Skocz do zawartości




Zdjęcie

Anarchokapitalizm


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
158 odpowiedzi w tym temacie

#16

mylo.

    Altair

  • Postów: 4504
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Imb@

Niekoniecznie - wystarczy spojrzeć na żyjących we wschodniej Rosji potomków zesłańców, którzy mimo iż nieraz w ogóle nie mówią po polsku, to w dalszym ciągu uważają się za Polaków. Innym przykładem może być podawana już tutaj Polonia, Tatarzy, czy też diaspory żydowskie, które po dwóch tysiącach lat dalej zachowały bardzo silną tożsamość narodową.


W dłuższej perspektywie wszelkie narodowości się ze sobą zleją. Nie będzie to tak szybko jak niektórzy by pragnęli, ale nie jest to też niemożliwe jak chcą narodowcy. Świat się pomniejsza, w końcu nas czeka bycie Ziemianinem.

nexus6@

To, że ONZ czy LN nie spełniły pokładanych w nich nadziei to problem członków tych organizacji, nawiasem mówiąc klasycznych reżimów państwowych, a nie indywidualnych ludzi ze wspólną ideą. Według Ciebie możliwe są tylko przymusowe, totalitarne formy organizacji społeczeństwa?


Czym się różni gromada państw z asygnowanymi przywódcami, od grup ludzi którzy wyślą do takiej organizacji przedstawiciela (bo przecież nie będą wszyscy jeździć). Tylko i wyłączenie skalą. Wiara w to że ludzi może połączyć idea (na stałe) runęła z międzynarodówką. W końcu i tak kontrolę przejmą Ci najbardziej głodni władzy, wykorzystując pożytecznych idiotów (jak to mawiał Lenin o swoich "towarzyszach") do swoich celów.

No, na przykład USA były bliżej anarchokapitalizmu, a ZSRR był bliżej komunizmu. RFN było bliżej do anarchokapitalizmu i dalej od komunizmu w porównaniu z NRD itd.


Czemu anarchokapitalizmu? To były i są państwa kapitalistyczne, nie anarchokapitalistyczne.

Ale większości społeczeństwa nie stanowią mordercy i złodzieje, dlatego anarchokapitalistyczne społeczeństwo może spokojnie funkcjonować bez centralnego ośrodka batożenia, podającego się za nadludzki (bo zazwyczaj nie mówi się, że w organizacjach państwowych mogą znaleźć się ludzie nieuczciwi).


Ludzie zawsze dla wygody organizowali się w społeczności, a danym ludziom powierzali różne zadania. Potem ustanawiali lidera, który zajmował się wszystkimi sprawami społeczności, żeby ludzie nie musieli się przejmować każdą pierdołą. Ta da mamy mini państwo.

W anarchokapitalizmie wygrały by systemy prawne bez patentów, bo jak widać nie da się swobodnie prowadzić działalności bez ich notorycznego łamania. Gdyby za rozwalenie konkurenta rakietą były przyznawane przez państwo nagrody, to może i opłacało by się im również budować armie. Ale póki co w wynajmowaniu zamachowców, prowadzeniu wojen i zabijaniu niewinnych ludzi to przodują państwa.


Z drugiej strony uważasz że opłaca się wywalać miliardy na badania których nie możesz obronić przed konkurencją? Jasne że budowanie armii nie prowadzi do zwiększenia Twoich zysków, jednak jeśli tą armią (wirusem komputerowym) zniszczysz ważne dane/fabryki konkurencji to masz ewidentny zysk.

Wiesz czemu korporacje nie prowadzą wojen? Bo są zbyt słabe, słabsze od państwa które nie akceptuje takiego zagrożenia i natychmiast zniszczyłoby taką firmę. I wiesz? Dobrze że tak jest. Korporacje są gorsze od państw, zimne, nastawione tylko na zysk, gdzie szef może dostać miliardowe premie za zwiększenie tegoż zysku. Państwa działają nieco inaczej, a prezydenci nie dostają podwyżek za zwiększenie zysków.

To są firmy, które statutowo miały prowadzić działalność militarną. Na wiki pisze, że ta cała Holenderska Kompania Zachodnioindyjska dostała państwowy monopol na taką właśnie działalność. Podobnie Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska:


Dokładnie. Państwo nie pozwala firmom prowadzić działalności która może mu zagrozić. A budowa własnej armii to ewidentnie działalność której państwa mogą się obawiać. Ale te korporacje dostały wolną rękę i chętnie z tego korzystały.

Nie wiem jak to się ma do wolnego rynku. Tak czy siak, firmy nie spełniające aksjomatu o nieagresji nie mają prawa bytu w anarchokapitalizmie.


Co im wtedy zrobisz? Jeśli wykończą konkurencje i nie będzie wyboru?
  • 0



#17

martius.
  • Postów: 545
  • Tematów: 14
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

A co z sądownictwem, kto bedzie mnie sądził, jak np: zabiję nikomu "niepotrzebnego" żula ?

Użytkownik martius edytował ten post 30.07.2012 - 12:48

  • 0

#18

reformator.
  • Postów: 307
  • Tematów: 3
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Zawsze się zastanawiałem jakby miało wyglądać prywatne sądownictwo i na jakiej zasadzie miałyby być ustalane kary. No i kiedyś przechodziliśmy już przez okres prywatnych armii i nie skończyło się to dla nas dobrze. No i nie wiem czy byśmy się rozwijali tak jakby nie było państw. Bądź co bądź państwo jest nadal największym inwestorem w nauke,
  • 0

#19

Paweł.
  • Postów: 1000
  • Tematów: 22
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Z ekonomicznego punktu widzenia państwo funkcjonuje na tych samych zasadach co na przykład pieniądz fiducjarny w gospodarce. Ludzie wierzą w jego wartość albo nie zdają sobie sprawy jak jest bezwartościowy. Tak samo z państwem. Nie jest do niczego potrzebne, ale ludzie tego nie wiedzą. Państwo (rząd) nawet minimalne jak już powstanie, to z biegiem czasu będzie powiększać zakres swojej władzy. Jednym z błędów klasycznego liberalizmu było założenie, że państwo minimalne na dłuższą metę da się utrzymać w ryzach. Dlatego libertarianie czy anarchokapitaliści w miarę możliwości powinni z jak największą determinacją to państwo likwidować.
  • 2



#20

mylo.

    Altair

  • Postów: 4504
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Państwa nie da się zlikwidować. Nawet jeśli uczyniłoby się to siłowo, to społeczeństwa ludzkie zawsze tworzą hierarchiczne zbiorowiska których państwo jest tylko odzwierciedleniem. Wybiera się naturalnego lidera by podejmował ostateczne decyzje - bo demokracja w wielu dziedzinach życia nie działa. Zwłaszcza jeśli decyzja musi zostać podjęta szybko i zdecydowanie.

Państwo jest tylko obrazem naszej hierarchicznej i społecznej natury, chęci zbijania się w grupy i stada. Nie zlikwidujecie państwa, bo nie byliśmy 10 milionów lat temu drapieżcami samotnikami radzącymi sobie bez pomocy innych.
  • 0



#21

Paweł.
  • Postów: 1000
  • Tematów: 22
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie potrafię odpowiedzieć czy można całkowicie. Mówię tylko, aby być konsekwentny i zlikwidować tyle ile się da i ciut więcej. Gdy łączysz się w grupy, akceptujesz zasady w niej panujące. Jak Ci się nie podoba dołączasz do innej lub żyjesz w pojedynkę, wg własnych zasad. W przypadku państwa zaszło to już za daleko. Członkiem grupy musisz być czy chcesz czy nie. Jesteś obłożony wieloma zobowiązaniami, a jak się z nich nie wywiążesz, zostajesz ukarany. Jak dla mnie to niewolnictwo.
Gdyby idee libertariańskie zdobyły popularność pozwalającą przeprowadzać reformy, wielkim sukcesem było by odejście od bankowości centralnej i pieniądza fiducjarnego - chyba największych winowajców kryzysów. Nie mówiąc już o bardziej przyziemnych sprawach. Nikt inny (mam na myśli inne opcje polityczne) tego nie zrobi.
  • 0



#22

nexus6.
  • Postów: 1234
  • Tematów: 14
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czym się różni gromada państw z asygnowanymi przywódcami, od grup ludzi którzy wyślą do takiej organizacji przedstawiciela (bo przecież nie będą wszyscy jeździć). Tylko i wyłączenie skalą. Wiara w to że ludzi może połączyć idea (na stałe) runęła z międzynarodówką. W końcu i tak kontrolę przejmą Ci najbardziej głodni władzy, wykorzystując pożytecznych idiotów (jak to mawiał Lenin o swoich "towarzyszach") do swoich celów.


Jak runęła jak socjalizm ma się świetnie, a komunista Barosso został nawet przewodniczącym Unii Europejskiej.

Do jakiej organizacji? Jakiego przedstawiciela? Anarchokapitalizm to nie demokracja. W demokracji *głosuje się* kto będzie sprawował władzę. W anarchokapitalizmie zaś, każdy *wybiera* władzę. Dlatego totalniacy w anarchokapitalizmie nie mogą przejąć władzy, bo zawsze można z nich zrezygnować. Próba siłowego narzucenia władzy jest z miejsca karana jako złamanie aksjomatu o nieagresji. W istocie niczym się to nie różni od napadu, gwałtu czy innego siłowego pogwałcenia cudzej wolności.



Czemu anarchokapitalizmu? To były i są państwa kapitalistyczne, nie anarchokapitalistyczne.


Takie całkiem kapitalistyczne to one nie były, ale na pewno bliżej im było do kapitalizmu niż blokowi wschodniemu. Z kolei państwom kapitalistycznym bliżej do anarchokapitalizmu niż do komunizmu, a państwom socjalistycznym bliżej do komunizmu niż do anarchokapitalizmu.



Ludzie zawsze dla wygody organizowali się w społeczności, a danym ludziom powierzali różne zadania. Potem ustanawiali lidera, który zajmował się wszystkimi sprawami społeczności, żeby ludzie nie musieli się przejmować każdą pierdołą. Ta da mamy mini państwo.


Ale w pewnym momencie stało się coś chorego. Lider zaczął się ustanawiać sam, po to żeby eksploatować podwładnych. Dopóki nie zdiagnozuje się tego jako choroby, to na świecie będą panowały wieki ciemne.



Z drugiej strony uważasz że opłaca się wywalać miliardy na badania których nie możesz obronić przed konkurencją?


Do niedawna nie było patentów software'owych i się jakoś opłacało. Ale wystarczy, że je wprowadzili i już się według niektórych nie opłaci...


Jasne że budowanie armii nie prowadzi do zwiększenia Twoich zysków, jednak jeśli tą armią (wirusem komputerowym) zniszczysz ważne dane/fabryki konkurencji to masz ewidentny zysk.



A politycy to święci wpuszczeni w stado wilków, którzy o niczym nie marzą tylko zaprowadzaniu pokoju pomiędzy niemi. Gdyby nie rząd, to rybacy zamiast łowić ryby zaopatrzyli by swoje kutry w torpedy i napierdzielali w siebie zamiast dokonywać tradycyjnego połowu.

Oczywiście jest dokładnie na odwrót. Politycy to największa patologia, która wznieca wojny i konflikty, a normalny człowiek, inżynier, rybak czy przedsiębiorca chce wykonywać dobrze swoją pracę i konkurować na gruncie dziedziny którą się zajmuje. Już Ci tłumaczyłem, że jeśli firma X zacznie opłacać pracowników tworzących wirusy, to mniej wyda na badania procesorów i zostanie w tyle za konkurencją. Jeśli zniszczy firmę Y to zyskają firmy Z,Ż, Ź... Mogą naturalnie zdarzać się incydenty jak taki mylo zostanie przez przypadek dyrektorem Intela i zapragnie zniszczyć AMD przy pomocy wirusa, zamiast skupiać się na swojej dziedzinie... ale będą to odosobnione przypadki.


Wiesz czemu korporacje nie prowadzą wojen? Bo są zbyt słabe, słabsze od państwa które nie akceptuje takiego zagrożenia i natychmiast zniszczyłoby taką firmę. I wiesz? Dobrze że tak jest. Korporacje są gorsze od państw, zimne, nastawione tylko na zysk, gdzie szef może dostać miliardowe premie za zwiększenie tegoż zysku. Państwa działają nieco inaczej, a prezydenci nie dostają podwyżek za zwiększenie zysków.


Największe zło, że myślą o zysku dla swoich korporacji. Politycy dla odmiany wcale nie myślą o zysku dla państwa, a premie pobierają w odwrotnej proporcjonalności do wyników i to jest jak wiadomo najbardziej zaje...ste dla podatników. Zamiast chłodnej kalkulacji tu chybiona inwestycja, tam wojenka i dobrze jest.

Tak się składa, że wiele korporacji operuje większymi pieniędzmi niż średnie państwa. Nestle ma roczne obroty rzędu 300 mld złotych czyli porównywalnie z budżetem Polski. Normalnie strach jeść KitKata ;)

Co im wtedy zrobisz? Jeśli wykończą konkurencje i nie będzie wyboru?


Wyboru to nie ma obecnie, bo jest jedno państwo, które ma monopol. A w wolnym rynku wybór jest zawsze, bo nikt nie zmusza do korzystania z usług danej firmy.

Użytkownik nexus6 edytował ten post 30.07.2012 - 19:58

  • 0

#23

mylo.

    Altair

  • Postów: 4504
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Paweł@

Członkiem grupy musisz być czy chcesz czy nie. Jesteś obłożony wieloma zobowiązaniami, a jak się z nich nie wywiążesz, zostajesz ukarany. Jak dla mnie to niewolnictwo.


Polska to nie Korea Północna. Można bez problemu znaleźć sobie inną grupę. Jednak musi być to inne państwo które nam będzie pasowało, bo świat jest tak podzielony.

Gdyby idee libertariańskie zdobyły popularność pozwalającą przeprowadzać reformy, wielkim sukcesem było by odejście od bankowości centralnej i pieniądza fiducjarnego - chyba największych winowajców kryzysów. Nie mówiąc już o bardziej przyziemnych sprawach. Nikt inny (mam na myśli inne opcje polityczne) tego nie zrobi.


Mam trochę wątpliwości. Przed zlikwidowaniem standardu złota kryzysy były takie same jak dziś. Tu nie chodzi o system, tylko o ludzi. Gdyby ludzie byli uczciwi i nie gonili tak za zyskiem za wszelką cenę to takie sytuacje by się nie zdarzały niezależnie jaka forma pieniądza by obowiązywała.
Parytet złota też pozwala na machlojki.

nexus6@

Dlatego totalniacy w anarchokapitalizmie nie mogą przejąć władzy, bo zawsze można z nich zrezygnować. Próba siłowego narzucenia władzy jest z miejsca karana jako złamanie aksjomatu o nieagresji. W istocie niczym się to nie różni od napadu, gwałtu czy innego siłowego pogwałcenia cudzej wolności.


Czyli demokracja głosująca na władzę. Przypominam że Hitler zdobył władzę za pomocą demokratycznych wyborów. Nikogo nie będzie obchodził aksjomat o nieagresji jeśli osiągnie dostateczną przewagę nad przeciwnikami.

Ale w pewnym momencie stało się coś chorego. Lider zaczął się ustanawiać sam, po to żeby eksploatować podwładnych. Dopóki nie zdiagnozuje się tego jako choroby, to na świecie będą panowały wieki ciemne.


Wprost przeciwnie. Przez całe tysiąclecia istnienia cywilizacji władali nami królowie, cesarzowie, dziedziczni lub wybierani przez możnych. Dopiero w XX wieku w Europie urodziło się coś co można nazwać udziałem ludu we władzy. To że lud jest czasem głupi jak but i wybiera takich, a nie innych to już nie wina rządzących. :roll:

Do niedawna nie było patentów software'owych i się jakoś opłacało. Ale wystarczy, że je wprowadzili i już się według niektórych nie opłaci...


Ja uważam że jeśli coś się wymyśliło to powinno mieć się zapewnioną ochronę tego wytworu. Tak jak pisarz jest chroniony prawem autorskim, to programista też powinien. Co z tego że zamiast słów pisze kod?
Czy to że istnieje prawo autorskie blokuje wydawanie książek? Raczej pobudza do tworzenia nowych dzieł. Tak samo z patentami, każdy z nich da się obejść - wystarczy obejść technologię w inny sposób i stworzyć coś nowego. USA jest potęgą softwarową mimo wyklinanych patentów. ;)

Oczywiście jest dokładnie na odwrót. Politycy to największa patologia, która wznieca wojny i konflikty, a normalny człowiek, inżynier, rybak czy przedsiębiorca chce wykonywać dobrze swoją pracę i konkurować na gruncie dziedziny którą się zajmuje. Już Ci tłumaczyłem, że jeśli firma X zacznie opłacać pracowników tworzących wirusy, to mniej wyda na badania procesorów i zostanie w tyle za konkurencją.


Politycy to ludzie. Dążą do zwiększenia władzy, potęgi i splendoru - tak jak każdy człowiek. Mało to było w I Rzeczypospolitej podjazdów w kierunku sąsiadów? Dlaczego? Bo było można. Ludzie zwykle lubią się naparzać, zdobywać coś siłą i przymusem. Nie wiem skąd przyszedł Ci do głowy pomysł że to tylko politycy potrafią walczyć.
Politycy to ludzie jak każdy inny.

Największe zło, że myślą o zysku dla swoich korporacji. Politycy dla odmiany wcale nie myślą o zysku dla państwa, a premie pobierają w odwrotnej proporcjonalności do wyników i to jest jak wiadomo najbardziej zaje...ste dla podatników. Zamiast chłodnej kalkulacji tu chybiona inwestycja, tam wojenka i dobrze jest.


Przesadyzm.

Wyboru to nie ma obecnie, bo jest jedno państwo, które ma monopol. A w wolnym rynku wybór jest zawsze, bo nikt nie zmusza do korzystania z usług danej firmy.


Na świecie jest ponad 200 państw. Po co chcesz tworzyć jeszcze 10 000?
  • 0



#24

nexus6.
  • Postów: 1234
  • Tematów: 14
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czyli demokracja głosująca na władzę. Przypominam że Hitler zdobył władzę za pomocą demokratycznych wyborów. Nikogo nie będzie obchodził aksjomat o nieagresji jeśli osiągnie dostateczną przewagę nad przeciwnikami.


Ja swoje Ty swoje... Anarchokapitalizm to nie demokracja. W anarchokapitalizmie jak mi się Hitler nie podoba to z niego rezygnuję. A jak będzie się stawiał i wyśle na mnie siły zbrojne to anarchokapitalistyczne społeczeństwo dla swojego dobra zamyka go do pierdla. Zasadnicza różnica między anarchokapitalistami, a demokratami jest taka, że my rozumiemy zagrożenia wynikające z łamania aksjomatu o nieagresji. W demokracji Hitler jak najbardziej może dopchać się do władzy, u nas nie ma takiej możliwości.


Wprost przeciwnie. Przez całe tysiąclecia istnienia cywilizacji władali nami królowie, cesarzowie, dziedziczni lub wybierani przez możnych. Dopiero w XX wieku w Europie urodziło się coś co można nazwać udziałem ludu we władzy. To że lud jest czasem głupi jak but i wybiera takich, a nie innych to już nie wina rządzących. :roll:


Co przeciwnie jak właśnie napisałem, że lider narzucał się sam, także tym co go nie chcieli. W demokracji liderzy też są narzucani tyle, że przez głosującą większość. Ten wybór nie jest bynajmniej pozostawiony samopas i tak się składa, że w "dojrzałych demokracjach" w parlamentach siedzą ciągle te same mordy. A najbardziej dojrzałe są takie demokracje:






Ja uważam że jeśli coś się wymyśliło to powinno mieć się zapewnioną ochronę tego wytworu. Tak jak pisarz jest chroniony prawem autorskim, to programista też powinien. Co z tego że zamiast słów pisze kod?
Czy to że istnieje prawo autorskie blokuje wydawanie książek? Raczej pobudza do tworzenia nowych dzieł. Tak samo z patentami, każdy z nich da się obejść - wystarczy obejść technologię w inny sposób i stworzyć coś nowego. USA jest potęgą softwarową mimo wyklinanych patentów. ;)


Po pierwsze mylisz prawo autorskie z patentami. Tego pierwszego też nie jestem zwolennikiem, ale ono obejmowało programy od dawna. Patenty software'owe obowiązują od niedawna. Dotyczą fragmentów kodu, a nie całości programu. Czyli to tak jakby pisarz opatentował sobie pewien zwrot i już autor innej książki nie mógł tego zwrotu użyć w swojej pracy.

W czasach Bacha, Mozarta, Chopina i Beethovena nikt nie słyszał o prawach autorskich i jakoś nie zaszkodziło to ich twórczości. Same prawa autorskie zostały zresztą wprowadzone by chronić drukarnie, a nie autorów i okres ochronny obejmował całe 2 tygodnie potrzebne na przygotowanie książki do druku. Potem wydawcom pomyślało się, że lepiej było by mieć wydłużony monopol i tak z precedensu zrodziła się patologia. Żeby całkowicie się nie zakopać ta cała "własność" musi być odbierana po iluś latach. Kto daje i odbiera...

Co do patentów to pytam, dlaczego jeśli ktoś wpadnie na dane rozwiązanie niezależnie, to nie ma mieć prawa do SWOJEGO pomysłu. Niektórych rzeczy nie da się obejść, a pewne rozwiązania narzucają się same. Jak ktoś nie chce żeby kopiowano jego pomysły to niech je zachowa dla siebie albo stosownie zabezpieczy. Ale większość chce sławy/reklamy i to zawsze wystarczało żeby ludzkość szła do przodu. Co by było jakby Gutenberg opatentował technologię druku i wprowadził wysokie opłaty licencyjne. Patenty spowalniają rozwój i powodują, że stosuje się rozwiązania mniej efektywne lub nie stosuje wcale.


Politycy to ludzie. Dążą do zwiększenia władzy, potęgi i splendoru - tak jak każdy człowiek. Mało to było w I Rzeczypospolitej podjazdów w kierunku sąsiadów? Dlaczego? Bo było można. Ludzie zwykle lubią się naparzać, zdobywać coś siłą i przymusem. Nie wiem skąd przyszedł Ci do głowy pomysł że to tylko politycy potrafią walczyć.
Politycy to ludzie jak każdy inny.


Ludzie zwykle nie lubią się naparzać i zdobywać rzeczy przymusem... Generalnie charakteryzuje to złodziei i mafiozów. Do polityki ciągną właśnie tacy ludzie, bo państwo stwarza wręcz cieplarniane warunki do takiej działalności.

Na świecie jest ponad 200 państw. Po co chcesz tworzyć jeszcze 10 000?


Trzeba było zadać takie pytanie jak Polska była pod okupacją. Każdy powinien mieć prawo do samostanowienia, bo wyzyskiwanie go i zmuszanie do posłuszeństwa za pomocą terroru jest chore. Współczesne państwo nie różni się niczym od mafii, która napada na człowieka i żąda okupu w zamian za "ochronę".
  • -1

#25

mylo.

    Altair

  • Postów: 4504
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Zasadnicza różnica między anarchokapitalistami, a demokratami jest taka, że my rozumiemy zagrożenia wynikające z łamania aksjomatu o nieagresji. W demokracji Hitler jak najbardziej może dopchać się do władzy, u nas nie ma takiej możliwości.


Nie wiem na czym polega różnica. Wiedza ludności nie zmienia się z ustrojem. Zawsze będzie ona postępowała stadnie, czuła strach i respekt. Anarchiści nie doceniają stadnego zachowania ludzi, które ma z racjonalnością niewiele wspólnego.
Demokracja ma konstytucje zapewniającą podstawowe prawa, jednak gdy ktoś ma dość siły i zechce ją zmienić - nikt nie piśnie słowa. Tak samo może być z tymi aksjomatami.

Co przeciwnie jak właśnie napisałem, że lider narzucał się sam, także tym co go nie chcieli. W demokracji liderzy też są narzucani tyle, że przez głosującą większość. Ten wybór nie jest bynajmniej pozostawiony samopas i tak się składa, że w "dojrzałych demokracjach" w parlamentach siedzą ciągle te same mordy. A najbardziej dojrzałe są takie demokracje:


Bo taka jest ludzka natura. Nie widzę powodu by anarchokapitalizm miał to zmienić. Zwłaszcza że nigdy nie zaistnieje, właśnie z powodu stadnej natury ludzkiej.

Po pierwsze mylisz prawo autorskie z patentami. Tego pierwszego też nie jestem zwolennikiem, ale ono obejmowało programy od dawna. Patenty software'owe obowiązują od niedawna. Dotyczą fragmentów kodu, a nie całości programu. Czyli to tak jakby pisarz opatentował sobie pewien zwrot i już autor innej książki nie mógł tego zwrotu użyć w swojej pracy.


Jeśli kilkanaście tysięcy linijek kodu można nazwać fragmentem. :) Istnieją firmy które nie robią nic innego, tylko piszą zaawansowane algorytmy. To nie jest praca na jeden weekend i taka firma musi mieć ochronę swojego dzieła. Inaczej małe firmy tworzące kod nie miałyby prawa istnieć. Patenty chronią właśnie małe firmy, które dzięki nim żyją w świecie wielkich rekinów. Bo rekiny nie mogą im rozwiązań wziąć za darmo, muszą im zapłacić.
Dlaczego? Bo państwo im każe.
Wielkie firmy także grają patentami, ale to taka gra i polityka. Nawzajem trzymają się na dystans.

Co by było jakby Gutenberg opatentował technologię druku i wprowadził wysokie opłaty licencyjne. Patenty spowalniają rozwój i powodują, że stosuje się rozwiązania mniej efektywne lub nie stosuje wcale.


Patenty otworzyły rynek małych przedsiębiorstw zajmujących się tylko i wyłącznie badaniami. To bardzo wartościowy segment gospodarki i patenty są dla nich konieczne. Zarabiają często tylko na nich.
Patenty przeszkadzają głównie tym, którzy lubią kraść innym pomysły.

Ludzie zwykle nie lubią się naparzać i zdobywać rzeczy przymusem... Generalnie charakteryzuje to złodziei i mafiozów. Do polityki ciągną właśnie tacy ludzie, bo państwo stwarza wręcz cieplarniane warunki do takiej działalności.


Oczywiście, ludzie to owieczki prowadzone na rzeź przez złych władców. Dalej uważam że władza to odzwierciedlenie społeczeństwa.

Trzeba było zadać takie pytanie jak Polska była pod okupacją. Każdy powinien mieć prawo do samostanowienia, bo wyzyskiwanie go i zmuszanie do posłuszeństwa za pomocą terroru jest chore. Współczesne państwo nie różni się niczym od mafii, która napada na człowieka i żąda okupu w zamian za "ochronę".


To kogoś w Polsce okupują? Coś tam Śląsk czasem narzeka. Ale nie istnieje coś takiego jak jednoosobowe państwo.
  • 0



#26

nexus6.
  • Postów: 1234
  • Tematów: 14
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Wklejam znakomity tekst Wendy McElroy, który pozwoli lepiej zorientować się w anarchokapitalistycznych koncepcjach:

McElroy: Nie oskarżam osób, oskarżam instytucje

„Mój mąż jest dobrym człowiekiem!” — napisała w e-mailu oburzona znajoma w odpowiedzi na moje wyjaśnienie, dlaczego jestem przeciwko państwowej edukacji. Otóż, przekonywałam ją, że publiczny system edukacji — zamiast edukować — indoktrynuje i uczy dzieci bezmyślnego posłuszeństwa. Jak się okazało, jej mąż był nauczycielem w szkole podstawowej.

Mój pogląd to nie żaden osobisty przytyk. Analiza roli, jaką odgrywa jednostka zwerbowana przez aparat państwowy, nie jest równoznaczna z potępieniem jej charakteru czy motywów działania. Gdyby tak było, byłoby o wiele łatwiej. Ucieszyłoby mnie, gdyby wszyscy pracownicy sektora budżetowego podkręcili wąsy, założyli czarne kapelusze i śmiali się jak Zła Czarownica z Zachodu [główna negatywna postać z Czarnoksiężnika z Oz — przyp. red.]. Łatwiej byłoby ich zauważyć i przyjemniej byłoby ich nie lubić. Oczywiście jestem świadoma, że nauczycielami i policjantami zostają też dobrzy ludzie o szczytnych intencjach. Nie zmienia to jednak roli, jaką odgrywają.

Analiza instytucjonalna bada, w jaki sposób instytucje społeczne wypracowują swoje prawa, zwyczaje i kulturę. Jaki jest cel istnienia instytucji, na jakich zasadach funkcjonuje, jaki jest jej wpływ na otoczenie oraz co ją tworzy?

Słownik Random House definiuje instytucję jako „trwały i ustrukturalizowany wzorzec postępowania lub relacji, który uważany jest za fundament kultury, tak jak np. małżeństwo”. Instytucją jest każdy stabilny i powszechnie akceptowany mechanizm służący osiąganiu celów społecznych, ekonomicznych czy politycznych. Słowo to odnosi się do szeregu pojęć, takich jak: rodzina, wolny rynek, prawo zwyczajowe, religia i państwo.

Unikalna struktura i procedury konkretnej instytucji determinują osiągane przez nią rezultaty. Dopóki przestrzega się procedur, motywy osób zaangażowanych w funkcjonowanie instytucji pozostają nieistotne. Ktoś może pracować w fabryce słodyczy i przejawiać jawną intencję produkowania puszkowanego tuńczyka, lecz — tak długo, jak długo będzie przestrzegał zasad obowiązujących w miejscu pracy — będzie produkował słodycze. Podobnie oficer policji może szczerze chcieć propagować rothbardowską wizję sprawiedliwości, lecz — dopóki egzekwuje prawo państwowe — będzie wspierał jej antytezę. To charakter instytucji, a nie jej pracowników, określa końcowy rezultat. Służąc złej instytucji, jedynie łamiąc reguły, przyzwoity człowiek może czasami doprowadzić do czegoś dobrego.

Nieistotność intencji może być czynnikiem pożytecznym. Dla przykładu: dopóki wszyscy respektują zasady wolnego rynku, dopóty będzie on funkcjonował jako mechanizm wolności i dobrobytu, nawet jeżeli niektórzy jego uczestnicy okażą się złymi ludźmi. Może się też zdarzyć, że kupisz coś od człowieka, którego nigdy nie wpuściłbyś do domu, i który wcale nie żywi do ciebie sympatii.

Mówiąc ogólnie, instytucje można podzielić na dwa rodzaje: na instytucje spontaniczne i zaprojektowane. Przykładem instytucji spontanicznej jest rodzina. Nikt, przynajmniej w kulturze Zachodu, nie decyduje o tym, kto z kim wejdzie w związek małżeński i będzie miał dzieci — te decyzje podejmują wyłącznie zainteresowane jednostki.

Przykładem instytucji zaprojektowanej może być publiczny system oświaty, który jest w całości zdefiniowany przez zasady narzucone jednostkom przez rząd. Instytucje zaprojektowane, stosując kryterium przymusowości, można podzielić na kolejne dwa rodzaje: przymusowe i dobrowolne. W celu wyprodukowania pewnej rzeczy, np. samochodu Toyoty, przedsiębiorca musi ustanowić sztywne reguły i wymusić ich stosowanie przez swoich pracowników. Mimo to przedsiębiorstwo pozostaje instytucją, do której przynależność jest całkowicie dobrowolna.

Wszystkie instytucje spontaniczne i dobrowolne instytucje zaprojektowane są libertariańskie w swoim funkcjonowaniu. Ponownie należy podkreślić, że intencje osób związanych z instytucją są nieistotne dla osiąganych wyników. Instytucja może być odrażająca w swoich celach — może promować brak tolerancji religijnej albo rasizm — jednak dopóki nie ucieka się do stosowania przemocy, dopóty jej sposób funkcjonowania jest libertariański.

Analogicznie, wszystkie instytucje zaprojektowane, które stosują przemoc, są nieetyczne z libertariańskiego punktu widzenia. Ktoś może stać się częścią aparatu państwowego, takiego jak publiczny system oświaty, ze szczerą intencją „czynienia dobra”. Austriacki ekonomista F.A. Hayek spopularyzował pojęcie „niezamierzonych konsekwencji”, zauważając, że świadome działania często niosą za sobą nieoczekiwane skutki. To wyjaśnia, dlaczego dobry człowiek, który działa na rzecz złych instytucji, będzie wypracowywał złe rezultaty. Dobry człowiek działający w ramach aparatu państwowego będzie wzmacniał jego legitymację.

Być może najważniejsze jest to, że udział dobrego człowieka w aparacie przemocy osłabia konkurencyjne alternatywy — czyli instytucje, które zaspokajałyby potrzeby jednostek bez stosowania przemocy.

Przedmiotem moich zainteresowań jest historia XIX-wiecznego anarchizmu indywidualistycznego w Ameryce. Historycy często pomijają ważny aspekt funkcjonowania tego ruchu. Radykałowie ze wszystkich stron postulowali nowe zasady działania rządu i poszczególnych instytucji społecznych. Jedni mówili, że potrzebujemy nowego wspaniałego świata: anarchosyndykalizmu. Z kolei, drudzy — anarchoindywidualiści — twierdzili, że instytucja potrzebna do zapewnienia sprawiedliwości już od dawna istnieje i jest nią wolny rynek.

Anarchiści indywidualistyczni przekonywali, że nie trzeba wymyślać czegoś nowego. Należy jedynie pozbyć się państwa i pozwolić wolnemu rynkowi (który już istniał) funkcjonować na zasadzie kontraktu — materialnego ucieleśnienia dobrowolnych porozumień między jednostkami. Ich wiara w moc kontraktu była tak wielka, że idealne społeczeństwo nazywane było „społeczeństwem kontraktowym”.

Wolny rynek może zaspokoić potrzeby nie tylko gospodarcze, ale też i społeczne, takie jak sprawiedliwość. Ciekawym przykładem może być tu doskonała dyskusja na temat rozmaitych środków, za pomocą których prywatny system sądownictwa mógłby osądzać i rozwiązywać konflikty.

Rozwiązanie problemów niesprawiedliwości i tyranii nie było zatem godną Heraklesa pracą polegająca na stworzeniu zupełnie nowych instytucji. Receptą było usunięcie przeszkód uniemożliwiających właściwe funkcjonowanie instytucji już istniejących. „Dobry” człowiek, który użyczył swojego dobrego imienia państwu, był, zapewne, jedną z trudniejszych przeszkód, a już z pewnością był wśród tych, którzy umożliwiali funkcjonowanie tych przeszkód.

Kobiecie, która mówi: „mój mąż jest dobrym człowiekiem!”, muszę niestety odpowiedzieć, że: „to nie ma znaczenia”.

src: http://mises.pl/blog...zam-instytucje/


Użytkownik nexus6 edytował ten post 31.07.2012 - 00:48

  • -1

#27

mylo.

    Altair

  • Postów: 4504
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Idea jak to idea. Nieco naciąga rzeczywistość, jest trochę życzeniowa.

Mam wątpliwości zwłaszcza w stosunku do kontraktowego potraktowania praw i zobowiązań. Kto wymusi na mnie respektowanie tego kontraktu, jeśli nie będzie instytucji która może to zapewnić?
Nawet dziś mimo instytucji które są w stanie wymusić spłatę zobowiązań - czasem człowiek nie jest w stanie doczekać się swego jeśli kontrahent wie jak się wywinąć. Co jeśli nic by takiego człowieka nie trzymało? Prywatne i niekontrolowane windykacje? Co broni takim instytucjom brać udział w oszustwach?

Nie da się żyć w rzeczywistości wolnej amerykanki. Może inaczej. Dało się na pustkowiach Dzikiego Zachodu. Ale w świecie wielkich miast i ogromnych skupisk ludzkich to jest nierealne. Nadal nie widzę możliwości zastosowania takiego systemu. Ludzie musieliby być krystalicznie uczciwi i z wielką chęcią budować tą ideę anarchii.
Czyli trzeba zmienić człowieka żeby to się udało.
  • 0



#28

trele12.
  • Postów: 408
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Anarchokapitalizm to nie demokracja. W anarchokapitalizmie jak mi się Hitler nie podoba to z niego rezygnuję. A jak będzie się stawiał i wyśle na mnie siły zbrojne to

A ja nadal nie rozumiem. Co z tego że ty zrezygnujesz, jak on będzie miał 2 zwolenników?
Czyli jeżeli mamy człowieka, na odpowiednim miejscu, a ty pomyślisz " Och ile on zarabia, ja chce tyle" i powiesz teraz ja jestem szefem to on ma ci ustąpić bo ty tak chcesz?

Co przeciwnie jak właśnie napisałem, że lider narzucał się sam, także tym co go nie chcieli. W demokracji liderzy też są narzucani tyle, że przez głosującą większość. Ten wybór nie jest bynajmniej pozostawiony samopas i tak się składa, że w "dojrzałych demokracjach" w parlamentach siedzą ciągle te same mordy. A najbardziej dojrzałe są takie demokracje:

Najlepszym ustrojem, jest dyktatura, księstwo królestwo. Grunt to dobry człowiek jako przywódca, i ludzie na odpowiednich miejscach.

Trzeba było zadać takie pytanie jak Polska była pod okupacją

Gdyby nie to że jednoczyliśmy się po jedną Biało-Czerwoną flagą, to nigdy nikt nie byłby wolny. Gdyby każde miasto i region walczyły oddzielnie, to nikt nie mógłby nawet myśleć o wygranej.


Swoją drogą prowadziliście dyskusję na temat niszczenia jednej firmy przez drugą. Rozważmy to z strony taktycznej: jeżeli jakakolwiek firma, chciała by zniszczyc inna to wiadomo że użyła by broni konwencjonalnej. Wystarczyło by z 12 samolotów + bomby zapalające i po sprawie. Mówisz że dzięki temu zyskały by inne firmy, no cóż samolotów nowych nie trzeba by kupić ;) Więc tamta firma mogła by zbombardować także pozostałe, i tak została by ostatnia na ryknu.
Prywatne firmy ochroniarskie zamiast policji, no spoko tylko wystarczy 1 rok słabszy, i zostajesz bez jakiejkolwiek ochrony.
  • 0

#29

nexus6.
  • Postów: 1234
  • Tematów: 14
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Zawsze się zastanawiałem jakby miało wyglądać prywatne sądownictwo i na jakiej zasadzie miałyby być ustalane kary.


Właśnie to jest najlepsze, że do końca nie wiemy jakie rozwiązanie przyniesie wolny rynek. Podobnie jak nie wiemy dzisiaj w jaki sposób rynek zapewni możliwość podróży kosmicznych.

Można naszkicować różne koncepcje, ale podam Ci przykład stosowanego anarchokapitalizmu w którym uczestniczysz, prawdopodobnie nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Mianowicie rejestrując się na paranormalne zaakceptowałeś regulamin forum. Nikt nie narzucał go siłą, a jednak system działa i rozstrzyga spory. Moderatorzy wydają wyroki, w skrajnych przypadkach nawet "wyroki śmierci" w postaci banów. Gdyby totalniacy mieli ochotę się tym zając, to byli by skłonni wmówić, że bez odgórnie narzuconej kontroli i jednego regulaminu dla wszystkich for w Internecie zapanował by chaos i trolle biegały by bezkarnie po ulicach.


Bądź co bądź państwo jest nadal największym inwestorem w nauke,


Chyba żartujesz. Intel rocznie na badania wydaje ok. 6 miliardów dolarów. Polska z 5 miliardów... złotych. Za to sama obsługa długu będzie kosztowała ze 30 miliardów. Narobić długów to politycy potrafią.
  • -1

#30

mylo.

    Altair

  • Postów: 4504
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Właśnie to jest najlepsze, że do końca nie wiemy jakie rozwiązanie przyniesie wolny rynek. Podobnie jak nie wiemy dzisiaj w jaki sposób rynek zapewni możliwość podróży kosmicznych.


Rzucanie się na ślepo w prywatne prawo regulowane prawami rynku? Czegoś takiego nie było nigdy i nikt pewnie nie ma pojęcia jak miałoby działać.
Widzę że Ciebie ekscytuje niewiadoma, ale niestabilność prawa może zniszczyć każde imperium - nikt nie będzie ryzykował czegoś takiego.

Mianowicie rejestrując się na paranormalne zaakceptowałeś regulamin forum. Nikt nie narzucał go siłą, a jednak system działa i rozstrzyga spory. Moderatorzy wydają wyroki, w skrajnych przypadkach nawet "wyroki śmierci" w postaci banów.


Państwo spełnia zupełnie inne role niż forum. Jest stabilnym szkieletem na którym można budować. Odwrotnością tego jest niepewny, niestabilny i zmienny anarchokapitalizm.

Chyba żartujesz. Intel rocznie na badania wydaje ok. 6 miliardów dolarów. Polska z 5 miliardów... złotych. Za to sama obsługa długu będzie kosztowała ze 30 miliardów. Narobić długów to politycy potrafią.


Co to za żarty żeby porównywać Intela do Polski. :roll:
Porównaj to z wydatkami NASA, czy budową i obsługą LHC.
  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u