Skocz do zawartości


Zdjęcie

Gospodarcza rywalizacja Chin i USA


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
12 odpowiedzi w tym temacie

#1

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Wszyscy są zachłyśnięci tym sukcesem Chin. Ja sądzę że co szybko przychodzi... Wiadomo.

Chiny rozgrzały swoją gospodarkę do granic możliwości i wątpliwe czy długo pociągną na 10% wzroście. Do tego rzucają się na gigantyczne przedsięwzięcia. Lotniskowce, myśliwce, wyścig kosmiczny, gigantyczne inwestycje w infrastrukturę - po części nietrafione, przesadzone i niepotrzebne. Tylko po to by zyskać splendoru.

Dług w stosunku do PKB Chin wynosi tylko 22%. Jednak nie wliczamy w to długów samorządowych, wtedy dług Chin zrówna się z tym USA. Chiny od kilku lat budują bardzo piękną wizje swojej potęgi. Jednak nie wiem czy nie za wcześnie rzucają się na słońce. Rośnie w tamtejszych miastach wielka bańka nieruchomości, ponad 60 mln mieszkań jest niezamieszkana.

Chiny rozwijają się szybko, jednak mają bardzo niestabilną i mało zróżnicowaną gospodarkę. USA jest pod tym względem na znacznie lepszej pozycji.
  • 0



#2

nexus6.
  • Postów: 1234
  • Tematów: 14
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Wszyscy są zachłyśnięci tym sukcesem Chin. Ja sądzę że co szybko przychodzi... Wiadomo.

Chiny rozgrzały swoją gospodarkę do granic możliwości i wątpliwe czy długo pociągną na 10% wzroście. Do tego rzucają się na gigantyczne przedsięwzięcia. Lotniskowce, myśliwce, wyścig kosmiczny, gigantyczne inwestycje w infrastrukturę - po części nietrafione, przesadzone i niepotrzebne. Tylko po to by zyskać splendoru.

Dług w stosunku do PKB Chin wynosi tylko 22%. Jednak nie wliczamy w to długów samorządowych, wtedy dług Chin zrówna się z tym USA. Chiny od kilku lat budują bardzo piękną wizje swojej potęgi. Jednak nie wiem czy nie za wcześnie rzucają się na słońce. Rośnie w tamtejszych miastach wielka bańka nieruchomości, ponad 60 mln mieszkań jest niezamieszkana.

Chiny rozwijają się szybko, jednak mają bardzo niestabilną i mało zróżnicowaną gospodarkę. USA jest pod tym względem na znacznie lepszej pozycji.


Efekt przegrzania gospodarki występuje tylko w naszym systemie gospodarczym. Chińczykom może się nic nie przegrzać bo ich polityka ma ręce i nogi. Jak będą wystarczająco mocni to odejdą od dolara, zatapiając USA i wprowadzą swoje rozwiązania.
  • 0

#3

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Więc dlaczego nie potrafią się uchronić przed pompowaniem się bańki nieruchomości? Czym różni się ich system gospodarczy od naszego? Teraz nie ma już znaczących różnic.

Chiny to jeden wielki plac budowy. Jeśli bańka nieruchomości pęknie, to już nie będzie to kryzys jak w USA gdzie wystarczyły 2 biliardy dolarów. W Chinach budownictwo odpowiada za ok 60% PKB, buduje się tam drogi, domy, bloki i wieżowce. I to także w większości na kredyt. Chiny nie są magiczną krainą która ma tajemny sposób na bogactwo. Po prostu korzystali z taniej siły roboczej, która już nie jest taka tania i będzie coraz droższa - co zbije ich podstawowy argument wzrostu. Osobiście obstawiam mocne spowolnienie tamtejszej gospodarki.

Więc konkludując. Nie zdeklasują jeszcze przez dziesięciolecia USA. Musieliby wyłożyć ogromne środki, których może im zabraknąć.

Pomijając. USA wycofało się z Iraku, wycofuje z Afganistanu. Po konsolidacji wydatków znowu będą mieli spore nadwyżki. Teraz tną bo nie mają pieniędzy, ale USA potrzebuje jakiś zwycięstw. Nie za bardzo im się udaje prowadząc wojny, uważam że chętnie zwrócą wzrok ku kosmosowi. Może nie musi to być NASA? Nie da się ukryć że ich programy są drogie, z STS zapędzili się w bardzo kosztowny ślepy zaułek który okazał się błędem. Prywatne firmy mogą osiągnąć to co NASA mniejszym nakładem środków, już niektóre to udowodniły tworząc komercyjne rakiety nośne, czy też wygrywając X Price. Kosmos już przestaje być domeną państwowych agencji. Czas go sprywatyzować. ;)
  • 0



#4

mefistofeles.
  • Postów: 751
  • Tematów: 13
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Chyba zbyt optymistycznie pobrzmiewa przedstawiony przez Ciebie tekst.
Chinom jeszcze daleko do normalnego tempa w eksploracji Kosmosu z jakim mieliśmy do czynienia choćby w połowie lat 60-tych ubiegłego wieku, kiedy to NASA w ciągu półtora roku zrealizowała niezwykle bogaty i efektywny program dziesięciu załogowych, dwuosobowych misji orbitalnych GEMINI! Przypomnę, że w owym czasie ZSRR zdołał zrealizować 2 loty statków WOSCHOD. Zauważ, że w przypadku ZSRR i USA odstęp czasu pomiędzy pierwszym sztucznym satelitą i pierwszym lotem załogowym wynosił około 3,5 roku.


Wszystko to kwestia tego na ile się w to wszystko zaangażują. Chiny są pod tym względem specyficzne. Niechętnie lokują kapitał w badania i rozwój. Poza tym nie mieli presji rywalizacji na tym polu. Zauważ, że najbardziej dynamiczny okres eksploracji kosmosu miał miejsce gdy stosunki między najsilniejszymi były najbardziej napięte. To nie przypadek.

Ja tego nie rozumiem, tworzenie technologii od podstaw, opanowywanie sztuki dokowania na orbicie, dlaczego nie można wykorzystać już istniejących technologii i zmodyfikować do swoich potrzeb?


Widocznie na chwilę obecną się to im nie opłaca

Wszyscy są zachłyśnięci tym sukcesem Chin. Ja sądzę że co szybko przychodzi... Wiadomo.


Nic dziwnego. To jeden z nielicznych dziś bliskich wolnemu rynkowi modelów gospodarki, otoczonych panoszącym się wszem i wobec socjalizmem w mniej lub bardziej zaawansowanej postaci.

Chiny rozgrzały swoją gospodarkę do granic możliwości i wątpliwe czy długo pociągną na 10% wzroście. Do tego rzucają się na gigantyczne przedsięwzięcia. Lotniskowce, myśliwce, wyścig kosmiczny, gigantyczne inwestycje w infrastrukturę - po części nietrafione, przesadzone i niepotrzebne. Tylko po to by zyskać splendoru.


Myślę, że przy takim potencjale mają jeszcze co rozgrzewać

Dług w stosunku do PKB Chin wynosi tylko 22%. Jednak nie wliczamy w to długów samorządowych, wtedy dług Chin zrówna się z tym USA.


Nie możemy patrzeć na to tylko w ten sposób, Chiny mają olbrzymie rezerwy dewizowe.

Chiny od kilku lat budują bardzo piękną wizje swojej potęgi. Jednak nie wiem czy nie za wcześnie rzucają się na słońce.


Chiny dopiero zaczynają walczyć o swoje strefy wpływów. przykładem Pakistan.

Chiny rozwijają się szybko, jednak mają bardzo niestabilną i mało zróżnicowaną gospodarkę. USA jest pod tym względem na znacznie lepszej pozycji.



USA juz dawno obrały drogę socjalizmu i interwencjonizmu. Najlepszym stabilizatorem jest rynek, o czym administracja USA dawno zapomniała, Chińczycy nie.
  • 0



#5

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nic dziwnego. To jeden z nielicznych dziś bliskich wolnemu rynkowi modelów gospodarki, otoczonych panoszącym się wszem i wobec socjalizmem w mniej lub bardziej zaawansowanej postaci.


Już niedługo. Rząd Chin ugina się pod opinią publiczną i wprowadza ustawy regulujące czas pracy i wyższą płace minimalną. Partia boi się niepokojów społecznych, nic nie trwa wiecznie i będą uginać się coraz bardziej żeby ludzie siedzieli cicho. Cenzura i represje już nie wystarczą. Chiny są nico przykrym przykładem kapitalizmu. Kraj który został wpędzony w skrajną biedę przez maoistów wszedł w świat kapitalizmu z miliardem mieszkańców łaknących pracy za każde pieniądze. To oczywiście dało im szanse na lepszy byt, ale taka terapia kosztuje sporo cierpienia. Niestety szkody uczynione przez komunizm są boleśnie naprawiane przez kapitalizm. Chińczycy ciężko pracowali na ten sukces i go osiągnęli. Tutaj muszę im przyznać brawa. Ale myślę że chęć utrzymania się partii przy władzy wprowadzi więcej ochron pracowniczych i kosztów pracy.

Myślę, że przy takim potencjale mają jeszcze co rozgrzewać


Niekoniecznie. Ich siłą jest produkcja i inwestycje wewnętrzne. Pieniądze na te drugie zapewnia to pierwsze, jednak już nie będą mogły one liczyć na tak silny napływ nowych inwestorów jak w ostatnich latach. Jeśli wzrost produkcji spadnie, inwestycje przestaną napędzać wzrost PKB, to będzie oznaczało ciężki czas dla Chin i wzrost na poziomie 2% PKB rocznie - czyli niemalże stagnacje. Jest to całkiem możliwe, boom Chin trwa już długo. Wiele krajów łapało zadyszki po tak długim czasie wzrostów, w tym Japonia która do teraz zmaga się ze stagnacją. Tu należy zaakcentować czemu Japonia dostała tak długotrwałej zadyszki (już niemal 20 lat), z powodu rynku nieruchomości którego bańka pękła w latach 90 i spadku przyrostu naturalnego. Co się dzieje w Chinach? Rośnie bańka nieruchomości i spada przyrost naturalny.

Znamienne jest to że wiele producentów otwiera nowe fabryki nie w Chinach, ale w USA. Zadziwiające nieprawdaż? Po pierwsze pracownicy w Chinach dostają rok rocznie ponad 10 % podwyżki, po drugie pracownicy w USA w czasie kryzysu stanieli, po trzecie pracownicy w USA są nadal ponad trzy razy wydajniejsi niż Chińczycy. Nowe fabryki w USA otwiera między innymi Ford, Caterpilar, także Intel sukcesywnie otwiera nowe faby w ojczyźnie. Wzrost produkcji w USA w zeszłym roku wyniósł 9.6%, jest to jeden z największych przyrostów w historii. Co prawda największym producentem świata są od zeszłego roku Chiny 19.8% światowej produkcji, ale USA ma nadal 19.6% światowej produkcji - więc idą łeb w łeb. Z tym że produkcja w USA jest znacznie rozleglejsza niż w Chinach i nie uzależniona od eksportu. Jeśli trend się utrzyma, to nie jest wykluczone że Stany powrócą na miejsce pierwszego producenta świata.

Nie możemy patrzeć na to tylko w ten sposób, Chiny mają olbrzymie rezerwy dewizowe.


Chiny mogą się wyprztykać z pieniędzy bardzo szybko jeśli będą się rzucać na takie projekty. Koszty wyścigu kosmicznego będą liczone w setkach miliardach dolarów. Że mają 2 biliony dolarów w kieszeni? Co z tego, USA potrafi mieć rocznie taki deficyt, a FED może obniżyć realną wartość tych 2 biliony do śmiesznej kwoty.

Następnym czynnikiem jest inflacja w Chinach która wynosi ok 6%. To tworzy presje na rząd by umacniać wartość waluty, co znowu zmniejsza atrakcyjność eksportu i zmniejsza wartość dewiz.

Sytuacja Chin jest dobra, ale najbliższe lata już nie będą takim eldorado jak dotychczas.


Chiny dopiero zaczynają walczyć o swoje strefy wpływów. przykładem Pakistan.


Indiom się to bardzo nie podoba. To raczej Indie obstawiałbym jako potencjalnego rywala Chin, nie USA. Z resztą Chiny poza Pakistanem nie mają zbyt wiele przyjaciół. Korea, Japonia, USA, Indie, Wietnam, Malezja, Tajwan - wszystkie te kraje są zaniepokojone tworzeniem tego "sznura pereł" na Oceanie Indyjskim jak i innymi pretensjami terytorialnymi. Gdzie ludu kupa, to i Hercules dupa. Te wszystkie kraje łącznie mają około 2 miliardów mieszkańców i kilkakrotnie większy potencjał militarny niż Chiny. Chiny mogły poszczekać ostatnimi czasy z powodu kryzysu i swojej taniej siły roboczej dzięki której u nich nie zaistniał. Wejdziemy na ścieżkę wzrostu, siła robocza podrożeje to się będzie inaczej z nimi rozmawiać.


USA juz dawno obrały drogę socjalizmu i interwencjonizmu. Najlepszym stabilizatorem jest rynek, o czym administracja USA dawno zapomniała, Chińczycy nie.


Może się uda przepchnąć Rona Paula, ale to jest loteria. Wśród republikanów nie ma żadnego wyraźnego lidera, wszyscy kandydaci mają w okolicach 12,13,14% poparcia. Republikanie którzy mają szanse wygrać, wygrażają się że chcą ciąć koszty. Co z tego wyniknie, nie wiadomo. Ale jedno wiem że amerykanie już się przerazili deficytem. Albo to zmienią przed niewypłacalnością, albo staną się niewypłacalni i wtedy to zmienią.
Jednak nie ma co zbytnio przesadzać z tym socjalizmem w USA. W porównaniu z Europą to i tak jest tam dziki kapitalizm. W Chinach też nie jest tak różowo, firm państwowych jest tam od groma.


Chiny mają ambicje, partia przestała przeszkadzać w gospodarce więc mogły się rozwinąć. Jednak teraźniejsze wydatki Chin cechują się moim zdaniem wielką megalomanią. Podobno są tam autostrady kończące się na pustyniach. ;) Tam dalej działa centralne planowanie w najgorszym wydaniu jednopartyjnym, gdzie trzeba podlizać się szefowi fajnymi statystykami.
  • 0



#6

Shi.

    關帝

  • Postów: 997
  • Tematów: 39
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Dwie najbliższe dekady, będą wyjątkowo burzliwe na scenie politycznej, gospodarczej i finansowej. Chińska gospodarka podwaja się średnio w przedziale od 7 do 9 lat, i jeżeli wzrost nie zostanie niczym zakłócony to będą w stanie prześcignąć USA. Problem Stanów to zbytnie lekceważenie partnerów finansowych, Chińczycy robią z tego jeden ze swych głównych punktów promocji.
  • 0



#7

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Wzrost na pewno zostanie zakłócony. Już się to odbywa.

Zobaczcie na metki ubrań które nosicie. Coraz częściej widać tam "made in Pakistan", "made in Vietnam", zamiast "made in China". Już istnieją kraje z tańszą siłą roboczą niż Chiny, więc w zasadzie główny atut tamtejszego rynku zaczyna być przeterminowany.

Dalsze podwajanie się gospodarki Chińskiej jest niemożliwe w takim tempie jak dotychczas. Rozwijali się tak szybko bo startowali z niskiego poziomu.

Koszty produkcji w Chinach rosną.

Inflacja, presja na płace czy rosnący kurs juana to czynniki, które powodują, że w Chinach systematycznie zwiększają się – liczone w dolarach – koszty produkcji. To kłopot dla naszych firm, które tam się zaopatrują. Na razie jednak pomaga im kurs złotego

Wzrost kosztów w Chinach odczuwają nasze giełdowe spółki, które zlecają tam produkcję lub mają zakłady

Wzrost kosztów w Chinach odczuwają nasze giełdowe spółki, które zlecają tam produkcję lub mają zakłady. – Wyrażona w dolarach średnia cena kupowanych przez nas w Chinach towarów będzie w tym roku wyższa o 7–8 proc. od zeszłorocznej – mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP, handlującego odzieżą m.in. w sklepach Reserved i Cropp.

Mirosław Misztal, prezes odzieżowego Monnari, potwierdza, że wzrost cen sięga od kilku do kilkunastu procent. Dla tych firm Chiny są podstawowym dostawcą wyrobów. LPP zamawia tam około 70 proc. towarów, a Monnari nawet 85 proc.

Wzrost jest, ale słabnie?

Zdaniem Piotr Nowjalisa, wiceprezesa NG2 (handluje butami w sklepach CCC i Boti), perspektywy nie są jednak złe. – Koszty produkcji rosły w Chinach w sposób zauważalny do marca tego roku. Teraz odczuwalna jest już stabilizacja, co widzimy przy składaniu zamówień na przyszłoroczny sezon wiosenny. Jest więc szansa, że w 2012 r. koszty produkcji będą na poziomie podobnym do tegorocznego – mówi.

Nie do końca podziela ten pogląd Jacek Rutkowski, prezes Amiki. – Rosnące koszty pracy i inflacja przekładają się na ceny produkcji. Trudno powiedzieć, jak ta sytuacja się rozwinie. Jeśli koszty będą rosły w takim tempie, to sam się zastanawiam, co Chiny zrobią z tak ogromnymi ilościami wytwarzanych towarów – dodaje.

Nie ma dobrej alternatywy

Zarządy firm wprawdzie przyznają, że będą poszukiwać tańszych dostawców, ale nie będzie to gwałtowny ani łatwy proces. – Chiny pewnie pozostaną największym dostawcą. Możliwe, że w naszym przypadku ich udział jeszcze nieco się zmniejszy na rzecz Bangladeszu, ale są to procesy bardzo długotrwałe i mówimy raczej o pojedynczych procentach w skali roku – podkreśla Pachla.

– Chiny pozostają potentatem w wytwarzaniu obuwia syntetycznego – dodaje Nowjalis z NG2. – Produkcja wprawdzie jest możliwa w takich krajach jak Kambodża, Laos, Wietnam, ale pod względem technologicznym, logistycznym i jakościowym nie mogą się one równać z Chinami. I tak długo, jak długo w innych krajach nie będziemy mieli gwarancji równie wysokiej jakości, nie zrezygnujemy z zamówień w chińskich fabrykach – tłumaczy. Jego zdaniem same Chiny mają jeszcze dość szerokie pole manewru. Duża część produkcji ze względu na niższe koszty już jest przenoszona ze wschodu w głąb Chin, czyli do tańszych prowincji.

Inwestycje postępują


Grupa Ferro, która produkuje w Państwie Środka armaturę sanitarną, instalacyjną i grzewczą, też na razie nie myśli o przeniesieniu działalności do innych krajów. – Wprawdzie obserwujemy na rynku chińskim wzrost kosztów, ale jednocześnie cały czas są one dużo mniejsze niż w Europie, w tym zwłaszcza jeśli chodzi o wyroby, które są stosunkowo proste w produkcji i z niższej półki cenowej. Nie opłaca nam się szukać nowych lokalizacji w innych państwach azjatyckich, bo koszty działalności są tam porównywalne z tymi, jakie ponosimy obecnie – mówi Aneta Raczek, prezes Ferro. Spółka prowadzi działalność w Chinach poprzez w 50-proc. zależną firmę Yuhuan AMG Just Valve.

W Chinach w produkcję inwestuje również Seco/Warwic, który wytwarza tam urządzenia do obróbki cieplnej metali. Zarząd przekonuje, że chińska spółka ma dobre perspektywy na 2011 r. Nową fabrykę na tym rynku uruchomiła pod koniec ubiegłego roku również grupa Selena – producent chemii budowlanej.

Rentowność pod presją

Czy coraz droższa produkcja na Dalekim Wschodzie oznacza zagrożenie dla rentowności spółek, które tam się zaopatrują lub podejmują działalność? – Drożejące surowce czy wzrost kosztów pracy w Chinach należy oceniać głównie w relacji do zmian kursów walutowych. W krótkim czasie silny złoty może równoważyć wzrost cen towarów. W dalszej perspektywie z pewnością nie pozostanie jednak bez wpływu na rentowność spółek, chyba że one same zaczną podnosić ceny. Można się spodziewać, że spółki będą przerzucać droższe zakupy na finalnego odbiorcę, ale możliwości w tym zakresie będą w dużym stopniu zależeć od koniunktury rynkowej – uważa Renata Miś z AmerBrokers

LPP właśnie dzięki korzystnym relacjom kursowym dotychczas nie podnosiło cen. – Mam nadzieję, że tak pozostanie – mówi Pachla. Inne spółki przyznają się do planowanych zwyżek cen. Dla przykładu odzieżowy Redan (marki Top Secret i Troll) zapowiada, że podniesie ceny jesiennej kolekcji o około 15%.


link

Tianya.cn, popularne chińskie forum internetowe, otworzyło dyskusję "Znak roku 2010". Użytkownicy forum mogą ocenić mijający rok używając symboli. Najwięcej kliknięć uzyskał do tej pory znak "zhang" tłumaczony jako "wzrost". Inne często wskazywane znaki to: "huang" - zdenerwowanie, "yuan" - rozgoryczenie i "chai" - niszczenie. Internauci wydając opinię uznali, że ten rok był przede wszystkim okresem "przerażającego" wzrostu cen.
Internauci na forum piszą, że są przerażeni wzrostem cen praktycznie wszystkich artykułów żywnościowych. Owoce, warzywa, cukier, soja, olej, mięso, jajka, ziemniaki zdrożały w ciągu miesiąca o 10-30 proc.

Oficjalny dziennik "China Daily" podaje, że wskaźnik inflacji w tym roku przekroczył 4,4 proc. Co to oznacza dla chińskiej gospodarki?

Ponieważ w znacznej mierze opiera się ona na taniej sile roboczej, jest bardzo
wrażliwa na wzrost inflacji, a zwłaszcza wzrost cen żywności.

Dla robotników te kilka procent oznaczać będzie spory wydatek. Ale jeśli nastąpią kolejne podwyżki pensji, wzrosną też koszty robocizny. To będzie miało duże przełożenie na zagraniczne firmy, które ulokowały swe fabryki Chinach.

Jeżeli jednak pensje pozostaną takie same, czy robotnikom dalej będzie opłacać się pracować na nisko płatnych stanowiskach?

Najpopularniejszym pytaniem które zadają internauci to: "Co mogę kupić za 100 juanów?" Jedna z uczestniczek forum wypowiada się: "Butelka 5-litrowego oleju kosztuje około 90 juanów, a miesięcznie zużywam jedną."

Inny uczestnik pisze: "Do tej pory moje miesięczne wydatki na żywność mieściły się w granicach 200 juanów. Teraz jestem zmuszony bardziej oszczędzać".

Wiele osób, zwłaszcza starszych, uważa, że dobrym rozwiązaniem jest własna uprawa warzyw. Chińczycy wykorzystują do tego malutkie ogródki, a nawet doniczki na kwiaty i przydrożne rowy.

Popularne stało się suszenie większych ilości warzyw i przechowywanie ich na zapas.

Jak zakończy się rok 2010 według chińczyków? Czy będzie znakiem "zhang" - przekonamy się pod koniec grudnia, kiedy internetowe forum zakończy głosowanie.


link
  • 0



#8 Gość_Aton

Gość_Aton.
  • Tematów: 0

Napisano

Prawdopodobnym jest, że Chinom spadnie wzrost gospodarczy ale moim zdaniem nie więcej niż o 1/3 co nadal gwarantuje wysoki wzrost. Póki co krajem rządzi partia i dlatego nie zawaha się podjąć stosownych kroków dla utrzymania wzrostu. Skoro postanowili stworzyć sztuczną rzekę to co im tam jakiś wzrost? Mogą nawet siłą przesiedlić wieśniaków do tych dodatkowych mieszkań.
  • 0

#9

slawek13.
  • Postów: 140
  • Tematów: 3
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

No cóż i tak są lepsi od nas.
  • 0

#10

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Prawdopodobnym jest, że Chinom spadnie wzrost gospodarczy ale moim zdaniem nie więcej niż o 1/3 co nadal gwarantuje wysoki wzrost. Póki co krajem rządzi partia i dlatego nie zawaha się podjąć stosownych kroków dla utrzymania wzrostu. Skoro postanowili stworzyć sztuczną rzekę to co im tam jakiś wzrost? Mogą nawet siłą przesiedlić wieśniaków do tych dodatkowych mieszkań.


Aton, przecież jesteś zwolennikiem państwa minimalnego i dobrze wiesz że państwo totalne jest wybitnie nieekonomiczne. Już teraz Zapora Trzech Przełomów jest oskarżana o katastrofalne skutki dla środowiska i rolnictwa. Potężna susza została spotęgowana obniżeniem się wód gruntowych przez pobranie ogromnych ilości wody przez tamę. Co się stanie gdy stworzą tą swoją sztuczną rzekę? To co się stało z Morzem Aralskim które przez stworzenie kanałów nawadniających prawie całkowicie wyschło.
Mogą jeszcze pociągnąć na tym wzroście parę lat.

Chiny już nie są gospodarką komunistyczną, żeby radzić sobie w ten sposób z bańką. To by wywołało panikę wśród inwestorów. Przecież zaraz mogą im zabrać fabryki. Chiny są na razie dość kruchym rynkiem, któremu wystarczy punktowy wstrząs żeby go zawalić.

No cóż i tak są lepsi od nas.


Ciągle zarabiasz nieco więcej. ;)
  • 0



#11

lambo.
  • Postów: 231
  • Tematów: 2
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Chińczycy ciężko pracują za prawie bezcen, USA ma u nich dług.
Wiecie jak to może się skończyć? Fed wydrukuje banknot o nominale 16 miliardów biliardów i amerykanie wręczą go chińczykom. :mrgreen:
Ta sama mentalność co niemiecka, ta sama.
Amerykański sukces polega na tym, że drukują sobie po prostu kasę. Tak samo japończycy. Inflacji w USA nie widać. :roll:
Niby mądry naród, a jednak nie do końca, zresztą jak niemcy, niemiec to się nadaje do budowania mercedesów, a nie do myślenia - bo jest tępa głowa. :>

Info mam od profesora ekonomii (prawdziwego, nie szkolnego), może coś przekręciłem, ale sens myślę że uchowałem.

Użytkownik lambo edytował ten post 18.07.2011 - 13:57

  • 0

#12

Kajman.
  • Postów: 694
  • Tematów: 60
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Wiecie jak to może się skończyć? Fed wydrukuje banknot o nominale 16 miliardów biliardów i amerykanie wręczą go chińczykom. :mrgreen:

Amerykański sukces polega na tym, że drukują sobie po prostu kasę. Tak samo japończycy. Inflacji w USA nie widać. :roll:

No właśnie, ale jakie są tego skutki? Bo powiedzmy, że USA ogłasza przetarg na wykonanie drogi, przetarg wygrywa chińska (albo jakakolwiek inna zagraniczna) firma. Wybuduje tą drogę, za jakąś tam ustaloną kwotę, powiedzmy 10 mln $ (nie wiem, czy to realna kwota :P). USA wydrukuje sobie te 10 mln $ i zapłaci nimi tej firmie. Jaki będzie tego skutek? USA będzie miało wybudowaną drogę za darmo (pomijając koszt wydrukowania 10mln$). Kto na tym ucierpi? Gospodarka amerykańska, chińska, czy nikt??

Pytam, bo interesuje mnie ekonomia, ale średnio się na niej znam. :P
  • 2



#13

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

USA będzie miało wybudowaną drogę za darmo (pomijając koszt wydrukowania 10mln$). Kto na tym ucierpi? Gospodarka amerykańska, chińska, czy nikt??


USA będzie miało darmową drogę, ale inflacja zaszkodzi i Amerykańskiemu podatnikowi i Chińczykom. Po prostu te 10kk$ będzie miało mniejszą wartość.
  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych