Skocz do zawartości




Zdjęcie

Świat bez religii.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
97 odpowiedzi w tym temacie

#91

Shi.

    關帝

  • Postów: 997
  • Tematów: 39
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

pioruny to zaś nie Thor ciskający swym młotem.


Udowodnij mi, że gromowładny Perun nie objawia się w blasku błyskawicy :).
  • 0



#92

Avenarius.
  • Postów: 894
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czy chcesz powiedziec, ze Ty nie znasz pojecia "prawda"? Nie pytalam Cie czy znasz bo zakladam z gory, ze kazdy zna i nie potrzeba tutaj zadnej definicji.


Ta wiedza szczególnie rozpowszechniona jest u filozofów, do tego stopnia znają nawety kilka definicji i nie są w stanie dojść do porozumienai która jest właściwa ;) A czym jest prawda według Ciebie ?
  • 0

#93

nexus6.
  • Postów: 1234
  • Tematów: 14
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nexus6, mylisz nieco pojęcia:
Nie wszyscy ateiści, a już na bank nie ci związani dodatkowo z racjonalizmem uznają coś takiego jak obiektywne dobro, wręcz przeciwnie. Spokojnie mógłbym posunąć się do stwierdzenia, że większość uznaje raczej relatywizm moralny i zależność pojęcia dobra od wyznawanych idei i kręgu kulturowego.


Jest to kwestia układu odniesienia. Ja mówię jak to wygląda z punktu widzenia jednostki, w jej własnym układzie odniesienia. Każdy ma jakieś wewnętrzne przekonania, które zdefiniuje jako dobre. W przypadku ateistów o których wspomniałeś jest to np. wiara w relatywizm moralny, który jest z ich punktu widzenia absolutnie słuszny i dobry. Spróbuj powiedzieć ateiście, żeby zaczął wierzyć w Boga jeśli uznaje, że jego relatywizm moralny jest relatywny :)



Ponadto - mylisz wiarę w naukę, ludzi, uczucia etc. z wiarą religijną, ergo, mieszasz dwa znaczenia pojęcia "wiara" - raz jako zaufanie/nadzieja na wystąpienie pewnych zachowań/efektów i wiarę w coś w sensie religijnym, to jest kult. To wbrew pozorom bardzo wielkie różnice.


Wszystko sprowadza się do wiary. Nawet w najbardziej ścisłej nauce jaką jest matematyka wszystko opiera się na aksjomatach, w które najzwyczajniej w świecie trzeba uwierzyć. Mniej ścisłe nauki mają bardziej ogólne aksjomaty. Religia ma najbardziej ogólne aksjomaty i tym się różni od innych nauk. Nie przez przypadek naukę prawie zawsze rozwijali kapłani, ewentualnie filozofowie. Po prostu przechodzili od ogółu do szczegółów. Zabawnie jest widzieć jak nauka buntuje się przeciwko twórcom :) Moim zdaniem to był taki bunt okresu dojrzewania, który się kończy za sprawą dowodzenia coraz większej ilości twierdzeń, które same mówią ograniczeniach nauki. Mówię tu o rzeczach typu twierdzenie Goedla, zasada nieoznaczoności, o rozmaitych twierdzeniach z teorii złożoności obliczeniowej czy chociażby o niewymierności liczby pi. Klasyczna nauka do pewnych obszarów nie ma wstępu i nigdy nie udzieli odpowiedzi na niektóre pytania :)


Kult jednostki o którym mówisz ma charakter religijny i nie ma nic wspólnego z ateizmem. Kult jednostki jest w praktyce czymś wyjątkowo religijnym w swojej naturze i nie musi występować w państwach o 'ateistycznym' ustroju - takie średniowieczne monarchie na ten przykład często też zakładały kult króla jako kogoś kto otrzymał władzę bezpośrednio od Boga.


Tylko zwróciłem uwagę, że ludzka psychika ma tendencje do kreowania rozmaitych kultów.


Jak wspominałem wcześniej w kilku innych postach - ludzki umysł to naturalny kreacjonista - dla mózgu pozbawionego większej wiedzy najbardziej logiczne wydają się rozwiązania przyczynowe. Mówiąc prościej, umysł dużo łatwiej pojmuje, że coś powstało w jakimś celu, bez względu na to, czy tak jest naprawdę czy nie. To najprostsze, pozornie trzymające się kupy rozwiązanie, które nabiera dodatkowego sensu, gdy spojrzymy na historię:
Większość kultów uformowała się w stosunkowo wczesnych stadiach istnienia ludzkości, zaś analiza świętych ksiąg pozwala stwierdzić, że ówcześni bogowie miotali różnymi cudami na lewo i prawo. Jeśli chwilę pomyślimy, zauważymy, że dzisiaj bogowie nieco się rozleniwili... Albo tych cudów w ogóle nie było... Po prostu okazało się, że owa ognista góra to nie siedlisko boskiego kowala, a morskie fale to wcale nie gniew Posejdona, pioruny to zaś nie Thor ciskający swym młotem.


A mózg niepozbawiony wiedzy to niby jakie rozumowanie stosuje? Przypadkowe? :) Nasze tłumaczenia różnych zjawisk różnią się tylko poziomem abstrakcji. Za kolejne 2000 lat twoje naukowe poglądy na świat będą wyśmiewane w takim samym stopniu jak wiara w Posejdona. Może nawet się okaże, że Posejdon w swej abstrakcji był lepszą koncepcją? Was naprawdę gubi pycha. Wydaje wam się, że jesteście wyjątkowi, a nasze czasy to nadzwyczajna epoka, która odpowiedziała na wszystkie pytania :P


No jednak nie trzeba. Dowodem na to są świadectwa ludzi, którzy nie opierają swojego życia na mitologii (wbrew pozorom, są tacy ludzie). Nie ma takiego czegoś, jak wiara w naukę, człowieka czy ambicje na poziomie kultu religijnego. Czymś innym jest wierzyć w jakieś idee, a czymś innym wierzyć w coś (boga). Nie wiara napędza ludzkość, w sensie religijnym, a bardziej ta ambitna wiara, która powoduje, że człowiek wierzy w swoje możliwości, a nie w Wodana, Thora, Jahwe, Zeusa czy Wisznu.


Przecież każda religia sprowadza się do wiary w idee, a boga uznaje się jako autora tych idei.


Gdyby ludzie mieli do dyspozycji tylko wiarę, nauka i rozwój nie byłyby im potrzebne. Niepotrzebne byłyby im odkrycia, bo ich wiara nie wymaga wiedzieć, ani pożądać wiedzy. Stare kościelne powiedzenie: "Ciekawość to pierwszy stopień do piekła." sugeruje, że nie mam być ciekawym i szukać odpowiedzi, tylko zadowolić się śmiesznymi argumentami.


Nauki zostały rozwinięte w dużej mierze przez duchowieństwo. Kapłani czy szamani może i niechętnie dzielili się wiedzą z ludem, ale sami byli ciekawscy i bardzo dociekliwi :P


Być może gdzieś istnieje jakiś stwórca. Na razie mamy zbyt mało dowodów, żeby oprzeć się na tej hipotezie, ale jest możliwość takiego obrotu spraw. Jest tylko jedno "ale". Nawet, jeżeli istnieje jakiś stwórca, to nie jest on tym stwórcą, w którego wierzą rzesze ludzi (JHWH, Allah et cetera).
Ci bogowie to tylko, tak jak wspomniałeś, wytwór wyobraźni.



Myślę, że to jest dalece bardziej skomplikowane. Ja tu się nie zdobędę na jakąkolwiek kategoryczną wypowiedź bo moja wiedza na ten temat jest jeszcze zbyt uboga.
  • 0

#94

Kajman.
  • Postów: 694
  • Tematów: 60
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Człowiek musi w coś wierzyć

Ja bym to ujął inaczej. Człowiek musi mieć jakiś cel. Nie koniecznie musi w coś wierzyć... Jeżeli nie ma się żadnego celu, to tak na prawdę życie nie ma sensu. Wiara nie jest nam tak bardzo potrzebna. To znaczy wiara w boga nie jest nam potrzebna. Wiara w osiągnięcie celu do którego dążymy - owszem. Chociaż to się trochę ze sobą wiąże - bo czym jest wiara w Boga? Też jest niejako celem. Celem ludzi wierzących w Boga jest dążenie do Boga - poprzez modlitwę, postępowanie zgodne z Biblią (czy jakąkolwiek inną świętą księgę jakiejkolwiek innej religii).

Zatem rodzi się pytanie czy to ludzka wyobraźnia tworzy bogów i religie czy też istoty te naprawdę istnieją i tworzą nasze wyobrażenia o nich. Kiedyś zapewne poznamy odpowiedź na to pytanie.

Oj obawiam się, że na pytanie o istnienie boga możemy nigdy nie poznać odpowiedzi. No chyba, że po śmierci. ;)
  • 0



#95

Connor.

    Kings Never Die

  • Postów: 1674
  • Tematów: 60
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Oj obawiam się, że na pytanie o istnienie boga możemy nigdy nie poznać odpowiedzi. No chyba, że po śmierci. ;)

Po śmierci nawet nie będziesz wiedział, że nie żyjesz :P Tak samo jak nie wiedziałeś, że nie żyjesz przed swoim urodzeniem.
  • 0



#96

Lis.

    jeden, jedyny i prawdziwy

  • Postów: 638
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Przecież każda religia sprowadza się do wiary w idee, a boga uznaje się jako autora tych idei.

Chyba myślimy o czymś innym. Wiara w boga, w kontekście religii, to nie to samo, co wiara w swoje siły, ambicje, idee. Wiara w jakiegokolwiek boga polega na tym, że wierzymy w istnienie czegoś nierealnego (niesamowitego, można rzec) / oddajemy czemuś cześć. Wiara w swoje siły to automotywacja, wiara w coś, co jest w zasadzie realne. W tym wypadku znamy swoje możliwości i motywujemy siebie do działania.

Nauki zostały rozwinięte w dużej mierze przez duchowieństwo. Kapłani czy szamani może i niechętnie dzielili się wiedzą z ludem, ale sami byli ciekawscy i bardzo dociekliwi

Nad tym bym się jeszcze zastanowił. Duchowieństwo przez długi czas miało wyłączność na wiedzę i naukę. Nie wiadomo, czy niektórzy decydowali się na klasztorne życie bardziej ze względu na chęć rozwoju niż ze względów wiary.
  • 0



#97 Gość_mag1-21

Gość_mag1-21.
  • Tematów: 0

Napisano

Ja bym to ujął inaczej. Człowiek musi mieć jakiś cel. Nie koniecznie musi w coś wierzyć... Jeżeli nie ma się żadnego celu, to tak na prawdę życie nie ma sensu. Wiara nie jest nam tak bardzo potrzebna. To znaczy wiara w boga nie jest nam potrzebna. Wiara w osiągnięcie celu do którego dążymy - owszem. Chociaż to się trochę ze sobą wiąże - bo czym jest wiara w Boga? Też jest niejako celem. Celem ludzi wierzących w Boga jest dążenie do Boga - poprzez modlitwę, postępowanie zgodne z Biblią (czy jakąkolwiek inną świętą księgę jakiejkolwiek innej religii).

Domino pieknie napisal i pieknie rozroznil Boga od boga, choc pewnie sam tego nie zauwazyl.
Zycie z celem, celem myslenia w kontekcie ogolnoludzkim, jest juz zyciem bez potrzeby wiary w jakiegokolwiek boga, ale Bog pojawia sie sam, jako ze jest On "kontekstem ogolnoludzkim".
Nauki wschodu mowia, ze sa trzy rodzaje madrosci dla mistrza:
1. ktora z radoscia podzieli sie ze wszystkimi, poniewaz wszyscy to pojma z pozytkiem dla siebie i wlasnego rozwoju.
2. ktora podzieli sie z nielicznymi, tylko tymi, ktorzy naprawde sa gotowi pokonac wszystko, by dotrzec do prawdy, najwytrwalsi.
3. Ktora sie nie podzieli z nikim, i koniecznym jest zachowanie wylacznie dla siebie, bo to wylacznie Jego prawda i nikt inny z niej nie skorzysta.

czy niektórzy decydowali się na klasztorne życie bardziej ze względu na chęć rozwoju niż ze względów wiary.

Tu sie zgadzam, bez dodatkow.
  • 0

#98

mariuszm.
  • Postów: 566
  • Tematów: 28
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano


Oj obawiam się, że na pytanie o istnienie boga możemy nigdy nie poznać odpowiedzi. No chyba, że po śmierci. ;)

Po śmierci nawet nie będziesz wiedział, że nie żyjesz :P Tak samo jak nie wiedziałeś, że nie żyjesz przed swoim urodzeniem.


Zaskoczeni
Zaskoczeni
Zaskoczeni

Nauka o sobie
Nauka o sobie cd.

Użytkownik mariuszm edytował ten post 01.08.2011 - 08:34

  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u