Witam.Dziwna rzecz miała miejsce 12 grudnia o godzinie ok.00:30. Siedziałem we własnym pokoju i czytałem książkę gdy nagle do pokoju wbiega moja mama i mówi żebym szybko podbiegł do okna od strony sypialni.Na niebie od strony południowej leciały czerwono pomarańczowe obiekty.Stwierdzam że albo były małe albo leciały bardzo wysoko gdyż nie dało się dokładnie dostrzec ich kształtu choć same światła były kuliste.Ale to nie wszystko.Patrzyłem tak zdumiony z rodzicami.Najpierw leciało ich z 5 czy 6.Jedne leciały osobno,jeden za drugim a pozostałe 3 w idealnej odległości od siebie tworząc trójkąt.Żeby tego było mało trójkąt jaki tworzyły te obiekty zaczął się obrać nie łamiąc przy tym szyku.Obiekty leciały w stronę północną.Nagle jeszcze więcej obiektów zaczęło się pojawiać na południu i kierować się w tą samą stronę.Znów leciały z taką samą odległością.Wyglądało to jak jakaś inwazja.I tak trwało to ok 15 minut.Naliczyłem ich w sumie ok. 15 obiektów.Wszystkie wyglądały tak samo.Miały czerwono pomarańczową barwę i leciały z taką samą prędkością w tym samym kierunku z tego samego miejsca.Nie mogły to być samoloty ani helikoptery gdyż nie wydawały żadnego dźwięku ani też nie dostrzegłem żadnych migoczących świateł.Wszystko to miało miejsce nad Rudą Śląską.
Teraz dowiaduję się że taka podobna sytuacja już miała miejsce w moim mieście.Moja mama znalazła podobny temat który był na tym forum lecz teraz go nie potrafię znaleźć.FOrumowicz pisał że miało to miejsce w sierpniu br. ok godziny 22:35.Obiekty miałe taką samą barwę lecz było ich mniej ok 7-8.Leciały również na podobnej wysokości i nie wydawał żadnego dźwięku.








