Skocz do zawartości




Zdjęcie

Kryształowa czaszka


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
41 odpowiedzi w tym temacie

  #1 octopus

octopus
  • Użytkownik
  • Postów: 82
  • Tematów: 3
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 09.07.2006 - 16:50

W 1970 roku w Muzeum Indian Amerykanskich w Nowym Jorku mozna bylo podziwiac krysztalowa czaszke naturalnych rozmiarów. Wykonano ja z jednego kawalka krysztalu górskiego (kwarcu) z wielka dbaloscia o szczególy anatomiczne - czaszka ma wewnetrzne zylki i otwory, zas pewne detale sugeruja, ze modelem byla czaszka kobiety. Dolna szczeka sta nowi oddzielna calosc i jest ruchoma. Luki policzkowe maja wydrazone kanaliki dIa wpadajacych promieni swiatla, a podstawa czaszki jest pocieta, tworzac pryzmat, co daje razem fantastyczne efekty optyczne. Czaszka mierzy 12,7 centymetra wysokosci, 17,8 centymetra dlugosci i 12,7 centymetra szerokosci. Kto sporzadzil to arcydzielo sztuki rzezbiarskiej, kiedy i dla jakich celów, nie wiadomo.Zostala rzekomo odkopana w Ameryce srodkowej w ruinach miasta Majów Lubaantun w 1927 roku przez Anne Mitchell-Hedges, adoptowana córke znanego w swoim czasie badacza i podróznika, Fredericka Mitchella-Hedgesa. Ze wzgledu na szacunek, jakim cieszyla sie rodzina Hedgesów, miejsce oraz okolicznosci odkrycia nie sa kwestionowane. Sprawa pochodzenia czaszki nie jest jednak woIna od watpliwosci.Majowie, Aztekowie, Mikstekowie i inne ludy Ameryki srodkowej, czesto poslugiwali sie motywem czaszki, co bylo zwiazane z ich wierzenia mi dotyczacymi smierci i powtórnych na rodzin. Na zajmowanych przez nich terenach znajduje sie czaszki wykonane z kosci, muszli, gliny, drewna, a takze kwarcu, jednak zadna z nich nawet nie zbliza sie do znalezionej w Lubaantun - tak pod wzgledem mistrzostwa wykonania, koncepcji artystycznej, jak i stopnia wyrafinowania. Ten, kto ja zaprojektowal i wykonal, musial byc prawdziwym mistrzem, choc pewien fakt sugeruje, ze mogla miec wiecej niz jednego twórce.wania czy uzycia metalowego narzedzia. Powierzchnia jest gladko wypolerowana. Prawdopodobnie krysztalowy blok, z którego ja wykonano, byl scierany piaskiem. Czy Majowie posiadali jakies urzadzenia sluzace do tego celu, czy tez robiono to wylacznie recznie, tez nie wiadomo. Jezeli nie poslugiwano sie swego rodzaju "wiertarka"" z nasadka scierna lub innym przyrzadem mechanicznym, który móglby radykalnie przyspieszyc proces obróbki materialu (co samo w sobie byloby archeologiczna sensacja.), reczne scieranie twardego kwarcytu i wymodelowanie wszystkich detali, wlacznie ze zrobieniem otworów i zylek wewnetrznych, musialoby zajac okolo stu piecdziesieciu lat ciaglej, zmudnej pracy-kilka pokolen.Zabobonni Indianie, którzy w liczbie trzystu pracowali w Lubaantun pod kierunkiem Anny Mitchell-Hedges" na widok czaszki padli na kolana, calowali ziemie i modlili sie dwa tygodnie.Takze mniej zabobonne osoby, sposród tych" które zetknely sie z krysztalowa czaszka, przypisywaly jej niezwykle wlasciwosci.Frank Dortland, restaurator zabytków sztuki, który szesc lat przeprowadzal z czaszka rózne doswiadczenia" stwierdzil, ze pewnego razu ujrzal czaszke otoczona swietlista aura. Chociaz zwykle jest ona przezroczysta, czasami mialy sie w jej wnetrzu ukazywac obrazy, przedstawiajace twarze, maski" góry i inne rzeczy. Niekiedy czaszka miala ponoc wydzielac dziwna, specyficzna won, zas w domu Dortlanda, gdzie sie znajdowala, mialy sie rozlegac wysokie, krysztalowo czyste dzwieki, jakby dzwieczaly male dzwoneczki.Prawdopodobnie owe magiczne efekty, rzekomo wytwarzane przez krysztalowa czaszke, jak np. dzwieki dzwoneczków, nalezy przypisac wyobrazni obcujacego z nia tak dlugo restauratora. W kazdym razie, podczas trwajacej caly rok wystawy w Muzeum Indian Amerykanskich nie stwierdzono zadnych cudownych efektów. Tym niemniej jest prawda " ze ze wzgledu na wyrafinowana budowe (kanaliki, wydrazenia i pryzmat u podstawy) oswietlana i obracana czaszka wytwarza wspaniale zjawiska optyczne.Wydaje sie prawie pewne, iz rzeczywiscie pochodzi ona z Ameryki srodkowej, ja k twierdzi jej odkrywca , Anna MitcheII-Hedges. Czy wykonano ja piecset, tysiac czy dwa tysiace Iat temu, nie sposób powiedziec, gdyz wspólczesne metody datowania nie pozwalaja ocenic wieku kawalka krysztalu w latach absolutnych. Ze wzgledu na wysilek, wlozony w jej wykonanie i najwyraLniej celowy zamysl, by czaszka wytwarzala efekty swietlne, musiala ona odgrywac jakas wielka role. Byc moze w rytualach religijnych. swiadczylby o tym fakt, iz odkopano ja w ruinach czegos, co wyglada na kompleks swiatynny.Frank Dortland, Anna Mitchell-Hedges i wielu innych, którzy obcowali z czaszka i podziwiali wspaniale zjawiska swietlne, produkowane przez to arcydzielo sztuki, sadza, ze przedmiot ten sluzyl do wplywania na ludzkie uczucia, mysli i nastroje.


Dołączona grafika

http://niewyjasnione...eria.pl/30.html

Użytkownik Eurycide edytował ten post 10.12.2006 - 16:04

  • 0

  #2 Jocker

Jocker
  • Użytkownik
  • Postów: 240
  • Tematów: 9
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 09.07.2006 - 18:56

Fajny artykuł
Mam tu coś jeszcze!


Czaszka Przeznaczenia



Słynna kryształowa czaszka Mitchella-Hedgesa, odkryta została wśród ruin starożytnego miasta Lubaantun we współczesnym Belize (ówczesny Honduras Brytyjski). W miejscowym dialekcie Majów Lubaantun oznacza „Miejsce upadłych kamieni”, rzeczywista nazwa miasta do dziś nie jest znana. Brytyjski rząd kolonialny po raz pierwszy dowiedział się o Lubaantun od mieszkańców osady Toledo, nieopodal Punta Gorda, pod koniec XIX wieku. W 1903 roku gubernator powierzył Thomasowi Gannowi zbadanie tego miejsca. Gann obejrzał okolicę i przeprowadził wykopaliska w obrębie głównych zabudowań wokół centralnego placu. Doszedł on do wniosku, iż ludność żyjąca w tym miejscu musiała być liczna. Jego raport został opublikowany w Anglii w 1904 roku.

W 1915 roku R. E. Merwin z Uniwersytetu Harvarda zbadał stanowisko, lokalizując wiele nowych budowli, rozpoznał boisko do gry w piłkę i naszkicował pierwszy plan miasta. Prace wykopaliskowe na boisku ujawniły trzy rzeźbione kamienne bloki, z których każdy przedstawiał dwóch mężczyzn grających w piłkę. Co ciekawe, są to jedyne rzeźby kamienne znalezione w Lubaantun.

Dołączona grafika
Widok z profilu

Dołączona grafika
Widok z przodu.

W 1924 roku Frederick A. „Mike” Mitchell-Hedges przybył do Lubaantun pomóc Gannowi w przeprowadzeniu dalszych prac. W 1927 roku podczas kopania w pobliżu zapadniętego ołtarza i sąsiadującej z nim ściany przybrana córka Mitchella-Hedgesa, Anna, w dniu swoich siedemnastych urodzin natrafiła na kryształową czaszkę naturalnej wielkości. Trzy miesiące później w odległości 7,5 metra od ołtarza znaleziono pasującą do niej kość szczękową. Zabobonni Indianie, którzy w liczbie trzystu pracowali w Lubaantun pod kierunkiem Anny Mitchell-Hedges, po odkryciu czaszki na jej widok padli na kolana, całowali ziemię i modlili się dwa tygodnie. Także mniej zabobonne osoby, spośród tych, które zetknęły się z kryształową czaszką, przypisywały jej niezwykłe właściwości. Tak wspomina to Anna, córka Fredericka Mitchell-Hedges’a: „W blasku ogniska odprawiali ceremonie, rytuały i tańce przed i ku czci czaszki”.

Z głębi dżungli zaczęli napływać ludzie, jakby wieść niosła się wśród lasu:

Tak jakby radosna wieść obiegła kraj Majów. Pojawili się członkowie plemienia, o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy. Przybyli tak szybko i z tak odległych stron, że nie mogłam sobie wyobrazić, aby usłyszeli o odkopaniu czaszki w tak krótkim czasie. Oni jednak wiedzieli.

Uroczystości wokół czaszki trwały kilka dni, a wśród nowo przybyłych był pewien bardzo stary Maj z pobliskiej wioski. Popatrzył na czaszkę, a potem powiedział Annie i jej ojcu, że jest ona „bardzo, bardzo stara”.

Kapłani Majów twierdzą, że liczy ponad sto tysięcy lat. Majowie powiadają, że została wyrzeźbiona według kształtu głowy pewnego najwyższego kapłana przed wieloma tysiącami lat, ponieważ kapłan ten cieszył się miłością ludzi. Pragnęli oni w ten sposób na zawsze zachować swoje prawdy i mądrość. Ów starzec twierdził, że można sprawić, aby czaszka przemówiła, ale nie powiedział, jak to zrobić.

W 1927 roku prace wykopaliskowe w Lubaantun dobiegły końca. Skatalogowano i wysłano do muzeów ostatnie zabytki znalezione w ruinach. Mitchell-Hedges i jego zespół wykopali setki rzadkich przedmiotów, ale żaden z nich nie równał się urodą z kryształową czaszką. Ten jeden z najdziwniejszych przedmiotów na świecie zwrócił na siebie powszechną uwagę.

Frank Dortland, restaurator zabytków sztuki, który sześć lat przeprowadzał z czaszką różne doświadczenia stwierdził, że pewnego razu ujrzał czaszkę otoczoną świetlistą aurą. Chociaż zwykle jest ona przezroczysta, czasami miały się w jej wnętrzu ukazywać obrazy, przedstawiające twarze, maski, góry i inne rzeczy. Niekiedy czaszka miała ponoć wydzielać dziwną, specyficzną woń, zaś w domu Dortlanda, gdzie się znajdowała, miały się rozlegać wysokie, kryształowo czyste dźwięki, jakby dźwięczały małe dzwoneczki.

Dołączona grafika
Rekonstrukcja twarzy na podstawie czaszki Mitchell-Hedgesa (wykonał detektyw Frank J. Domingo z wydziału zabójstw nowojorskiej policji).

Prawdopodobnie owe magiczne efekty, rzekomo wytwarzane przez kryształową czaszkę, jak np. dźwięki dzwoneczków, należy przypisać wyobraźni obcującego z nią tak długo restauratora. W każdym razie, podczas trwającej cały 1970 rok wystawy w Muzeum Indian Amerykańskich w Nowym Jorku nie stwierdzono żadnych cudownych efektów. Tym niemniej jest prawdą, że ze względu na wyrafinowaną budowę (kanaliki, wydrążenia i pryzmat u podstawy) oświetlana i obracana czaszka wytwarza wspaniałe zjawiska optyczne. Wiele wieków przed opracowaniem współczesnej fizyki światła twórcy czaszki wykorzystali w niej skomplikowany system pryzmatów, soczewek i pustych kanałów dla uzyskania specjalnych, niezwykłych efektów. Wystarczy pod czaszką umieścić jakieś źródło światła, by jej oczodoły poczęły niesamowicie błyszczeć, a przy odpowiednim jego ukierunkowaniu w zacienionym pomieszczeniu nawet emanować nikle promyki światła. Jeśli natomiast światło zastąpimy pewnymi przedmiotami — wpatrując się w oczodoły czaszki będziemy mogli je ujrzeć w jej wnętrzu!

Czaszce przypisuje się także inne zadziwiające właściwości. Zdaniem Franka Dorlanda niekiedy w czaszce tworzą się „obrazy”. Przykładem takich „obrazów” są wizerunki latających jakby dysków oraz coś, co przypomina obserwatorium Caracol odkryte na stanowisku kultury Tolteków-Majów w Chichén-Itzá.

Frank Dortland, Anna Mitchell-Hedges i wielu innych, którzy obcowali z czaszką i podziwiali wspaniałe zjawiska świetlne, produkowane przez to arcydzieło sztuki, sądzą, że przedmiot ten służył do wpływania na ludzkie uczucia, myśli i nastroje.

Inni zauważyli, że w podstawie czaszki znajdują się dwie małe dziurki rozmieszczone symetrycznie po obu jej stronach. Dzięki nim można czaszkę umieścić na dwu prętach i ustawić nad ogniem świecy lub innym źródłem światła, a także zmieniać pozycję górnej części w stosunku do żuchwy. Poruszając górną częścią lub żuchwą za pomocą sznurka lub jelita zwierzęcia można uzyskać wrażenie, że czaszka mówi.

Traktując dosłownie to, co Mitchell-Hedges usłyszał od Indian o „mówiącej czaszce”, niektórzy przypuszczali, że starożytni Majowie do tego właśnie celu ją wykorzystywali. Prawdopodobnie umieszczano ją na ołtarzu na szczycie jednej z wielkich piramid i podświetlano ogniem niewidocznym od dołu. Wówczas oczodoły płonęły czerwonym światłem, a szczęki poruszały się synchronicznie do donośnego głosu najwyższego kapłana. Z góry płynęły przepowiednie, może imiona kolejnych ofiar poświęconych na ołtarzu bóstwa. Spektakl ten z pewnością wywierał ogromne wrażenie na tłumie wiernych zgromadzonych pod piramidą. Tak więc przed setkami lat czaszka jawiła się jako przerażająca głowa bóstwa, służąc kapłanom do utrzymywania w posłuszeństwie przerażonych ludzi.

Można przyjąć takie założenie pod warunkiem, że powiedzenie starego Indianina o „mówiącej czaszce” potraktujemy dosłownie. Natomiast koncepcja, iż była ona instrumentem służącym do wzbudzania strachu u wiernych, kłóci się z autentyczną radością, jaką Majowie okazali na jej widok.

Sibley Morrill należy do grona osób szczególnie zainteresowanych rolą i symboliką kryształowych czaszek. Uważa, że określenie „mówiąca czaszka” należy traktować raczej metaforycznie. Uderzyła go jej anatomiczna precyzja, zauważył, że prawie niczym nie różni się od autentycznej ludzkiej czaszki. Dostrzegł wszelako brak jednego elementu. Na ludzkiej czaszce widać wyraźnie szwy. Są to spojenia, które powstają w miarę rozrastania się poszczególnych płytek kostnych. Morrill zwraca uwagę, że gdyby na powierzchni kryształu zaznaczono szwy, czaszka zyskałaby na realizmie. Jego zdaniem oznacza to, że nie wykonano jej dla upamiętnienia jakiejś konkretnej osoby.

Brak szwów intrygował Morrilla. Doszedł do dość zaskakującego wniosku, że nie zaznaczono ich celowo, ponieważ ten, kto rzeźbił czaszkę, dostał takie polecenie, albo że „wykonanie tego skądinąd łatwego elementu byłoby nie do przyjęcia”. A stało się tak dlatego, że szwy mogły przeszkadzać w istotnych funkcjach czaszki. Morrill uważa, że jej podstawowym celem było „przewidywanie przyszłości i wpływanie na bieg zdarzeń”. Pisze: „Szwy (...) naruszałyby gładką powierzchnię kryształowej kuli”. Następnie tak rozwija swoją hipotezę:

Przepowiadanie przyszłości należało do kapłana, który po przygotowaniu polegającym na poście lub stosowaniu środków halucynogennych, albo jednego i drugiego, a także po odprawieniu stosownych rytuałów, wpatrywał się w kryształ starając się wyczytać z jego wnętrza i struktury zapowiedź przyszłych zdarzeń.

Nie wiadomo, w jakim stopniu kryształowa czaszka pomagała w przepowiadaniu przyszłości. Na pewno wiadomo jedynie, iż była ona najdoskonalszą kryształową kulą stosowaną przez wróżbitów i wielce prawdopodobne, że przez wiele stuleci dobrze służyła temu celowi.

Wiek czaszki nie jest znany. Wieku kryształu górskiego nie da się zbadać konwencjonalnymi metodami. Kryształową czaszkę badały laboratoria Hewlet–Packard. Podczas pierwszej próby zanurzono ją w szklanym pojemniku zwierającym alkohol benzylowy o dokładnie takiej samej gęstości i współczynniku załamania, jak czysty kwarc. Po zanurzeniu czaszka zniknęła. Dowiodło to, że została wyrzeźbiona z niezwykle czystego rodzaju kwarcu. Ale był on nie tylko niewiarygodnie czysty, lecz także naturalny. Kiedy na czaszkę skierowano spolaryzowane światło, pojawiły się ledwo dostrzegalne cienie, „welony”, świadczące o tym, że kryształ był naturalnego pochodzenia. Owe cienie, drobne odchylenia od wzorca rozwoju kryształu, częstokroć porównywane do słojów w pniu drzewa, nie występują w ściśle kon­trolowanym środowisku kwarcu wytwarzanego w laboratorium. Tak więc czaszka nie tylko nie została wykonana z plastiku czy szkła, nie była także kryształem syntetycznym. Był to z pewnością naturalny kryształ górski, wydobyty z ziemi.

Obecność „welonów” świadczyła także o czymś niezmiernie istotnym. Biorąc pod uwagę rozmiary czaszki, trzeba by było znaleźć bryłę kryształu o niespotykanej wielkości, z czego niektórzy wyciągali wniosek, iż wyrzeźbiono ją z kilku kawałków, które niezwykle precyzyjnie połączono. Jednakże próba ze spolaryzowanym światłem dowiodła niezbicie nie tylko tego, że główna część czaszki została zrobiona z jednego tylko kawałka kryształu, lecz również tego, że ruchomą żuchwę wyrzeź­biono z dokładnie tego samego kawałka skały. Pierwotnie cała czaszka stanowiła jednolitą bryłę kryształu górskiego.

Zespół badaczy był zdumiony, albowiem kryształ kwarcowy jest jedną z najtwardszych znanych substancji mineralnych. Na stosowanej przez znawców kamieni szlachetnych skali twardości Mohsa kryształ ustępuje jedynie diamentowi. Z tego powodu stanowi niezwykle oporne tworzywo rzeźbiarskie, zwłaszcza że jest łamliwy i kruszy się w trakcie obróbki. Praca nad czaszką musiała być niesłychanie trudna. Uczeni ocenili, że nawet przy użyciu współczesnych elektrycznych wierteł z diamentową końcówką wyrzeźbienie czaszki zajęłoby rok. Odkryli też inną niewiarygodną rzecz. Doszli mianowicie do wniosku, że nawet przy zastosowaniu diamentowych elektrycznych wierteł wyrzeźbienie tak skomplikowanego szlifu byłoby prawie niepodobieństwem. A to dlatego, iż drgania, wysoka temperatura i tarcie wytwarzane przez takie narzędzia sprawiłyby, że czaszka uległaby skruszeniu.

„Ta cholerna sztuka w ogóle nie powinna istnieć na świecie – z niekłamaną pasją napisał o Czaszce Przeznaczenia ekspert-mineralog firmy Hawlett-Paccard w specjalistycznym miesięczniku „Argosy” – Ci, którzy ją wycięli, nie mieli najmniejszego pojęcia o krystalografii i całkowicie zignorowali wszystkie osie symetrii. Nie wyobrażam sobie, by nie rozleciała się ona w drobne kawałki w toku produkcji!”

Zagadka stała się jeszcze trudniejsza, gdy odkryto, że kość szczękową wycięto z tego samego kawałka kryształu. Po połączeniu obu części szczęka zaczęła się kołysać, sprawiając wrażenie, jakby czaszka mówiła, otwierając i zamykając usta. Być może w ten sposób kapłani posługiwali się tym przedmiotem jako świątynną wyrocznią. Czaszkę wykonano z wielką dbałością o szczegóły anatomiczne – czaszka ma wewnętrzne żyłki i otwory, zaś pewne detale sugerują, że modelem była czaszka kobiety. Łuki policzkowe mają wydrążone kanaliki dla wpadających promieni światła, a podstawa czaszki jest pocięta, tworząc pryzmat, co daje razem fantastyczne efekty optyczne. Czaszka mierzy 12,7 centymetra wysokości, 17,8 centymetra długości i 12,7 centymetra szerokości. Waży ponad 5 kilogramów.

Opinia uczonych, że czaszki nie wykonano przy zastosowaniu nowoczesnych narzędzi, nie jest jedynie domysłem. Dowiodzą tego bowiem dalsze testy. Nawet w największym powiększeniu czaszki nie dostrzeżono na jej powierzchni śladów współczesnych narzędzi, ani charakterystycznego „karbowania”, ani szlifowania. Wiadomo, że znaki takie bardzo trudno jest usunąć, tak więc badanie zdawało się potwierdzać to, co uczeni już wcześniej podejrzewali — że czaszkę zrobiono ręcznie!

Było to wstrząsające odkrycie, ponieważ jedyna znana technika ręcznego szlifowania kryształów wymaga niewiarygodnie długiego czasu. Uczeni przypuszczali, że czaszkę rzeźbiono powolnym, cierpliwym pocieraniem bryły kryształu mieszaniną rzecznego piasku i wody. Nawet przy zastosowaniu miedzianego dłuta lub rzeźbiarskiego „kabłąka” trzeba było wysiłku kilku pokoleń, aby uzyskać ostateczny kształt czaszki! Ponieważ nie sposób było ustalić czasu trwania tej pracy, zespół redakcyjny wydawanego przez firmę Hewlett­-Packard periodyku „Measure” określił go w przybliżeniu na „trzysta roboczolat!”

Stwierdzono, że niezależnie od tego, kto i jak ją zrobił, musiał mieć do dyspozycji ogromną prostopadłościenną bryłę kryształu mniej więcej trzykrotnie większą niż czaszka. Przystępując do pracy artyści nie mogli wiedzieć, czy wnętrze jest czyste, czy też są w nim pęknięcia i dziury. Piasek trzeba było troskliwie sortować, poczynając od grubych ziaren do nadania ogólnego kształtu dziełu, potem stopniowo wybierać drobniejsze ziarenka do wykonania detali. Piasek do szlifowania musiał być delikatny i miałki jak puder. Co więcej, gdyby na jakimś etapie popełniono najdrobniejszy błąd, należało zacząć od początku, od zdrapywania powierzchni. Gdyby w koń­cowym etapie szlifowania zdarzyło się grubsze ziarno piasku, także trzeba by było zaczynać pracę od początku. Było to więc niesłychanie trudne zadanie.

Kolejne testy wykazały, że była nie tylko zrobiona z jednej bryły naturalnego kwarcu, lecz dodatkowo ze szczególnej, „piezoelektrycznej” odmiany dwutlenku krzemu. Powoduje to, że podobnie jak kwarc piezoelektryczny kryształowa czaszka jest anizotropowa pod tym i każdym innym względem. Oznacza to, że wszystkie jej właściwości, z wyjątkiem masy, zmieniają się we wszystkich kierunkach.

Majowie, Aztekowie, Mikstekowie i inne ludy Ameryki Środkowej, często posługiwali się motywem czaszki, co było związane z ich wierzeniami dotyczącymi śmierci i powtórnych narodzin. Na zajmowanych przez nich terenach znajduje się czaszki wykonane z kości, muszli, gliny, drewna, a także kwarcu, jednak żadna z nich nawet nie zbliża się do znalezionej w Lubaantun — tak pod względem mistrzostwa wykonania, koncepcji artystycznej, jak i stopnia wyrafinowania. Ten, kto ją zaprojektował i wykonał, musiał być prawdziwym mistrzem, choć pewien fakt sugeruje, że mogła mieć więcej niż jednego twórcę.

Czaszka na stałe znajduje się w posiadaniu Anny „Sammy” Mitchell-Hedges i przechowywana jest w Kitchener, w Ontario, lub w drugim domu właścicielki na południu Anglii. Do dziś czaszka budzi sensację i często bywa tematem reportaży telewizyjnych. Co dziwniejsze, kryształy kwarcu są obecnie wykorzystywane w najbardziej rozwiniętych technologiach, w przemyśle komputerowym i w zegarkach kwarcowych.

Artykuł ściągnięty z http://images.google...p...ficial&sa=N

a tu jeszcze trzy fotki

Dołączona grafika


Dołączona grafika


Dołączona grafika


Poprawione przez: SP-TBZ
  • 0

  #3 octopus

octopus
  • Użytkownik
  • Postów: 82
  • Tematów: 3
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 10.07.2006 - 08:15

Spoko. Ciekawe jak zrobili tą czachę. Albo mieli "pomoc", albo czaszka jest dość współczesna, albo mało jeszcze wiemy o tych ludziach. Poza tym dziwne że pozwolili tą czaszkę zatrzymać w domu

Anny „Sammy” Mitchell-Hedges

. :surprised: W Polsce od razu kazaliby oddać. ;<
  • 0

  #4 +.....

+.....

    Wędrowiec

  • Zasłużony
  • Postów: 710
  • Tematów: 125
  • PłećKobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano 10.07.2006 - 09:41

Kolejne ciekawostki :smile:

KRYSZTAŁOWA CZASZKA

KRYSZTAŁOWEJ CZASZKI PRZESŁANIE DO LUDZKOŚCI

Niczym starożytna legenda teoria Franka Dorlanda sugerowała, że kryształowa czaszka może przekazać nam istotną wiedzę o przeszłości. Wierzą w to również współcześni Majowie. Nawet naukowcy z firmy Hewlett-Packard uważają, że naturalny kryształ kwarcu posiada zdolności przechowywania danych i dlatego nie odrzucili całkowicie możliwości istnienia zmagazynowanych w kryształowej czaszce informacji. Jakiego rodzaju informacje mogłyby to być i w jaki sposób moglibyśmy do nich dotrzeć?

Kiedy razem z Chris odwiedzaliśmy Annę MitcheIl-Hedges (w Kanadzie), poznaliśmy kobietę (Carole Wilson), która mówiła, że wie, jak dotrzeć do informacji w czaszce. Podobnie jak Frank Dorland twierdziła, że zwykli naukowcy ponieśli klęskę z powodu niewłaściwego podejścia. Mówiła również, że tajemnice czaszki mogą zostać odkryte jedynie za pomocą technologii umysłu. Byliśmy nieco sceptyczni, niemniej jednak zaintrygowani. Gdyby to rzeczywiście okazało się prawdopodobne, co moglibyśmy odkryć? Być może tajemną wiedzę skrywaną w tej kryształowej pamięci od tysięcy lat...

Kiedy Carole przybyła, okazała się cichą, dobrze ubraną kobietą około pięćdziesiątki, z bardzo profesjonalnym sposobem bycia. Poczułem się nieco zaskoczony faktem, że towarzyszył jej były szef wydziału zabójstw policji w Toronto (John Gordon Wilson - jej mąż). Wkrótce wyjaśniło się, że... policja korzystała z jej usług wielokrotnie i udało się jej pozytywnie rozwiązać całą serię spraw związanych z morderstwami i zaginięciami...

Obecnie Carole współpracuje blisko z siłami policyjnymi Stanów Zjednoczonych, Kanady i Wielkiej Brytanii...

Nasz plan polegał na tym. że Carole połączy się z "bytem" kryształowej czaszki, a my będziemy zadawać jej pytania. Carole zażądała, abyśmy zadawali konkretne pytania. Wyjaśniła, że czaszka zachowuje się trochę jak komputer, któremu należy wydać określone instrukcje i trzeba dokładnie wiedzieć, czego się żąda, aby otrzymać oczekiwane odpowiedzi. Na przykład ktoś kiedyś zapytał czaszkę, czym ona jest, i usłyszał, że to struktura koścista. Carole uprzedziła nas także, że czasami czaszka wyprzedza pytania, i dodała, żebyśmy się tym nie zniechęcali.

Potem Anna umieściła kryształową czaszkę na małym, obrotowym stoliku, aby w czasie sesji Carole miała do niej swobodny dostęp z każdej strony. Po chwili Carole usiadła na wprost kryształowej czaszki, która lekko połyskiwała w świetle lampy.

Zamknęła oczy, żeby wprowadzić się w odpowiedni stan umysłu, zmieniła sposób oddychania i zaczęła cicho mruczeć. Gdy jej sylwetka i gesty zmieniły formę, całe pomieszczenie wypełniła niesamowita atmosfera, niczym podczas seansu spirytystycznego. Nagle wyprężyła się i zaczęła buczeć niezwykle wysokim tonem. Zanim zdołałem zadać jej pierwsze pytanie, przemówiła dziwnym przypominającym staccato głosem, bardzo nietypowym dla języka angielskiego. Pamiętam swoje zaskoczenie faktem, że ten głos brzmiał jak rozchodzące się po całym pokoju echo.

Próbujecie poznać pochodzenie przedmiotu nazywanego kryształową czaszką... Mowie wam zatem, że został on wykonany wiele, wiele tysięcy lat temu w czasie istnienia wyższej cywilizacji. .. Poprzedzała ona tę, o której mówicie cywilizacja Majów. Poziom rozwoju naszej kultury w tak zwanych tamtych czasach daleko wyprzedzał to, co macie obecnie...

Carole wydała z siebie wysoko brzmiący pomruk, po czym kontynuowała dalej swój wywód:

Ta skarbnica zawiera w sobie umysł wielu i umysły jednego... Nie wykonano niczym, co nazywacie "fizycznym". Ten kształt nadano jej myślami. Myśli i wiedza skrystalizowały się w niej... Jest ona procesem myślenia zamienionym w kryształ. ..

Tak wiec zawiera ona skrystalizowane informacje...

Wiele ze świata, który stworzyliśmy, wykreowaliśmy umysłem. Umysł stwarza materie. Zrozumiecie to i technologia kryształu będzie dana tym, którzy pojmą to dokładniej... ten kryształ jest żywą substancją i można tchnąć myśl w materie. ..

Zatem ta kryształowa czaszka została wykonana przez wysoko rozwiniętą cywilizację za pomocą myśli. Wszystko to jednak było, delikatnie mówiąc, trochę mylące. Już miałem zapytać, dlaczego kryształowi nadano kształt czaszki, kiedy rozległ się głos kontynuując swoją przemowę:

Skarbnica ta ma postać kryształu, ponieważ wy, w trzecim wymiarze, potrzebujecie widzieć, słyszeć i dotykać... Jej forma ułatwia umysłowi połączenie się z umysłem bez udziału, jak wy to nazywacie, osobowości... Wy jednak respektujecie osobowość, głowę, to ograniczenie waszego umysłu... Dlatego właśnie ten kształt chroni jq od wieków... Jej ziemskie istnienie trwa już siedemnaście tysięcy lat... Przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, szlifowana piaskiem i włosami... ale nie stanie się jej żadna szkoda.

Tak więc temu kryształowi nadano kształt czaszki, aby była ona szanowana i chroniona przez długi czas. Miałem właśnie zapytać, czy zgodnie z legendą istnieją jeszcze inne kryształowe czaszki, lecz i tym razem głos przemówił, zanim zdołałem otworzyć usta:

Szukacie informacji o innych skarbnicach umysłu... Zostaną odnalezione, ponieważ jest ich wiele... ponieważ żadnemu człowiekowi i żadnemu umysłowi nie dano wiedzy całkowitej... Każda z nich zawiera wskazówki co do miejsc, w których znajdują się pozostałe...

Przekazalibyśmy wam, gdzie zostawiliśmy na Ziemi znaki [niektórzy sugerują, że może tu chodzić o płaskowyż Nazca w Peru, chociaż istnieje wiele innych możliwości]... wysoko w górach. .. Na obszarze o nazwie Ameryka Południowa będzie jedna z niebieskich. Inna zostanie odnaleziona, kiedy na powierzchnie wyłonią się pozostałości zaginionej cywilizacji, którą nazywacie Atlantydą... W tym celu zalecamy wam badanie dna oceanu... zbadanie miejsc odkryć w rejonie zwanym przez was Bimini... Będziemy wami kierować... pokażemy wam to, co nazywacie świątynią... To było miejsce łączności Ziemi z innymi systemami...

Kiedy wszystkie skarbnice zostaną umieszczone razem, staniecie się posiadaczami niezwykłej wiedzy... Kluczem będą światło i dźwięk. Kiedy wytworzą się właściwe drgania, uzyskacie informacje, których potrzebujecie... Jednak nie nadszedł jeszcze na to czas... Wciąż są takie, którym nie nadano jeszcze kształtu, inne trwają bezpiecznie na dnie waszych oceanów... Nie znajdziecie ich wszystkich teraz, w tych czasach... Posiadanie przez ludzkość na tym etapie jej rozwoju tych informacji, byłoby dla niej zbyt niebezpieczne... ponieważ ludzkość nadal poszukuje sposobów usprawnienia dokonywanej przez siebie destrukcji.

Właściwie nie rozumiałem tych wszystkich nieco tajemniczych stwierdzeń, ale byłem ciekawy, w jakim celu wykonano tę kryształową czaszkę. Jeszcze raz głos uprzedził moje pytanie:

Skarbnicy tej nadano taką formę, aby wzmocnić poczucie jedności umysłu i zmniejszyć wasze ciągoty do odrębności... Wasz umysł szuka odrębności... Szukaliśmy sposobu na zaszczepienie wam koncepcji jedności, ale wasz umysł ciągle szuka odrębności. Jak jednak powiadacie: "Kto szuka, znajduje". I proces podziału właśnie się rozpoczął. To zaledwie początek, ale z pewnością nastąpi rozwój. To wasze pragnienie podziału, doprowadzi was do samozniszczenia. .. Izolacja powoduje unicestwienie i śmierć. Już daje się odczuć takie jej skutki jak przemoc, która ujawnia się na waszej planecie. Przemoc przeciwko człowiekowi, naturze... Przemoc przeciwko Ziemi.

Ta dość enigmatyczna wypowiedź znowu była dla mnie trochę niezrozumiała. W rzeczy samej bardziej interesowało mnie, czy ta czaszka mogłaby nam coś powiedzieć o historii ludzkości. Po chwili nadeszła odpowiedź:

Rozumiemy, że staracie się poznać początki człowieka. Chcielibyśmy powiedzieć wam, że wasze narodziny byty myślą przyobleczoną w formę i że musicie spoglądać w górę, a nie w dół. W ciągu następnych pięciu, dziesięciu lub piętnastu lat nastąpi wiele odkryć, które to potwierdzą. Początki tego, co nazywacie waszą kulturą, sięgają ponad piętnaście tysięcy lat wstecz w stosunku do wzmianek o cywilizacji zwanej przez was Atlantydą. Dlatego pod waszymi oceanami znajdują się wyraźne ślady naszej cywilizacji. Właśnie niedaleko Bimini dokonano pewnych odkryć. Za pięć, dziesięć lub piętnaście lat nastąpi jednak wiele innych, które wskażą wam właściwy kierunek... Dojdzie do nich w Ameryce Południowej, Australii i Egipcie. Sporo wiedzy znajdziecie w miejscach, które nazywacie "pustyniami". Ślady naszej cywilizacji odkryjecie jednak na większości waszych ziem. Duża ich ilość znajduje się pod morzami, zwłaszcza pod powierzchnią oceanu Atlantyckiego i Indyjskiego, a także pod powierzchnią Morza Martwego. Tam, najbliżej powierzchni ziemi, czekają na odkrycie w niedługim czasie pozostałości naszej kultury... Odkrycia te wprowadzą spore zamieszanie i wywołają znaczny zamęt, ale to konieczne, aby osłabić wasze dążenie do podziału.

Jednakże wiele z tych odkryć nie nastąpi w obecnych czasach. Możemy pozwolić jedynie na te, które nie spowodują zbyt dużego spustoszenia w waszych umysłach. Przybyliśmy na Ziemię z innego świata. Z innych wymiarów. Przybyliśmy tu, aby doświadczyć gęstości. To, co zapoczątkowaliśmy, nie miało nic wspólnego z gęstością tego, co nazywacie "ciałem". Życie na Ziemi było prymitywne w formie i z własnej woli przyjęliśmy fizyczną formę, która jest dla was rozpoznawalna. Chcieliśmy jedynie doświadczyć materialnej gęstości oraz przynieść wiedzę i poznanie. Nie ograniczaliśmy się do jednego miejsca w sensie geograficznym. Wiele pozostałości po nas, w tym również nauk, wciąż czeka na odkrycie, zarówno na lądach, jak i dnach mórz i oceanów.

Bardzo chciałem dowiedzieć się, kim byli owi "my", o których mówił głos czaszki, i po chwili usłyszałem:

Wciąż jest wśród was wielu, którzy pragną dowiedzieć się, gdzie w waszym uniwersum można nas znaleźć. Ciągle kurczowo trzymacie się myśli, że pochodzimy z trzeciego wymiaru, i nie możecie pojąć, że jesteśmy z innych wymiarów, spoza waszych czasoprzestrzennych zależności.

Później głos udzielił enigmatycznych informacji na temat czasu i przestrzeni:

Czas jest w rzeczy samej iluzją. Tak naprawdę został wykreowany przez rozwiniętą inteligencję jako forma kontroli rozumu i środek opisu ciała. Jest to strażnik bezpieczeństwa materii, lecz tak naprawdę nie istnieje. Myśl funkcjonuje niezależnie od ciała i rozumu, ale czas jest tworem materii. Myśl znajduje się poza czasem. Czas jako mechanizm został wprowadzony do materialnego umysłu, aby utrzymać was w trzecim wymiarze l w obrębie tej malej planety, którą nazywacie Ziemią. Myśl i duch są od niego niezależne.

Radzimy wam, abyście starali się lepiej zrozumieć, co ludzki umysł jest w stanie pojąć, a nie zastanawiali się, jakie są możliwości mózgu.

Czas związany jest z wami tak jak liczby. Zapewniamy was, że czas i liczby nie mają głębi. To jedynie zaimplementowani do waszych obecnych umysłów strażnicy mający za zadanie utrzymać was w czasie i przestrzeni. Są one nie tyle funkcją umysłu, co mózgu. Właściwie są one dysfunkcją mózgu, który wiąże was z fizycznymi wymiarami trójwymiarowego świata. Zmienne, które nazywacie "liczbą", "czasem" i "przestrzenią", są funkcją mózgu związaną jedynie z trzecim wymiarem. Wasze obecne przekonania trzymają was niczym więźniów w czasie i przestrzeni, w materialnym, fizycznym świecie, który zwiecie "rzeczywistością". Jednak owa ułuda czasu musi jeszcze trwać przez pewien czas. Czy rozumiecie to?

Nie byłem całkowicie pewien, czy rozumiałem, co mówił głos. Zamiast tego wciąż usiłowałem dociec, do kogo on należał i w jakim celu stworzono kryształową czaszkę. Tymczasem głos ciągnął dalej:

Przybywamy teraz, aby was ostrzec, ponieważ podział właśnie się rozpoczął. Destrukcja już się dokonuje. Zaistniał już zamysł podziału i miało już miejsce kilka poważnych faktów. Wciąż posiadając prymitywną wiedze, zaczęliście coś, czego już nie można odwrócić. Zapoczątkowały to gry naukowców z falami dźwiękowymi i świetlnymi, a także oddziaływania na cząstki w waszej atmosferze. Sami już zauważycie, że istnieje wiele destrukcyjnych fal, które uderzają w waszą planetę. Naruszenie atmosfery wywoła dalsze zniszczenia, które przejawiać się będą gwałtownymi zmianami pogody i klimatu, poza tym dojdzie do ruchów mas lądowych.

Chcemy wam powiedzieć, że wasza cywilizacja całkowicie niewłaściwie wykorzystuje światło, dźwięk i materię. Dlatego właśnie odkryliście jedynie to, co jest najbliżej was.

Mimo to, nawet teraz wasi naukowcy i wasze rządy igrają ze zjawiskami, których nie pojmują. Manipulują światłem i dźwiękiem oraz tym, co nazywacie "cząsteczkami" i "promieniowaniem". To wywoła w końcu katastrofę. Ponieważ reakcja przyrody nie jest natychmiastowa i nie dotyczy was bezpośrednio, ciągniecie to dalej, aż w końcu wasza planeta wybuchnie i ulegnie zniszczeniu.

Jak już wspomnieliśmy, wasze współczesne myślenie zmierza do podziału. Nosicie w sobie pragnienie izolacji, które doprowadzi was do samozniszczenia. To właśnie ono spowodowało kiedyś potop i wywołało poprzednią destrukcję wielu mas lądowych. I teraz znowu zaczyna się dziać coś podobnego, i już możemy odczuwać skutki tego podziału w naszym świecie. Jednak jesteście na razie nieświadomi tej sytuacji, ponieważ sami ją stwarzacie. Zapewniamy was, ze waszą planetę czekają ogromne zmiany...

Zmieni się wszystko, czego można oczekiwać, zarówno kształt planety, jak i jej klimat. Kształt człowieka, zwierząt, roślin i mas lądowych. Przemianie ulegnie także wasza atmosfera.

Nastąpi katastrofa o niewyobrażalnych skutkach. W rzeczy samej ta katastrofa, jak byście to określili, już się rozpoczęta. W samym środku waszego życia będziecie świadkami wielu śmierci na tej planecie. Stwierdzicie, że to, co wyrosło na ziemi, spowoduje istotne zmiany, i zobaczycie, jak to, co żywi się na ziemi, będzie umierać. Będziecie świadkami znacznych zniszczeń spowodowanych tym, co nazywacie "promieniowaniem", a także wielkiej epidemii, która unosi się teraz nad waszą planetą. Dojdzie do erupcji i zmian pogodowych, oraz poważnego rozdziału atmosfery. Pojawią się silne wiatry... i bydło wymrze w wielkiej liczbie. Wasze wody przybiorą w najmniej oczekiwanych miejscach i lądy pogrążą się pod falami. Znikną zupełnie, a morza i oceany podniosą się.

Nastąpi ogromny rozdział Ziemi... wewnątrz Ziemi. Pole magnetyczne przesunie się... już się przesuwa. Wasza planeta ulegnie rozpadowi, a na jej powierzchni pojawią się wycieki. Atmosfera wchodzi właśnie w stan poważnego zanieczyszczenia. To jest właśnie skutek działań waszych ujemnych energii na Ziemię.

Dlatego też kiedyś, dawno temu, kiedy zdaliśmy sobie sprawę, jak wielu zapomniało, dlaczego dano im ten fizyczny wymiar, zostawiliśmy wam do odnalezienia te skarbnice. Kiedy zrozumieliśmy, że dążenie do podziału będzie się utrzymywało i że na tej planecie nastąpi wielka katastrofa, zdecydowaliśmy się na powrót do naszego pierwotnego wymiaru, ale nasze dziedzictwo pozostało. Wiedzieliśmy, że znajdą się tacy, których wiedza, poszukiwanie i rozwój duchowy zawróci ich na tę ścieżkę. Byliśmy pewni, że z powodu katastrofy, która zagraża tej planecie, pozostaną ci, którzy zechcą przywołać swoje wspomnienia z poprzednich wcieleń, żeby się wyleczyć, żeby powstrzymać zniszczenie, żeby pokochać ten oszalały świat, świat bez wiedzy i nadziei, świat, który ogarną płomienie zniszczenia.

Gdy nadejdzie ten czas, obowiązkiem wszystkich poszukujących duchowej mądrości będzie wskazywanie drogi innym. W tej skarbnicy oraz w pozostałych znajduje się to, czego będziecie potrzebowali. Gdy nadejdzie pora, skrystalizowana w nich nasza wiedza ujawni się. Zostało postanowione, że kiedy Ziemia znajdzie się w potrzebie, dzięki tym skarbnicom uaktywni się jednostkowa inteligencja. Właśnie zaczyna się to dziać, jak mawiacie, "tu i teraz". Nasze zadanie polega na tym, aby wam powiedzieć, że już... wkrótce... właśnie rozpoczyna się ogromna przemiana w obrębie waszej Matki Ziemi. Dlatego radzimy ludzkości zapoznać się z tymi prawdami, które wam przekazujemy, mając nadzieję, że to zmniejszy skalę katastrofy. Mimo iż nie da się już powstrzymać tego, co powiedzieliśmy, to jednak można ograniczyć jego skutki.

W tym momencie głos wyjaśnił, że ma zamiar nas opuścić, ponieważ czuje, że ciało, którego używał, to znaczy Carole, jest bardzo zmęczone. Znów usłyszeliśmy długi pomruk i kiedy to coś odeszło, Carole zapadła się w fotelu. Była kompletnie wyczerpana i przez pewien czas nie była w stanie wydobyć z siebie słowa. Dopiero po kilku szklankach wody zdołała przemówić, z początku niewyraźnie i przeciągając słowa, jakby była pijana. Kiedy w końcu doszła do siebie, wyglądała, jakby nie zdawała sobie sprawy z tego, co przed chwilą zaszło, i nie była w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie.

Byliśmy zupełnie zdezorientowani i nie wiedzieliśmy, jak potraktować informacje, które przekazała nam Carole. Początkowo byliśmy nastawieni mocno sceptycznie do możliwości łączności mentalnej z bytami duchowymi, nie mówiąc już o istotach z innej planety bądź wymiaru, cokolwiek to znaczyło, ostrzegających nas ponadto przed globalnym kataklizmem. Nasz sceptycyzm został złagodzony tym, co usłyszeliśmy na temat jej współpracy z policją, oraz faktem, że ona sama jest szczerą i uczciwą osobą.

Wszyscy traktowali zdobyte przez nas informacje z dużą dozą powagi. W tych przepowiedniach było jednak coś niepokojącego i prawdziwego. Kiedy John pokazał nam zapisy seansów Carole z lat osiemdziesiątych, stały się one jeszcze bardziej niepokojące. Zarówno te, jak i tamte informacje zdawały się pokrywać ze sobą. W czasie seansu w roku 1987 głos zapowiedział:

"Bydło wymrze w dużej liczbie". Mogło to odnosić się do Wielkiej Brytanii, gdzie kryzys związany z chorobą wściekłych krów doprowadził do wybicia dziesiątek tysięcy sztuk.

Jakieś dziewięć miesięcy później, kiedy przeczytaliśmy New Scientist z 30 marca 1996 roku, w którym była mowa o nowych odkryciach związanych z ruchami pola magnetycznego, stwierdziliśmy, że ta przepowiednia zaczęła się sprawdzać. Niektórzy naukowcy przypuszczają nawet, że cała oś ziemska może ulec odwróceniu (Guardian, 21 marca 1997).

Wtedy jednak nie wiedzieliśmy, co począć z tym wszystkim, co usłyszeliśmy. Czy rzeczywiście poprzez Carole przemówił "głos czaszki"? Trudno powiedzieć. Te dziwne słowa wciąż kołatały w naszych głowach, kiedy wróciliśmy do naszego bardziej przyziemnego stosunku do zagadki pochodzenia tych kryształowych czaszek.

(Tekst pochodzi z 7 rozdziału "The Talking Skuli" ("Mówiąca czaszka") książki The Mystery of the Crystal Skulls [Tajemnica kryształowych czaszek) Chrisa Mortona i Cen Louis Thomas wydanej przez Thorsons/Harper Publishers, Londyn, 1997 - przedruk za zgodą).

Przełożyła Małgorzata lgnatowicz

NEXUS
źródło: http://ravefi.frompo...krysztalowa.htm

info o innych czaszkach
http://www.gwiazdy.com.pl/33_98/2.htm

Użytkownik +..... edytował ten post 20.04.2008 - 12:34

  • 0



  #5 mojo

mojo
  • Użytkownik+
  • Postów: 354
  • Tematów: 22
  • PłećMężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano 29.11.2006 - 14:51

. W Polsce od razu kazaliby oddać. ;<


Nie w Polsce by ja odrazu ukradli.. :P
i kolejny niewyjasniony punkt.. ile tego jeszcze bedzie
  • 0

  #6 Mordak

Mordak
  • Użytkownik
  • Postów: 32
  • Tematów: 5
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 06.12.2006 - 16:02

dam inne informacje

Czaszka ta została znaleziona w 1927 roku podczas prac archeologicznych w tropikalnej dżungli w Środkowej Ameryce w ruinach starożytnego miasta Majów Lubantunie przez córkę znanego amerykańskiego archeologa Annę Mitchell - Hedges.

„Czaszka Przeznaczenia”

To niezwykłe znalezisko odpowiada naturalnym wymiarom ludzkiej czaszki. Waży 5200 gram, ma 12,7 cm wysokości, 17,8 cm długości i 12,7 cm szerokości.

Pierwszą zagadką z jaką spotkali się badacze było ustalenie wieku znaleziska. Współczesnej metody określania wieku przedmiotów na podstawie rozpadu węgla nie da się zastosować w przypadku kryształu. Przyjęto więc, że czaszka pochodzi z epoki przedkolumbijskiej. Naukowcy zgodni są, co do tego, że niemożliwe jest by Majowie mogli wykonać podobny przedmiot. Motyw czaszki znany jest w kulturze Majów, Azteków i innych ludów Ameryki Centralnej. Archeolodzy często spotykali się z czaszkami wykonanymi z gliny, kości czy nawet kwarcu, ale żadna z nich nie dorównuje nawet w najmniejszym stopniu tej odkrytej przez amerykańskiego archeologa. Nikt nie potrafi powiedzieć, kiedy i przez kogo została ona zrobiona. Perfekcjonizm z jakim została wykonana jest niespotykany jak na czas jej pochodzenia.

Wyrzeźbiona jest z kwarcu, który w 10-stopniowej skali twardości Mohs’a osiąga wartość 7. Oznacza to, że tak twardy materiał można obrabiać tylko diamentem. Na jej powierzchni niema jednak żadnych śladów świadczących o używaniu jakiegokolwiek narzędzia do obróbki. Poza tym czaszka jest tak idealnie gładko wypolerowana, że nawet pod mikroskopem nie można znaleźć śladów szlifowania. Dzisiaj chcąc tak dokładnie wygładzić powierzchnię kryształu trzeba użyć lasera. Według opinii naukowców ręczne polerowanie musiałoby zająć twórcom, co najmniej trzysta lat.

„Czaszka Przeznaczenia”, bo tak ją nazwano, posiada ruchomą dolną szczękę. Dwie wypukłości w tejże szczęce osadzone są w wyrzeźbionych w krysztale miseczkach i powodują, że porusza się ona jak na zawiasach. Wystarczy lekko dotknąć szczęki a wpada ona w ruch wahadłowy, co sprawia wrażenie jakby przemawiała. Górna część czaszki jak i jej dolna poruszająca się szczęka zostały wykonane z tego samego kawałka kryształu tworząc ten sam układ atomów.

Innym wprost niewiarygodnym wyczynem twórców tego fenomenu jest cały system soczewek, pryzmatów i kanalików przechodzących przez wnętrze czaszki. Podświetlona wytwarza niezwykłe zjawiska świetlne a jakikolwiek przedmiot umieszczony przed czaszką odbija się w jej oczodołach. Naukowcy uważają, że przy dzisiejszym stanie wiedzy i techniki niemożliwe jest wykonanie czegoś takiego. Amerykańscy eksperci od minerałów stwierdzili, że czaszka taka nie powinna w ogóle istnieć. Jest to wręcz niemożliwe żeby nie rozpadła się ona na kawałki w czasie produkcji. Według opinii naukowców, ci którzy ją zrobili zignorowali całkowicie naukę o właściwościach i obróbce kryształów. Musieli też być doskonałymi znawcami fizyki światła. To nie koniec listy zagadek z Czaszką Przeznaczenia. Restaurator zabytków sztuki Frank Dortland trzymał czaszkę przez sześć lat w domu. Stwierdził, że ma ona niezwykłe mistyczne właściwości. Czasami widział wokół niej dziwną świetlistą poświatę i słyszał z jej wnętrza niezwykłe odgłosy przypominające dzwonienie. Co jakiś czas widział w czaszce różne obrazy jak w kalejdoskopie. Twarze, pejzaże, krajobrazy itp. Niekiedy wydziela ona dziwną woń. Inny badacz Viktor Cairos opublikował w latach 80 informację, z której wynika, iż długie wpatrywanie się w oczodoły powoduje pojawianie się w nich obrazów z przyszłości lub przeszłości. Wiele innych osób wypowiada się w podobnym tonie. Bliższe obcowanie z czaszką wywołuje u nich dziwne reakcje psychiczne. Wielu stwierdza, że czują się przy niej tak, jakby miała ona jakiś ponadnaturalny, niewytłumaczalny wpływ na ludzkie myśli i odczucia. Odnotowano nawet fakty pozazmysłowych spostrzeżeń.

http://npn.ehost.pl/...ystal_skull.jpg

http://npn.ehost.pl/...ges/czaszka.jpg


źródło : http://www.npn.ehost...=...mp;ucat=14
  • 0

  #7 luk

luk
  • Użytkownik
  • Postów: 59
  • Tematów: 4
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 06.12.2006 - 19:14

Z tym przesłaniem do ludzkości to jakieś brednie.Kolejna pier......a baba z jakimiś wizjami.I jak zwykle żadnych konkretnych faktów tylko ciągle powtarzane "ziemie czeka wiele zmian",takie coś to ja moge sam wymyślić nawiązując kontakt chociażby z kamieniem z ogródka.
  • 0

  #8 Gość_prabab

Gość_prabab
  • Gość
  • Tematów: 0

Napisano 18.12.2006 - 19:46

Z tym przesłaniem do ludzkości to jakieś brednie.Kolejna pier......a baba z jakimiś wizjami.I jak zwykle żadnych konkretnych faktów tylko ciągle powtarzane "ziemie czeka wiele zmian",takie coś to ja moge sam wymyślić nawiązując kontakt chociażby z kamieniem z ogródka.

Czekamy na relację z Twojego kontaktu z kamieniem z ogródka.
  • 0

  #9 zak

zak
  • Użytkownik+
  • Postów: 1198
  • Tematów: 5
  • PłećMężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano 18.12.2006 - 20:33

Z tym przesłaniem do ludzkości to jakieś brednie.Kolejna pier......a baba z jakimiś wizjami.I jak zwykle żadnych konkretnych faktów tylko ciągle powtarzane "ziemie czeka wiele zmian",takie coś to ja moge sam wymyślić nawiązując kontakt chociażby z kamieniem z ogródka

Czekamy na relację z Twojego kontaktu z kamieniem z ogródka.

oraz na zmiane plci :lol
  • 0

  #10 Wiciu

Wiciu
  • Użytkownik+
  • Postów: 255
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 27.12.2006 - 01:05

Nie chce się wtrącać w sprawy typu relacje kontaktu z kamieniem z ogródka ale jeżeli chodzi o to w jaki sposób zrobili tą czache to znam trzy możliwości... albo naprawdę poświęcono jej kilka pokoleń w starożytności albo została zrobiona niedawno albo :ufo: ...
  • 0

  #11 Legalize

Legalize
  • Użytkownik+
  • Postów: 2723
  • Tematów: 123
  • PłećMężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano 27.12.2006 - 01:41

Pierwsza opada ponieważ jest zbyd doskonała na polerowanie, druga odpada, ponieważ kiedy ją odkryli jeszcze nie mieliśmy możliwości obróbki tak doskonałej. A trzecia ni mam pojęcia :)
  • 0

  #12 Aquila

Aquila

    LEGATVS PROPRAETOR

  • Super Moderator
  • Postów: 3123
  • Tematów: 32
  • PłećMężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano 27.12.2006 - 01:48

Czy to ta czaszka, która prawdopodobnie została zakupiona w Niemczech w XIX wieku i która potem została rzekomo "odkryta" w jakiejś świątyni w dżungli (do której oczywiście nikt potem nie chciał badaczy zaprowadzić)?



  #13 Legalize

Legalize
  • Użytkownik+
  • Postów: 2723
  • Tematów: 123
  • PłećMężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano 27.12.2006 - 02:00

Za dużo komiksów się naczytałeś...
  • 0

  #14 Aquila

Aquila

    LEGATVS PROPRAETOR

  • Super Moderator
  • Postów: 3123
  • Tematów: 32
  • PłećMężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano 27.12.2006 - 02:17

Chyba nie ;)

"The most famous crystal skull is the Mitchell-Hedges "skull of doom," allegedly discovered by a 17-year old Anna Mitchell-Hedges in 1924 or 1927 while accompanying her adoptive father on an excavation of the ancient Mayan city of Lubaantun in Belize, where the elder Mitchell-Hedges believed he would find the ruins of Atlantis. The evidence collected by Joe Nickell proves beyond a reasonable doubt that Mitchell-Hedges bought the skull at a Sotheby's sale in 1943 for Ł400.

This clear quartz skull is about 5.25 inches high and weighs about 11 pounds. It superficially resembles stone skulls made by the Aztecs. The Aztec skulls are stylized, however. The Mitchell-Hedges skull is realistic with a detachable jaw.

Much of the occult and sinister legend surrounding the so-called skull of doom originated with Mitchell-Hedges, who claimed that the

Skull of Doom is made of pure rock crystal and according to scientists it must have taken over 150 years, generation after generation working all the days of their lives, patiently rubbing down with sand an immense block of rock crystal until finally the perfect Skull emerged.

It is at least 3,600 years old and according to legend was used by the High Priest of the Maya when performing esoteric rites. It is said that when he willed death with the help of the skull, death invariably followed. It has been described as the embodiment of all evil (F.A. Mitchell-Hedges).

The age of the object, as well as the other claims made about its making and history, were fabricated by Mitchell-Hughes. The man who owned the piece, Sidney Burney, and those who were on the Lubannatun expedition, denied that Mitchell-Hedges found the skull. Mitchell-Hedges himself never mentioned the skull until just after he bought it in 1943.

Anna has continued the hoax. Even though there is no evidence that she was even at Lubaantun when the discovery was supposedly made, she has maintained that Burney only had the piece on loan from her father until he could pay off a debt he owed Burney. If so, why didn't her father just pay Burney back instead of bidding for the item in an auction? Anna has received some attention and made a few dollars over the years by putting her skull on display, claiming it came from outer space and was kept in Atlantis before it was brought to Belize. She is still in possession of the skull, but seems to have tired of the publicity and has retired it from public viewing.

In 1970, Anna let Frank Dorland, a crystal carver, examine her skull. Dorland declared that it is excellent for scrying and it emits sounds and light, depending on the position of the planets. He claimed that the skull originated in Atlantis and was carried around by the Knights Templar during the crusades. He claims they had the skull examined at a Hewlett-Packard lab. D. Trull uncritically reports that the lab found that the skull had been carved against the natural axis of the crystal. Modern crystal sculptors always take into account the axis, or orientation of the crystal's molecular symmetry, because if they carve "against the grain," the piece is bound to shatter -- even with the use of lasers and other high-tech cutting methods.

To compound the strangeness, HP could find no microscopic scratches on the crystal which would indicate it had been carved with metal instruments. Dorland's best hypothesis for the skull's construction is that it was roughly hewn out with diamonds, and then the detail work was meticulously done with a gentle solution of silicon sand and water. The exhausting job -- assuming it could possibly be done in this way -- would have required man-hours adding up to 300 years to complete.

Dorland's claims formed the basis of Garvin's book on crystal skulls.

The questionable origin of the Mitchell-Hedges skull has not deterred belief in the skull's mysterious properties. Rather, at least 13 other skulls have mysteriously appeared over the years. Some of these skulls are claimed to have magical origins and healing powers. However, a study of several crystal skulls by the British Museum in 1996 indicates that the only magic involved in the creation of these skulls was in keeping their fraudulent origin a secret. The study concluded that the skulls were made in Germany within the past 150 years. The recent origin explains how they were made with tools unavailable to the ancient Mayans or Aztecs.

Using electron microscopes, the researchers found that two of the skulls possessed straight, perfectly-spaced surface markings, indicating the use of a modern polishing wheel. Genuine ancient objects would show haphazard tiny scratches from the hand-polishing process.

A similar result occurred in 1992 when the Smithsonian received a crystal skull from an anonymous source who claimed it was an Aztec skull that had been bought in Mexico City in 1960. Research by the Smithsonian concluded that several crystal skulls popular with the New Agers originated with Eugene Boban, a Frenchman of dubious character. Boban dealt in antiques in Mexico City between 1860 and 1880, and seems to have acquired his skulls from a source in Germany. Jane MacLaren Walsh of the Smithsonian concluded that several crystal skulls held in museums were manufactured between 1867 and 1886 ("Crystal Skulls and Other Problems," Smithsonian Institute Press, Washington DC, 1996).

The crystal skull was NOT found in 1924, 1925, 1926, or 1927 by Anna Mitchell-Hedges, the adopted daughter of Mike Mitchell-Hedges as they would like everyone to believe! The skull was actually bought by Mitchell-Hedges in 1943 at an auction at Sotheby's in London, England and was purchased from one Sidney Burney. This was confirmed by notes found at the British Museum, who had someone there to purchase the skull, but the Museum could only go as high as 340 English Pound Notes - and Burney sold the skull to Mitchell-Hedges for 400 British pound notes.

Evidence to further support the discovery of the skull did not take place during the British Expedition, there are no records of the find of the Crystal Skull, nor were there any photographs of the Crystal Skull or of the adopted daughter of Mike Mitchell-Hedges in any of the photographs that were taken on that expedition. In fact Sidney Burney and people who were actually on the expedition claimed from day one, that Mitchell-Hedges did not find the skull in Lubaatun. Mitchell-Hedges himself, according to friends, family and associates did not start talking about the skull until 1943 after the skull had been sold by Burney at the auction.


I na koniec stronka Smithsonian Institute, który badała czaszkę:

http://www.si.edu/op...stalSkulls.html

Użytkownik +..... edytował ten post 20.04.2008 - 12:38




  #15 Wiciu

Wiciu
  • Użytkownik+
  • Postów: 255
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano 27.12.2006 - 17:27

sorki ale nie zabardzo zrozumiałem bo nie chce mi się siedzieć kilka godzin ze słownikiem i tłumaczyć ten text no ale sam nie wiem co o tym myśleć wsumie to w starożytności działo się dużo różnych rzeczy które trudno wytłumaczyć... chociaż mi najbardziej pasuje wersja że najwcześniej w XIXw. ją zrobiono i niby gdzieś znaleziono jako wyrób z czasów starożytności... ale kto to wie :/
  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u