Skocz do zawartości




Zdjęcie

Kryształki z zamku Czocha


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
9 odpowiedzi w tym temacie

#1

D.K..

    Semper invicta

  • Postów: 2099
  • Tematów: 1601
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Zamek Czocha to z pewnością jedno z najbardziej niesamowitych miejsc w Polsce. Oprócz wielu interesujących historii, które miały miejsce na zamku na przestrzeni wieków, z pewnością najbardziej zagadkowym okresem dziejów zamku jest początek XX wieku, a w szczególności druga wojna światowa. Cały rejon Dolnego Śląska jest wręcz przesycony niemieckimi tajemnicami (wrócę do nich w przyszłości), wystarczy tylko wspomnieć gigantyczny podziemny kompleks ”Riese”, tunele i sztolnie pod zamkiem Książ, relacje o produkcji systemu radarowego FREYA w podziemnej fabryce „Gemma Werke” w Lubaniu, zaginionym pociągu ze skarbami, który w kwietniu 1945 opuścił Wałbrzych kierując się w stronę Książa, ale zniknął bez śladu. To raptem tylko kilka z niezliczonych zagadek dotyczących tego rejonu – wracając do Czochy, czy obiekt bez znaczenia militarnego odwiedzałby wielokrotnie Wernher von Braun w asyście licznych dygnitarzy partyjnych i naukowców? Czy fakt wydobywania uranu i ciężkiej wody w sztolniach w pobliskich Kowarach ma coś wspólnego z wizytami tego zapewne najbardziej znanego niemieckiego naukowca? Czy pogłoski o skarbach zgromadzonych na zamku, nadzorowanych przez ostatniego właściciela obiektu, Ernest Gütschowa, a pochodzących ze splądrowanych przez Niemców polskich muzeach są prawdziwe? O roli samego zamku nie wiadomo praktycznie nic, brak jest jakichkolwiek wiarygodnych dokumentów – zostają więc domysły i poszlaki, często zupełnie absurdalne, a często pobudzające do myślenia. Skupmy się więc na jednym, pozornie nieistotnym zdarzeniu, ale niewątpliwie pasującym aurą tajemniczości do miejsca, którego opisywane wydarzenie dotyczy.

Dołączona grafika

Zamek Czocha (źródło: Wikipedia)


Około 2005 roku jeden z poszukiwaczy skarbów i miłośników tajemnic prowadził skryte poszukiwania w lasach otaczających zamek. Pewnej nocy przeszukując tereny położone nieco na północ od zamku dokonał niezwykle interesującego i jednocześnie zagadkowego odkrycia. Jego wykrywacz metali zasygnalizował znajdujący się w ziemi metalowy obiekt – była to szczelnie zaplombowana metalowa puszka. Jej zawartość stanowiło około 200 maleńkich kryształków.


Dołączona grafika

Kryształki znalezione na zamku Czocha (źródło: nieznane)


Na pierwszy rzut oka znalezisko takie nie sprawia imponującego wrażenia, ot niecała garść szklanych drobiazgów – ani to kamienie szlachetne, ani złoto, nie mówiąc już nawet o wieku, który z pewnością nie liczy sobie kilkuset lub kilku tysięcy lat. Prawdziwa tajemnica jednak ukryta była wewnątrz kryształków. Pod dużym powiększeniem i odpowiednim ułożeniu badanego obiektu wobec ludzkiego oka dopiero można było dostrzec, że każdy z kryształków zawiera wewnątrz jedno lub więcej zdjęć – tematem fotografii były obiekty pochodzące zarówno z okolic Jeleniej Góry wraz z podpisami, jak również zupełnie niezwiązane z tym rejonem kraju. Głównie zdjęcia krajobrazowe Gór Stołowych, bez planów, map lub innych mniej lub bardziej tajnych informacji. Dodatkowo na wielu zdjęciach znajdowały się strzałki lub inne symbole niewiadomego przeznaczenia. Pikanterii całej sprawie dodaje z pewnością fakt odnalezienia identycznych kryształków w oddalonym od zamku Czocha o niecałe 20 kilometrów Lubomierzu, jak również w oddalonym o ponad 150 kilometrów Kamieńcu Ząbkowickim.



Dołączona grafika
Porównanie rzeczywistych rozmiarów kryształków (źródło: nieznane)


Pojedynczy kryształek ma około sześciu milimetrów długości i jeden milimetr średnicy, ma kształt walca zaokrąglonego z jednego końca i przeciętego mniej więcej na 1 milimetr od końca.


Dołączona grafika
Szkic budowy pojedynczego kryształka.


Aby ujrzeć kryty w kryształku obraz, należy patrzeć na niego w kierunku wskazanym strzałką. Zaokrąglenie oznaczone jako „A” na rysunku pełni rolę soczewki, w punkcie "B" znajduje się mikrofilm o średnicy niecałego milimetra (mimo to mieszczący nawet kilka zdjęć). Do całości doklejony jest kawałek oznaczony "C", mający zapewne za zadanie ochronić mikrofilm przed zniszczeniem. Dostrzeżenie czegokolwiek gołym okiem jest możliwe, ale jedynie w ogólnych zarysach, aby poznać wszystkie szczegóły ukrytych zdjęć wraz z opisem i ewentualnymi dodatkowymi symbolami konieczne jest zastosowanie nawet kilkusetkrotnego powiększenia. Ale to nie jedyna metoda na ujrzenie zdjęć ukrytych w kryształkach – można także przepuścić przez nie wiązkę światła tak, by rzucić obraz na ścianę. Dzięki temu mamy coś w rodzaju miniaturowego rzutnika obrazów, 70 lat temu!


Dołączona grafika
Zdjęcia ukryte w kryształku (źródło: odkrywcy.pl)


Kto i po co wykonał tego typu kryształki? Istnieje wiele domysłów i teorii, ale jedna z nich wydaje się być dosyć dobrze oparta o wydarzenia mające miejsce w przeszłości. Otóż najprawdopodobniej podczas II wojny światowej na terenie zamku Czocha mieściła się jednostka zajmująca się szkoleniem szyfrantów. Można więc przyjąć za dość sensowne wyjaśnienie, że na zamku szkolono nie tylko szyfrantów, ale również przyszłych szpiegów, a kryształki pełniły rolę szkoleniową lub były swego rodzaju demonstracją nowej na owe czasy technologii, jaką była mikrokropka (wyjaśnienie tego terminu na końcu). Zasadniczy problem tej teorii polega na tym, że wyjaśnia jedną zagadkę, ale jednocześnie stawia nowe pytania, na które odpowiedź nie jest wcale taka oczywista. Po pierwsze, skąd szpiedzy na zamku, skoro nie ma żadnych materiałów, dowodów ani poszlak wskazujących na jakąkolwiek działalność szpiegowską Abwehry w obrębie zamku Czocha? Po drugie kto i gdzie wykonał omawiane kryształki, skoro w czasach drugiej wojny światowej technologia mikrokropki była zaledwie w powijakach, a szczyt swojej popularności osiągnęła dopiero podczas największego natężenia akcji szpiegowskich podczas okresu Zimnej Wojny? Po trzecie, jeśli rzeczywiście przeznaczeniem kryształków była rola szkoleniowa, dlaczego zawierają one zdjęcia z praktycznie całej Europy, a najczęściej fotografowaną miejscowością było Bad Wildungen, w którym zmarł w 1946 ostatni właściciel Czochy, kojarzony z wywiezieniem z zamku ukrytych w nim skarbów, Ernest Gütschow? Po czwarte, co mają oznaczać różnego rodzaju symbole, znajdujące się wyłącznie na zdjęciach obiektów leżących w bezpośrednim pobliżu zamku oraz Gór Sowich? Czy mogą być to zaszyfrowane wskazówki ukrycia tajnych materiałów, bądź skarbów w oparciu o charakterystyczne obiekty terenowe Dolnego Śląska? Na te pytania nie ma odpowiedzi, jak zresztą na większość zadawanych w związku z rolą zamku Czocha podczas drugiej wojny światowej. Jedno jest pewne, Dolny Śląsk był jednym z najbardziej tajemniczych rejonów w Europie podczas wojennej zawieruchy, a zamek Czocha stanowił jeden z kluczowych punktów na ściśle tajnych mapach Dolnego Śląska, które sporządzili Niemcy.

 
Za Wikipedią:

Mikrokropka, Mikropunkt lub Mikrat – jest to punkt o średnicy 1 mm wykonany przez specjalne urządzenie będące połączeniem aparatu fotograficznego i mikroskopu, zawierający zminiaturyzowane dane tekstowe lub fotografie i szczegółowe rysunki techniczne. Skala miniaturyzacji wynosi ok. 1:300, oznacza to możliwość pomniejszenia kartki formatu A4 zawierającej np. tekst do wielkości pojedynczej kropki znajdującej się w tekście pisanego czcionką normalnej wielkości listu.

Metoda wykonywania mikrokropek zalicza się do technik steganograficznych, dlatego też od początku jej powstania wykorzystywana była przez służby wywiadowcze różnych państw. Pierwsze próby miniaturyzowania przesyłanych informacji za pomocą mikrofotografii podjęto w 1871 r. podczas wojny francusko-pruskiej, kiedy to przesyłano raporty do oblężonego przez Niemców Paryża w postaci prostokątów o wymiarach 3 cm × 4 cm. Udoskonalenia tej techniki dokonał wywiad niemiecki Abwehra na początku lat 40. XX wieku. Przy pomocy firm z branży fototechnicznej i chemicznej np. Agfa, zatrudniony w IG Farben Heinrich Beck uzyskał mikrokropkę wielkością porównywalną do uzyskiwanej na zwykłej maszynie do pisania.

Ówczesny dyrektor FBI, John Edgar Hoover określił ten wynalazek jako "arcydzieło obcego wywiadu", gdyż dawał on duże możliwości w przesyłaniu dużych ilości informacji w sposób trudny do wykrycia - mikrokropkę można było umieścić pod znaczkiem pocztowym, banderolą paczki papierosów lub w rozciętym żyletką rogu kartki pocztowej lub w dowolnie innym wybranym miejscu np. w tekście korespondencji jako kropka kończąca zdanie. Niemieccy szpiedzy w czasie II wojny światowej wysyłali w ten sposób informacje dotyczące umocnień, ruchów i ilości wojsk aliantów.

Współcześnie technika mikrokropek (wykonywanych w tysiącach sztuk w technice grawerowania laserowego) jest wykorzystywana także komercyjnie np. do zabezpieczania żetonów w kasynach przed podrabianiem, znakowania samochodów lub cennych przedmiotów.

Źródła:

  • Janusz Skowroński, "Tajemnice zamku Czocha"
  • Wikipedia
  • Radosław Biczak, "Skarby Wojtka Stojaka"
  • Internet


  • 28



#2

Nosferatoo.
  • Postów: 297
  • Tematów: 40
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

*
Popularny

...znalazłem właśnie w internecie, odnośnie kryształków i ogólnie tematu.

,,
Normalnie technika ta wykorzystywana była do archiwizacji dokumentów i dlatego kryształki z Czocha stanowią taką rewelacje i zagadkę.
Nasz badania skupiliśmy na technicznym aspekcie kryształków, a dopiero jako drugoplanowy wypłynął aspekt badań treść przekazu jaki zawierają. W pierwszym okresie do badań treści nie było przesłanek i tak jak Pan Janusz Skowroński, uznaliśmy ze jest to zbiór jakiś fotografii. Lecz nie potrafiliśmy uchwycić żadnego istotnego wątku dla zdjęć i cech wspólnych.
Badania o strony technicznej jednak pozwoliły jednoznacznie wykluczyć tezę o cywilnym pochodzeniu zbioru, czy też postawionej tezy że były to eksperymenty, czy też element szkolenia w mikrofotografii adeptów sztuki szpiegowskiej.
Ustalono że emulsja wykorzystana do zrobienia tych zdjęć jest o klasę lepsza od emulsji na mikro kryształkach stosowanych przez Niemców do utrwalania dokumentów. Jest naniesiona bardzo cienko, jest bardziej przezroczysta i posiada większą czułość. Co pozwoliło postawić tezę że zdjęcia te nie były kaprysem cywilnym jakiegoś fotoamatora. Można to porównać do tego, jak by dziś ktoś próbował robić zdjęcia cywilne na najlepszych błonach do zdjęć satelitarnych. Nie tylko stosowanie wysoko zaawansowanej techniki, wyklucza zastosowanie cywilne tych elementów. Bo czemuż to jakiś zamożny Ślązak miałby zjechać pół Europy by zrobić tak podłe zdjęcia (jeśli chodzi o jakość- powiem bezwartościowe śmieci za duże pieniądze). W brew pozorom mikro kryształek, objętościowo wcale nie różni się znacznie od kadru wykonanego na błonie negatywowej, zapewniającej doskonałą jakość. W puszce po masce gazowej (Kamieniec Ząb.) da się umieścić równie dobrze około 1000 klatek negatywowych małoobrazkowych 24x36, lub 3000 klatek mikrofilmu 12x 18 na błonach zwojowych. Temat zdjęć też nie bardzo odpowiada koncepcji rodzinnej (mimo faktu że na jednym zdjęciu była posiadłość właścicieli zamku Czocha- uważam to za zwykły przypadek w ilości), głównym tematem zdjęć są zabytki kultury i przyrody, a nie ludzie,- rodzina.
Sugestia że być może to eksperyment, czy też element szkoleniowy dla pracowników wywiadu, w wyniku badań tez upadł. Zdjęcia cechuje duża powtarzalność, żadnych błędów technicznych. Źle doprany czas naświetlań i wywołania emulsji, powoduje że zdjęcie jest prześwietlone, lub nieoświetlone w stosunku do możliwości tonalnych emulsji. Wszystkie zdjęcia są jednakowo naświetlone prawidłowo, duża powtarzalność procesu. Zdjęcia wykorzystują w pełni możliwości tonalne emulsji. Czyli technologia obróbki i proces był już opanowany i wykonała to osoba lub osoby obeznane z tą techniką, widać to najlepiej na zdjęciach powtarzających się.
Wszystko wskazuje na to że kryształki pejzażowe maja rodowód wojskowy. Powstaje za tym pytanie dlaczego objechano pół europy aby je wykonać ? Dlaczego wykonano je w tak kiepskiej jakości (zapewne obraz tam zamieszczony nie jest głównym przesłaniem) ? Dlaczego wykonano je techniką lepszą niż kryształki zawierających dokumenty, jaka jest prawdziwa treść przekazu ?
Może uda się nam w najbliższym czasie rozwiązać tą zagadkę,,

,,Mikrofilm i mikro-kropka, to dwa różne zagadnienia w szpiegostwie, i miały różne zastosowania ze względu na swoje zalety i wady. Kryształki ze Ślęży były inne. Technologia wykonania jest prosta do wykonania w obecnych warunkach domowych (zakładając że ktoś się na tym zna i uzyska właściwą emulsje z dostępnych materiałów fotograficznych, lub uda mu się ja kupić). W tamtych czasach istniał też problem naniesienia równomiernie emulsji światłoczułej, zachowując dokładność mikronów. Czym mniejszy diapozyt, tym warstwa światłoczuła musi być cieńsza, aby uniknąć zniekształceń powstałych wskutek załamanie światła przechodzącego przez emulsję. Idealna grubość jest wtedy gdy warstwa emulsji jest grubości średnicy ziarna materiału fotograficznego. Robiono to po ustaleniu jej gęstości, na specjalnych wirówkach mocowano kryształ gdzie emulsja rozpływała się równomiernie (obroty kilka tysięcy na min.) z jednoczesnym prowadzeniem procesu suszenia. W czasie wojny mógł to zrobić tylko dobrze wyposażony i wyspecjalizowany zakład fotograficzny. W cywilnym zastosowaniu do takich pamiątek były w użyciu popularne przeglądarki do slajdów, a wykonanie zdjęć nie nastręczało trudności nawet kolorowych. Przeglądarki do materiałów pozytywowych to jeden z najstarszych wynalazków fotografii, były stosowane już dla płyt szklanych, zanim powstały projektory filmowe. ,,
  • 5

#3

Box.
  • Postów: 225
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Ciekawa sprawa. Wiadomo, co się stało z tymi kryształkami? Trafiły do jakiegoś instytutu, muzeum? Pewnie teraz się nie dowiemy niczego o domniemanym skarbie, jeśli faktycznie są to wskazówki do jego znalezienia.

A może te kryształki służyły szpiegom do połykania i przemycania informacji, by potem - wiadomo jak - je odzyskać w innym miejscu?
  • 0

#4

Hanzō.
  • Postów: 117
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Z tego co widać na tych zdjęciach, to napisy wyglądają na język niemiecki. Tak więc prawdopodobna może być ta teoria mówiąca, że pochodzą z II Wojny Światowej, a przecież w tamtych czas Niemcy prowadzili wiele różnorakich badań i może te kryształki są jednym z takich osiągnięć.

Tak jak kolega wyżej napisał, były to pewnie przedmioty szpiegów, muszących niepostrzeżenie dostarczyć ważnych informacji za linię wroga, bądź na odwrót.

Pierwsze zdjęcie od góry po lewej stronie, wydaje się przedstawiać jakiś konwuj samochodów bądź łodzi. (Ciężko określić zewzględu na jakość)
  • 0

#5

Nosferatoo.
  • Postów: 297
  • Tematów: 40
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Najpierw ciekawostka, "Hańba i chwała"(Fall from Grace) (film prod.ang. 1994) 2-częściowy film szpiegowski.
Akcja dzieje się w Anglii i Francji podczas II wojny światowej (dotyczy wywiadów brytyjskiego, francuskiego i niemieckiego) Główna bohaterka dostarcza do Francji .... kryształki! Biorą je i wkładają do pionowego, drewnianego urządzenia przypominającego wymiarami i zasadą działania powiększalnik fotograficzny, gaszą światło i ... odczytują na stole zawartość kryształka. Akurat w filmie odczytano z nich, plany i dokumenty, nie zaś widoczki! Coś jest na rzeczy, że ówczesne wywiady posługiwały się tą technologią. Nie sądzę, by motyw powstał tylko dla potrzeb filmu. (2-gi odcinek - w nim pokazano odczytywanie kryształków w specjalnym powiększalniku).

Znalazłem też takie powiązanie.
Henryk Piecuch w książce "Kto zabił. Bruderszaft ze śmiercią" napisał najwięcej odnośnie "Kryształków" i archiwum francuskim w Czosze.

Wyczytałem też, że sporą części odnalezionych zaraz po wojnie ,,kryształków,, zagarnęli Rosjanie, sporo z nich co jakiś czas wypływa(pokazuje sie) w Niemczech, a sporo z nich jest w Polsce, do tej pory ludzie znajdują ,,kryształki,,.
Jakiś czas temu, odkryty zostal nowy zespol krysztalkow, gdzies w okol. Wolowa, z bardziej techniczną zawartoscią zdjec. Byc moze ma ona zwiazek z osrodkiem badawczym Telefunkena w Lubiazu, byc moze z fabryka gazow w Brzegu, a byc moze z depozytami ukrytymi w dawnym (niemieckim) powiecie wołowskim (Kr. Wohlau)

Znalazłem też wypowiedzi ludzi na różnych forach typu...

,,Trochę tego krąży do tej pory, w 2000 roku kupiłem ok 160 szt. od pewnej osoby z Leśnej. Tak jak pisano wcześniej nie ma na nich nic innego tylko zdjęcia różnych obiektów w europie. Niestety nie posiadam juz tej kolekcji. Zostało tylko kilka szt. w moim posiadaniu.,,
  • 0

#6

piotrdln.
  • Postów: 139
  • Tematów: 2
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

istnieje też opcja, że fotki prezentują miejsca ukrycia różnego rodzaju skarbów

należałoby "przeczesać" dokładnie ze 2-3 miejsca wskazane na fotkach

może też być, iż tylko niewielka część fotek wskazuje prawdziwe miejsca ukrycia dóbr a reszta ma zaciemniać obraz i trzeba znać "klucz" aby odkryć które są prawdziwe a które to zmyłka
  • 0

#7

NagatoXD.
  • Postów: 34
  • Tematów: 4
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Mam pytanie odbiegające trochę od wątku. A mianowicie czy są na forum inne tematy badż artykuły mówiące o niewyjaśnionych sprawach ktore III Rzesza robiła na terenach śląska i górnego śląska? Wiem że było tego dosć dużo.

Lubię czytać takie tematy ponieważ sa one owiane mgięłką tajemnicy i prawdobodobnie nigdy nie dowiemy sie jak było naprawdę.
  • 0

#8

Nosferatoo.
  • Postów: 297
  • Tematów: 40
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Mam pytanie odbiegające trochę od wątku. A mianowicie czy są na forum inne tematy badż artykuły mówiące o niewyjaśnionych sprawach ktore III Rzesza robiła na terenach śląska i górnego śląska? Wiem że było tego dosć dużo.

Lubię czytać takie tematy ponieważ sa one owiane mgięłką tajemnicy i prawdobodobnie nigdy nie dowiemy sie jak było naprawdę.



Tu masz ciekawy filmik o tej tematyce...


V7 ciekawy temat...
http://www.paranorma...h__1#entry10510

Nowa Szwabia i tajemnica Projektu Chronos
http://www.paranorma...h__1#entry42790

Myślę że te tematy zaprowadza cię dalej...miłego czytania...
  • 2

#9

NagatoXD.
  • Postów: 34
  • Tematów: 4
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nosferatoo wielkie dzięki własnie o to mi chodziło.

Użytkownik NagatoXD edytował ten post 07.05.2013 - 01:20

  • 0

#10

Nosferatoo.
  • Postów: 297
  • Tematów: 40
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Nosferatoo wielkie dzięki własnie o to mi chodziło.



No problemo senioree...:)

A tu też ciekawostka...jak najbardziej do tematu...

http://www.youtube.com/watch?v=dnqAuo1EpvY&feature=player_embedded
30:50 - mowa o kryształkach.
Co mnie zainteresowało, to tortury i morderstwa o których wspomina się w filmie.
Muszę zainteresować się bardziej tematem...


Znalazłem też w internecie czyjś list wspominający o kryształkach --

Nie wiem - minęło 12 lat - facet był z Chełmży - taki wtedy dość znany poszukiwacz. Dokładnej historii pozyskania archiwum nie znam, ale jeżeli dobrze sobie przypominał to było w stylu" "Znaleźliśmy skrytkę w jednym z chodników w G. Sowich, a tam pojemnik (to chyba nawet był pojemnik po masce pgaz) wypełniony takimi "paciorkami" - nie wiedzieli co to jest - podzielili to na 3 części - każdy sobie nasypeł do kieszeni "na oko" - było ich 3 z pamięci - no a potem się okazało że to jest jakeiś archiwum. Przepraszam, pamięć zawodzi. Ale u niego w mieszkaniu, miałem to normalnie w rękach i się z tym bawiliśmy.

Archiwum miało postać "kryształków" - to były takie słupki kwarcowe długości 10-8mm, o średnicy 2-3,5mm. Facet miał tego kilkaset sztuk z czego ja widziałem 3-5 sztuk. Wtedy chciał jakieś kosmiczne pieniądze - 2000,00PLN za sztukę czy jakoś tak.

Patrząc się w te kryształki "pod światło" było widać że wewnątrz są negatywy zdjęć i dokumentów - po 6-8 dokumentów.
Wrażenie było piorunujące - nie wiem jak na powierzchni 3-6mm2 można było zmieścić tyle informacji. Było jasne że to jest optyczny system magazynowania danych - negatywów - odporny na chemie etc.

Gołym okiem dokumenty były nieczytelne - ale pod mikroskopem można było normalnie odczytać tekst. (te kilka sztuk włożyliśmy pod taki prosty rosyjski mikroskop i wtedy było widać tekst - dokumenty po niemiecku, wszystkie ze swastykami na górze, oprócz tego zdjęcia grupowe ludzi w mundurach i po cywilu. Sama zawartość zdjęć nie była sensacyjna, a treści dokumentów nie byliśmy w stanie przeczytać (nie znam niemieckiego).

nie znam autora...

Użytkownik Nosferatoo edytował ten post 07.05.2013 - 07:39

  • 1



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u