Wiadomo było, iż NATO odpowie kontruderzeniem, więc na samym początku liczono się z utratą około 53 % żołnierzy. Strat wśród ludności cywilnej nie uwzględniano. Oczywiste było, że po ataku jądrowym NATO, Polska zamieni się w pustynie. Rakiety z zachodu spadłyby na terytorium Polski, by zniszczyć domniemane obiekty jądrowe, ale też by zatrzymać pochód wojsk sowieckich.

Wśród materiałów operacji "Wisła", które znajdują się w IPN, możemy znaleźć porozumienie z dnia 25 lutego 1967 roku, pomiędzy ministrem obrony PRL Marianem Spychalskim, a ministrem obrony narodowej ZSRR marszałkiem Andriejem Grieczką. Dokument zawiera informacje, że do połowy 1969 roku na terenie Polski mają powstać 3 obiekty atomowe.
Polska sfinansowała powstanie tych trzech magazynów. Rosja natomiast dostarczyła wyposażenie i miała wyłączne prawo do ich użytkowania. Za budowę przechowalni dla sowieckich ładunków jądrowych, zapłaciliśmy 180 mln zł. Można odnieść wrażenie, że szefowie Ludowego Wojska Polskiego oddali wielką przysługę Moskwie, która planując wojnę nie miała możliwości zbudowania tych obiektów w innych strategicznych punktach Europy.

Składy na broń jądrową, powstały:
- we wsi Podborsko (dzisiejsze województwo zachodniopomorskie)
- we wsi Brzeźnica-Kolonia (dzisiejsze województwo zachodniopomorskie)
- we wsi Templewo (dzisiejsze województwo lubuskie)
Składy budowano przy już istniejących poligonach, by nie wzbudzać podejrzeń. Były bardzo dobrze chronione i zamaskowane.
Chroniły je miedzy innymi: druty kolczaste, czujniki ostrzegawcze, wartownicy, psy itp. Zakryte z góry siatkami maskującymi i gałęziami drzew, na zdjęciach satelitarnych i lotniczych wyglądały jak pagórki. Mistyfikacja była tak dobra, że okoliczni mieszkańcy przez długie lata, żyli w nieświadomości, tego że w promieniu kilku kilometrów od ich domów, znajdują się magazyny sowieckich pocisków nuklearnych. Swoje "atomowe zabaweczki" Rosjanie zabrali na początku lat 90. O całej sprawie wiedziało tylko 12 polskich oficerów.

Dziś dobrze zachowane fragmenty tych obiektów robią ogromne wrażenie. Pomieszczenia, w których przechowywano pojemniki z głowicami mają wymiary 21x5,5 m. Niezwykłości dodają ogromne pancerne drzwi do magazynów. Tylko mała część składów, znajduje się na powierzchni ziemi. Cała tajemniczość budowli, kryje się pod ziemią. Tam znajdują się między innymi: tunele, hale i schrony. Wszystkie wzniesienia kryjące te magazyny, nadal porośnięte są zagajnikami i maskującą roślinnością.


Dołączona grafika


Dołączona grafika



Podborsko w gminie Tychowo

Znakomity stan zachowania spowodowany jest tym, że obiekty te praktycznie cały czas były użytkowane. Po ich opuszczeniu na początku lat dziewiędziesiątych ubiegłego wieku przez Armię Czerwoną, bazę przejęła Marynarka Wojenna, która użytkowała ją do 2005 roku. Później cała infrastruktura mieszkaniowa, wraz z resztą terenu przeszła pod opiekę Oddziału Zewnętrznego Zakładu Karnego w Koszalinie. Bez żadnych problemów można zobaczyć najciekawsze obiekty bazy z zewnątrz, które znajdują się w lesie na tyłach zakładu karnego. Obecnie wykorzystywany jest do składowania drewna. Najważniejszymi obiektami bazy były dwukondygnacyjne schrony magazynowe ”T-7”. Podziwiać możemy pancerne drzwi, które otwierane są za pomocą mechanizmu hydraulicznego i silników. Wewnątrz magazyny zachowały się niemal we wzorcowym stanie, wszelkie mechanizmy działają bez zarzutu, w tym także suwnica do wyjmowania głowic na powierzchnię. Doskonale zachowały się pomieszczenia socjalne i techniczne (agregaty, rozdzielnia elektryczna, filtro-wentylatorownia). Na ścianach widoczne są czerwone lampy ostrzegawcze sygnalizujące alarm bojowy w razie potrzeby.

Dołączona grafika Dołączona grafika

Dołączona grafika Dołączona grafika



Brzeźnica-Kolonia w gminie Jastrowie

Baza militarna, na której terenie składowano głowice do pocisków rakietowych i jądrowych bomb lotniczych położona jest w sosnowym lesie w pobliżu wsi Brzeźnica-Kolonia. Dojedziemy do niej leśną drogą utwardzoną betonowymi płytami. Było to samowystarczalne miasteczko podzielone na strefę mieszkalną i wojskową. Na tym terenie znajdowało się wszystko, co było potrzebne do normalnego funkcjonowania przebywających tam żołnierzy. Obiekty wchodzące w skład bazy były całkowicie utajnione i niedostępne dla Polaków. Obszar o powierzchni prawie 150 ha z przeznaczeniem pod budowę obiektu wojskowego, Ministerstwo Obrony Narodowej przejęło od Lasów Państwowych w 1968 roku. Podobnie jak bazy w Templewie i Podborsku zostały wybudowane przez Wojsko Polskie, a następnie przekazane do wyłącznego użytku Rosjanom. Teren otoczono potrójnym płotem z zasiekami z drutu kolczastego i był pilnie strzeżony przez uzbrojonych żołnierzy. Na jego terenie mogło przebywać i zamieszkiwać prawie 200 osób (120 żołnierzy i 60 oficerów i techników). Obiekt funkcjonował do momentu wycofania się Armii Radzieckiej z tych terenów a mianowicie do 1992 roku. Następnie baza została przekazana Wojsku Polskiemu. Rosjanie pozostawili ją w dobrym stanie. Dopiero później rozebrano budynki koszarowe, a Lasy Państwowe odzyskały swój dawny teren z ulegającą już dewastacji infrastrukturą. Od kwietnia 1995 roku zaprzestano ciągłego dozorowania obiektu i od tego momentu zaczął się jego powolny upadek. Chociaż dawna baza lata świetności ma dawno za sobą, to warto przyjechać zobaczyć co po niej zostało. Niewątpliwie uwagę przykuwa żelbetowo-ziemny obiekt typu ”Granit”. Z wyglądu przypomina przelotową rurę przykrytą ziemią i porośniętą doskonale maskującym borem sosnowym. Pełnił rolę magazynu, w którym prawdopodobnie przechowywano bardziej stabilne ładunki, nie podlegające już tak wyśrubowanym reżimom składowania. W pobliżu ”Granitu” znajduje się jeden z dwóch magazynów typu T-7. Z zewnątrz obiekt nie robi dużego wrażenia. Pomimo, że wejście od frontu jest częściowo zasypane ziemią i gruzem (nie zachowały się drzwi pancerne, które zostały zdemontowane), to bez problemu można się wślizgnąć do środka. Trzeba jednak uważać i zaopatrzyć się w dobre oświetlenie, ponieważ nie jest zabezpieczone zejście na dolny poziom. Oprócz zerwanych instalacji elektrycznych przez szabrowników, zniknęły także metalowe drabinki, którymi pierwotnie można było zejść na dół. Niżej znajduje się duża hala, po jednej stronie znajdują się pomieszczenia w których przechowywano rakiety i głowice, a po drugiej mniejsze sale połączone korytarzem. Wszędzie panująca ciemność i wilgoć, więc czuć namiastkę tego niesamowitego klimatu panującego w podziemnych korytarzach MRU czy Wału Pomorskiego. Warto wspomnieć, że magazyny były przygotowane na ewentualne trwanie w warunkach bojowych przez wiele dni, więc posiadały zapasy żywności i własne ujęcie wody.

Dołączona grafika Dołączona grafika

Dołączona grafika Dołączona grafika

Dołączona grafika Dołączona grafika

Dołączona grafika Dołączona grafika



Templewo w gminie Bledzew


Z obiektów w Templewie rozszabrowano co tylko się dało (nie zachowały się żadne pancerne drzwi). Wejścia do magazynów zasypano ziemią, aby niepowołane osoby nie wchodziły do środka, lecz przy odrobinie sprawności wejście do wnętrza było możliwe. Zagrożeniem w tych obiektach był niezabezpieczony barierkami poziom magazynowy, który znajduje się trzy, cztery metry pod ziemią. Największe wrażenie robił obiekt typu ”Granit”, którego niestety już nie ma, ponieważ został wyburzony. Pod koniec 2008 roku wojsko zaczęło przekazywać ten teren lasom Państwowym. Schrony magazynowe miały zostać zasypane, reszta to niestety historia. Warto jeszcze nadmienić, że chociaż w materiałach wojskowych baza oficjalnie występuje jako Obiekt nr. 3003 Templewo, to Rosjanie nazywali ją ”Wołkodar” , a miejscowi ”Wilczą Bazą”.


Dołączona grafika Dołączona grafika

Dołączona grafika Dołączona grafika

Dołączona grafika Dołączona grafika

Dołączona grafika Dołączona grafika

Dołączona grafika





ŻRÓDŁA:
ZHISTORII
BOHUN-BUNKRY

Użytkownik ufo1987 edytował ten post 04.11.2013 - 10:56

  • 12





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych