Skocz do zawartości


Zdjęcie

Czy bycie cwaniakiem popłaca?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1

kamilus.
  • Postów: 1231
  • Tematów: 106
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Dołączona grafika


Pewien Amerykanin domagał się odszkodowania za to, że jest podobny do Michaela Jordana. Mimo że jest 3 cm niższy, 25 kg cięższy i 8 lat starszy od koszykarza, wielu ludzi bierze go za gwiazdę NBA. Domagał się w sądzie... 832 mln dolarów. Konstytucja USA każdemu obywatelowi daje do tego prawo. Każdy może pozwać każdego. O wszystko. Jeśli tak dalej pójdzie, w ciągu niecałych siedemnastu lat przed sądem stanie każdy obywatel USA.

Esencją kuriozalnych roszczeń stały się dziś Stany Zjednoczone. Każdego dnia w amery­kańskich sądach składanych jest 50 tys. pozwów. Konstytucja USA każdemu obywatelowi daje do tego prawo. Każdy może pozwać każdego. O wszystko. Jeśli tak dalej pójdzie, w ciągu niecałych siedemnastu lat przed sądem stanie każdy obywatel USA. Według obliczeń American Tort Reform Association (ATMA) – stowarzyszenia walczącego o reformę systemu prawnego (m.in. o ograniczenie składania niepoważnych powództw - ang. frivolous lawsuits), absurdalne procesy kosztują przeciętną amerykańską rodzinę 3380 dolarów rocznie.

Amerykańska Izba Handlowa alarmuje, że niepoważne powództwa mogą mieć zupełnie poważne skutki dla krajowej gospodarki - małe i średnie przedsiębiorstwa nie przetrwają ciągłego podawania ich do sądu. Nawet jeśli nie wykończy ich wypłacanie odszkodowań, zrobi to zła reputacja. Na ironię zakrawa fakt, że często nawet najbardziej absurdalny pozew niesie ze sobą wielomilionowe odszkodowanie. O co tyle hałasu? Przekonajcie się.

Nawet złodziej pozwie swoją ofiarę

Pewna Amerykanka wytoczyła firmie L'Oreal proces o to, że w pudełku z farbą do włosów, jaką nabyła, wbrew opisowi zamiast farby blond była brązowa. Jako szatynka, Charlotte Feeney przeżyła załamanie nerwowe i krach w życiu towarzyskim. Sąd nie roztrząsał, czy blondes have more fun, tylko odrzucił pozew na podstawie niemożności dowiedzenia, kto podmienił tubki w opakowaniach.

Niektórym naprawdę niewiele trzeba do rozstroju nerwowego. Wydawałoby się, że jedzenie hot-dogów powinno kojarzyć się raczej z przyjemnością. Nie dla każdego. Jeden z Amerykanów pozwał producenta bułek do hot-dogów za to, że sprzedają swoje produkty w paczkach po 10 sztuk, podczas gdy parówki pakowane są po osiem.

Ikona nowojorskiego pejzażu, Robert Burck, znany szerzej jako „Nagi Kowboj” (pseudonim wynika z tego, że ma na sobie tylko majtki, kapelusz i buty) pozwał swego czasu firmę Mars, produkującą m.in. cukierki M&M's. Powód? Mężczyzna twierdził, że niebieski cukierek umieszczony na billboardach wyświetlanych na ekranach Times Square do złudzenia go przypomina.

Z kolei w Wielkiej Brytanii sąsiedzi pozwali pewnego mężczyznę za przeciągłe stękanie podczas wykonywania nocą ćwiczeń fizycznych. Sąd uznał odczyty z mierników hałasu, które wskazywały ponad 100 decybeli, czyli tyle, ile podczas wjazdu pociągu na dworzec. Kulturystę ukarano grzywną w wysokości 70 funtów.

Wiele tego typu pozwów kończy się naprawdę niezłym odszkodowaniem. Amber Carson z Filadelfii otrzymała 113,5 tys. dolarów za złamaną w restauracji kość ogonową. Kobieta potknęła się na butelce, którą sama kilka chwil wcześniej rzuciła w przyjaciela podczas kłótni.

Jeśli komuś wydaje się, że to już przegięcie, zapewne nie słyszał o Carlu Trumanie z Los Angeles, któremu sąd przyznał 74 tys. dolarów odszkodowania, za to, że sąsiad przejechał mu samochodem po ręce. Co wzbudza uśmiech na twarzy to fakt, że poszkodowany kradł w tym czasie kołpaki kierowcy, który nie zauważył złodzieja i wycofał, jak się okazało po feralnej dłoni.

Do klubu osób z wyjątkowym tupetem beż wątpienia należy również Kara Walton z Claymont w stanie Delaware. Na jej korzyść zasądzono 12 tys. dolarów od właściciela nocnego klubu, w którym straciła zęby. Wybiła je sobie, gdy poślizgnęła się i wypadła z okna łazienki, próbując wymknąć się z dyskoteki bez płacenia rachunku.

Bo kawa była za gorąca...

Podobnych historii można mnożyć w nieskończoność. Nie wszystkim podoba się to, że z ich pieniędzy finansuje się bzdury. Są jednak i tacy, którzy uważają, że na podobnych absurdach można się nieźle zabawić. Jedną z nich jest amerykański satyryk Randy Cassingham, który przez wiele lat przyznawał antynagrody ludziom, którzy wnosili niepoważne pozwy. Ochrzczono je imieniem Stelli Liebeck, która w 1994 r. wywalczyła w sądzie 250 tys. dolarów odszkodowania od sieci McDonald's, ponieważ poparzyła się kawą kupioną w jednym z jej barów. Cała sprawa toczyła się wokół stwierdzenia, że pieniądze się jej należą, bo kawa była za gorąca. Nagrody te opisują kabaretowy kontekst wydarzeń, które stały się powodem wystąpień o odszkodowania. Przez następne kilkanaście lat, pani Liebeck znalazła wielu godnych siebie następców...

Jednym z nich jest Allen Ray Heckard, który domagał się odszkodowania za to, że jest podobny do Michaela Jordana. Tak, tak to nie żart. Mimo, że Amerykanin jest 3 cm niższy, 25 kg cięższy i 8 lat starszy od koszykarza, wielu ludzi bierze go za gwiazdę NBA. Jego zdaniem zbyt wielu, dlatego domagał się w sądzie... 832 mln dolarów. Ta zawrotna kwota to suma roszeń, jakie wystosował do samego Jordana i firmy Nike (po 416 mln dolarów) za „nieprzyjemności”, jakie z tego tytułu ponosi. Wśród nich wymieniał m.in. zbytnią nachalność fanów koszykarza.

Jak widać pretensje do losu można mieć zawsze. Podobnie było w przypadku Shawna Perkinsa z Ohio, który spacerując po parku rozrywki w Mason został trafiony przez piorun. Do kogo miał wówczas żal? Oczywiście do kierownictwa parku za to, że nie wywiesili tabliczek ostrzegawczych, informujących o możliwości bycia porażonym przez szalejące błyskawice.

Jednym z ulubieńców Cassinghama jest Christopher Roller z Burnsville w Minnesocie. Czy zdarzyło wam się, że ciekawość zżerała was tak bardzo, że oddalibyście wszystko byleby znaleźć odpowiedź na nurtujące was pytanie? Ów Amerykanin nie tylko był ciekawy, ale za swą ciekawość kazał sobie płacić. I to słono. Pozwał bowiem do sądu magików Davida Blain’a i Davida Copperfield’a, żądając, by ci wyjawili mu sposób, w jaki realizują swoje sztuczki. Mało tego, zażądał też 10 procent od zysków, jakie będą mieli do końca życia (wyliczył, że w przypadku Blain’a będzie to 2 mln dolarów, a Copperfield’a – 50 mln dolarów). Roller w uzasadnieniu pozwu napisał, że magowie przeczą podstawowym prawom fizyki, a skoro jest to niewykonalne w sposób racjonalny, musieli użyć jakiejś boskiej mocy. Jedyną boskością wykazuje się on sam, więc wszelkie nadprzyrodzone zdolności musieli mu ukraść.

Pieniądze amerykańskich (i nie tylko) podatników naprawdę są wydawane na tego typu sprawy. I nie jest to zwykłe niedopatrzenie. Jeśli zaś o niedopatrzeniu mowa, warto przy tej okazji przywołać pozew kalifornijskiej policji przeciw jednemu z producentów paralizatorów. Kilka lat temu policjantka Marcy Noriega aresztowała i zakuła w kajdanki mężczyznę podejrzanego o wszczynanie awantur. Kiedy ten próbował uciec z radiowozu, dzielna policjantka, chcąc sięgnąć po paralizator, by obezwładnić agresora, wyjęła z kabury pistolet i zastrzeliła nieszczęśnika. Problem w tym, że chciała go obezwładnić, a feralne paralizatory do złudzenia wyglądały jak prawdziwe pistolety. Funkcjonariuszkę uniewinniono, a odszkodowaniem dla rodziny zastrzelonego, próbowano obarczyć firmę produkującą paralizatory.

Dodajmy, że aby potwierdzić autentyczność przytoczonych absurdów, Cassingham osobiście sprawdzał każdą ze spraw.

Odszkodowania za dymka...

Najsłynniejsze pozwy dotyczą odszkodowań dla wieloletnich palaczy od koncernów tytoniowych. Fakt, że palenie szkodzi nie dla wszystkich jest wystarczająco oczywisty. Często poszkodowani skarżą się na niedoinformowanie w kwestii zagrożeń, jakie na nich czyhają z racji palenia papierosów.

Rekordową sumą przyznaną jednej osobie przez sąd jest 300 mln dolarów. Nie jest to jednak kwota ostateczna, gdyż wyrok w tej sprawie zapadł we wrześniu tego roku, a pozwany koncern Phillip Morris (producent m.in. Marlboro) zapowiedział apelację. Poszkodowaną w tej sprawie jest 62-letnia Cindy Naugle, która cierpi na rozedmę płuc i porusza się na wózku inwalidzkim. Palić zaczęła w wieku lat 20. Sprawa nie jest przesądzona, bo zaledwie rok wcześniej sąd z Massachusetts zasądził na rzecz rodziny kobiety, która zmarła na raka płuc, bagatela 152 mln dolarów.

Procesy przeciwko koncernom tytoniowym to jednak stosunkowo nowa tradycja. A przynajmniej te zakończone sukcesem. Pomiędzy latami 1954 a 2000, pomimo setek spraw sądowych, przemysł tytoniowy nie wypłacił ani centa odszkodowań ofiarom nałogu palenia (nie licząc porozumień stanowych). Sytuacja uległa zmianie 14 lipca 2000 roku, kiedy sąd w Miami wydał historyczny werdykt zobowiązujący największe amerykańskie firmy tytoniowe do wypłacenia 145 miliardów dolarów odszkodowań poszkodowanym palaczom (ok. 500 tys. osób) z Florydy. Ława przysięgłych uznała, że koncerny tytoniowe ponoszą odpowiedzialność za choroby palaczy, ponieważ produkują i sprzedają śmiercionośny produkt, a dodatkowo kłamią na temat skutków palenia.

Jak się skarżą Polacy?

W Polsce odszkodowania tej wysokości to science-fiction. W uzasadnionych przypadkach można u nas liczyć na kwotę od 100 tysięcy do maksymalnie 1 mln złotych. Eksperci zgodnie twierdzą, że polskie sądy nie są skore do przyznawania wysokich odszkodowań. W ubiegłym roku wszczęto ponad 2 tys. spraw przeciwko Skarbowi Państwa o odszkodowania na łączną kwotę ponad 7 mld zł. Tylko 77 spraw w tym czasie zakończyło się zasądzeniem pieniędzy. W całym kraju była to kwota 79 mln zł.

Na szczęście brakuje u nas spektakularnych pozwów, choć coraz częściej słyszy się o spektakularnych wyrokach (nie zawsze w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Problem w tym, że u nas poszkodowani nie wiedzą, ile mogą się domagać. Ubezpieczyciele płacą tyle, ile uważają. Najczęściej wypłacają niższe kwoty niż sądy, więc co raz więcej spraw ma swój finał na sali sądowej. Zasądzane kwoty nie są jednak usystematyzowane, a w swoich wyrokach sądy rzadko kierują się wcześniejszymi rozstrzygnięciami w podobnych sprawach.

Jako przykład często przytacza się niemiecki wymiar sprawiedliwości. W Niemczech jest jasne: zadośćuczynienie za stracony ząb - 250 euro. Za palec - 2,5 tys. euro. W Polsce brak jest wytycznych. Sądy zasądzają takie kwoty odszkodowań, jakie uznają za słuszne.

Sytuacja ma ulec zmianie na początku przyszłego roku. Instytut Wymiaru Sprawiedliwości zebrał 180 orzeczeń sądów, by usystematyzować wysokość przyznawanych zadośćuczynień. Do projektu resortu sprawiedliwości przyłączyła się Polska Izba Ubezpieczeń. Opracowanie ma zostać przesłane sądom okręgowym i apelacyjnym.

Jak na razie Polacy przodują w Europie pod jednym względem – wykazywaniem braku zaufania do sądów. Świadczy o tym fakt, że Polska znajduje się na czwartym miejscu pod względem ilości skarg składanych do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, zaraz po lub obok takich państw jak Rosja, Ukraina, Turcja, Francja czy Rumunia.

Adwokata opłacisz po wygranej

O rosnącym zainteresowaniu wnoszeniem pozwów przeciwko firmom świadczą oferty samych prawników, którzy często prześcigają się o klienta. W jaki sposób? Oferując zapłatę swojego honorarium tylko w przypadku wygranej (no win no fee). Prawnicy, jeśli wygrają, inkasują przyzwoity procent od wywalczonej kwoty. W przypadku porażki - nic nie tracą. W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje świetnie rozwinięty system prawników walczących o odszkodowania. Często zjawiają się w miejscach wypadków jeszcze przed policją i oferują swoje usługi.

Kiedy trzy lata temu ruszył portal WhoCanISue.com (KogoMogęPozwać.com) nikt nie przypuszczał, że odniesie taki sukces. Zasada działania jest prosta. Po zalogowaniu się na stronie, wystarczy wypełnić ankietę i pokrótce opisać to, co nas spotkało. Jeśli system uzna, że rzeczywiście zostaliśmy pokrzywdzeni, nasze nazwisko i opis sprawy, zostaną wciągnięte do katalogu. Teraz kolej na prawników. Ci, którzy uznają, że nasza sprawa rokuje, czyli że można wygrać w sądzie duże odszkodowanie, składają swoją ofertę. Mogą do nas pisać też ludzie, których spotkała podobna krzywda. Pozew zbiorowy to w amerykańskim systemie prawnym większa szansa na wyższe odszkodowanie. Licytację wygra ten prawnik, który złoży lepszą ofertę, tzn. obieca największe odszkodowanie przy najniższym procencie prowizji.

Tego typu portale pozwalają walczyć z dużymi koncernami, w przypadku których szansa na wielomilionowe odszkodowanie zwiększa się przez złożenie pozwu zbiorowego. Polskim przykładem takiej strony jest portal wspolnypozew.com. Tam toczą się aktualnie sprawy przeciwko oszustom z Allegro, kosmicznym rachunkom w sieci Play, czy Link4.

W najbliższych latach nie zabraknie z pewnością pozwów (lub prób wyłudzeń) dotyczących nie zawsze jasnego prawa patentowego. Dla przykładu, specjaliści z „Financial Times” w smartfonie widzą pudełko, w którym potencjalnie ktoś mógł naruszyć nawet 250 tys. patentów. Jest więc o co się procesować. Wiele spraw załatwianych jest jednak po cichu.

Z jednej strony absurdalne pozwy irytują tysiące podatników, z drugiej odnosi się wrażenie, że wymiar sprawiedliwości często sam naraża się na śmieszność. Bez względu na kraj. Przykładem jest choćby wyrok macedońskiego sądu w mieście Bitola. W 2008 roku skazał on niedźwiedzia pustoszącego pasiekę na 140 tys. dinarów grzywny. Biorąc pod uwagę niewypłacalność misia, sąd postanowił, że pieniądze w zastępstwie wpłaci państwo.

Jeszcze zabawniejsze regulacje prawne możemy odszukać w legislatywie poszczególnych stanów USA. Czytając niektóre wyroki i rozporządzenia, człowiek przestaje się dziwić, że komuś może przyjść do głowy pomysł, by ubiegać się o odszkodowanie z tytułu podobieństwa do Michaela Jordana.

Źródło
  • 6



#2

Templariusz.
  • Postów: 499
  • Tematów: 35
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Sąd w USA popełnił kilka kuriozalnych błędów, na przykład przyznając odszkodowanie babce od kawy, teraz obywatele próbują swoich sił w sądzie, bo jak widać kubek gorącej kawy może tam odmienić czyjeś życie...
  • -2



#3

kamilus.
  • Postów: 1231
  • Tematów: 106
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W USA wystarczy umówić się z kolegą, by "niechcący" wylał coś na podłogę czy schody - potem wchodzisz ty, parę fikołków, sąd i jesteś bogatszy o kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy dolarów. :)
  • 0



#4

Dawid:).
  • Postów: 2
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Takie coś jak w USA jest bez sensu ,paranoja. W Polsce takiego człowieka ( ..kawa była za gorąca) ... do psychiatryka chciano by wysłać.
Ciekawe ile wymiar sprawiedliwości jest w plecy przez takie "inteligente" pozwy...

Użytkownik Dawid:) edytował ten post 25.10.2011 - 19:33

  • 0

#5

daxx.
  • Postów: 558
  • Tematów: 116
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W Polsce jak chcesz walczyć o zadośćuczynienie to musisz do sądu wpłacić 10% kwoty na specjalne konto (taka kaucja). Czyli chce kogoś pozwać na 1 mln złotych, to sam muszę mieć 100 tys. zł. Do tego oczywiście musisz opłacić prawnika. Sprawy nie wygrasz, kasę ci zwrócą ale prawnik swoje zainkasuje. Stąd nie mamy takich absurdalnie wysokich odszkodowań.
  • 0



#6

Planetar.
  • Postów: 9
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Hahaha, dawno sie tak nie usmialem, jak po przeczytaniu tego artykulu.

Pozwał bowiem do sądu magików Davida Blain’a i Davida Copperfield’a, żądając, by ci wyjawili mu sposób, w jaki realizują swoje sztuczki. Mało tego, zażądał też 10 procent od zysków, jakie będą mieli do końca życia (wyliczył, że w przypadku Blain’a będzie to 2 mln dolarów, a Copperfield’a – 50 mln dolarów). Roller w uzasadnieniu pozwu napisał, że magowie przeczą podstawowym prawom fizyki, a skoro jest to niewykonalne w sposób racjonalny, musieli użyć jakiejś boskiej mocy. Jedyną boskością wykazuje się on sam, więc wszelkie nadprzyrodzone zdolności musieli mu ukraść.

A co mu daje prawo nazywac sie bogiem? Moze niech takie poglady religijne zostawi dla siebie.
  • 1



Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych