Skocz do zawartości




Zdjęcie

"Wstydliwa tajemnica" 9/11 ?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
41 odpowiedzi w tym temacie

#31

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Na jedno wychodzi. Generalnie podczas akcji osoby wysyłane przez dyżurnego/koordynatora są jego oczami i uszami. Na tej podstawie dyżurny podejmuje decyzje, polega głównie na ocenie tych co są na miejscu. Sprzeczne zdania mogą być gdy ratownik A nie wie że ratownik B poinformował dyżurnego o zmianie sytuacji i trzeba się ewakuować lub przerzucić siły i środki w inne miejsce itp.

Nie do końca.
Komunikat o tym, że nic się nie dzieje i należy pozostać w miejscu pracy dotyczyła pierwszych momentów po ataku , kiedy w wieżach nie było jeszcze praktycznie ratowników (czytaj - strażaków) którzy mogliby przekazać koordynatorowi informację o faktycznym stopniu zagrożenia. W momencie ich pojawienia się w budynkach ewakuacja ruszyła pełną parą, z tym, że dla wielu z tych, którzy wrócili do swoich miejsc pracy było już za późno... Z tego, co kojarzę, problem dotyczył głównie WTC 2 ale nie dałbym sobie ręki uciąć, że ludzie będący w WTC 1 również nie słyszeli podobnych informacji...
Akurat dziś trafiłem na ciekawy wpis w dyskusji o awaryjnym lądowaniu samolotu G.W Busha...
Zaznaczyłem jego fragment ale cały wpis jest dość interesujący:
"Przypomnijmy, że zgodnie z oficjalną wersją pożar był główną przyczyną zawalenia się wszystkich trzech budynków, WTC 1, 2 i 7. W ten ostatni nigdy nie uderzył żaden samolot. Liczący 47 pięter budynek miał również konstrukcję stalową. Stał po przeciwnej stronie ulicy, na którą zwaliły się dwie wieże. Runął o 17.20. Zapadł się w sposób idealny, pionowo. Jeszcze po siedmiu miesiącach prac komisji badającej 9/11 jej członkowie twierdzili, że nie znają przyczyn upadku budynku numer 7.
Larry Silverstein, został właścicielem WTC dwa miesiące (24 lipca) przed 11 września. Po raz pierwszy od 33 lat budynki zmieniły wówczas właściciela. Silverstein, który nabył je za 3,2 miliarda dolarów od New York Port Authority, zdążył za nie zapłacić pierwszą ratę w wysokości 124 milionów dolarów. Ale zdążył też je ubezpieczyć na kwotę 7 miliardów. W umowie tej nie zabrakło klauzuli ubezpieczającej WTC „od ataków terrorystycznych”, co w owym czasie nie było praktyką częstą. Po zawaleniu się wież ubezpieczyciel - Swiss Re wypłacił mu zaledwie 2 miliardy dolarów twierdząc, że mimo ubezpieczenia dwóch wież, stały się one celem jednego ataku. Silverstein nie pogodził się oczywiście z taką interpretacją i rozpoczął się długoletni spór sądowy. Pięć lat po upadku budynków World Trade Center, sąd federalny nagle uznał, że niektóre wydarzenia 11 września można potraktować, jako dwa ataki. Werdykt ten, ogłoszony 23 maja 2007 roku, otwiera drogę do wypłacenia dodatkowych 2 miliardów dolarów dzierżawcy kompleksu - firmie Silverstein Properties. Pieniądze wypłacą: Allianz, Employers Insurance Co. Of Wausau, Royal Indemnity Co., Swiss Re, Industrial Risk Insurers, Travelers Co. Inc., Zurich Financial Services AG. Według umowy, Silverstein otrzyma 56% z tej kwoty, natomiast 44% Port Authority of New York and New Jersey. Oznacza to, że Larry Silverstein dostanie w sumie 4,68 miliarda dolarów. Prawie tyle, o ile zabiegał od początku.
w czasie poprzedzającego zamach weekendu, 8 i 9 września w WTC miało miejsce wyłączenie prądu, co poza brakiem zasilania systemu zabezpieczeń spowodowało liczne wizyty w budynku wielu wchodzących i wychodzących osób obsługi technicznej. Energii nie było od 50 pietra w górę przez około 36 godzin. Nie działały w tym czasie kamery monitoringu, windy ani elektryczne zamki drzwi.
Uciekający z wieży numer 2 zostali powiadomieni poprzez system rozmieszczonych w budynku głośników, że są bezpieczni i mają wracać do swoich biurek. Stanley Praimnath, który uratował się z budynku numer 2 opowiadał, że kiedy ludzie widzący pożar wieży 1 dobiegli do holu ochrona zawróciła ich do biur słowami: „... to tylko wypadek, wieża numer 2 jest bezpieczna. Wracajcie do swojej pracy.” („Mercola”). Zastanawia dlaczego nikt z tysięcy zagrożonych ludzi nie dobiegł na dachy budynków? Dziś wiadomo już, że nie pomogłoby to i tak, ponieważ drzwi ewakuacyjne były pozamykane. Budynki były stare i nadawały się do renowacji lub wręcz rozbiórki. Koszt pozbycia
się azbestu i innych materiałów niebezpiecznych opiewał na kwotę 200 milionów dolarów, natomiast szacunkowa cena rozbiórki wahała się w okolicy 15 miliardów.
Burmistrz Nowego Jorku - Rudolph Giuliani, warto w tym miejscu nadmienić, że wysłał on całą pozostałą po katastrofie stal z budynków WTC do Chin i Indii. Odbyło się to w tak wielkim pośpiechu, że nie zostawiono nawet próbek materiałów na potrzeby dochodzenia. Jak donosiła gazeta „Beijing Youth Daily”, firma Baosteel z Szan-ghaju, największa na tamtejszym rynku, kupiła 50 000 ton stali z terenu „Ground Zero” po 120 USD za tonę. Dziennikarze gazety twierdzili, że część resztek zostanie przetopiona na pamiątki po 9/11. Czy można przyjąć, że Rudolph Giuliani będący w przeszłości Prokuratorem Generalnym USA nie zdawał sobie sprawy z wagi próbek stopionej stali dla ewentualnego wykrycia przyczyn katastrofy?
Mohamed Atta, otrzymał krótko przed 11 września 100 000 dolarów.Zleceniodawcą przelewu był generał Mahmoud Ahmad, szef pakistańskiego wywiadu, ISI. I to nie jest jeszcze wcale tak bardzo dziwne. Ale z pewnością ciekawe jest, że ten sam generał w dniach od 4 do 13 września 2001 roku przebywał z oficjalną wizytą w Waszyngtonie. Podczas tej wizyty spotkał się z kilkoma przedstawicielami administracji Bush'a; Jego rozmówcami byli Collin Powell i George Tennett. Czy, w związku z tym, nie nasuwa się automatycznie podejrzenie, że szef pakistańskiego wywiadu mógł być w wielu sprawach pośrednikiem pomiędzy dwiema stronami? I czy nie staje się coraz bardziej oczywiste, że cała tak zwana siatka Al Kaidy została stworzona, a następnie wykorzystana przez amerykańską agencję wywiadowczą, czyli CIA?
Wiadomo, że 10 września 2001 roku ujawniono brak ogromnej kwoty, która pozostawała w gestii Pentagonu. Chodzi o 2,3 tryliona dolarów! W przeliczeniu na głowę każdego Amerykanina daje to 4 873 dolary. Nikt nie wie na co wydano te pieniądze. Ale już nazajutrz pytanie to przestało być najważniejsze. Jakimś cudownym zrządzeniem losu wszystkie rachunki i księgowe dane komputerowe znajdowały się w tej części Pentagonu, która została zburzona.
Jedyne, co mogło uderzyć w budynek Pentagonu, to pocisk rakietowy, na przykład typu Tomahawk, zrzucony z samolotu wojskowego, jednej z trzech maszyn, które w tym czasie były widziane przez świadków w rejonie Pentagonu. Pocisk wykonał zadaną linię drogi i trafił w wyznaczone miejsce budynku. Możliwe, że tak zwany „mark” na trawie widziany kilka dni wcześniej na zdjęciach satelitarnych,
Komisja 911 podała, że czarnych skrzynek z samolotów AAL 11 i UAL 175 nie odnaleziono. Znowu nastąpił cud, spopieliły się. Lub wyparowały. Jednak FBI głosiło wszem i wobec, że z samolotu, który uderzył w WTC wypadł i w stanie nie naruszonym upadł na chodnik Manhattanu, paszport jednego z porywaczy
Prezydent Bush, pod naciskiem domagających się tego coraz głośniej rodzin, podpisał wreszcie w listopadzie 2002 roku ustawę powołującą do życia komisję mającą zbadać okoliczności wydarzeń 11 września 2001 roku
Bush wyznaczył szefa Komisji po 411 dniach! Komisja rozpoczęła swoje prace dopiero miesiąc po tym fakcie, a więc w 441 (!) dniu od tragicznych wydarzeń. Szefem komisji wyznaczonym przez Bush'a został Henry Kissinger. Rodziny ofiar były jednak przekonane, że osobie tej brakuje obiektywizmu. Podnoszono wątpliwości dotyczące jego udziału w aferze Watergate i roli, jaką odegrał w przewrocie w Chile. Kristen Breitweiger przeprowadziła prywatne śledztwo w sprawie Kissingera i doprowadziła do spotkania z nim w jego nowojorskim biurze. Spośród wielu pytań, jakie mu zadano dwa okazały się wyjątkowo trafne. Kristen Breitweiger zapytała czy prawdą jest, że niektórzy z jego klientów są pochodzenia saudyjskiego. W drugim zapytała wprost czy prawdą jest, że jednym z nich jest Osama Bin Laden. Nie otrzymała na nie odpowiedzi ale wkrótce po tym spotkaniu media podały, że doktor Kissinger zrezygnował ze stanowiska.
W roku 1924 Averrell Harriman (członek Skuli And Bones - 1913) i Fritz Thyssen, niemieccy przemysłowcy wspierający w 1923 roku Hitlera, założyli Union Bank Corporation, z siedzibą w Nowym Jorku, dla inwestowania w amerykański przemysł środków płynących z Holenderskiego Banku Thyssen'a. Prescott Bush, będący urzędnikiem W. A. Harriman Bank od roku 1926, był w latach 1934 - 1943 dyrektorem Union Banking Corp.
Rząd federalny nie ingerował w interesy prowadzone przez korporację Bush - Harriman z nazistami do roku 1942.
Interesy niemieckie w Silesian - American Corporation, prowadzone; dotąd przez Prescott'a Bush'a i jego teścia George'a Herbert'a Walker'a, zostały zgodnie z prawem amerykańskim zajęte 17 listopada 1942 roku.
Jednym z dyrektorów zarządu firmy Securacom, chroniącej kompleks World Trade Center, był od 1993 do początków 2000 roku młodszy brat prezydenta Busha, Marvin P. Bush.
Don Wiley był biologiem molekularnym, o którym mówiło się, że wynalazł nową śmiertelną broń biologiczną. Był ekspertem immunologii, pracownikiem Harvard University, prowadził badania związane z wirusem Ebola, AIDS czy tak zwaną hiszpanką. Pracował również nad wąglikiem, który po 11 września trafił w różny sposób do wielu osób, wzbu-dzając panikę w obawie przed bioterroryzmem. Naukowca znaleziono martwego w rzece Mississippi w Luizjanie. Jego jedenastu kolegów zginęło w równie mrocznych okolicznościach.
Po atakach w Nowym Jorku i Waszyngtonie,premier Izraela Benjamin Netanyahu zapytany o to, co ataki terrorystyczne znaczą dla relacji amerykańsko - izraleskich, odpowiedział: „Są bardzo dobre”.
Ariel Szaron, mający wygłosić w Nowym Jorku przemówienie podczas festiwalu kultury żydowskiej, został powstrzymany od planowanego na 11 września lotu przez swoje służby specjalne (za Yedot Ahranot)."

autor: ~ kocham was
źródło: http://wiadomosci.on...752,czytaj.html

Jest w nim pare przekłamań (np. paszport nie wypadł z samolotu ale został wręczony policjantowi przez nieznajomego, który po tym niezwłocznie się oddalił) ale myślę, że warto go przeczytać...

  • 1



#32

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Aby ocenić szanse na uratowanie budynku musisz miec jakieś dane z wcześniejszych pozarów podobnych budynków. Inaczej pali sie i ewentulanie zawala sie budynek drewniany , inaczej wybudowany w technologii glinobitki,"muru pruskiego" , inaczej kanadyjaczyk a jeszce inaczej betonowe konstrukcje. Co do dźwieku w czasie pożaru. Normą w czasie każdego pożaru (nawet małego) są odgłosy przypominające ścieżkę dźwiękową filmów typu Szeregowiec Ryan , czy Kompania Braci. Począwszy od butelek z coca cola , przez dezodoranty, środki czystości, farby lakiery , rozpuszczalniki a skończywszy na gaśnicach , butlach z gazami wszystko to generuje odgłos głośnego wybuchu. Dodatkowo w czasie pożaru często dochodzi do lokalnych wybuchów niedopalonych substancji lotnych. Po dźwięku nie masz za bardzo szans określić stanu budynku. Nieco lepiej jest w przypadku budynków z drewna. Znamy średnia szybkośc spalania warstwy drewna , znając wymiary szkieletu czy więżby jesteśmy w stanie określic ile jeszcze drewna "trzyma" budynek. Dodatkowo drewno w niektórych przypadkach głośno "stęka" przed załamaniem. Jednak ta informacja jest już mao użyteczna bo objawy te wystepuja zbyt późno by miec sznasę na ewakuacje.
Na własne oczy tylko raz widziałem walący się budynek drewniany i czas miedzy pojawieniem się głośnego jęku i zgrzytu a zawaleniem to mniej więcej 2-3 s.
Przy pożarze budynku o nieznanej wcześniej konstrukcji równie dobrze możesz rzucać moneta. Reasumując odgłosy (coś w nim trzeszczy, spada, pęka) nie są charakterystyczne dla śmiertelnie uszkodzonej konstrukcji. Walą się budynki prawi nieme , Jak i przeżywają bardzo "głośne"


Pewnie dla nikogo, czytającego ten wątek nie jest tajemnicą, że chodzi mi o budynek WTC7. Budynek o konstrukcji stalowej, jeden z trzech, który runął tego dnia na Manhattanie. Z tego co się orientuję, budynki o takiej właśnie konstrukcji są dość "popularne" w miejscach, gdzie trzeba budować na małych działkach i wysoko - takim miejscem, z pewnością jest Manhattan. Zakładam zatem, że strażacy z NYFD doskonale znają takie konstrukcje ich zachowanie się w trakcie pożarów.

Pytałem dlatego, że czytałem relacje dotyczące wydarzeń z 9/11, które świadczą o tym że:
- ocena co do stanu braku "stabilności" WTC 7 nastąpiła stosunkowo szybko
- kalkulacja zagrożenia związanego z zawaleniem się tego budynku nastąpiła dosyć szybko
- decyzja o zaniechaniu działań "ratowniczych" związanych z próbami gaszenia tego budynku, nastąpiła dosyć szybko
(mówimy tu o godzinach południowych)

Podstawowymi kryteriami, którymi kierowali się dowódcy akcji w rejonie tego budynku były:
- ocena jego stanu zewnętrznego - stopień zniszczeń po upadku wieży północnej, ilość pożarów na elewacji południowej budynku
- odgłosy wydobywające się z jego wnętrza
- opinia (niezidentyfikowanego dotychczas) "specjalisty" (najprawdopodobniej inżyniera), który stwierdził, że budynek runie w ciągu kilku godzin
Pomijam tu informacje o aparaturze monitorującej stan stabilności budynku, przekazane przez zastępcę komendanta NYFD Petera Haydena, jako mało wiarygodne - traktuję je jako przejęzyczenie.

Jednocześnie, konfrontuję to z relacjami komendanta NYFD Nigro, oraz właściciela budynku Silversteina, z których wynika, że zarówno ocena stanu stabilności budynku, jak również decyzja o zaprzestaniu działań związanych z jego ratowaniem (gaszeniem) nastąpiła co najmniej kilka godzin później, ok 15,00 - 15,30 (o tym wszystkim można przeczytać w moich wpisach w temacie Budynek WTC7).
Zauważam też sprzeczności w relacjach komendanta Nigro i właściciela Silversteina.
Pierwszy zdaje się potwierdzać to co Ty piszesz (pośrednio ale jednak) , drugi twierdzi, że było ciut inaczej.
To tak tytułem wstępu i wyjaśnienia (zainteresowanych szczegółami odsyłam do wspomnianego tematu)

Procedura gaszenia pożaru jest taka: równolegle przeprowadza sie rozwiniecie sił i srodków(wyznacza się pkt ewakuacyjne, dokreśla sie czy potrzebne sa dodatkowe siły i środki i jakie), przeprowadza się zwiad wodny (gdzie jest najbliższe odpowiednio wydajne ujęcie wodne)rozwija sie instalacje, przeprowadza sie wstepny zwiad. No i i za kazda cene przeprowadza sie ewakuacje ludzi.


To mi również jakoś "skwierczy", bo nie natknąłem się na żadne dowody tego typu działań związanych z gaszeniem, czy też próbami gaszenia "siódemki", pomimo przeglądnięcia naprawdę wielu stron związanych z tematem.
Jednocześnie nie miałem żadnych problemów, żeby podobne relacje (fotograficzne lub filmowe) odnotować w stosunku do pozostałych budynków kompleksu WTC (w większym lub mniejszym zakresie)

Co to znaczy cenny budynek ???


Chodziło mi o jego "zawartość"... W budynku WTC-7 mieściły się siedziby Enron, WorldCom,główna siedziba Sztabu Antykryzysowego (z której burmistrz Giuliani powinien był, czego nie robił "dowodzić" i koordynować akcją tego dnia na Manhattanie tego dnia), biura US Secret Service, National Security Agency, CIA, Departament Obrony, IRS czy BATF ...
Oczywiście nie chodzi o same biura ale raczej o ich..."zawartość", czyli dokumentację, która była w nich przechowywana.
Ewakuację siódemki przeprowadzono zaraz po ataku na wieżę południową, po jej upadku zostały w niej praktycznie dwie osoby (które też udało się szczęśliwie ewakuować). Nie chodziło więc o ratowanie ludzi, a raczej zawartości budynku...
Patrząc na zaangażowanie strażaków w gaszenie (również pustych) budynków WTC4 i WTC5, które fajczyły się jak pochodnie, spodziewałem się zobaczyć podobne obrazki z okolicy WTC7 - póki co, nie było mi dane...

Każdy strażak jest w stanie ryzykować życie dla innych ludzi , czasem nawet ryzykuje sie dla zwierzat. Przedmioty martwe nas nie ruszją wcale no chyb że mówimy a jakims symbolu narodowym.Od tego jest ubezpieczenie (...) Strazacy sa bardzo lojalni wobec własnej jednostki, czuja się wyjatkowi, bo ratują ludzi. (...) A ratowanie dochodów rekinów finansjery nie daje takiego poczucia Ani dowódca nie zaryzykuje życia podwładnych(sam był kiedyś takim jak oni) ,ani oni nie chca ryzykować dla jakis pierdół.
Pusty budynek będzie ratowany przez strażaków tylko wtedy gdy zagraża innym. W ryzykownej sytuacji dowódca ma obowiązek wstrzymać akcje jeżeli jej realizacja nie prowadzi do ratowania życia ludzkiego, a tylko sprzętu. Zazwyczaj się wtedy przechodzi do obrony(czyli np lejemy z zewnątrz), albo wszystko robi wg litery prawa(tzw.strajk włoski)


Wynikałoby z tego, że jeżeli WTC 7 był pusty (a był) i wskazywał oznaki poważnego osłabienia konstrukcji- a (podobno) wskazywał, to w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo strażaków, ich dowódca powinien podjąć decyzję o tym żeby nie próbować go gasić. Tym bardziej, że jego pożar oraz ewentualne zawalenie się nie mogło zagrozić (i jak się okazało 11 września o godz. 17.20) w żadnym stopniu nie zagroziło, budynkom sąsiednim.
I to byłaby jedyna, słuszna i najbardziej "bezpieczna" decyzja, którą mogła i powinna była podjąć osoba dowodząca akcją w tym rejonie...
Jeżeli tak, to dlaczego słynne "pull it" próbuje się tłumaczyć jako "wycofajcie ratowników z budynku".?
Przecież ich tam WOGÓLE NIE POWINNO BYĆ ?!
To wynika bezpośrednio z tego fragmentu Twojej wypowiedzi (popraw mnie jeżeli coś przekłamałem)
Czy tak?

Priorytety bezpieczeństwa: bezpieczeństwo ratowników
potem bezpieczeństwo ludzi , zwierząt a potem nieruchomości
.


a na dodatek...

Dowódca doskonale wie że w razie czego ubezpieczyciel zrobi wszystko by odzyskać choć część sumy. Niepotrzebnie naraził ludzi ? No to zegnaj dorobku życia.
Dowódca jakiejkolwiek straży na świecie 10 razy zastanowi się nad narażaniam życia swoich ludzi.

i jeszcze...

Czy właściciel nieruchomości w razie czego pomoże mu??? Z pewności dochodzącą do 100% mogę powiedzieć" NIE.

Dlaczego więc Larry miałby się przejmować strażakami? W końcu wykupił wysokie ubezpieczenie WTC ? Skąd zatem całe to zamieszanie dotyczące "pull it" ?!
noxili...
raz jeszcze dziękuję Ci za wyczerpujące wyjaśnienia.
Mam nadzieję, że w przypadku kolejnych wątpliwości związanych z tym tematem mogę na Ciebie liczyć...
  • 0



#33

noxili.
  • Postów: 2642
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Takie małe przemyslenia za mojej strony.
Niedawno całkiem byłem na szkoleniu tzw technicznym. Oprócz zagadnień typu jak zabezpieczyc potrzskany samochód by nie doszło w czasie akcji do zapłonu benzyny czy gazu albo jak najszybciej wyciagnać rannego z samochodu (co ciać a co odginać). Opócz takich dośc typowych zagadnień dla strazaka- ratownika przeszliśmy do coraz bardziej zaawansowanych scenariuszy . Oczywiście były katastrofy cystern , kolejowe, potem katastrofy budowlane ,czy zamachy terrorystyczne. W sumie wykład dość pobiezny, bo na

Postępowanie ratownicze w czasie innych akcji komunikacyjnych

przeznaczono raptem 2 godziny. Jednak jedna część wykładu przypomniała się mi w czasie dyskusji o tym nieszczęsnym WT7.
Otóz moi drodzy .. Jeśli dojdzie do katastrofy pojadu wojskowego (czy specjanego przeznaczenia) mamy prawo i obowiezek ratowac tylko rannnych których da się łatwo ( łatwo z naszego pkt widzenia) ewakułować. Po wyciagniąciu rannych musimy wycofac sie na stanowiska przy wozach . Stanowska te musza byc wyznaczone daleko od miejsca katastrofy Najlepiej na stanowiskach zakrytych(chroniacych przed podmuchem lub odłamkami) i umiejscowionych pod wiatr.W czasie akcji dowódca musi się bezwzględnie podporzadkowac poleceniom z odpowiednich służb.Do czasu przybycia na miejsce secsłużb nie wolno nam gasić . No chyba że "magiczny głos" w krótkofałowce kąże inaczej.Tylko wojsko czy słuzby wiedża co tak naprawe jest w rozbitym pojeździe: broń , bomby chemia albo inne ciekawe opcje.
Przykładem pojazdu specjalnego na moim terenie to np :

uran na dwie bomby atomowe przejechal przez powiat strzelinski
Co wieziono dowiedziłem sie po miesiącu.

Nie kojazy się wam to z czymś? . Strażacy po ewakuacji opuszczają obiekt i nie robią nic szcególnego by go uratować???

Jeżeli tam naprawde były tak cenne archiwa (nie interesowało mnie to wczesniej i prawde mówią dowiedziłem się z tego wątku)
To na 100% miałały własne super nowoczesne systemy samogaszace.Przecież nie gasi sie archiwów wodą!!!! Po zalaniu dokumentów nawet jezeli ugaszono by pozar itak znaczna część została by znisczona . Podobnie z archiwami cyfrowymi . Jezli juz coś to wypełnia sie takie pomieszcenie albo CO2 , czystym azotem albo dodatkowo detonuje sie bomby gaszace z proszkami zalepiajacymi kazda płonąca powierzchnię( po pożarze poprostu usuwa sie to odkurzaczem czy scierkami) .To nie jest standardowe wyposarzenie jednostek strażackich i zawsze jest juz zgromadzone na miejscu.Pomieszczenie wypełniane niepalnym gazem niema szans na spalenie się. Mniej wazne miejsca(np korytarze) wypełania się piana lekka czy ciężką.

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=txCcm2Cl8nE#t=57s
W takim pomieszceniu równiez nic się nie jest w stanie spalic.To znaczy prawie nic . Termit sie spali (ma własny tlen) , podobnie bez problemu trwa deflagracja semtexu czy c4 i inne PMW (deflagracja czyli spalenie zamiast eksplozji) .Po uzyciu termitu zostaje masa charakterystycznych oznak uzycia go (krople i sfery idealnie czystego żelaza(stal konstrukcyjna to stop żelaza z węglem) czy zgorzel z tlenków aluminium(to łatwo przegapić)



Trzeba sie liczyć z tym że wazne archiwa miały systemy samozniszczenia . Gdy powstawał ten budynek wciąż istniał Zwiazk Radziecki. Czy naprawde jest tak nie prawdopodobne ze konstruktorzy "wzbogacili" kostrukcję budynku o elementy powodujace zniszczenie achiwum ("przy okazji" razem z budynkiem ). W rzie czego? Tylko ze okazało sieze zjakijs przyczyny doszło do niekontrolowanego odpalenia systemu.

Gdyby okazłao sie że tak naprawę "ekspert" wykrył tylko ze procedura samozniszczenia budyku już trwa i poprostu trzeba sie pogodzic z tym niezaleznie od tego co da sie zrobić w tej sytuałcji budynek "Pull it down".
Podejżewam ze słuzby by w takim wypadku niechwaliły by sie bo taki system pewnie jest zainstalowany w innych płpublicznych budynkach i stanowi zagrożenai dla zycia tam pracujących.
  • 2



#34

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Trzeba sie liczyć z tym że wazne archiwa miały systemy samozniszczenia . Gdy powstawał ten budynek wciąż istniał Zwiazk Radziecki. Czy naprawde jest tak nie prawdopodobne ze konstruktorzy "wzbogacili" kostrukcję budynku o elementy powodujace zniszczenie achiwum ("przy okazji" razem z budynkiem ). W rzie czego? Tylko ze okazało sieze zjakijs przyczyny doszło do niekontrolowanego odpalenia systemu.

Gdyby okazłao sie że tak naprawę "ekspert" wykrył tylko ze procedura samozniszczenia budyku już trwa i poprostu trzeba sie pogodzic z tym niezaleznie od tego co da sie zrobić w tej sytuałcji budynek "Pull it down".
Podejżewam ze słuzby by w takim wypadku niechwaliły by sie bo taki system pewnie jest zainstalowany w innych płpublicznych budynkach i stanowi zagrożenai dla zycia tam pracujących.

Powiem Ci, że tu, to pojechałeś na maxa... :mrgreen:
Gdyby nie to, że jestem dość... sceptycznym (lub raczej - autokrytycznym) zwolennikiem teorii spiskowej dotyczącej 9/11, to strzelałbym na wiwat... :roll:
A tak na poważnie...
Spotkałem się już z takimi teoriami ale, póki co - brak na to jednoznacznych dowodów... 8)
A tak, w nawiązaniu do wcześniejszych fragmentów Twojej wypowiedzi...
To centrum "antykryzysowe" Gullianiego, zlokalizowane bodajże na 23 piętrze "siódemki" ( z własnymi generatorami, systemami oczyszczania powietrza, wodą i zabezpieczone zewnętrznie podobnie jak ta nieszczęsna część Pentagonu zaatakowana - pech chce - tego samego dnia i totalnie bezużyteczna w kontekście wydarzeń rozgrywających się wtedy w Nowym Jorku, wpisuje się jakoś w klimat Twoich rozważań związanych z alternatywnymi sposobami zabezpieczania się przed skutkami pożarów...
Zarówno one (jeżeli faktycznie je zaprojektowano) jak i to centrum, zupełnie nie sprawdziły się w "godzinie próby"... :roll:
  • 1



#35

Robakatorianin.
  • Postów: 1732
  • Tematów: 41
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jeśli dojdzie do katastrofy pojazdu wojskowego (czy specjalnego przeznaczenia) mamy prawo i obowiązek ratować tylko rannych których da się łatwo ( łatwo z naszego pkt widzenia) ewakuować. Po wyciągnięciu rannych musimy wycofać się na stanowiska przy wozach . Stanowska te muszą być wyznaczone daleko od miejsca katastrofy Najlepiej na stanowiskach zakrytych(chroniących przed podmuchem lub odłamkami) i umiejscowionych pod wiatr.W czasie akcji dowódca musi się bezwzględnie podporządkować poleceniom z odpowiednich służb.Do czasu przybycia na miejsce specsłużb nie wolno nam gasić . No chyba że "magiczny głos" w krótkofalowce każę inaczej.

No to mam kilka własnych przemyśleń:
-Z tego co pamiętam to WTC7 nie był budynkiem wojskowym czy rządowym. W nim były siedziby wojskowo/rządowe. Może ktoś doprecyzuje-ja się poddałem, wszystkie obecne info odnoszą się do nowego WTC7, stare zostaje przemilczane.
-Ich prawo musiałoby podobnie zakazywać ingerencji strażaków w gaszenie mienia po ewakuacji ludzi. Tak raczej nie było gdyż strażacy czynnie gasili i odgruzowywali Pentagon-chyba że tam dostali pozwolenie. Różnice mogą wynikać z innych stanów-chociaż budynki federalne/wojskowe i prawa się ich tyczące były ponad podziałami federalnymi...tak przynajmniej kojarzę.

Tylko wojsko czy służby wiedzą co tak naprawdę jest w rozbitym pojeździe: broń , bomby chemia albo inne ciekawe opcje.

Wtedy takie służby lecą w konwoju ze swą ekipą gaśniczo-ratowniczą. Chyba że jadą sobie i udają że marchewkę przewożą.
Z tego co pamiętam to strażak zawodowy powinien mieć wyklepane na blachę oznaczenia pojazdów i ładunków w nich przewożonych. Nie mówię tu o zwykłych znakach graficznych logicznych dla przedszkolaka tylko o numerach rozpoznawczych niebezpieczeństwa oraz podwójnym lub wzmożonym typie substancji np: 33, gdzie trójka oznacza łatwopalność a druga trójka oznacza podwójną podatność na zapalenie.
Dołączona grafika

Dane na tabliczce powinny odpowiadać z tym co kierowca ma w dokumentach przewozowych-gdy tabliczki brak to takie dane można od kierowcy wyciągnąć-choć jest to czasochłonne.

Trzeba sie liczyć z tym że wazne archiwa miały systemy samozniszczenia . Gdy powstawał ten budynek wciąż istniał Zwiazk Radziecki. Czy naprawde jest tak nie prawdopodobne ze konstruktorzy "wzbogacili" kostrukcję budynku o elementy powodujace zniszczenie achiwum ("przy okazji" razem z budynkiem ). W rzie czego? Tylko ze okazało sieze zjakijs przyczyny doszło do niekontrolowanego odpalenia systemu.

-Gdy budowano WTC7 to komunizm chylił się ku upadkowi (83-87) więc byłby to zabieg mocno na wyrost. Nie wiem od kiedy rządowe agencje zaczęły się interesować tym budynkiem jako swym archiwum.
-Wykonanie tego "wzbogacenia" musiałoby bezkolizyjnie wytrzymać kilkadziesiąt lat. Technologia wyburzania budynków nie była jeszcze dobrze rozwinięta. Używanym materiałem na pewno nie był nanotermit. Chyba że co jakiś czas konserwowali te "wzbogacenia" i zamienili materiały na lepsze.

Podejżewam ze słuzby by w takim wypadku niechwaliły by sie bo taki system pewnie jest zainstalowany w innych płpublicznych budynkach i stanowi zagrożenai dla zycia tam pracujących.

Byłoby to kolejne kłamstwo rządu USA w kwestii 9/11. W obu przypadkach rząd leci w kulki z ludźmi twierdząc że budynek zawalił się od zwykłego pożaru mebli i papierów.

Dorzucę jeszcze jedną strażacką kwestię:
co widać na tych zdjęciach-chodzi mi o te obłoczki, dla mnie to para powstała w wyniku gaszenia gruzowiska. Było to po ulewnych deszczach i po wprowadzeniu ciężkiego sprzętu na teren. Czy proporcje pary do czasu i nagrzania (oficjalnego) są właściwe?
Te stopione buty...chyba tam powstawały.
Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika
  • 0

#36

piotrdln.
  • Postów: 139
  • Tematów: 2
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Jak dla mnie, brzmi to jak zawoalowany ale jednak wyraźny zarzut, że gdyby nie rywalizacja pomiędzy policjantami i strażakami, to tych ostatnich, można by uratować z wieży północnej dużo więcej - wystarczyło im tylko podać wcześniej informację o:
- po pierwsze - zawaleniu się wieży południowej (swoją drogą - czy to nie dziwne, że nie uzyskali jej oni od swoich kolegów będących na zewnątrz budynków?),
- po drugie - wykazywaniu przez WTC1 "oznak zmęczenia" i jej możliwym zawaleniu


ale nikt nie musiał ich powiadamiać - oni doskonale wiedzieli że drugi sie zawalił - ty myślisz że jak walił się ten kolos i powstały regularne drgania i hałas to strażacy w tym drugmi budynku nic nie słyszeli i nie czuli a potem się nie zastanawiali się co je spowodowało ?

na pewno szybko zorientowali się co się stało, po hałasie i drganiach - po prostu liczyli że drugi się nie zawali ;)
  • 0

#37

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

ale nikt nie musiał ich powiadamiać - oni doskonale wiedzieli że drugi sie zawalił ...

No, właśnie z tego filmu wynika, że nie... :roll:
I dla mnie jest to również dziwne - i tylko dlatego poruszyłem ten wątek...
To nie jest mój pomysł, to nie są moje teorie... Opieram się tylko I WYŁĄCZNIE na cytatach z filmu... 8)
Inna sprawa, ze ta kwestia nie musi być wcale tak oczywista jak Ci się wydaje...
Ty to oceniasz z perspektywy lat, z wiedzą pochodząca z filmów, relacji telewizyjnych i wywiadów.
Oni to oceniali z perspektywy tego konkretnego dnia, z miejsca, w którym się aktualnie znajdowali. I zgodnie z wiedzą, która posiadali w TYM KONKRETNYM momencie...
A wiedza ta, podpowiadała im, ze NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI ŻEBY WTC SIĘ ZAWALIŁO... Bo gdyby to wiedzieli w tym konkretnym dniu, to zapewne do głowy by im nie przyszło, żeby jedno z centrum dowodzenia (to konkretne - w wieży południowej) lokalizować w budynku, który może runąć...
Kwestia, która mnie najbardziej zainteresowała w tym temacie, dotyczy jednak czegoś zupełnie innego... I tu również opieram się TYLKO na cytatach z filmu. dotyczy ona mianowicie następującego problemu... Jak to jest, że przy TAK SPEKTAKULARNYM wydarzeniu może dojść do tak kuriozalnej sytuacji, że różne grupy ratowników działających przy jednym wydarzeniu (strażacy - policja) nie wymieniają między sobą informacji na temat aktualnego stanu rzeczy (kondycji budynków, stopnia zagrożenia, siły pożarów i takich tam...)
A to właśnie wynika z wypowiedzi zamieszczonych w tym dokumencie...
A na dodatek jest okraszone komentarzem w stylu : "No wiecie ale to wynika jeszcze z rywalizacji, której początki możemy datować na przełom XIX i XX wieku... Takie tam kartofelki...
Jednym słowem, oglądajcie "Gangi Nowego Jorku, a będziecie wiedzieli o co kaman... 8)

Użytkownik pishor edytował ten post 04.07.2013 - 22:13

  • 0



#38

Zaciekawiony.
  • Postów: 7567
  • Tematów: 78
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Jest to jeden z dowódców batalionu, który zginął w wieży południowej. Na krótko przed jej zawaleniem się (kilka - kilkanaście minut), poinformował centrum dowodzenia przez radio, że dotarł na 78 piętro i widzi dwa skupiska pożarów, które są do opanowania - przy pomocy dwóch linii ogniowych. I prosił o wsparcie...

Taka mnie sprawa zastanowiła - gdzie były te dwa skupiska pożarów? Czy przypadkiem nie chodziło wyłącznie o stan na 78 piętrze? Było to piętro o poziom poniżej wyrwy, która zaczynała się od 79 piętra.

Tuż przed zawaleniem pożar wieży wyglądał tak:

twintowers-4-full.jpg

 

Dwa piętra pod głównym pożarem, faktycznie mogły istnieć dwa ogniska możliwe do ugaszenia. Tylko czy to coś nam mówi o skali pożarów od 80 piętra wzwyż?


  • 0



#39

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Czy przypadkiem nie chodziło wyłącznie o stan na 78 piętrze?

 

Najprawdopodobniej.

W końcu Palmer meldował z 78 piętra i oceniał sytuację na nim właśnie - ewentualnie tuż powyżej.

Co meldowałby gdyby wyszedł kilka, kilkanaście pięter wyżej, trudno zgadywać. A od niego się tego już nie dowiemy.

 

Dwa piętra pod głównym pożarem, faktycznie mogły istnieć dwa ogniska możliwe do ugaszenia.

 

Od czegoś trzeba było zacząć gaszenie.

 

Tuż przed zawaleniem pożar wieży wyglądał tak:

 

Przykład dosłownie z ostatnich dni. Z pożaru 330 metrowego wysokościowca The Torch, który zapłonął w Dubaju.

Pożar wyglądał tak

 

 

 

A ugaszono go w kilka godzin. Z tego, co czytałem (dość pobieżnie) zajęło to strażakom ok 2 godzin.


  • 0



#40

Zaciekawiony.
  • Postów: 7567
  • Tematów: 78
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jeśli instalacja gaśnicza wewnątrz była sprawna i można było dodatkowo gasić z sąsiednich budynków, to możliwe.

Nawiasem mówiąc, pożar tego wieżowca zaczął się od... grilla na balkonie. Nie tylko u nas takie rzeczy.


  • 0



#41

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jeśli instalacja gaśnicza wewnątrz była sprawna i można było dodatkowo gasić z sąsiednich budynków, to możliwe.

To akurat ciekawy wątek, bo przypomniała mi się wypowiedź noxiliego ( z tego samego tematu link)

cyt.

To jest dowód na to równiez że :
zadymienie w budynku było dość niskie (przy przeciętnym zadymieniu poruszasz sie na czworaka i po omacu) i mozna było operowac bez aparatów powietrzych(1 ładunek w butli to max 30 minut pracy a przy silnym wysiłku np wspinaczce z agrózownej klatce schodowej nawet 15 minut)wiec nie zdołano by wspiąć siena na takie piętra.

 

Budynek był najwyraćniej w dośc dobrym stanie bo tzw suche piony były sprawne. W czasie buduwy budynku wysokościowego archiitekt przewiduje istnienie suchych pionów czyli rór stalowych z uchwytanmi do przyłaczenia stabn=ndardowych pomp strazackich. Nieznamu bowiem materiału elastycznego umozliwiajacego tłoczenie wody na wyzej niż powiedzmy20 -30 metrów. Wewnątrz budynku woda tłoczona jest włąśnie rurą suchego pionu.


Użytkownik pishor edytował ten post 25.02.2015 - 23:27

  • 0



#42

Zaciekawiony.
  • Postów: 7567
  • Tematów: 78
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No i właśnie zastanawia mnie czy te piony były sprawne na całej długości - jeśli biegły w pobliżu rdzenia, to mogło je uszkodzić. Zresztą powyżej pożaru ludzie mieli chyba inne sprawy na głowie niż odkręcanie zaworów.


Użytkownik Zaciekawiony edytował ten post 25.02.2015 - 23:47

  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u